Dlaczego kobiety zdradzają: niewygodna prawda o kobiecej niewierności – rozmowa z Michelle Langley

Kobiece etapy niewierności – Michelle Langley
Zdradzony mąż: Czy wpadłeś na równie pochyłą? | Michelle Langley
Michelle Langley: Nie wiem, czy znasz (…) Słyszałeś o Davidzie Shackletonie? Napisał on artykuł zatytułowany „Feminizm obnażony”.
Ralph B: Nie czytałem go, ale słyszałem o nim.
Michelle Langley: To artykuł. Esej.
Ralph B: Okej.
Michelle Langley: Jest znakomity. Polecam wszystkim jego lekturę. Nie zajmie to dużo czasu. Artykuł został napisany w 2012 roku. Ciekawe jest to, że ta sytuacja utrzymuje się już od dawna.
Ralph B: O tak. O tak.
Michelle Langley: Ludzie po prostu nie byli w stanie o tym mówić. W 2012 roku stwierdził, że archetyp kobiecości stał się dominujący w zachodnim społeczeństwie. Powiedział też, że niebezpieczne jest to, że jesteśmy całkowicie ślepi na ciemną stronę tego archetypu. Wszyscy znają toksyczną męskość lub negatywne cechy mężczyzn. Nie rozmawiamy jednak o negatywnych cechach kobiet.
Właśnie tym zajmuje się w swoim eseju, w którym twierdzi, że ciemną stroną kobiecości jest oszustwo i ukryta agresja. W książce „Odd Girl Out”, autorstwa, jak sądzę, Rachel Simmons, pisze ona, że ukryta agresja nie polega tylko na tym, żeby nie dać się złapać. Połowa prawdy polega na tym, żeby wyglądało to tak, jakbyś nigdy nie zrobiła nic, co mogłoby kogoś skrzywdzić. Niezależnie od tego, czy go lubisz, czy nie – wiem, że nie jest to dobry moment, aby o nim wspominać, ponieważ obecnie jest on bardzo krytykowany – ale jakiś czas temu Elon Musk opublikował tweet, w którym napisał: „Zło pod pozorem czynienia dobra”. To właśnie jest ukryta agresja. To tak, jakbyś mógł robić, co tylko chcesz, o ile tylko mówisz: „Och, jestem dobrym człowiekiem”. W ostatnich latach widzieliśmy rzeczy, które, jak sądzę, są szokujące dla większości ludzi.
Szkolny terror [Odd Girl Out, 2005] – CDA
— Tak. W skali mikro wskazujesz na coś, co w dużej mierze łączy się z twoją książką. Jesteśmy tu dzisiaj z Michelle Langley, autorką książek „Women’s Infidelity [Kobieca Niewierność]” 1 i 2, prawda? Kiedy się ukazały?
– „Women’s Infidelity” ukazała się w 2005 lub 2008 roku. 2008 roku.
— Okej. Minęło trochę czasu.
– W 2005 roku. Może w 2005 roku, a potem w 2008 roku.
— Rozumiem. Rozumiem. Minęło sporo czasu. Cóż, gratulacje. Ma to związek z tym, o czym właśnie mówiłaś, ponieważ niewierność kobiet jest do dziś postrzegana przez wiele osób jako coś w rodzaju artefaktu pod tytułem coś musiało się jej przydarzyć, zazwyczaj w wyniku tego, co zrobił mężczyzna.
– Coś złego.
— W gruncie rzeczy „Co zrobiłeś, stary?”.
– Tak.
— Jestem tutaj, żeby uświadamiać wielu ludzi. Rozmawiałem do tej pory z ponad tysiącem mężczyzn, którzy doświadczyli niewierności. A tak przy okazji, jeśli nie znasz mojej historii, to 12 lat temu sam tego doświadczyłem. 10 razy na 10, kiedy siedzę i słucham tych historii, mówię: „Opowiedz mi o jej dzieciństwie, opowiedz mi o jej mamie i tacie”. W grę wchodzi tu coś głębszego, co w istocie po prostu bulgotało pod powierzchnią, a potem wybuchło i widzimy to w postaci niewierności, widzimy to jako porzucenie dzieci, nasilone, nieomal buntownicze zachowanie charakterystyczne dla nastolatki. Jeśli chodzi o mężczyzn, z którymi rozmawiam, wielu z nich jest bardzo niespokojnych. Są to osoby, które chcą zadowolić wszystkich. Typ „miłego faceta”, jak to nazywają. Jest taka książka zatytułowana „Koniec bycia Miłym Gościem!” napisana przez dr Roberta Glovera, który jest naszym przyjacielem.
– Och, jest twoim przyjacielem?
— Tak. Tak. Organizowaliśmy razem wydarzenia.
– Świetna książka.
— Naprawdę dobra. Świetna książka. Ci mężczyźni mają tendencję do nawiązywania kontaktów – nie wszyscy, ale wielu z nich – z kobietami z osobowością typu A, skupionymi na karierze. Nie miały zbyt wiele wsparcia ze strony rodziców, gdy dorastały. Musiały same o siebie zadbać. Nie mogły polegać na mamie i tacie. Były więc motorem napędowym wszystkiego w swoim związku, były bardzo kontrolujące. I wiążą się z facetem typu „Tak, cokolwiek powiesz”, „Jasne, zgadzam się”. I do czegoś dochodzi w związku i małżeństwie. Jest to punkt zwrotny w tej relacji. Kobieta zaczyna patrzeć na siebie i myśleć „Jestem zmęczona dbaniem o wszystkich, jestem zmęczona robieniem tego i tamtego, z jakiegoś powodu straciłam poczucie tożsamości. Kim jestem? Czym jestem?”. Wiele z nich zaczyna się cofać w swoim zachowaniu i zachowywać się jak nastolatki. I zanim się obejrzysz, sypiają z innymi mężczyznami.
– Pytanie brzmi: czy na początku były dojrzałe? Rozumiesz, o co mi chodzi?
— Tak.
– Będę trochę adwokatem diabła, ale tylko trochę.
— Proszę. Tak, oczywiście.
– Wróćmy do sytuacji, w której wiewiórka zdradza swojego partnera. Czy pytamy wówczas: „Co się stało, mamo?”. Co mama zrobiła małej wiewiórce? Rozumiesz, o co mi chodzi?
— Tak.
– Całkowicie wykluczamy kobiety z ich zwierzęcej natury.
— Bardzo dobrze powiedziane. To było moje następne pytanie.
– I całkowicie ograniczamy mężczyzn. Mówimy: „Och, on jest tylko zwierzęciem”. Rozumiesz, o co mi chodzi? Nie twierdzę, że takie rzeczy nie zdarzają się w dzieciństwie. Jednak nie robimy tego w przypadku mężczyzn. „Och, zdradził żonę ze swoją seksowną sekretarką. Ciekawe, co wydarzyło się w jego dzieciństwie, że chciał uprawiać seks z tą absolutnie oszałamiającą, seksowną kobietą. Z dużymi piersiami. Nie wiem, co go do tego skłoniło. Musiał być bity jako dziecko.”
— To nie jest tak proste, jak to, że najwyraźniej twoja kobieta ma problemy i dlatego to zrobiła. Następny proszę.
– Tak. Prostu mamy pewne impulsy. Tak więc celem książki o niewierności kobiet było pokazanie ludziom, że kobiety nie są z natury monogamiczne. Są na tyle monogamiczne, na ile pozwala im na to prawo. Dlaczego więc obecnie tak wiele kobiet zdradza i dlaczego robią to tak bezczelnie? Ponieważ mogą i nie ponoszą żadnych konsekwencji. Bo powie facetowi: „Cóż, to twoja wina”. Celem tej książki było wyjście od założenia, że kobiety nie są z natury monogamiczne, więc kiedy zdradzają, to ponoszą za to odpowiedzialność. Jeśli mogę obwiniać kogoś za coś, co sama zrobiłam źle… I tak właśnie postępujemy z kobietami przez cały czas. Nie ma więc znaczenia, że kobieta zabija swoje dziecko. Pamiętam, chyba była to sprawa w Kanadzie, gdzie reporter powiedział: „Tak mi jej żal”. To było zadziwiające. Ta kobieta właśnie zabiła swoje dzieci. Zawsze staramy się wczuć się w sytuację kobiet, szukamy dla nich wymówek. Jednak nie robimy tego w przypadku mężczyzn. Chodzi mi o to, że ABY KOBIETY MIAŁY RÓWNE PRAWA, MUSZĄ BYĆ TRAKTOWANE NA RÓWNI Z MĘŻCZYZNAMI POD KĄTEM ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA TO, CO ROBIĄ. W PRZECIWNYM RAZIE NIGDY NIE POCZUJĄ SIĘ RÓWNE. ZAWSZE BĘDĄ MIAŁY MENTALNOŚĆ OFIARY. Rozumiesz, o co mi chodzi? To jest to brakujące ogniwo.
— Poruszyłaś właśnie temat, który jest niewygodnym problemem, a który staje się coraz bardziej widoczny w popkulturze dzięki psychoterapeutce, Esther Perel. Znasz jej książkę „Mating in Captivity”? Jest jeszcze inna kobieta o imieniu Wednesday Martin, która napisała książkę zatytułowaną „Untrue”. Wydaje mi się, że jej pierwsza książka była bardzo popularna. Naszą przyjaciółką w świecie Pomocy Mężczyznom – ojcowie zaczynają ją poznawać – jest kobieta, która nazywa siebie Dr. Psych Mom. Dr Samantha Rodman Whiten. Wszystkie te kobiety, przypominam Ci, że to kobiety, a kiedy kobiety słyszą, jak to mówię, rzucają się na mnie za te słowa, mają tytuły doktorów nauk humanistycznych i doktorów medycyny, jakiekolwiek, które występują przed ich nazwiskiem i mówią one to samo. Przykro mi, Panowie, kobiety mają tendencję do zdradzania w ramach ścisłego monogamicznego związku. Jeśli seks był obecny na początku miesiąca miodowego, w fazie randkowania, to potem coraz bardziej zanika. A potem, kiedy mają dzieci, znika niemal całkowicie. Co w pewnym sensie potwierdza tezę, że kobiety nie są z natury monogamiczne, tak jak nam się wydawało.
