Czy narcyzm da się wyleczyć?
26 styczeń 2009
To błędni sformułowane pytanie.

Narcyzm i Psychopatologia – Ostatni Psychiatra
Sekta, do której należy wielu, choć nie zdają sobie z tego sprawy
A.
„Drogi Alone: czytałem twoje opisy narcyzmu i brzmi to dokładnie jak ja. Przeraża mnie myśl, że jestem narcyzem. Jest dokładnie tak, jak napisałeś: w przeciwieństwie do innych ludzi nie potrafię nawiązywać prawdziwych relacji, a kiedy próbuję, wszystko wydaje się sztuczne, wyreżyserowane. Inni ludzie mają prawdziwe emocje, są szczęśliwi, zakochani, źli, czują winę, a ja mam wrażenie, że ja tylko… tak trochę… to udaję.”
Narcyzm mówi: moja sytuacja jest inna. Ja nie jestem jak inni ludzie, którzy są tylko automatami, maszerującymi ku nicości.
B.
„Dlaczego jesteś tak obsesyjnie skupiony na narcyzmie?”
Opisz marsz historii ostatnich 100 lat. Odpowiedź: faszyzm, potem marksizm, potem narcyzm.
Co różni te trzy etapy? Technologia.
Co przyszło po faszyzmie? Wojna. Co przyszło po marksizmie? Wojna.
C.
„Ale ja chcę się zmienić, chcę być lepszy.”
Narcyzm mówi: ja, mnie. Nigdy: ty, oni.
Nikt nigdy nie pyta mnie: „Myślę, że jestem narcyzem i boję się, że ranię swoją rodzinę.”
Nikt nie pyta: „Jestem zbyt kontrolujący i próbuję subtelnie manipulować moją dziewczyną, żeby nie zauważała zalet innych ludzi.”
Nikt, absolutnie nikt, nie pyta: „Często ogarnia mnie irracjonalna furia, nie potrafię czuć winy, tylko wstyd, a kiedy zostaję przyłapany, zdemaskowany, próbuję zniszczyć ludzi wokół siebie, żeby czuli się gorzej ode mnie, żeby byli zbyt nieszczęśliwi, by móc mną gardzić.”
Gdyby ktoś tak zapytał, powiedziałbym, że zmiana jest w zasięgu ręki. Ale…
D.
„Czyli wszystko stracone?”
Opisz siebie: swoje cechy, zalety i wady. Nie używaj słowa „jestem”. Ćwicz to.
I.
Zamiast pytać: „Dlaczego czuję się odłączony?” Zadaj pytanie odwrotne: „Co bym czuł, gdybym nie był odłączony?” Bądź konkretny. Powiedz to na głos.
Dalej. Masz czas. Zastanów się. Jak czuje się bycie w relacji? Poczekam.
Zgaduję: nie masz pojęcia.
Masz tylko obrazy. Przelotne myśli. Nic konkretnego.
Kilka słów, fraz, strzępy dialogów, które gdzieś słyszałeś albo o których fantazjowałeś.
Teraz zapytaj siebie: skąd masz te obrazy i frazy?
Wyobraź sobie dwie osoby, prawdziwe albo z telewizji/filmów, które są zakochane.
Wybierz dwie osoby, których miłość chciałbyś naśladować.
Wyobraź sobie, jak się całują. Jak patrzą sobie w oczy. Jak się kochają. Chcesz mieć taką miłość, ale jej nie masz. I za każdym razem, gdy próbujesz ją zdobyć, ponosisz porażkę.
Oto powód: czy wyobrażasz sobie prawdziwych ludzi, czy postacie z telewizji?
II.
W latach 80. mówiono: „Telewizja to zły wpływ, sprowadza nasze dzieci na złą drogę.” Oczywiście, to I zasada Newtona: ciało porusza się zgodnie z działającą na nie siłą, chyba że działa inna siła przeciwdziałająca.
Więc gdzie dzieci miały się nauczyć miłości? Z telewizji? Czy od pokolenia dorosłych z najwyższym wskaźnikiem rozwodów w historii? Mogły dowiedzieć się o trudnościach związanych z wychowywaniem dzieci z jakiegoś programu specjalnego ABC/Disneya albo od pokolenia z najniższym wskaźnikiem urodzeń w historii? O moralności z Ulicy Sezamkowej? …ale tata zawsze pamiętał, żeby wysłać datek na PBS.
