Reguły społecznego obycia – Roissy

16 sierpień 2013

Reguły społecznego obycia - Roissy

To pierwsza z trzyczęściowej serii, która zagłębi się w fundamentalne prawa cipkowersum, to jest świata seksu i relacji damsko-męskich. Cipkowersum obejmuje swoim wpływem wszelkie interakcje społeczne, zarówno między dwiema osobami, jak i w grupach, w gronie jednej płci oraz w grupach mieszanych.

Dlaczego nie odwrócić kierunku tych koncentrycznie zagnieżdżonych zależności? Ponieważ biomechaniczna dyrektywa nadrzędna gwarantuje, że każda interakcja społeczna wywoła perturbacje na rynku seksualnym, które przesuną graczy w górę lub w dół skali wartości sprawności prokreacyjnej.

Mówiąc bez ogródek: jeśli gadasz jak kujon, zniechęcisz kobiety. Jeśli gadasz jak charyzmatyczny skurwysyn, kobiety rozjaśnią się na twój widok. A w ostatecznym rozrachunku wszystko, co robimy, robimy dla miłości. Albo dla czegoś, co jest jej całkiem niezłym substytutem.

Reguły społecznego obycia stanowią fundament gry i są kluczowe zarówno w zalotach, jak i w przyjaźniach. Im ściślej się ich trzymasz, tym lepiej będzie wyglądał każdy aspekt twojego życia społecznego, od relacji w pracy, przez romanse, po rodzinę i przyjaciół. Im bardziej od tych reguł odchodzisz, tym gorzej będziesz się czuł, ponieważ ludzie nie będą chcieli przebywać w twoim towarzystwie.

Facet, który ma ogarnięte społeczne obycie, potrafi sprawić, że inni mężczyźni śmieją się i dobrze się czują w jego towarzystwie. Kobiety to zauważą, bo nie są w stanie uciec przed własną naturą i podniecają się widokiem oraz głosem ogarniętego faceta, który panuje nad towarzystwem jak król, którego słowa są niemal równie ważkie jak słowo Boga.

Dlatego reguły te mają zastosowanie uniwersalne i ostatecznie przekładają się na twój sukces jako uwodziciela.

Reguła nr 1: Nie przyjmuj postawy obronnej.

 

Niektórzy mogliby nazwać tę regułę: „Staraj się nie wypadać jak czepialski purysta językowy albo jak Bryan Caplan o krok od rozwalenia sobie głowy pięścią, kiedy odkrywa, że źle policzył spinacze.”

Cel tej reguły jest prosty: jeśli ktoś (czasem, owszem, jakaś śliczna dziewczyna!) robi sobie z ciebie jaja albo nawet podpuszcza cię z odrobiną złośliwości, nie przyjmuj pozycji sperga, niczym oskarżony przysięgający przed ławą przysięgłych złożoną z równych sobie, że jest człowiekiem. Ława ma to w dupie. Oni chcą się po prostu dobrze bawić.

A logiczne odpieranie zarzutów nie jest zabawne. Tak samo jak urażone oburzenie. Ani przesadne tłumaczenie się. Ani pełna napięcia niepewność siebie. Ani jęczenie jak mały, skamlący chłopiec. Ani mina zbitego z tropu przegranego. No dobra, to ostatnie może być zabawne, ale wyłącznie dla sadystów.

Podam przykład działania tej reguły z własnego życia. Byłem na [OCENZUROWANO] i zrobiłem coś głupkowatego, szczegółów nie pamiętam, ale zresztą nie mają one większego znaczenia dla lekcji, którą chcę przekazać, kiedy pewna urocza, młodziutka dziewczyna z całkowicie odblokowaną brawurą ogłosiła wszystkim swoją opinię na temat mojego wybryku: „Fuj, ale to dziwne!”

Zwróć uwagę, że powiedziała to z wyraźną nutą humoru, żeby nikt z obecnych nie pomyślał, że zachowuje się jak zwykła suka czy coś w tym rodzaju. Ale nawet posmarowany rozluźniającym środkiem w postaci żartobliwości, tego rodzaju rzucony z dupy osąd dziewczyny potrafi podciąć nogi słabszemu facetowi, któremu brakuje doświadczenia w subtelnej sztuce społecznej ogłady podgrzewanej seksem.

Na szczęście, żyjąc swoim życiem jako Chateau Heartiste i będąc panem wszystkiego, co obejmuje jego wzrokiem, odpowiedziałem w sposób pozornie nieśmiały i rozbrajający:

{unosząc brwi, opuszczając kąciki ust i powoli kiwając głową jak De Niro kontemplujący nieskończoność kosmosu}: „No pewnie! Mam nadzieję, że któregoś dnia dobiję do 99. poziomu dziwności.”

