Kobiety wartościowe są tworzone, a nie rodzą się nimi
21 marzec 2014
„Jeśli naprawdę chcesz dotrzeć do Olimpu musisz zadbać oto aby każdy Twój krok był skierowany w jego stronę”– podobno Sokrates
„Jeśli człowiek nie wie, do którego portu płynie, żaden wiatr nie jest dla niego pomyślny” – Seneka
„Jeśli drabina nie jest oparta o właściwą ścianę, każdy krok, który robimy, tylko szybciej prowadzi nas w złe miejsce” – Stephen R. Covey
„Ten, kto chce przenieść górę, zaczyna od noszenia małych kamieni” – Konfucjusz

Przeciętna kobieta zazwyczaj ma niewiele wartości do zaoferowania mężczyźnie poza swoim ciałem. Niektóre kobiety są nawet na tyle samoświadome, by to rozumieć, dlatego narcystycznie monopolizują ten fakt, poświęcając ogrom czasu na poprawianie swojego wyglądu i wzmacnianie jedynego realnego atutu, jaki posiadają, aby zdobywać władzę poprzez dominację w sferze powierzchowności.
Jednak bardzo niewiele kobiet przyznałoby wprost, że są niczym więcej niż „upiększonym zestawem otworów do seksu”, ponieważ taka „dehumanizacja” uderza w ich ego, niszcząc rdzeń ich tożsamości, to jest zewnętrzną personę, którą wokół siebie zbudowały oraz narcystyczny obraz samych siebie, który nieustannie próbują wzmacniać poprzez społeczną aprobatę [walidację] z zewnątrz.
I tu zaczyna się seria dopaminowych strzałów z filtrowanych selfie na Instagramie, pogoń za lajkami na Facebooku, niezdolność odłożenia smartfona, rygorystyczna rutyna makijażu oraz obsesyjnie dobierane stylizacje i ubrania.
Patrice O’Neal pokazał to najlepiej, gdy zapytał pełną salę kobiet, co zrobiłyby, aby zatrzymać swojego mężczyznę, gdyby chciał je zostawić, pod warunkiem, że nie miałyby pochwy. Większość odpowiedziała, że zrobiłaby mu seks oralny albo pozwoliłaby mu „wziąć je od tyłu”. Był to ukryty test mający sprawdzić, czy kobiety będą same siebie uprzedmiotawiać. Istniały przecież nie seksualne odpowiedzi takie jak nauczyć się lepiej gotować, rozwijać zainteresowania bliskie sercu partnera, budować więź emocjonalną, wspierać go w ważnych aspektach życia. Ale to nie były typowe odpowiedzi tej publiczności. Pomijając sam przykład, kobiety wydają się uprzedmiotawiać same siebie, lecz jednocześnie nie mają ani wystarczającej jasności umysłu, ani gotowości narcystycznej, by to otwarcie przyznać.
Wyraźnie działa tutaj dysonans poznawczy. Wykorzystują swoją seksualność, aby zdobywać to, czego chcą, poprzez strategiczne samo uprzedmiotowienie, jednocześnie zachowując pełną świadomość i sprawczość. Patrice musiał oszukać kobiety z widowni małą grą psychologiczną, by wydobyć z nich prawdę. I owszem, występ komediowy nie jest idealnym miejscem do prowadzenia racjonalnej debaty na takie tematy, jednak mimo wszystko ilość trafnych obserwacji, jakie można wyciągnąć z tej anegdoty, jest naprawdę otwierająca oczy.
Posiadanie jakiejkolwiek negatywnej opinii o kobietach, bez względu na to, jak dobrze uzasadnionej czy logicznie uargumentowanej jest automatycznie uznawane przez kobiety za mizoginię. Nie tylko ranisz ich obraz samych siebie w swoich głowach poprzez krytykę ich zbiorowej grupy, tak jak one krytykują mężczyzn, ale ich reaktywna natura połączona z uzależnieniem od bodźców emocjonalnych sprawia, że gubią się w oburzeniu i gniewie, zamiast próbować logicznie przeanalizować przedstawiane argumenty.
Krótko mówiąc, kobiety nie szanują logiki i prawdy w taki sposób jak mężczyźni. Nie stawiają tych wartości ponad wszystkim innym. To uczucia są dla nich najważniejsze i to właśnie uczucia stanowią najwyższy priorytet kobiecego świata. Sprawienie, że kobieta poczuje się źle poprzez krytykę, samo w sobie jest dla niej aktem mizoginii, ponieważ nie toleruje negatywnie nacechowanego emocjonalnego chaosu, który wprowadzasz do jej wewnętrznego wiru emocji. Tak jak robił to Patrice, używając humoru można sprawić, że kobiety zaczną mówić prawdę. Sposób przekazu ma podczas interakcji z kobietą znacznie większe znaczenie niż sama treść, mniej surowej dosłowności, władczej mowy.
