Cechy Księcia
14 grudzień 2011

Wiecie, nie jestem pewien, czy moi czytelnicy zdają sobie z tego sprawę, ale jestem Księciem. Naprawdę, jestem Księciem (przestańcie się śmiać), a przynajmniej takie mam oczekiwania wobec tego, jak inni powinni mnie postrzegać po przejrzeniu kobiecych profili na tak fantastycznych portalach randkowych jak Plenty of Fish czy OKCupid. Ale nie myślcie, że jestem jakimś rzadkim okazem, bo, co zaskakujące, jeśli czytacie tego bloga, to prawdopodobnie wy również jesteście Książętami! I nawet o tym nie wiedzieliście, prawda?
Widzicie, praktycznie wszystkie kobiety, które spotykacie na tych internetowych Buforach Randkowych, to po prostu nieodkryte, niedocenione diamenty w surowej skale. To Księżniczki i do cholery, zasługują na to, by je tak traktować. Samo czytanie ich profili przypomina safari, podczas którego napotyka się prawdziwą wirtualną menażerię rzadkich i egzotycznych stworzeń (coś w rodzaju zoo), z których każde zostało opisane z encyklopedyczną dokładnością pod względem swojej wyjątkowości i niezwykłej rzadkości występowania. Jakiż zwykły śmiertelnik mógłby w ogóle zasługiwać na dotknięcie tak wyrafinowanego kobiecego klejnotu?
Kilka lat temu użytkownicy forum SoSuave całkowicie przypadkiem przeprowadzili jeden z najzabawniejszych eksperymentów społecznych w historii. Jeden z użytkowników, posługujący się pseudonimem Bonhomme, regularnie korzystał z serwisu Plenty of Fish i zauważył interesującą prawidłowość w kobiecych profilach. Choć większość kobiet korzystających z portali randkowych rozciągała się na skali od beznadziejnie otyłych po „atrakcyjne dopiero po dwóch drinkach”, niemal wszystkie łączyło jedno: kompletnie rozdęte poczucie własnej wartości, doskonale współgrające z rażąco zawyżoną oceną własnej wartości na rynku seksualnym (SMV – Sexual Market Value, dla tych, którzy grają z nami w tę grę). Dla mężczyzn, którzy „odłączyli się od Matrixa”, nie jest to żadnym zaskoczeniem. Społeczność od dawna utrzymuje, że media społecznościowe oraz internetowe Bufory działają wspólnie, przekonując kobiety, że są o jeden lub dwa poziomy atrakcyjniejsze na skali seksualnej wartości rynkowej, niż są w rzeczywistości.
To, czego wcześniej nie analizowano, to opisy i wymagania, jakich kobiety używały zarówno w swoich „listach żądań”, jak i we własnych opisach, czyli swoistych „broszurach z listą dodatkowych zalet”, które każdy zdroworozsądkowy mężczyzna (pomijając uwarunkowanie skoncentrowane na kobietach) powinien rzekomo docenić, jeśli chce zasługiwać na miano „Mężczyzny”.
Poniżej znajduje się przykład zaczerpnięty z typowego kobiecego profilu:
„Oto dobrze przemyślana lista cech mężczyzny, którego szukam… Co najmniej 178 cm wzrostu, mieszkający niedaleko, współczujący, inteligentny, hojny, BARDZO atrakcyjny (i nie chodzi o opinię twojej mamy albo siostry, haha), wysportowany, najlepiej prowadzący własną firmę, zorientowany na RODZINĘ, otwarty na spontaniczne rzeczy, lubiący biwakowanie, golfa, chcący mieć dzieci, który będzie dobrym ojcem i wiernym mężem, dżentelmen, dający mi przestrzeń, kiedy jej potrzebuję, nie jest jakimś kujonem ani przesadnie sarkastyczny, potrafi zrozumieć aluzję, jest towarzyski, dzwoni bez powodu, pamięta, że kartka lub drobny prezent SĄ romantyczne i konieczne, jest pełen szacunku, ma poczucie humoru i uważa mnie za centrum swojego świata. Nie interesują mnie mężczyźni starsi niż 41 lat ani tacy, którzy zarabiają mniej ode mnie, ponieważ nie zamierzam rezygnować ze stylu życia, do którego się przyzwyczaiłam. Mam nadzieję, że pewnego dnia zostanę mamą na pełen etat, a moje dzieci nigdy nie będą cierpiały z powodu NICZEGO (choć oczywiście nie zostaną rozpieszczonymi bachorami, haha). Powinieneś również kochać zwierzęta. I w ogóle nie pociągają mnie rudzi. Haha, przepraszam.”