Nie jest to najbardziej błyskotliwa riposta, jaką kiedykolwiek wygłosiłem, ale nie o to chodzi. Możesz powiedzieć cokolwiek, żeby rozładować jadowitą szpilę, a mimo to zabrzmieć zabawnie i sympatycznie, pod warunkiem, że nie zabrzmisz defensywnie. Roześmiała się, tłum zachichotał z aprobatą i misja wykonana, przynajmniej w tym trzysekundowym okienku. Te trzysekundowe misje nigdy się nie kończą.

Jak na to samo oskarżenie o bycie dziwnym, rzucone przez tę samą dziewczynę i mające zachwiać jego światem, zareagowałby typowy beta, który odwala swoje 40 godzin tygodniowo, trzyma się prostej i wąskiej drogi oraz podtrzymuje infrastrukturę całej cywilizacji?

Już wam mówię, bo słyszałem milion beta-samców potykających się językowo w podobnych sytuacjach. Typowy beta powiedziałby:

„To nie jest dziwne.”

Albo:

„Nie, ja tylko próbowałem…”

Albo:

„Nie, nie miałem tego na myśli w ten sposób…”

Albo:

{nic nie mówi, słabo się uśmiecha i czerwieni}

Wiecie, o co chodzi. Defensywność to wizytówka urażonego beta-samca. Dziewczyna może mieć już całe mokre majtki na myśl o twoim rozpalonym kutasie, ale jeśli przyjmiesz postawę obronną i wyrzucisz z siebie trzy przewidywalne, podszyte urażonym ego idiotyzmy jeden po drugim, jej cipka cofnie się jak żółw wystawiony na południowe słońce. A jeśli to nie ostudzi jej całkowicie, to z pewnością zrobi to wycofanie się rozczarowanego tłumu.

Ta zasada działa również w przypadku męskich przyjaciół. Kumple będą kupować ci więcej drinków i zapraszać cię w więcej miejsc, jeśli będziesz tym wyluzowanym kotem, który nie bierze wszystkiego do siebie i potrafi prowadzić słowną przepychankę jak zawodowiec.

Nie przyjmuj postawy obronnej. Kiedy już wbijesz sobie tę zasadę do głowy, zdziwisz się, jak płynnie świeży smar dla przemiału konwersacyjnego zacznie oliwić trybiki twojego szarego mózgu. To forma autoterapii, która zmusza cię do myślenia nowymi torami i płynięcia po mocniejszych, gładszych ścieżkach neuronalnych. Pozbądź się złych nawyków, a dobre dostaną przestrzeń, żeby się rozwinąć.

Źródło: The Rules Of Social Savviness: Rule #1

 

Reguły społecznego obycia: Reguła nr 2

19 sierpień 2013

Reguła nr 1 społecznego obycia brzmiała: Nie przyjmuj postawy obronnej. Znana również jako reguła: „Jeśli pokażesz miękkie podbrzusze, ludzie będą je rozszarpywać pazurami, aż flaki zaczną ci wypadać”.

W tym wpisie omówimy drugą z trzech Reguł Społecznego Obycia:

Reguła nr 2: Nie narzucaj tematów rozmowy.

Mężczyźni mają swój port termicznego wydechu. Jesteśmy zbyt logiczni. Nie, poważnie. Logika świetnie nadaje się do budowania mostów, które się nie zawalą i do wynajdywania rachunku różniczkowego, ale jest fatalnym narzędziem umysłowym do zarządzania relacjami albo przekonywania kobiet, żeby spojrzały na coś z twojego punktu widzenia.

(Kobiety również mają swój port termicznego wydechu: ich emocjonalne przywiązanie, a następnie racjonalizowanie własnych uczuć, które zaślepia je na prawdziwe motywy mężczyzny).

Logiczne myślenie służy do formułowania teorii, konstruowania argumentów i mozolnego wypracowywania rozwiązań. Mężczyźni, dzięki wieloletniemu obcowaniu z własną naturą, mają odporne ego, które potrafi wytrzymać ciosy zadawane przez przeciwne siły, a następnie przegrupować się przed kolejnym dniem przygód i twórczej destrukcji. W przeciwieństwie do kobiet, które wycofują się w coraz głębsze urojenia, gdy rzeczywistość uderza w ich ego, mężczyźni potrafią, w różnym stopniu, przyjąć taki cios bez większego problemu i uwzględnić nowe dowody, które mogą działać na ich osobistą korzyść.

