Teoria Talerzy – Rollo Tomassi
19 sierpień 2011

Obracać większą ilością talerzy.
Wiele osób jest zdezorientowanych, gdy używam tej analogii, więc pomyślałem, że rozsądnym będzie napisać artykuł o tym, co mam na myśli w tej kwestii.
Mężczyzna musi mieć wiele jednoczesnych perspektyw, które obracają się razem. Pomyśl o każdym talerzu jak o osobnej kobiecie, o którą zabiegasz. Niektóre odpadają i pękają, innymi możesz chcieć przestać kręcić, a niektóre mogą nie kręcić się tak szybko, jak byś chciał, ale istotą teorii talerzy jest to, że mężczyzna jest tak pewny siebie i wartościowy, jak jego opcje. Jest to esencja nastawienia na obfitość – pewność siebie pochodzi z opcji [alternatyw].
Ta zasada jest kluczem do rozwiązania tak wielu problemów, które doskwierają przeciętnym, sfrustrowanym frajerom oraz wychodzącym z tej przypadłości przeciętnym sfrustrowanym frajerom. W rzeczywistości powiedziałbym, że ta idea powinna być kamieniem węgielnym sukcesu dla mężczyzny w wielu aspektach życia, nie tylko w przyciąganiu i utrzymywaniu kobiet. Mężczyzna z opcjami ma władzę, a z tych opcji i poczucia władzy przejawia się naturalne poczucie pewności siebie. Mężczyzna bez opcji staje się kimś w potrzebie, co prowadzi do braku pewności siebie i mentalności niedoboru. Ludzie będący w potrzebie nigdy nie są wolni.
W każdym związku osoba z największą władzą jest tą, która najmniej potrzebuje drugiej osoby.
Gdy mężczyzna kręci większą liczbą talerzy, gdy ma nad czym pracować, gdy ugania się za wieloma kobietami jednocześnie, gdy ma opcje równie warte zbadania, mężczyzna będzie miał naturalne, podświadome (ale nie tylko) zrozumienie, że jeśli jedna perspektywa się nie rozwinie, to inne mogą. Zrozumienie to przejawia się w zachowaniu mężczyzny, na które kobiety zwracają uwagę potajemnie. Istnieją maniery i postawy, które mężczyzna z opcjami podświadomie przekazuje potencjalnym kobietom, które one interpretują i nadają temu mężczyźnie wartość jako towar, o który można konkurować z innymi kobietami.
Na różnych stronach społeczności Podrywaczy mężczyźni uczą się naśladować to zachowanie, ponieważ jest to kluczowy element atrakcyjności i zainteresowania. Zadziorny i Zabawny [Cocky-Funny] jest jedną z takich technik, która rozwija zachowanie pewności siebie, które (częściej niż nie) zasadniczo maskuje deficyt opcji. Innymi słowy, bycie Zadziornym i Zabawnym jest naturalnym zachowaniem dla mężczyzn z opcjami, które muszą być kompensowane przez tych, którzy nie mają do tego predyspozycji. To dlatego „naturalny” samiec alfa wydaje się emanować zarozumiałością i zabawnością bez wysiłku, podczas gdy ci, którzy nie mają korzyści z większej liczby obracających się talerzy (lub wiary w możliwość obracania większą liczbą talerzy) zmagają się z prostymi rzeczami, takimi jak kontakt wzrokowy lub inicjowanie podejść. Jest to również podstawowa zasada wchodząca w skład mentalności „mam to w dupie” – o wiele łatwiej jest faktycznie „mieć to w dupie”, jeśli jednocześnie masz inne perspektywy.
Podejście Strzelby z Drobnym Śrutem
Jedną z bardzo ważnych korzyści, jakie teoria talerzy zapewnia mężczyźnie, jest to, że znacznie ogranicza skłonność do zafiksowania się na Tej Jedynej zarówno w długim związku, jak i poza nim.
Poza długim związkiem większość facetów wyznaje to, co nazywam mentalnością snajpera. To przeciętny sfrustrowany frajer, który poświęca cały swój czas, wysiłek i zasoby na cierpliwe czekanie na swój cel, czekając na idealną okazję, aby zebrać wystarczająco dużo odwagi w najbardziej precyzyjnych warunkach, aby oddać swój jedyny strzał do dziewczyny, która w tym momencie jest jego celem czyli Tą Jedyną. Ten proces może trwać od kilku tygodni do kilku lat w skrajnych przypadkach, ale przez cały czas dobrowolnie poświęca swój najcenniejszy zasób – potencjalną okazję. Mężczyzna, który wprowadza w życie teorię talerzy, może łatwiej uniknąć tej sytuacji, polując na kobiety ze strzelbą; rozpraszając jak najwięcej wpływów na jak najszerszym obszarze. Podczas gdy przeciętny sfrustrowany frajer łowi na jedną żyłkę i jeden haczyk, Talerzowy Teoretyk łowi na sieć trollingową, wybierając ryby warte zatrzymania i odrzucając te, które nie są warte zatrzymania.
W długotrwałym związku, Teoria Talerzy staje się bardziej konkretna. Przeciętny Sfrustrowany Frajer łagodnieje i identyfikuje się ze swoją partnerką, ponieważ równowaga przesunęła się na jej korzyść, ponieważ wzmacnia jej zrozumienie, że jest ona jego jedynym źródłem intymności. Nie potrafię wymyślić lepszego przepisu na Tę Jedyną, ponieważ staje się on stopniowo coraz bardziej zależny od niej jako swojego jedynego źródła intymności. Mężczyzna, który utrzymuje przynajmniej ukryte postrzeganie opcji, czy to zawodowo, czy na poziomie interseksualnym (tj. dowód społeczny, że inne kobiety będą o niego konkurować), utrzymuje tę równowagę sił. Większość odnoszących sukcesy mężczyzn ma wrodzone zrozumienie tego i to wyjaśnia ich powszechne obawy przed angażowaniem się w małżeństwo. W długotrwałym związku teoria płyt staje się subtelnym tańcem percepcji i rozpoznawania, jak twoja partnerka interpretuje zrozumienie opcji konkretnego mężczyzny, ale niezależnie od tego, zmniejsza tendencję faceta do regresji do Tej Jedynej w długotrwałym związku z jego własnej samopercepcji i pewności siebie, którą inspiruje.
