Odcywilizowanie: ludzka natura spuszczona ze smyczy – Roissy

23 lipiec 2008

Odcywilizowanie - ludzka natura spuszczona ze smyczy

Maksyma nr 3: W stanie natury mężczyźni są łatwo zastępowalni.

Chcę, żebyście mieli na uwadze powyższe prawo, czytając moje krótkie omówienie znakomitych i przemilczanych przez media głównego nurtu esejów F. Rogera Devlina na temat dynamiki relacji między płciami i rewolucji seksualnej. Prawdziwość tego prawa wyjaśnia wszystko, co widzicie dziś wokół siebie.

Link do Devlina znalazłem za pośrednictwem 2Blowhards, wraz z interesującymi komentarzami uzupełniającymi. Eseje możecie przeczytać tutaj. Najedźcie kursorem na ikony, kliknijcie strzałkę w dół, a następnie „download”, żeby uzyskać do nich najłatwiejszy dostęp. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego wszystko zdaje się wykolejać.

Eseje Devlina są długie, ale gorąco zachęcam, żeby przeczytać je w całości, łącznie z jego bezlitosnym rozprawieniem się z Wendy Shalit, reprezentującą tych tępych, walczących z pornografią konserwatystów społecznych oraz krótkowzroczne „feministki czwartej fali”, które wygłaszają kazania z ambony świadomej ignorancji, notorycznie nie widząc lasu spoza drzew:

„[…] pogląd, że wszystkie nasze problemy wynikają z tego, iż kobiety udostępniają seks poza małżeństwem i że w konsekwencji strategia „wstrzymywania się aż do ślubu” sprawi, że wszystko znów będzie dobrze zasługuje na uważną i krytyczną analizę. Pisma Wendy Shalit stanowią dobrą okazję, żeby to zrobić. Jej propozycje mają bowiem poważne ograniczenia, z których większość wynika z jednego źródła: kobiecego narcyzmu i towarzyszącego mu braku zainteresowania męskim punktem widzenia.”

Esej Devlina Sexual Utopia in Power zawiera taką oto perełkę prawdy:

„Czasami mówi się, że mężczyźni są poligamiczni, a kobiety monogamiczne. Takie przekonanie jest często obecne implicite w pismach konserwatywnych mężczyzn: kobiety chcą jedynie dobrych mężów, ale bezduszni mężczyźni wykorzystują je, a następnie porzucają. Na pierwszy rzut oka pewne dane rzeczywiście wydają się potwierdzać taki pogląd. Jedno z badań z 1994 roku wykazało, że „podczas gdy mężczyźni przewidywali, że w idealnej sytuacji chcieliby mieć sześciu partnerów seksualnych w ciągu następnego roku i ośmiu w ciągu kolejnych dwóch lat, kobiety odpowiadały, że ich ideałem byłoby posiadanie tylko jednego partnera w ciągu następnego roku. A w ciągu dwóch lat? Odpowiedź kobiet nadal brzmiała: jeden”. Czy nie jest to dowód, że kobiety są z natury monogamiczne?

Nie, nie jest. Kobiety wiedzą, że ich własne popędy seksualne są nieokiełznane, ale tradycyjnie miały dość rozsądku, żeby o tym milczeć. Przekonanie męża, że jego żona jest z natury monogamiczna, zapewnia mu spokój ducha. Nie leży również w interesie żony, żeby jej mąż rozumiał ją zbyt dobrze: wiedza to władza. Krótko mówiąc, mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju platońskim „szlachetnym kłamstwem”, to jest przekonaniem, które jest korzystne, choć fałszywe.

Trafniej byłoby powiedzieć, że kobiecy instynkt seksualny jest hipergamiczny. Mężczyźni mogą mieć skłonność do poszukiwania seksualnej różnorodności, ale kobiety mają proste gusta w stylu Oscara Wilde’a: zawsze zadowala je to, co najlepsze. […]

Hipergamia nie jest monogamią w ludzkim rozumieniu tego słowa. Chociaż w danym momencie na szczycie stada może znajdować się tylko jeden „samiec alfa”, z czasem zmienia się to, który z nich nim jest. W odniesieniu do ludzi oznacza to, że kobieta jest niestała: w danym momencie jest zauroczona nie więcej niż jednym mężczyzną, ale nie jest z natury lojalna wobec jednego męża przez całe życie.”