Płeć a środowisko akademickie
Natura skrajnie solipsystyczna

Ta męska cecha, będąca darem w sytuacjach pozbawionych romantycznego podtekstu, staje się obciążeniem, kiedy przeciwną siłą jest obca istota, która nie gra według zasad logiki. Tą siłą jest kobieca miłość własna, z której wypływają wszystkie absurdy myślenia i osobliwości rozumowania.

Co więc się dzieje, kiedy niepowstrzymana siła męskiej logiki zderza się z nieruchomym obiektem kobiecej miłości własnej? Otrzymujemy coś, co w branży uwodzenia nazywamy uporczywą odmową pozwolenia, by osierocony wątek rozmowy zdechł, kiedy nie spotyka się z dobrym przyjęciem w kobiecym towarzystwie.

Wszyscy widzieliśmy, jak przytrafia się to jakiemuś nieszczęsnemu, przesadnie logicznemu facetowi: triumfalne, niemal uroczyste ogłoszenie fascynującego tematu rozmowy, zrodzone z podjętej w ułamku sekundy decyzji, że zgromadzeni będą zachwyceni jego dowcipem i mądrością; nieskrywana radość, z jaką przedstawia go publiczności; stopniowe ulatywanie pewności siebie z jego zachowania, gdy zbyt wolno dociera do niego, że nikt nie odwzajemnia jego energii ani nie podchwytuje jego błyskotliwości; jąkliwa próba kontynuowania, gdy jedna lub dwie osoby z grupy, zazwyczaj kobiety, nieprzewidywalnie odbijają w stronę zupełnie nowych tematów; wreszcie więzienie ciszy, które go ucisza, gdy poddaje się rzeczywistości i przyjmuje do wiadomości, że grupa POSZŁA JUŻ DALEJ.

A potem nadchodzi najbardziej niezręczny moment jakim jest antykulminacja, której, jeśli jest młody, będzie żałował przez całe miesiące, a jeśli jest starszy i ma już bardziej wyjebane na sadystyczne niezapowiedziane kartkówki, jakie urządza życie, przez godzinę albo dwie. Ten moment, kiedy rozmowa już całkowicie zmieniła kierunek, a dziewczęce zawijasy, podążające za swoimi podskakującymi, pełnymi energii piłeczkami, tchnęły w nią kolejne spazmy świeżej energii, a on rzuca się na brzuch w organiczny rytm wymiany zdań, podejmując ostatnią desperacką próbę narzucenia swojego wcześniejszego, konkretnego toku rozmowy. I oczywiście czerwony plusk zmienia się w czerwony rumieniec, gdy pełne litości spojrzenia, poprzecinane naczynkami pogardy, odpowiadają na jego logiczne naleganie wzrokowym nakazem zaprzestania i zaniechania.

Zostaje upokorzony, a jego sojusznicy w męskiej logice opuszczają go, podczas gdy kobiety przejmują inicjatywę, żeby uratować psującą się atmosferę. Gdy znikają dreszcze podniecenia, znika również erekcja.

Jeśli wpadnie ci do głowy temat rozmowy, który wydaje ci się zwycięski, bądź gotów porzucić go w jednej chwili. Jak mógłby powiedzieć De Niro* o uwodzeniu: nie przywiązuj się do tematu, którego nie jesteś gotów rzucić w diabły w ciągu dziesięciu sekund, jeśli poczujesz, że za rogiem robi się gorąco od kobiet. (*Parafraza tekstu De Niro z Gorączki).

Pozwól wątkom umierać. Nie próbuj później ich wskrzeszać. Nie zatłukuj dobrej zabawy swoim genialnym spostrzeżeniem, które świat jest rzekomo skazany znosić. Nie próbuj wbijać ludziom do głowy swojego przekazu, kiedy grupa uznała, że czas porozmawiać o czymś innym. Jeśli opanujesz sztukę zręcznego omijania własnej upartej lojalności wobec samego siebie, nauczysz się doceniać buzującą, jazzową naturę słownej gry wstępnej. Kobietom przychodzi to naturalnie, ale mężczyźni, zwłaszcza ci ze spektrum autyzmu, muszą nad tym pracować, żeby osiągnąć podobny poziom instynktownego wyczucia.

