Wolność nie jest możliwa w Panoptikonie

Oto środki, które zgodnie z rozporządzeniem wydanym pod koniec XVII wieku należało podjąć, gdy w mieście pojawiła się epidemia dżumy.
Mam nadzieję, że trzymacie się tam w miarę normalnie. Wyszłam z domu po raz pierwszy od czterech albo pięciu dni. A na zewnątrz wszystko stało się nieskończenie bardziej dziwne.
Po pierwsze, ścisły podział przestrzenny: zamknięcie miasta i jego okolicznych dzielnic.
–Nie chodzę do baru, ani do restauracji, wszystko sprowadza się do fizycznego oddzielenia, by zachować dystans między sobą a innymi.
Zakaz opuszczania miasta pod groźbą śmierci. Podział miasta na odrębne dzielnice, z których każdą zarządza urzędnik. Każda ulica podlega syndykowi, który sprawuje nad nią nadzór. Jeśli ktoś opuści ulicę, zostanie skazany na śmierć. W wyznaczonym dniu wszyscy mają pozostać w domach. Wyjście na zewnątrz jest zabronione pod groźbą śmierci. Każda rodzina powinna zadbać o własne zaopatrzenie.
Idziemy do tego cholernego sklepu, bo żyjemy teraz w jakiejś nowej, dziwnej rzeczywistości, gdzie nie można już po prostu wejść do sklepu. Teraz wszyscy musimy stać w jakiejś idiotycznej kolejce, która tak naprawdę niczego nie daje i wcale nie pomaga w tej sytuacji. W praktyce sprawia tylko, że stoimy obok siebie jeszcze dłużej. A wszędzie wiszą tabliczki z ikonkami ludzi z wózkami, na których jest napisane o dystansie społecznym, dwóch metrach i jakąś strzałką. Podchodzimy więc do wejścia, a tam pełno wózków wystawionych tuż przy drzwiach do tej, wiesz, najgorszej atrakcji rodem z Disneylandu, jaką kiedykolwiek wymyślili. Aaron bierze wózek, a jakiś gość w średnim wieku stojący przy wejściu zaczyna na nas wrzeszczeć.
Jeśli wyjście z domu jest absolutnie konieczne, będzie odbywać się rotacyjnie, z unikaniem wszelkich kontaktów. Tylko urzędnicy, syndycy i strażnicy będą mogli chodzić po ulicach.
Burmistrz podaje numer telefonu, pod który można zadzwonić, żeby donieść na grupy ludzi. Ludzie widzą kogoś na ulicy i zgłaszają. Ludzie donoszą na innych za spotkania w grupach. Tak teraz wygląda rzeczywistość. Jesteśmy na etapie „zauważysz coś, zgłoś to” w ekstremalnej wersji.
To przestrzeń podzielona, nieruchoma i zastygła. Każdy jest przypisany do swojego miejsca. A jeśli się przemieszcza, ryzykuje życiem, zakażeniem lub karą.
–Mydło i woda w użyciu co najmniej pięć razy dziennie.
Gubernator stanu Waszyngton korzysta teraz z map cieplnych opartych na danych z telefonów komórkowych. Jeśli są zalogowani do konkretnej aplikacji, zostanie wygenerowana mapa cieplna pokazująca, gdzie znajdują się ludzie. Jeśli wydawało ci się, że przed tym wszystkim żyliśmy jak w Raporcie Mniejszości, to teraz sama nie wiem, jak to nazwać.
Kontrola trwa nieprzerwanie. Spojrzenia są czujne wszędzie. Znaczne siły milicji oraz osób o wysokiej pozycji społecznej pilnują bram miasta, ratusza oraz każdej dzielnicy, by zapewnić natychmiastowe posłuszeństwo mieszkańców i pełnię władzy magistratów. Przy każdej bramie miejskiej znajduje się punkt obserwacyjny. Na końcu każdej ulicy stoją strażnicy.
Każdego dnia urzędnik odwiedza swoją dzielnicę i sprawdza, czy syndycy wykonali powierzone zadania oraz czy mieszkańcy zgłaszają jakieś skargi. Obserwują ich poczynania. Codziennie również syndyk wychodzi na ulicę, za którą odpowiada, zatrzymuje się przed każdym domem i nakazuje wszystkim mieszkańcom podejść do okien. Wywołuje każdego po imieniu i dowiaduje się o stanie każdego z nich, w czym mieszkańcy są zobowiązani mówić prawdę pod groźbą śmierci. Każdy zamknięty w swoim mieszkaniu, każdy przy oknie, odpowiadający na wezwanie i pokazujący się, gdy zostanie o to poproszony. To wielki przegląd żywych i umarłych.