I tutaj Devlin dociera do sedna sprawy:

Rewolucja seksualna w Ameryce była próbą urzeczywistnienia przez kobiety ich własnej [hipergamicznej] utopii, a nie utopii mężczyzn.”

Ironia polega na tym, że rozmontowując tysiąclecia zakorzenionej biologicznie tradycji kulturowej i wprowadzając w życie swoją hipergamiczną utopię seksualną, kobiety nieświadomie utrudniły życie wszystkim poza najbardziej atrakcyjnymi spośród siebie. Rezultatem jest więcej pum, więcej puszczalskich kobiet i większe zapotrzebowanie na testy DNA na ojcostwo. Aby zapobiec całkowitemu zawaleniu się tej konstrukcji pod własnym ciężarem, konieczne stało się bezwzględne wprowadzenie i egzekwowanie ogromnych transferów pieniędzy od mężczyzn do kobiet w postaci zasiłków socjalnych, alimentów na byłe żony, drakońskich alimentów na dzieci (nawet od mężczyzn, którzy nie są biologicznymi ojcami!), miejsc pracy przyjaznych kobietom i dzieciom, niesprawiedliwości prawnej (kobiety generalnie mają w dupie sprawiedliwość), finansowanej przez korporacje opieki nad dziećmi, szantażu polityczną poprawnością, oskarżeń o molestowanie seksualne oraz grabieży rozwodowej. Wszystko to musiało być bezwzględnie narzucane i egzekwowane przez bandziorów szybko rozrastającego się niczym nowotwór, stworzonego przez elity państwa policyjnego. Usuńcie te transfery bezpieczeństwa i zasobów oraz siatki bezpieczeństwa, a zobaczycie, jak feministyczna utopia rozpada się w ciągu jednego pokolenia.

Wiele osób ucierpi w następstwie tego upadku. Ich cierpienie będzie konieczne. Jedyną alternatywą jest stopniowe odcywilizowanie Zachodu, aż piekielne ogary ludzkiej natury zerwą swoje łańcuchy i rozpęta się krwawa fala.

Mój jedyny zarzut wobec esejów Devlina jest taki, że pomija on pojawienie się Gry jako zjawiska społecznego będącego reakcją na negatywne trendy, które trafnie opisuje. Gra narodziła się w dwóch tyglach: inspirowanej feminizmem rewolucji seksualnej oraz naukach psychologii ewolucyjnej. W miarę jak kobiety stawały się coraz bardziej hipergamiczne, beciaki, czując coraz większą presję, coraz bardziej przykładali się do nauki karmazynowych sztuk. Niektórzy samcy alfa, szukający jeszcze większej przewagi na rynku randkowym, również przyłączyli się do tego przedsięwzięcia, czego rezultatem stała się obfitość niezobowiązującego ruchania. Kobiety nazywają to manipulacją, ale w rzeczywistości jest to po prostu ten sam stary prokreacyjny wyścig zbrojeń, tyle że tym razem z laserowo naprowadzanymi kutasowymi bombami.

Devlin przedstawia następnie w Sexual Utopia następujące trafne spostrzeżenia:

„Charakterystyczną cechą społeczeństw dekadenckich jest ponowne pojawianie się prymitywnych, przedcywilizacyjnych form kulturowych. Właśnie to dzieje się z nami. Wyzwolenie seksualne tak naprawdę oznacza, że darwinowski wzorzec kojarzenia się stada pawianów ponownie pojawia się wśród ludzi. […]

Jeśli kobiety chcą dobierać sobie partnerów wyłącznie zgodnie z tym, do czego popychają je ich naturalne popędy, to racjonalnie rzecz biorąc muszą być gotowe dzielić się swoim partnerem z innymi.

Ale oczywiście stosunek kobiet do tej sytuacji nie jest szczególnie racjonalny. Oczekują, że ich samiec alfa „się zwiąże”. Narzekanie kobiet na to, że mężczyźni nie chcą się angażować, oznacza prawdopodobnie jedynie, że nie są one w stanie skłonić bardzo atrakcyjnego mężczyzny, żeby związał się właśnie z nimi; to trochę tak, jak gdyby przeciętny mężczyzna oświadczył się Helenie Trojańskiej, a następnie, gdyby mu odmówiła, narzekał, że „kobiety nie chcą wychodzić za mąż”.