Patrząc na jakość współczesnych kobiet, większość z nich zostałaby uznana przez mężczyzn za kompletnie rozczarowujący materiał do długoterminowej relacji. Ich cechy, zachowanie i sama natura są co najmniej wątpliwe, jeśli nie wręcz całkowicie niepożądane. Społeczeństwo bagatelizuje, usprawiedliwia, albo ignoruje kobiece słabości, stosując kulturową ignorancję, która obiektywną krytykę błędnie nazywa mizoginią. Jednocześnie i ironicznie społeczeństwo przedstawia kobiety w przesadnie pozytywnym świetle, projektując na nie cały zestaw nieudowodnionych, wyidealizowanych cech i twierdząc, że są one wrodzoną częścią uniwersalnej kobiecej natury.
W całej swojej bezpodstawnej perwersji ten absurd przypomina religię. Wszyscy ślepo wierzą w „dobroć kobiet”, ponieważ zostali wychowani tak, by w nią wierzyć mimo że codziennie obserwują zachowania kobiet, które temu przeczą. Nawet gdy takie zachowania okazują się złe, są ignorowane z powodu irracjonalnej wiary w kobiecą „świętość”, która w rzeczywistości jest jedynie idealizacją i projekcją, a nie uniwersalną prawdą.
To właśnie ten nierealistyczny obraz kobiet, ta halucynacyjna wizja kobiecości przedstawiana społeczeństwu, sprawia, że mężczyźni zaczynający rozumieć kobiecą naturę czują rozczarowanie i utratę złudzeń. Czują się tak dlatego, że to, czego uczono ich o kobietach od najmłodszych lat, jest bardzo odległe od tego, jakie kobiety są naprawdę. Podczas gdy kobiety są schlebiająco karmione bajką o tym, że są słodkie, urocze, grzeczne i delikatnie dziewczęce, mężczyźni zostają zmiażdżeni odkryciem, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
W porównaniu z wszystkimi nadziejami i marzeniami, które mężczyznom wpajano na temat kobiet, to właśnie ta wypaczona, disneyowska fantazja sprawia, że mężczyźni na całym świecie czują się oszukani, rozczarowani, a czasem wręcz mizantropijni, gdy okazuje się, że są kompletnie nieprzygotowani na zderzenie z rzeczywistością, jaką jest współczesna kobieta.
Ludzie żyjący we współczesnym świecie anglosaskim i zachodnioeuropejskim powinni zazwyczaj oczekiwać od kobiet bardzo niewiele. Tak niewiele z nich nadaje się do czegokolwiek więcej niż przelotnego romansu, po prostu dlatego, że nie zostały właściwie wychowane. W tle mamy epidemię samotnych matek oraz rozpad moralnych, religijnych i rodzinnych wartości sprzyjających stabilnym relacjom. Nawet dobra rozmowa czy zwykłe przebywanie z takimi kobietami bywa rzadkością, ponieważ wiele z nich nie posiada zdolności do intelektualnie stymulującej konwersacji. Od czasu do czasu możesz jednak zostać pozytywnie zaskoczony i wpaść na kobietę, która na tle reszty wyróżnia się niczym latarnia morska pośród oceanu nijakości. W takiej sytuacji ryzykujesz, że zakochasz się w niej bardzo mocno. Ale niezależnie od tego, jak bardzo różni się od innych kobiet, nadal pozostaje kobietą jak każda inna. Ma te same psychologiczne i co najważniejsze emocjonalne potrzeby. Będzie przeprowadzała te same „gówno testy” i stawiała bardzo podobne wymagania jak całe armie emocjonalnie rozbitych kobiet. Pytanie, które będziesz musiał sobie zadać, brzmi: czy ta jedna jest tego warta?
Dla tych, którzy uznają, że tak, ta kobieta jest tego warta i znajdują się na odpowiednim etapie życia, zaczyna się projekt wymagający ogromnej inwestycji psychicznej. Jeśli chcesz mieć naprawdę wartościową kobietę, będziesz musiał samodzielnie rozwijać w niej kobiecość i atrakcyjność oczywiście pod warunkiem, że uznasz, iż posiada odpowiedni „surowiec”, by stać się kobietą godną założenia rodziny, materiałem na żonę. Na tym właśnie opiera się idea projektu kobiecej wersji pierwszego oficera.
