Dominacja i Uległość – Illimitable Man

Luty 2017

„Odwaga mężczyzny polega na przewodzeniu, odwaga kobiety na posłuszeństwie.” – Arystoteles

 

Spis treści:
1.Wprowadzenie
2.Metafora tańca
3.O równości, gdzieżeś jest równości?
4.Miłość i pożądanie są z natury nierówne
5.On ma kształtować, ona ma być kształtowana
6.Wiara, zaufanie, ryzyko, nadzieja
7.Zakończenie / Powiązane lektury

 

1.) Wprowadzenie

 

Wręcz wydaje się niewarte wspominania coś, co dla człowieka jest tak naturalne jak błękit nieba czy źdźbło zielonej trawy, jednak w naszej epoce dystopijnej inżynierii społecznej i dekadenckiej sztuczności samo stwierdzenie, że zdrowe relacje romantyczne między mężczyzną i kobietą przyjmują dynamikę dominacji i uległości, uchodzi dziś za kontrowersyjne.

W kulturze toksycznej kobiecości, w której pierwiastek żeński został postawiony na piedestale, naturalna i zdrowa rola mężczyzny i kobiety została wypaczona do tego stopnia, że sama idea mężczyzny prowadzącego swoją kobietę uznawana jest za obraźliwą, jeśli nie wręcz za zacofaną i regresywną. Inteligencja naszych czasów, jak zawsze oświecona na opak, postawiła wszystkie żetony na filarach równości i uparcie odmawia ponownej oceny głupoty własnego pseudo-postępowizmu.

Kobiety z Porno-Mózgami uzależnione od erotyki z potworami
Feminizm obnażony: Nasza ślepota na kobiece zło – David Shackleton

 

2.) Metafora tańca

 

Taniec od niepamiętnych czasów był wykorzystywany rytualnie jako wstęp do zalotów, a sam taniec stanowił niewiele więcej niż wyrafinowany sposób sprawdzenia zdolności mężczyzny do przejęcia prowadzenia i zdolności kobiety do podążania za nim.

Wyobraźmy sobie teraz parę na tyle naiwną, by uważać, że żadne z partnerów nie powinno prowadzić ani podążać, ponieważ wspólnie wierzą, że równość eliminuje potrzebę hierarchii. Gdyby ich role jako partnerów tanecznych nie były identyczne, oznaczałoby to istnienie nierówności. Jednak ponieważ taniec wymaga lidera i osoby podążającej, a nasi tancerze nie wierzą w nierówność, po prostu nie byliby w stanie tańczyć.

Absurd ich przekonań praktycznie uniemożliwiłby im sam akt tańca. Przenosząc to na współczesny rynek relacji, znaczna część powszechnego niezadowolenia i nieszczęścia wynika właśnie z tego przekonania, albo przynajmniej z niezdolności jednej lub obu płci do pełnienia swoich ról dominującego i uległego. Czy to mężczyzna jest nieudolnym i uległym „liderem”, czy kobieta bezczelną, kastrującą karykaturą „kobiety podążającej”, żadna z tych osób nie nadaje się do zdrowej relacji z drugą stroną. Choć dominacja i uległość są konieczne, aby relacja mogła zaistnieć, miłość kobiety opiera się na szacunku, a jej niemożność szanowania mężczyzny, którego sama została zmuszona prowadzić, ostatecznie kończy się utratą uczuć wobec niego.

Dlatego to na mężczyźnie spoczywa rola przewodzenia, a nie na kobiecie, ponieważ bez względu na to, jak bardzo kobiece ego może pożądać przywództwa, kobiecość jest duchowo, emocjonalnie, mentalnie i psychologicznie niezdolna do utrzymania takiej dynamiki w sposób jednocześnie wzajemnie satysfakcjonujący i nieeksploatujący.

To właśnie w narcyzmie i niepewności kobiet poddanych feministycznemu praniu mózgu, które czują się niekomfortowo we własnej kobiecości, słyszymy krzyki potępienia wymierzone w męski autorytet. A jednak ironicznie, w swojej małostkowej zazdrości i infantylizmie, pozostają one całkowicie ślepe na fakt, że przywództwo nie jest zabawą ani przywilejem, lecz ciężarem i to ciężarem wyjątkowo uciążliwym.

