Drabina ludzkich potrzeb – od przetrwania do transcendencji
Człowiek nie zawsze zajmuje się tym, co uważa za najważniejsze. Często zajmuje się tym, czym musi. Dopiero gdy konieczność przestaje pochłaniać jego czas, energię i uwagę, pojawia się przestrzeń na inne cele.

Ludzkie potrzeby można przedstawić jako drabinę sześciu szczebli. Nie jest to sztywna hierarchia, w której trzeba całkowicie zaspokoić jedną potrzebę, aby przejść do następnej. To model pokazujący, jak zmieniają się priorytety człowieka w zależności od warunków, w jakich żyje oraz zasobów, którymi dysponuje.
Pierwszy szczebel to przetrwanie. Jedzenie, schronienie, zdrowie i ochrona przed bezpośrednim zagrożeniem. Dominuje jedno pytanie: Czy przeżyję? Gdy odpowiedź jest niepewna, uwaga skupia się na tym, co pilne. Człowiek może mieć ambicje, zainteresowania i marzenia, ale konieczność zdobycia pożywienia czy uniknięcia niebezpieczeństwa spycha je na dalszy plan.
Ktoś żyjący w chronicznym niedostatku może doskonale rozumieć, że powinien zdobyć nowe kwalifikacje, zmienić pracę albo zadbać o przyszłość. Problem w tym, że jego dzień wypełnia zdobywanie środków na najbliższy posiłek i opłacenie rachunków. Nie brakuje mu koniecznie ambicji ani inteligencji. Brakuje mu zasobów, które mógłby przeznaczyć na coś innego niż bieżące przetrwanie.
Drugi szczebel to stabilność. Kiedy bezpośrednie przetrwanie przestaje być problemem, pojawia się pytanie: Czy jutro nadal będę bezpieczny? Nie wystarczy mieć dziś dach nad głową, jeśli jutro można go stracić. Stabilność oznacza przewidywalność, rutynę i możliwość planowania. Gdy nie trzeba nieustannie wypatrywać zagrożeń, łatwiej myśleć o przyszłości.
Różnicę dobrze widać na przykładzie pracy. Człowiek zatrudniony na niepewnych warunkach może zarabiać wystarczająco dużo, by się utrzymać, a mimo to żyć w ciągłym napięciu. Nie wie, czy za miesiąc nadal będzie miał dochód. Kiedy otrzymuje stabilne zatrudnienie, nie staje się nagle bardziej inteligentny czy przedsiębiorczy. Zyskuje możliwość planowania, której wcześniej brakowało.
Dlaczego powinieneś mieć fundusz „Pierdol Się”?
Trzeci szczebel to przynależność. Człowiek zaczyna poświęcać więcej uwagi pytaniu: Czy jestem częścią czegoś? Rodzina, przyjaciele, wspólnota i grupa odniesienia dają poczucie więzi. Przynależność oznacza, że nie jest się samemu, że istnieją ludzie, z którymi łączą nas wzajemne relacje. Nie trzeba być kimś szczególnym ani zajmować wysokiej pozycji. Wystarczy mieć swoje miejsce wśród innych.
Czwarty szczebel to uznanie. Tutaj pytanie się zmienia: Czy mam znaczenie? Można należeć do rodziny, zespołu czy społeczności, a jednocześnie czuć się niewidzialnym. Przynależność daje miejsce w grupie, uznanie daje poczucie, że nasza obecność coś wnosi. Liczą się kompetencje, odpowiedzialność, reputacja i szacunek. Człowiek chce nie tylko być akceptowany, ale również wiedzieć, że jest potrzebny i że jego działania mają wartość.
Piąty szczebel to rozwój. Pytanie brzmi: Co mogę zbudować? Nie chodzi już przede wszystkim o znalezienie swojego miejsca ani zdobycie uznania innych, lecz o świadome rozwijanie możliwości. Człowiek podejmuje wyzwania, zdobywa umiejętności, eksperymentuje i realizuje odległe cele. Może uczyć się czegoś, co nie przyniesie natychmiastowego dochodu, albo tworzyć coś, czego nikt jeszcze nie docenia.
Te trzy szczeble łatwo pomylić, choć dotyczą różnych spraw. Przynależność to mieć swoje miejsce. Uznanie to mieć w nim znaczenie. Rozwój to móc wyjść poza to, kim jest się dzisiaj. Można być lubianym członkiem zespołu, ale nie mieć w nim żadnego wpływu. Można cieszyć się wysokim statusem, a jednocześnie od lat nie rozwijać swoich umiejętności. Można też rozwijać się w samotności, bez uznania otoczenia.
Szósty szczebel to transcendencja. Uwaga wykracza poza bezpośredni interes jednostki. Pojawia się pytanie: Co pozostawię po sobie? Twórczość, dziedzictwo, wiara, służba innym, przekazywanie wiedzy czy praca na rzecz przyszłych pokoleń mogą stać się celami samymi w sobie.