Co więcej, wiele kobiet odczuwa pociąg seksualny do rozwiązłych mężczyzn właśnie z powodu ich rozwiązłości, a nie pomimo niej. Można to wyjaśnić, odwołując się do stada naczelnych. „Samca alfa” można rozpoznać po tym, że kopuluje z wieloma samicami. Prawdopodobnie stąd wziął się argument o podwójnych standardach wobec „puszczalskich kobiet i ogierów”, nie ze społecznej aprobaty dla męskiej rozwiązłości, lecz z kobiecej fascynacji nią. Męska „niemoralność” używając tradycyjnego języka może być atrakcyjna dla kobiet. Kiedy więc rozpoczyna się poligamiczny wzorzec kojarzenia się, ma on tendencję do samowzmacniania.”

Nie bez powodu mężczyźni beta przestali przytrzymywać kobietom drzwi. Rycerskość wymaga wdzięczności.

W równoległym eseju Devlina Rotacyjna poliandria – i jej egzekutorzy cytuje on autorkę, która w swojej książce wyjaśnia, jak odmiennie mężczyźni i kobiety postrzegają seks i miłość:

„Większość mężczyzn, z którymi rozmawiałam, nazywa to zauroczeniem, ale większość kobiet, z którymi rozmawiałam, nazywa to byciem zakochaną… Szczególnie kobiety mogą wierzyć, że jeśli znajdą właściwą osobę, intensywne uczucia mogą trwać. Nauczono je wierzyć, że powinny pragnąć seksu wyłącznie z kimś, kogo kochają. Kiedy więc kobieta pożąda mężczyzny, sądzi, że jest zakochana, a kiedy pożądanie wygasa, sądzi, że przestała go kochać.”

Prowadzi to do kolejnych cytatów przytaczanych przez Devlina, opisujących naturalne siły kobiecej kapryśności, które sprawiają, że rozpad małżeństwa jest praktycznie przesądzony przy braku społecznego zawstydzania i stygmatyzacji albo kontroli ze strony bardzo dominującego męża alfa:

„Często wiążą się z mężczyznami, którzy są emocjonalnie niedostępni. Zamiast wybierać mężczyzn zainteresowanych budowaniem związku, kobiety te wybierają mężczyzn, przy których czują się niepewnie. Niepewność może rodzić motywację i ekscytację. Kobiety, które szukają ekscytacji w swoich małżeństwach (a wiele z nich jej szuka), często rezygnują z możliwości prawdziwych związków na rzecz ekscytacji płynącej ze związków istniejących w fantazji… Nierzadko kobiety wzdychają do mężczyzn, którzy unikają zobowiązań, jednocześnie odrzucając zainteresowanie ze strony mężczyzn gotowych i chętnych do zaangażowania się. […]

Kiedy kobieta chce wyjść za mąż, zazwyczaj przymyka oko na bardzo wiele rzeczy, a czasami pozwala nawet, żeby traktowano ją naprawdę źle. Po ślubie nie tylko kończy się ekscytacja związana z pogonią, po kilku latach małżeństwa znika również haj związany z atrakcyjnością. W tym momencie wiele kobiet może odkryć, że małżeństwo nawet nie zbliżyło się do spełnienia ich oczekiwań. Niektóre kobiety czują się głupio, że w ogóle tak bardzo go pragnęły.”

A następnie Devlin dochodzi do logicznego wniosku o którym często pisałem tutaj również ja, że małżeństwo nie jest konieczne do istnienia kochającego, seksualnego i zaangażowanego związku, a często wręcz stoi z nim w sprzeczności:

„Mężczyźni naciskani, żeby się „zaangażowali”, czasami próbują na to zwrócić uwagę: „Dlaczego to takie ważne? Co właściwie będzie inaczej, kiedy już się pobierzemy?”. Mężczyźni mają oczywiście rację: ceremonia ślubna nie posiada żadnej magicznej mocy zapewniającej szczęście na całe życie. Niestety, wydaje się, że kobiety uczą się tego dopiero na własnym doświadczeniu.”