Jeśli czujesz ten uparty głos, który podpuszcza twoje ego, żeby za wszelką cenę doprowadzić argument do końca, nie słuchaj go. Oprzyj się tej pokusie. Wybierz chaos. Zaakceptuj, że rozmowy i naciski społeczne będą chaotyczne i że z tej bulgoczącej piany flirtujących przekomarzanek, znajdującej się poza twoimi wąskimi mentalnymi alejkami i rozkwitającej zarówno dzięki twojemu jednoczesnemu kierowaniu nią, jak i poddawaniu się jej, może wybuchnąć prawdziwe pożądanie niczym rozbłysk słoneczny.

Kobiety oceniają wartość mężczyzny jako partnera na podstawie znacznie większej liczby zmiennych niż tylko jego buty czy kwadratowa szczęka. Oceniają jego dowcip, opanowanie pod presją i zdolność adaptacji. Czy potrafi pewnie prowadzić rozmowę przez jej nagłe zakręty? Czy potrafi szybko odciąć się od słabych momentów rozmowy, a jej pędzące ku szczytom chwile przejąć jako własne? Te oznaki samczej natury alfa i tak, są one charakterystycznymi cechami osobowości samca alfa, są na tyle subtelne, że mogą umknąć innym mężczyznom wyposażonym w ośmiocylindrowe, napędzane logiką umysły, ale w oczach intuicyjnych kobiet nabierają ogromnego znaczenia dzięki milionowi lat ewolucji prowadzącej je ku nosicielowi übernasienia, które mogą orgazmicznie wessać.

Jednym z trików, którego się nauczyłem i który pomaga mi unikać błędu narzucania tematów rozmowy, jest porzucenie rozwijającej się myśli dokładnie w chwili, kiedy grupa chce usłyszeć jej dalszy ciąg. Lepiej popełnić błąd, pozostawiając temat niedokończony blisko jego kulminacyjnego punktu, niż zatłuc go na śmierć już po upływie jego terminu ważności. Nie jesteś komikiem stand-upowym z mikrofonem i publicznością skazaną na słuchanie; jesteś facetem w grupie ludzi, którzy mniej więcej na równych zasadach konkurują o czas na zabranie głosu. Mądrze korzystaj z czasu, kiedy masz głos. Twój dowcip powinien być prezentem, a nie obowiązkiem dla innych.

Źródło:  The Rules Of Social Savviness: Rule #2

 

Reguły społecznego obycia: Reguła nr 3

20 sierpień 2013

Król, czyli ty, kolego, wychodzi na balkon zamku, żeby donośnym głosem przemówić do zgromadzonego poniżej tłumu, który nadstawia uszu. Ciężka aksamitna szata faluje wokół ciebie, królewskie błyskotki lśnią w słońcu, spoglądasz w dół, unosisz ręce z dłońmi zwróconymi ku niebu i mówisz: „Co sądzicie o mojej regule?”

Absurdalne, prawda? Król nigdy nie przemawiałby w ten sposób do swojego uwielbiającego go ludu. Nie pytałby ich o opinię; po prostu oznajmiłby, co zamierza zrobić, i nie oczekiwałby niczego poza entuzjastycznym przyjęciem swoich recept. Król nie pyta. Król obwieszcza. To ostatnia część serii poświęconej Regułom Społecznego Obycia.

Trzecia reguła dopełnia to, co uważam za zwycięską trójcę zachowań społecznych charakterystycznych dla obytego społecznie samca alfa. Jak pokazuje powyższa scena, wydaje nam się czymś dziwnym, kiedy mężczyzna o wysokim statusie zadaje pytania. Oczekujemy raczej, że taki mężczyzna oznajmi swoje zamiary albo wygłosi swoją opinię, zamiast zastanawiać się na głos, czy jego zamiar ma sens albo czy jego opinia jest coś warta.

Ten naturalny ludzki odruch, by osoby usilnie zadające pytania postrzegać jako z natury stojące niżej w hierarchii, odruch szczególnie wyostrzony u kobiet jako psychologiczny mechanizm służący do oceniania, którzy mężczyźni w ich otoczeniu nadają się do przelecenia, może zostać wykorzystany przez społecznie ogarniętych mężczyzn dla własnej korzyści.

Reguła nr 3: Nie zadawaj pytań, jeśli zamiast tego możesz coś stwierdzić.

Zanim pojawi się Drużyna Autystów, żeby się oburzyć, że ta reguła oznacza, iż mężczyzna nigdy nie powinien zadawać pytań, nawet jeśli potrzebuje odpowiedzi na coś, czego nie wie, przypomnij sobie, że życie jest po brzegi wypełnione ogólnymi regułami, które muszą znosić upokorzenie w postaci wyjątków, które trudno z nimi pogodzić. Naucz się żyć z tym dysonansem.

