Natura kobiet

30 czerwiec 2015

„Ale tak naprawdę znaczenie ma nie to, w co wierzysz, lecz wiara i przekonanie, z jakimi w to wierzysz…”- Knut Hamsun

Natura kobiet

Kobiety dzięki dysocjacji i racjonalizacji potrafią dostosowywać własną wersję obrazu rzeczywistości do aktualnych potrzeb. Ich siłą jest samooszukiwanie się, które ułatwia manipulację, ochronę własnego obrazu oraz realizację celów nawet kosztem logiki i spójności przekonań.

Spis treści:
Wprowadzenie
Dysocjacyjna racjonalizacja, czyli „chomik w kółku”
Gimnastyka mentalna
Dysocjacja – kobiecy substytut psychopatii
Kobiety, słowa, przekonania i kłamstwa
Płynność prawdy
Zakończenie

 

1.) Wprowadzenie

 

Aby z choćby umiarkowaną kompetencją zrozumieć kobiety, trzeba najpierw zrozumieć makiawelizm. Kiedy zrozumie się makiawelizm, kolejnym krokiem jest zrozumienie dysocjacji. Po zrozumieniu dysocjacji naturalnym następnym krokiem jest zrozumienie związku między dysocjacją a racjonalizacją, ponieważ racjonalizacja jest rozumowaniem zbudowanym na fundamencie fantazji. To mistyfikacja.

Mistyfikacja, którą można rozpoznać dopiero wtedy, gdy prześledzi się jej źródło. Większość osób ze środowiska czerwonej pigułki poznaje pojęcie racjonalizacji wcześniej niż pojęcie dysocjacji. Podejrzewam, że wielu zna racjonalizację, nie rozumiejąc jednocześnie, czym właściwie jest dysocjacja, mimo że oba zjawiska są ze sobą ściśle powiązane. Bez dysocjacji, mechanizmu usuwania rzeczywistości, na którym opiera się kobiecy solipsyzm, racjonalizacji brakuje siły przekonania potrzebnej do skutecznego oddziaływania. Najbardziej przekonujące kobiece przedstawienia wymagają więc dysocjacji, aby mogły podszywać się pod prawdę. Gdyby sama nie wierzyła w swoje kłamstwa, ty również byś w nie nie uwierzył.

[Dysocjacja to mechanizm psychologiczny polegający na częściowym „odłączeniu się” od własnych emocji, wspomnień lub rzeczywistości, aby zmniejszyć stres, lęk albo psychiczny ból. W praktyce człowiek może przestać odczuwać emocjonalny ciężar sytuacji i tworzyć wyjaśnienia oderwane od rzeczywistości, ponieważ nie ma już pełnego kontaktu z tym, co naprawdę czuje lub przeżywa.]

Machiavelliści: Obrońcy wolności – James Burnham
Od rzeczywistości do hiperrzeczywistości

 

2.) Dysocjacyjna racjonalizacja, czyli „chomik w kółku”

 

Gdyby kobiety nie posiadały niemal nieograniczonej zdolności do dysocjacji, skuteczność ich manipulacji byłaby znacznie mniejsza. Taka kobieta nie byłaby w stanie wykorzystywać swojej seksualności do uzyskiwania zaangażowania ze strony mężczyzn po tym, jak miała już kilku partnerów. Jej seksualność byłaby używana i porzucana jak zwykły towar przeznaczony do konsumpcji. Gdy raz zostałaby uznana za rozwiązłą, sama stałaby się swoją seksualnością, a ludzie uznaliby, że poza nią nie posiada już żadnej głębszej wartości.

Kobiety doskonale zdają sobie z tego sprawę. Dlatego właśnie dysocjacja jest ich podstawowym mechanizmem radzenia sobie z rzeczywistością. Jeżeli kobieta nie potrafi sprzedać samej sobie fałszywej narracji, nie będzie też w stanie manipulować mężczyznami tak, aby cenili ją bardziej, niż wynikałoby to z faktów. To, czy rzeczywiście zasługuje na taki szacunek, ma dla niej niewielkie znaczenie. Liczy się wyłącznie osiągnięcie zamierzonego celu.

Mężczyzna bywa romantyczny, ale nie ufa łatwo kobietom o wątpliwej przeszłości i niechętnie im wybacza. Takie kobiety są bardzo często uprzedmiotawiane, ponieważ nie dostrzega się w nich żadnej wartości poza fizyczną przyjemnością, jaką może zaoferować ich ciało. Niektóre kobiety świadomie decydują się na takie uprzedmiotowienie własnej osoby. Nazywamy je prostytutkami.