Dobór naturalny
Jak zilustrowałem w analogii do sieci rybackiej, kręcenie większą liczbą talerzy daje ci więcej możliwości wyboru z największej puli potencjalnych wyborów i umawiania się z nimi lub porzucania ich, jak uważasz za stosowne. Ma to dwie zalety. Po pierwsze, służy jako cenne, choć niezobowiązujące, doświadczenie w nauce tego, czego mężczyzna potrzebuje dla własnej satysfakcji. Doświadczenie uczy surowo, ale uczy najlepiej, a obszerność doświadczenia dobrze służy mężczyźnie. Czyja wiedza jest bardziej korzystna, mężczyzny, który opłynął cały świat, czy mężczyzny, który nigdy nie zapuścił się poza jezioro? Po drugie, okazje i opcje czynią mężczyznę NAGRODĄ. Gwiazdy rocka, zawodowi sportowcy i gwiazdy filmowe nie są nieodparte dla kobiet ze względu na ich sławę, ale dlatego, że otwarcie i z najwyższą formą dowodu społecznego udowadniają, że mają opcje, o które inne kobiety będą zazdrośnie konkurować, a także pewność, że ta nieświadoma wiedza naturalnie się w nich objawia.
Czym Teoria Talerzy nie jest
Moi krytycy często przyjmują binarne stanowisko w swoich argumentach, powołując się na tę ideę, powołując się na to, że „nigdy nie mogliby być z więcej niż jedną kobietą na raz z szacunku dla niej” lub „więc powinienem po prostu skłamać jej i spotykać się z innymi dziewczynami na boku?” Na co argumentowałbym, że są to sfeminizowane konwencje społeczne, które próbują udaremnić opcje mężczyzny, aby ustanowić kobiety jako główne selektory w relacjach seksualnych. Jeśli można uwarunkować chłopca/mężczyznę, aby „czuli się źle” z powodu spotykania się z więcej niż jedną kobietą na raz, to tylko lepiej służy to dynamice kobiety – jako tej która wybiera. Oczywiście kobiety są naturalnie filtrami dla własnej intymności, ale to zasadniczo mężczyźni dokonują selekcji seksualnej. Ukryty cel tych konwencji ma na celu warunkowe ustalenie selekcji intymności, która faworyzuje kobiety, i tak długo, jak mężczyźni będą to internalizować, kobiety będą miały z góry skonstruowaną wyższą pozycję społeczną.
Sposób na obejście tej dynamiki to brutalna szczerość i zobowiązanie do prawdomówności, braku wyłączności w stosunku do talerzy, którymi kręcisz. Jeśli utrzymasz swoje opcje na wierzchu i będziesz szczery z każdą dziewczyną i sobą na temat swojego wyboru bycia niewyłącznym, nie tylko usuniesz zęby z tej konwencji, ale także wzmocnisz siebie jako mężczyznę z opcjami (lub przynajmniej postrzeganymi opcjami). Ponadto krytycy zaproponują „no cóż, gdybym zrobił to z jakąkolwiek kobietą, ona by mnie odepchnęła i rzuciła”, na co odpowiem – nie jeśli ustalisz to uczciwie od samego początku. Większość facetów, którzy połknęli konwencję „kobiecej siły”, jest zbyt przestraszona lub zbyt uwarunkowana, aby nawet rozważyć to jako opcję na spotkanie z kobietami. Danie kobiecie do zrozumienia lub potajemne dostrzeżenie, że nie będziesz z nią na wyłączność, podnosi twój poziom towaru i sugeruje opcje i potencjalny sukces, o który będzie rywalizować z innymi kobietami, aby się z tobą związać.
Teoria Talerzy jest również, z całą pewnością, licencją na nieselektywne traktowanie kobiet. To, że potrafisz kręcić talerzem, niekoniecznie oznacza, że powinieneś kręcić tym talerzem. Niektóre nie są warte kręcenia, a mężczyzna z opcjami nie powinien mieć żadnych oporów przed oddaniem jednego na rzecz lepszego jednego lub dwóch. W rzeczywistości mężczyzna powinien być bardziej wybredny pod tym względem, ponieważ zapewnia mu to, co najlepsze z największego wyboru.
Źródło: Plate Theory
Zobacz na: Teoria Drabiny w relacjach damsko męskich [1994]
Musisz wiedzieć || #62 Spinning plates – obracanie talerzy
Silva Verborum: Miałem problem z dziewczynami odwołującymi spotkania godzinę-kilka godzin wcześniej. Działo się to częęęsto (bo np. kot złamał paznokieć i trzeba iść z nim do weterynarza). Taktyką, która pozwoliła mi zmniejszyć to zjawisko było uprzejme zostawienie kobiety na lodzie (w niepewności) tzn. stosowanie przed spotkaniem kobiecego „chyba/może/myślę, że też dam radę/prawdopodobnie/postaram się/jeszcze dam znać”, na przykład: „też chyba dam radę spotkać się w czwartek, ale jeszcze potwierdzę”. Niby drobnostka, ale w moim wypadku znacznie zwiększała szanse na sukces (choć oczywiście nie dawała pewności).
Teoria Talerzy II: Niewyłączność

Utrzymywanie niewyłącznych relacji zwiększa pewność siebie i atrakcyjność mężczyzny. Niewyłączność powinna być sugerowana, nie deklarowana, by wywołać konkurencyjny niepokój i uniknąć mentalności niedoboru.