Odwaga, Honor i Dyscyplina

Przeczytajcie resztę jego eseju, jeśli jesteście w stanie to znieść, aby poznać realistyczny opis tego, co dokładnie dzieje się w umyśle kobiety, kiedy stopniowo odkochuje się w swoim zapewniającym jej byt mężu beta i zaczyna rozważać rozpętanie pożaru rozwodu. Gdyby wszyscy mężczyźni przeczytali ten tekst i przyswoili sobie zawarte w nim lekcje, gwarantuję wam, że wskaźniki zawierania małżeństw runęłyby na samo dno. Istnieje tylko pewna ilość rzeczywistości, jaką mężczyzna jest w stanie znieść, zanim zacznie działać zgodnie z własnym interesem. Na przykład:

„Niektóre kobiety miały swoim mężom za złe brak podejrzliwości… Chociaż kobiety nigdy nie dają mężczyznom żadnych sygnałów sugerujących, że są czymkolwiek mniej niż w stu procentach wierne, [one] najwyraźniej uważają mężczyzn za głupców, ponieważ ci im wierzą. Kobiety po prostu sądzą, że mężczyźni powinni wiedzieć, iż kiedy mówią: „Nigdy bym cię nie zdradziła”, tak naprawdę mają na myśli: „Nigdy bym cię nie zdradziła… dopóki będziesz mnie uszczęśliwiał i nie zacznę się nudzić”.

Masz teraz ochotę uklęknąć na jedno kolano i wsunąć na palec swojej ukochanej pierścionek za 20 tysięcy dolarów?

Pomocnie, w Sexual Utopia Devlin podpiera liczbami podejrzenie mężczyzn, że przemysł rozwodowy jest w dużej mierze przedsięwzięciem napędzanym przez kobiety:

„Kobiety formalnie inicjują rozwód w około dwóch trzecich przypadków. Większość obserwatorów zgadza się jednak, że liczba ta zaniża rzeczywistą skalę zjawiska: w wielu przypadkach, w których formalnie rozwód inicjuje mąż, robi to dlatego, że jego żona chce zakończyć małżeństwo. Dokładne dane są trudne do uchwycenia, ale uważni obserwatorzy skłaniają się ku szacunkowi, że kobiety odpowiadają za około dziewięć dziesiątych rozwodów i rozstań: to nie mężczyźni kochają kobiety, a potem je porzucają, to mężczyźni je kochają, a potem zostają przez nie porzuceni. Wiele młodych kobiet rzeczywiście uważa, że chce małżeństwa, podczas gdy tak naprawdę chce jedynie ślubu (pomyślcie o magazynach ślubnych). Typowy schemat wygląda tak, że kobiety jako pierwsze chcą wejść w małżeństwo i jako pierwsze chcą z niego wyjść.”

Prawo Briffaulta: jedna z ważniejszych rzeczy jakie musisz wiedzieć jako mężczyzna

Następnie Devlin opisuje horror, jakim staje się proces prawny, kiedy żony składają pozew o rozwód, a mężowie i ojcowie dostają bezlitośnie po dupie, miażdżeni na miazgę przez machinę państwa. Przeczytajcie całość i pamiętajcie, że jeden egzemplarz Mystery Method będzie was kosztował znacznie mniej niż wyprawa przed ołtarz.

Jak już wcześniej mówiłem, moja rada dla przeciętnego mężczyzny jest prosta: NIE BIERZ ŚLUBU.

Kobiety z natury nie stoją po twojej stronie, prawo nie stoi po twojej stronie, a nawet potulni mężczyźni beta, którzy oślepili samych siebie na rzeczywistość i bezmyślnie trzymają się linii politycznej poprawności w nadziei, że ich popisywanie się statusem rzuci im jeden czy dwa ochłapy wyeksploatowanej, wysuszonej cipki, również nie stoją po twojej stronie jako mężczyzny. Masz wszelkie możliwe powody, żeby unikać małżeństwa. To cuchnący, skorumpowany burdel i dopiero radykalna zmiana społeczna sprawi, że ponownie stanie się ono atrakcyjną alternatywą dla mężczyzn.