Nadzór opiera się na systemie stałej rejestracji. Na początku izolacji ustala się rolę każdego mieszkańca obecnego w mieście. Jest określana indywidualnie, jeden po drugim. Dokument ten zawiera imię, wiek i płeć każdej osoby, niezależnie od jej stanu. Kopia trafia do urzędnika z dzielnicy, kolejna do urzędu miasta, a jeszcze inna, aby syndyk mógł przeprowadzać codzienną odprawę. Wszystko, co zostanie zaobserwowane podczas wizyt, jest zapisywane i przekazywane urzędnikom oraz sędziom. Sędziowie mają pełną władzę nad leczeniem medycznym.
Rejestracja przypadków patologicznych musi być nieustannie centralizowana. Relacja każdej osoby z jej chorobą i śmiercią przechodzi przez przedstawicieli władzy, rejestrację przez nich prowadzoną oraz podejmowane przez nich decyzje.
To zamknięta, podzielona przestrzeń, obserwowana w każdym punkcie, w której jednostki są umieszczane w stałych miejscach, gdzie nawet najmniejsze ruchy są nadzorowane, a wszystkie zdarzenia są rejestrowane, gdzie nieprzerwana dokumentacja łączy centrum z peryferiami, gdzie władza sprawowana jest bez podziału, według nieprzerwanej hierarchii, gdzie każda osoba jest nieustannie lokalizowana, kontrolowana i przypisywana do żywych, osób zdrowych, chorych i zmarłych. To wszystko stanowi zwarty model mechanizmu dyscyplinującego. Na zarazę odpowiada się porządkiem.
Patogeny i polityka: dalsze dowody, że występowanie pasożytów zapowiada autorytaryzm
Dzisiaj rozmawiałam z naszymi kolegami z Wielkiej Brytanii, którzy twierdzili, że sytuacja tam jest bardzo podobna do tego, gdzie jesteśmy teraz podczas epidemii, bo każde z naszych państw ma niezależnego ducha, ale nie lubimy, gdy ktoś nam mówi, co mamy robić.
–Rozumiem to, ale teraz trzeba robić to, co nam każą.
–Od lat słyszymy, że jeśli nie robimy nic złego, to nie mamy nic do ukrycia.
Eric Schmidt jest prezesem Google.
–Jeśli masz coś, czego nie chcesz ujawniać innym, może w ogóle nie powinieneś tego robić.
To przekonanie ma na celu podważenie każdej idei, której wciąż się trzymamy, naszej dawnej, tradycyjnej prywatności z XX wieku w tej XXI-wiecznej rzeczywistości rozszerzonej, w epoce wszechobecnej technologii, nadzoru i gromadzenia danych.
–A oto jak to działa. Na tym parkingu stoi 40 latarni z 83 lampami LED podłączonymi do siedmiu kamer, w spójnej sieci, która śledzi i rejestruje każdy mój ruch.
Ale podejście „nie mam nic do ukrycia, to nie mam się czego bać” w rzeczywistości wywodzi się bezpośrednio z mentalności panoptykonu, to jest autorytarnego systemu kontroli, który opiera się na strachu przed ciągłą obserwacją, który brytyjski filozof Jeremy Bentham rozwijał przez 25 lat swojego życia, który sam określił jako, cytuję, „sposób zdobywania władzy umysłu nad umysłem”.
Panoptykon, którego nazwa pochodzi od greckich słów oznaczających „wszystko” i „widzieć”, zaczął się jako koncepcja architektoniczna więzienia, to jest budynku inspekcyjnego zaprojektowanego na planie koła, gdzie cele były rozmieszczone na zewnętrznej ścianie wokół wieży obserwacyjnej, która górowała nad całym pomieszczeniem, stojąc w centrum. Chodziło o to, że inspektor w wieży mógł w dowolnym momencie zajrzeć do każdej celi, ale więźniowie nigdy nie mogli zobaczyć inspektora, więc nie wiedzieli, czy i kiedy są obserwowani osobiście. Projekt uwzględniał nawet specjalne rury do rozmów, rozbudowaną sieć umożliwiającą inspektorowi kontakt z każdym więźniem.
