Jak uratować małżeństwo – Roissy
10 czerwiec 2008

Jak już wcześniej mówiłem, małżeństwo w swojej obecnej formie jest najgorszym interesem, jaki można sobie wyobrazić dla mężczyzny: rezygnujesz na zawsze ze wszystkich innych kobiet tylko po to, żeby narazić się na ponad 50-procentowe ryzyko, że starzejąca się cipka, z którą utknąłeś, odejdzie z połową twoich pieniędzy i domem wyłącznie dlatego, że taki akurat miała kaprys.
Moja rada dla mężczyzn zawsze była prosta, nie żeńcie się. Błogosławieństwo małżeństwa nie jest już potrzebne, żeby zapewnić sobie stały dopływ seksu i miłości.
Ale ponieważ jestem istnym Moloko Plus [napój z barbituranami z powieści Anthony’ego Burgessa] ludzkiej dobroci, a zarazem rozumiem, że małżeństwo partnerskie dobrze służyło Zachodowi, przedstawię kilka kroków, które społeczeństwo może podjąć, żeby ponownie postawić tę instytucję na solidnych fundamentach.
— Zlikwidować rozwody bez orzekania o winie
Kiedy prawo zwolniło mężów i żony z obowiązku przedstawienia cholernie dobrego powodu, żeby odejść od partnera, rozpoczął się wyścig do wyjścia, a w nowych poligamicznych warunkach najbardziej oberwali mężczyźni beta. Owszem, niektóre osoby chcące się rozwieść ucierpią, jeśli zabraknie łatwego wyjścia w postaci rozwodu bez orzekania o winie. Ale cierpienie nielicznych należy zestawić z poprawą sytuacji ogółu.
— Przestać wbijać kobietom do głowy, że muszą zdobywać wyższe wykształcenie (zwłaszcza kończyć prawo)
Tylko ktoś [na przykład, och, ja sam] kto znakomicie rozumie ludzką naturę, mógłby coś takiego powiedzieć. Kobiety posiadające niezależność ekonomiczną (co w zasadzie oznacza to samo co niezależność wynikająca z wykształcenia) mają do dyspozycji mniejszą pulę mężczyzn nadających się na partnerów. Wynika to z tego, że w samym rdzeniu kobiecej natury leży umawianie się i wychodzenie za mężczyzn stojących wyżej od nich. Kobiety nie są szczęśliwe, jeśli nie oddają swoich ciał mężczyznom o wyższym statusie.
Wyceniając same siebie poza granice rynku seksualnego, zostają zmuszone, jeśli w ogóle wychodzą za mąż, do poślubienia mężczyzny na swoim poziomie albo poniżej niego, co zwiększa prawdopodobieństwo, że zakręci kurek z cipką i każe mu chodzić za potrzebą do lasu, podczas gdy jej prawnicy będą ostrzyć noże do rozbioru jego majątku. Trend ten będzie się pogłębiał wraz z coraz większym przechyleniem proporcji kobiet do mężczyzn w szkolnictwie wyższym. Jedynie piękne kobiety mogą sobie pozwolić na luksus wychodzenia za mężczyzn stojących wyżej od nich, ile dusza zapragnie.
Oczywiście wiele kobiet będzie jęczeć i narzekać, w pewnym stopniu słusznie w ramach obecnego porządku kulturowego, że potrzebują wykształcenia i lepiej płatnej pracy, żeby przeżyć, ponieważ nie mogą polegać na mężczyznach, że ci będą je odpowiednio utrzymywać. Ale nie dostrzegają jednego: słabsze kobiety inspirują mężczyzn do chronienia ich i zapewniania im bytu.
W klimacie społecznym, w którym kobiety radzą sobie gorzej zawodowo, zobaczycie mężczyzn BARDZIEJ zmotywowanych do poprawiania własnej sytuacji zawodowej, ponieważ będą napędzani chęcią utrzymywania kobiet znajdujących się wokół nich, zamiast konkurowania z nimi.