Kobiety wolą dzielić się mężczyzną o wysokiej wartości niż być obciążone wiernym przegranym.
„Dopiero zacząłem stosować Teorię Talerzy i muszę powiedzieć całkowicie szczerze, że to prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaką zrobiłem w całym swoim życiu. Uczucie posiadania opcji jest uzależniające; sama idea, że nie działasz z emocjonalnej pozycji braku i desperacji, jest genialna. W rzeczywistości im więcej masz opcji, tym bardziej stajesz się atrakcyjny dla kobiet (poprzez nieświadome zmiany w twoim zachowaniu), im bardziej kobiety się tobą interesują, tym więcej kobiet zaczyna się tobą interesować, a im więcej kobiet się tobą interesuje, tym więcej masz opcji. Kiedy już to ruszy, trudno to zatrzymać.
Ostatnio z pewnym powodzeniem „kręcę talerzami”, ale dochodzę do momentu, w którym ryzykuję, że jedna dziewczyna dowie się o drugiej. Jak mam sobie z tym poradzić, nie ryzykując utraty jednego z moich talerzy? Czy w ogóle powinienem wkładać wysiłek w utrzymywanie talerzy, które nie mają tak wysokiej wartości jak inne?”
Prawdziwe opcje są fundamentem pewności siebie, więc staraj się nie myśleć o tym w kategoriach ryzyka, tak jakbyś ryzykował utratę „wspaniałej dziewczyny”. Większość facetów dochodzi do punktu, w którym Gra i kręcenie talerzami daje im pierwszy smak realnych opcji, z których mogą wybierać albo na które mogą się przerzucić, gdy jedna relacja się nie powiedzie. Problem pojawia się wtedy, gdy facet zaczyna kręcić wystarczająco dużo talerzy z powodzeniem i zaczyna myśleć, że osiągnął maksimum swojej „najlepszej” opcji, wtedy wraca stara mentalność niedoboru.
Najczęściej facet, który dopiero zaczyna praktykować Grę i kręcenie talerzami, tak naprawdę nigdy nie kręci talerzami w pełnym sensie. Używa tej strategii tylko po to, żeby zdobyć pierwszą monogamiczną relację, która tak długo mu się wymykała, po czym kończy grę. Nigdy nie internalizuje i nie urzeczywistnia mentalności obfitości.
Kręcenie talerzami niekoniecznie oznacza, że uprawiasz seks ze wszystkimi swoimi „talerzami”. Bardziej chodzi o rozłożenie swoich wysiłków na szerszą pulę kobiet. Niektóre odwzajemnią zainteresowanie i tymi się zajmujesz. Inne nie odwzajemnią albo okażą się mniej atrakcyjne i pozwalasz im odpaść.
Nie jest to tak trudne, jak się wydaje, jeśli tylko ugruntujesz w sobie decyzję o niewyłączności. W pewnym momencie kobiety będą próbowały zapędzić cię w róg i wymusić wyłączność i wtedy twoja determinacja zostanie wystawiona na próbę. Kobiety często mówią, że mają swoje Zasady, więc ty również musisz mieć swoje. Oznacza to między innymi: nie zamieszkiwać z kobietą, nie wpadać z nią w rutynę, nie dzwonić do niej częściej niż to konieczne, by umówić kolejne sporadyczne spotkanie, zachowywać weekendy dla kobiet, które udowodniły zainteresowanie, czyli np. przez seks lub intymność, a te, które jeszcze tego nie zrobiły, relegować na wtorki i środy itd.
Może się to wydawać drobiazgowym mikro zarządzaniem, ale kiedy wprowadzisz to w życie w możliwie pragmatyczny sposób, dopasowany do twojego życia, zauważysz, że decyzje dotyczące tego, które talerze utrzymujesz w ruchu, staną się automatyczne. Jeśli czujesz, że masz coś do stracenia przy konkretnej dziewczynie, to już nie kręcisz talerzami, zaczynasz myśleć o randkowaniu w kategoriach wyłączności. Świetny cytat POOKa: „Kobiety wolą dzielić się mężczyzną o wysokiej wartości niż być obciążone wiernym przegranym.” Wielu facetów (i prawie każda kobieta) ma duży problem z prawdziwością tego zdania, ponieważ biorą je zbyt dosłownie. POOK nigdy nie sugerował, że powinieneś otwarcie deklarować, że będziesz utrzymywał inne opcje i że twoje kobiety powinny świadomie to zaakceptować.
Każda kobieta interpretuje ten cytat właśnie w taki sposób i z dobrego powodu, ponieważ nie chce wyglądać na łatwy cel. Gdy zostaje to postawione wprost, staje się to naturalnie zniewagą dla jej dumy i poczucia własnej wartości. W praktyce jednak niewyłączność musi być ukryta. Musi być zasugerowana, a nie ogłoszona. Dlatego właśnie w praktyce potwierdza się obserwacja POOKa, zachowanie kobiet to pokazuje. Wyobraźnia i lęk przed konkurencją, połączone z sugerowaną niewyłącznością, są narzędziami skutecznego kręcenia talerzami.
