Mężczyźni się nie żenią. Jak poważny jest to problem?

15 marzec 2012

Mężczyźni się nie żenią. Jak poważny jest to problem

Czy to tylko ryzyko związane z Małżeństwem 2.0 utrudnia mężczyznom pęd do ołtarza? Czy jest to może kwestia kobiet dostępnych dla przeciętnego mężczyzny? Czy jest to wskaźnik ilości rozwodów? Widmo dożywotnich alimentów i statusu taty co drugi weekend? A może jest to o wiele głębszy problem?

Odpowiedź na wypowiedź Jordana Petersona na temat MGTOW – Karen Straughan

Cześć wszystkim. Z kanału Girl Writes What?! Mój internetowy przyjaciel był naprawdę cholernie wkurzony po przeczytaniu niedawno opublikowanego artykułu ze strony, mogę tylko przypuszczać, że jest tradycjonalistką, w którym próbowała ustalić co u licha jest nie tak z mężczyznami w dzisiejszych czasach. Zostawię link do tego artykułu w sekcji informacji wraz z kilkoma innymi rzeczami.

W zasadzie, tak jak wiele tradycjonalistek i feministek przed nią, naprawdę porządnie nie trafiła w dziesiątkę ze swoimi wynurzeniami, mimo że krążyła trochę bliżej, w promieniu stu km lub coś koło tego, kilku podstawowych kwestii, które obecnie zniechęcają mężczyzn do bycia dobrymi, małymi, żonatymi trutniami, którymi mają być.

Pomimo krytyki postaw feministycznych, które słusznie postrzega jako antymęskie, artykuł był nadal absurdalnie gynocentryczny. W dużej mierze dotyczył tego, czego chcą kobiety i dlaczego tego nie dostają. To jest wychodzenie za mąż, rodzenie dzieci zgodnie z harmonogramami kobiet ustalonymi przez nie same.

Nieomal muszę się zastanawiać, czy ta autorka nawet pofatygowała się, aby zapytać jakichkolwiek, rzeczywistych, nieżonatych mężczyzn, dlaczego odmawiają lub nie zawracają sobie głowy „byciem mężczyzną”, zanim napisała swój artykuł.

Ale, jak już mówiłam, przynajmniej dotknęła powierzchni ropiejącego czyraka, jakim jest systemowa natura „problemu”, nawet jeśli nie nacięła go, na co naprawdę zasługiwał. Jej wnioski sprowadzały się do tego, że po co kupować krowę, skoro można dostać mleko za darmo i po co zdobywać dobrą pracę, skoro kobiety są niezależne i mogą po prostu oddawać mleko za darmo.

Oba są dwuznaczną krytyką zachowań kobiet, co jest całkiem miłe. Ktoś jest na tyle odważny, by obwinić kobiety za ich własne problemy. Lecz naprawdę brakuje im autentycznego rozpatrzenia podstawowych kwestii. Zatem zamierzam spróbować podejść do tego starym, akademickim sposobem i dokonać drobnego przeglądu tego, co moim zdaniem stało się złożonym, wielo poziomowym problemem.

Przeczytam fragment niedawno opublikowanego artykułu z Heartiste, w którym powiedziano bardzo wiele z naprawdę poważnym, literackim polotem. To rodzaj złotej myśli z jamy społecznego nihilizmu, jakim jest społeczność uwodzicieli. I faktycznie w niektórych kwestiach był bezbłędny, a w innych jednak znów zbytnio upraszczał pewne kwestie. Zamierzam zacytować tylko niektóre z istotnych fragmentów i zostawię link do artykułu poniżej. Mówi:

„Jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego mężczyźni uciekają od małżeństwa, dzieci i zapewniania środków finansowych to jednym z głównych powodów jest to, że kobiety dostępne dla tych mężczyzn z klasy robotniczej są wprost obrzydliwe. Który zdrowy na umyśle mężczyzna z aktywnym libido chce zabiegać o względy i randkować, nie mówiąc już o żenieniu się, z paskudą o kaczym chodzie, wytatuowaną górą postulatów z problemem trzech innych mężczyzn szczekających i podszczypujących jej grube kostki? I nie zapominajmy, że umocowane pod względem ekonomicznym i wspierane przez rząd kobiety, które są niewolnikami swoich hipergamicznych instynktów dążenia do posiadania partnera o wyższym statusie niż one same, nie mogą nic poradzić na zawężanie puli mężczyzn uznawanych za możliwy do przyjęcia materiał na męża.  Kiedy kobiety mówią, że “nie ma już dobrych mężczyzn, bystry obserwator słyszy, że “nie ma już dobrych mężczyzn dzięki połączeniu moich zwiększonych oczekiwań i zmniejszonej atrakcyjności.”

Dalej mówi:

„Dla socjologów z wieży z kości słoniowej, badających trendy w małżeństwie i publikujących artykuł po artykule nic nie wartych bzdur, istnieje tam zupełnie inny świat. To świat mężczyzn. A w tym świecie męskie pragnienia mają znaczenie. Powinnaś pomyśleć o włączeniu tej brzydkiej rzeczywistości do swoich teorii”.

Dlaczego seks jest tak ważny dla mężczyzn – Bettina Arndt

Jakkolwiek złośliwy był ten fragment, porusza on kilka bardzo ważnych kwestii. Sądzę, że najważniejszą z nich jest to, że pragnienia mężczyzn mają znaczenie. Kiedy mężczyźni nie mogą znaleźć kobiet, których pragną, które są skłonne związać się z nimi, to dlaczego mieliby się z kimś wiązać? I naprawdę nie można wystarczająco podkreślić faktu, że rzeczywistość rozwodów i prawa rodzinnego w naszej kulturze odgrywa ogromną rolę w rosnącej pogardzie mężczyzn dla małżeństwa jako instytucji.

Nie chodzi o to, że mężczyźni są miłośnikami zobowiązań. Chodzi o to, że kobiety wydają się coraz bardziej rozbieżne [niekompatybilne] ze zobowiązaniem. Słowo „zobowiązanie” w rzeczywistości, w języku kobiecym, oznacza „do momentu, w którym nie jestem już w 100% zadowolona z osoby, którą poślubiłam”.

Taka postawa będzie prowadzić do coraz większej liczby rozwodów, ponieważ coraz więcej kobiet sukcesu skutecznie ustawia swoje cele wyżej niż z realnego punktu widzenia powinny, podczas gdy ich młodość i atrakcyjność przemija, co prowadzi do tego, że coraz więcej z nich ma poczucie, że się ustatkowały, nawet jeśli tak nie było, nawet jeśli zaliczyły kogoś plasującego się o dwa miejsca wyżej od nich na ogólnej skali atrakcyjności.

Postępowe kobiety zabijają związki – wywiad Bettiny Arndt z Suzanne Venker.

Według mnie jednym z przejawów tej sytuacji, który jest bardzo wymowny, jest najnowsza rewelacja OkCupid dotycząca tego, że kobiety na ich stronie uznały 80% mężczyzn za mniej niż średnio atrakcyjnych. To znaczy, że 80% mężczyzn było poniżej średniej. To nie ma sensu. To w żaden sposób nie jest zgodne z rzeczywistością. Chodzi tu o oczekiwania kobiet.

Atrakcyjność nie jest kwestią wyboru i świadomej decyzji – David DeAngelo
Dlaczego powinieneś przestać bezinteresownie dawać dziewczynom swoją uwagę – Andrew Tate
Dlaczego kobiety mają nierealistyczne standardy odnośnie mężczyzn, randkowania i małżeństwa – Rebecca Lynn Pope

I co dziwne, nikt, a przynajmniej wszystkie kobiety, wydają się naprawdę mieć w głębokim poważaniu to, czego mężczyźni szukają w partnerce. Dlaczego mężczyźni nie mogą być po prostu zadowoleni z tego, co jest dostępne?