Stanowiło to wyraźny kontrast wobec mrocznych lochów dawnych czasów oraz systemu, w którym ludzi po prostu zamykano, by byli poza zasięgiem wzroku i pamięci, zapomniani na jakiś czas. W systemie panoptykonu kluczowa była nieustanna widoczność, to jest być ciągle widzianym, nieustannie obserwowanym, nie widząc tych, którzy obserwują. Cała koncepcja opiera się na teorii psychologicznej, że ludzie zachowują się lepiej, gdy są przekonani, że ktoś ich obserwuje.
Bentham sporządził listę korzyści, jakie według niego miał przynieść panoptykon: moralność odnowiona, zdrowie zachowane, przemysł ożywiony, instrukcja rozpowszechniona, obciążenia publiczne złagodzone, gospodarka, można rzec, osadzona na solidnych fundamentach. Gordyjski węzeł ustaw o ubogich nie został przecięty, lecz rozwiązany. A wszystko to dzięki prostemu pomysłowi architektonicznemu.
W 2016 roku jeden z najsłynniejszych panoptikonów w Stanach Zjednoczonych został ostatecznie zamknięty. Okrągły pawilon więzienny Stateville Correctional Center w Illinois, zbudowany w 1922 roku, mógł pomieścić do 348 osadzonych. Niektórzy nawet z przekąsem nazywali go większą, rzeczywistą wersją Kopuły Gromu z sequela Mad Maxa.
Organizacja monitorująca więzienia, John Howard Association, określiła to miejsce jako nie nadające się do zamieszkania przez ludzi. W oficjalnym oświadczeniu napisano, że warunki życia i pracy w tej źle zaprojektowanej budowli były nieludzkie i poniżające zarówno dla więźniów, jak i personelu, szczególnie krytykując projekt panoptikonu jako, cytuję, „powszechnie uznawany za surowy, chaotyczny i nieskuteczny i już dawno porzucony przez służby więzienne na całym świecie”, koniec cytatu, ponieważ tworzy środowisko szkodliwe nie tylko dla zdrowia fizycznego, ale także dla psychiki osób tam przebywających. Pomijając warunki, wadliwa konstrukcja Okrągłego Budynku jest wręcz idealnie zaprojektowana, by wywoływać skrajne rozdrażnienie, lęk i stres wśród więźniów oraz personelu.
–Jeden z byłych osadzonych powiedział mi wręcz, że to miejsce to fabryka nienawiści.
Cała idea projektu panoptikonu polegała na zaszczepieniu w więźniach nieustannego poczucia samodyscypliny, które najpierw rodziło się w ich umysłach jako system kontroli, zakorzeniając się w psychice jednostki poprzez wywołanie świadomego stanu ciągłej widoczności, by zapewnić automatyczne i nieprzerwane działanie władzy nad osobami znajdującymi się w środku, dzięki nieustannej świadomości, że możesz być obserwowany, jednak nigdy nie mając całkowitej pewności, czy faktycznie jesteś obserwowany. To właściwie jak kot Schrödingera w orwellowskim piekle.
Ten projekt nie był przeznaczony wyłącznie do więzień, ale mógł być także zastosowany w szpitalach psychiatrycznych, szpitalach, szkołach i warsztatach. W zasadzie każde miejsce mogło zostać przekształcone w panoptykon, rzekomo dla dobra społeczeństwa.
W swojej książce Nadzorować i karać. Narodziny więzienia Michel Foucault nazwał panoptykon maszyną, schematem mechanizmu władzy sprowadzonym do idealnej formy, czystym systemem architektonicznym i optycznym, systemem, figurą technologii politycznej, którą można i należy oderwać od konkretnego zastosowania. Za każdym razem, gdy mamy do czynienia z wieloma osobami, którym trzeba narzucić zadanie lub określony wzorzec zachowania, można zastosować schemat panoptyczny, bo jest on odpowiedni dla wszystkich instytucji bez wyjątku. Foucault nazywał go także laboratorium władzy oraz uprzywilejowanym miejscem do eksperymentów na ludziach i do analizy z pełną pewnością przemian, które można dzięki nim uzyskać.
–Dobrze, panie, słuchajcie. Słyszałyście o kulturze unieważniania? Kultura unieważniania to rosnący trend w mediach społecznościowych, gdzie ludzie wspólnie decydują, że ktoś jest, cytując, „unieważniony”. Jednak niedawny wpis na blogu Study Breaks twierdzi, że kultura unieważniania jest w rzeczywistości toksyczna, bo wyrasta z przekonania, że ludzie powinni być idealni i nie wolno im popełniać błędów.