Rodzice nie mieli czasu na żadne z tych lekcji. Więc zamiast tego, żeby poczuć się jak rodzice, martwili się, że za dużo seksu w TV zrobi z wszystkich dziwki. Nie zrobiło. Sprawdziłem to przez większość moich dwudziestych lat. Stało się jednak tak, że pokolenie mężczyzn zaczęło otwarcie, bez wstydu, pożądać dziwek, a pokolenie kobiet często je udawało. Zauważ, że chodziło o to, że udawały, że są bardziej rozwiązłe niż były, a nie o to, że udawały większą niewinność.
Rodzice mieli rację: telewizja może wpływać na dzieci. Ale nie w ten sposób, którego się spodziewali.
Ale chwila, czy telewizja naprawdę jest aż tak potężna? Nie, oczywiście że nie. Ale ile siły potrzeba, żeby popchnąć dziecko w poliestrowym kombinezonie po oblodzonej nawierzchni podjazdu pod domem?
Ludzie pytają: „Dlaczego skupiasz się na popkulturze?” Bo to była jedyna kultura, jaką 300 milionów Amerykanów otrzymywało przez ponad 30 lat.
III.
Imprinting (wdrukowanie) został słynnie zilustrowany przez Konrada Lorenza, który miał za sobą gromadkę gęsi, chodziły za nim, zachowywały się jak on, były w nim zakochane. Mniej znany fakt jest taki, że wystarczyło mu 48 godzin, żeby zmienić ich tożsamość.
I to bez użycia telewizji.
IV.
No dobrze i co teraz? Telewizja nauczyła cię, jak wygląda miłość, jak się ją czuje, jak się ją przeżywa. Ale kiedy naprawdę jesteś zakochany, to wcale tak nie wygląda, więc po cichu zaczynasz podejrzewać, że nie masz zdolności do miłości, że coś jest z tobą nie tak.
To samo dotyczy smutku. I jest jeszcze gorzej, gdy jesteś w obecności czyjegoś smutku, nie masz pojęcia, co zrobić. Wszystko, co wiesz o przeżywaniu emocji, to scenariusz z telewizji. „Co?! Twój mąż zmarł!? O Boże, to straszne! Tak mi przykro!!” Ale ty nic z tego nie czujesz. Nic.
Więc myślisz: co jest ze mną nie tak? Mąż tej kobiety umarł, no jasne, mogę to odegrać, ale czy jestem aż takim pustym potworem, że nie czuję absolutnie czegokolwiek?
Oczywiście, że nic nie czujesz. Dlaczego miałbyś? To nie twoja strata. Problemem nie jest brak uczuć, tylko to, że wydaje ci się, że musisz coś czuć, że musisz tej kobiecie powiedzieć, przypomnieć jej, jak straszna jest jej strata. Myślisz, że jedynym sposobem połączenia się z ludźmi jest posiadanie ich emocji. Myślisz, że ona chce się z tobą połączyć. Myślisz, że chce twojej pomocy.
Problemem nie jest to, że nic nie czujesz. Problemem jest to, że myślisz, że jeśli nie czujesz, to nie jest prawdziwe. Zapominasz, że ona ma życie, w którym ciebie nie ma.
To, co powinieneś powiedzieć, to: „Bardzo mi przykro. Czy mogę w czymś pomóc?” I tyle. Ale to wydaje ci się niewystarczające. Myślisz tak, bo uważasz, że jest coś, co możesz zrobić, że skoro ten smutek nie jest prawdziwy dla ciebie, to pewnie nie jest prawdziwy także dla niej, a więc masz moc, by go zmienić.
Ona nie szuka w tobie smutku. Nie szuka w tobie niczego. Jej strata jest większa od ciebie. Jeśli czegokolwiek od ciebie potrzebuje, to współczucia [sympatii], nie empatii.
Ale nikt cię tego nie nauczył. Więc wracasz do roli: „mężczyzna pomagający pogrążonej w żałobie wdowie”. Akcja!
Problemem nie jest to, że nie umiesz się połączyć z innymi. Problemem jest to, że kiedy już się połączysz, nie wiesz, co robić dalej. Masz nierealistyczne oczekiwania wobec tego, czym ma być relacja. Telewizja zawsze opowiada o początkach, nigdy o środkach. Tak samo z miłością. Miłość, którą czujesz, nie przypomina tej z telewizji, bo telewizyjna miłość to pierwsze trzy dni zakochania, skopiowane i wklejone w dziesięć sezonów serialu. Ale ponieważ nie masz innego punktu odniesienia, po prawdziwej dekadzie myślisz: „Chyba już jej nie kocham”.