Cóż, kiedy spojrzysz na to, co jest dostępne dla przeciętnego mężczyzny w wieku 30 lub 40 lat, okaże się, że jest to 35-letnia kobieta, która wykrzykuje „tak” zagłuszając dzwonienie jej zegara biologicznego, jednocześnie nie mogąc pozbyć się grymasu z twarzy, ponieważ gość jest większym frajerem niż pięciu facetów, których rzuciła w wieku 20 lat, a teraz musi się ustatkować. Albo rozwódka, która już unicestwiła finansowo i okaleczyła emocjonalnie co najmniej jednego mężczyznę.

Albo samotna matka, która inkasuje mnóstwo alimentów od jednego biednego idioty, podczas gdy tatusiowi jej drugiego dziecka udaje się uchylać od zobowiązań, ponieważ jest dilerem narkotyków i jego dochody są niezaksięgowane.

Siedem sygnałów, że twoja żona cię zdradza
5 powodów, dla których nigdy nie powinieneś umawiać się z samotną matką

I tak, przesadzam. Jednak rozumiesz o co mi chodzi. I nie, nie wszystkie kobiety są takie. Bóg to wie, ja to wiem, że nie wszystkie kobiety takie są. Lecz szczerze mówiąc, zgodna opinia wśród dzisiejszych kobiet wydaje się sprowadzać do tego, że ten stan rzeczy jest po prostu nową normalnością. Nawet odpowiedzialne kobiety często traktują takie destrukcyjne wybory innych kobiet jako prawnie uzasadnione i możliwe do obrony.

W głównym nurcie panuje przekonanie, że mężczyźni powinni po prostu zmężnieć i zgadzać się z dobieraniem się w pary w wersji 2.0. Kogo obchodzi, czego chcą mężczyźni? I że zasadniczo zachowanie i wybory życiowe kobiety nie powinny mieć wpływu na to, czy jest ona w stanie przyciągnąć dobrego, niezawodnego mężczyznę.

Jak ukryć swoją rozwiązłą przeszłość przed nowym mężczyzną
Żałuję, że byłam szmatą – Bridget Phetasy

To wszystko naprawdę nie mówi dobrze o zasadach nawet tych kobiet, które są lepiej sytuowane. W sumie uważam, że można śmiało powiedzieć, że im mniej rozsądnych opinii kobiet słyszymy, tym bardziej mężczyźni są skłonni umywać ręce od całej tej idei partnerstwa. Ale szczerze mówiąc, sądzę, że sięga to jeszcze głębiej niż tylko do bagażu doświadczeń, który przeciętna, niezwiązana z nikim kobieta obecnie dźwiga lub do niebezpieczeństwa skończenia jako zniszczona pod względem emocjonalnym i finansowym statystyka ze „wspaniałomyślnym” dostępem do swoich dzieci w co drugi weekend, które powstrzymuje facetów przed byciem mężczyzną.

Poniekąd zaczęłam myśleć o tym trochę więcej, kiedy obejrzałam niezwykle prowokujący do myślenia filmik autorstwa Typhonblue na temat tego, co nazywa apexualnym mężczyzną, czyli takim, który nie identyfikuje się z innymi mężczyznami, a jedynie identyfikuje się ze swoim miejscem w hierarchii statusu.

Feministyczne taktyki wzbudzania wstydu – Karen Straughan

Gorąco polecam każdemu obejrzenie go. Również zostawię do niego link w sekcji informacji. Jej filmik przywołał mi na myśl dziewczyny z białym piórem (White Feather Girls). Do tych z was, którzy tego nie wiedzą, była to grupa młodych kobiet w Wielkiej Brytanii w czasie I Wojny Światowej, które krążyły po mieście i obdarowywały białym piórem tchórzostwa każdego mężczyznę, którego widziały w cywilnym ubraniu, aby zawstydzić ich i zmusić w ten sposób do zaciągnięcia się do wojska.