Taniec w swoich fizycznych elementach zapowiada optymalną dynamikę, jaka powinna zachodzić na poziomie mentalnym i emocjonalnym, gdy mężczyzna i kobieta tworzą parę; dlatego taniec, podobnie jak relacje opiera się na wzajemnym dopełnianiu się.

Tyraniczni inżynierowie społeczni, poprzez odwrócenie wartości, wmówili społeczeństwu, że dominacja mężczyzny i prowadzenie przez niego swojej kobiety oznacza jej ucisk, a wynikająca z tego kobieca uległość i podążanie za nim są równoznaczne z niewolnictwem. Jednak w kwestii dynamiki między płciami takie skojarzenia są błędne i całkowicie nie na miejscu.

Dominacja i uległość w małżeństwie: model kapitana i pierwszego oficera
Czerwono Pigułkowe role: Prakseologia dominującego mężczyzny – Ian Ironwood

 

3.) O równości, gdzieżeś jest równości?

 

Pod wpływem feministycznej inżynierii społeczno-kulturowej nastąpiła normalizacja dość wypaczonego paradygmatu, w którym to kobieta przewodzi albo obie strony są rzekomo „równe” w najbardziej nieuchwytny, ezoteryczny i subiektywny sposób, którego nie da się nawet sensownie zdefiniować czy zmierzyć.

A skoro ta domniemana równość definiowana jest wyłącznie przez subiektywne odczucia osoby, która w nią wierzy, to kto w ogóle wie, jak miałaby wyglądać poza wytworem najbardziej fantazyjnej wyobraźni? Równość jest fikcją, a wszystkie relacje romantyczne są hierarchicznie uzależnione od dynamiki przewodzący–podążający, aby mogły w ogóle zaistnieć i funkcjonować.

To absurdalne przekonanie, że obie strony są sobie całkowicie równe, że nikt nie prowadzi i nikt nie podąża, lecz oboje jedynie składają sobie nawzajem propozycje i że taki układ miałby działać, jest dysfunkcyjnym i wszechobecnym memem kulturowym.

Brak hierarchii oznacza chaos, dlatego dążenie do równości i idealizowanie jej jest w praktyce promowaniem i sprowadzaniem chaosu.

Trudno wręcz wyobrazić sobie osiągnięcie konsensusu w demokracji złożonej z dwóch osób, ponieważ ostatecznie jedno musi ustąpić autorytetowi drugiego. Bez ustępstwa nie istnieje fundament relacji, a jedynie seria konfliktów prowadzących nieuchronnie do kapitulacji i porzucenia przez tę stronę, która pierwsza osiągnie granicę frustracji.

Paradoksalnie jednak, gdy jedna osoba ustępuje autorytetowi drugiej, równość przestaje istnieć.

Dlatego prawdziwa równość jest jedynie ideą, nie praktyczną metodą budowania relacji.

List Miłosny Do Ameryki – Tomas Schuman (Yuri Bezmenow)

Egalitaryzm, podobnie jak kompletnie nie działa jako funkcjonalny model społeczny, równie całkowicie zawodzi jako praktyczny model relacyjny. Ma to sens, ponieważ jedyną rzeczą odróżniającą socjalizm od idei równości płci w relacjach romantycznych jest skala i kontekst; poza tym ich wadliwe, podstawowe założenia są identyczne.

Dlatego przedstawianie równości jako aspiracyjnego modelu relacji wydaje się nie tylko głupie, ale wręcz podstępne, ponieważ równość jest nie tylko całkowicie nieosiągalnym celem, ale nawet gdyby była osiągalna, nie dawałaby poziomu satysfakcji relacyjnej, jaki zawiera dynamika dominacji i uległości, ponieważ równość nie jest seksualnie atrakcyjna.

Kobiety z Porno-Mózgami uzależnione od erotyki z potworami

 

4.) Miłość i pożądanie są z natury nierówne

 

Choć seks jest równie przyjemny dla obu stron, role odgrywane w nim nie są równe i tak samo nie jest równa relacja poza sypialnią. W rzeczywistości, jeśli ktoś chce dostać się do sypialni, powinien zapowiadać jej dynamikę już poza nią.