Osoby znajdujące się w panoptykonie są nieustannym źródłem informacji, które nieprzerwanie zasilają system, niezależnie od tego, w jaki sposób system zamierza je wykorzystać. Informacje mogą posłużyć do zmieniania oraz kształtowania zachowań i rzeczywiście są do tego wykorzystywane. W epoce wszechobecnej technologii ponownie obserwujemy odrodzenie panoptykonu, z tą różnicą, że tym razem rozciąga się on na całe społeczeństwo i każdą jego sferę.
Technologia. Ludzie umieszczają w swoich domach urządzenia, które ich szpiegują w stylu nadzoru, czyli sami siebie obserwują. Urządzenia takie jak Google Home czy Alexa, które są cały czas aktywne, nieustannie nasłuchują, bo tak zostały zaprojektowane. Alexa potrafi nagle wydać spontaniczny i dość niepokojący śmiech bez żadnej przyczyny.
–Czy lubisz być komputerem?
–Nie mam na ten temat zdania.
–Hej Gabe. –Co? –Czy lubisz być człowiekiem?
W dzisiejszych czasach nie da się wejść do sklepu typu Walmart bez kamer śledzących z góry lub teleekranów zwisających z sufitu, które reagują na ruch i automatycznie zaczynają nagrywać, gdy tylko przechodzisz alejką. Nie tylko jesteś nagrywany i wyświetlany na ogromnym ekranie telewizyjnym tuż przy wejściu, ale każda alejka ma swój własny ekran uruchamiany ruchem, który nagrywa cię, jeśli chcesz coś kupić.
Kilka lat temu pojawiło się nagranie, na którym mężczyzna rozebrał jedną z tych kamer, żeby pokazać wszystkim, że w środku była tylko bateria zasilająca migające czerwone światełko, które miało sprawiać wrażenie obecności kamery monitoringu, choć jej tam nie było, co jest bardzo panoptyczne, bo patrząc na to, wydaje ci się, że jesteś obserwowany, ale nie masz pewności.
–Widzieliśmy w naszej okolicy sklepy Walmart, które mają takie „oko na niebie” na alejkach, na przykład z ręcznikami, obok środków do mycia ciała. Czy naprawdę ktoś chowa ręczniki do spodni i próbuje wynieść je ze sklepu? Czy to jest najczęściej kradziony towar? To nie ma zbyt wiele sensu, gdzie niektóre z tych kamer są rozmieszczone. Wydaje się, że chodzi po prostu o to, żeby umieścić je wszędzie, byś myślał, że są wszędzie i że jesteś obserwowany cały czas.
–Cóż, może wystarczy, że myślimy, że cały czas ktoś nas obserwuje.
Ulice miast są coraz bardziej wypełnione kamerami połączonymi do centrów integracji danych. W dużych miastach pojawiają się wszędzie, a mówi się nam, że to tylko kwestia czasu, zanim sztuczna inteligencja może zostać podłączona do tych centrów i działać podobnie jak w „Raporcie Mniejszości” Philipa Dicka, by przewidywać przestępstwa w danym rejonie zanim się wydarzą.
W Londynie co kilka kroków można zobaczyć znaki przypominające, że jesteś obserwowany przez kamery CCTV dla własnego bezpieczeństwa, i zawsze podkreślają, że to twoje bezpieczeństwo, a to jeszcze zanim pojawią się plany, by satelity nieustannie nagrywały wszystko z niskiej orbity okołoziemskiej przez cały czas. Macki panoptikonu powoli sięgają każdego zakątka naszej planety, ale jak wspomniałam wcześniej, gdy te inspektorzy zostaną zainstalowane, a w tym przypadku są to kamery, sztuczna inteligencja i farmy serwerowe, które stanowią podstawę nowoczesnego mechanizmu panoptykonu, osoba zarządzająca tym systemem może decydować, jak wykorzystuje wszechobecny nadzór do zmiany zachowań ludzi żyjących pod jego kontrolą.
Na przykład w Anglii, wraz ze wzrostem koncepcji mowy nienawiści, policja zaczęła badać tzw. incydenty niebędące przestępstwami z nienawiści…
–Oświadczyli, że tak, to nasza polityka, więc będziemy badać incydenty niebędące przestępstwami, jeśli przypadek zostanie uznany za nienawistny.