Kobieca wersja pierwszego oficera to kobiety będące w procesie stawania się „materiałem na żonę i matkę” z perspektywy mężczyzny. Są niedokończonym projektem kobiecym odpowiednikiem czerwono pigułkowej prakseologii. W praktyce są prowadzone przez sieć tradycyjnie myślących matron, a jeśli pozostają w poważnym związku, również przez pragnienia i autorytet mężczyzny, któremu oddały swoją lojalność. Dla wielu z nas, którzy nie mają ani czasu, ani ochoty rozwijać cierpliwości potrzebnej do „stworzenia” własnej kobiecej wersji pierwszego oficera, angażowanie się w taki projekt zwyczajnie nie jest opcją. Kobiety wszelkiego rodzaju wymagają ogromnych pokładów cierpliwości i miłości, ponieważ fundamentem ich chaotycznej emocjonalności jest nieustanna potrzeba i wymaganie coraz więcej.
Ojciec kobiety jest jedynym mężczyzną dającym jej walidację w celach innych niż seks
Zapamiętaj moje słowa, wszystkie kobiece wersje pierwszego oficera są tworzone przez mężczyzn, nie rodzą się magicznie takie już w chwili wyjścia z łona matki. „Jednorożec”, czyli wyjątkowo wartościowa kobieta, to po prostu wysokiej jakości kobieca wersja pierwszego oficera, wychowana, rozwinięta i prowadzona przez mężczyzn posiadających wartość, integralność i inteligencję. Niezależnie od tego, czy takim mężczyzną był jej ojciec, czy później poważny partner, kobieta jest szkolona i utrzymywana na odpowiednim poziomie przez mężczyzn.
Do pewnego stopnia kształtuje ją również matka pod warunkiem, że sama szanuje siłę autorytarnego mężczyzny i przekazuje córce wartości ojca niejako pośrednio. Jednak matka, która sama nie była w stanie zdobyć silnego mężczyzny, zwykle poprzez własną gorycz i niekompetencję nie przekaże córce wartości moralnych i seksualnych sprzyjających sukcesowi romantycznemu. W końcu nie może dać córce tego, czego sama nigdy nie potrafiła zdobyć.
Często kobieta wysokiej jakości już od młodości: nieskłonna do rozwiązłości, dobroduszna, utalentowana, inteligentna, zabawna, nie nienawidząca mężczyzn oraz emocjonalnie stabilna to kobieta, która miała dobrą relację z ojcem. Ojcem będącym, używając najprostszego określenia, „samcem alfa”, który silną, lecz kochającą ręką zaszczepił w jej psychice pozytywne cechy, wychowując ją do szacunku wobec mężczyzn i współpracy z nimi w społecznym kontrakcie, zamiast do pogardy wobec nich i traktowania ich jak przeciwników, jak próbuje indoktrynować współczesne społeczeństwo.
Zadaniem mężczyzny, który romantycznie wiąże się z taką kobietą, jest później podtrzymywanie dziedzictwa pozostawionego przez jej ojca. „Dobre dziewczyny” bez obecności silnej męskiej figury zamieniają się w złe, ponieważ to właśnie emocjonalna niestałość kobiet sprawia, że schodzą ze ścieżki romantycznego sukcesu. To kobieca emocjonalność, niezależnie od tego, czy kobieta świadomie tego chce, czy nie powoduje potrzebę silnego i godnego zaufania przywództwa. Kobieta chce mieć możliwość zdjęcia z siebie odpowiedzialności w chwilach własnej słabości. Pragnie mieć na kim się oprzeć, ale jednocześnie boi się, że oddanie tej odpowiedzialności zostanie przeciwko niej wykorzystane. To właśnie więzi zaufania wobec silnego mężczyzny kobiety naprawdę pragną.
W gruncie rzeczy dlatego kobiety tak często szukają „mężczyzn podobnych do swoich ojców”. Szukają dominacji, której mogą zaufać. To właśnie taka dominacja pozwala im utrzymać emocjonalną stabilność, przenosząc własny neurotyzm na stoicyzm mężczyzny, z którym się wiążą. Dobre kobiety nie tylko są tworzone przez mężczyzn, muszą być również przez mężczyzn utrzymywane na właściwej drodze.
