Nie da się, kurwa, tego wymyślić

2 listopad 2007

Nie da się, kurwa, tego wymyślić - Roissy

Niedawno rozpętała się gównoburza wśród oburzonych prawniczek z powodu mojego wpisu o ocenianiu kobiecej kobiecości, skłonności do seksualnych przygód oraz tego, czy nadaje się do związku, na podstawie wykonywanego przez nią zawodu. Ostro potraktowałem kilka różnych rodzajów karierowiczek, ale to prawniczki poczuły się najbardziej urażone i ruszyły do ataku, wymachując z mściwą furią swoimi kutasołechtaczkami, tym samym udowadniając moją tezę w najbardziej satysfakcjonujący z możliwych sposobów.

Opierałem się na własnych doświadczeniach z randkowania z prawniczkami, czego praktycznie nie da się uniknąć, jeśli mieszka się w Waszyngtonie, żeby dostarczyć moim czytelnikom cennej wiedzy z pierwszej ręki na temat ich wrodzonej niekobiecości, zgorzkniałych, sczerniałych dusz suk, które najchętniej odcinałyby facetom jaja. Naprawdę, prawniczki, z jednym, no dobra, może dwoma wyjątkami, są szczególną odmianą sukkubów, wobec których nie poczujesz nawet najmniejszych wyrzutów sumienia, brutalnie je wyruchawszy i wychodząc, zanim sperma zdąży zaschnąć im na twarzy.

Czasami jednak doświadczenia jednego mężczyzny nie wystarczą, żeby przekonać facetów zastanawiających się nad randkowaniem z prawniczką. Dlatego mamy historie takie jak ta, które dobitnie wbijają przesłanie do głowy.

„Elana i David Glattowie złożyli pozew na 400 tysięcy dolarów przeciwko kwiaciarni z Upper East Side, twierdząc, że spowodowała ona u nich „skrajne rozczarowanie, cierpienie i zakłopotanie” w dniu, który miał być najwspanialszym dniem ich życia, dostarczając hortensje w niewłaściwym kolorze na ich ślub 11 sierpnia.

[…]

„Po wydaniu prawie 30 tysięcy dolarów i ponad 12 miesiącach planowania kwiatów na swój ślub otrzymali kwiaty, które nawet w przybliżeniu nie odpowiadały temu, co powodowie zamówili i za co zapłacili” – twierdzą Glattowie.

[…]

„Wysłali nam 200, 250 e-maili, zmieniając różne rzeczy aż do ostatniej chwili. Zrobiliśmy wszystko, czego chcieli” – powiedział [florysta].

[…]

W pozwie stwierdzono, że była to katastrofalna różnica, ponieważ „kolory zostały specjalnie dobrane tak, aby pasowały do tonacji pomieszczenia”.”

Jeśli chodzi o niezamierzoną autoparodię, to jest to sztuka najwyższych lotów.

Pomijając kwestie prawne i absurdalnie wysokie odszkodowanie, którego się domaga, spróbujcie sobie tylko wyobrazić, jak wyglądałoby ślubowanie dozgonnej miłości kobiecie, która wydałaby 30 tysięcy dolarów na kwiaty ślubne i wysłała kwiaciarni ponad 200 e-maili z kolejnymi zmianami, żeby kompozycje były dokładnie takie, jak sobie wymarzyła.

Czy istnieje choć jeden żyjący mężczyzna, który będąc na miejscu pana młodego nie czułby się na takim ślubie jak ktoś dodany na samym końcu, niemal przez przypadek?

Kobieta bardziej zakochana w ceremonii ślubnej niż w mężczyźnie, którego poślubia = klasyczna amerykańska suka.

Już sobie wyobrażam, jak będzie wyglądało ich małżeństwo:

„Kupiłeś zwykły, trzywarstwowy? MÓWIŁAM ci, żebyś kupił sześciowarstwowy papier toaletowy o zapachu truskawkowym! DLACZEGO nie potrafisz niczego zrobić dobrze?? Tylko maluczcy mają obtarte dupy!!!”