List Otwarty Do Mojej Żony – Tom Leykis
– Zgadza się. Niektórzy uważają, że na kobiety większy wpływ ma poufałość, zażyłość. Bo kiedy pojawia się nowy mężczyzna, nowy przystojny mężczyzna, to jest to zupełnie inna sprawa. Jedna rzecz, którą zauważam, ponieważ codziennie rozmawiam z kobietami i mężczyznami, mam więc klientów obu płci, to fakt, że kobiety często uprawiają seks z młodymi mężczyznami. Mężczyznami bez pieniędzy. Mąż jest więc bardziej stabilną postacią. Zdradzają z trenerem tenisa, instruktorem i facetami, którzy w ogóle nie zarabiają pieniędzy. Ale ona jest z nim ze względu na wygląd, seks i młodość. Jest to więc podobna sytuacja. Powiedzmy na przykład, że kobiety nie mają skłonności do zdradzania, dobrze? Po prostu przyjmijmy to i powiedzmy, że tak nie jest. Cóż, każdy ma w sobie mieszankę energii męskiej i żeńskiej. Tak więc w każdej chwili mogę po prostu dostroić się do mojej męskiej energii. „Ojej! Tylko na niego spójrz.” Rozumiesz, o co mi chodzi? Musimy więc porzucić przekonanie, że mężczyźni i kobiety tak bardzo się od siebie różnią. Męskość i kobiecość są bardzo różne, jednak oboje posiadamy w sobie te pierwiastki. Gdybyśmy więc po prostu mówili o energii yin i yang lub energii męskiej i żeńskiej i zaakceptowali fakt, że każdy ją posiada, nie bylibyśmy podatni na martwe pola. Bo jeśli nauczę Cię, że mężczyźni są tylko tacy albo tacy, to kiedy zobaczę kobietę zachowującą się w ten sposób, po prostu to przeoczę. Tak było kiedyś, kiedy przeprowadzano badania. Nie zwracano nawet uwagi na kobiety.
Ukryta strona oszustwa dotyczącego wrabiania w ojcostwo
Dopiero po wprowadzeniu testów DNA, kiedy udało się przeprowadzić badania, pierwsze testy przeprowadzono chyba na gorylach, odkryto, że żadne z potomstwa nie pochodziło od konkretnego samca. A oni na to: „Cóż, nikt nigdy nie widział, żeby to robiła”. Jedną z rzeczy, o których mówię jest pewna książka, której autorki w tej chwili nie pamiętam, ale napisała ona, że nigdy nie widzieli, co one robią. A potem, kiedy otrzymali wyniki testów, zauważyli, że po prostu raz w miesiącu oddalały się. Jeśli się nad tym zastanowić, to jeśli kobieta nie ma tak częstych popędów, pozostaje to niewykryte. Rozumiesz, o co mi chodzi? Najważniejsze jest więc to, czy niewierność wobec partnera jest czymś złym, czy dobrym? A jeśli uważasz, że to nie jest dobre, to myślisz sobie: „Nie obchodzi mnie, dlaczego on to zrobił”.
Rozumiesz, o co mi chodzi? Zatem możemy stamtąd wrócić. To jest jedna z rzeczy, które sprawiają, że mężczyźni chcą zbadać przyczyny, zanim uzyskają zobowiązanie od żony. To tak, jakby mówili: „Ona po prostu nie wie, czego chce”. Podtytuł mojej książki brzmi „Życie w zawieszeniu: co naprawdę mają na myśli kobiety, kiedy nie są szczęśliwe”. Zauważyłam, że kiedy kobieta raz zdradzi, nie chce przestać.
Podczas gdy mężczyzna… i mówię to bardziej z tradycyjnej męskiej perspektywy (…). Jedną z rzeczy, o których mówi dr Glover, jest to, że każde pokolenie mężczyzn po II Wojnie Światowej staje się coraz bardziej pasywne. Kiedy więc mówimy o dzisiejszych mężczyznach, różni się to od mówienia o mężczyznach z przeszłości.
Tradycyjny mężczyzna nigdy nie był nieświadomy swojego popędu seksualnego. Rozumiał, że ma impulsy, a do czasu ślubu mógł już znaleźć sposoby na ich kontrolowanie.
Kiedy więc kobieta zdradza, jeśli nigdy wcześniej tego nie robiła, to po prostu… a kobiety są bardzo szczere, kiedy o tym rozmawiamy, nie ma w tym wstydu. Po prostu wejdźmy w to i porozmawiajmy o tym. Słyszę rzeczy typu „Umrę, jeśli tego nie zrobię”, „Nie mogę sobie tego wyobrazić”. Tak więc jest to prawdziwe uzależnienie. Jej życie staje się całkowicie przesłonięte tym romansem.
A rzeczą, która jest najbardziej zwodnicza, jest przekonanie, że kobiety potrzebują emocjonalnej więzi, aby uprawiać seks. Chciałam więc wyjaśnić, że kobiety muszą czuć pociąg, aby uprawiać seks. Jeśli kobieta czuje pociąg do mężczyzny, odczuwa więź emocjonalną. Może to być najbardziej powierzchowna więź, jaka istnieje. Jeśli chodzi o więzi emocjonalne, mężczyźni i kobiety bardzo się od siebie różnią. Mężczyźni nawiązują znacznie głębsze więzi emocjonalne. Kobiety są znacznie bardziej powierzchowne w tej materii.
Na kopy, na pęczki. To jak rozsiewanie swojego nasienia. Mężczyzna może uprawiać seks i nie musi to być dla niego wielka sprawa. Kobieta może nawiązać więź emocjonalną i nie musi to być dla niej wielka sprawa. Ale jeśli czuje pociąg, uczyni z tego wielką sprawę. Znam kobiety, które wyjechały na wycieczkę. Spotkały kogoś, rozmawiały z nim przez 20 minut w samolocie, a dwa tygodnie później zamierzają rozstać się ze swoimi mężami. Nie wiedzą o nim nic, więc jest to bardzo powierzchowna więź.
KOBIETY LUBIĄ SEKS Z FABUŁĄ. Nie chodzi tylko o seks, nie chodzi tylko o to, że on jest seksowny. MUSZĘ WIERZYĆ, MUSZĘ MIEĆ W GŁOWIE JAKĄŚ HISTORIĘ. Wtedy zaczynasz myśleć o tym, czym są telenowele. Kobiety pociąga właśnie (…)
CIEMNA STRONA MĘSKOŚCI TO POCIĄG DO PRZEMOCY FIZYCZNEJ. W PRZYPADKU KOBIET JEST TO POCIĄG DO PRZEMOCY EMOCJONALNEJ.
Idea zdrady zawsze odgrywa rolę w telenowelach dla kobiet. Akcja zawsze rozgrywa się w szpitalach lub remizach strażackich, miejscach, gdzie ludzie umierają. Zatem z moim seksem wiąże się cały ten dramat. Rozumiesz, o co mi chodzi?
Cała ta intensywność emocji. NIE JEST TO WIĘC GŁĘBOKIE POŁĄCZENIE, A JEDYNIE INTENSYWNOŚĆ. Zazwyczaj kobiety najbardziej pociągają mężczyźni, którzy je przerażają. Na przykład bardzo męscy mężczyźni. Niezależnie od tego, czy jest tego świadoma, czy nie, obawia się, że zostanie zraniona. Ten mężczyzna jest w jakiś sposób niebezpieczny. Tak jak mężczyźni mogą być ryzykantami, wspinać się po górach, skakać ze spadochronem i uprawiać sporty ekstremalne, tak kobiety chcą być ryzykantkami w związkach.
„Och, może mnie zabić pod kątem emocjonalnym. Może wyrwać mi serce z piersi”.
To właśnie tego typu rzeczy urzekają kobiety. Seks z fabułą.
I tu mężczyźni się gubią. Myślą: „Cóż, jeśli tylko będę ją lepiej traktował, jeśli będę milszym facetem, jeśli będę częściej pytał ją, jak się czuje”. Facet, z którym sypia, prawdopodobnie nie pyta jej, jak się czuje. Traktuje ją jak kobietę. Jako obiekt seksualny. Chodzi o pożądanie.
Profilaktyka w relacjach – część I | Rollo
Seksualna Wartość Rynkowa (SMV) – Rollo Tomassi
Ciemna triada a atrakcyjność seksualna kobiet
Czy hybrystofilia to przypadłość tylko „uszkodzonych” kobiet?
— Próbuję postawić się w sytuacji przeciętnego mężczyzny. To wszystko jest dla niego zupełnie nowe, a on jest bardzo konserwatywnym, tradycyjnym mężczyzną. Żenisz się, masz kobietę, jesteście razem na zawsze przez 40, 50 lub więcej lat, a potem umierasz. A teraz przedstawiamy mu pytanie: „Ej, panie konserwatywny, tradycyjny mężczyzno, co sądzisz o niewierności kobiet?”. „Rzadko się zdarza, a jeśli już, to jest to jednorazowa sytuacja, nieważne”. Teraz podchodzimy do niego i mówimy: „Cóż, tak naprawdę energia seksualna twojej żony w małżeństwie im bardziej staje się tradycyjna, użyjmy terminu nudna, przewidywalna, bezpieczna, pewna (…)
– Nudna jest płaska pod kątem emocjonalnym. Pomyśl o tym jak o płaskich emocjach.
— Tak. Im bardziej płaska, tym bezpieczniejsza. To jest sprzeczne z tym, co myśli wielu mężczyzn, zwłaszcza tych bardziej tradycyjnych, konserwatywnych, którzy chcą, aby było to tak nudne, bezpieczne i przewidywalne, jak to tylko możliwe. Tak właśnie uczono go w zasadzie przez całe życie. Widział to u swoich rodziców, dziadków. Spraw, aby było to tak nudne, bezpieczne i przewidywalne, jak to tylko możliwe. Trzymaj z dala wszelkie zagrożenia. A on na to: „Robiłem to i czekaj, teraz mówisz mi, że to jest przeciwieństwem namiętności i seksualności? Mówisz mi, że moją kobietę może z łatwością odciągnąć ode mnie jakiś pracownik obsługi basenu czy mleczarz, pojawia się jakiś wpływ z zewnątrz i może ją z łatwością odciągnąć od tego bezpiecznego i pewnego życia, które zbudowałem moją ciężką pracą, pieniędzmi, wysiłkami, miłością i oddaniem?”. To, co próbuję powiedzieć, Michelle, to czy nie tworzymy czasem podstaw dla bardzo antymałżeńskiego, antytradycyjnego sposobu myślenia o monogamii.
Unikanie pułapki tradycyjno konserwatywnej
— Nie.
– Uważam, że znajdujemy się w okresie przejściowym. Po pierwsze, chciałabym zaznaczyć, że niewierność nie jest problemem związanym z relacją, ale z rozwojem. Mam na myśli to, że ludzie zdradzają tylko na pewnym poziomie rozwoju. Ludzie desperacko próbują ratować relacje z osobami, które zdradzają tylko na pewnym poziomie rozwoju. Są to problemy, z którymi borykają się ludzie na pewnym poziomie rozwoju. ROZWIĄZANIEM JEST TWÓJ ROZWÓJ.