Kiedy biorę pod uwagę to, jak wielu mężczyzn było podatnych na tego rodzaju taktyki zawstydzania, na tyle podatnych, by zaciągnąć się do wojska i pójść na wojnę, w której zginęło 10 milionów ludzi, by zachować swoją męskość w oczach sukowatych kobiet, których nigdy nawet nie spotkali, po prostu nie mogę uwierzyć, że to tylko zagrożenia wynikające z małżeństwa, które są naprawdę uciążliwe, uczyniły mężczyzn odpornymi na tego rodzaju taktyki zawstydzania stosowane przez tradycjonalistki i feministki, które wydają się być coraz bardziej zdesperowane, by zmusić mężczyzn do powrotu do ich dawnych ról.

Uważam więc, że poza wszelkimi dyskusjami na temat zagrożeń wynikających z małżeństwa, niesprawiedliwości w sądzie rodzinnym, wszystkimi tymi rzeczami, w głębi, u podstaw rzeczy, być może chodzi o pozytywną, męską tożsamość.

Męska tożsamość prawie zawsze obraca się wokół robienia, a nie bycia. Większość z tego robienia kręci się wokół bycia użytecznym w wyjątkowo męskim kontekście.

Większość męskiej użyteczności w historii wywodzi się z uczenia się „męskich” umiejętności i dobrego ich wykonywania, ucieleśniania męskiej roli w służbie kobietom w społeczeństwie.

W bardziej burzliwej przeszłości role te wymagały wykonania cennej usługi dla kobiet lub społeczności, której wykonania na rzecz ich samych nie można lub nie powinno się oczekiwać od kobiet. Jest to moim zdaniem najpowszechniej obierana ścieżka do pozytywnej, męskiej tożsamości, ponieważ mężczyznom brakuje mechanizmu automatycznego przedkładania własnej grupy nad inną. Upraszczając, po prostu nie znajdują odruchowo wspólnego języka z innymi mężczyznami tylko dlatego, że są mężczyznami.

Kobiety posiadają tę tendencyjność, co zapewnia im naturalną zdolność do tworzenia kooperatyw i znajdowania wspólnego języka z innymi kobietami oraz dążenia do konsensusu poprzez ich silny mechanizm przedkładania własnej grupy nad inną oparty wyłącznie na płci.

Ten mechanizm naprawdę ma sens biorąc pod uwagę role płciowe przez większą część historii ludzkości. Ich indywidualna wartość jako, mówiąc wprost, samców rozpłodowych oznaczała, że w warunkach walki o przetrwanie nie wyrzucało się kobiety na stertę śmieci nie posiadając ku temu naglącego powodu.

Dostosowywano się, gdy tylko było to możliwe, by utrzymać jak najwięcej kobiet w obrębie siostrzanej społeczności. To właśnie tutaj znajdziesz mnóstwo uwagi w kobiecych przestrzeniach poświęconych takim rzeczom jak ton i bycie miłym, i emotikonom z uśmiechniętymi twarzami oraz dogadywaniem się, nawet jeśli pojawiają się nieporozumienia. Wiele z ich interakcji dotyczy poziomu komfortu i poczucia akceptacji.

Efekt „Kobiety są cudowne”
5 eksperymentów psychologicznych, które pomagają zrozumieć współczesny świat
Dr Mattias Desmet i Psychologia Totalitaryzmu

Z kolei mężczyznom brakuje trwałego okablowania [wdrukowania, firmware], aby stworzyć preferencje dla męskości opartej tylko na męskości. I to naprawdę ma sens, gdy pomyślisz o rolach mężczyzn przez ostatnie kilka milionów lat lub coś koło tego. Rolach, które obejmowały takie rzeczy, jak bicie mężczyzn na miazgę w dolinie, gdy zagrażali kobietom i dzieciom lub konkurowanie z innymi mężczyznami w swojej społeczności o szansę w rozgrywce dobierania się w pary.

