Betaizacja przez tysiąc ustępstw – Black Label Logic

„Betaizacja przez tysiąc ustępstw” to koncepcja opisana przez Carla (Black Label Logic), tłumacząca stopniową utratę dominacji, pewności siebie i własnej tożsamości przez mężczyznę w związku. Proces nie zachodzi nagle. Składa się z setek małych ustępstw wykonywanych „dla świętego spokoju”.
Większość facetów nie zaczyna życia jako „beta”. Jeśli spojrzysz na małych chłopców takich trzy-, cztero-, pięciolatków to są zazwyczaj bardzo naturalnie „alfami”. Dopiero z czasem zostaje to z nich wybite przez szkołę, wychowanie, farmakologię i cały system.
Jak działa ten mechanizm?
Mężczyzna wchodzi w relację jako osoba pewna siebie, zdyscyplinowana i skoncentrowana na własnym życiu. Z czasem zaczyna jednak rezygnować z kolejnych elementów swojej rutyny, granic i priorytetów, aby unikać konfliktów i napięcia.
Najpierw pojawiają się drobne kompromisy takie jak rezygnacja z treningu, odpuszczanie hobby, ograniczanie kontaktów z przyjaciółmi, podporządkowywanie planów relacji, albo unikanie zachowań, które mogłyby wywołać „dramat”.
Zaczyna się od drobiazgów typu „może dziś zostań ze mną i obejrzyj film zamiast iść na siłownię?” Więc odpuszczasz trening. Potem: „może zamówimy jedzenie zamiast robić coś aktywnego?” I nagle orientujesz się, że siedzisz gruby na kanapie, twoja kobieta tobą gardzi, sama też się zapuściła, ty nie masz już na nią ochoty, a cały związek staje się martwy i toksyczny.
Każde pojedyncze ustępstwo wydaje się nieistotne. Problem polega na tym, że kumulują się one latami.
Carl porównuje ten proces do „gotowania żaby na wolnym ogniu”, zmiany są tak stopniowe, że mężczyzna nie zauważa momentu, w którym utracił dawną wersję siebie.
Kobiety są z natury autodestrukcyjne w tym sensie, że potrafią wziąć faceta o silnych cechach „alfa”, stopniowo przerobić go na „beta”, a potem go odrzucić właśnie dlatego, że pozwolił się zmienić.
To trochę jak przejście od dzikiego ogiera do konia roboczego zaprzężonego do pługa.
Od „ogiera” do „konia roboczego”
Efektem jest stopniowa utrata dyscypliny, ambicji, atrakcyjności, ramy, poczucia sprawczości i własnej tożsamości.
Mężczyzna zaczyna żyć głównie po to, by utrzymać komfort relacji i unikać konfliktów. Z czasem relacja traci napięcie seksualne i wzajemny szacunek, po czym ludzie zaczynają się sobą męczyć.
Opisuje to całkiem nieźle metafora przemiany z dzikiego ogiera w konia roboczego zaprzęgniętego do pługa. To właśnie cechy, które początkowo budowały atrakcyjność mężczyzny, zostają stopniowo stłumione.
Kulturowy archetyp „oswojenia bestii”
Koncepcja ta odwołuje się również do popularnego motywu obecnego w kulturze i literaturze romantycznej: kobieta spotyka silnego, nieokiełznanego mężczyznę i jako jedyna potrafi go „oswoić”. Wiele kobiet fascynuje archetyp bohatera w rodzaju Supermana czy Tarzana, takiego dzikiego, nieokiełznanego samca alfa.
Jordan Peterson wielokrotnie wskazywał, że schemat „Pięknej i Bestii” należy do najbardziej uniwersalnych archetypów relacyjnych. W gruncie rzeczy na tym motywie opiera się znaczna część romansów. Ludzie mówią o tym praktycznie od czasów biblijnych.
Problem pojawia się jednak wtedy, gdy proces „oswajania” nie zatrzymuje się na łagodzeniu zachowań destrukcyjnych. Superman zostaje sprowadzony wyłącznie do roli Clarka Kenta, co prowadzi do stopniowej utraty charakteru, ambicji i poczucia męskiej tożsamości.
Jeśli mężczyzna nie potrafi w pewnym momencie przerwać tej spirali i nie zadba o zachowanie własnej integralności, relacja może zacząć zmierzać właśnie w tym kiepskim kierunku.
Dlaczego zjawisko nasila się dziś?
Współczesne środowisko, media społecznościowe, kultura natychmiastowej gratyfikacji i presja społeczna przyspiesza cały proces.
Ustępstwa pojawiają się szybciej, a mężczyzna często orientuje się dopiero po latach, że:
— stracił własne cele,
— zaniedbał rozwój,
— żyje reaktywnie zamiast sprawczo, tzn. jest jak statek, który dryfuje, zamiast zmierzać do jakiegoś celu.
— funkcjonuje bardziej jako źródło komfortu niż autonomiczna jednostka.
Betaizacja nie jest skutkiem jednego wielkiego błędu. To rezultat setek małych decyzji podejmowanych przeciwko sobie.
Mechanizm działa powoli: jedno ustępstwo → kolejne ustępstwo → utrata granic → utrata tożsamości → utrata atrakcyjności.