A jednak prostytutka nie byłaby w stanie wykonywać mentalnej gimnastyki koniecznej do wybaczenia sobie własnej rozwiązłości, gdyby była związana ze swoim procesem podejmowania decyzji w taki sposób, jakiego wymaga umysł pozbawiony dysocjacji. Aby kobieta mogła oportunistycznie wykorzystywać swoją seksualność, musi posiadać zdolność do głębokiej dysocjacji. Dzięki dysocjacji może unikać psychologicznych konsekwencji własnych wyborów życiowych, co pozwala jej przekonać mężczyznę, że posiada niewinność i czystość, które dawno już utraciła.

Gdyby nie mogła się dysocjować, otrzymywałaby to, na co zasłużyła, a nie to, czego chce lub potrzebuje. Na szczęście dla niej natura wyposażyła kobiety we wrodzoną skłonność do dysocjacji. Kobiety wyewoluowały w najbardziej kompetentnych kłamców wśród ludzi, często nawet nieświadomie, dla własnej korzyści. Zamiast dążyć do stawania się lepszymi, nauczyły się skutecznie udawać, że nie muszą być lepsze, ponieważ już są tym, czym w rzeczywistości nie są, czyli lepsze.

 

3.) Gimnastyka mentalna

 

Makiawelizm, dysocjacja i racjonalizacja leżą u podstaw kobiecych zachowań. Kobieca manipulacja jest równie naturalna, co instynktowna. Przychodzi łatwo. Niektóre kobiety czują się komfortowo z tym aspektem swojej natury, inne nie. Niektóre potrafią otwarcie przyznać to same przed sobą, inne potrzebują postrzegać siebie jako dobre. Takie kobiety starają się podtrzymywać pozory cnoty, aby zachować resztki psychicznej równowagi.

Kiedy kobieta nie potrafi zaakceptować tego, kim jest, zaczyna okłamywać samą siebie na temat własnej tożsamości, aż w końcu uwierzy we własne kłamstwa. Kłamstwo powtarzane wystarczająco długo zaczyna być odczuwane jak prawda, choć bardziej precyzyjnym terminem jest tu dogmat, czyli coś czego się nie kwestionuje, tylko przyjmuje.

Kobiety znają tę „prawdę” wyjątkowo dobrze. Oczywiście istnieją również kobiety, które są całkowicie pogodzone ze swoją naturą i zwyczajnie się tym nie przejmują. Ich racjonalizacje służą jedynie ochronie reputacji, neurotyczny środek prowadzący do racjonalnego celu. Takie kobiety są znacznie bardziej niebezpieczne niż ich odpowiedniczki żyjące w zaprzeczeniu, ponieważ są świadome tego, jakie są, ale nie próbują ograniczać wpływu własnej natury.

Innymi słowy, wszystkie kobiety są makiaweliczne, ale niektóre przejawiają tę cechę z większym zapałem i agresją. Niektóre kobiety mimo wszystko cenią altruizm, dlatego podczas autorefleksji z ogromnym przekonaniem oszukują same siebie na swój temat. Inne zwyczajnie nie przywiązują do tego wagi, więc tego nie robią.

Wszystkie kobiety są do siebie podobne, ale w ramach tego podobieństwa występują również różnice, podobnie jak u mężczyzn. Różnice te mogą nie być tak wyraźne jak różnorodność obserwowana wśród mężczyzn, ale istnieją. Jeżeli niedawna, długa dyskusja o moralności nauczyła cię czegokolwiek, to tego, że choć wszyscy możemy cenić idee omawiane przez środowisko czerwonej pigułki, każdy z nas wykorzystuje tę wiedzę w inny sposób.

Z kobietami jest podobnie w kwestii zdolności do manipulacji i dysocjacji. Czasami oddają się tym mechanizmom i zamieniają je w broń. Innym razem zaprzeczają rzeczywistości i żyją w kłamstwie jako sposobie radzenia sobie z nią. Niezależnie od tego, jak z nich korzystają, wszystkie z nich korzystają z nich.

