Moralizatorskie Ględzenie, Sygnalizowanie Cnoty i Moralne Pozerstwo

Moralność nie służy wyłącznie do rozstrzygania, co uważamy za właściwe. W grupie może również komunikować, kim jesteśmy, do kogo należymy, jakie standardy reprezentujemy i jak oceniamy innych. Wtedy jedna wypowiedź może jednocześnie przekazywać treść i wykonywać ruch społeczny, to jest budować reputację, podnosić status, wyznaczać granicę grupy albo wywierać nacisk. Warto więc rozdzielić cztery podobne, ale nieidentyczne zjawiska.
— Moralizatorskie ględzenie to uporczywe wprowadzanie moralnych pouczeń, ocen i kazań do przestrzeni, w której taki sposób rozmowy jest niepożądany albo nie pasuje do jej charakteru.
Nie chodzi o samo posiadanie zasad jak no. „nie robię tego, bo uważam to za niewłaściwe.” To własna zasada. „Ty też nie powinieneś tego robić, a jeśli robisz, powinieneś się nad sobą zastanowić.” To już próba objęcia cudzych zachowań własną normą. Sednem moralizatorskiego ględzenia jest przejście od „ja uważam” do „ty powinieneś”. Pojawia się pouczanie, zawstydzanie, napominanie albo ustawianie ludzi po stronie „właściwej” i „niewłaściwej”.
— Moralizatorski świętoszek to pogardliwe określenie osoby, która regularnie uprawia moralizatorskie ględzenie.
Nie musi być hipokrytą. Może szczerze wierzyć we wszystko, co mówi. Problem nie polega na braku zasad, ale na potrzebie rozciągania ich na innych.
„Nie podoba mi się to.” – stanowisko.
„Uważam to za złe.” – ocena.
„Jeżeli tego nie potępiasz, powinieneś zastanowić się nad własnymi zasadami.” – moralizowanie.
Moralizatorski świętoszek nie tylko zajmuje stanowisko. Próbuje również ustanowić standard, według którego mają zostać ocenieni pozostali.
— Sygnalizowanie cnoty to publiczne demonstrowanie aprobowanych wartości, troski, solidarności lub oburzenia w sposób, który jednocześnie przekazuje informację o osobie wysyłającej sygnał.
Najkrócej: „Zobaczcie, jakie wartości reprezentuję.”
Publiczna deklaracja może mówić np. „Jestem po właściwej stronie.” „Należę do właściwych ludzi.” „Takich zachowań nie toleruję.”
Nie oznacza to, że każda publiczna deklaracja moralna jest sygnalizowaniem cnoty. Z samej wypowiedzi często nie da się ustalić motywacji. Ważne jest natomiast rozróżnienie między tym, co komunikat mówi o sprawie, a tym, co komunikuje o mówiącym.
— Moralne pozerstwo pojawia się wtedy, gdy moralne deklaracje, oburzenie lub potępienie zaczynają służyć również budowaniu własnej pozycji.
Osoba sygnalizująca cnotę mówi coś w rodzaju „zobaczcie, jakie wartości reprezentuję.”
Moralny Pozer mówi coś w rodzaju „zobaczcie, jak wysoko stoję pod względem moralnym.”
Stąd już krok do licytacji i wypowiedzi typu: „Ja nigdy bym czegoś takiego nie zrobił.” „Nie rozumiem, jak przyzwoity człowiek może to tolerować.” „Samo potępienie tego to za mało.” „Jeżeli naprawdę masz zasady, powinieneś powiedzieć o tym publicznie.”
Moralność zaczyna działać jak waluta statusowa. Można za jej pomocą podnieść własną pozycję, ale również obniżyć pozycję kogoś innego. Najprościej:
SYGNALIZOWANIE CNOTY → pokazuję swoją cnotę.
MORALNE POZERSTWO → buduję dzięki niej swoją pozycję.
MORALIZATORSKIE GLĘDZENIE → z tej pozycji zaczynam pouczać innych.
Te rzeczy mogą występować osobno. Mogą też pojawić się jednocześnie.
Treść rozmowy to nie wszystko
Tutaj przydaje się rozróżnienie na komunikację otwartą i zamkniętą. Otwarta komunikacja służy przede wszystkim wymianie informacji. Ludzie mówią, co się wydarzyło, czego chcą, co myślą albo czują. Problemem jest treść rozmowy.
– „Spóźniłeś się pół godziny.”
– „Tak. Utknąłem w korku.”
– „Następnym razem napisz, że się spóźnisz.”
Można ustalić fakty, wyjaśnić różnicę zdań i dojść do rozwiązania.