Ani mężczyźni, ani kobiety nie pożądają egalitarnych relacji, ponieważ w naturze mężczyzny leży chęć dominowania w sypialni, tak jak w naturze kobiety leży pragnienie bycia w niej „braną”. W przeciwieństwie do polityki, dogmatów i ideologii społecznych, seks nie kłamie, ponieważ serce chce tego, czego chce, a najczystsze przejawy męskości i kobiecości odsłaniają się w sypialni w całej swojej nieskrępowanej formie.

Miłość i pożądanie nie opierają się na wzajemnym szacunku. Miłość opiera się na wzajemnej trosce, a pożądanie na wzajemnym pragnieniu. Kobiety troszczą się i pożądają wtedy, gdy mogą szanować twardość mężczyzny. Mężczyźni pożądają kobiecego ciała, a troska pojawia się dopiero wtedy, gdy zostają schwytani przez kobiecą delikatność.

„Równa” kobieta nie jest kobietą delikatną, ani pożądaną, ani taką, którą mężczyzna o jakiejkolwiek realnej wartości chciałby chronić. Dlatego nie jest kobietą, której chciałby się naprawdę poświęcić ani związać na stałe i poza biologicznym znaczeniem słowa nie jest już nawet kobieca, ponieważ zachowując się jak mężczyzna i próbując z nim rywalizować, obniża swoją wartość w jego oczach.

Dlatego strategią mądrej kobiety jest uległość, dopełnianie mężczyzny i korzystanie z owoców oraz ochrony, jakie zapewnia jej facet, podczas gdy domeną głupiej kobiety jest rywalizowanie z nim na każdym kroku.

Kobiety o męskiej naturze nigdy nie będą naprawdę pożądane przez mężczyzn, tak samo jak mężczyźni o kobiecej naturze nigdy nie będą naprawdę pożądani przez kobiety.

Różnica polega oczywiście na tym, że męskie kobiety nadal mogą uprawiać seks, podczas gdy kobiecy mężczyźni zwykle nie mogą. Tam, gdzie są sobie naprawdę równi, to fakt, że żadne z nich nie otrzymuje od nikogo prawdziwego zaangażowania.

 

5.) On ma kształtować, ona ma być kształtowana

 

Wielu z was doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że kobiety łatwiej niż mężczyźni ulegają wpływowi kultury swojego kraju, religii, rodziny i najbliższego otoczenia. Oczywiście mężczyźni również podlegają tym wpływom, nie chodzi mi o to, że dotyczą one wyłącznie kobiet, lecz o to, że ci z was, którzy nie zostali całkowicie zindoktrynowani jak większość społeczeństwa, rozumieją, iż kobiety są ogólnie bardziej podatne na wpływy.

Skąd to wynika?

Nie mam szczególnej ochoty zanurzać się zbyt głęboko w spekulacje na ten temat ani odchodzić za daleko od głównej tezy eseju, jednak sądzę, że sprowadza się to do: większej potrzeby aprobaty u kobiet, większej zdolności do płynnego dostosowywania charakteru jako formy adaptacji oraz być może jako warunku koniecznego dla dwóch poprzednich cech, mniejszej zdolności i potrzeby posługiwania się logiką. Skoro jasno przedstawiłem podstawę mojego przekonania o większej podatności kobiet na formowanie, wracam do głównego punktu: kobieta ma być kształtowana, mężczyzna ma kształtować.

Ojciec kobiety jest jedynym mężczyzną dającym jej walidację w celach innych niż seks

Jeśli mężczyzna poznaje kobietę, gdy jest jeszcze młoda, może uformować ją na kobietę, jakiej pragnie, ponieważ młode kobiety są wyjątkowo plastyczne i jeśli są psychicznie zdrowe pełne nadziei na przyszłość u boku silnego mężczyzny, który je kocha.

Jak pisałem w tekście „Kobiety wartościowe są tworzone, a nie rodzą się nimi”, dobra kobieta jest dziełem wielkich mężczyzn, najlepiej wychowana przez silnego ojca, lecz przynajmniej młoda i podatna na dominujące, męskie przywództwo.