Trzeba zrozumieć, że zdolność kobiety do racjonalizowania wszystkiego, czego nie lubi, jest jednym z najpotężniejszych narzędzi wzmacniających jej zdolność do manipulacji. Gdyby kobiety nie potrafiły dysocjować i racjonalizować do tego stopnia, że byłyby w stanie przejść test wykrywacza kłamstw, byłyby znacznie mniej skuteczne w manipulowaniu mężczyznami. A kobieta, która nie potrafi manipulować mężczyzną, jest kobietą bezbronną, ponieważ jest całkowicie zależna od jego woli i altruizmu, nie posiadając własnych środków wpływu.

Dlatego kobiety nie są stworzone do samotnego życia i samotnych „łowów”, lecz do przywiązywania się do mężczyzn. Mężczyzna natomiast nie potrzebuje kobiet w ten sam sposób. Pożąda ich ze względu na ich atrakcyjność, ozdoby i seksualny urok. Potrzeba kobiety jest większa, ale z powodu libido napędzanego testosteronem potrzeba mężczyzny jest bardziej nagląca.

 

4.) Dysocjacja, czyli jej substytut psychopatii

 

Uważam kobiecą dysocjację za coś bardzo zbliżonego do psychopatii w sytuacji, gdy psychopatii faktycznie nie ma. Kobiety potrafią dopuścić się wielkiego zła poprzez samo nakłanianie się do określonych przekonań, skutecznie wmawiając sobie, że działania, których się dopuściły, nie są hańbiące. W tym aspekcie honor jest abstrakcją charakterystyczną dla mężczyzn, której kobiety nie stosują wobec siebie w ten sam sposób.

Nawet jeśli kobieta deklaruje, że wierzy w honor, równie dobrze mogłaby tego nie robić. Znajdzie bowiem sposób, by wypaczyć prawdę i uchwycić się każdego możliwego usprawiedliwienia, które pozwoli przedstawić czyn niehonorowy jako honorowy. Kurczowo trzyma się takich usprawiedliwień z tak szczerą, wręcz urojoną wiarą, że trudno dostrzec kryjący się za nimi fałsz. A wszystko to dzieje się po to, by zabezpieczyć jej interesy, bez względu na cenę.

Dostrzegam wyraźną użyteczną zbieżność między kobiecą naturą a psychopatycznym sposobem rozumowania moralnego. Dostrzegam między nimi wiele podobieństw, ale trzeba uważać, by nie mylić korelacji z przyczynowością. Nie chodzi o to, że kobiety jako grupa są psychopatkami. Chodzi o to, że dysocjacja pozwala im zachowywać się tak, jakby nimi były, poprzez całkowite przeinaczanie rzeczywistości.

Histrioniczne samooszukiwanie się, charakterystyczne dla kobiet, stanowi skuteczny substytut psychopatii, jeśli trzeba osiągnąć jakiś cel za wszelką cenę, nie będąc jednocześnie psychopatą. Mężczyźni od zawsze byli zdumieni tym, jak ktoś zdolny do odczuwania ogromnej empatii wobec innych potrafi nagle, jakby na własne życzenie, wyłączyć tę empatię bez najmniejszego poczucia winy.

Jest to obserwacja behawioralna, którą wielu mężczyzn poczyniło w wielu miejscach i kulturach. To, co obserwują, to kobieta wykorzystująca dysocjację do wycofania współczucia, które wcześniej odczuwała. Nawet po lekturze materiałów środowiska czerwonej pigułki mężczyzna nie rozumie w pełni tego aspektu kobiecej natury.

Moralna i logiczna gimnastyka charakterystyczna dla kobiet nadal wprawia go w zakłopotanie, ponieważ mężczyzna jest bardziej istotą rozumu i zasad moralnych niż pragmatyzmu. W przypadku kobiet wygląda to inaczej. Największa ironia polega na tym, że mężczyzna analizuje kobiety przy pomocy świadomości związanej z rozumem, próbując znaleźć racjonalne wyjaśnienie dla nieracjonalności płci przeciwnej. I wielokrotnie ponosi porażkę. W tym poszukiwaniu doświadcza ogromnej frustracji i bezsilności. Bo nawet gdyby kobieta posiadała wystarczającą samoświadomość, by wyjaśnić samą siebie, a nie posiada, nie byłaby skłonna tego robić. Ponieważ nie leżałoby to w jej interesie.