Oto zdjęcie tej piekielnej kocicy:

Elana Glatt

Wygrywam sprawy moją grdyką!

Przyjrzyjcie się uważnie. Zwróćcie uwagę na spojrzenie samca alfa w jej oczach, ten rodzaj agresywnej satysfakcji, który normalnie widuje się na twarzy sprzedawcy używanych samochodów, kiedy właśnie zrobił cię w chuja i skłonił do zapłacenia pełnej ceny za grata. Jej zaciśnięta szczęka mówi, że jest gotowa do walki, wszędzie i o każdej porze. Surowa, potrójnie polakierowana fryzura, z której ani jeden niesforny włos nie ośmiela się wyrwać z szeregu, sugeruje skłonność do postrzegania seksu albo jako koniecznej niedogodności na drodze do zdobycia tego, czego chce, albo jako sposobu na rozładowanie stresu przed wielkim dniem w biurze spędzonym na miażdżeniu facetom jaj. A czy to przypadkiem nie jest garsonka władzy z poduszkami na ramionach?

Krótko mówiąc, nic w tej kobiecie nie sugeruje choćby odrobiny kobiecości. Sprzedała diabłu swoje yin w zamian za listę prezentów ślubnych pełną bogactwa i dobrego smaku. Jej poczucie, że wszystko jej się należy, jest tak rozdęte, że żaden mężczyzna nie byłby w stanie jednocześnie zachować własnej godności i ją zadowolić. I nawet nie ma tej jednej zbawczej zalety, jaką byłoby bycie seksowną. Co prowadzi nas do męża. Jaki mężczyzna żeni się z taką kobietą? Odpowiedź znajduje się na zdjęciu:

Elana Glatt - nie, naprawdę, jesteśmy zakochani

Nie, naprawdę, jesteśmy zakochani.

Wesołych Świąt Palanta! Ten facet wygląda, jakby już zawczasu ją zdradzał, a potem przybijał piątki z kumplami przy piwie w Scores. Siłą umysłu życzę sobie, żeby zrobił swojej żonie to, co Chad zrobił tej głuchej dziewczynie w filmie In the Company of Men, a następnie wypisał się z rodzaju ludzkiego i wpadł pod autobus.

W tym studium przypadku mamy kwintesencję wszystkiego, co jest nie tak z amerykańską kobiecością XXI wieku. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że te symulakry kobiet mają mniej dzieci niż ich bardziej opiekuńcze i tradycyjne siostry, więc spodziewam się, że fala kobietoidów, które obecnie pazurami torują sobie drogę przez korporacyjną machinę, ostatecznie skurczy się do nieistotnych rozmiarów.

Choćbyście nie wiem jak rozpaczliwie chciały wierzyć, drogie panie, że wasza ciężka praca i dyplomy z Bluszczowej Ligi [Ivy League] mają znaczenie dla waszych perspektyw na rynku matrymonialnym, mężczyzn gówno obchodzi, czym zajmujecie się zawodowo. W rzeczywistości, jak pokazuje ta historia, wasza potężna kariera uczyni z was mniej atrakcyjną partię, a nie bardziej. Mężczyźni przez cały dzień rywalizują z innymi mężczyznami; ostatnią rzeczą, jakiej chcą, jest wrócić do domu i zderzać się rogami z kobietami, które próbują urwać im jaja. A prawniczki jako typowe pasożyty, którymi są, stanowią najgorsze z najgorszych.

Przy okazji pokrewnego tematu chciałbym, żeby któryś z czytelników znalazł badania, jeśli takie istnieją, dotyczące liczby dzieci przypadających na kobietę w zależności od wykonywanego zawodu. Założyłbym się o dobre pieniądze, że prawniczki są mniej płodne niż nauczycielki szkół podstawowych.

Źródło: I Can’t Make This Shit Up