O rany! Prawdziwy rarytas. Dzięki niebiosom za Internet, który dostarcza mężczyznom tak cennego zasobu, dzięki któremu mogą spotkać tak rozsądne i silne kobiety jak ta. To tylko jeden z typowych przykładów, ale zdecydowanie najczęściej pojawiającym się określeniem, jakiego kobiety używały wobec samych siebie, było słowo „Księżniczka”. „Jestem Księżniczką czekającą na swojego Księcia.” Albo „Przyznaję, jestem Księżniczką. Muszę tylko znaleźć mężczyznę, który to doceni i będzie mnie odpowiednio traktował.”
No cóż, niech będzie jak najdalej ode mnie odmawianie tym nieodkrytym członkiniom rodziny królewskiej należnych im honorów! Szybko więc zacząłem tworzyć własny sprytny profil, taki który te obrażone Księżniczki bez wahania rozpoznałyby jako profil samego Następcy Tronu Królestwa Mężczyzn. Wykorzystując ich własne slogany i charakterystyczne zwroty jako szablon, stworzyłem wyidealizowaną personę, taką której żadna kobieta, kierująca się swoim „zdroworozsądkowym” egalitaryzmem, nie byłaby w stanie się oprzeć.
„Oto dobrze przemyślana lista cech kobiety, której szukam… Co najmniej 165 cm wzrostu, ale nie więcej niż 183 cm (bo choć nie przeszkadza mi patrzeć ci prosto w oczy, nigdy nie zamierzam patrzeć na ciebie z dołu), mieszkająca na tyle blisko, żeby mogła być u mnie w domu w ciągu dziesięciu minut od mojego telefonu, autentycznie namiętna, wystarczająco inteligentna, by dobrze się z nią rozmawiało, dostępna seksualnie (najlepiej nienasycona) i BARDZO atrakcyjna, mówimy o poziomie Jessiki Alby albo Keyry Augustiny. Kobiety z poziomem tkanki tłuszczowej powyżej 8% proszone są, aby nie zawracały sobie głowy.
Musi pracować, ale nie na tyle intensywnie, żeby przeszkadzało to naszym aktywnościom seksualnym. Nastawiona na RODZINĘ, ale dopiero po ukończeniu 30–33 lat. Otwarta na spontaniczny seks (wiecie, na przykład na świeżym powietrzu albo niespodziewany trójkąt z jedną z jej atrakcyjnych koleżanek po naszym drugim martini). Lubi biwakowanie (nago) i wie, że nie należy narzekać, kiedy jadę pograć w golfa z klientami z pracy.
Powinna chcieć mieć dzieci dopiero po 33. roku życia, o ile w ogóle i dopiero wtedy, gdy udowodni, że będzie dobrą matką i wierną żoną. Powinna być kobietą z klasą, wiedzącą, kiedy należy się odezwać, a kiedy lepiej milczeć. Nie może być pruderyjna ani wredna. Powinna rozumieć aluzje już za pierwszym razem. Towarzyska. Powinna od czasu do czasu niespodziewanie wysyłać mi zdjęcia, na których ma na sobie coś nowego z Fredericks of Hollywood. Powinna rozumieć, że najlepszym prezentem, jaki może mi dać, jest wyrażenie pragnienia pieprzenia się ze mną jak dzikie zwierzę. Powinna również rozumieć, że prezenty dla niej są nagrodą za pożądane zachowanie.
Musi szanować fakt, że moje decyzje są ostateczne, nie traktować siebie zbyt poważnie i uważać mnie za centrum swojego świata. Nie interesują mnie kobiety po trzydziestym pierwszym roku życia (ponieważ jest to, tak czy inaczej, termin ważności większości kobiet). Nie może mieć rozrzutnych nawyków ani zadłużenia przekraczającego 1000 dolarów, ponieważ nie zamierzam rezygnować ze stylu życia, do którego się przyzwyczaiłem. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mógł wysłać własne dzieci na studia (zamiast spłacać twój kredyt studencki).
Co więcej… moje dzieci będą uczone samodzielnego zapracowywania na swoje osiągnięcia oraz szacunku dla decyzji ojca i matki (i absolutnie nie wyrosną na rozpieszczone bachory). Bardzo podobają mi się rude, blondynki, brunetki, Latynoski, Azjatki, Afroamerykanki, kobiety z wysp Pacyfiku itd., właściwie każda kobieta spełniająca moje wymagania fizyczne. Nie pociągają mnie nawet odrobinę kobiety z nadwagą, bez względu na to, jak wielką „wewnętrzną urodę” uważają, że posiadają. Mam nadzieję, że wkrótce się poznamy.