Stadia rozwoju moralnego według Kohlberga

 

5.) Kobiety, słowa, przekonania i kłamstwa

 

Nie przypisuję większej wartości temu, co kobieta mówi o moralności, lojalności i podobnych kwestiach. Może to brzmieć surowo albo niesprawiedliwie, ale uważam to za konieczne. Jeżeli ktoś potrafi dysocjować do tego stopnia, by z pełnym przekonaniem wyznawać określone poglądy, a następnie równie łatwo porzucić te same przekonania, gdy przestaną być użyteczne, to taka osoba nigdy nie będzie dla mnie wiarygodna. Ktoś, czyje poglądy i przekonania są zbyt płynne, w rzeczywistości nie posiada silnych przekonań.

Ponieważ nawet jeśli w danym momencie wydają się one przekonujące i wiarygodne, są zbyt tymczasowe, by posiadać prawdziwą głębię. W istocie kobiety opanowały do perfekcji estetykę głębi, sztukę sprawiania wrażenia głębokich bez rzeczywistej głębi. Postrzegam takie rzeczy jako nic więcej niż atrakcyjną fasadę. Przedłużenie tego samego procesu, który kobieta stosuje wobec swojego wyglądu fizycznego, tyle że przeniesione na poziom psychiczny.

Kobiece słowo jest podobne do kobiecego wyglądu. Pokryte makijażem. Niczym więcej niż pozorem. Zniekształconym ulepszeniem tego, kim naprawdę jest.

Tak jak mężczyzna chce wierzyć, że kobieta, której pożąda, byłaby równie piękna bez makijażu, tak samo wpada w tę samą pułapkę, oceniając jej sposób myślenia.

Dlatego jako mężczyzna muszę włożyć ogrom pracy w ustalenie, czy deklarowane przez nią przekonania są czymś, co mówi po to, by mnie zadowolić, oszukać albo w jakiś sposób zadowolić lub oszukać samą siebie. I wiem, że zawsze chodzi o jedną z tych rzeczy. Nigdy o nic innego. Ponieważ gdyby nie chodziło o żadną z nich, nie byłaby kobietą.

Dlatego kobietę należy oceniać tak samo, jak ocenia się każdą osobę na tyle elastyczną moralnie, że potrafi naginać własne zasady. Trzeba ustalić, czy to, co mówi, przynosi jej korzyść poprzez samo bycie widzianą i słyszaną podczas wypowiadania tych słów, albo czy dane przekonanie pomaga jej realizować własne cele niezależnie od kwestii reputacyjnych.

Jeżeli nie pomaga jej osiągnąć celu, a mimo to je deklaruje, najprawdopodobniej jest to kłamstwo. Przykładowo, jeśli twierdzi, że jest bezwarunkowo lojalna, zadaj sobie pytanie, czy rzeczywiście musi być lojalna, aby osiągnąć to, czego chce. Nie? Mówisz, że usidliła mężczyznę, który nie jest w stanie utrzymać jej szacunku, a mimo to ją poślubił?

Uważasz, że w razie rozwodu prawdopodobnie dostałaby wszystko, czego chce? W takim razie deklaruje to wyłącznie po to, by chronić swoją reputację albo dlatego, że sama uwierzyła we własne nieświadome złudzenia. Złudzenie, że nie jest zdolna do zdrady, choć każdy rozsądny mężczyzna wie, że jest.

Taka kobieta nie jest wystarczająco samoświadoma, by pozostawać w kontakcie ze swoją naturą. Jest natomiast zakochana w fałszywym obrazie samej siebie, który stworzyła. Wierzy, że jest tym, za kogo sama siebie uważa, zamiast tym, kim pokazuje ją jej własne zachowanie.

Jak udaje jej się dysocjować w tak przekonujący sposób? Kobiety są bardzo dobre w tym, co nazywam transferem poznawczym. Termin ten stosuję jako określenie odwrotności projekcji.

W praktyce wygląda to tak, że kobieta uważa lojalność mężczyzny wobec niej za coś niezwykle ważnego. Następnie, dzięki temu mechanizmowi, potrafi zapożyczyć siłę tego przekonania i przynajmniej powierzchownie sprawiać wrażenie, że sama przestrzega identycznych standardów. Tymczasowo zaczyna wierzyć we własną lojalność dzięki sile swojej dysocjacji.

Dokładnie tak samo, jak ty mógłbyś tymczasowo uwierzyć, że nieatrakcyjna kobieta jest piękna po kilku szklankach bourbona. Dysocjacja działa jak środek odurzający. A gdy znajduje się pod jej wpływem, nawet najbardziej płytkie bzdury zaczynają brzmieć jak głębokie przekonania.