Biorąc pod uwagę te role, automatyczne opowiadanie się po stronie własnej płci i przedkładanie jej nad drugą po prostu nie zadziała. I nie chodzi o to, że mężczyźni nie mogą przejawiać żadnych form preferencji wobec własnej grupy. Chodzi o to, że kiedy preferencje grupowe przejawiają się u mężczyzn, nie są one oparte wyłącznie na męskości.

Musi istnieć wspólny cel, wspólny zestaw ideałów lub zasad, wspólny obowiązek lub sprawa, wspólne działanie lub wspólna pozycja w hierarchii statusu. Tak więc mężczyźni rzeczywiście mogą identyfikować się ze sobą, znajdować ze sobą wspólny język i być graczami zespołowymi wśród innych mężczyzn.

Widać to w kościołach, jednostkach wojskowych, bractwach, drużynach sportowych, a nawet wśród fanów sportu, w partiach politycznych, ruchach, zespołach projektowych i tym podobnych. I chociaż często tworzą hierarchie w tych kontekstach, te sfery mogą być źródłem poczucia lojalności i braterstwa wśród mężczyzn.

Mit wśród feministek, że mężczyźni będą się nawzajem obrażać za przejawianie kobiecych cech, ponieważ postrzegają kobiety jako gorsze, jest tak naprawdę tylko mitem. Mężczyźni robią to, ponieważ kobiety mają atut, którego oni nie posiadają, atut, który nadaje im wewnętrzną wartość, a mianowicie macice. I zachowują tę wartość nawet wtedy, gdy nieco wypaczają płeć.

Kobieta, która zachowuje się jak kobieta, wcale nie jest postrzegana jako gorsza. Mężczyzna, który zachowuje się jak kobieta, zawsze był postrzegany nie jako kobieta, ale jako kobieta bez macicy, czyli kobieta bez wartości.

Nie posiada kobiecej wartości i nie posiada wyjątkowej męskiej wartości, dlatego nie posiada żadnej wartości. I w przeciwieństwie do kobiet, które były wartościowe same w sobie, mężczyźni, którzy nie byli „użyteczni”, byli i nadal są wyrzucani na śmietnik społeczeństwa.

W walucie reprodukcji, komórka jajowa może zostać sprzedana za 1000 dolców, macica za milion, a wytrysk jest warty około 10 centów. Aby być możliwym do przyjęcia materiałem na partnera i wartym społeczności trzymającej go w pobliżu, mężczyzna musiał robić coś więcej niż wytwarzać spermę.

A kiedy jedyna rzecz, jaka powstrzymuje cię przed staniem się całkowicie jednorazowym [zbywalnym] jako jednostka, leży w odróżnieniu się od tego co kobiece, aby oszczędzić kobietom tych uciążliwych zadań, to, cóż, faceci będą opowiadać się za tym. To mój pogląd na tę kwestię.

To dlatego mężczyźni zawsze mieli tendencję do definiowania siebie poprzez role: ojciec, mąż, człowiek pracy, żołnierz, karierowicz, mężczyzna rodzinny, mężczyzna z klasy średniej, polityk, aktywista, i tym podobne. Innymi słowy, role, w ramach których mogą istnieć, które pozwalają im znaleźć wspólny język z innymi mężczyznami, którzy również spełniają te role i czerpać pozytywną i znaczącą tożsamość z odgrywania swojej męskości poprzez te role.

Uważam też, że to może być powód, dla którego wskaźniki samobójstw wśród mężczyzn po rozwodzie gwałtownie rosną. Nie tylko zabrałaś mu dzieci, żonę, majątek i sporą część dochodów, ale skutecznie pozbawiłaś go ogromnej części męskiej tożsamości, którą zbudował wokół siebie.

Myślę więc, że dla większości mężczyzn kształtowanie pozytywnej, męskiej tożsamości w stosunku do innych mężczyzn wymaga kilku rzeczy: męskiej roli, która różni się od kobiecej, lub przynajmniej męskiego środowiska, oraz, cóż, akceptacji.