Twój Książę.”
No proszę! Jaka kobieta mogłaby nie docenić wszystkich zalet Księcia, skoro profil został napisany dokładnie według ich własnego wzorca? Podstępne, sprytne i błyskotliwe. Pozostało mi jedynie czekać na lawinę zachwytów i pozytywnych odpowiedzi. Zacząłem się nawet zastanawiać, jak najdelikatniej odmówię biednym, odrzuconym Księżniczkom, które nie spełnią moich skromnych wymagań, gdy nadeszła pierwsza odpowiedź…
„Przeczytałam twój profil. Czy to wszystko jest na serio?????”
Lekko zaskoczony odpisałem:
„Dlaczego uważasz, że nie jest na serio? Czy nie wolno mi mieć sprecyzowanych wymagań? „Daruj sobie. Nie zamierzam znosić takich bzdur jak twoje.””
Dziwne, a nawet bardzo dziwne. Przecież tyle się naczytałem, że pewność siebie i asertywność to cechy, które kobiety uwielbiają w krainie równości płci. Ach, zapewne ta Księżniczka była już zmęczona dramatycznym niedoborem odpowiednio wykwalifikowanych Książąt. Poczekałem jeszcze trochę i zostałem zaszczycony wiadomością od Księżniczki o pseudonimie Lil Sweet Heart, która przypadkiem przeczytała mój olśniewający opis:
„ale profil
widzisz ja jestem osoba o silnym charakterze!!
mowie kiedy chce co chce i jak chce i z tego co czytam w twoim profilu to nie wydaje mi się żebyśmy do siebie pasowali a ta cześć o wychowywaniu rozpieszczonych bachorow to juz w ogole ciezko przelknac zalezy co uwazasz za rozpieszczanie jasne moi chlopcy sa troche rozpieszczeni no dobra bardzo, ale tak zostalam wychowana i nic mi to nie zaszkodzilo moje dzieci wiedza ze musza zapracowac na kieszonkowe i przyjemności, ale nie widzę powodu żeby rodzic nie mógł kupić czegoś po prostu dlatego ze chce wiec może źle odebrałam twój profil ale mam wrażenie ze nie jesteś kimś kogo chciałabym poznać hmmmm”
Na co odparłem:
„Szczerze mówiąc, naprawdę próbowałem przeczytać twoją wiadomość, ale zmasakrowany angielski i zdania ciągnące się bez końca sprawiły, że praktycznie nie dało się zrozumieć, co próbowałaś powiedzieć.”
Doprawdy. Opiekunka odpowiedzialna za edukację tej królewskiej córki zasługuje na publiczną chłostę. Tak fatalnie przygotować Księżniczkę do dworskiej konwersacji z mężczyzną, który pewnego dnia miałby zostać jej Królem, to rzecz niewybaczalna. Do diabła z nią. Poczekam cierpliwie na następną…
„Eee… nie, raczej odpada. Może twój profil to żart (co byłoby mniej żałosne), ale mnie to w ogóle nie śmieszy. Kompletnie nie moje poczucie humoru. A to, że w ogóle odpisuję, zamiast cię po prostu zignorować, powinno ci pokazać, jak bardzo jest to niesmaczne. Powodzenia w poszukiwaniach. Choć większe szanse miałbyś sto lat temu. Powodzenia w znalezieniu dziś takich lasek. Po obejrzeniu twojego profilu mogę powiedzieć, że jesteś jednym z najbardziej nieuprzejmych ludzi, na jakich trafiłam. Chyba tylko w swoich snach…”
Hmm… Zacząłem dostrzegać pewien problem w konstrukcji mojego profilu. Po prostu przepisałem profil tej pierwszej Księżniczki, zamieniając określenia odnoszące się do kobiet na męskie i dodając kilka własnych wymagań dotyczących idealnej Księżniczki, którą chciałbym spotkać. Przecież one wszystkie chcą być traktowane jak Księżniczki. Ja jedynie poprosiłem, żeby traktowano mnie jak Księcia. Ale… Być może popełniłem błąd, czekając, aż Księżniczki same się odezwą. Jakież to niemęskie z mojej strony. Sam wyruszę na poszukiwanie swojej nagrody i zacznę ją zdobywać. Ten profil szczególnie przykuł moją uwagę…
„Jestem przyjazna, otwarta, hojna, lojalna, uczciwa i lubię przygody. Pracuję w szpitalu. Mam też prawo jazdy i własny samochód. Co dwa tygodnie chodzę robić paznokcie. Kocham modę i styl. Interesuję się popkulturą oraz sprawami społecznymi. Mam IQ na poziomie 146. Jestem niezwykle inteligentna i wykształcona.
