Nie istnieje coś takiego jak krytyczne myślenie

13 lipiec 2026

Nie istnieje coś takiego jak krytyczne myślenie

Krytyczne myślenie nie zastąpi wiedzy zdobytej przez uczenie się i praktykę. Sukces wymaga doświadczenia, a nie pewności siebie. Zamiast wierzyć internetowym ekspertom, ucz się sam i weryfikuj wszystko własnym doświadczeniem.

Przez całe życie byłem uważany za bystrego dzieciaka. Mówili mi to nauczyciele. Mówili rodzice. Trafiałem do programów dla uzdolnionych i osiągałem wyniki wykraczające poza skalę we wszystkim, czego się podejmowałem. Dlatego kiedy jako świeżo upieczony marynarz mój przełożony kazał mi odejść od konsoli CCMS i iść sprzątać toalety podczas wyznaczonego czasu na porządki, wygłosiłem mu przemowę o tym, że mogę znacznie efektywniej wykorzystać swój czas, tworząc obwody na potrzeby ćwiczeń naszej grupy zadaniowej (TGEX), dzięki czemu zaoszczędzę mu czas.

Odpowiedział: „Jestem pewien, że jesteś ode mnie dużo mądrzejszy, marynarzu. Ale to ja jestem twoim przełożonym, ty jesteś zwykłym marynarzem, teraz jest czas na sprzątanie, więc idź wyszorować te pieprzone kible.”

Zabolało mnie to, ale była to najlepsza lekcja, jaką wyniosłem z wojska. Nikogo nie obchodzi, że jesteś inteligentny. A gdybyś naprawdę był aż tak inteligentny, nie musiałbyś szorować kibli ani stawać przed sądem wojskowym.

Ludzie wierzący w „krytyczne myślenie” bardzo się złoszczą, gdy im się to uświadomi. Zresztą tak właśnie zachowują się ludzie święcie przekonani o swojej racji, bez końca się kłócą i wyzywają cię od idiotów tylko dlatego, że ośmieliłeś się podważyć NAUKĘ!

Krytyczne myślenie nie ma nic wspólnego z inteligencją. Zostało wymyślone przez komunistów z powodów wykraczających poza zakres tego eseju, a jedyną rzeczą, która naprawdę ma znaczenie, jest wiedza z danej dziedziny.

Ludzie, a przez ludzi mam na myśli osoby, którym gorzej wiedzie się ekonomicznie niż ich rodzicom, przesadnie wykształcone, nadmiernie ukształtowane przez normy społeczne i mające problemy ze znalezieniem pracy uwielbiają mieszać te dwie rzeczy.

Powiedzenie komuś, że jest inteligentny, to świetny sposób, żeby ukoić jego marny stan konta i beznadziejne perspektywy finansowe.

Uważają, że bycie inteligentnym jest czymś dobrym.

Uważają, że bycie krytycznym też jest czymś dobrym.

Krytyczne myślenie brzmi świetnie, bo przecież kto nie chciałby być krytyczny i jednocześnie myśleć?

To wszystko bzdury. Iloraz inteligencji [IQ], upraszczając jest wskaźnikiem tego, jak sprawnie ktoś potrafi przyswajać nowe informacje. Dotyczy to języka, logiki, wyobraźni przestrzennej i podobnych zdolności.

Ludzie mylą jedno z drugim, ponieważ gdy ktoś mówi ci, że świetnie radzisz sobie z krytycznym myśleniem, brzmi to tak, jakby mówił, że jesteś po prostu bardzo inteligentny.

Owszem, IBM nie puka do ich drzwi. Owszem, MENSA akurat nie przyjmuje nowych członków. Zresztą skąd mieliby to wiedzieć? Ci ludzie nawet nie złożyli podania do IBM. Ktoś w internecie powiedział im, że wszystkie etaty zabrali Hindusi pracujący na wizach H-1B, więc po co w ogóle próbować?

Przecież człowiek krytycznie myślący doskonale wie, że tak właśnie jest.

Do MENSY trzeba jednak przedstawić wynik testu IQ albo wojskowego testu uzdolnień. Ja to wiem, ponieważ złożyłem wniosek na podstawie ustawy FOIA o udostępnienie moich wyników wojskowego testu uzdolnień. Okazały się one znacznie wyższe od progu wymaganego do przyjęcia do MENSY.

Oczywiście, kiedy urzędniczka podała mi formularze, a ja powiedziałem jej, po co mi są, zapytała: „A co to jest MENSA?” I wtedy całkowicie straciłem zainteresowanie MENSĄ. Kto chciałby należeć do klubu, którego członkowie nie potrafią poderwać żadnej kobiety? Znacznie łatwiej jest wiedzieć o takich rzeczach, nigdy nawet nie spróbować i nadal kurczowo trzymać się przekonania, że jest się INTELIGENTNYM.