W braku takiego przywództwa kobiety zaczynają przyjmować destrukcyjne cechy w imię „wolności”. Ponieważ same są słabymi liderami, głównie przez chaotyczność emocjonalności, w braku autorytetu (najczęściej silnego patriarchy i równie tradycyjnej matriarchini) stają się dzikie i zaczynają podążać ścieżką autodestrukcji. Nieustannie gonią za najbliższym możliwym „emocjonalnym hajem”, zamiast planować przyszłość na czas, gdy krótkoterminowe relacje i pełne adrenaliny przyjemności przestaną być dostępne wraz z zanikaniem atrakcyjności seksualnej wynikającym z wieku. W efekcie pozostają bez dziedzictwa, bez rodziny i z jedną nogą w życiu starej panny. W gruncie rzeczy wszystkie kobiety mają „problemy z ojcem” (i nie zamierzam łagodzić tego słowami „większość” czy „niektóre”, mówię wprost: WSZYSTKIE).
Jeśli ojciec był dobrym ojcem, kobieta pragnie poważnej relacji z mężczyzną podobnym do niego: silnym, opiekuńczym, doświadczonym życiowo, groźnym dla świata, ale posiadającym miękką stronę przeznaczoną wyłącznie dla niej. Kobiety uwielbiają czuć się wyjątkowe, wręcz tego potrzebują. Jeśli miała dobrego ojca, to jako mężczyzna próbujący wejść w relację z taką kobietą masz już ogromnie ułatwione zadanie dzięki jego pracy. On już wychował atrakcyjną kobietę i pozostawił fundamenty pozwalające rozwinąć ten wartościowy „surowiec” w długoterminową partnerkę, matkę i żonę.
Jednak to na tobie spoczywa obowiązek bycia wystarczająco silnym, by utrzymać ten porządek. Taka kobieta nie będzie szanować słabości i nie podąży za mężczyzną zbyt nieudolnym, by przejąć kontrolę. Będzie mierzyć cię standardem wyznaczonym przez swojego ojca i brutalnie porównywać was obu. Jeśli jej ojciec był nieobecny albo okazał się rozczarowaniem, będzie oczekiwać od partnera wszystkiego tego, czym ojciec nie był. Jej umysł sam wypełnił luki obrazem tego, jaki „powinien” być ojciec, a część tych wyobrażeń będzie kompletną fantazją.
W takim scenariuszu kobieta będzie chciała, aby mężczyzna wypełnił emocjonalną pustkę pozostawioną przez brak ojcowskiej figury. Jednocześnie i paradoksalnie, będzie miała ogromny problem z zaufaniem mężczyznom z powodu poczucia porzucenia. Utrzymanie zdrowej, stabilnej i pełnej miłości relacji z taką kobietą będzie wyjątkowo trudne. Stanie się zarówno swoim własnym, jak i twoim najgorszym wrogiem, aktywnie sabotując wszystko, co próbujesz budować, podczas gdy irracjonalność jej emocjonalnych problemów będzie objawiać się w teraźniejszości jako chorobliwa niepewność.
Właśnie dlatego kobiety mające złe relacje z ojcem są ogromnym sygnałem ostrzegawczym. Jeśli rozważasz kobietę jako kandydatkę do długoterminowej relacji, dowiedz się, jak wyglądała jej relacja z ojcem. Nieobecny ojciec albo negatywna relacja z nim to potężne czerwone flagi, ponieważ taka kobieta już na starcie jest ustawiona jako słaby materiał na partnerkę, głównie przez sposób, w jaki została wychowana (albo niewychowana).
Samotne matki po prostu nie są zdolne samodzielnie wychowywać wysokiej jakości dzieci. Obecność słabego ojca jest lepsza niż jego całkowity brak, ale najlepiej, gdy ojciec był patriarchą: dominującym mężczyzną, który nauczył córkę dyscypliny, dzięki czemu jej podstawowy obraz tego, „jacy powinni być mężczyźni”, jest zdrowy i nie został ukształtowany przez toksyczne feministyczne stereotypy oraz żale zgorzkniałej i niespełnionej romantycznie samotnej matki. Mimo to nawet obecność patriarchy w życiu młodej dziewczyny nie zawsze wystarcza, by wychować wartościową kobietę. Dominujące kulturowe siły współczesnego społeczeństwa aktywnie robią wszystko, by podważyć wolę i intencje ojca działającego w najlepszym interesie swojej córki.
Kobiece wersje pierwszego oficera nie są żadnymi „jednorożcami”. To kobiety zdolne ograniczać własne instynkty i używać części mózgu odpowiedzialnej za rozumowanie po to, by stać się bardziej pożądanymi partnerkami w celu zabezpieczenia sobie stabilności na starość. W praktyce inwestują w długoterminową strategię i stały się wystarczająco samoświadome, by zrozumieć, że życie rozwiązłej kobiety utrzymującej się wyłącznie dzięki seksualności i młodości nie będzie trwało wiecznie.