–Cytując: „sprawdzamy, jak ludzie myślą”.
–Powiedział policjant: musieliśmy to zbadać, bo musimy sprawdzić, czy myślisz właściwie, musimy… skontrolować twoje poglądy.
W 2023 roku pojawiła się historia o 73-letniej emerytowanej pracownicy socjalnej, która została zarejestrowana przez kamerę CCTV, gdy robiła zdjęcie naklejki z napisem „mężczyznom wstęp wzbroniony do przestrzeni tylko dla kobiet” w West Yorkshire. Według doniesień, zamiast zajmować się prawdziwymi przestępstwami, które mają miejsce w tej okolicy, która według Daily Mail ma drugi najwyższy wskaźnik przestępczości w Wielkiej Brytanii (przynajmniej wtedy), gdzie ponad 90 procent rzeczywistych przestępstw pozostaje nierozwiązanych według oficjalnych danych, a oni pukają do drzwi 73-letniej emerytowanej pracowniczki socjalnej, żeby sprawdzić jej poglądy i zapytać, dlaczego została nagrana przez kamerę CCTV, gdy robiła zdjęcie naklejki z napisem „mężczyznom wstęp wzbroniony do przestrzeni tylko dla kobiet”.
„Myślę, że chcieli naprostować moje myślenie” – zacytowano ją. „Czułam się, jakby próbowali uciszyć mój sprzeciw, nękając mnie we własnym domu.”
Chodzi o to, że zamiast wykorzystywać uprawnienia policji do rozwiązywania przestępstw –to właśnie temu celowi powinna służyć policja, a teraz wykorzystują wszechobecny panoptikon oparty na monitoringu CCTV, by obserwować mieszkańców i prowadzić dochodzenia w sprawie czynów, które nie są przestępstwami, które sami określają jako nie przestępstwa, cytując: by sprawdzić ich sposób myślenia. To dokładnie taki rodzaj kontroli umysłu nad umysłem, jaki Jeremy Bentham opisał w swoim pierwotnym projekcie panoptikonu, a oni próbują sprawić, by ludzie nie mieli nawet możliwości odmowy. Jeśli ktoś odważy się zasłonić twarz, bo uważa, że technologia rozpoznawania twarzy to przesada, policja ich zatrzymuje, pyta dlaczego i próbuje zrobić im zdjęcie.
–Dlaczego zakrywasz twarz?
–Może dlatego, że nie wyrażam zgody na bycie nagrywanym.
–Aha, rozumiem, dlaczego?
–Bo uważam, że to zbyt daleko idąca ingerencja ze strony rządu.
–W porządku. Czy możemy Ci zrobić zdjęcie.
Obecnie mieszkańcy Wielkiej Brytanii mogą wyraźnie zobaczyć, jak ten system wszechobecnej inwigilacji został skierowany przeciwko nim, by wymusić realizację bardzo niepopularnych politycznych zamierzeń. Bo jestem pewna, że kiedy początkowo montowano te kamery CCTV wszędzie, cytując: „dla twojego bezpieczeństwa„, nie mówili: a tak przy okazji będziemy ich używać do obserwowania was, jak robicie rzeczy, które nie są przestępstwami, a potem wysyłamy policję do twojego domu, żeby sprawdzić, jak myślisz, bo chcą zmieniać zachowania ludzi w całym kraju. Jestem pewna, że gdyby to otwarcie powiedzieli, spotkaliby się z dużo większym oporem. Ale tak to właśnie działa. To mechanizm, oderwany od pierwotnego celu, żeby można go było wykorzystać do dowolnych usprawiedliwień, jak przysłowiowy nos wielbłąda pod namiotem. Mówimy, że chodzi o twoje bezpieczeństwo, takie rzeczy, ale tutaj w Stanach mówimy o tym jako o wymianie wolności na bezpieczeństwo. A historia pokazuje, że zwykle nie kończy się to dobrze.
Skoro mowa o USA, prezes Oracle Larry Ellison znów pojawił się ostatnio w mediach, gdy wystąpił razem z szefem OpenAI Samem Altmanem na spotkaniu w Białym Domu dzień po drugiej inauguracji Donalda Trumpa, by ogłosić nowy projekt infrastruktury AI o wartości 500 miliardów dolarów. A gdy wszyscy skupiali się na wzmiance o nowych spersonalizowanych terapiach, trudno było nie zauważyć, że Ellison, którego firma Oracle miała za pierwszego klienta Centralną Agencję Wywiadowczą, od lat mówi o tym, że żyjemy w panoptykonie, nie używając tego słowa, przez dekady.