Można to porównać do przemocy fizycznej, która moim zdaniem jest jedną z najlepszych analogii do niewierności. To sytuacja, w której kobieta decyduje się pozostać z mężczyzną, który ją bije. Powiedzmy na przykład, że jesteś psychologiem, a ja przychodzę po pomoc lub po prostu jesteś przyjacielem. Mówię: „Ralph, muszę ci powiedzieć, że mój mąż mnie bije. Czytałam książki o tym, jak sprawić, by mąż przestał cię bić, ale on powiedział mi, że to lubi. Lubi bić mnie po twarzy. I nie wie, czy chce przestać. Kto jest bardziej chory, ja czy mój mąż?”. Musisz wybrać, że to ja jestem bardziej chora. Rozumiesz, o co mi chodzi?
Jeśli więc twój współmałżonek zdradza i nie ma ponownego zaangażowania w małżeństwo (…)
Moim zdaniem są tylko dwie możliwości, jeśli twój współmałżonek zdradza.
Jedną z nich jest zakończenie związku, a drugą ultimatum, albo zdradzanie się skończy albo związek dobiegnie końca. Nie oznacza to, że dzieje się to szybko. Po prostu przestajesz uczestniczyć w związku. Możesz wyznaczyć dzień jego zakończenia.
To tak, jakbyś założył sobie: „Zajmę się sobą, a kiedy się z tego wyleczę, będzie po wszystkim”. Bo to naprawdę traumatyczne przeżycie. Ale nie rozumiesz, jak się czujesz w związku z niewiernością. Właśnie w tym miejscu wielu mężczyzn, jeśli uważają, że kobiety są z natury monogamiczne, nie sądzi, że przyjdzie im borykać się z tym problemem.
Uważam, że współcześni mężczyźni nie są tacy jak mężczyźni z przeszłości. Była to bardzo bolesna dla mnie refleksja, która skłoniła mnie do napisania książki, kiedy już zrozumiałam niektóre rzeczy. Skończyłam prowadzić własne badania i pomyślałam „Teraz mam już wszystko. Znalazłam odpowiedzi”. Starsi mężczyźni po prostu nie mogli w to uwierzyć. Nigdy nawet nie przyszło im do głowy, że ich żony mogą zdradzać. To było po prostu druzgocące, ich cały świat wywrócił się do góry nogami. Jednak nie uważam, że tak jest w przypadku młodszych mężczyzn. Jestem pewna, że pracujesz z wieloma mężczyznami w różnym wieku. Nie zauważam tego u mężczyzn, z którymi pracuję. Nie są tym faktem aż tak zszokowani. Niezależnie od tego, czy są bierni, czy nie, ci mężczyźni dokładnie wiedzą, co robią ich żony.
To jest jedna z rzeczy, o których mówię kobietom, z którymi pracuję. Kobiety myślą bowiem, że ich mężowie nie mają o niczym pojęcia. „O Boże, on nie wie, jest taki nieświadomy”. A ja im mówię: „Kochanie, on ma wszystko, nagrywa każde twoje słowo, prawdopodobnie kilka razy oglądał, jak uprawiasz seks z kochankiem”.
To niesamowite, w jaki sposób mężczyźni potrafią śledzić swoje żony. Nie sądzę, żeby mężczyźni postrzegali to w ten sam sposób, ale wierzę, że takie podejście do sytuacji ma swoje zalety. Kiedy mówimy, że współcześni mężczyźni są bierni, mamy na myśli to, że są bardziej podobni do kobiet, co oznacza, że radzą sobie z problemami, udając głupich. Będą nadal próbować zadowolić, zadowolić i zadowolić, aby dobrze wyglądać, tak aby kiedy związek się skończy, mogli zrzucić winę za jego rozpad na nią, a oni mogli powiedzieć wszystkim (…)
Zdradziła? Prawdopodobnie na to zasłużyłeś.
Kontrolowanie to domena przegrywów!
— „To ona jest tą złą, widzicie?”.
– Tak. KIEDY UCZESTNICZYSZ W PASYWNO-AGRESYWNEJ WOJNIE, W KTÓREJ OBECNIE ZNAJDUJE SIĘ WIĘKSZOŚĆ PAR, TO KAŻDE Z NICH PO PROSTU PRÓBUJE PRZECZEKAĆ DRUGĄ STRONĘ. To tak, jakby mówili: „Będę czekał i czekał, aż weźmiesz za to odpowiedzialność”.
— To niewiarygodna sytuacja, o której słyszę od tak wielu mężczyzn pozostających w związkach, gdzie dla mnie i dla wszystkich wokół nich jest oczywiste, że żona jest całkowicie od niego odłączona. Dała mu wszystkie sygnały, że po prostu dla niej ten związek się skończył. Daje też pewne sygnały, że może być ktoś inny. Pytam tych facetów: „Czy kiedykolwiek myślałeś o (…)?”. Wielu z nich odpowiada: „Pozwól, że ci przerwę. Zhakowałem jej telefon, komputer, tak jak mówisz, mężczyźni śledzą każdą drobnostkę, zainstalowałem urządzenia śledzące w jej samochodzie. Stary, nic tam nie ma”. A ja odpowiadam: „No cóż, dobrze”. A potem faceci dodają: „Ale prawie żałuję, że tak nie jest”. „Och, a dlaczego?” „Bo wtedy miałbym się czego trzymać i mógłbym powiedzieć: 'Spójrzcie wszyscy, oto zła czarownica, zobaczcie do czego mnie zmusiła. Zmusiła mnie do złożenia wniosku o rozwód’.
– To ciekawe, bo kiedy pracuję z mężczyznami, a pracuję z bardzo specyficznym typem mężczyzn – są to mężczyźni, których żony ich zdradzają, a oni próbują uratować swój związek. Wiedzą więc, że ich żony zdradzają. Kobiety często próbują się rozstać, aby ukryć fakt, że nadal zdradzają. Spotkałam mężczyzn, których żony zaszły w ciążę z innym mężczyzną.
Ukrywały się przed mężami i nadal mówiły: „O nie, nigdy bym tego nie zrobiła, po prostu muszę odnaleźć siebie”.
Kobiety wykorzystują separację jako sposób na romans, na wolność, na możliwość nocowania u kochanka i tym podobne rzeczy. Lecz nie ma to znaczenia, ponieważ jedną z rzeczy, które robię, jest zadanie mężczyznom pytania: czego dokładnie by to wymagało? Znam mężczyzn, którzy widzieli swoje żony z innymi mężczyznami. Nadal nie zamierzają zakończyć związku.
Kiedy zastanawiasz się, dlaczego mężczyzna miałby tak postępować, jednym z powodów jest chęć wyjścia na tego dobrego w tej sytuacji, ale jest to również sposób na torturowanie jej, ponieważ wie, że ona nie chce zakończyć związku, nie chce wyjść na tą złą. To coś w rodzaju ukrytej agresji i uległości. Ludzie nie rozumieją, że uległość jest ukrytym aktem agresji. Pomyśl o tym w kontekście świata zwierząt. Pokazuję szyję, a ty musisz się powstrzymać. To po prostu automatyczne, zatrzymujesz się. Nie zabijesz mnie. Tak właśnie ludzie postępują w związkach. Jeśli stanę się uległy i zacznę starać się cię zadowolić, nie zabijesz mnie. W ten sposób przejmuję kontrolę i mogę cię torturować. Ty wychodzisz na tą złą.
Nie jest to tak wspaniałe, jak nam się wydaje. Musimy być bardzo ostrożni. Aby spojrzeć na to z tej perspektywy, musimy spojrzeć wstecz na to, jak kobiety radziły sobie w związkach. Uważamy, że były one ofiarami.
Dopiero teraz mężczyźni przyjęli tę postawę, ponieważ oczywiście nie mogą być obecnie agresywni. Tak naprawdę jesteśmy w trakcie zrozumienia ukrytej agresji. Rozumiemy agresję, zwłaszcza gdy jest ona bezpośrednia i jawna. Jest to więc najbardziej złożona rzecz do zrozumienia z powodu oszustwa wokół tego zjawiska. To manipulowanie umysłem drugiej osoby. Właśnie tym jest ukryta agresja, to robienie bałaganu w umyśle drugiej osoby. Jest to więc bardzo niebezpieczna rzecz.
Mam na myśli to, że obecnie mamy kilka naprawdę poważnych spraw, które wyszły na jaw. Pokazują one, jak daleko ludzie są w stanie się posunąć, aby kogoś zniszczyć.
Bo niszczenie reputacji jest formą toksycznej kobiecości. To niewiarygodne. Jestem pewna, że prawdopodobnie znasz niektóre z rzeczy, o których mówię. Jeśli więc te rzeczy są prawdą, to po prostu nie ma od tego powrotu. Nie wybaczamy takich rzeczy. To jest jeden z powodów, dla których naprawdę należy ujawniać ukrytą agresję. Ponieważ w przeszłości było to zazwyczaj związane z kobietami. Nie mogliśmy tego zrobić, dopóki nie staliśmy się na tyle cywilizowani, aby powiedzieć: „Agresja jest zła”.
Wyobraź sobie kobietę, która robi coś takiego i zostaje przyłapana przez mężczyznę, kiedy bicie kobiet było w porządku. Rozumiesz, o co mi chodzi? Są więc powody, dla których tak długo zajęło nam dobre zrozumienie tej kwestii. Jedną z rzeczy, która sprawi, że Johnny Depp stanie się bardzo nieoczekiwanym bohaterem w tej sytuacji, jest jego gotowość do ujawnienia wstydliwych fragmentów swojego życia, aby powiedzieć: „Nie, to nie jest w porządku”. Jego gotowość do zrobienia tego naprawdę zmieniła pewne rzeczy. Teraz widzimy więcej takich przypadków. Widzimy, jak coraz więcej mężczyzn zabiera głos. Nie wiem, czy o tym wiesz, bo to była tylko chwilowa moda w mediach, które podkreślają niektóre rzeczy, a inne ukrywają. Nie mogę sobie przypomnieć jego nazwiska. To naprawdę popularny facet, był mężem Sophii Vergary. Joe Manga… coś tam. Nie mogę sobie przypomnieć.
Podwójne wiązanie
Dysonans Poznawczy jako broń w walce informacyjnej – Chase Hughes
Dyrektywa 1/76 – Zakłócanie/Rozkład [Zersetzung]
— No tak.
– To bardzo znany facet i seksowny. Grał w jednym z tych filmów o striptizerach, nieważne. Kiedy się rozwiedli, ona między innymi powiedziała: „Wyszłam za młodszego mężczyznę, on chciał mieć dzieci, więc dlatego się rozwiedliśmy”.
— O rany.
– A on na to: „O nie, to nie dlatego się rozwiedliśmy”. Następnie dodał: „Nigdy bym jej za to nie pokochał”. Kiedyś mężczyźni nie robili takich rzeczy.