Kobietom lepiej przysłużyłoby się skoncentrowanie na poprawianiu swojego wyglądu wszelkimi koniecznymi sposobami. Tylko brzydkie kobiety powinny poważnie rozważać studia podyplomowe.
— Żony samców alfa powinny nauczyć się ignorować romanse i kochanki swoich mężów
Mężowie alfa, którzy mogą zaspokajać swoje potrzeby seksualne z młodszymi, ładnymi kochankami, będą mniej skłonni odchodzić ze swoich małżeństw, ponieważ ich seksualne zaspokojenie, w połączeniu z lojalną zgodą żon, zniechęcałoby ich do szukania rozwodu tylko po to, żeby utorować sobie drogę do gorącego seksu.
Podwójny bonus dla społeczeństwa: więcej alf związanych małżeństwem oznacza więcej kobiet dostępnych do poślubienia przez betów.
Odwrotny scenariusz nie ma zastosowania, ponieważ zdradzająca żona stanowi znacznie większe zagrożenie dla stabilności małżeństwa niż zdradzający mąż. Podwójny standard? Oczywiście! Pogódźcie się z tym. Ludzką naturę gówno obchodzą wasze egalitarystyczne świętości.
— Ożywić sektor produkcyjny amerykańskiej gospodarki
Wiąże się to z punktem drugim powyżej. Nie jest przypadkiem, że upadek przemysłu produkcyjnego w ciągu ostatnich 40 lat przebiegał równolegle ze wzrostem liczby rozwodów.
Bez solidnej bazy przemysłowej, która podtrzymywałaby poczucie własnej wartości i dochody mężczyzn znajdujących się po lewej stronie krzywej dzwonowej, okrutne i bezlitosne, pełne rekinów wody współczesnej gospodarki opartej na zdolnościach poznawczych przemieliły ich na miazgę, pozostawiając całkowicie bezbronnych wobec naporu kapryśnych, zmaskulinizowanych kobiet uzbrojonych w usankcjonowane prawem rozwody bez orzekania o winie oraz coraz wyższe dochody.
Nigdzie indziej nie widziałem, żeby ktoś o tym pisał. Uważam, że zanik przemysłu produkcyjnego w Ameryce przyczynił się do rozwodów w znacznie większym stopniu, niż ludzie sądzą. Praca w przemyśle dawała mężczyznom, którzy nie mieli predyspozycji albo temperamentu do życia akademickiego, szansę na przyzwoite zarobki i szanowaną pozycję społeczną, bez kastrowania ich poprzez zamienianie w biurowe drony czy pracowników usług. A ponieważ przemysł produkcyjny tak bezpośrednio odpowiadał męskim zainteresowaniom, nie groziło mu zalanie przez rzesze kobiet rwących się do obsługi ciężkich maszyn. Jednym słowem, globalizacja zaszkodziła amerykańskiej instytucji małżeństwa.
Libertarianie mogą wzdrygnąć się na tę sugestię, ale libertarianie nigdy nie mieli zbyt solidnego rozeznania w naturze mężczyzn i kobiet. Egalitarystyczni liberałowie wzdrygną się na wszystkie moje propozycje, ale egalitarystyczni liberałowie są już skompromitowani.
— Zwolnić wszystkich prawników rozwodowych
Zanim którakolwiek z tych koncepcji będzie mogła zostać wprowadzona w życie, trzeba najpierw oczyścić dom z pasożytów.
— Ojcowie córek muszą odgrywać większą rolę w karaniu i publicznym upokarzaniu facetów dobierających się do ich córek oraz swoich puszczalskich córek
Jest to sprzeczne z trendem sfeminizowanych, ciapowatych i zagubionych ojców zachowujących się tak, jakby ich obecność była całkowicie zbędna, ale powrót silnego, patriarchalnego ojca w znacznym stopniu pomógłby ograniczyć ekscesy zarówno bezczelnych gachów dobierających się do córek, jak i samych puszczalskich córek. Osobiście uwielbiam puszczalskie kobiety i ta propozycja utrudniłaby mi życie, ale to, co jest dobre dla mnie, niekoniecznie, a właściwie bardzo rzadko jest dobre dla społeczeństwa.