Komunikacja zamknięta obraca się natomiast wokół dwóch osi: statusu, to jest jestem wyżej czy niżej oraz harmonii, jestem z tobą czy przeciwko tobie. Nie są to obiektywne etykiety sytuacji; chodzi o sposób, w jaki uczestnik interpretuje interakcję. Wtedy: „Spóźniłeś się pół godziny.” może znaczyć nie tylko: „Spóźniłeś się.” ale również: „Nie szanujesz mnie.” „Uważasz, że twój czas jest ważniejszy.” „Pokaż, jak bardzo ci zależy.”
Treść pozostaje ta sama, ale rozmowa zaczyna dotyczyć pozycji i relacji. To rozróżnienie dobrze pasuje do moralności, ponieważ komunikat moralny również może działać na obu poziomach. „To było złe” kontra „co to mówi o tobie?”
Wyobraźmy sobie, że Marek nie pomógł wspólnemu znajomemu. „Uważam, że Marek powinien był mu pomóc.” To może być zwykła otwarta rozmowa o zachowaniu Marka. Ktoś odpowiada: „Nie znamy całej sytuacji. Może miał powód.” Można teraz rozmawiać o faktach. Ale rozmowa może skręcić: „Ja nigdy nie zostawiłbym kumpla w potrzebie.”
Pojawia się sygnalizowanie cnoty: Marek nie pomógł → ja bym pomógł → informuję grupę, jakim jestem człowiekiem.
Następny krok: „Facet, który robi coś takiego, nie zasługuje na szacunek. Ja zawsze stoję za swoimi ludźmi.”
Tutaj moralna ocena zaczyna wpływać na pozycję obu mężczyzn:
ON → nielojalny → status w dół
JA → lojalny → status w górę
To już mechanizm charakterystyczny dla moralnego pozerstwa i wreszcie: „Jeżeli nadal go bronisz, to wiele mówi również o tobie.”
Przedmiot rozmowy właśnie się zmienił. Nie rozmawiamy już tylko o tym, czy Marek postąpił źle. Rozmówca musi teraz udowodnić, że sam nie jest złym człowiekiem. Moralna ocena została użyta do ustawienia ramy rozmowy.
Piaskownica: status przez próbę
W Męskiej Matrycy Społecznej Ironwood opisuje „Piaskownicę”: mężczyźni mają testować nowych członków, ustalać hierarchię i przyznawać szacunek na podstawie tego, jak ktoś przechodzi próbę i jaki wnosi wkład. Status może później rosnąć albo spadać.
Wyobraźmy sobie grupę facetów, którzy od lat sobie docinają. Nowy mówi: „Nie odpowiada mi taki sposób rozmowy.” Wyznaczył własną granicę. Ale może powiedzieć: „Dojrzali ludzie nie powinni tak ze sobą rozmawiać. To jest toksyczne. Powinniście nauczyć się okazywać sobie szacunek.” Nie opisuje już własnej preferencji. Ustanawia moralny standard dla całej grupy. To moralizatorskie ględzenie. Jeżeli przy każdej okazji zaczyna wyjaśniać grupie, jak dojrzali, odpowiedzialni i przyzwoici ludzie powinni się zachowywać, zaczyna odgrywać rolę moralizatorskiego świętoszka.
W modelu Ironwooda dochodzi jeszcze jeden konflikt: ktoś nie tylko krytykuje zachowanie, lecz próbuje zastąpić zastane reguły „Piaskownicy” innym sposobem ustalania tego, jakie zachowania są dopuszczalne. Sam Ironwood opisuje napięcie między indywidualnym testowaniem i osiągnięciami w Piaskownicy a próbami przesuwania zasad w stronę konsensusu.
Huśtawka: status przez reputację i konsensus
W Kobiecej Matrycy Społecznej większy nacisk kładziony jest na konsensus, sojusze, reputację i sieć relacji. Wpływ nie musi być demonstrowany bezpośrednio. Może działać przez zmianę opinii grupy, tworzenie koalicji, plotkę czy społeczną presję.
Wyobraźmy sobie grupę pięciu kobiet. Anna ma silną pozycję. Marta chce ją osłabić. Może powiedzieć: „Nie lubię Anny i chcę, żeby miała mniejszy wpływ.” To byłaby otwarta konfrontacja.
Może jednak powiedzieć: „Nie chodzi o mnie. Po prostu nie podoba mi się sposób, w jaki Anna traktuje Kasię.” Potem: „Dla mnie lojalność wobec przyjaciół naprawdę coś znaczy.” A następnie: „Każda sama musi zdecydować, czy chce wspierać takie zachowanie.”