— Tak, nie sprzeciwiali się.
– Nie bronili siebie. Po prostu mówili: „Ach, lepiej nic nie mówić”. Teraz mężczyźni zaczynają się nieco bardziej wypowiadać na te tematy. Kolejną ważną sprawą była afera z Shia LaBeoufem, kiedy Olivia Wild reżyserowała swój pierwszy film. Jednym z głównych tematów dotyczących kobiet jest to, że chcą one udowodnić, że są lepsze od mężczyzn. Zawsze, gdy słyszysz kobietę, która mówi, pojawiają się słowa: „Powiem ci, dlaczego jestem lepsza od mężczyzn”. Opowiadała o tym, jak bezpieczny był jej plan filmowy. „Mamy bardzo bezpieczny plan filmowy.” „Jako reżyserka, bla, bla, bla (…)”. Nieprzerwany potok słów… W każdym razie Shia LaBeouf zrezygnował z udziału w tym filmie. Zapytano ją o to, a ona odpowiedziała: „Cóż, chcę mieć bezpieczne środowisko, więc zrobię wszystko, aby je zapewnić”.

— Sugerując, że on jest czarną owcą.
– On miał wtedy pewne kłopoty, więc był to naprawdę cios poniżej pasa. Jednak opublikował filmik, na którym widać go podczas rozmowy przez FaceTime’a z Olivią. Rezygnował z udziału w filmie. Mówił: „Po prostu nie dam rady”. To było tylko kłamstwo, żeby dobrze wypaść. Nie można wprost uwierzyć, że ludzie potrafią robić takie rzeczy.
— Tak. Pozostając przy plotkach z Hollywood, zastanawiam się, jak zakończy się sprawa Angeliny Jolie i Brada Pitta. Trochę mnie to zaskoczyło, ponieważ przez lata wykazywała pewne cechy zaburzenia osobowości typu borderline.
– O tak, przez długi czas.
— Tak, a teraz naprawdę demonizuje swojego byłego męża, Brada Pitta. Cała rodzina jest teraz przeciwko niemu.
– Byli ze sobą przez wiele lat. Jedną z interesujących rzeczy w tej sprawie, ponieważ byli małżeństwem przez długi czas, jest to, że kiedy się pobrali, kobiety mówiły: „Cóż, niektóre romanse mogą trwać i trwać. Spójrzcie na Angelinę Jolie i Brada Pitta”. Tak przy okazji, mam przyjaciela, który chodził z nim do szkoły. To niedaleko stąd. W każdym razie, kobiety tak mówiły, ponieważ chciały wiedzieć, czy romans może przetrwać. Zauważyłam, że obstawała przy tym wystarczająco długo, aby zacząć nieco przekonywać do tego media. Początkowo ludzie reagowali na te doniesienia słowami: „O mój Boże”, ponieważ to było (…) Jednak mówimy tu o ośmiu, może 10 latach, podczas których po prostu sięgała po jego szyję. Zadbam o to, żebyś został uznany za tego złego. Tak, to naprawdę bardzo smutna sytuacja.
— Nie wiemy, jak faktycznie było. Może być w tej sytuacji tą dobrą osobą. On może być zwykłym dupkiem.
– Rzecz w tym, że w tej konkretnej sprawie, z tego co mówiła, był to pojedynczy incydent. W każdym wywiadzie mówiła, że to najwspanialszy facet na świecie, że jest niesamowity, że to najlepszy ojciec i tym podobne. Jeden incydent. Twierdzisz więc, że upił się, zachował się jak dupek, a ty postanowiłaś go zniszczyć i usunąć z życia swoich dzieci? To nie ma sensu. Bo tak właśnie jest. Ona przez lata starała się, wyczyniała cuda, żeby zdobyć, nie wiem, transkrypt lub coś w tym stylu z tego, co wydarzyło się w samolocie. Ale był to tylko jeden incydent. Tak właśnie jest. To nie tak, że „Brad Pitt bił mnie przez całe małżeństwo”. To był jeden incydent. Tak więc jest to bardzo interesujące. Kiedy mówisz, że wykazuje cechy zaburzenia osobowości typu borderline, to myślisz sobie „O, rany!”. To naprawdę ekstremalna sytuacja. Powtórzę się, są to rzeczy, które zdarzają się na pewnym poziomie rozwoju, ponieważ na pewnym poziomie dopiero się uczymy.
Teoria i terapia analizy transakcyjnej: Eric Berne
— Czy twierdzisz, że osoby takie jak te kobiety, pozostańmy przy kobietach mających romanse, wykazują niedojrzałość, poziom rozwoju emocjonalnego podobny do poziomu dziecka?
– Cóż, tak. To nie jest zachowanie dorosłej osoby. Jeśli się nad tym zastanowić, są pewne osoby, które, jeśli spojrzeć na Angelinę Jolie, najwyraźniej mają tendencję do angażowania się w relacje z mężczyznami, którzy są już w innych związkach. Są to osoby, które mają wyraźne problemy z zaangażowaniem. Wyraźnie to widać. Po prostu nie potrafią się zaangażować. Zauważysz, że kiedy w końcu się angażują, to w stosunku do kogoś, kto jest w związku z inną osobą. Towarzyszy temu jakaś szalona historia. Bo jest to oznaka problemu z zaangażowaniem.
Czym jest problem z zaangażowaniem? Problem z zaangażowaniem polega na tym, że w danym momencie mogę działać tylko jedną półkulą mózgu. Kiedy słyszysz, jak kobiety mówią: „On jest naprawdę miłym facetem i bardzo go lubię, ale nie pociąga mnie”. A potem słyszysz, jak mówią: „Dlaczego pociągają mnie tylko faceci, którzy są dupkami?”. O to właśnie w tym chodzi.
„Nie potrafię znaleźć równowagi między potrzebą przywiązania/związku a potrzebą ekscytacji i niezależności. Nie udało mi się jeszcze tego osiągnąć.”
Aby się zaangażować i poczuć, że jestem w tym na 100%, potrzebuję jakiejś szalonej historii.
„Och, on mieszka w innym kraju”.
Zdarzało mi się spotykać kobiety w takiej sytuacji.
„Poznałam tego faceta w samolocie. Jedynym problemem jest to, że mieszka w innym kraju.”
To nie są zbiegi okoliczności. Im mniej jesteśmy rozwinięci, tym większego potrzebujemy dystansu. To zabezpieczenie, które chroni nas przed zbyt głębokim przywiązaniem. Bo kiedy bierzemy ślub, jeśli nie jesteśmy w pełni dojrzali, przywiązujemy się do naszego współmałżonka w taki sam sposób, jak dziecko przywiązuje się do rodzica. To może być bardzo niebezpieczne. Zastanów się nad tym. Kiedy widzisz ludzi, którzy przeżywają taką tragedię, kiedy kończy się związek, to właśnie dlatego tak jest. Pomyśl o bólu dziecka odseparowanego od rodzica.
— Tak.
– Co więcej, mówią: „Cóż, znalazłam innego chłopca, którego lubię bardziej”. Tak właśnie interpretuje to podświadomość. Tylko dzięki dojrzałości jesteśmy w stanie nie przywiązywać się tak bardzo. Niektórzy ludzie nie mogą widywać swojego współmałżonka i mówią: „To dla mnie zbyt bolesne, muszę zerwać kontakt”. Dzieje się tak, ponieważ zbytnio się przywiązują. Dlatego nie będą się już więcej tak mocno do kogoś przywiązywać. Za pierwszym razem było to dla nich naprawdę traumatyczne doświadczenie. Tak, to kwestia rozwoju. W miarę jak dorastamy i dojrzewamy, rozumiemy, że każdy jest mieszanką pozytywnych i negatywnych cech.
Mężczyźni ciągle mnie pytają: „Skąd mam wiedzieć, że ona mnie (nie) zdradzi?”.
To pytanie, które zadajesz, jest oznaką tego, że nie jesteś zbyt dojrzały, że nie potrafisz sobie z tym poradzić. Jeśli nie potrafisz sobie z tym poradzić, nie będziesz w stanie dostrzec oznak. Ludzie ci to mówią. Sposób i słowa, w jaki ludzie wyrażają swoje myśli, pokazuje ci czy są zaangażowani, czy nie. Lecz nie rozumiesz tego, dopóki sam nie zaangażujesz się w związek. Wielu mężczyzn, którzy mają takie problemy, nie jest w pełni zaangażowanych. Nie rozwinęli oni umiejętności sprawdzania. Dr Glover w swojej książce pisze: „Zdrowi ludzie nie czują pociągu do osób, które są ryzykowne”. Tak rzeczywiście jest.
— To prawda.
– Spotykamy więc osoby na tym samym poziomie. Zachowujemy się zgodnie z jedną z tych stron, albo jesteśmy tym, który dąży do zbliżenia, albo tym, który się dystansuje. Jedna ze stron będzie tą, która odpycha. Są to więc dwie strony medalu. Problem polega na tym, że mamy duże pokłady współczucia dla osoby, która jest w roli osoby dążącej do zbliżenia. „Och, ależ z niego biedactwo”. Cóż, powodem, dla którego są tak zaangażowani, jest to, że są podekscytowani. Druga osoba nie jest, ze względu na sposób, w jaki się zachowujesz. Rozumiesz, o co mi chodzi? Na tym poziomie możemy doświadczać władzy lub namiętności. Jeśli masz władzę, nie masz namiętności. Jeśli masz namiętność, nie masz władzy. A przynajmniej tak ci się wydaje. Rozwiązaniem jest więc przejście na wyższy poziom. Chodzi o to, aby przekroczyć dominujące/lekceważące zachowanie i przejść do nowej funkcji, funkcji kochanka.
— To ciekawe. Mówisz o kobietach, które mają te historie związane z niewiernością. Spodoba ci się to. Zebrałem moich obserwujących w mediach społecznościowych na Facebooku i YouTube, czyli około 300 tysięcy osób i zapytałem ich o dwie rzeczy.
1. Jesteś mężczyzną czy kobietą?
2. Czy zdradzałeś/aś?
3. Jeśli tak, to dlaczego?
36% mężczyzn odpowiedziało: „Tak, zdradzałem”. Dlaczego? Najczęstszym powodem było: „Nie miałem życia seksualnego z żoną. Czułem się zlekceważony, więc szukałem tego gdzie indziej”.
Drugim powodem było: „Nie wiem, stary, po prostu byłem głupi. Jedna rzecz doprowadziła do drugiej, wypiłem drinka, byłem w podróży służbowej, na imprezie. To było głupie, nigdy więcej się to nie powtórzyło”.
Z kolei 33% kobiet odpowiedziało, że dopuściły się zdrady.