Pierwsza randka: Nie chcę poznawać oszustów, wykorzystywaczy, podrywaczy, hejterów, nieudaczników, facetów szukających jednorazowych numerków albo koleżanek do pieprzenia… tacy mogą od razu odpuścić. Chyba szukam kogoś mniej więcej w moim wieku, wyższego ode mnie, najlepiej białego, atrakcyjnego, lubiącego ćwiczyć, z wyjątkowym, trochę ulicznym i sarkastycznym poczuciem humoru, takim jak moje.”
Cóż, nie była to wymarzona zdobycz, której szukałem, ale może był to kolejny nieoszlifowany diament, wymagający jedynie odrobiny dopracowania. Odpowiedziałem, dostosowując się do jej bezczelnego, asertywnego, egalitarnego tonu. Po przeczytaniu mojego profilu odpisała:
„ja sama zarabiam swoje pieniadze i sama za siebie place… a skoro masz takie wysokie wymagania to najpierw dobrze spojrz na siebie w lustro, bo takie dziewczyny jak Jessica Alba sa kompletnie poza twoja liga… jak chcesz goraca laske to sam przynajmniej WYGLADAJ dobrze!”
To było dla mnie dość zagadkowe, ponieważ w tamtym momencie mój profil nie zawierał żadnego zdjęcia. Pomyślałem, że będę musiał to zmienić. Zastanawiające było jednak samo założenie, że mój wygląd fizyczny musi być niewystarczający. Odpisałem jej tak:
„Droga kobieto, jak na osobę mającą tak wysokie mniemanie o własnej inteligencji, twoja gramatyka, interpunkcja i składnia w żaden sposób tego nie potwierdzają. Piszesz jak gówno.”
Najbardziej bawiło mnie w całej tej historii to, że te kobiety czuły wewnętrzny przymus, żeby na mój profil odpowiedzieć. Jakby sam jego fakt istnienia był osobistą zniewagą dla ich wrażliwości i wymagał od nich interwencji, zamiast po prostu przejść do następnego profilu. Sądząc po częstotliwości i intensywności tych odpowiedzi, ilu mężczyzn, waszym zdaniem, zareagowało z podobnym zapałem na profil tej pierwszej kobiety?
Jednym z najlepszych sposobów pokazania, jak głęboko sfeminizowane stało się społeczeństwo, jest odwrócenie ról płciowych w sytuacjach typowych dla relacji między kobietami a mężczyznami. Choć cała ta sytuacja była zabawna, dobrze pokazuje, że kobiety funkcjonują w ramach założeń dotyczących płci, które uważają po prostu za normalny stan rzeczy. Gdyby mężczyzna publicznie oczekiwał od kobiety takich samych warunków zapewniania mu korzyści i dostępu do intymności, jakich kobiety wymagają od mężczyzn bez chwili zastanowienia, zostałby natychmiast oskarżony, w najlepszym razie o śmieszność, w najgorszym o mizoginię.
Istnieje znacznie więcej mechanizmów pokazujących, jak silnie taka kobieca perspektywa została uznana za normę. Moi krytycy wpadają w histerię, gdy opisuję zakorzeniony w kulturze, kobieco-centryczny nurt funkcjonujący w społeczeństwie. Dla nich „świat kobiet” jest jedynym światem, więc odsłonięcie tej kurtyny i pokazanie rzeczywistości z innej perspektywy bywa bolesnym doświadczeniem. Paradoksalnie to właśnie ilość jadu w odpowiedziach na mój przeredagowany profil najlepiej potwierdza tę tezę.
Źródło: Qualities of the Prince
Zobacz na: Przyszłość Gry
Standardy kobiet łatwo się rozsypują, gdy pojawią się odpowiednie bodźce
Gendernomika: Wycena waginy
Standardy kobiet łatwo się rozsypują, gdy pojawią się odpowiednie bodźce
Mężczyźni wychowywani na wybrakowane kobiety – Rian Stone
Najnowsze komentarze