Kobiety posiadają wrodzoną i niezwykle silną zdolność do całkowicie samolubnego popadania w złudzenia. Nieskrępowane logiką i wspierane przez dysocjację stają się mistrzyniami kłamstwa. Są tak dobre w okłamywaniu samych siebie, że okłamywanie ciebie jest jedynie produktem ubocznym ich własnych złudzeń.

Dysocjacja i Racjonalizacja

 

6.) Jej płynność prawdy

 

Kobiety mieszają prawdę z wygodnymi kłamstwami w sposób celowo dezorientujący i całkowicie podporządkowany własnym interesom. Te mniej inteligentne z czasem same zapominają, czym była prawda, ponieważ prawdą jest dla nich wyłącznie to, czego aktualnie potrzebują. Kobiety słabiej radzą sobie z abstrakcyjnym rozumowaniem, co oznacza, że ich „prawda”, podobnie jak one same, jest zmienna i niestała. Bardziej inteligentne kobiety potrafią nadążać za własnymi kłamstwami i na pewnym poziomie zdają sobie sprawę, że nie wierzą całkowicie w to, co próbują przedstawiać innym.

Mimo tej świadomości nadal posiadają zdolność do tak skutecznego rozdzielania poszczególnych elementów własnego myślenia, by utrzymywać oszustwo niezbędne do osiągania swoich celów. Kobiety są silnie zorientowane na cele i potrafią wykonywać niezwykle skomplikowane mentalne akrobacje, by zdobyć to, czego chcą.

Logika, którą mężczyzna traktuje niemal jak świętość, jest dla użytecznościowo nastawionego kobiecego umysłu jedynie niewygodną przeszkodą. Kiedy logika staje się dla kobiety niewygodna, jej miejsce zajmuje dysocjacja. Ten sposób funkcjonowania jest w kobietach tak głęboko zakorzeniony, że nie jest nawet świadomie kalkulowany.

To naprawdę niezwykłe zjawisko do obserwowania, ponieważ dla mężczyzny taki sposób działania umysłu nie jest naturalny. Twoje przekonania, twoje poczucie tożsamości, nie są aż tak płynne i elastyczne, by nieustannie dostosowywać się do chwilowych pragnień. Nie jesteś tak swobodny w swoich przekonaniach właśnie dlatego, że nie są one aż tak niestałe. Posiadają znaczenie, strukturę i podstawy wykraczające poza doraźny cel, który akurat próbujesz osiągnąć.

Po raz kolejny dostrzegam tu duże podobieństwo między kobiecą a psychopatyczną moralnością. Nie oznacza to, że wszystkie kobiety są psychopatkami, ponieważ byłaby to błędna diagnoza. Chodzi raczej o to, że choć poprzez odmienne mechanizmy, również posiadają bezwzględnie pragmatyczne podejście do moralności.

 

7.) Zakończenie

 

Nie ma znaczenia, z jakim przekonaniem kobieta wypowiada swoje słowa. Potrafi bowiem oszukać samą siebie z zadziwiającą skutecznością i uwierzyć we wszystko, co w danym momencie jest jej potrzebne. Potrafi wypaczyć prawdę do tego stopnia, że nawet najbardziej absurdalne twierdzenie może zabrzmieć jak niepodważalna prawda, jeśli tylko zostanie wypowiedziane z odpowiednim przekonaniem. To jest największa siła kobiety. Oczywiście zaraz po jej seksualności. I właśnie ten wyjątkowy dla kobiet element sprawia, że są one tak naturalnie i bezwysiłkowo makiaweliczne. Jak mówiłem wcześniej: kobiety są makiawelistkami natury.

Źródło: The Nature of Women

 

Zobacz na: Medium [prezentowane zachowanie] jest przekazem [wiadomością]
Mężczyzna mówi swojej żonie, aby nim manipulowała!
Gendernomika: Wycena waginy
Czego TY chcesz? | Rob i Chest Rockwell
Zasada Gervaisa II: Mowa Pozorów, Mowa Władzy, Mowa Opiekuńcza, Mowa Gier
Cykl Obserwuj, Zorientuj, Zdecyduj i Działaj [O.O.D.A. Loop]
Mężczyźni wychowywani na wybrakowane kobiety – Rian Stone
Wojna Informacyjna – Rafał Brzeski
O religii Rzymian – Niccolò Machiavelli
Leonard Peikoff: Wprowadzenie do Historii Filozofii Zachodniej (część 1 z 50)
Twój wygląd i Twoja skrzynka odbiorcza na portalu randkowym – Christian Rudder [OkCupid]