Bycie Obiektem Pożądania, życie bez tej euforii bycia chcianą – Helena Earlss

Helena Earlss: W moim nagraniu o uzależnieniu mówiłam o byciu pożądaną jako sposobie na ukojenie bólu, ktoś skomentował, szczególnie chodziło o męską aprobatę i napisał coś takiego, to jedyny sposób, w jaki odczuwam euforię i naprawdę trudno mi się od tego uwolnić, czy coś w tym stylu. Wydaje mi się, że ta osoba oczekiwała ode mnie porady i naprawdę długo się nad tym zastanawiałam, poświęcając temu sporo czasu, głęboko rozmyślając o swoich nastoletnich latach i próbując wczuć się w tamtą psychikę, a prawda jest taka, że nigdzie indziej nie odczuwam takiej euforii.
Kiedy przyszedł moment, w którym poczułam: no dobra, tyle lat ciężko pracowałam, ucząc się, jak regulować brwi, rozjaśniać włosy, robić makijaż, głodzić się, nosić odpowiednie rzeczy: stanik push-up z Victoria’s Secret, takie sandały, taki zapach, to była niemal praca na pełen etat, żeby stworzyć siebie jako dziewczynę, którą pokazałam światu.
Ten kostium, w którym się zaprezentowałam i to była taka przesadna czujność, to naprawdę wymagało ode mnie mnóstwa wysiłku i ciągłego pilnowania się.
Byłam gotowa odebrać swoją nagrodę, a była nią męska aprobata i akceptacja, bycie pożądaną, to była moja nagroda. Tak bardzo się starałam, wiele wycierpiałam przez moje emocjonalne zaniedbanie i przez lata w myślach powtarzałam sobie, jak to jest być wybraną, więc gdy nadszedł moment, że mogłam to urzeczywistnić, naprawdę, byłam gotowa, moje ścieżki neuronalne były przygotowane, nie mogłam się tym nacieszyć, to było jak euforia.
To była czysta euforia, gdy opisywałam swoją pierwszą randkę w wieku 15 lat i to szalone przygotowanie, które przechodziłam, żeby być gotową na randkę, wszystkie peelingi, golenie, balsamy, wiecie, przygotowywanie torebki z bibułkami matującymi i moją szczotką do włosów, i wtedy totalnie się uprzedmiotowiłam i byłam przewrażliwiona na punkcie mojego wyglądu, to był prawdziwy rytuał, godziny spędzone na przygotowaniach.
Naprawdę rozważałam każdą możliwą sytuację, która mogła się wydarzyć, a najdziwniejsze coś co się wydarzyło: gdy pisałam o tym doświadczeniu, zaczęłam myśleć o, że brakuje mi tego i pomyślałam: o Boże, możesz wiedzieć wszystko, co ja wiem o tym, że rzeczywistość moich relacji z chłopcami wtedy, a później z mężczyznami w dorosłości, w ogóle nie przypominała moich wyobrażeń, i tak naprawdę nie dawała mi spełnienia, ale samo uczucie bycia pożądaną, o Boże…
Naprawdę nie mogłam uwierzyć, mając taką jasność i świadomość, gdy zgłębiałam swoją psychikę, że nadal myślałam: o, chcę tego. Brakuje mi tego i z wiekiem przestałam już szukać męskiej aprobaty w taki sposób, jak kiedyś, bo rzeczywistość tego jest zbyt trudna, na przykład gdy byłam na początku dwudziestki, ciągle chodziłam na randki, wychodziłam z domu, robiłam te wszystkie rzeczy, dbałam o wygląd i szukałam tych chwil uznania, ale miałam już dość doświadczeń z mężczyznami, gdzie poza tym wszystkim, to po prostu mnie nie satysfakcjonowało, że w końcu po prostu już tego nie robię, nie szukam tego już, ale to nie znaczy, że te ścieżki neuronalne całkiem zniknęły, bo w moich latach kształtowania i formowania się to była moja główna tożsamość, bycie atrakcyjną dziewczyną, to było moje główne źródło tożsamości.
Nie mówię, że to cała ja, jestem czymś znacznie więcej, ale wtedy myślałam, że muszę taka być, żeby mnie zaakceptowano i to oczywiście bardzo mi zaszkodziło, jak i każdemu, kto buduje swoją tożsamość na wyglądzie, jesteś kimś o wiele większym, ale dla mnie to było główne źródło zaspokojenia, czegoś co mnie karmiło, a byłam wtedy bardzo głodna.
Kilka lat temu, po tych wszystkich okresach, kiedy przez miesiące nie bzykałam się z mężczyznami i przez kolejne miesiące nie chodziłam na randki, nic z tych rzeczy, i to zabawne, bo tak, czułam tę pustkę, brak tej ekscytacji, której kiedyś tak szukałam, bo zawsze tak się czułam, gdy szukałam męskiej aprobaty. Było w tym coś ryzykownego, coś niebezpiecznego i to zaspokajało moją potrzebę uznania, ale dawało mi też coś ekscytującego.
Ja i moje znajome chodziliśmy to robić, a chłopacy byli niebezpieczni, patrząc na moje doświadczenia z wieku 15 lat, patrząc na moje doświadczenia, to wszystko zaczęło się bardzo wcześnie, w naprawdę ryzykownych sytuacjach.