To kobiety gotowe do kompromisu i współpracy z mężczyzną, który sam jest wystarczająco silny i cierpliwy, by sobie z nimi radzić. Wszystko z kobietami jest kompromisem niezależnie od tego, czy jest toksyczna, ma zaburzenia osobowości, jest mało inteligentna, czy jest wysokiej jakości, dobrze wychowaną, emocjonalnie stabilną i kobiecą wersją pierwszego oficera.
Fundamentalne różnice między naturą męską i kobiecą prowadzą do niekończącego się procesu kompromisów. Bez względu na to, jaka jest kobieta, będzie testowała twoją cierpliwość, takie po prostu są kobiety.
Bronić, Wyjaśniać, Usprawiedliwiać, Racjonalizować. Kiepskie narzędzia dla ciot
Nie masz cierpliwości? Kobiety będą cię po prostu doprowadzały do szału. Pomaga jednak, gdy kobieta potrafi zrekompensować tę wrodzoną skłonność do wystawiania mężczyzny na próbę, oferując coś więcej niż tylko własną seksualność. Jako mężczyzna musisz rozumieć, że istota z natury irracjonalna będzie nieustannie wystawiała na próbę cierpliwość kogoś, kto myśli logicznie, a nie wykonuje mentalne salta napędzane reaktywną i chwilową emocjonalnością.
Największym komplementem dla kobiety, co zrozumie jedynie inteligentna kobieta jest fakt, że mimo ogromnej frustracji i bólu, jakie powoduje swoim emocjonalnym chaosem, mężczyzna nadal decyduje się przy niej zostać i zapewniać jej bezpieczeństwo mimo jej wad. Kobieca świadomość męskiego poświęcenia oraz okazanie wdzięczności za to poświęcenie bardzo pomagają łagodzić ogromne fundamentalne różnice oczekiwań, jakie mężczyźni i kobiety mają wobec siebie. Kobiety są z natury znacznie bardziej wymagające i emocjonalnie potrzebujące niż mężczyźni.
Zakończę ten artykuł następującą refleksją: dość szalone jest to, jak bardzo uznanie i wdzięczność z natury irracjonalnej kobiety potrafią być cenione przez romantyczną stronę skądinąd racjonalnego mężczyzny. Ostatecznie często najbardziej cenimy właśnie to, co najtrudniej zdobyć, a szczere kobiece uznanie jest czymś, co otrzymuje się niezwykle rzadko.
Źródło: Women of Substance Are Made, Not Born
Zobacz na: Kobieca Mistyka
Efekt kosza z krabami
Wewnętrzne i Zewnętrzne Poczucie Umiejscowienia Kontroli
Kiedy mówię „nie”, czuję się winny – dr Manuel J. Smith
Ukryte kontrakty — niewidzialni sabotażyści relacji
Opóźniona gratyfikacja – klucz do budowania cywilizacji
Opóźniona gratyfikacja a trwałość cywilizacji
Spergi, Cynicy i Manipulatorzy: Jak Mowa Władzy wpływa na cykl życia kultur
Natura kobiety: Jej niegodziwość – Red Femme Diaries
Natura kobiety: Niesamowite Mamy – Red Femme Diaries

Kierunek jest ważniejszy niż prędkość
Większość ludzi skupia się na tym, jak szybko biegnie.
Znacznie rzadziej zadaje sobie pytanie: czy biegnę we właściwą stronę?
Sokrates przypominał: „Jeśli naprawdę chcesz dotrzeć do Olimpu, musisz zadbać o to, aby każdy Twój krok był skierowany w jego stronę.”
Seneka pisał: „Jeśli człowiek nie wie, do którego portu płynie, żaden wiatr nie jest dla niego pomyślny.”
Stephen Covey zauważył: „Jeśli drabina nie jest oparta o właściwą ścianę, każdy krok, który robimy, tylko szybciej prowadzi nas w złe miejsce.”
A Konfucjusz dodawał: „Ten, kto chce przenieść górę, zaczyna od noszenia małych kamieni.”
To cztery różne sposoby powiedzenia tej samej rzeczy:
Najpierw cel.
Potem kierunek.
Następnie konsekwentne działanie.
Bez celu wysiłek staje się błądzeniem.
Bez kierunku ciężka praca może oddalać od sukcesu.
Bez cierpliwości nawet najlepszy plan pozostanie jedynie marzeniem.
Nie pytaj więc wyłącznie: „Jak szybko mogę dojść?”
Najpierw zapytaj: „Czy idę we właściwą stronę?”

Najnowsze komentarze