Stań się „towarem”, którego ona szuka
Mężczyzna o wysokiej wartości może kręcić talerzami, a czasem te „talerze” podejrzewają, że są inne talerze w jego rotacji, albo nawet wiedzą, że tak jest. Będą to tolerować tak długo, jak długo on pozostaje mężczyzną o wystarczająco wysokiej wartości (albo skutecznie utrzymuje takie wrażenie). W przeciwnym razie hipergamia popchnie je dalej, w stronę innego mężczyzny o wysokiej wartości. Jak pisałem w pierwszej części Teorii Talerzy, niektóre talerze spadają, aby mogły zostać zastąpione nowymi. Musisz być gotowy i wystarczająco pewny siebie, by pozwolić niektórym z nich spaść. Dla facetów, którzy dopiero zaczynają przygodę z Grą i wychodzą z mentalności desperacji [zdrowieją], jest to trudna rzeczywistość do zaakceptowania. Lata deprywacji przyzwyczaiły ich do kurczowego trzymania się „pewnej opcji”. Staje się to jeszcze trudniejsze wtedy, gdy talerz, który akurat spadnie, był pierwszą kobietą, wobec której z powodzeniem zastosowali Grę, albo była atrakcyjniejsza niż jakakolwiek kobieta, z którą byli wcześniej.
Jak wspomniałem wcześniej, nie musisz być seksualny z każdą kobietą, z którą „kręcisz talerz” (kiedyś nazywano to po prostu randkowaniem, zanim w modę weszła seryjna monogamia). Chodzi o potencjał, o świadomość, że mógłbyś być z nimi seksualny albo że istnieją kobiety, które cenią twoją uwagę. To właśnie wywołuje u kobiet lęk konkurencyjny, często nawet wtedy, gdy sam nie zdajesz sobie sprawy, że go wywołujesz.
Jeśli z niektórymi z talerzy jesteś seksualny, tym lepiej, ponieważ wiesz wtedy, że są to „sprawdzone opcje”. Jeśli jedna z nich nie spełnia twoich oczekiwań, masz podświadomą świadomość, że inne to zrobią albo że masz udowodnioną zdolność generowania nowych opcji dla siebie.
Monogamia jest produktem ubocznym, a nie celem
Jedną z największych przeszkód dla mężczyzn w zrozumieniu Teorii Talerzy jest zerwanie z mentalnością „związek długoterminowy jako cel”. Oczywiście nie jestem przeciwny monogamii. Jednak monogamia nigdy nie powinna być celem samym w sobie. Powinna być produktem ubocznym stosowania Teorii Talerzy, ale dopiero wtedy, gdy przefiltrujesz wystarczająco wiele „talerzy”, aby zrozumieć, jak posiadanie opcji wpływa na pewność siebie i kontrolę nad sytuacją (Ramą). Jeśli kobieta nie jest gotowa zaakceptować twojej niewyłączności (np. pojawia się strach: „zostawi mnie, jeśli będę spotykał się z innymi kobietami”), to nie jest talerz, który powinieneś kręcić. Dla faceta z mentalnością długoterminowego związku jako celu brzmi to sprzecznie z intuicją i rzeczywiście takie jest. Jednak mężczyzna, który potrafi bez strachu i uczciwie pozostać otwarty co do swoich intencji, to właśnie ten, który będzie kręcił większą liczbą talerzy. Większość mężczyzn (zwłaszcza tzw. Przeciętni Sfrustrowani Frajerzy) panicznie boi się stracić tę jedną idealną dziewczynę, dlatego nigdy nawet nie próbuje kręcić więcej niż jednym talerzem. Tym bardziej nie mają innych kobiet, z którymi mogliby porównać jej rzekomą „doskonałość”. Widziałem nawet Podrywaczy, którzy robili dokładnie to samo. Są tak zachwyceni sukcesem nowo opanowanych technik, że zatrzymują się przy jednej „dziewczynie ze swoich marzeń”. W rezultacie ich uwaga przestaje mieć dla niej wartość, ponieważ ona dostrzega, że jest jedyną opcją jego intymności. Wtedy scenariusz się odwraca, traci pozycję, zostaje zmarginalizowany.
Nie jest to porażka techniki, lecz porażka mentalności. Jak zbudować swoje „talerze” i pozostać naprawdę niewyłącznym. Co więc zrobić, aby stworzyć swoją rotację talerzy i naprawdę utrzymywać niewyłączność wobec kobiet? Na początek sugerowałbym zrobić dokładnie to, co większość kobiet opanowała do perfekcji przez większą część swojego życia: pozostań celowo niejednoznaczny.
Kobiety stosują Teorię Talerzy niemal automatycznie. Grają rolę kokietki, trudno dostępnej. Wiedzą, jak być wystarczająco niejednoznacznymi, aby utrzymać swoje opcje otwarte, ale nie na tyle, aby zainteresowanie mężczyzny wygasło. Instynktownie wiedzą, że gonimy tylko to, co nam ucieka. Nigdy nie angażują się w pełni, ale wciąż trzymają przed osłem marchewkę.
Kobiety komunikują się w sposób ukryty, poprzez gesty, spojrzenia i zawoalowane znaczenia. Dlatego także ty powinieneś komunikować swoją intencję niewyłączności w sposób ukryty. Nigdy otwarcie nie mów kobiecie, że oprócz niej masz inne „talerze”. Pozwól jej odkryć to poprzez twoje zachowanie, twoje maniery oraz przede wszystkim twoją dostępność dla niej.
Twórz swoją wartość poprzez rzadkość. Nie bądź dla niej zbyt dostępny, ale bądź dostępny na tyle, aby utrzymać jej zainteresowanie i pozwolić jej umysłowi rozważać możliwość, że masz inne opcje. Nawet jeśli ich jeszcze nie masz, wzbudzanie takiego niepokoju jest dla ciebie bardzo użytecznym narzędziem, dopóki faktycznie nie zdobędziesz większej liczby „talerzy”. Sama pewność siebie, wynikająca z wiedzy, że w przeszłości potrafiłeś generować dla siebie opcje seksualne, będzie przejawiała się w twojej osobowości i uruchamiała u kobiet lęk konkurencyjny.