Ani ja, ani ta urzędniczka nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o krytycznym myśleniu. Oczywiście bardzo często krytycznie analizowaliśmy jakość wykonywanej pracy, wojsko właśnie tak funkcjonuje. Jeśli coś zawalisz, sytuacja staje się krytyczna.

Ale typowy przedstawiciel pokolenia millenialsów wychowany na Harrym Potterze woli narzekać na rynek mieszkaniowy, jednocześnie nie odkładając ani grosza na wkład własny, bo przecież „boomersi zniszczyli rynek nieruchomości”. Dlaczego po prostu nie oszczędzać, na wypadek gdyby rynek się załamał? „Stary, nic takiego się nie wydarzy.” A tak, racja. Usłyszałeś to od jakiegoś ziomka w audycji na YouTube albo innym portalu, który posługiwał się swoimi „umiejętnościami krytycznego myślenia”.

Najpiękniejsze w przekonaniu, że wie się wszystko, a jednocześnie nie robi się z tą wiedzą absolutnie nic, jest to, że nigdy nie naruszasz swojego obrazu siebie jako wybitnie inteligentnego krytycznego myśliciela. Jeśli spróbujesz i poniesiesz porażkę, to już twoja odpowiedzialność. Ale jeśli nigdy nie spróbujesz, nigdy nie będziesz musiał spojrzeć sobie w lustro i przyznać, że jednak nie jesteś tak inteligentny, jak ci się wydawało.

Krytyczne myślenie to jakaś komunistyczna paplanina wymyślona przez jajogłowego intelektualistę, który utrzymywał, że stary sposób zdobywania wiedzy jest do niczego. Twierdził, że można nauczyć się pewnej meta umiejętności, niezależnej od specjalistycznej wiedzy z konkretnej dziedziny, poprzez opanowanie czegoś, co nazwał „krytycznym myśleniem”. Nie masz pojęcia o pisaniu? Żaden problem. Po prostu zastosuj umiejętności krytycznego myślenia i wyprowadź wszystko od podstaw.

Dlatego właśnie niemal każdy człowiek poniżej czterdziestki jest dziś ekspertem od wszystkiego z wyjątkiem tych dziedzin, na których ty naprawdę się znasz. Amnezja Gell-Manna stała się normą, podobnie jak efekt Dunninga-Krugera. Nie wiedzą nic, ale są przekonani, że potrafią rozgryźć wszystko. A ponieważ większość ludzi nie zna się na większości tematów, naturalnie ciągnie ich do osoby, która brzmi pewnie siebie. A „krytyczni myśliciele” rzeczywiście brzmią bardzo pewnie.

Oczywiście klasycznie wykształceni ludzie wiedzą, że to bzdura. Wiedzą, że jedyny sposób, by czegoś się nauczyć, to po prostu tego się nauczyć. Przeczytać wszystko, co dotyczy danego zagadnienia. Poznać idee i pojęcia. Ćwiczyć. Zanurzyć się w danej dziedzinie tak głęboko, aż zacznie się ją naprawdę rozumieć.

To jednak jest trudne i często przez długi czas niczego nie rozumiesz. Możesz poświęcić lata ciężkiej pracy tylko po to, żeby odkryć, że nie zostaniesz wybitnym astrofizykiem. Albo możesz po prostu zacząć objeżdżać podcasty, rzucać efektownymi nihilistycznymi sloganami i świetnie na tym zarabiać.

Neil deGrasse Tyson

Komunizm znakomicie potrafi sprawić, że dzieci wybitnych ludzi czują się wyjątkowe, choć nie muszą sobie na to niczym zapracować. Jakby ideologią było hasło: „Pierdol się, tato.”

Jedyny sposób, żeby naprawdę coś wiedzieć, to studiować daną dziedzinę. Fakty. Liczby. Pojęcia. Zastosowania. Nie pozwól nikomu wmówić ci czegoś innego. A człowiek, który naprawdę posiada wiedzę, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, czego nie wie. Dlatego zwykle nie jest tak pewny siebie jak człowiek oczytany powierzchownie. Nie daj się więc nikomu zwieść. Tak jak idiota z tego eseju. Widzi stojące na podłodze wiadro i z absolutną pewnością oznajmia ci, że wie, co znajduje się w środku.