Dlatego Carl podkreśla, że utrzymanie własnych granic, celów i niezależności psychicznej nie jest egoizmem, lecz warunkiem zachowania szacunku do samego siebie i zdrowej dynamiki relacji.
Zasada 25% Nieprzewidywalności
Strategia Anty-Udomowienia polega na tym, aby nie być całkowicie przewidywalnym i automatycznie uległym w relacji. Około 25% czasu warto świadomie postawić granicę, odmówić lub uparcie zostać przy swoim, nawet w drobnych sprawach. Celem nie jest konflikt, lecz pokazanie, że nie można brać cię za pewnik. Dzięki temu spowalnia się proces stopniowej utraty szacunku i „betaizacji przez tysiąc ustępstw”.
Rian: Strategia jest właściwie ekonomiczna, pożyczyłem ją od mojego kumpla z okrętu, którego nazwę tutaj Chad, bo zasadniczo nim jest. Powiedział kiedyś, że jeśli chcesz być nieprzewidywalny, musisz od czasu do czasu odchodzić od schematu. To trochę jak w baseballu, wystarczy zmienić zagrywkę w około 25% przypadków.
To dobrze pasuje do całego procesu „udomawiania” faceta i „tysiąca małych cięć”. Zaczyna się od drobiazgów typu: „Przynieś mi szklankę wody.” A przecież ona ma własne nogi i sama może po nią pójść.
Strategia polega więc na tym, żeby mniej więcej w 25% takich sytuacji być irracjonalnie upartym. Zrobić „z igły widły”. Uparcie postawić na swoim. Pokazać, że nie można brać cię za pewnik.
Bo właśnie o to w tym chodzi, o traktowanie cię jak kogoś, kogo można wysłać po wszystko na zawołanie. Takie małe demonstracje władzy: „Przynieś wodę” albo „Pomasuj mi stopy.”
Czasem nawet robi to przy swoich znajomych, żeby pokazać swoją kontrolę.
W praktyce wystarczy więc, że od czasu do czasu wybierzesz jakiś drobiazg i twardo przy nim zostaniesz. Nie ustąpisz. Będziesz gotów nawet coś na tym stracić. Jeśli ktoś siedział w tematach podrywu, to może pamiętać podobną zasadę z pisania wiadomości, coś w rodzaju „zasady 2/3”, czyli nie odpowiadaj zawsze tak samo przewidywalnie.
I właśnie o to chodzi: 25% czasu, bądź nieugięty. Postaw granicę. Nie daj się automatycznie „udomowić”. Wtedy cały proces betaizacji i oswajania zaczyna zwalniać, albo wręcz odwraca się w drugą stronę.
Zobacz na: Definiowanie samca alfa
Gra Bety
Cechy mężczyzny Alfa i Beta – Athol Kay
237 Przykazań Alfa Spergów
Rollo Tomassi o dychotomii związanej z samcami alfa i beta
Dlaczego trzymanie jej torebki to zawsze kiepski pomysł (tak, mówię serio)
Ukryte kontrakty — niewidzialni sabotażyści relacji
Bronić, Wyjaśniać, Usprawiedliwiać, Racjonalizować. Kiepskie narzędzia dla ciot
Przekształć się w potwora – prof. Jordan Peterson
RMG Ep #27 – The Curse of The Thirsty Beta
Protokół KTWC [Black Label Logic]
Carl: Chyba zgodzę się tutaj z Ryanem. Myślę, że większość tego jest wyuczona. Oczywiście niektórzy faceci mają przewagę już na starcie, bo urodzili się atrakcyjni albo mają naturalnie dobrą budowę i muskularność, o czym mówił Rollo. Ale ja mogę zrobić z praktycznie każdego „alfę” w jakieś 10–12 dni.
Nazywam to protokołem KTWC. Jeszcze nikomu o nim nie mówiłem, ale wygląda mniej więcej tak: pakujesz w kolesia gigantyczne dawki testosteronu, dajesz mu tonę kokainy, cztery shoty whiskey, Cialis [viagra] i wrzucasz go w środek Vegas. Stary… alfa jak się patrzy.
Tak naprawdę wystarczy podnieść testosteron do około 1400 i „przepisać dwie linijki kodu” w głowie faceta. Większość mężczyzn ma w sobie potencjał do bycia alfą. Problem polega głównie na tym, że większość facetów jest mistrzami w podkładaniu sobie samym nóg.
Rozmawialiśmy o tym chwilę temu na czacie: główna różnica między alfą i betą w modelu Wielkiej Piątki polega na tym, że beta jest neurotyczny, a alfa nie. Beta jest ugodowy, a alfa jest nieugodowy.
Ekstrawersja i introwersja mogą działać w obie strony, ale jeśli spojrzeć na cechy tzw. „mrocznej triady”, które najmocniej korelują z wysokim przebiegiem, to są nimi nieugodowość i narcyzm.
Więc jeśli jesteś aroganckim, nieugodowym skurwielem, to prawdopodobnie dużo ruchasz… i pewnie od czasu do czasu musisz też uważać na cudzych facetów.
Najnowsze komentarze