–Co sądzisz o działaniach NSA?
–Tak naprawdę zbieramy te informacje od bardzo dawna, na długo zanim NSA się tym zajęła. Pozwól, że powiem ci, kto je zbierał. American Express, Bank of America, Visa –wszystkie twoje dane z kart kredytowych, wszystkie twoje dokumenty finansowe. Cała ta sprawa prywatności jest dla mnie niezwykle ciekawa. Czy ktoś słyszał, żeby rząd nadużywał tych informacji? W jaki sposób?
–Wyraźnie mówisz, że wszystko, co robi NSA, jest dla mnie w porządku.
–To świetnie. To niezbędne. Nawiasem mówiąc, prezydent Obama uważa, że to konieczne. To niezbędne, jeśli chcemy zminimalizować takie ataki, jak ten, który właśnie wydarzył się w Bostonie.
Nie minęło nawet kilka tygodni od 11 września, Ellison pojawił się w mediach, już po spotkaniach z CIA i FBI, apelując o wprowadzenie biometrycznego narodowego dowodu osobistego. Twierdzi, że karta zawierałaby podstawowe dane, w tym numer ubezpieczenia społecznego osoby, i byłaby powiązana z federalną bazą danych, która zawierałaby szczegółowe dane osobowe, takie jak cyfrowe zapisy odcisku kciuka, odcisku dłoni, twarzy lub tęczówki osoby, a być może wszystkie te dane naraz. W tamtym czasie popierał to również Alan Dershowitz. Ellison pojawił się tutaj, oferując, z wyraźną ironią, przekazanie oprogramowania do tego celu, programu.
— W którym momencie nadzór ze strony rządu zacząłby Cię niepokoić? Gdzie przebiegałaby Twoja granica?
— Zostałaby przekroczona, gdyby rząd użył tego do celów politycznych. Na przykład gdyby Demokraci wykorzystali to przeciwko Republikanom, a Republikanie przeciwko Demokratom.
Niedawno, zaledwie kilka miesięcy temu, mówił o tym, że wszyscy będziemy musieli przyzwyczaić się do ciągłego bycia obserwowanym.
—Policja będzie się zachowywać wzorowo, ponieważ ciągle nagrywamy, obserwujemy i rejestrujemy wszystko, co się dzieje. Obywatele też będą się zachowywać wzorowo, bo nieustannie nagrywamy i zgłaszamy wszystko, co się dzieje. I to jest niepodważalne. Samochody mają zamontowane kamery. Chyba mamy tu gdzieś radiowóz w pobliżu.
Ale takie zastosowania AI, jeśli możemy ją wykorzystać i faktycznie to robimy, do monitorowania nagrań wideo, może nie używa tego określenia, ale to, czym się tu zachwyca, to koncepcja panoptikonu.
–Nie chodzi o ludzi patrzących w kamery, tylko o AI, która patrzy na nagrania z kamer.
–Nie, nie, nie, nie możesz tak postępować. Będziemy pod nadzorem. Może być wykorzystywany inaczej. Może być znacznie mniej widoczny niż fizyczna architektura samej rzeczy.
Ale i tak będziemy pod nadzorem. On mówi o mechanizmie panoptykonu.
–Dziękuję, panie prezydencie.
I wydaje się, że właśnie dlatego XXI wiek tutaj w Ameryce rozpoczął się od najbardziej jawnej wersji tego pomysłu, pokazanej wszystkim prosto w twarz, kiedy pojawiła się koncepcja totalnej inwigilacji i logo wszechwidzącego oka. Znowu, słowo panoptykon pochodzi od greckich słów oznaczających „wszystko” i „widzieć”. Po prostu wpychane prosto w oczy opinii publicznej z tym logo wszechwidzącego oka. Ale oczywiście wiedzieli, że ludzi ten pomysł przerazi.
To trochę jak przesuwanie granicy. Jeśli pokażesz komuś najgorszy możliwy, najbardziej rażący wariant czegoś, ktoś powie: „o nie, tylko nie to”. Ale jeśli zaczniesz to wprowadzać powoli, krok po kroku, stopniowo, pod auspicjami korporacji, a nie rządu, to ludzie są znacznie bardziej skłonni to zaakceptować. I faktycznie, w dużej mierze już to zrobili. Spójrz wokół siebie. I tak skończymy w tym samym miejscu, nadal zmierzamy do tego samego celu, do pełnej świadomości informacyjnej.