Przykładem może być człowiek, który osiągnął stabilność finansową i zamiast dalej pomnażać majątek, zaczyna finansować stypendia dla młodych ludzi albo poświęca czas na stworzenie ogólnodostępnej biblioteki wiedzy. Wie, że owoce tej pracy mogą pojawić się dopiero wtedy, gdy jego już nie będzie. Nie działa dla bezpośredniej nagrody, lecz dlatego, że chce pozostawić po sobie coś wartościowego.
Konieczność ogranicza, nadwyżka odsłania

Najważniejszy mechanizm tej drabiny dotyczy ograniczonych zasobów. Każdy człowiek dysponuje określoną ilością czasu, energii, uwagi, pieniędzy i zdolności do podejmowania ryzyka. Potrzeby konkurują o te zasoby, a konieczność nadaje niektórym z nich pierwszeństwo. To konieczność sytuacyjna spycha człowieka na niższe szczeble. Gdy ustępuje, otwiera się przestrzeń dla wyższych.
Wyobraźmy sobie dwóch ludzi o podobnych zdolnościach i zainteresowaniach. Obaj chcieliby założyć własną firmę. Pierwszy pracuje na dwóch etatach, żeby utrzymać rodzinę. Wraca do domu zmęczony, a wolne godziny przeznacza na sen i podstawowe obowiązki. Nie ma kiedy rozmawiać z potencjalnymi klientami, uczyć się sprzedaży ani sprawdzać, czy jego pomysł ma sens. Drugi ma stabilne dochody, oszczędności i wolne wieczory. Może testować pomysł, popełniać błędy i stopniowo budować działalność.
Obaj widzą podobną szansę, ale tylko jeden ma warunki, by z niej skorzystać. Z zewnątrz łatwo przypisać tę różnicę przedsiębiorczości lub determinacji, pomijając fakt, że pierwszy człowiek nie dysponuje porównywalnym marginesem swobody.
Nie oznacza to, że przejście na kolejny szczebel tworzy nowe potrzeby. One często istniały już wcześniej, ale pozostawały poza zasięgiem działania.
Człowiek walczący o przetrwanie nadal może pragnąć miłości, uznania, wiedzy czy sensu. Problem polega na tym, że jego uwaga jest podporządkowana temu, co najpilniejsze. Rzeczywistość ogląda przez filtr konieczności. Dostrzega przede wszystkim zagrożenia, braki i okazje do ich usunięcia. Inne możliwości nie znikają, lecz trudniej je zauważyć, rozważyć i wykorzystać.
Zmiana progu nie dodaje więc niczego do ludzkiej natury. Odsłania to, co wcześniej pozostawało przesłonięte przez konieczność.
Nadwyżka czasu, pieniędzy czy energii zmienia również stosunek do ryzyka. Ktoś posiadający oszczędności może pozwolić sobie na nieudany eksperyment. Ktoś żyjący od wypłaty do wypłaty może nie przetrwać nawet jednej błędnej decyzji. To, co dla pierwszego jest okazją do nauki, dla drugiego może oznaczać utratę mieszkania.
Dlatego każdy szczebel jest raczej platformą niż ostatecznym celem. Nie określa wartości człowieka ani jego inteligencji. Opisuje, jakie potrzeby w danych warunkach dominują nad pozostałymi.
Drabina działa w obie strony
Przechodzenie między szczeblami nie jest jednokierunkowe. Utrata pracy, choroba, wojna czy rozpad rodziny mogą sprawić, że człowiek, który wczoraj zajmował się sztuką, nauką lub filozofią, dziś koncentruje się na bezpieczeństwie i zdobyciu środków do życia.
Wyobraźmy sobie człowieka, który przez lata rozwijał własną firmę, podróżował i planował kolejne przedsięwzięcia. Nagle traci główne źródło dochodu. Jego priorytety zmieniają się niemal natychmiast. Zamiast rozważać nowe projekty, zaczyna obliczać, na ile miesięcy wystarczą oszczędności, które wydatki ograniczyć i jak utrzymać rodzinę. Nie stracił kompetencji, zainteresowań ani ambicji. Stracił warunki, które pozwalały mu poświęcać im uwagę.
Nie jest to jednak mechanizm absolutny. Ludzie potrafią tworzyć, kochać i poświęcać się innym nawet w skrajnym niedostatku. Drabina opisuje tendencję do przesuwania priorytetów, a nie nieprzekraczalne granice ludzkiego działania.
Człowiek nie przestaje potrzebować bezpieczeństwa, kiedy zaczyna szukać sensu. Po prostu bezpieczeństwo przestaje zajmować całą jego uwagę.
Ostatecznie drabina ludzkich potrzeb pokazuje nie tyle, czego człowiek pragnie, ile na co może sobie pozwolić w danych warunkach. Im więcej zasobów pochłania konieczność, tym węższe staje się pole działania. Im mniej ich pochłania, tym więcej możliwości można dostrzec i wykorzystać. Wolność wyboru zaczyna się tam, gdzie kończy się przymus zajmowania się wyłącznie tym, co konieczne.
Zobacz na: Paradoks wyboru – Barry Schwartz
Wyłącz swój mózg [Acta, non verba]
Edward Bernays – Inżynieria zgody, czyli jak sterować opinią publiczną [1986]
Najnowsze komentarze