Reguła nr 3 jest najmniej sztywna i najbardziej frustrująca spośród trzech Reguł Społecznego Obycia dla ludzi słabo radzących sobie społecznie, choć jednocześnie jest najłatwiejsza do stosowania, pod warunkiem wyrobienia sobie pewnej samoświadomości. Traktuj Regułę nr 3 bardziej jako cel, do którego należy dążyć, niż jako żelazne przykazanie.

Czytelnik Lorem Ipsum bardzo dobrze opisuje Regułę nr 3 w komentarzu pod tym wpisem:

Jedną z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem, żeby poprawić swoje wiadomości tekstowe, było usunięcie wszystkich znaków zapytania, ponieważ tryb pytający jest oznaką klasycznej ramy beta (nawet gdy używa się go jako środka retorycznego; twoje wiadomości powinny być pisemnym odpowiednikiem krótkich, rzeczowych komunikatów pilota zmagającego się ze sterami uszkodzonego samolotu). W swojej istocie jest to postawa uległa; ktoś inny posiada informację (władzę), a ty błagasz go, żeby podzielił się z tobą tą władzą.

„Czy to podchwytliwe pytanie? Uwielbiałem Spice Girls”

kontra:

„Podchwytliwe pytanie. Uwielbiałem Spice Girls”.

Druga wersja jest mocniejsza. Alfa ZAWSZE wie, nawet kiedy nie wie.

Zachowuj się tak, jakbyś wiedział, nawet kiedy nie wiesz. Laski lecą na przesadnie pewnych siebie facetów. Nadmierna pewność siebie jest sercem gry.

Wyrób więc sobie nawyk myślenia, zanim coś powiesz. Dokonuj tej błyskawicznej korekty, która w twojej głowie zamienia pytania w stwierdzenia. Unikaj znaku zapytania w SMS-ach, czatach i e-mailach. Jeśli da się przeformułować pytanie w stwierdzenie, to zrób to. A gdy twój język sprawnie przystosuje się do tego ulepszonego, alfowego sposobu mówienia, odkryjesz nowego mężczyznę wyłaniającego się z poczwarki twojej beta-skorupy. Udawaj, aż sam się takim staniesz. I nie miej żadnych wątpliwości: MOŻESZ stworzyć lepszego mężczyznę z tego, którym jesteś obecnie.

Trzy Reguły Społecznego Obycia

1. Nie przyjmuj postawy obronnej.
2. Nie narzucaj tematów rozmowy.
3. Nie zadawaj pytań, jeśli zamiast tego możesz coś stwierdzić.

Przestrzegaj tych reguł, a twoje życie towarzyskie radykalnie się poprawi. Połowa twojej gry stanie się zbędna, ponieważ znajomi oczarowani twoim towarzystwem sami będą robić wszystko, żeby umawiać cię ze znanymi im dziewczynami. I, do cholery, dopilnują, żeby te dziewczyny były ładne i kobiece, bo przecież nie chcielibyście rozczarować Króla, prawda?

AKTUALIZACJA

Mangan podlinkował artykuł o tzw. intonacji wznoszącej, to jest manierze wypowiadania zdań oznajmujących tak, jakby były pytaniami. Cytat:

[Wznosząca intonacja zdań oznajmujących] jest całkowitym przeciwieństwem pewności siebie i asertywności.

Po raz kolejny widzimy, jak ziemiańska arystokracja nauk o człowieku ♥ potwierdziła ♥ koncepcje Chateau Heartiste, dostarczając kolejnej amunicji zwolennikom Gry jako pełnoprawnej techniki uwodzenia na skróty. Negacjoniści Gry zapłakaliby, ale ich płyny ustrojowe już się wyczerpały, ponieważ ostatnią łzę ulgi po seksie wylali w szczeliny swojej kanapy.

Źródło: The Rules Of Social Savviness: Rule #3

 

Zobacz na: Przełamywanie lodów: Rodzina. Praca. Pasje. Marzenia.
Poradnik dla  Kompletnego Idioty: Jak Rozmawiać z Ludźmi
Mężczyzna jest swoim własnym sędzią
Bronić, Wyjaśniać, Usprawiedliwiać, Racjonalizować. Kiepskie narzędzia dla ciot
Drabina Eskalacji DiCarlo
Cykl Obserwuj, Zorientuj, Zdecyduj i Działaj [O.O.D.A. Loop]
Spergi, Cynicy i Manipulatorzy: Jak Mowa Władzy wpływa na cykl życia kultur