Dzięki Grze i antykoncepcji możesz dziś dostać seks za darmo, bez więzienia w postaci małżeństwa oraz potencjalnej finansowej i emocjonalnej ruiny rozwodu. Fakt, że tak wiele pobłażających sobie współczesnych kobiet zupełnie nie nadaje się do małżeństwa, również nie pomaga sprawie tej niegdyś czcigodnej instytucji. Jak pisze Devlin w odniesieniu do tej ostatniej kwestii:

„Mężczyźni nie muszą nikomu udowadniać swojej wartości. To oni ponoszą główne koszty małżeństwa. Obowiązkiem kobiety jest udowodnienie, że jest godna przywileju zostania pomocnicą mężczyzny i urodzenia jego dzieci. Potrzeba surowego wychowania, żeby z małej dzikiej dziewczynki ukształtować taką damę. Dzisiaj taki sposób wychowania w dużej mierze należy już do przeszłości: coraz trudniej znaleźć kobiety nadające się do małżeństwa, a koszty ich poszukiwania stają się zbyt wysokie.”

Mogę wam powiedzieć już teraz, że około 90% kobiet, które przeleciałem w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy, a mówimy o liczbie dwucyfrowej, całkowicie nie nadawało się na żony, chyba że przeszłyby przeszczep charakteru. To odsetek zbyt wysoki, żeby można go było rozsądnie wyjaśnić samym efektem selekcji.

Jak bardzo współczesna kobieta nie nadaje się do małżeństwa? Devlin ilustruje to tutaj:

„Mężczyźni ze starszego pokolenia nie zdają sobie dostatecznie sprawy z tego, jak bardzo kobiety stały się grubiańskie i nieokrzesane. Dość późno dotarło do mnie, że zachowanie, które obserwowałem u kobiet, nie może być czymś normalnym, że gdyby kobiety zachowywały się w ten sposób w dawnych czasach, rasa ludzka by wymarła.

Czytelnika, który podejrzewa mnie o przesadę, zachęcam, żeby spędził trochę czasu, przeglądając opisy kobiet na internetowych portalach randkowych. Nigdy nie wspominają o dzieciach, ale niemal zawsze udaje im się wcisnąć słowo „zabawa”. „Lubię imprezować i dobrze się bawić! Lubię pić, spędzać czas z fajnymi ludźmi i chodzić na zakupy!”. Młode kobiety zapraszają „gorących facetów” do kontaktu. Bez wątpienia niektórzy się odezwą. Ale czy jakikolwiek rozsądny mężczyzna, „gorący” czy nie, chciałby założyć rodzinę z takim stworzeniem?”

Jako oddany hedonista i realista nie szukam małżeństwa ani dzieci, dlatego jedną z rzeczy, których szukam u dziewczyny, jest to, żeby nie waliła mnie młotem swoich oczekiwań. Gdybym jednak oceniał kobiety pod kątem ich potencjału na żonę i matkę, musiałbym się zgodzić, że żadna dziewczyna podkreślająca swoje kwalifikacje jako miłośniczki „zabawy” nie znalazłaby się na mojej krótkiej liście. A jednak szybki rzut oka na portal Craigslist pokazuje, że 75% kobiet w sekcji W4M opisuje siebie dokładnie w ten sposób. Jedynie zamieszczające tam ogłoszenia cudzoziemki, zwłaszcza Rosjanki, zdają się rozumieć, czego potrzeba, żeby zainspirować mężczyznę do postrzegania ich jako czegoś więcej niż dziewczyny do przelecenia i porzucenia. Amerykanki potrzebują lekcji mądrości swoich babć, żeby przypomnieć sobie, jak odwoływać się do lepszej natury mężczyzn, ale na dzisiejszym rynku seksualnym może już być za późno na stosowanie strategii udawanej niedostępności.

Maksyma nr 39: Jeśli chcesz mieć żonę, trzymaj się z dala od poważnego inwestowania w dziewczyny, które bez przerwy przypominają ci, że lubią „bawić się, bawić i jeszcze raz bawić” oraz „łatwo się nudzą”.

W końcu seksroboty wbiją ostatni gwóźdź do gnijącej trumny zachodniego małżeństwa.