Bez tego, w dorosłości wszystko wydaje się nijakie, nie mam tych intensywnych przypływów euforii, szczerze mówiąc, to prawda, ale nadal mogę to w sobie poczuć, to nie zniknęło, bo kilka lat temu byłam na psychodelicznym wyjeździe, który był dla mnie naprawdę ważny, to było duchowe przeżycie, a ja przechodziłam wtedy bardzo trudny, depresyjny okres, ale jeden z prowadzących był niesamowicie atrakcyjny, ten mężczyzna. Od razu, a on był niedostępny, co zawsze było dla mnie czymś istotnym, to trochę tak jak, o, jeśli ktoś jest niedostępny, to dodaje jeszcze więcej emocji, to ten dreszczyk niebezpieczeństwa, o, skoro to nie powinno się wydarzyć, a jednak się dzieje, to znaczy, że jestem naprawdę pożądana, skoro ktoś jest gotów łamać zasady, wiesz, ale taka jest prawda.
Mówię szczerze, tak właśnie ukształtowała się moja psychika. Pod koniec wyjazdu, byłam kompletnie przytłoczona tym, że po prostu pomyślałam: chcę, żeby ten facet był w moim pokoju, mam totalnie gdzieś zasady, nie interesuje mnie, czy to jest etyczne, on mnie pociąga, chcę go i potrzebuję go tutaj. Ale to się nie wydarzyło, co jest dobre, bo on nawet nie miał pojęcia, że to wszystko się we mnie działo, nic nie zrobiłam, w ogóle nic nie zrobiłam, choć młodsza ja pewnie próbowałaby zwrócić na siebie jego uwagę, ale byłam na tyle świadoma, żeby powiedzieć sobie: nie, Heleno, a poza tym to byłoby mega nieetyczne, gdyby prowadzący bzykał się z uczestniczką, wiem, wiem, wiem, wiem, ale myślałam: o Boże, nic nie byłoby przyjemniejsze niż to, jeśli by się wydarzyło, nic nie byłoby fajniejsze, byłoby super, bardzo tego chciałam, bardzo tego chciałam i tak, kiedyś często goniłam za tym dreszczykiem i ekscytacją, ale teraz już nie mam odpowiedzi, nie wiem jak zapełnić tę euforię, ale powiem, że mam teraz inny rodzaj spełnienia, który teraz czerpię z moich kreatywnych działań, takich jak pisanie, wystąpienia publiczne czy poznawanie siebie na różne sposoby, których wcześniej nie uważałam za możliwe, bo byłam zbyt skupiona na byciu „atrakcyjną dziewczyną”.
To nie są te wzloty, ale też nie upadki, bo mam poczucie, że ta euforia za którą się goni, zawsze niesie ze sobą te spadki, bo to tylko złudzenie, ale tak, myślę, że jeśli mam być zupełnie szczera, gdyby teraz pojawił się w moim życiu pewien typ mężczyzny, bo to, że już nie wychodzę, nie bywam w takich sytuacjach, więc to naturalnie eliminuje pokusę, ale jak pokazała ta psychodeliczna sytuacja, gdyby pokusa się pojawiła, myślę, że wszystkie moje stare odruchy „chcę być pożądana” znów by się uruchomiły i wtedy czuję, że przestaje być odpowiedzialna za swoje zachowania, co oczywiście nie jest prawdą, ale tak to się odczuwa, bo to jak: chcę to dostać.
Zobacz na: Ojciec kobiety jest jedynym mężczyzną dającym jej walidację w celach innych niż seks
Magnetyzm behawioralny – Chase Hughes
Prawda o samoocenie kobiet i dlaczego TY masz władzę
Nie chodzi o samotne matki, ale o Uszkodzone Dobro
Profilaktyka w relacjach – część I | Rollo
„Wszystkie uzależnienia polegają na tym, że to, co sprawia, że czuję się dobrze, sprawia też, że czuję się źle. To huśtawka nastrojów od skrajnego dołka do szczytu ekscytacji, do dramatu.”
Dlaczego kobiety zdradzają: niewygodna prawda o kobiecej niewierności – rozmowa z Michelle Langley
Bycie Obiektem Pożądania, życie bez tej euforii bycia chcianą
https://rumble.com/v78pd8w-bycie-obiektem-pozadania.html
Helena opisuje mechanizm uzależnienia od męskiej aprobaty jako źródła euforii i regulacji emocji. W okresie dojrzewania, na tle emocjonalnego zaniedbania, zaczęła budować swoją tożsamość wokół bycia „atrakcyjną dziewczyną”. Traktowała wygląd jak projekt wymagający stałej pracy i kontroli, od stylu ubioru po zachowanie, aby maksymalizować szanse na bycie pożądaną.
Pożądanie i uwaga mężczyzn działały jak nagroda, wzmacniając utrwalone ścieżki neuronalne i tworząc cykl przypominający uzależnienie: intensywna euforia → spadek → ponowne poszukiwanie bodźca. Dodatkowo pociągały ją sytuacje ryzykowne i niedostępni mężczyźni, co potęgowało emocjonalny „haj”.
Z czasem dostrzegła, że rzeczywiste relacje nie dają spełnienia, jednak mechanizm pozostał aktywny, pragnienie bycia pożądaną nadal się pojawia mimo świadomości jego destrukcyjności. Obecnie próbuje budować poczucie wartości i spełnienia na innych obszarach (twórczość, samopoznanie), choć zauważa, że nie dają one tak intensywnych doznań, ale też bardziej stabilne doświadczenie niż wcześniejsze wzloty i upadki.
Najnowsze komentarze