Mówię głównie o relacjach między kobietami i mężczyznami i ta przestrzeń jest pełna takich ludzi. Moralizatorów, którzy „czują”, że mają rację i doskonale wiedzą, co ty powinieneś zrobić, żeby odnieść sukces na dzisiejszym rynku matrymonialnym.

Według nich rozwiązanie zawsze wygląda tak samo: kupuj kwiaty, wydawaj pieniądze, traktuj ją z nabożną czcią i trzymaj się słów Biblii. No… nie tych fragmentów, które mówią o jej obowiązkach, posłuszeństwie czy współżyciu małżeńskim. Tylko tych, które są korzystne dla niej i sprawiają, że dobrze się czuje. Ona kocha Biblię. I jednocześnie gardzi twoją „zacofaną” interpretacją. Ale może, jeśli będziesz robił dokładnie to, czego chce, to zadziała. Przy okazji zyskasz jeszcze jej aprobatę.

Ty i ja mamy wiedzę z tej dziedziny. Możesz zaufać własnym oczom. Nie dlatego, że jesteś inteligentny. Tylko dlatego, że potrafisz samodzielnie sprawdzić w praktyce to, co przeczytałeś, czego się nauczyłeś i co robisz.

Dla mnie „krytyczne myślenie” brzmi znacznie bardziej jak zasady retoryki, tylko wypaczone tak, aby dawały ludziom fałszywe poczucie osiągnięcia. Biorąc pod uwagę, jak wielu ludzi z naszego pokolenia zostało odciętych od dobrobytu, jaki przyniosła rewolucja przemysłowa, łatwo zrozumieć, dlaczego młodzi tak to uwielbiają. To jak oferowanie cracku narkomanowi uzależnionemu od cracku. Ale będzie to zawsze tylko środek znieczulający.

Nie istnieją żadne skróty. Trzeba działać. Czytać. Uczyć się. To wymaga pracy. To jest trudne. I paradoksalnie uczysz się tak dużo tylko po to, żeby odkryć, jak ogromna jest liczba rzeczy, których jeszcze nie wiesz.

Twoim zadaniem nie jest upraszczanie wszystkiego do poziomu łatwo przyswajalnych, przesadnie pewnych siebie haseł dla laików. Twoim zadaniem jest osiągnąć sukces. Ostatecznie twoim celem jest: przespać się z kobietą, utrzymać ją przy sobie wystarczająco długo, żeby mieć z nią dziecko, poślubić ją, albo osiągnąć wszystkie trzy rzeczy naraz. Nie pozwól, żeby kobiety ani przesadnie pewni siebie idioci odciągnęli cię od tego celu.

Brzmi to brutalnie, ale jesteś mężczyzną. Ewolucja przez co najmniej sześć tysięcy lat przygotowywała cię właśnie do tego. To jest główny powód twojego istnienia. No dobrze… jeszcze robienie prezentacji w PowerPoincie, żeby było cię stać na figurki Funko Pop albo na ten nowy pistolet, który gość z YouTube zachwalał, przekonując, że żaden inny nie sprawdzi się w sytuacji samoobrony. Facet był naprawdę pewny siebie, kiedy tłumaczył różnicę między nabojami 9 mm i 10 mm, prawda? Krytyczne myślenie, poznaj balistykę.

„Istniejesz przede wszystkim dla samego siebie. Każdy, kto czegoś od ciebie chce, powinien zaoferować ci w zamian coś o porównywalnej wartości, zamiast próbować przekonywać cię, że masz moralny obowiązek to zapewnić, albo grozić ci konsekwencjami za odmowę. Każdy system moralny jest ostatecznie zbiorem zasad wymyślonych przez jakąś osobę lub grupę ludzi i stopniowo przyjętych dlatego, że służyły ich interesom.– Frame, 2020

A skoro już to czytasz, znajdź też chwilę na dobrą literaturę piękną. Życie samo w sobie jest wystarczająco dystopijne. Możesz równie dobrze czerpać przyjemność z przygód bohatera, który podobnie jak ty, został przygnieciony przez kobiecy imperatyw i tęskni za przygodą… oraz odzyskaniem własnych jaj.

Źródło: There is no such thing as critical thinking

 

Zobacz na: Musisz włożyć głowę do tego wiadra właśnie teraz!
Druga fundamentalna umiejętność, uczenie się nowych rzeczy [edukacja, praktyka, trening]
[Kobiece] Manipulacje: Poradnik dla początkujących – Rian Stone
Gry o władzę: przewodnik terenowy – Rian Stone

Jak szkolnictwo USZKODZIŁO twój mózg (ostrzeżenie Richarda Feynmana)
Metoda Feynmana: zrozumieć tak głęboko, żeby nie musieć pamiętać