Tylko w kilku bardzo szczególnych okolicznościach doradziłbym mężczyźnie, żeby w ogóle rozważył możliwość małżeństwa:

1. Miałby wyraźnie wyższy status niż jego żona. Zauważcie, że nie musi to oznaczać statusu finansowego; wielu bogatych mężczyzn zostało brutalnie przemielonych przez swoje żony w sądzie rozwodowym, ponieważ w głębi duszy byli po prostu zalęknionymi mężczyznami beta z mnóstwem pieniędzy. Mężczyzna o wysokim statusie to taki, który postrzega siebie jako lepszego, co znajduje odzwierciedlenie w jego psychologicznej dominacji względem swojej kobiety. Nie bałby się jej zostawić i poszukać innych kobiet, gdyby zaczęła wycofywać się z relacji z nim seksualnie i emocjonalnie. To trzymałoby ją w ryzach… i sprawiało, że nadal byłaby w nim zakochana.

2. Kobieta, którą miałby poślubić, jest od niego znacznie bogatsza. Chociaż jest to recepta na utratę miłości i ostateczny rozwód, przynajmniej mężczyzna, który poślubi bogatą sponsorkę, ma nikłą szansę na wyciągnięcie od niej alimentów po rozwodzie i wykorzystanie tych pieniędzy na imprezowanie ze striptizerkami. A jeśli nie, to przynajmniej nie zostanie oskubany do gołej skóry, bo nie będzie z czego go oskubać. Tylko mężczyźni o najwyższej pewności siebie alfa, którzy potrafią przyciągać zamożne kobiety bez podpórki w postaci własnego porównywalnego majątku, powinni próbować takiego wariantu małżeństwa.

3. Ma ogarniętą GRĘ. Mężczyzna, który rozumie mentalność kobiet, ich odmienny profil psychologiczny, ich prawdziwe pragnienia oraz upadłą naturę, może zaryzykować wystawienie się na system małżeński, który od samego początku jest ustawiony przeciwko jego interesom. GRA nie tylko pozwoli ci zdobyć kobietę do łóżka, ale również sprawi, że pozostanie w tobie zakochana aż do śmierci… albo nawrotu bety… która was rozłączy.

Wszystkim facetom, którzy się ożenili i upierają się, że ich cudowne, kochające żony nigdy nie przestaną ich kochać, nigdy ich nie zdradzą i nigdy nie zamienią ich życia w piekło na ziemi z przyklepaną przez prawo pieczątką, mam do powiedzenia tylko jedno…

…w to samo kiedyś wierzyli ci mężczyźni, którzy mieli pecha.

***

PS: Kobiety są z natury dziesięć razy bardziej narcystyczne niż mężczyźni (i nie mówię tu o wąskiej, klinicznej definicji narcyzmu, lecz o jego znacznie powszechniejszej formie, występującej jako normalne kontinuum całej osobowości). Narcystycznych mężczyzn zauważamy bardziej, ponieważ kobiecy narcyzm jest niczym biały szum w tle, jest obecny cały czas, dlatego niemal przestajemy go rejestrować. Narcyzm kobiety jest narcyzmem skoncentrowanym na samej sobie, który może współistnieć z aseksualnym, opiekuńczym altruizmem, czyli tym rodzajem altruizmu praktykowanego przez kobiety, z którego samotni mężczyźni polujący na seksualne zaspokojenie mają niewielki pożytek.

PPS: Kiedy kobieta, zgodnie ze stereotypem, wydaje się niezainteresowana dyskutowaniem o pewnych sprawach, takich jak na przykład polityka, to co jest bardziej prawdopodobnym powodem?

a) jest… uwaga, uwaga… niezainteresowana tym tematem

czy

b) obawia się, że nikt nie potraktowałby poważnie jej opinii na ten temat?

(Zabawne, że moda i plotki są wyłączone z tej hipotezy).

Pozdrawiam, Wasz Mędrzec Odrzucający Bzdury i Strażnik Brzytwy Ockhama.

Źródło: Decivilizing: Human Nature Unleashed

 

Zobacz na: Zarządzanie laskami – Poradnik HumanSockPuppeta
Jedyne pytanie, które ma znaczenie: pieprzy się z tobą, czy nie? | Archwinger
Opóźniona gratyfikacja – klucz do budowania cywilizacji
Dominacja i Uległość
Dominacja i uległość w małżeństwie: model kapitana i pierwszego oficera
Czerwono Pigułkowe role: Prakseologia dominującego mężczyzny – Ian Ironwood