Kobieta, choćby bardzo próbowała, nie jest w stanie stać się ucieleśnieniem tego, czego pragnie mężczyzna, bez udziału wybranego partnera w tym procesie, ponieważ jej natura jest z definicji niestabilna i chaotyczna. W konsekwencji, przy braku silnej męskiej figury w swoim życiu, najprawdopodobniej padnie ofiarą drapieżnych ideologii i sama siebie zdeprawuje.

Wartość młodej kobiety wykracza poza atrakcyjność fizycznej młodości i płodności, choć obie te cechy same w sobie są niezwykle pożądane. Jej główną wartością jest plastyczność pozwalająca uformować ją w kobietę, która dopełnia mężczyznę.

Starsze kobiety, ku rozpaczy mężczyzn na całym świecie, nie tylko tracą urodę, ale są również w dużej mierze niereformowalne, ponieważ brakuje im elastyczności i podatności na kształtowanie typowej dla młodych kobiet. Zgorzkniałe starsze kobiety, niezdolne do zdobycia dominującego „samca alfa”, widząc młodą kobietę związaną z mężczyzną starszym od niej nawet o dziesięć czy piętnaście lat, instynktownie próbują zawstydzić tę parę, a zwłaszcza mężczyznę.

Według starych panien [kobiece niedobitki] pełnych coraz bardziej napastliwych opinii tacy mężczyźni są niczym więcej niż zboczeńcami, którzy pożądają wyłącznie młodego ciała i seksualności kobiety, a gdyby byli tak „dojrzali” jak one same, szukaliby partnerki „bardziej dojrzałej”.

Ponieważ jednak „dojrzałość” kobiet często oznacza niewiele więcej niż zgorzknienie stopniowo niszczące ich kobiecość, cały argument o dojrzałości staje się całkowicie jałowy, bo kobiety w dorosłości rozwijają się znacznie mniej, niż same chcą wierzyć. Te stare panny maskują swoją jadowitą gorycz troską o dobro młodych kobiet, lecz w rzeczywistości są jak kraby w wiadrze, pogardzają mężczyznami, którzy ich nie chcą, i zazdroszczą kobietom, które mogą ich mieć.

Mężczyzna musi oddziaływać na kobietę i kształtować ją bardziej, niż ona kształtuje jego, ponieważ jeśli to kobieta zacznie formować mężczyznę, stworzy kogoś, kim sama będzie gardzić. Mówiąc prościej i bardziej dosadnie: kobieta uformuje mężczyznę w kogoś, kogo będzie nienawidzić, podczas gdy mężczyzna uformuje kobietę w kogoś, kogo będzie kochać.

[Kobiece] Manipulacje: Poradnik dla początkujących – Rian Stone
Katalog taktyk zawstydzania mężczyzn

 

6.) Wiara, zaufanie, ryzyko, nadzieja

 

Mężczyzna nie chce marnować czasu na próby kształtowania kobiety, której nie da się ukształtować, tak samo jak podatna na formowanie kobieta nie chce zostać porzucona przez dominującego mężczyznę. Mężczyzna musi być ostrożny, ponieważ im więcej inwestuje, tym bardziej kocha, a im bardziej kocha, tym większe ryzyko, że będzie trzymał się toksycznego i bezwartościowego aktywa.

Podobnie kobieta również musi uważać, ponieważ jeśli dominujący mężczyzna nie chce kształtować jej w intymny sposób ze swoją paternalistyczną cierpliwością, nie zaangażuje się naprawdę i ostatecznie ją porzuci.

Dlatego rozsądne jest, aby zarówno mężczyźni, jak i kobiety byli wybredni i ostrożni podczas budowania zdrowej oraz trwałej dynamiki męskiej dominacji i kobiecej uległości, ponieważ istnieją kobiety udające uległość tak samo, jak istnieją mężczyźni udający dominację.

Warto również wspomnieć, że kobiece niepewności nie są żadną tajemnicą, a równie dużą rolę co ego odgrywa w nich strach przed tym, że jeśli kobieta podporządkuje się mężczyźnie, ten może wykorzystać swoją władzę nad nią na jej niekorzyść. Kobieta jednocześnie pragnie się poddać i boi się, że jeśli to zrobi, nieodwracalnie zniszczy swoje emocjonalne bezpieczeństwo.