— Zreformować to ruchanie w dupę, jakim są alimenty na dzieci i prawo rozwodowe
Który były mąż-beta chciałby po rozwodzie płacić pokaźną sumę byłej żonie, która ma jego dzieci przez 90% czasu, a pieniądze wydaje na bieliznę i piwo dla swojego kochanka-seksownego łajdaka. Wielu zapewniających byt beciaków wyobraża sobie taki scenariusz i dochodzi do wniosku, że nauczenie się Gry jest lepszym rozwiązaniem niż pójście do ołtarza. Nie winię ich.
— Dobrze się zastanowić nad małżeństwami homoseksualnymi
Pomijając argument równi pochyłej (który w tym przypadku uważam za uzasadniony, ponieważ otwiera drzwi dla układów poligamicznych), małżeństwa homoseksualne podważają prokreacyjne uzasadnienie małżeństwa. Zachodnie małżeństwo partnerskie dotyczy dzieci w takim samym stopniu, jak miłości. Usuńcie jeden z tych powodów, a trudniej będzie uzasadnić zawieranie małżeństwa z powodu drugiego. (W końcu łatwo jest odejść od współmałżonka, którego już się nie kocha, jeśli nie ma dzieci i równie łatwo można pozostać bezdzietnym i kochać partnera bez prawnego usankcjonowania związku poprzez małżeństwo).
Podważanie prokreacyjnego uzasadnienia małżeństwa poprzez prawnie usankcjonowane związki, które ze swojej natury nie mogą prowadzić do prokreacji, podważa całą instytucję. (Oszczędźcie mi kontrargumentu, że bezpłodne pary heteroseksualne mogą brać ślub. Istotą jest potencjał pary w jej naturalnym, niezmienionym stanie do prokreacji, a nie jej faktyczna zdolność do posiadania dzieci).
Osobiście mam kompletnie gdzieś, czy geje będą się pobierać; w żaden sposób nie wpływa to na moje życie, więc nigdy nie będę agitował ani za tym, ani przeciwko temu. To, co napisałem w tym wpisie, jest elementarzem dla społeczeństwa, a nie poradnikiem służącym moim własnym hedonistycznym dążeniom. Należy pamiętać, że w sprawach ludzkich BODŹCE MAJĄ ZNACZENIE, a obecnie istnieje ogromny strukturalny bodziec zniechęcający mężczyzn do zawierania małżeństw oraz strukturalny bodziec zachęcający kobiety do inicjowania rozwodów.
Właściwie mam nadzieję, że żadna z tych zmian nie nastąpi. Naprawdę mocno pokrzyżowałoby mi to szyki.
Postscriptum: Inną możliwością jest całkowite usunięcie państwa z instytucji małżeństwa. Państwo już zabrało się za nią i całkiem nieźle ją spierdoliło, więc dlaczego nie spróbować alternatywy?
Źródło: How To Save Marriage
Zobacz na: Kto lub co zniszczyło małżeństwo?
Unikanie pułapki tradycyjno konserwatywnej
Feministki vs Tradycyjni Konserwatyści, Modele Mentalne i Cukrzyca Seksualna
Są zbyt tradycyjne, by pozostać w związku małżeńskim | Dalrock
Czterej Jeźdźcy (Rozwodowej) Apokalipsy według Tradycyjnego Doradztwa Małżeńskiego
Ojciec kobiety jest jedynym mężczyzną dającym jej walidację w celach innych niż seks
Czy szkoła uczy myśleć, czy być posłusznym?
Najnowsze komentarze