– Tak więc prawie tyle samo.
— O dziwo, prawie tyle samo. A dlaczego to zrobiłyście? Całe akapity i strony opowieści.
„Była ciemna i burzowa noc. Spotkałam go i bla, bla, bla (…)”. Jednak sednem opowieści nie było romantyczne idealizowanie nowego kochanka, ale demonizowanie mężczyzny, którego zdradziła.
– Męża.
— Tak. W gruncie rzeczy „Nie miałam wyboru, musiałam zdradzić.
– „On mnie do tego zmusił.”
— „Spójrz tylko, jaki był okropny”.
– Piosenki, które mamy. „Zobacz, do czego mnie zmusiłeś” („Look What You Made Me Do„). To bardzo popularna piosenka. Zobacz, do czego mnie zmusiłeś. I to mi właśnie chodzi. To brakujące ogniwo równości. TO RÓWNOŚĆ, KTÓREJ KOBIETY JESZCZE NIE MAJĄ, CZYLI RÓWNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE CZYNY. Kiedy to się stanie, wszystko się zmieni. Tak, to niesamowite. Kobiety odczuwają ogromny wstyd. Lecz rozwój kobiet polega na uświadomieniu sobie swojej mrocznej strony. Jedną z rzeczy, które mówię kobietom, a one bardzo dobrze to przyjmują (…) Rozmowy, które z nimi prowadzę, są czymś poważnym, bo to nie są bzdurne tematy. Jedną z kwestii, nad którą musimy popracować, jest to, że nie jesteś tak dobrym człowiekiem, jak ci się wydaje. Od tego zaczynamy. Nie jesteś tak dobrym człowiekiem, jak ci się wydaje.
Przekształć się w potwora – prof. Jordan Peterson
— Tak.
– Jednym z powodów jest to, że mężczyźni znacznie łatwiej potrafią krytykować samych siebie. Potrafią powiedzieć: „Tak, to jest złe i mogę to zrobić lepiej”. Natomiast kobiety stosują technikę zawstydzania. Zawstydzanie jest techniką stosowaną przez kobiety. Mężczyźni stosują siłę. Kobiety stosują zawstydzanie. „Jesteś nie dobry.” Dlatego kobiety przechodzą przez to tak trudny okres. Nie widzą, jak mogą wrócić do poczucia, że są dobre, że są dobrymi osobami, nie opuszczając męża. Wyobraź sobie, że to jest pałka, której używasz do wszystkiego, że jesteś lepszy pod kątem moralnym. Codziennie patrzysz na swojego męża z politowaniem, a potem pieprzysz kogoś innego. Wszystko, co dotyczy ciebie, twojego życia i twojego małżeństwa, zmienia się w jednej chwili.
— Rany.
– Jest jeszcze jedna rzecz dotycząca mężczyzn i niewierności. Kiedy mogą powiedzieć „Zrobiłem coś głupiego”, to znaczy, że przywiązanie mężczyzny do seksu nie było duże. To tylko seks. Nie czuje potrzeby opowiadania sobie historii, żeby przekonać się, że to było bardzo głupie z jego strony.
Natomiast KOBIETA MUSI SZUKAĆ W TYM GŁĘBSZEGO SENSU. Ponadto, TAK DŁUGO, JAK KOBIETA PRÓBUJE TO ROZGRYŹĆ, CZUJE, ŻE DOPÓKI JEST ZDEZORIENTOWANA, ZDRADA NIE MA ZNACZENIA. Dlatego pozostaje w stanie „Nie wiem, nie wiem, co mam robić”. Jeśli jestem zdezorientowana to mogę nadal zdradzać.
— No tak.
– A jeśli się rozstaną, to uważają, że to się nie liczy. Jednak mężczyźni muszą wiedzieć, że kobiety bardzo cierpią i płaczą będąc w tym stanie zawieszenia. Mężczyźni mówią mi wtedy: „O mój Boże, widzę, że jest ze mną szczera. Bardzo cierpi”. Odpowiadam: „Gdyby tak nie było, to nadal byś tam był?”. Mężczyźni muszą więc zrozumieć, że ich zachowanie jest tego częścią.
— Tak.
– Wszystkie uzależnienia polegają na tym, że to, co sprawia, że czuję się dobrze, sprawia też, że czuję się źle. To huśtawka nastrojów od skrajnego dołka do szczytu ekscytacji, do dramatu. Właśnie o to chodzi. Może to zabrzmieć trochę drastycznie, ale kiedy myślisz o mężczyznach uprawiających mechaniczny seks, to ogranicza się to do wchodzenia i wychodzenia, wchodzenia i wychodzenia. Natomiast kobiety mają tak pod kątem emocjonalnym, źle, dobrze, źle, dobrze. To huśtanie się w tę i z powrotem.
Mężczyźni mogą się „wypstrykać” i dla nich to koniec. Coś w stylu: „Teraz czuję się dobrze, mam energię”. Kobiety w czasie seksu są napełniane albo wypełnione. Kobieta może pozostawać w stanie euforii w stosunku do mężczyzny, dopóki mężczyzna się nie zaangażuje. Mężczyzna czuje się lepiej, uprawiając seks z kobietą, której może pożądać. „O mój Boże.” Chodzi o to pożądanie, które może odczuwać. Potem, po seksie, nie ma żadnych emocjonalnych więzi. To by było na tyle. Nie czuje w związku z tym nic. Tak właśnie czuje się kobieta po tym, jak mężczyzna się jej zadeklaruje. To to samo. „Och, to by było na tyle”. Bo KOŃCZY SIĘ TA EKSCYTUJĄCA HISTORIA.
Zauważ, że wszystkie historie miłosne kończą się tak samo. Wszystkie komedie romantyczne kończą się tym, że facet zdobywa dziewczynę. Nie chodzi tu o sam związek. Chodziło o dążenie do zaangażowania i wszystkie przeszkody, które trzeba było pokonać, aby to osiągnąć.
Kobieta nie czerpie żadnej satysfakcji z mężczyzny, który się jej deklaruje. ZWŁASZCZA JEŚLI ŁATWO JEST MU SIĘ ZAANGAŻOWAĆ. Chodzi o dreszczyk emocji, zdobycie mężczyzny, który ma wszystkie te opcje lub inne opcje. To jest część romansu dla kobiety, fantazjuje o możliwości, że inna kobieta go jej odbierze. A co, jeśli pozna kogoś innego w czasie ich romansu. Kobiety naprawdę tracą rozum dla samotnego mężczyzny.
— Cóż, to dowód numer [wstaw dużą liczbę], dlaczego wielu mężczyzn słyszących to mówi: „Dowód numer tyle a tyle, przemawiający za tym, żeby się nie żenić, nie angażować się”, ponieważ jako mężczyźni jesteśmy zaprogramowani na ten wczesny etap walki o etap zaangażowania, fazę zalotów. Ożywamy podczas tego, nigdy nie czujemy się bardziej żywi i docenieni niż wtedy, gdy jesteśmy z kobietą, która jest w nas tak bardzo zakochana. Wtedy, oczywiście, wielu z nas zgłasza, że gdy tylko zamieszkaliśmy razem, gdy tylko powiedzieliśmy „tak”, gdy tylko urodziło się pierwsze dziecko, wszystko powoli schodziło do punktu, w którym tkwią niektórzy mężczyźni, którzy mają te skrajności, że przeszliśmy od stosunków płciowych kilka razy dziennie, każdego dnia, do jednego razu na kilka miesięcy, jeśli mam szczęście. To drastyczna zmiana. Myślisz sobie: „Kiedy to się stało, proszę pana?”. Cóż, prawdopodobnie mniej więcej w momencie, gdy powiedzieliśmy „tak”. Prawdopodobnie mniej więcej w momencie, gdy ona się do mnie wprowadziła. Wtedy tak naprawdę to zauważyłem. Dzieci są jak śmiertelny cios. Właśnie tak wygląda sytuacja wielu mężczyzn. Gdy tylko pojawiły się dzieci, wszystko się zmieniło. Wielu mężczyzn, słysząc, jak mówisz „No cóż, tak właśnie jest”, traktuje to jako kolejny dowód na to, że to bez sensu i zadaje sobie pytanie: dlaczego powinniśmy się angażować w ten sposób? Co odpowiadasz mężczyznom, którzy tak mówią?
– Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego miałbym się żenić? I naprawdę zastanowić się, dlaczego miałbyś się żenić. Nie chodzi tylko o to, żeby nie być samotnym. Nie chodzi tylko o to, żeby mieć towarzyszkę. Chodzi mi o to, jaki jest cel naszego bycia razem? Czy mamy jakiś cel? Sądzę, że trudno nam to zrozumieć, jeśli nie doświadczyliśmy, nazwijmy to głębszym poziomem lub prawdziwym celem w życiu. Chodzi mi o to, że to, o czym naprawdę myślimy na jednym poziomie, bardzo różni się od tego, o czym myślimy na innym poziomie.
W związku z tym brakuje powagi w podejmowaniu decyzji o ślubie. Mężczyźni mogą po prostu powiedzieć: „Ale ja jestem zaangażowany!”. Ale w co jesteś zaangażowany? W co jesteś zaangażowany? Po prostu nie odejdziesz, prawda? Cóż, musi być w tym coś więcej. Musi być jakiś sens. Musi być jakiś powód, dla którego jesteśmy razem. Co my robimy razem? Uważam, że kiedy poruszamy niewygodne tematy (…) Kiedy umysł jest zintegrowany i zaczynasz kontaktować się ze swoją wyższą jaźnią, intuicją, a nawet swoją duchową jaźnią, Bogiem, jakkolwiek chcesz to nazwać, życie nabiera o wiele większego znaczenia, a relacje stają się zupełnie inne. Nie są już tylko kimś, z kim można pójść coś zjeść. Nie mówię tu tylko o głębokich rozmowach i tym podobnych rzeczach, ale o prawdziwym celu w życiu.
Dlaczego jesteśmy razem? Co robimy? Przechodzisz od tego zakładanego [domniemanego] sposobu życia do świadomego wyboru. Tak więc relacje w przyszłości będą trwałe. Będzie to wynikało z tego, że obie osoby świadomie dokonały wyboru. Nie założyły, że po prostu pociągała mnie ta osoba, spotkaliśmy się i przeżyliśmy razem tę krótką historię. Nie. Była to świadoma decyzja dotycząca tego, jakiego życia chcą, w co się angażują, jakie są ich wartości i tak dalej. Nie są to tylko domniemania, które przyjmują. Jesteśmy w punkcie, w którym ludzie zaczynają to rozważać. Jednak wydaje mi się, że ludzie przeszli obecnie w tryb robienia rzeczy przeciwnie do tego, w jaki sposób robią je zazwyczaj. To Dzień Przeciwieństwa. Jeśli powinieneś się ożenić, to nie żenisz się.