— Osiągniesz to tylko, jeśli zdobędziesz obszerne dane w odpowiednich bazach danych i wykorzystasz AI do ich analizy.
— Giganci ogłaszają powstanie Stargate.
Zanotuj tę nazwę, bo moim zdaniem jeszcze wiele o niej usłyszysz w przyszłości.
— Nowa amerykańska firma, która zamierza zainwestować co najmniej 500 miliardów dolarów w infrastrukturę AI w Stanach Zjednoczonych.
Gadka w stylu „nie robię nic złego, więc nie mam nic do ukrycia” to co najwyżej chwyt marketingowy. Nie bierze pod uwagę, że gdy system już działa, jego zastosowanie może być zmienione według uznania tych, którzy nim sterują, według tego, jakie zachowania chcą modyfikować. Ale też pomija świat, w którym na przykład dane ekonomiczne mogą być użyte do manipulowania całym systemem na korzyść nielicznych, kosztem większości.
— Tim Gurner: Musimy zobaczyć wzrost bezrobocia. Bezrobocie powinno według mnie wzrosnąć o 40-50%. Musimy zobaczyć kryzys w gospodarce. Musimy przypominać ludziom, że to oni pracują dla pracodawcy, a nie odwrotnie. To układ, który musi się zmienić. Musimy wyeliminować takie nastawienie, a to ma się odbyć poprzez uderzenie w gospodarkę.” – wrzesień 2023 rok, Australian Financial Review Property Summit.
Co, jak widać, próbuje zrobić cały świat. Rządy na całym globie starają się zwiększyć bezrobocie, by przywrócić coś na kształt normalności. Pomija się inne niewypowiedziane motywy tej wąskiej grupy, o których częściowo wiemy, bo co roku przyjeżdżają na Światowe Forum Ekonomiczne i o nich opowiadają.
–Każde potężne narzędzie w rękach dobrych ludzi pozwala czynić wielkie rzeczy. W rękach złych ludzi może prowadzić do złych czynów.
W gruncie rzeczy całkowicie pomija to rzeczywistość, w której się znaleźliśmy.
–Czeka nas nadzór. To już nawet nie jest szczera rozmowa na tym etapie.
–Organizacja Narodów Zjednoczonych. To nie żart. Panoptykon jest wszędzie, a z czasem staje się tak zintegrowany i automatyczny, że obejmuje wszystko.
–Cóż, może wystarczy, że myślimy, że cały czas ktoś nas obserwuje.

W tak wszechobecnym systemie nigdzie nie ma wolności. Poczucie ciągłej inwigilacji jest stopniowo wprowadzane, żeby nie było tak wyraźnie odczuwalne. Oni starają się, żebyś mniej to zauważał, ale i tak będzie obecne. To poczucie, że gdziekolwiek jesteś, ktoś cię obserwuje, wnika w ludzką psychikę i zmienia ludzi. To coś więcej niż tylko zniechęcenie czy wyuczona bezradność. To przejmuje kontrolę nad ludźmi. To świat, w którym nikt już nie będzie sobą.
I już widzieliśmy tego sporo, bo wszystko odbywa się przez ekrany. Wszystko filtrujemy. Wszystko poprawiamy. Ale koniec końców, to właśnie przed tym ostrzegał nas George Orwell w „Roku 1984″. To dokładnie to.
Jak napisał Bruce Schneier z Electronic Frontier Foundation, zbyt wielu błędnie sprowadza tę debatę do bezpieczeństwa kontra prywatność. Prawdziwy wybór to wolność albo kontrola.
Tyrania, czy pojawia się pod groźbą zewnętrznego ataku fizycznego, czy pod stałą krajową autorytarną obserwacją, to wciąż tyrania. Wolność wymaga bezpieczeństwa bez ingerowania w życie jednostki, bezpieczeństwa i prywatności. Szeroko zakrojona inwigilacja policyjna to właśnie definicja państwa policyjnego. Dlatego powinniśmy stać na straży prywatności, nawet jeśli nie mamy nic do ukrycia.
Miasto dotknięte plagą, przesycone hierarchią, nadzorem i obserwacją, spisywaniem, miasto sparaliżowane przez działanie rozległej władzy, która w szczególny sposób obejmuje wszystkie jednostki, to utopia doskonale zarządzanego miasta. Plaga jest próbą, w trakcie której można idealnie określić sprawowanie władzy dyscyplinarnej.