Kiedyś mężczyźni byli w stanie zbudować pozytywną, męską tożsamość dzięki małżeństwu, czyli poprzez szanowaną i unikalnie męską rolę męża i ojca.

Kiedy ta tożsamość jest coraz częściej charakteryzowana przez społeczeństwo jako zbędna, przestarzała lub, mówiąc słowami Harriet Harman, „niepotrzebna do utrzymania spójności społecznej”, nie jest to już sposób na odroczenie przez mężczyznę uczynienia go jednorazowym [zbywalnym], prawda?

Spojrzenie w głąb umysłu zdradzającej żony, która wniosła pozew o rozwód

Co więcej, kiedy ta tożsamość może mu zostać jednostronnie odebrana przez kaprys żony, nawet jeśli zrobił wszystko tak jak należy, małżeństwo przestaje być dla mężczyzny pozytywnym sposobem definiowania siebie jako mężczyzny. Tak naprawdę staje się sposobem dla mężczyzn na zdefiniowanie siebie jako głupków i idiotów. A tak naprawdę nikt nie chce się tak definiować.

Ponadto, od komedii sytuacyjnych po komedie romantyczne, reklamy telewizyjne, reklamy na billboardach, rola męża i ojca coraz częściej wymaga przedstawiania mężczyzny jako niekompetentnego pajaca po opryskliwego, przemądrzałego, lekceważącego żonę lub nawet dziecko.

W środkach masowego przekazu nie ma już nic szlachetnego ani godnego szacunku w byciu mężem czy w ojcostwie. A kiedy role w małżeństwie stały się praktycznie nieodróżnialne i wymienne, rola mężczyzny staje się mniej męska. To tylko rola. Jeśli facet ma szczęście to może być ona ścieżką do znaczenia i spełnienia. I może być czymś, co pragnie robić i czym chce się stać.

Lecz niekoniecznie jest to ścieżka do zdefiniowania siebie jako mężczyzny. Zatem możemy zdrapać ten jeden punkt z listy, nawet w przypadku mężczyzn, którzy urwali się z choinki, jeśli chodzi o prawo rozwodowe.

Małżeństwo i dzieci nie oferują już niezawodnej ścieżki do pozytywnej, męskiej tożsamości. Nie jest już ani pozytywna, ani znacząco męska. Miejsce pracy jest kolejnym miejscem, które w dużej mierze straciło swoją męskość. I nie chodzi o to, że kobiety wszystko zniszczyły. To nie tyle obecność kobiet, co raczej zmiany w środowisku i interakcji, których wiele kobiet wymaga, gdy chce zaangażować się w ten świat poprzez płatną pracę.

Męska przestrzeń, która prowadzi do pozytywnej, męskiej tożsamości, nie musi być wolna od kobiet, ale musi być męska. Musi to być środowisko, które odpowiada ich psychice, a nie takie, w którym kończą metaforycznie wykastrowani, jeśli chcą trzymać się z daleka od kłopotów z działem zasobów ludzkich [HR].

I nie mówię tu nawet o wulgarności czy przejawach seksualności. Mówię o takich rzeczach, jak agresja, ambicja, drwiny, rywalizacja, pasja, autorytet, bezpośredniość. Wszystko to jest często odradzane w obecności kobiet, aby oszczędzić ich uczucia i zapobiec dyskomfortowi. Szczerość w wyrażaniu opinii jest zastępowana przez wyrafinowane zasady dyskursu, a pomysłowość przez protokół, co sprawia, że miejsce pracy jest sfeminizowane.

Choć znośne dla mężczyzn, nie stanowi ono już drogi do pozytywnej, męskiej tożsamości. To już nie jest męska przestrzeń. I nie przemawia już do psychiki mężczyzn. Miejsce pracy stało się zatem drabiną, po której mniej mężczyzn czuje się zmuszonych wspinać, aby zbudować swoją tożsamość.

Połącz to z faktem, że ich praca jest często zagrożona w momencie, gdy wychodzą poza naprawdę surowe ograniczenia swojej męskości. I uraża nazbyt lubiącą się procesować współpracowniczkę.