— No tak.
– Wiesz, o co mi chodzi.
— Buntowanie się.
– Tak, bunt. Ale przychodzi taki moment, kiedy (…) Znasz dr Schnarcha?
— Nie. W porządku. To jedna z najlepszych książek. Myślę, że kiedy pracuje z klientami, prawdopodobnie jest to znacznie bardziej rozbudowane. Ale moim zdaniem to jedna z najlepszych książek. Zawsze powtarzam, że gdyby połączyć Esther Peral i Davida Schnarch, to zrozumiałbyś w czym rzecz. Ale trzeba ich połączyć. Esther bardzo interesuje się uczuciami i ich wyjaśnieniem. Ale jakie jest rozwiązanie? Rozumiesz, o co mi chodzi?
Natomiast dr Schnarch mówi: „No dobra, czujesz się w taki sposób, ale tu masz rozwiązanie”. Naprawdę zagłębia się w temat. Jego książka „Intymność i Pożądanie” jest po prostu znakomita. Twierdzi on, że utrata pożądania seksualnego jest normalnym etapem małżeństwa. To normalny etap. Aby przez niego przejść, trzeba się rozwijać. Będziesz musiał nauczyć się tego, co nazywam samodzielnością i pełną funkcjonalnością, co oznacza, że staniesz się osobą zdolną do zachowania odrębnej tożsamości.
Bo uważasz, że aby związek był spełniony, musisz być w stanie się połączyć i oddzielić, musisz być w stanie zachować swoją formę. Zatem mogę się połączyć, ale muszę być w stanie wrócić i nadal być sobą. Większość ludzi staje się kimś innym i emocjonalnie stapia się ze swoim partnerem.
Tak naprawdę w romansie szukają oni możliwości wyrażenia innej części siebie. Im bardziej jesteś rozwinięty, tym lepiej rozumiesz te kwestie i nie musisz się tak rozdrabniać. Dzwoni i mówi, że na pewnym etapie małżeństwa czuje się zagubiony. To coś w stylu: „O mój Boże”. Każdy, kto jest w długoletnim związku małżeńskim (…) Kiedy zaczynałam pisać swoją książkę, jej tytuł miał brzmieć „Wstęp: Co dzieje się między ślubem a długim i szczęśliwym życiem”.
Dominacja i uległość w małżeństwie: model kapitana i pierwszego oficera
Trzej dysfunkcyjni kapitanowie i pierwsi oficerowie Małżeńskiej Czerwonej Pigułki – jacktenofhearts
— Podoba mi się ten tytuł. Jest całkiem niezły. Powinnaś go zachować.
– Chodzi więc o ten środkowy okres. Tak. I wtedy większość ludzi, którzy biorą ślub, nie jest zaangażowana. Nie są naprawdę zaangażowani. Po prostu mówią: „Ej, lubię go, zróbmy to”. Brakuje im całkowicie powagi. A kiedy już przejdziesz przez ten trudny okres małżeństwa, wtedy naprawdę się angażujesz. Czy zostanę? I dlaczego zostanę? I to jest właśnie prawdziwe zobowiązanie. Czy związek może stać się głębszy? Większość ludzi nie chce się tym zajmować, ponieważ czują się, jakby pchali się pod górę, nie wiedzą, jak się uregulować.
Kiedy ktoś ma romans, nie chodzi tak naprawdę o związek, chodzi o energię. Wykorzystują romans, aby się uregulować. „Czuję się źle, nie wiem jak czuć się dobrze.” „Zobaczyłam tego faceta i w ciągu 30 sekund poczułam się dobrze”.
Jak mówi Loretta Breuning: „Cokolwiek sprawia, że szybko przestajesz czuć się źle i zaczynasz czuć się dobrze, zazwyczaj jest dla ciebie złe”. Tak właśnie jest. Jest świetna. Prowadzi biuletyn zatytułowany „The Inner Mammal Institute”. W każdym razie, o to właśnie chodzi. Bardzo podstawową sprawą jest to, że przeciętny człowiek nie został jeszcze emocjonalnie wyszkolony. Nadal wyładowuje swoje emocje na wszystkich wokół i obarcza innych odpowiedzialnością za swoje emocje. Jeśli nie wiesz, jak regulować swoje emocje, nie jesteś bezpieczny w związku. To po prostu podstawa.
— No tak.
– Kiedy zaczynasz dojrzewać, staje się to absurdalne. Tak jak absurdalne jest obarczanie kogoś odpowiedzialnością za swoje uczucia. To dosłownie staje się absurdalne. „Sprawiłeś, że poczułam się jak (…)” W przeciwieństwie do „Nie podobało mi się, kiedy to zrobiłeś”. Ale nie chodzi o to, że ta osoba musi się zmienić. Po prostu muszę podejmować decyzje samodzielnie.
Kiedy mówię „nie”, czuję się winny – dr Manuel J. Smith
System Operacyjny Umysłu – ROZDZIAŁ I: Definicja życia
— Co sądzisz o stwierdzeniu „Nie każdy jest stworzony do długotrwałej monogamii”? A próby wtłoczenia wszystkich w ten schemat to próżny trud.
– Rozmawiam z ludźmi, którzy mają otwarte małżeństwa i tego typu rzeczy. Na przykład dr Schnarch powiedział, że większość zdrowych ludzi, czyli zdrowych, rozwiniętych ludzi, wolałaby monogamiczne małżeństwo. Lecz jeśli nie nadaję się do tego, jeśli nie nadaję się do długotrwałego zobowiązania, nie jestem do tego zdolny (…). Pomyśl o tym jak o sytuacji związanej z małym dzieckiem. Jeśli zabierasz swoje dzieci na spacer i mówisz: „Dobra, musicie się zachowywać, będziemy tam tylko przez godzinę”. Być może będą w stanie to zrobić. Jednak mogą nie być w stanie zrobić tego przez trzy godziny. To zbyt duże zobowiązanie. To jest ta sama sytuacja. To tak, jakby powiedzieć: „No dobra, mogę być wierny, nie mogę bzykać się z nikim innym przez rok, ale nie wiem, czy dam tak radę przez 10 lat”.
Słyszałam, jak Chelsea Handler powiedziała w podcaście: „Nie interesują mnie długoterminowe zobowiązania”. Powiedziała, że kiedyś miała kilku kochanków jednocześnie. Dodała też, że woli krótsze związki. Cóż, oznacza to, że nie potrafisz pokonać tej trudnej części. Tak naprawdę oznacza to, że nie masz zdolności do rozwiązywania problemów i pogłębiania relacji. Po prostu wchodzisz w związek, który wydaje się ekscytujący, ale i tak wracasz do punktu wyjścia.
— Powtarzasz te same schematy w kółko, bez względu na wszystko.
– Tak. To nowa osoba, wydaje się nowa, ale nie jest nowa. To ta sama gówniana sytuacja, ale w innym czasie. Ile razy chcesz to robić? W końcu, gdy ludzie dojrzewają, mówią: „Tak, nie muszę tego robić ponownie”. Staje się to bardzo powierzchowne. Chcą iść dalej. Ale tylko wtedy, gdy są gotowi. Jeśli ktoś nie jest gotowy, jeśli ktoś mówi „Nie nadaję się do tego”, to znaczy, że nie jest gotowy. Są też ludzie, którzy w ogóle nie chcą być w związku. Nie dlatego, że uważają to za coś złego, ale po prostu myślą sobie „Przeżyłem to już, nie muszę tego więcej doświadczać”. Chodzi o to, co jest dla ludzi wygodne. Ale bądź szczera. Czy to naprawdę dlatego, że nie jesteś zainteresowana, czy dlatego, że nie jesteś w stanie tego zrobić? Nie powinno to być coś, z czym się godzisz. To tak, jakbyś kiedykolwiek był zaangażowany w coś innego, na przykład w swój cel.

Jeśli kiedykolwiek było coś, w co byłeś tak bardzo zaangażowany, że nigdy nie poszedłbyś na skróty. Bo na tym właśnie polega zaangażowanie. Kiedy nie idziesz na skróty, jesteś w tym na 100%, brniesz w to tak głęboko, jak tylko możesz. W pewnym momencie to będzie tortura. Wiesz, o co mi chodzi. Jeśli kiedykolwiek pisałeś lub zajmowałeś się czymś, na przykład swoim podcastem, to wiesz, jak to jest. „Och, to było takie (…)”, ale jesteś temu oddany. Jeśli jesteś temu oddany, po prostu będziesz kontynuował, będziesz parł naprzód. W końcu przez to przejdziesz. I pojawia się to poczucie dumy.
Dla mnie najlepiej wyjaśnił to Chopper. Powiedział, że istnieją różne poziomy zaangażowania.
Pierwszy poziom zaangażowania to po prostu sprawdzenie sytuacji, zanurzenie palca w wodzie.
Drugi poziom zaangażowania to gotowość do podjęcia wysiłku, robienia rzeczy niemożliwych, pokonania niektórych przeszkód.
A trzeci poziom to: „Zostanę ekspertem”. Tak naprawdę to moment, w którym myślę o związku. Jeśli angażujesz się w związek z kimś, to zadajesz sobie pytanie: czy jestem gotowy, aby stać się ekspertem w tej dziedzinie? Czy będziemy ekspertami w tej dziedzinie? Czy będziemy po prostu kontynuować, aż (…)? Uważam, że to godne podziwu. Myślę, że to, co zmieni związki, to poczucie świętości i honoru. A obecnie tego nie mamy. Ludzie są po prostu jak… wszystko inne. Cofnęliśmy się w rozwoju. Czy znasz Kena Wilbera?
— Nie, nie sądzę.
– No dobrze. Niektórzy uważają go za największego żyjącego filozofa. Napisał książkę pt. „Krótka historia wszystkiego”.
— Ach tak. Znam.
– Dobrze. Napisał więc krótką – nie wiem, jak to nazwać – nazwijmy to krótką książeczką. Nosi tytuł „Świat po prawdzie” lub coś w tym rodzaju. Pisze w niej, że cofnęliśmy się w rozwoju. Właśnie w tym miejscu się teraz znajdujemy. Co to znaczy cofnąć się w rozwoju? Jesteśmy teraz znacznie bardziej dziecinni. Robimy to, co czujemy i mamy na to ochotę. Kiedy pomyślisz o tym, co mówi Shackleton, że przeszliśmy od patriarchatu do matriarchatu, cóż, co to oznacza? Kobiecość to uczucia. Chociaż tak właśnie czuję, może to nie być prawda. Ale tak właśnie czuję. Właśnie w tym miejscu się teraz znajdujemy. Jest to konieczny krok, ponieważ musimy nauczyć się radzić sobie z uczuciami. Musimy nauczyć się, że uczucia naprawdę nie są tak ważne, jak nam się wydaje. Nie oznacza to, że uczucia nie są ważne, ale nie będziemy w nich żyć. Nie będziemy się w nich pogrążać. Nie będziemy w nich tkwić. Po prostu je przetwarzamy.