Zobacz na: Jak powstaje norma społeczna
Pragnienie posiadania mistrza | Psychologia totalitaryzmu – Mattias Desmet
Mowy do narodu niemieckiego – Johann Gottlieb Fichte (1808)
Czy szkoła uczy myśleć, czy być posłusznym?
Wolność nie jest możliwa w Panoptikonie
https://rumble.com/v7ec0f0-wolnosc-nie-jest-mozliwa-w-panoptikonie.html
Panoptikon narodził się pod koniec XVIII wieku jako projekt więzienia Jeremy’ego Benthama. Cele rozmieszczono wokół centralnej wieży, z której inspektor mógł obserwować więźniów, sam pozostając niewidocznym. I właśnie niepewność była istotą systemu. Więzień nie wiedział, czy jest obserwowany. Wiedział tylko, że może być obserwowany, więc najbezpieczniej było zachowywać się tak, jakby strażnik patrzył przez cały czas.
Nie trzeba pilnować wszystkich bez przerwy. Wystarczy sprawić, żeby zaczęli pilnować samych siebie.
Od więzienia do „laboratorium władzy”
Michel Foucault dostrzegł w Panoptikonie coś więcej niż projekt więzienia. W książce Nadzorować i Karać przedstawił go jako model władzy możliwy do zastosowania wszędzie tam, gdzie zachowanie wielu ludzi ma zostać podporządkowane określonym normom.
Człowiek jest obserwowany, analizowany i klasyfikowany, a informacje o nim mogą służyć do przewidywania i kształtowania jego zachowania.
Najważniejsza zmiana zachodzi jednak w jego psychice: zewnętrzny nadzór zmienia się w wewnętrzną samokontrolę.
Panoptikon XXI wieku
Dzisiaj nie potrzebujemy już okrągłego więzienia.
Kamery CCTV, smartfony, dane lokalizacyjne, płatności elektroniczne, rozpoznawanie twarzy, biometria, bazy danych i sztuczna inteligencja pozwalają obserwować oraz analizować zachowanie na skalę niewyobrażalną dla Benthama.
Współczesna wieża obserwacyjna jest rozproszona i często niewidoczna.
Istotę Panoptikonu dobrze oddają przytoczone w materiale słowa Larry’ego Ellisona:
„Policja będzie się zachowywać wzorowo, ponieważ ciągle nagrywamy, obserwujemy i rejestrujemy wszystko, co się dzieje. Obywatele też będą się zachowywać wzorowo…”
Tu pojawia się jednak zasadnicze pytanie:
Kto określa, czym jest „wzorowe zachowanie”?
„Nie mam nic do ukrycia”
Argument „nie robię nic złego, więc nie mam nic do ukrycia” pomija kluczowy problem: system stworzony dzisiaj w jednym celu może jutro zostać wykorzystany do zupełnie innego.
Zmienić mogą się rządy, przepisy, instytucje oraz definicje zachowań uznawanych za niepożądane.
Dlatego pytanie nie brzmi tylko: „Co system wie o mnie?” ale także: „Kto kontroluje system i do czego może wykorzystać zgromadzone informacje?”
Wolność kontra Kontrola
Debatę o masowej inwigilacji często przedstawia się jako kompromis: bezpieczeństwo kontra prywatność.
Bruce Schneier proponuje jednak trafniejsze rozróżnienie: WOLNOŚĆ kontra KONTROLA
Prywatność nie służy wyłącznie ukrywaniu sekretów. Tworzy przestrzeń, w której możemy myśleć, rozmawiać i podejmować decyzje bez świadomości, że każde zachowanie może zostać zapisane, przeanalizowane i ocenione.
Panoptikon jest więc czymś więcej niż systemem zbierania informacji. Jest systemem kształtowania zachowania.
Bentham potrzebował wieży i strażnika. Dziś obserwacja może być niewidoczna i zautomatyzowana.
Mechanizm pozostaje ten sam: jeżeli człowiek nigdy nie ma pewności, że nie jest obserwowany, zaczyna zachowywać się tak, jakby obserwowano go zawsze. A wtedy strażnik nie musi już siedzieć w wieży. Znajduje się w głowie obserwowanego.
https://rumble.com/embed/v7c5nhi/?pub=h88ld
Najnowsze komentarze