Duża liczba mężczyzn staje się rozczarowana oczekiwaniem, że będą działać w środowisku, które nie zaspokaja ich natury i nastawiło ich na porażkę, które postrzega ich jako jednorazowych [zbywalnych].

Wobec braku tych unikalnie skoncentrowanych na mężczyźnie psychologicznych nagród i motywatorów, coraz większa ich liczba wreszcie otwiera oczy i budzi się, by zdać sobie sprawę z negatywnych aspektów niewolnictwa płacowego. A to pigułka, której raz zażytej nie da się nie przełknąć.

Mężczyźni gromadzą się w każdej przestrzeni, w której kobiety wywalczyły sobie drogę i zażądały zmian. Wydaje się, że duża liczba mężczyzn po prostu poddaje się i w końcu traci chęć do prawdziwego działania. I powtórzę się, nie sądzę, że powoduje to obecność kobiet. To wymuszona konieczność zmiany zachowania w celu utrzymania właściwej poprawności manier wokół nich oraz zmiany w sposobie funkcjonowania tych miejsc, których kobiety często wymagają.

To oczekiwanie, że środowisko i mężczyźni w nim powinni dostosować się do potrzeb kobiet, zamiast oczekiwać, że to kobiety same dostosują się do tego środowiska. Pozostało kilka bastionów męskości, miejsc, gdzie kobiety są często mile widziane aż do momentu, gdy zaczną domagać się zmiany środowiska, aby dostosować je do siebie, w którym to momencie zaczniesz słyszeć wiele męskich protestów.

Dostrzegam nawet tę tolerancję ze strony mężczyzn, kiedy powiedzmy kobieta zakrada się do męskiej toalety, bo kolejka do damskiej jest zbyt długa. Wszystko jest w porządku, chyba że nagle obrazi się na mężczyzn zachowujących się w toalecie tak, jak zachowują się mężczyźni, pierdząc i sikając w jej obecności.

Tak więc dokąd wycofują się mężczyźni?

Wycofują się do Internetu i nielicznych męskich przestrzeni, które nie dostosowały swoich zasad postępowania do podatnej na obrazę natury kobiet i ich potrzeby komfortu.

Wycofują się do MRM (Men’s Rights Movement), gdzie wspólny zestaw ideałów i wartości spaja społeczność i pozwala im zdefiniować swoją męskość niezależnie od aprobaty społeczeństw czy kobiet.

Miejsca, w którym słowa i poglądy są ważniejsze niż ton czy uśmiechy, które mogą lub nie mogą się za nimi kryć.

Wycofują się do hierarchii i wyjątkowo męskich celów społeczności uwodzicieli, gdzie konkurencja i utrzymywanie wyników są rzeczywiście nadal dozwolone, a nawet popierane, i gdzie mężczyźni służą innym mężczyznom podziwiając ich lub spełniając rolę mentora, gdzie wyrażają swoją pogardę wobec tego, czego chcą kobiety.

Społeczeństwo nie działało dla tych facetów, więc zafundowali sobie własne społeczeństwo i prowadzą je według własnych zasad.

Widzisz to w komiksach i grach wideo, oraz tych związanych z nimi forach internetowych, miejscach w Internecie, gdzie odmowy poprawiania i uciszania innych są zwykle uważane za mizoginię, a mężczyźni obracający się w tym środowisku niezbyt się tym wszystkim przejmują. Mają wywalone.

Widać to u mężczyzn podążających własną drogą (MGTOW), którzy zajęli stanowisko oparte na realistycznej ocenie tego, co z tego jest dla nich i którzy utrzymują swój szacunek do siebie nie poprzez dostosowanie się do oczekiwań społeczeństwa, ale poprzez ich lekceważenie.

Widać to w kulturze kumpli od piwa, uprawiania przygodnego seksu i w kulturze Xboxa. Mężczyźni tolerują pracę na pół etatu, ale się nią nie przejmują.