Leonard Peikoff: Wprowadzenie do Historii Filozofii Zachodniej (część 1 z 50)
Leonard Peikoff: Arystoteles: Filozof dla Życia tu, na Ziemi – Historia Filozofii Zachodniej (część 13 z 50)
— Jedną z trudności jest to, że jeśli jestem facetem i mówię: „Mam narzędzia w głowie do tego, aby utrzymać długotrwały monogamiczny związek, jestem do tego stworzony, jestem gotowy na zobowiązanie, jestem gotowy na rozwój i doskonalenie się jako człowiek wraz z inną osobą”, ale oni powiedzą: „Michelle/Ralph, stary, widziałeś, co jest dostępne w tej chwili na rynku? Próbuję znaleźć tę dziewczynę, a mam tych wszystkich ludzi”. Wielu mężczyzn będzie się bronić i powie: „Nie jestem pewien, czy chcę być workiem treningowym dla kobiety, która próbuje się odnaleźć”. Bo część tego odnajdywania siebie w trakcie związku może zamienić się w romanse. Co jeśli każda burza skończy się romansem?
– To przejaw mężczyzny, który w rzeczywistości nie jest zbyt dobrze rozwinięty. Nie przyciągałby do siebie tego typu kobiet.
— No właśnie. Tak. To nie ich problem.
– Rozumiesz, o co mi chodzi? Kiedy mężczyzna mówi: „Och, po prostu naprawdę chcę być w związku”, odpowiadam mu, że to dlatego, że nasza kobieca część lubi tęsknotę. Jest więc w tym swoim kobiecym pierwiastku, gdzie pragnie związku, ponieważ wie, że dzisiejsze kobiety tak naprawdę nie chcą związku. Więc może za tym tęsknić. A dopóki za tym tęsknimy, nie musimy się angażować. Czy możesz czuć pociąg do kogoś, kto czuje pociąg do ciebie? O to właśnie chodzi. Bo właśnie tam masz tę bliskość, a to jest dla nas przerażające.
Większość z nas nie toleruje prawdziwej bliskości, ponieważ nigdy jej nie doświadczyliśmy. Nie doświadczyliśmy jej odkąd byliśmy dziećmi.
Bo prawdziwa bliskość, nie mówię tu o niczym seksualnym, mówię tylko o pozwoleniu sobie na bycie widzianym. Widzeniu drugiej osoby. A to było coś, czego zdecydowanie nie robiłam. To znaczy, kiedyś myślałam: „Jasne, jestem otwarta, potrafię wyrażać swoje uczucia, interesuję się tym tematem” i wszystkie te bzdury. Nie, nie byłam. Nie jestem.
Pamiętam, że uświadomiłam sobie, że naprawdę nie chcę, żeby mnie widziano. Jestem trochę introwertyczna, ale nie mam żadnych problemów z rozmową. Nie jestem nieśmiała, ale jestem introwertyczką. Mówiłam, że lubię znikać. Lubię po prostu (…) Jestem obserwatorem, tak najlepiej to opisać.
Jestem obserwatorem. Co oznacza, że nie angażujesz się, tylko obserwujesz. To było trochę jak stanie z boku. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, było to dla mnie trochę dziwne. Coś w stylu takiego „o rany”. Nie znamy siebie tak dobrze, jak nam się wydaje. A kiedy już podejmiesz to zobowiązanie (…) Dla mnie zaangażowanie dotyczy przede wszystkim samego siebie, czyli świadomej decyzji o wzięciu 100% odpowiedzialności za swój stan wewnętrzny. Poznaniu tych części siebie, które budzą strach i byciu obecnym dla tych części siebie. Niektórzy nazywają to wewnętrznym dzieckiem, wewnętrznym dorosłym.
Jeśli ten język do Ciebie nie przemawia, to chodzi po prostu o to, że mój racjonalny umysł będzie wspierał mój emocjonalny umysł. W przeciwieństwie do tego, że emocjonalny umysł będzie kierował całym przedstawieniem. W książce pt. „The Whole-Brain Child” autorzy twierdzą, że kiedy jesteśmy w stanie działać tylko jedną półkulą mózgu, to tak jakbyśmy pływali z jedną ręką. Pomyślałam, że to doskonała analogia, ponieważ tak właśnie jest. Obserwujesz ludzi, kiedy z nimi rozmawiasz, widzisz, jak kręcą się w kółko. Po prostu nie przestają. Niektórzy ludzie dokonują ogromnych przełomów. Po prostu przez chwilę pływali po jednej stronie mózgu. Nie potrafią sobie z tym poradzić.
A jeśli nie potrafią sobie z tym poradzić, po prostu ponownie popadają w zaprzeczenie. Jeśli zmierzę się z prawdą, będę musiała coś z tym zrobić. Cała iluzja się rozpada. Bardzo trudno jest zmierzyć się z niektórymi rzeczami, ponieważ zmienia to cały mój świat. Wszystko jest inne. Nie wiem, czy kiedykolwiek doświadczyłeś takiej chwili.
— Doświadczyłem.
– Budzisz się i cały twój świat jest inny niż przedtem.
— Zgadza się.
– Przetworzenie tego wszystkiego zajmuje dużo czasu.
— Tak. Często powtarzam, że gdyby ktoś znał mnie sprzed ponad 12-stu lat i zobaczył mnie teraz, pomyślałby:
„To nie jest ten sam facet, to nie jest Ralph, którego znałem wtedy”. Tak, jestem zupełnie innym człowiekiem. W miarę upływu czasu wszyscy przechodzimy naturalne zmiany. Lecz zawsze jest coś, co nazywam momentem „ja pierdolę” – przepraszam za wulgaryzm – który budzi cię i całkowicie zmienia paradygmat twojego życia i twoje spojrzenie na życie.
– Tak.
— Każdy facet, który przez to przeszedł lub jest w trakcie tego procesu, nie postrzega tego w ten sposób. Mówią: „To najstraszniejszy moment w moim życiu. Jest to straszne pod kątem emocjonalnym.”
A ja mówię: „Cóż, pozwól, że nieco cię uspokoję, jesteś w dobrym towarzystwie, ponieważ dosłownie każdy świetny facet, którego znałem, który coś osiągnął, miał w swoim życiu taki moment”. Ten moment pod tytułem „o ja pierdolę” zmienia wszystko. To, w którą stronę pójdziesz, zależy od ciebie. Ale jesteś na dość ważnym rozdrożu w swoim życiu.
– Widzisz, właśnie przez to będą musiały przejść kobiety. Czasami po prostu mówię: „Będziesz musiała przez to przejść”. Ona na to: „A co, jeśli rozbiję swoją rodzinę?”. Cóż, najwyraźniej nie masz zamiaru przestać robić tego, co robisz. Właśnie stąd bierze się ból tej kobiety. Wie, że nie przestanie. I wie, ile bólu sprawia wszystkim. Po prostu chce zamieszać, żeby inni ludzie, których zna, nie dowiedzieli się prawdy. Rozumiesz, o co mi chodzi?
— Zdecydowanie.
– To musi być coś innego, coś, nad czym nie mam żadnej kontroli. W takich sytuacjach mężczyźni mają ogromną władzę. Boże, jak szybko wszystko się zmienia dla mężczyzn, kiedy zaczynają podejmować właściwe kroki. Wystarczy ich tylko obserwować. Kobieta zupełnie tego nie rozumie, więc to oni mają ogromną władzę w tej sytuacji. Problem polega jednak na tym, że wielu mężczyzn jest rozdartych i rozgniewanych. Nie chcą zrobić tego, co należy, aby uratować małżeństwo, ponieważ uważają, że ona na to nie zasługuje. Ale chcą też wyjść na tych dobrych. Nie potrafią się więc zdecydować.
Niezdecydowanie mężczyzny jest takie samo jak niezdecydowanie kobiety. Jest jedna naprawdę ważna kwestia, o której chcę powiedzieć, ponieważ uważam, że jest to najważniejsza rzecz, którą należy zrozumieć.
Mianowicie to, że kobiety kontrolują gniew innych. A jeśli kontrolujesz czyjąś złość, możesz powstrzymać tę osobę przed podjęciem działania. W takich sytuacjach, kiedy kobieta płacze, szlocha i mówi „O mój Boże”, powstrzymuje mężczyznę przed rozgniewaniem się. Dlatego właśnie kobiety w związkach zawsze zmieniają lub przynajmniej próbują zmienić mężczyznę w przyjaciela. Bo wtedy nie musi doświadczać żadnego bólu. Nic nie traci.
Może zatrzymać go jako wsparcie emocjonalne i powstrzymać go przed zniszczeniem jej reputacji. Jakimkolwiek odwetem. Rozumiesz, o co mi chodzi?
Kiedy więc jesteś w sytuacji z kobietą, na przykład jesteś na skraju zerwania z nią lub czegoś podobnego, dochodzisz do pewnej prawdy i zaczynasz się denerwować, a ona mówi: „Nie wiem, nie wiem, po prostu jestem zdezorientowana”, to próbuje w ten sposób rozładować twój gniew. Bo jeśli się zdenerwujesz, przejrzysz ją i podejmiesz działania. Wyraź swój gniew, agresję czy cokolwiek innego, ale nie pozwól, by ktoś kontrolował twój gniew. Twój gniew jest twoim przyjacielem. Zatem wściekaj się.
— Wielu mężczyzn może potwierdzić, że odkrywają romans żony i nadal są w trakcie procesu, czy sobie z tym poradzą, czy nie, ale między nimi panuje stosunkowo przyjazna atmosfera, nie ma między nimi sporów. Nadal znajdują się w dziwnej sytuacji zawieszenia. Ona robi swoje, on robi swoje. On jest naprawdę smutny, ona wydaje się być nieco skruszona z powodu tego, co zrobiła, innym razem nie, ale przynajmniej jest w miarę spokojnie. A potem ona odkrywa, że on popełnił ogromny błąd, mówiąc komuś spoza ich związku o tym, co zrobiła.
– O, tak.
— Jakiemuś wspólnemu znajomemu lub komuś innemu, a ona się o tym dowiaduje. „Zdradzałaś Boba?” Myśli sobie: „Hola, powoli” i wyciąga pazurki.
– Tak.
— A on na to: „Nie powinienem był tego robić, bo będę miał kłopoty”.