W pewnym momencie kobieta przejdzie do otwartej komunikacji, kiedy wyczerpie już możliwości komunikacji ukrytej. To moment, w którym jej niepokój staje się nie do zniesienia, a potrzeba bezpieczeństwa zmusza ją do otwartości. Zwykle jest to etap, gdy padają pytania typu: „Dokąd to zmierza?” „Czy jestem twoją dziewczyną?” albo może pojawić się ultimatum.
Jak odróżnić gówno test od testu na komfort?
Zobacz to takim, jakie jest: ona czuje się bezsilna i jest to próba wymuszenia zobowiązania. To właśnie moment, w którym albo zostaniesz uznany za „zdrajcę”, albo będziesz nadal kręcił talerzami. W rzeczywistości masz w tej sytuacji więcej opcji niż kiedykolwiek będziesz miał z jedną konkretną kobietą. Możesz oczywiście wybrać drogę tchórza i zgodzić się na wyłączność. Jednak robiąc to, tracisz wszystkie swoje opcje (na tyle, na ile jesteś gotów się zobowiązać), ponieważ ona staje się twoim jedynym źródłem intymności. Staje się pośrednikiem twojej seksualności, a ty tracisz władzę, podczas gdy wcześniej to ty kontrolowałeś swoją dostępność seksualną.
Możesz również kontynuować kręcenie jej jako talerza. Musisz jednak pamiętać, że skoro zdecydowała się już na otwartą konfrontację, nie będzie to ostatni raz, kiedy o tym usłyszysz. W zależności od tego, jak długo utrzymywałeś z nią relację, możesz po prostu pozwolić jej odpaść. Możesz też utrzymać kontakt, ale pozwolić jej trochę ochłonąć i wrócić do niej po kilku tygodniach.
Znów może się to wydawać sprzeczne z intuicją, ale twoja uwaga albo dramatycznie wzrośnie w jej oczach, albo ona po prostu się wycofa. W tym drugim przypadku oznacza to, że nie była warta dalszego wysiłku i nie tracisz czasu ani energii na kobietę z poziomem zainteresowania poniżej 100%.
Pewność siebie wynika z opcji
Nie traktuj teorii talerzy jako filtra, lecz raczej jako narzędzie wzmacniające pewność siebie. Gdybyś teraz wszedł do ringu z zawodowym zawodnikiem UFC, prawdopodobnie byłoby to dla ciebie samobójstwo. Ale jeśli potrenujesz kilka lat, będziesz sparował z innymi zawodnikami i wygrasz kilka walk, prawdopodobnie nabierzesz wystarczającej pewności siebie dzięki swoim wcześniejszym doświadczeniom, by wiedzieć, że potrafisz utrzymać się w ringu. Taka jest właśnie idea: pewność siebie wynikająca z opcji, które masz dzięki niewyłącznym relacjom z kobietami oraz z doświadczenia w ich tworzeniu w przeszłości.
To nie jest gra liczb. Nie chodzi o liczby, chodzi o niewyłączność. Celem nie jest zgromadzenie jak największej liczby kobiet tylko po to, aby przesiać tłum i znaleźć jeden mały złoty kwiat. W rzeczywistości to właśnie prosta droga do katastrofy. Nie istnieje coś takiego jak „Porządna Kobieta [wysokiej jakości]”, to idealizacja. Oczywiście niektóre kobiety są lepsze od innych, ale nie znajdujesz idealnej kobiety, tworzysz idealną kobietę. Nie ma żadnej igły w stogu siana. Takie myślenie to mentalność niedoboru i Tej Jedynej (obsesji na punkcie jednej kobiety). Sedno polega na tym, aby ukształtować siebie oraz kobietę, z którą ostatecznie wejdziesz w relację wyłączną, zgodnie ze swoją Ramą. To proces, który powinien nastąpić przed zobowiązaniem się do wyłączności, a nie po nim.
Świat pełen jest mężczyzn, którzy przez całe swoje związki i małżeństwa próbują nadrobić zaległości, próbują odzyskać kontrolę nad ramą i stać się mężczyzną, którym powinni byli być na długo przed wejściem w związek długoterminowy. Spędzają znaczną część swoich związków, próbując udowodnić, że zasługują na szacunek swojej dziewczyny lub żony, podczas gdy znacznie lepiej byłoby pozwolić jej dojść do tego wniosku jeszcze przed zobowiązaniem, dzięki zdrowej dawce lęku konkurencyjnego.
Źródło: Plate Theory II: Non-Exclusivity
Zobacz na: Moralność jako arena rywalizacji statusowej
Jak zweryfikować kobietę na żonę, nie weryfikując jej?!
[Kobiece] Manipulacje: Poradnik dla początkujących – Rian Stone
Najpierw skup się na rozwoju i eksplorowaniu relacji bez wyłączności, zamiast spieszyć się do monogamii. Kobieta powinna być dodatkiem do życia, nie jego centrum. Najpierw zbuduj siebie i opcje, potem podejmuj trwałe zobowiązania.
Teoria Talerzy III: Przechodzenie do kolejnego etapu
3 listopad 2011

Najpierw skup się na rozwoju i eksplorowaniu relacji bez wyłączności, zamiast spieszyć się do monogamii. Kobieta powinna być dodatkiem do życia, nie jego centrum. Najpierw zbuduj siebie i opcje, potem podejmuj trwałe zobowiązania.
Nie możesz pomóc nikomu, dopóki najpierw nie pomożesz samemu sobie.
Poniższy fragment został opublikowany za zgodą autora konsultacji, którą przeprowadziłem.
Cześć Rollo, nazywam się Akash i jestem wielkim fanem twoich wpisów. Zawsze są jasne, logiczne i wnikliwe.
Odkryłem społeczność około pięciu miesięcy temu, po kolejnym nieudanym związku, który był w dużej mierze wynikiem mojego zachowania jako solidnego Przeciętnego Sfrustrowanego Frajera. Zakończyłem go z ogromnym poczuciem winy, ponieważ uważałem, że skoro była „dobrą osobą”, powinienem był sprawić, żeby to zadziałało, mimo że nie byłem w niej zakochany. Mam 27 lat.
Na podstawie twoich wpisów bardzo doceniłbym twoją radę w dwóch sprawach: 1) jak najlepiej wykorzystać mój zbliżający się powrót na studia w maju, gdzie zamierzam rozpocząć drugi kierunek licencjacki; 2) jak przezwyciężyć dysonans poznawczy, który odczuwam w związku z poznawaniem kobiet poza ramami długoterminowego związku, ponieważ wciąż noszę w sobie społeczne uwarunkowania mówiące mi, że skrzywdzę kobietę, jeśli będę dążył głównie do relacji seksualnych, a więc, że jest to niemoralne. Jeśli chciałbyś opublikować odpowiedź na forum zamiast wysyłać mi ją prywatnie, dla dobra innych czytelników, nie mam nic przeciwko. Chciałem jednak skierować te pytania bezpośrednio do ciebie, ponieważ wierzę, że mógłbym skorzystać z twojej życiowej mądrości. Z niecierpliwością czekam na twoją odpowiedź.
Pozdrawiam, Akash
Akash,
Przedstawię ci ogólny obraz tego, co mogę wywnioskować z twojego pierwszego wpisu, ale musisz zrozumieć, że informacje, które mi przekazałeś, są dość ograniczone. Mogę tylko zakładać pewne rzeczy na podstawie bardzo krótkiego opisu twojego życia, więc miej to na uwadze, czytając to, co napiszę. W przyszłości podaj dokładniejszy opis swoich zachowań, tego jak kończyły się twoje związki, jakie masz tło rodzinne, gdzie mieszkasz, dlaczego robisz drugi kierunek studiów itd. Dzięki temu będę mógł być bardziej precyzyjny i uniknąć zgadywania.
Na początek: jesteś częścią tej „społeczności” dopiero od pięciu miesięcy, więc pierwszą rzeczą, którą ci powiem, jest to, że zmiana osobowości wymaga czasu, podobnie jak oduczenie się schematów myślowych, które przez lata zostały wdrukowane ci jako integralna część twojej osobowości.
Jedną z największych przeszkód, jakie większość mężczyzn napotyka przy przyjmowaniu podstaw pozytywnego, męskiego sposobu myślenia, jest przekonanie, że osobowość jest czymś stałym i że nie mają nad nią kontroli. Wiele z tego nastawienia typu „taki już jestem” wynika właśnie z takiego uwarunkowania i trzeba się z nim rozprawić już na samym początku, ponieważ niemal zawsze jest to inwestycja ego mężczyzny, który prawdopodobnie jest emocjonalnie rozbity, zagubiony i/lub sfrustrowany.
Zrozum teraz, że osobowość ostatecznie jest tym, czym TY decydujesz, że będzie. Nie oznacza to, że czynniki zewnętrzne nie mają na nią wpływu, przeciwnie, to właśnie te zmienne i zewnętrzne wpływy są powodem, dla którego mężczyźni tacy jak ty trafiają do tej społeczności. Jednak to ty decydujesz, co jest dla ciebie komfortowe i jakie cechy będą tworzyć twoją osobowość.
Zdecydowanie nie jesteś czystą kartą, ale masz zdolność usuwania tych części, których nie lubisz albo które są dla ciebie nieużyteczne i zastępowania ich nowymi, takimi, które ci odpowiadają i okazują się skuteczne.
(1) Jak najlepiej wykorzystać mój zbliżający się powrót na studia w maju, aby zdobyć drugi dyplom licencjacki.
To wszystko zależy od twoich osobistych celów. Najlepszym sposobem wykorzystania tego czasu jest całkowite poświęcenie się realizacji celu, dla którego w ogóle zdecydowałeś się na drugi kierunek studiów. Mogę tylko zakładać, że pracujesz nad tym dyplomem z jakimś konkretnym rezultatem w głowie, ale czy to naprawdę jest to, czego chcesz?
Pytam o to, ponieważ znam zdecydowanie zbyt wielu mężczyzn, którzy zmienili bieg swojego życia, żeby lepiej dopasować się do kobiet w swoim życiu albo żeby złagodzić własne niepewności i lęk przed odrzuceniem. To nie jest dla mnie nic nowego, kiedy słyszę historię o facecie, który wybrał określony uniwersytet albo ścieżkę kariery, ponieważ przekonał samego siebie, że pomoże to utrzymać związek, którego panicznie bał się stracić, albo że jest to jego „obowiązek jako mężczyzny”, by wspierać ambicje kobiety, nawet własnym kosztem.
Zakończenie takiego scenariusza najczęściej wygląda podobnie: zgorzkniały mężczyzna, wściekły na samego siebie za długofalowe skutki swoich decyzji, gdy kobieta, którą przez lata próbował zadowolić i do której się dopasowywał, odchodzi do innego mężczyzny, takiego, który trzymał się swojej tożsamości i własnych ambicji. A to właśnie czyni go atrakcyjnym.
Nie wiem, czy i w jakim stopniu dotyczy to twojej sytuacji, ale niech posłuży jako ilustracja tego, czym jest odzyskiwanie i przekształcanie własnej osobowości. Tylko ty masz wystarczającą perspektywę, by ocenić, dlaczego podejmowałeś w swoim życiu określone decyzje. Ja proszę cię jedynie o jedno: bądź bezlitośnie szczery wobec swoich prawdziwych motywacji, które za nimi stały. Być może nadszedł czas, abyś ponownie zastanowił się, dlaczego w ogóle zdecydowałeś się na drugi kierunek studiów.
(2) Jak przezwyciężyć dysonans poznawczy, który odczuwam, gdy poznaję kobiety poza ramami długoterminowego związku, ponieważ wciąż działają na mnie społeczne uwarunkowania mówiące, że skrzywdzę kobiety, jeśli będę dążył głównie do relacji seksualnych, a więc że jest to niemoralne.
Akash, każda choć trochę atrakcyjna kobieta wie, że chciałbyś się z nią przespać. To pierwotny, chemiczny instynkt i mówiąc zupełnie wprost nie ma w tym nic złego. W niektórych odłamach islamu mężczyźni mogą brać „tymczasowe” żony na określony czas, oprócz swoich „stałych” żon, o ile zapewniają im utrzymanie. Niektórzy mormoni praktykują otwartą poligamię w podobny sposób. Są też mężczyźni, którzy wielokrotnie się żenią i rozwodzą (jednocześnie zapewniając utrzymanie kolejnym partnerkom). Wszystkie te praktyki są w mniejszym lub większym stopniu uznawane za moralne. Dysonans pojawia się wtedy, gdy racjonalizacje danego zachowania są sprzeczne z motywacjami stojącymi za nim oraz z towarzyszącymi mu psychologicznymi i społecznymi stygmatami.
Przepraszam za ten nieco „naukowy” żargon, ale twoje poczucie winy albo wahanie wobec chęci eksplorowania wielu relacji jest w istocie wyliczonym efektem bardzo skutecznego społecznego warunkowania, które ma ukryty cel: powstrzymywać naturalny impuls.
Rozpoznanie tego jest pierwszym krokiem do wyjścia poza to ograniczenie i faktycznego wykorzystania go w odpowiedzialny sposób na własną korzyść. Jako mężczyźni mamy biologiczny impuls do nieograniczonego dostępu do seksualności z kobietami o najlepszych cechach fizycznych. To podstawowy fakt i na pewnym poziomie świadomości zarówno mężczyźni, jak i kobiety doskonale to rozumieją. Żadna ilość moralizowania ani społecznego warunkowania nie wymaże tego, co Bóg i ewolucja „zakodowały” w naszych zbiorowych bio-psychologicznych pragnieniach i zachowaniach. Owszem, normy społeczne historycznie podejmowały poważne próby ograniczenia tego popędu, ale nigdy nie mogą i nie powinny go całkowicie usunąć, ponieważ w swojej istocie jest to cecha zapewniająca przetrwanie naszego gatunku.
Nie zamierzam zaprzeczać użyteczności ukrytego celu absolutnej monogamii. Żadna inna struktura nie okazuje się tak wartościowa dla inwestycji rodzicielskiej oraz dla rozwijania silnej męskiej i kobiecej psychiki jak zaangażowana, heteroseksualna rodzina z dwojgiem rodziców. Muszę też dodać, że nie przekonuje mnie pogląd, iż tożsamość płciowa jest wyłącznie zbiorem wyuczonych zachowań, jak próbują nas przekonać niektórzy przedstawiciele głównego nurtu. Istnieje zbyt wiele biologicznych dowodów oraz wynikających z nich różnic psychologicznych i behawioralnych między płciami, by móc to zaakceptować. Dlatego tak ważne jest, aby dziecko, a później zdrowy dorosły, nauczyło się zdrowego doceniania zarówno męskich, jak i kobiecych wpływów w swojej psychice.
Płcie zostały stworzone, by się uzupełniać, a nie zwalczać. Z tego powodu nigdy nie popierałbym zdrady, choćby tylko na podstawie tej jednej zasady, ponieważ monogamia wydaje się najbardziej korzystna dla zdrowych dorosłych. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy ta zdrowa monogamia zostaje zaciemniona przez infantylne emocjonalności i niepewne romantyczne wyobrażenia wraz z wynikającymi z nich oczekiwaniami. Wtedy właśnie mężczyzna powinien wykształcić w sobie postawę bycia NAGRODĄ.
Przyjęcie takiego sposobu myślenia poszerza zakres jego możliwości wyboru monogamii na najbardziej korzystnych dla niego warunkach, zanim w ogóle się na nią zdecyduje. Innymi słowy: jeśli w istocie poświęcasz swoją zdolność realizowania biologicznego imperatywu (czyli nieograniczonego dostępu do seksualności), to z czysto pragmatycznego punktu widzenia będziesz chciał wybrać partnerkę najwyższej jakości z możliwie najszerszej puli kobiet, które jesteś w stanie do siebie przyciągnąć.
Minusem tej propozycji są dwie rzeczy. Po pierwsze, twoja zdolność przyciągnięcia dużej puli wartościowych „kandydatek” jest ograniczona czynnikami, które masz do dyspozycji tu i teraz. W wieku 37 lat, jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziesz bardziej stabilny finansowo i dojrzalszy niż w wieku 27 lat. Teoretycznie więc trzydziestosiedmioletni Akash będzie bardziej atrakcyjny jako kandydat do długoterminowego związku niż dwudziestosiedmioletni Akash.
Po drugie, wartość seksualna kobiet spada wraz z wiekiem, co oznacza, że nie ma żadnej gwarancji, iż twoja piękna, pełna życia 27-letnia narzeczona będzie taka sama w wieku 37 lat. W rzeczywistości szanse są raczej takie, że nie będzie.
To wszystko sprawia, że postawienie swojego biologicznego imperatywu na monogamię jest decyzją o ogromnej wadze i dlatego zasługuje na możliwie najszerszy wybór.
Mężczyźni dosłownie żyją i umierają w zależności od swoich opcji, więc logiczne jest, że powinni przeznaczyć pewien okres życia na pozostawanie otwartymi na eksplorowanie jak największej liczby możliwości, do których mają dostęp, jednocześnie rozwijając się i ulepszając samych siebie, zanim podejmą zobowiązanie tej skali.
I właśnie tutaj większość mężczyzn ponosi porażkę. Kupują i internalizują psychologiczne, społeczne konstrukty (np. „Ta Jedyna”), które są w istocie niczym więcej niż skutecznymi sposobami zaszczepiania w nich poczucia obowiązku i odpowiedzialności za podjęcie takiego zobowiązania, niezależnie od poziomu dojrzałości czy osobistego sukcesu (nie tylko finansowego).
Najsmutniejsi z nich, ci Przeciętni Sfrustrowani Frajerzy, to godni pożałowania mężczyźni, którzy niosą te konstrukty ze sobą aż do małżeństwa, a nawet do starości, nigdy nie rozumiejąc, że mieli znacznie większy potencjał, który roztrwonili, bo nie potrafili spojrzeć poza te schematy i nauczyć się wybierać na podstawie doświadczenia.
Naprawdę silny mężczyzna zazdrośnie strzeże swoich najcenniejszych zasobów: swojej niezależności i zdolności manewrowania. Innymi słowy, swoich opcji i możliwości korzystania z nich. Prawdziwa siła nie polega na kontrolowaniu innych, lecz na stopniu, w jakim kontrolujesz kierunek własnego życia i własne wybory.
Zobowiązanie wobec czegokolwiek zawsze to ogranicza. Kiedy przechodzisz przez jedne drzwi, sto innych zamyka się za tobą. Oczywiście nadal możesz robić, co chcesz, prawda? Zawsze możesz rzucić pracę, rozwieść się z żoną, zmienić studia itd. Ale ilu znasz mężczyzn, którzy są dziś tym, kim są, wyłącznie w wyniku własnych decyzji, nieograniczonych wpływem ich wyborów na dziewczynę, żonę, dzieci, rodziców itd.?
Dla porównania: ilu znasz facetów, którzy posłusznie tkwią w pracy bez perspektyw, która powoli ich wykańcza, tylko dlatego, że to i tak lepsze niż radzenie sobie z konsekwencjami i reakcją rodziny, jakie przyniosłoby jej rzucenie? Czy są wolni, by odejść? Oczywiście. Ale nie bez wpływu na swoje rodziny i relacje.
Gdzie więc cię to pozostawia? Widzę dla ciebie dwie drogi. Możesz napierać i eksplorować swoje opcje z wieloma długoterminowymi związkami, a jeśli zdecydujesz się wejść z nimi w relację seksualną, rób to, utrzymując brak wyłączności. Odłóż na bok i oducz się oczekiwań, które zostały ci wdrukowane przez (życzliwe wobec kobiet) społeczne konstrukty i naprawdę wykorzystaj swoje możliwości, jednocześnie poprawiając własną sytuację w przygotowaniu do ewentualnej monogamii w późniejszym czasie.
Albo możesz pozostać przy swoim poczuciu moralnej doktryny (nie ma w tym nic wstydliwego) i nadal spotykać się z kobietami bez wyłączności oraz badać swoje opcje, podczas gdy będziesz dalej pracował nad sobą, z tą świadomością, że ograniczysz w ten sposób głębię swoich doświadczeń. Nie będę krytykował takiej decyzji, ale zbyt wielu religijnych mężczyzn nie ma dość wytrwałości, by zachować obiektywizm w swojej decyzji o „wytrwaniu” i w gorączkowym pośpiechu do małżeństwa, tylko po to, by w końcu dojść do „tej części z seksem”, ignorując poważne wady charakteru kobiet, które chcieliby poślubić. Lepiej nie dotrzymać jakiegoś postanowienia niż podejmować pochopne decyzje, które na zawsze zmienią twoje życie.
A może wcale nie o to ci chodzi? Nie wiem, czy źródłem twojego wahania jest przekonanie religijne, czy raczej zinternalizowany społeczny konstrukt, który za takie uchodzi, ale czy nie jest ciekawe, że oba są tak ściśle ze sobą powiązane? Znam zagorzałych ateistów, którzy mimo to wierzą w mit „Tej Jedynej” albo w ideę bratniej duszy. Większość kobiet (i niestety zbyt wielu mężczyzn) patrzy na mnie tak, jakbym zaprzeczył istnieniu Boga, kiedy wyjaśniam, dlaczego uważam ich fantazję o bratniej duszy, podsycaną przez serwisy i portale randkowe, za bzdurę i coś psychologicznie szkodliwego w skali społecznej.
Niezależnie jednak od powodów, kobiety powinny być w życiu mężczyzny dodatkiem, nigdy jego centrum. Gdy zaczynasz żyć dla kobiety, stajesz się tą kobietą. Nigdy więcej nie poświęcaj własnej tożsamości tylko po to, by zdobyć jej zmienne uznanie. To ty masz być NAGRODĄ zawsze, nie tylko wtedy, gdy jesteś singlem. Właściwie jest to równie ważne również w długoterminowym związku.
Moja rada jest taka: nawet nie rozważaj monogamii, dopóki po ukończeniu studiów nie będziesz ugruntowany w swojej karierze przez co najmniej dwa lata. Spotykaj się z różnymi kobietami, rób, co chcesz, ale nie zobowiązuj się nawet wobec jednej dziewczyny. Zamiast tego zobowiąż się wobec samego siebie, obiecaj sobie, że nie pozwolisz, by emocjonalność i wdrukowane oczekiwania monogamii dyktowały twoje cele ani sposób ich realizacji. To nazywa się oświecony własny interes: nie możesz pomóc nikomu, dopóki najpierw nie pomożesz samemu sobie.
Źródło: Plate Theory III: Transitioning
Zobacz na: Potęga narracji w podejmowaniu decyzji
Autentyczność – Rewizja | Rian Stone
Czego TY chcesz? | Rob i Chest Rockwell
Posiadanie „Pieniędzy na sytuacje typu Pierdol Się” uratuje twoje małżeństwo
Najnowsze komentarze