Dlatego zaufanie jest tak fundamentalne i musi być budowane z wielką siłą oraz życzliwością, aby mogło powstać i przetrwać. Zaufanie nie jest łatwe, ale kobieta nie jest w stanie naprawdę się podporządkować, dopóki nie zaufa mężczyźnie na tyle, by wierzyć, że nie nadużyje swojej władzy nad nią.

Kiedy młoda kobieta znajduje się przy odpowiednim mężczyźnie, ma w sobie, niezależnie od tego, jak bardzo jest wewnętrznie dysfunkcyjna, zdolność by podporządkować się i oddać wystarczająco dominującemu mężczyźnie.

Nieatrakcyjność starszej kobiety wynika z jej niezdolności do budowania takiej dynamiki; zdradzona zbyt wiele razy i zbyt mocno zraniona, traci zdolność zaufania, pokładania nadziei w silnym mężczyźnie i podporządkowania się mu, przez co staje się nieatrakcyjna dla najbardziej dominujących mężczyzn.

Dominujący mężczyźni biorą pod uwagę obawy swoich kobiet, dominacja nie jest tyranią, lecz bardziej ojcowskim przywództwem. Taki mężczyzna nagradza i dyscyplinuje, ale nie robi tego bezlitośnie ani bez powodu; jego reakcje są odpowiedzią zarówno na bezczelność, jak i dobre zachowanie. Zaufanie jest fundamentem dynamiki dominacji i uległości, ponieważ jeśli mężczyzna nie jest wystarczająco życzliwy i sprawiedliwy w egzekwowaniu dyscypliny, będzie karał nadmiernie i bez potrzeby odpychał kobietę, z którą jest związany.

Kluczowe jest, aby kobiece lęki były uspokajane, podczas gdy jej arogancki bunt jest jednocześnie tłumiony. Osiąga się to poprzez pełne opanowanie dominacji, czyli wiedzę: kiedy karać, kiedy nagradzać oraz jak wzmacniać to, co w kobiecie uznaje się za dobre i wartościowe. Jest to delikatna równowaga wymagająca praktyki, jednak gdy zostanie osiągnięta, obie strony odnoszą z niej korzyść.

 

7.) Zakończenie / Powiązane lektury

 

To odpowiedzialnością mężczyzny jest przewodzić, a kobiety podążać, ponieważ mężczyznę przyciąga kobieca uległość tak samo, jak kobietę przyciąga męska dominacja. Ta podstawowa zasada jest fundamentem, na którym budowane jest przyciąganie i niezależnie od tego, czy uczestnicy relacji są tego świadomi czy nie, wszystkie zdrowe i szczęśliwe związki funkcjonują właśnie na tej podstawie.

Zrównywanie męskiej dominacji z opresją jest skrajnie nieuczciwym wypaczeniem funkcjonalnego porządku między mężczyzną i kobietą i z ogromnym smutkiem można obserwować, jak ta skrajnie błędna idea staje się coraz bardziej powszechna.

Źródło: Dominance & Submission

 

Zobacz na: Rozbawione Mistrzostwo
Panie, ile kosztuje wasza uległość i jak ustaliłyście tę cenę? | Kevin Samuels

 

Myśliciele i idee związane z rewolucją seksualną i krytyką tradycyjnej rodziny - od dyscypliny do ekspresji

 

 

Mordercze Sygnalizowanie Cnoty – dr Dani Sulikowski

https://rumble.com/v7awhfa-mordercze-sygnalizowanie-cnoty.html

Wiele zachowań określanych jako „samobójcza empatia” to w rzeczywistości mordercze sygnalizowanie cnoty.
Ludzie podejmują ryzykowne decyzje, by demonstrować moralną wyższość, ale koszty tych decyzji często ponoszą inni.
Podobny mechanizm działa w przypadku ideologii obniżających dzietność: na poziomie społecznym prowadzą one do osłabienia populacji, lecz na poziomie ewolucyjnym mogą nadal sprzyjać liniom