– Moim zdaniem mężczyzna powinien był to zrobić, powinien był to zrobić od samego początku. Nie jest zły ani mściwy. Nazwijmy ją Lisa. Lisa poznała kogoś i uważa, że z nim będzie szczęśliwsza. Lisa od razu odczuwa ciężar tej fascynacji: „Byłam w sklepie spożywczym, zobaczyłam tego przystojnego faceta i teraz zamierzam rozbić swoją rodzinę”.
— To jest nagłe.
– Musi to czuć. Dokładnie to robi. Są dwa sposoby na zakończenie związku: możemy wyciągnąć dywan spod nóg lub możemy to zrobić tak powoli, że naprawdę nie wiemy, czy to się dzieje, czyli odzwyczajać się. Tak jak rodzic odzwyczaja dziecko od butelki. To tak, jakby coraz dłużej trzymać butelkę z dala od dziecka. Dokładnie to samo robią kobiety wobec mężczyzn. Jeśli więc uda mi się zakończyć związek wystarczająco powoli, nie zauważy, że dzieje się coś znaczącego. Tak jakby nic się tak naprawdę nie zmieniło. W ten sposób pary żyją w zawieszeniu całymi latami. Mamy ludzi, którzy gniazdują. A to zasadniczo oznacza, że będę z tobą związana, czyli dokładnie to, czego chcą kobiety. Chcę zatrzymać mojego męża.
W przeszłości mężczyźni robili to samo. Mieli kochanki. Trzymali kochanki i mieli żony, więc mieli wszystko, co chcieli. Każda półkula mózgu ma przeciwstawne popędy. Mam rodzinę, ale mam też swoją wolność i niezależność. Dokładnie to samo robią kobiety. Tylko że teraz robią to tak, jakby były dobrymi osobami. To dla mnie niewiarygodne. A psychologowie cały czas podnoszą temat układu typu „gniazdowanie”, który jest w zasadzie otwartym małżeństwem.
— Tak, właśnie o tym mówimy.
– Nadal traktuje męża jak śmiecia. Nadal musi znosić zniewagi żony. Boi się, chodzi przy niej na paluszkach. „Nie chcę jej zdenerwować, bo będzie szorstka wobec dzieci”. Nie. Mężczyźni muszą pokonać swój strach, muszą postępować właściwie. Muszą zacząć działać otwarcie. Tacy właśnie powinniście być, a nie tymi udawanymi wersjami siebie typu „będę miłym facetem”. Nie. Zacznijcie postępować właściwie. Musicie głęboko zastanowić się nad samymi sobą. Czy to wydaje mi się słuszne? To jest ta część, która po prostu łamie mi serce, gdy patrzę, jak ci mężczyźni żyją w strachu, a potem dowiadują się o romansie żony. Niektóre z tych historii są (…)
Czym jest pasywna agresja?
Lęk przed porzuceniem – Dziecko w Tobie wciąż czeka
— Ciężkie.
– Strasznie smutne.
— Słyszałem takie. Niedawno napisał do mnie pewien facet. Właśnie dowiedział się, że jego czteroletnie dziecko nie jest jego. To dla niego cios ostateczny, jak kopniak w jaja, że tak powiem. Przepraszam za mój język. Pokochałem to dziecko, kocham je ponad wszystko, zabiłbym za nie. Nie jest moje. Jak można to przetrawić? Nie potrafię sobie tego wyobrazić. To trudne. Ale to jest najgorsza rzecz, której obawiają się mężczyźni, stare, jak świat oszustwo dotyczące ojcostwa.
Żona zaszła w ciążę z kochankiem z otwartego małżeństwa
– Cóż, dlatego właśnie wyjaśniam niewierność kobiet. Stąd wzięło się przekonanie, że kobiety są z natury monogamiczne. Jak inaczej można by skłonić mężczyzn do utrzymywania kobiet i ich dzieci? Opowiem Ci zabawną historię, która pokazuje, jak to się stało. Miało to miejsce po tym, jak napisałam swoją książkę. Moja książka dotyczy właśnie tych kwestii.
Poruszam w niej temat testów DNA i tym podobnych spraw. Spotkałam się z koleżanką, z dziewczyną, z którą pracuję. Zaprosiła mnie do siebie. Poznałam jej męża i jego brata. Rozmawiałyśmy wiele razy. Wie, czym się zajmuję. Było to w czasie, gdy dopiero co skończyłam pisać książkę. Więc wie co robię. Jej mąż ma prawdopodobnie 177 cm wzrostu. Wchodzi jego brat i okazuje się, że ma 204 cm wzrostu. Zażartowałam: „Macie różnych ojców, chłopaki?”. A ona patrzy na mnie przerażona i szepcze, że nie powinnam była tego mówić. Pomyślałam: „O rany! To tajemnica”. Okazuje się, że ich mama miała przyjaciela, bardzo wysokiego mężczyznę, ale oni nigdy o tym nie rozmawiali.
— Tak.
– Dla mnie było to po prostu niewiarygodne. Wyobraź sobie poczucie pogwałcenia. Finansowego. Używamy słowa „gwałt”. Jednak nie rozmawiamy o gwałcie finansowym, gwałcie emocjonalnym. Nie rozmawiamy o tym. To tak, jakby nie można było o tym rozmawiać. A kobiety mogą powiedzieć: „O co tyle zamieszania?”. Mężczyźni muszą powiedzieć: „O nie, to jest poważna sprawa. To naprawdę poważna sprawa”. Była taka historia, nie znam szczegółów, ale wiem, że mężczyzna podpalił się na schodach sądu.
Każda nieszczęśliwa żona jest ofiarą gwałtu – Archwinger
Histeryczna retoryka gwałtu od wiktorianizmu do feminizmu – Barbara Hewson
Wywiad z Germaine Greer o gwałcie i zgodzie na seks
— Tak.
– Nie trafiło to do wiadomości ogólnokrajowych.
— Pamiętam, że o tym słyszałem. Jednak nie pamiętam gdzie. Prawdopodobnie przez rozmowy mężczyzn związanych z moim kanałem w internecie. Ale masz rację, nie była to wiadomość przedstawiona w ogólnokrajowych mediach.
– Oto, co mam do powiedzenia na ten temat. Mężczyźni mają niesamowitą odwagę. To był facet, który mówił: „Chcę tylko tego”.
— Wyrazić swoją opinię.
– Nie mówimy o pozytywnych cechach mężczyzn: honorze, odwadze i poświęceniu. Bardzo mnie to smuci. To, co robiliśmy przez ostatnie kilka dekad, jest po prostu tragiczne. Czytałeś „The Boy Crisis”?
— Tak.
– Tak, to po prostu smutne. Jestem blisko niektórych tragedii młodych mężczyzn, którzy cierpieli w ten sposób. To po prostu okropne. Wiesz, bez ojca.
— To zupełnie inna historia, którą moglibyśmy omówić. Brak ojców jest przyczyną wielu rzeczy, które obserwujemy na co dzień. Zdecydowanie. Zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet.
– Zgadza się.
— Tak, to smutne. To smutne. Michelle Langley, gdzie można dowiedzieć się więcej o Tobie i tym, czym się zajmujesz?
– Wystarczy wejść na stronę women’s infidelity.com.
— Strona internetowa: women’s infidelity.com Masz kilka książek, które można kupić bezpośrednio na tej stronie?
– Tak, bezpośrednio na stronie.
— Czy ludzie mogą umówić się z Tobą na spotkanie, czy mogą z Tobą nad tym pracować?
– Tak. Prowadzę przełomowe sesje z ludźmi, a także mam kurs. Kurs nie jest kursem online, jest bardzo osobisty.
— Bardzo dobrze.
– To praca ze mną przez sześć tygodni. Pracuję zarówno z mężczyznami, jak i kobietami.
— Świetnie. Michelle Langley, nie udzielasz zbyt wielu wywiadów, więc czuję się zaszczycony. Chciałbym Ci podziękować. Powinnaś robić to częściej, masz do tego wrodzony talent. Jesteś w tym naprawdę dobra. Rozmowa z Tobą była kapitalna. Mógłbym rozmawiać z Tobą przez cały dzień. Powinniśmy to kiedyś powtórzyć. To było wspaniałe doświadczenie. Bardzo Ci dziękuję.
– Świetnie mi się z Tobą rozmawiało, Ralph. Bardzo mi się podobało.
— Doceniam wszystko, co robisz. Proszę, nie przestawaj. Nie poddawaj się. Walcz dalej w słusznej sprawie. Twoje nazwisko pojawiło się, ponieważ wielu mężczyzn pytało: „Czy kiedykolwiek myślałaś o przeprowadzeniu wywiadu z (…)?”. Kiedy słyszysz to po raz dwudziesty, myślisz: „No dobra, dajcie mi chwilę”. Nie zdawałem sobie z tego sprawy, że przeczytałem już obie twoje książki.
– Naprawdę?
— Tak, ale nie skojarzyłem nazwiska Michelle Langley. Pomyślałem: „Chwileczkę, już to czytałem”. „Tak, już to widziałem”.
– Są dostępne od jakiegoś czasu.
— Wiele lat temu, kiedy przechodziłem przez to wszystko, wpadłem w maniakalną fazę czytania wszystkiego, co tylko mogłem znaleźć na ten temat, i to właśnie doprowadziło mnie do tego wszystkiego. A Twoja książka była jedną z nich.
– Przeczytałeś ją, gdy przez to przechodziłeś, czy po tym?
— Po tym, co przeszedłem. Tak, tak. „Koniec bycia Miłym Gościem!”
– Czy powiedziałbyś, że mimo iż było to dla ciebie bardzo trudne, jesteś teraz innym człowiekiem, ale w znacznie lepszym sensie?
— Mówię to, co mówi każdy mężczyzna, który przechodzi przez coś takiego. To było okropne doświadczenie. Chciałbym nie musieć tego przechodzić, ale jednocześnie cieszę się, że tak się stało.
– Tak, przed przeżyciem czegoś takiego mamy dość dziecinne podejście do związków. To naprawdę (…)
— Przesadnie optymistyczne spojrzenie na tę kwestię. Tak, to otwiera oczy. Z pewnością jest to doświadczenie uświadamiające, że należy coś zmienić w swoim życiu. Zdecydowanie. Michelle Langley, bardzo Ci dziękuję. Doceniam to.
– Nie ma za co. Miło było Cię poznać, Ralph.
— Miło było Cię poznać.
Zobacz na: Natura kobiety: Jej niegodziwość – Red Femme Diaries
Natura kobiety: Niesamowite Mamy – Red Femme Diaries
Prawo Briffaulta: jedna z ważniejszych rzeczy jakie musisz wiedzieć jako mężczyzna
Funkcja żalu związanego z uprawianiem przygodnego seksu i biernością seksualną: badanie podłużne
Najnowsze komentarze