Jeżeli Marta rzeczywiście chce w ten sposób zmienić reputację Anny i własną pozycję, moralność staje się narzędziem gry statusowej. Anna zostaje związana z zachowaniem uznanym za naganne. Marta wiąże siebie z lojalnością i troską. Reszta grupy zostaje zmuszona do określenia się wobec powstałej granicy.
Ironwood opisuje właśnie takie znaczenie konsensusu i pośredniego nacisku w swoim modelu Kobiecej Matrycy Społecznej, włącznie z przypadkiem wykorzystania rozszerzonego konsensusu do wywarcia presji na inną osobę.
W naszym słowniku mogą pojawić się tutaj trzy warstwy:
„Dla mnie lojalność naprawdę coś znaczy.” → sygnalizowanie cnoty.
„Ja przynajmniej nie traktuję przyjaciół w taki sposób.” → moralne pozerstwo, jeżeli wypowiedź służy podniesieniu własnej pozycji względem Anny.
„Jeżeli nadal ją wspieracie, zastanówcie się, co to mówi o was.” → moralizatorskie ględzenie.
Jedna sprawa. Trzy różne ruchy.
Moralna Rama
Najciekawszy moment następuje wtedy, gdy moralizowanie zmienia pytanie, na które musi odpowiedzieć druga osoba.
Początkowo: „Czy Anna rzeczywiście źle potraktowała Kasię?”
Po zmianie ramy: „Dlaczego bronisz osoby, która źle traktuje ludzi?”
A chwilę później: „Co to mówi o tobie?”
Jeżeli rozmówca odpowiada: „Ale ja jej nie bronię. Też uważam, że to było złe. Po prostu…” to zaakceptował już część narzuconej ramy. Zamiast wyłącznie badać pierwotne zdarzenie, zaczyna bronić własnej reputacji.
To całkiem dobrze wpasowuje się w styl zamkniętej komunikacji, bo próba potraktowania interakcji statusowej jak zwykłej wymiany informacji może prowadzić do tłumaczenia się, mimo że właściwym przedmiotem interakcji nie jest już sama informacja.
Jedno zdarzenie, cztery komunikaty
Ktoś nie pomógł koledze.
Zwykła ocena: „Uważam, że powinien był mu pomóc.”
Sygnalizowanie cnoty: „Ja nigdy nie zostawiam swoich ludzi w potrzebie.”
Moralne pozerstwo: „W przeciwieństwie do niektórych wiem, co znaczy prawdziwa lojalność.”
Moralizatorskie ględzenie: „Jeżeli nadal chcecie się z nim zadawać, zastanówcie się, co to mówi o waszych zasadach.”
A moralizatorskim świętoszkiem będzie człowiek, który regularnie wykorzystuje podobne sytuacje do ustawiania siebie w roli moralnego arbitra.
Treść i ruch społeczny
Najważniejsze jest więc rozdzielenie dwóch pytań: „co ta wypowiedź mówi?” oraz „co ta wypowiedź robi w tej interakcji?”
Może opisywać zachowanie, a jednocześnie budować reputację. Może wyrażać autentyczne oburzenie i jednocześnie podnosić status. Może mówić o zasadach i równocześnie wyznaczać granicę między „nami” a „nimi”.
Nie oznacza to, że pod każdą wypowiedzią trzeba szukać ukrytej gry o władzę, jednak warto wiedzieć o tym, że takie mechanizmy funkcjonują w tle, choć mnóstwo ludzi o tym w ogóle nie zdaje sobie sprawy. Status i harmonia w zamkniętej komunikacji opisują sposób postrzegania interakcji przez uczestnika, a nie obiektywną etykietę, którą można przykleić do każdej rozmowy.
Dlatego do dwóch pytań warto dodać trzecie: Po czym poznaję, że komunikat rzeczywiście pełni tę funkcję?
Dopiero te trzy pytania dają pełny obraz: CO ZOSTAŁO POWIEDZIANE? → CO TO ROBI W GRUPIE? → PO CZYM TO POZNAJĘ?
Dzięki temu można odróżnić wyrażanie zasad od sygnalizowania cnoty, sygnalizowanie od walki o status, a moralną ocenę od próby ustawienia innych pod własnym moralnym sądem.
Zobacz na: Mężczyzna jest swoim własnym sędzią
Model Słuchaj, Zrozum, Doprecyzuj, Działaj [LUCA]
Czerwona Pigułka, Ty i Moralność
Preferencje deklarowane i rzeczywiste
Mężczyźni bez ramy i rzeczy, które robią – Whine More Please
Bronić, Wyjaśniać, Usprawiedliwiać, Racjonalizować. Kiepskie narzędzia dla ciot
Najnowsze komentarze