Jesteś tak niepewny własnej tożsamości, że nie wiesz: czy powinieneś coś czuć, co powinieneś czuć, kiedy powinieneś to czuć. To dokładnie ten sam problem, jaki mają aktorzy podczas prób. Chcą to zrobić perfekcyjnie, czy Tom czułby to w tej scenie? jaka jest jego motywacja? I tak samo pytasz ty: czy ja — osoba, którą udaję — czułbym to?

V.
Narcyzm polega na imitowaniu poprzez bycie. To metoda aktorska 24/7.
VI.
Problemem nie była telewizja. Problemem był brak dorosłych, prawdziwych dorosłych, którzy poważnie traktowali swoją odpowiedzialność wobec następnego pokolenia. Którzy prowadzili nie słowami, lecz zachowaniem. Którzy nawet jeśli byli nieszczęśliwi, niespełnieni albo odłączeni, mieli przyzwoitość udawać normalność dla następnego pokolenia, dla ludzi, których dotykali swoim życiem. Którzy nie zdradzali żon nie tylko dlatego, że je kochali, nie tylko dlatego, że to było niemoralne, ale dlatego, że jakim przykładem by to było dla ich córek?
Wiem, wszyscy się z tym nie zgodzą. Wszyscy, poza córkami poniżej 20. roku życia.
VII.
Wczoraj zabiłem komara, bo mnie ugryzł, bolało i nie jestem Dalajlamą.
Narcyz natomiast mówi: „To tylko robak”.
VIII. Rozwiązanie, którego nikt nie polubi
„Czuję, że gram rolę, że jestem w jakiejś postaci. To nie wydaje się prawdziwe.”
Zamiast próbować przestać grać rolę, co znowu ma na celu twoje szczęście, spróbuj zagrać inną rolę, której celem jest czyjeś szczęście. Dlaczego nie zagrać roli szczęśliwego ojca trójki dzieci? Dlaczego nie udawać człowieka oddanego rodzinie kosztem innych rzeczy? Dlaczego nie zagrać faceta, który nie ma ochoty przespać się z kobietą w barze na lotnisku?
„Ale to nieuczciwe, okłamywałbym samego siebie”. Twoje dzieci nie będą wiedziały, żeby zapytać: i co z tego?
Narcyz domaga się absolutyzmu we wszystkim — w odniesieniu do samego siebie.
IX.
„Ale ja miałem naprawdę dobrych rodziców!”
Przykro mi, Leonidasie, byłeś po prostu w mniejszości.
Najlepsi rodzice nie są w stanie pokonać przytłaczającego wpływu wszystkich innych, rodziców innych ludzi, telewizji, dziennikarstwa, całej kultury, która mówi: „No oczywiście! Stare idee były błędne, teraz wiemy znacznie więcej! Dopisujemy ostatnie strony historii, od teraz wszystko jest inne…”
18 lat najlepszego wychowania nie jest w stanie przebić morału na końcu komedii z lat 80., podanego jak prawda absolutna, znana wszystkim i niepodważalna.
A co z następnym pokoleniem, tymi poniżej 25 lat? Jeśli problemem był niekontrowany wpływ telewizji, nie sama telewizja, lecz brak przeciwwagi, to rozwiązaniem jest jakaś przeciwwaga.
Niepokoi mnie polecanie „klasyków”, bo brzmi to sztucznie i pretensjonalnie, ale cokolwiek, co przetrwało próbę czasu i nie zostało stworzone do konsumpcji przez współczesnych narcystycznych dorosłych, jest równie dobrym punktem wyjścia jak każdy inny.
Zróbcie odwrotnie niż narcyzi. Oni chcieli wiedzieć tyle, żeby móc udawać. Czytali tyle, żeby użyć książki do budowania tożsamości, więc czytali o książkach, ale nie same książki.
Jeśli nic innego, to czytanie trzyma cię z dala od kłopotów, każda chwila spędzona na czytaniu to chwila niepoświęcona na robienie czegoś, co obecni dorośli stworzyli dla siebie, a z czym ty utknąłeś domyślnie.
X.
„Dlaczego marnujesz czas na popkulturę?” Bo możesz nie interesować się popkulturą, ale popkultura interesuje się tobą.
Źródło: Can Narcissism Be Cured?
Zobacz na: Liczba Dunbara
Ukryte kontrakty, czekoladowe ciasto i Ferris Bueller
Solipsyzm vs Empatia – Kobiety nie potrafią być mężczyznami
Czerwono Pigułkowe role: Prakseologia dominującego mężczyzny – Ian Ironwood
Dwie powszechne bolączki toczące ludzkość – Chase Hughes
Najnowsze komentarze