A tak naprawdę widać to w gynocentryzmie manginowców i białych rycerzy, którzy zanoszą prośby do i ulegają kobiecości nawet wtedy, gdy jest ona brzydka lub amoralna, odróżniając się od niej poprzez swoje ślepe uwielbienie dla niej.

A dlaczego? Ponieważ wszystkie zatwierdzone ścieżki do pozytywnej, męskiej tożsamości, ścieżki, które społeczeństwo popiera i od których zależy, zniknęły. Nawet jeśli mężczyźni nie zdają sobie z tego świadomie sprawy, wiedzą to gdzieś w głębi swoich mózgów. Mężczyźni zawsze byli gotowi pracować, poświęcać się, pocić i krwawić, jeśli tylko otrzymywali nagrodę w postaci środków, dzięki którym mogli postrzegać siebie jako godnych szacunku.

Jednak kiedy każda pojedyncza rola, w którą społeczeństwo chce cię wcisnąć, nie jest już sposobem na szanowanie siebie lub posiadanie szacunku innych, wtedy naprawdę nadszedł czas, aby odrzucić te role. I jedna rzecz, której nigdy nie uświadomią sobie apexualiści Typhonblue na szczycie społeczeństwa, jak Bill Bennett i Obama, feministki, jak Kay Heimowitz i Katie Roiphe, tradycjonalistki, jak Suzanne Venker, to fakt, że używanie wstydu do prób zmuszania mężczyzn do robienia tego, czego się od nich oczekuje, tym razem nie zadziała.

„„Złe wieści” o mężczyznach są zawsze formułowane w takim kontekście, że mężczyźni muszą „zmężnieć [dorosnąć]” lub nie robią tego, co konieczne, aby być odpowiedzialnymi dorosłymi. Być może nie są — na pewno wycofują się z małżeństwa, to na pewno. Pytanie brzmi, dlaczego? A odpowiedź jest prosta. Ponieważ seks przedmałżeński stał się normalką, a wspólne pożycie bez formalnego zobowiązania rośnie, mężczyźni prowadzą dobre życie bez zobowiązań. Co więcej, kobiety dały jasno do zrozumienia, że nie potrzebują mężczyzn, aby je wspierać, być szczęśliwym, a nawet zostać matką. W rezultacie mężczyźni stają się próżniakami” – 20 luty 2012, Suzanne Venker, Why Men Are Slackers and Women Are Single

Bo o ile można zawstydzić mężczyznę, by zmusić go do tego, aby oddał życie za swój kraj, jeśli jest w tym obietnica szacunku, o tyle niemożliwe jest zawstydzenie kogoś, by harował jak wół i ryzykował całą swoją przyszłość tylko po to, by mógł spojrzeć w lustro i zobaczyć w nim [Ferdynanda Kiepskiego] Homera Simpsona lub Raya Barone’a, czy Dilberta.

Kiedy kosztem aprobaty społeczeństwa jest szacunek do samego siebie, który czerpiesz z pozytywnej tożsamości, dla wielu mężczyzn przestaje to być warte zachodu.

Tak czy inaczej, to moje poglądy na te kwestie.

To tylko rzeczy, nad którymi się zastanawiałam i oczywiście nie uważam, że są one wyryte w kamieniu. Jeśli ktoś ma coś do dodania lub chce skrytykować moją ocenę w tym temacie, chętnie ustosunkuję się do tych uwag w komentarzach. Chyba zobaczymy się wszyscy ponownie później. Pa.

Zobacz na: Nie wszystkie feministki takie są – Karen Straughan
Feministyczna Apokalipsa – Karen Straughan
Przyszłość feministek
Konieczne kłamstwa, proste prawdy – Daniel Goleman
„Eve Ensler: Mamy na sali jakieś pochwy?” – Karen Straughan

 

Mężczyźni się nie żenią? Jak poważny jest to “problem”? | Karen Straughan [napisy PL]

%d bloggers like this: