Od dyktatury proletariatu do demokracji ludowej: jak komuniści przejęli język demokracji

Demokracja kojarzy się z wolnymi wyborami, pluralizmem politycznym, wolnością słowa i prawem obywateli do odsunięcia rządzących od władzy. Tymczasem jedne z najbardziej represyjnych reżimów XX wieku nazywały siebie demokratycznymi. Niemiecka Republika Demokratyczna, Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna czy Demokratyczna Republika Wietnamu nie były wyjątkami. Stanowiły część szerszego zjawiska, w którym komuniści posługiwali się językiem demokracji, aby uzasadniać system oparty na monopolu jednej partii.
Nie chodziło wyłącznie o propagandową zmianę nazwy. Za tym zabiegiem krył się znacznie ważniejszy mechanizm: zmiana znaczenia słowa „demokracja”, a następnie wykorzystanie jego pozytywnych skojarzeń do zdobywania i utrzymywania władzy.
Komuniści nie musieli od początku otwarcie zapowiadać likwidacji pluralizmu politycznego. Mogli występować jako obrońcy demokracji, reprezentanci ludu i rzecznicy sprawiedliwości społecznej. W tym samym czasie budowali własne wpływy w instytucjach państwowych, podporządkowywali sobie organizacje społeczne i eliminowali konkurencję polityczną.
Aby zrozumieć, jak było to możliwe, trzeba zacząć nie od powojennej Europy Wschodniej, lecz od samej ideologii.
Demokracja, która dopuszcza dyktaturę
W tradycji liberalno-demokratycznej władza podlega ograniczeniom. Opozycja ma prawo istnieć, krytykować rządzących i rywalizować o władzę. Wynik wyborów pozostaje niepewny, a przegrana rządzących musi być realną możliwością.
Lenin wychodził z innych założeń. W napisanym w 1917 roku Państwie a rewolucji przedstawiał demokrację parlamentarną jako narzędzie panowania klas posiadających. Formalna równość praw politycznych nie miała, jego zdaniem, oznaczać rzeczywistej równości, ponieważ bogactwo i własność dawały burżuazji przewagę nad robotnikami.
Rozwiązaniem miała być dyktatura proletariatu, to jest ustrój, w którym klasa robotnicza przejmuje władzę i wykorzystuje aparat państwowy do złamania oporu dotychczasowych klas panujących.
W tej koncepcji dyktatura nie była przeciwieństwem demokracji. Miała być środkiem do urzeczywistnienia jej nowej, proletariackiej postaci. Demokracja miała zostać rozszerzona na pracujących, ale jednocześnie ograniczona wobec uznanych za wyzyskiwaczy.
Stalin rozwinął tę argumentację w Podstawach leninizmu z 1924 roku. Przedstawiał dyktaturę proletariatu jako państwo demokratyczne dla proletariatu i warstw nieposiadających, a dyktatorskie wobec burżuazji.
W ten sposób dokonano zasadniczego przesunięcia znaczenia. Demokracja przestała oznaczać przede wszystkim zasady ograniczania i kontrolowania władzy, a zaczęła oznaczać władzę sprawowaną w imieniu określonej klasy społecznej.
Jeżeli partia komunistyczna uznawała siebie za politycznego reprezentanta proletariatu, mogła przedstawiać własne rządy jako demokratyczne niezależnie od tego, czy obywatele mieli możliwość jej odwołania. Sprzeciw wobec partii można było natomiast interpretować jako sprzeciw wobec interesów klasy pracującej. Opozycja przestawała być uprawnionym uczestnikiem życia politycznego, a stawała się przeciwnikiem historycznego postępu.
Nie oznacza to, że każdy marksista odrzucał demokrację parlamentarną. Ruch socjalistyczny obejmował również nurty demokratyczne, które sprzeciwiały się bolszewickiej dyktaturze. Jednak w marksizmie-leninizmie takie rozumienie demokracji stworzyło ideologiczne uzasadnienie dla monopolu partii komunistycznej.
Demokracja ludowa: nowa nazwa, nowy porządek
Po II wojnie światowej komuniści stanęli przed praktycznym problemem. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej nie wszędzie dysponowali wystarczającym poparciem społecznym, aby samodzielnie zdobyć władzę w wolnych wyborach. Jednocześnie obecność Armii Czerwonej i dominacja Związku Sowieckiego dawały im przewagę, której nie mieli ich przeciwnicy.
Rozwiązaniem stała się polityka stopniowego przejmowania państwa.
W pierwszych latach powojennych komuniści często współtworzyli rządy koalicyjne, deklarowali poszanowanie demokracji i uczestniczyli w strukturach formalnie wielopartyjnych. Nie oznaczało to jednak równowagi politycznej. Szczególne znaczenie miała kontrola nad resortami siłowymi, aparatem bezpieczeństwa, administracją i mechanizmami organizowania wyborów.
W tym okresie upowszechniono pojęcie „demokracji ludowej”. Miało ono podkreślać, że nowy system reprezentuje interesy pracujących, a nie dawnych elit gospodarczych i politycznych. Początkowo formuła ta pozostawiała pewną niejednoznaczność. Mogła sugerować nowy, bardziej społeczny rodzaj demokracji, niekoniecznie będący prostą kopią systemu sowieckiego. W miarę umacniania władzy komunistycznej coraz wyraźniej utożsamiano ją jednak z budową socjalizmu i dyktaturą proletariatu.
Pozostawiano parlamenty, konstytucje, wybory i niekiedy kilka legalnych partii. Zmieniano natomiast ich rzeczywistą funkcję. Parlament przestawał być miejscem niezależnej rywalizacji politycznej, wybory traciły zdolność zmiany rządu, a partie satelickie uczestniczyły w systemie na warunkach wyznaczanych przez komunistów.
Demokratyczne instytucje nie zawsze likwidowano. Często wystarczało pozbawić je samodzielności. To zasadnicza różnica między demokracją jako mechanizmem kontroli władzy a demokracją jako oficjalną deklaracją państwa.
Polska – Blok Demokratyczny i wybory bez wyboru
Polski przykład pokazuje, jak demokratyczne słownictwo mogło towarzyszyć stopniowej likwidacji politycznej konkurencji. Po wojnie Polska Partia Robotnicza przedstawiała się jako siła budująca nowy, demokratyczny porządek. Komuniści nie występowali wyłącznie pod własnym szyldem. Tworzyli koalicje i bloki wyborcze, które miały świadczyć o szerokim poparciu społecznym dla nowej władzy.
Szczególnie wymowna była nazwa Blok Stronnictw Demokratycznych, skupiającego PPR, PPS, Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Demokratyczne.
Samo określenie sugerowało wspólny front sił demokratycznych. W praktyce komuniści dążyli do wyeliminowania niezależnej opozycji, przede wszystkim Polskiego Stronnictwa Ludowego Stanisława Mikołajczyka.
W czerwcu 1946 roku przeprowadzono referendum ludowe, którego wyniki zostały sfałszowane. W styczniu 1947 roku odbyły się wybory do Sejmu Ustawodawczego, również sfałszowane. Towarzyszyły im represje, zastraszanie przeciwników politycznych i działania aparatu bezpieczeństwa. Obywatele formalnie uczestniczyli w głosowaniu, ale wynik nie odzwierciedlał swobodnej konkurencji politycznej.
W kolejnych latach następowała dalsza koncentracja władzy. W 1948 roku połączono PPR z podporządkowaną wcześniej PPS, tworząc Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą. Pozostałe legalne ugrupowania, przede wszystkim ZSL i SD, funkcjonowały jako partie satelickie.
Polska Rzeczpospolita Ludowa zachowała konstytucję, parlament i wybory, lecz zasadnicze decyzje polityczne zapadały w strukturach PZPR. Nie była to demokracja, w której obywatele mogli wybrać inną władzę. Był to system, w którym obywatele mieli uczestniczyć w zatwierdzaniu władzy już istniejącej.
NRD – demokratyczna nazwa i wymuszona jedność
Jeszcze wyraźniej widać ten mechanizm na przykładzie Niemiec Wschodnich. Po wojnie w sowieckiej strefie okupacyjnej działały zarówno Komunistyczna Partia Niemiec (KPD), jak i Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD). Socjaldemokraci stanowili dla komunistów poważną konkurencję, ponieważ również odwoływali się do interesów robotników, ale nie musieli akceptować podporządkowania Moskwie.
Komuniści rozpoczęli więc kampanię na rzecz zjednoczenia obu partii. Oficjalnym uzasadnieniem było zakończenie historycznego rozbicia niemieckiego ruchu robotniczego. Przedstawiano jedność jako warunek odbudowy kraju i zapobieżenia powrotowi faszyzmu.
W rzeczywistości procesowi towarzyszyły naciski sowieckiej administracji wojskowej, zastraszanie przeciwników połączenia i ograniczanie możliwości swobodnego wyrażania sprzeciwu.
W kwietniu 1946 roku powstała Socjalistyczna Partia Jedności Niemiec [SED].
Szczególnie charakterystyczne jest to, że komuniści zapewniali wówczas o przywiązaniu do demokracji i odrębnej niemieckiej drodze do socjalizmu. Takie deklaracje ułatwiały przekonywanie części socjaldemokratów, że nowa partia zachowa pluralistyczny charakter. Z czasem SED została podporządkowana modelowi partii komunistycznej i stała się ośrodkiem dyktatury.
W 1949 roku utworzono Niemiecką Republikę Demokratyczną.
Nazwa państwa podkreślała jego rzekomo demokratyczny charakter. W rzeczywistości NRD była państwem jednopartyjnej dominacji SED, mimo formalnego istnienia innych ugrupowań. To jeden z najbardziej przejrzystych przykładów rozbieżności między demokratyczną nazwą a rzeczywistym sposobem sprawowania władzy.
Czechosłowacja – nacisk z góry i z dołu
Czechosłowacja dostarcza szczególnie interesującego przykładu, ponieważ pokazuje nie tylko propagandowe wykorzystanie demokracji, ale również sposób używania istniejących instytucji do przeprowadzenia zasadniczej zmiany ustroju.
Po wojnie komuniści uczestniczyli w rządzie koalicyjnym i posiadali rzeczywiste poparcie części społeczeństwa. Nie byli jedynie niewielką grupą pozbawioną wpływów. W wyborach w 1946 roku Komunistyczna Partia Czechosłowacji uzyskała największe poparcie spośród ugrupowań politycznych, choć nie zdobyła samodzielnej większości parlamentarnej.
Przełom nastąpił w lutym 1948 roku. Konflikt dotyczący kontroli nad policją doprowadził do dymisji dwunastu niekomunistycznych ministrów. Komuniści wykorzystali kryzys do mobilizacji demonstracji, organizowania komitetów działania i przejmowania kolejnych instytucji. Prezydent Edvard Beneš, pod silną presją, zaakceptował 25 lutego nowy rząd zdominowany przez komunistów.
Kilka lat później czeski działacz i teoretyk komunistyczny Jan Kozák opisał znaczenie takiego sposobu działania w pracy How Parliament Can Play a Revolutionary Part in the Transition to Socialism and the Role of the Popular Masses (Jak parlament może odegrać rewolucyjną rolę w przejściu do socjalizmu i jaka jest rola mas ludowych).
Kozák wskazywał na konieczność połączenia dwóch rodzajów nacisku.
Nacisk z góry miał pochodzić od sił rewolucyjnych wykorzystujących parlament i aparat państwowy. Nacisk z dołu miały wywierać zorganizowane masy społeczne, mobilizowane do popierania zmian i przełamywania oporu przeciwników. W jego ujęciu parlament nie musiał być przeszkodą dla rewolucji. Mógł stać się jej narzędziem, jeśli działania wewnątrz instytucji połączono z odpowiednią mobilizacją poza nimi.
Nie oznacza to, że każda demonstracja była fikcyjna, a wszyscy uczestnicy protestów działali na polecenie partii. Istotą mechanizmu było raczej skoordynowanie realnej mobilizacji społecznej z działaniami sił politycznych kontrolujących część państwa.
Właśnie tutaj ujawniał się kolejny sposób wykorzystywania języka demokracji. Zorganizowana presja polityczna mogła być przedstawiana jako bezpośredni wyraz woli ludu, nawet gdy służyła ograniczeniu możliwości działania innych grup społecznych i politycznych.
Demokratyczna legitymizacja nie wynikała więc jedynie z wyników wyborów. Budowano ją również poprzez demonstracje, organizacje społeczne i odwoływanie się do rzekomo jednolitej woli narodu.
Gdy dyktatura nazywa siebie demokracją
Po umocnieniu władzy komunistycznej demokratyczna retoryka nie zniknęła. Przeciwnie, stała się częścią oficjalnej tożsamości państwa. Niemiecka Republika Demokratyczna, Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna i Demokratyczna Republika Wietnamu już w swoich nazwach deklarowały demokratyczny charakter ustroju.
Podobnie funkcjonowały określenia „demokracja ludowa”, „władza ludu” czy „państwo robotników i chłopów”.
Nie były to przypadkowe ozdobniki. Odzwierciedlały ideologiczne przekonanie, że państwo rządzone przez partię reprezentującą proletariat może być bardziej demokratyczne niż system wielopartyjny, nawet jeśli nie dopuszcza rzeczywistej konkurencji o władzę.
Komunistyczna propaganda przedstawiała demokracje zachodnie jako fasadowe, podporządkowane kapitałowi. Własne państwa określała natomiast jako rzeczywistą władzę większości pracującej.
Powstawał w ten sposób szczególny paradoks: im silniej partia utożsamiała siebie z ludem, tym łatwiej mogła uzasadniać ograniczanie praw politycznych tych obywateli, którzy się z nią nie zgadzali.
Jeżeli partia reprezentowała lud, jej przeciwnicy mogli zostać przedstawieni jako przeciwnicy ludu. Jeżeli socjalizm oznaczał prawdziwą demokrację, sprzeciw wobec socjalizmu można było nazwać działalnością antydemokratyczną. Słowo „demokracja” nie służyło już przede wszystkim określeniu reguł sprawowania władzy. Stawało się narzędziem oceny, kto ma moralne i polityczne prawo tę władzę sprawować.
„W systemach totalitarnych życie ludzi podporządkowane jest wszechobecnej kontroli ze strony władzy. Wyznacza ona standardy i normy zachowania, określa status socjalny obywateli, ustala kierunki, obszary i granice aktywności publicznej oraz kształtuje wzorce życia osobistego” (Wikipedia, Totalitaryzm).
Demokratyczne hasła, partyjna kontrola
Przykłady Polski, Czechosłowacji i NRD pokazują wspólny mechanizm, choć szczegóły historyczne różniły się między krajami. Najpierw formułowano cele, które mogły zyskać szeroką akceptację: demokrację, odbudowę kraju, jedność narodową, sprawiedliwość społeczną, pokój czy walkę z faszyzmem. Następnie budowano koalicje i organizacje przedstawiane jako reprezentacja różnych środowisk. Dzięki temu komuniści mogli zdobywać wpływy również tam, gdzie nie dysponowali samodzielną większością.
Równolegle starano się uzyskać kontrolę nad kluczowymi instytucjami: aparatem bezpieczeństwa, administracją, mediami, związkami zawodowymi i strukturami partyjnymi. Obsadzanie ich lojalnymi działaczami zwiększało zdolność do wpływania na kolejne decyzje polityczne.
Wreszcie przeciwników przedstawiano jako przeszkodę w realizacji deklarowanych celów. Opozycja mogła zostać oskarżona o działanie przeciwko demokracji, jedności narodu lub interesom pracujących. W ten sposób demokratyczne hasła spełniały kilka funkcji jednocześnie. Ułatwiały zdobywanie poparcia, ograniczały podejrzliwość potencjalnych sojuszników, nadawały działaniom politycznym moralne uzasadnienie i pomagały delegitymizować przeciwników.
Nie trzeba zakładać, że wszyscy uczestnicy takich koalicji świadomie uczestniczyli w budowie dyktatury. Wielu rzeczywiście wierzyło w możliwość demokratycznego socjalizmu, powojennej odbudowy lub trwałej współpracy politycznej. Właśnie ta różnica między intencjami poszczególnych uczestników a kierunkiem działania aparatu komunistycznego miała istotne znaczenie.
Najskuteczniejsza osłona polityczna nie musi opierać się na całkowicie fałszywym haśle. Wystarczy, że deklarowany cel jest atrakcyjny, podczas gdy sposób jego realizacji prowadzi do skutków, których część zwolenników nie przewidywała albo nie akceptowała.
Po 1989 roku – nowe nazwy w nowych warunkach
Formalny upadek komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej przyniósł kolejną zmianę języka politycznego.
W Polsce 29 stycznia 1990 roku zakończyła działalność PZPR. Znaczna część jej działaczy utworzyła Socjaldemokrację Rzeczypospolitej Polskiej, której czołowymi politykami zostali Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller. Nowe ugrupowanie przejęło część politycznego i organizacyjnego dziedzictwa dawnej partii rządzącej.
Była to jednak sytuacja zasadniczo odmienna od powojennego przejmowania władzy.
Po 1989 roku dawne środowiska komunistyczne musiały funkcjonować w warunkach pluralizmu, konkurencyjnych wyborów i rzeczywistej możliwości utraty władzy. Część dawnych działaczy przyjęła reguły demokracji parlamentarnej, a zmiany nie ograniczały się wyłącznie do nowego szyldu.
Zachowana została natomiast ciągłość personalna i część organizacyjnych zasobów. Dlatego przemiany te można analizować jako przykład politycznej adaptacji dawnych elit do nowego ustroju, nie utożsamiając ich automatycznie z metodami stosowanymi podczas ustanawiania dyktatur po 1945 roku.
To rozróżnienie jest istotne. Sama zmiana nazwy nie dowodzi oszustwa, podobnie jak samo używanie słowa „demokracja” nie przesądza o niedemokratycznym charakterze ugrupowania. Decydujące znaczenie mają praktyka polityczna, stosunek do opozycji i rzeczywiste zasady sprawowania władzy.
Najważniejsze było przejęcie znaczenia
Historia komunistycznych „demokracji ludowych” pokazuje, że walka polityczna toczy się nie tylko o instytucje, lecz także o znaczenie słów.
Komuniści nie wynaleźli demokracji ani nie byli pierwszymi, którzy posługiwali się nią propagandowo. Ich szczególnym osiągnięciem było jednak stworzenie spójnego ideologicznego uzasadnienia, dzięki któremu monopol jednej partii można było przedstawiać jako wyższą formę demokracji.
Najpierw demokrację zdefiniowano przez interesy określonej klasy społecznej. Następnie partię komunistyczną utożsamiono z reprezentacją tej klasy. Wreszcie władzę partii zaczęto przedstawiać jako urzeczywistnienie woli ludu, nawet gdy rzeczywisty lud nie miał już możliwości swobodnego wyboru innych rządzących.
Na poziomie praktycznym demokratyczna retoryka pomagała tworzyć koalicje, przejmować instytucje, obsadzać stanowiska lojalnymi działaczami i ograniczać polityczną konkurencję. Na poziomie ideologicznym pozwalała przedstawiać te działania nie jako likwidację demokracji, lecz jako jej obronę przed wrogami.
Ostatecznie powstały państwa, które nazywały siebie demokratycznymi, choć obywatele nie mogli pokojowo odsunąć od władzy partii rządzącej.
To najważniejsza lekcja płynąca z tej historii: demokratyczny charakter państwa nie wynika z jego nazwy, deklarowanych intencji ani twierdzenia, że rządzi w imieniu ludu. Wynika z istnienia mechanizmów, które pozwalają obywatelom kontrolować władzę, kwestionować jej decyzje i rzeczywiście ją zmienić. Demokracja, w której nie można odsunąć rządzących od władzy, pozostaje demokracją jedynie z nazwy.
Zobacz na: Powiernictwo: Struktura, Dynamika i Sterowanie
Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe – Andrzej Wronka, Kazimierz Ajdukiewicz, Józef Kossecki
Dlaczego komunizm jest tak zabójczy – James Lindsay
Czy Marks i Engels byli Feministami?

DEMOKRACJA. Demokracji w ogóle zdefiniować niepodobna tak wielkie jest pomieszanie pojęć w tej sprawie. Samo przekonanie, że demokracja jest dobrym ustrojem, nie jest zabobonem. Jest natomiast zabobonem ślepe wierzenie, że tylko demokracja jest dopuszczalną formą ustroju – i to bez rozróżnienia różnych znaczeń tego słowa.
Tych znaczeń jest co najmniej sześć: demokracja ustrojowa. określony rodzaj tejże, ustrój wolnościowy, ustrój praworządny, demokracja społeczna i wreszcie dyktatura partii.
1. „Demokracja” oznacza więc najpierw i przede wszystkim ustrój, w którym lud rządzi, względnie wybiera rządzących, czyli ludowładztwo. Nawiasem mówiąc, skoro tak jest, należy nazwać wyrażenie „demokracja ludowa” dziwactwem bo ono znaczy tyle co „ludowe ludowładztwo” czyli coś podobnego do „maślanego masła”. Bo demokracja pochodzi z greckiego demon lud i kratein rządzić.
2. Nieraz nazywa się jednak demokracją nie demokrację w ogóle, ale określoną postać, formę ustroju demokratycznego. Bo istnieją najróżniejsze postacie demokracji. Jedna z nich to np. tzw. demokracja bezpośrednia, praktykowana jeszcze w niektórych kantonach szwajcarskich, gdzie cały lud zbiera się na tzw. Landesgemeinde i rozstrzyga o najważniejszych sprawach państwowych; w pewnym stopniu jest taka demokracja stosowana także w konfederacji szwajcarskiej. Inną formą demokracji ustrojowej jest demokracja parlamentarna, w której lud wybiera swoich przedstawicieli (parlamentarzystów). Ta ostatnia może przybierać jeszcze różne formy – istnieje np. demokracja prezydencjalna (ministrowie odpowiedzialni przed prezydentem wybranym przez lud) i partyjna (ministrowie odpowiedzialni przed sejmem). Często spotyka się uważanie jednej z tych licznych postaci demokracji ustrojowych za jedyną „prawdziwą” demokrację, co jest oczywistym zabobonem.
3. Od demokracji ustrojowej należy odróżnić ustrój wolnościowy, to jest taki, w którym panuje np. wolność prasy, zebrań itp. Bywa mianowicie, że w ustroju demokratycznym takie wolności są ograniczone (tak np. z reguły w czasie wojny) i na odwrót, że w ustroju niedemokratycznym istnieje wiele wolności.
4. Praworządność jest jeszcze czymś innym, aczkolwiek i ona bywa nazywana czasem demokracją. Ustrój praworządny to mianowicie taki, w którym prawo jest szanowane. Że nie należy praworządności mieszać z demokracją ustrojową wynika z faktu, że znane są liczne państwa z ustrojem demokratycznym, ale w których prawo nie jest szanowane i na odwrót, państwa niedemokratyczne, ale praworządne. Obraz państwa tego ostatniego rodzaju daje znana anegdota z czarów Fryderyka Wielkiego, który był samowładcą i w którego państwie nie było ani śladu demokracji ustrojowej. Anegdota opowiada, że młynarz, któremu urzędnicy królewscy zabrali młyn, oświadczył, że idzie do Berlina, bo powiadał – „. Są jeszcze sędziowie w Berlinie”. Ów młynarz z anegdoty wierzył więc w praworządność swojego niedemokratycznego państwa.
5. Nie trzeba także mieszać demokracji ustrojowej, względnie ustroju wolnościowego czy praworządnego z demokracja społeczną. Ta ostatnia jest ustrojem społecznym, w którym nie istnieją zapory psychiczne między poszczególnymi warstwami społecznymi. Że demokracja społeczna i demokracja ustrojowa to dwie różne rzeczy, wynika z istnienia krajów o ustroju czysto demokratycznym, ale w którym takie zapory są bardzo wielkie – i odwrotnie, krajów niedemokratycznych ustrojowo, ale w których nie ma wielkich przedziałów między ludźmi należącymi do różnych warstw społecznych. Taka demokracja społeczna istnieje nawet dość często w krajach, w których rządzi tyran, starający się sprowadzić wszystkich obywateli do poziomu niewolników.
6. Wreszcie marksiści-leniniści zwykli są nazywać demokracją dyktaturę swojej partii; podobnej terminologii używają także tyrańscy władcy w wielu krajach niedorozwiniętych, gdzie istnieje często jedna tylko partia. Nazywanie takiego ustroju demokracją jest możliwie najgrubszym zabobonem, jaki tylko można sobie wyobrazić – jako że nie ma w nim demokracji w żadnym z powyższych znaczeń: ani ustrojowej, ani wolnościowej itd.
Niezależnie od pomieszania pojęć w sprawie demokracji i zabobonu polegającego na uważaniu za „prawdziwą” demokrację tylko jednego ze znaczeń słowa, istnieje jeszcze inny, bardzo rozpowszechniony zabobon. Polega on na dziwnym mniemaniu, że demokracja albo nawet jedna z postaci demokracji ustrojowej, która okazała się dobrą formą rządów w naszym kraju albo kraiku, powinna być wprowadzona wszędzie na świecie, równie dobrze w Chinach, Etiopii jak i Brazylii.
Że jest to zabobon, wynika już z prostego faktu, że na około 160 państw istniejących obecnie, zaledwie 21 ma ustrój demokratyczny.
Uleganie temu zabobonowi jest jednym z najgorszych i najbardziej kompromitujących przejawów parafiańszczyzny.
Źródło: Sto zabobonów. Krótki filozoficzny słownik zabobonów, Józef Maria Bocheński
USA to Republika Konstytucyjna, a nie Demokracja
Edward Griffin: Demokracja to forma rządów oparta na władzy większości. Koniec kropka. Nic tutaj skomplikowanego. Rządy większości. Zasada łatwa do zrozumienia, łatwa do sprzedania masom i należy dodać, zabójcza.
Weźmy na przykład zjawisko linczu. To nic innego jak rządy większości. Jedna osoba nie zgadza się z większością i kończy na stryczku. Oto czysta demokracja w działaniu. Ale chwila, ktoś powie, owszem, rządy większość tak, ale nie kosztem praw mniejszości. Wtedy, panie i panowie, nie mówimy o demokracji, lecz opisujemy ustrój zwany republiką.
Republika to ograniczona forma demokracji.
Jest to ustrój oparty na ograniczonej władzy większości. Ograniczonej w tym sensie, że każda mniejszość, nawet jednoosobowa, jest chroniona przed kaprysami i pragnieniami większości.
Jak zatem chronić mniejszości przed większością?
Spisujemy na kawałku papieru zestaw reguł określając, co jest, a co nie jest dopuszczalne. W nagłówku owego dokumentu umieszczamy słowo „konstytucja”. Następnie wszyscy wyrażają zgodę, by kierować się tymi regułami bez względu na inne pokusy. Efektem tego procesu jest ustanowienie ustroju zwanego republiką konstytucyjną.

Czytam Marksa, Lenina i ich intelektualnych poprzedników, żeby móc nienawidzić ich bardziej merytorycznie, opierając się na źródłach.
Najnowsze komentarze