Leonard Peikoff: Psychologia Arystotelesa: Natura Duszy, Percepcja Zmysłowa i Myślenie – Historia Filozofii Zachodniej (część 18 z 50)

Historia Filozofii Zachodniej - Psychologia Arystotelesa - Natura Duszy, Percepcja Zmysłowa i Myślenie (część 18 z 50)

Leonard Peikoff: Arystoteles: Filozof dla Życia tu, na Ziemi – Historia Filozofii Zachodniej (część 13 z 50)
Leonard Peikoff: Epistemologia Arystotelesa: Pojęcia, Wyjaśnianie i Istota Nauki – Historia Filozofii Zachodniej (część 14 z 50)
Leonard Peikoff: Arystoteles: Ojciec Logiki – Historia Filozofii Zachodniej (część 15 z 50)
Leonard Peikoff: Metafizyka Arystotelesa: Materia, Forma i Przyczynowość – Historia Filozofii Zachodniej (część 16 z 50)
Leonard Peikoff: Teleologia Arystotelesa: Ruch, Działanie Ukierunkowane na Cel i Nieruchomy Poruszyciel – Historia Filozofii Zachodniej (część 17 z 50)

Teraz chcę pokazać, jak Arystoteles używa tych samych podstawowych pojęć, formy i materii, potencjalności i aktualności w swojej dyskusji o psychologii.

Tutaj pytanie, jak wiecie, brzmi: jaka jest natura duszy? Pamiętajcie, psyche to po grecku dusza, a więc psychologia to teoria duszy.

Przypomnijcie sobie Platona, jego pogląd był taki, że dusza jest substancją, bytem, samowystarczalnym bytem, który tymczasowo istnieje w ciele, a który jest zdolny do niezależnego istnienia w innym świecie.

Pamiętajcie też, że Platon wierzył w reinkarnację, całe pitagorejskie koło narodzin. Dla Platona istniał konflikt, zasadniczy metafizyczny konflikt, między duszą a ciałem. Dokładniej, między najwyższą częścią duszy, którą Platon nazywał rozumem, a ciałem i cielesnymi elementami duszy. Na tej podstawie Platon oparł swoją etykę ascezy: ciało jako więzienie, powinniśmy uciekać od przyjemności zmysłowych, filozofia jako praktykowanie umierania itd.

Arystoteles, zgodnie ze swoim podstawowym podejściem do filozofii, chce podać doczesne wyjaśnienie natury duszy. Naturalistyczne, a nie nadprzyrodzone wyjaśnienie. Zaczyna od zwykłego greckiego znaczenia terminu psyche, czyli dusza. Dla przeciętnego Greka z ulicy dusza oznaczała zasadę życia. Nie była ograniczona do ludzi ani do istot świadomych.

To był element odpowiedzialny za życie, czy to marchewki, psa, czy człowieka. I oczywiście, tam gdzie to miało zastosowanie, był elementem odpowiedzialnym za poznanie. Rzecz, która jest żywa po grecku, to rzecz, która ma duszę. Nadal używamy tego języka dzisiaj, chociaż jeśli nie znasz łaciny, nie będzie ci on znajomy.

Ponieważ nazywasz żywą istotę istotą ożywioną. Ożywiony to po prostu angielski odpowiednik łacińskiego słowa anima, które po łacinie oznacza duszę, tłumaczenie greckiego psyche. A zatem, gdy mówisz, że coś jest nieożywione, dosłownie mówisz, że brakuje mu duszy. I to jest pierwotne greckie użycie.

Tak więc dusza, dla Arystotelesa, można to ująć w ten sposób, jest tym, co sprawia, że żywa istota jest żywa. Możemy ją więc porównać na przykład do człowiekowatości.

Człowiekowatość jest istotą człowieka. To, co czyni rzecz człowiekiem. Podobnie duszę można nazwać żywotnością organizmu. Istotą żywej istoty. Tym, co czyni ją żywą istotą.

Co czyni rzecz tym, czym jest? Zawsze jest to jej forma. Jeśli więc człowiekowatość jest formą człowieka, dusza jest formą żywej istoty. A ciało, odwrotnie, musi być materią istoty żywej. A zatem dusza ma się do ciała tak, jak forma do materii.

Teraz możemy wyrazić tę samą myśl w terminologii potencjalności i aktualności. Załóżmy, że mamy garść związków chemicznych o wartości około 98 centów. To było w czasach przed inflacją. Prawdopodobnie teraz te związki byłyby warte pięć czy sześć dolarów. I są tak dobrane, że razem mają potencjalność życia. Nie aktualność, ale potencjalność. Teraz zorganizujmy je, połączmy na różne sposoby w działające żywe ciało. Teraz zaktualizowaliśmy ich potencjalność [możność].

Ze względu na nową strukturę, którą narzuciliśmy, mamy teraz faktycznie zestaw życiowych zdolności i funkcji, które wcześniej mieliśmy tylko potencjalnie. I to, mówi Arystoteles, jest duszą. Którą definiuje w istocie jako aktualność naturalnego ciała mającego w sobie potencjalnie życie. Tak więc dusza ma się do ciała jak forma do materii, jak aktualność do potencjalności.

Dusza - od potencjalności do aktualności

W pewnym momencie podaje przykład. To jak piętno odciśnięte w wosku. Wosk jest odpowiednikiem ciała, a odcisk lub wzór na nim jest odpowiednikiem duszy. Dusza dla Arystotelesa nie jest zatem rzeczą ani bytem, lecz jedynie aspektem żywego organizmu. To nazwa dla tych życiowych zdolności, które wynikają z uporządkowania materii w określony sposób.

Pytanie zatem brzmi: jaka jest forma żywego ciała? Co odróżnia je od rzeczy nieożywionych? Odpowiedź Arystotelesa to konkretny zestaw biologicznych mocy lub zdolności. Zasadniczo zdolność odżywiania, wzrostu i rozmnażania. To jest absolutne minimum. Gdy byt posiada te zdolności, jest żywy. A jeśli dusza reprezentuje formę żywej istoty, jej wyróżniające cechy, to duszy nie należy pojmować jako substancji czy rzeczy, lecz jako zbiór lub zestaw życiowych zdolności.

Ponieważ to one odróżniają żywą istotę.

I tak mówi Arystoteles, gdyby oko było kompletnym organizmem, jego oczowatość, jego aktualność, jego dusza byłaby zdolnością widzenia. Gdyby siekiera była organizmem, jej siekierowatość, jej charakterystyczne siekierowate zdolności, jej zdolność cięcia byłaby jej duszą.

To samo dotyczy prawdziwych istot żywych. Nie można odkryć duszy, rozcinając ciało i mając nadzieję, że wyciągnie się niematerialnego ducha z innego wymiaru. To nazwa dla charakterystycznych trybów i zdolności zachowania, które czynią istotę żywą żywą. To właśnie oznacza dusza dla Arystotelesa.

Ta doktryna ma wiele doniosłych konsekwencji.

Po pierwsze, Arystoteles wyraźnie wyciąga wniosek, że nie ma duszy bez ciała. Nie ma formy bez materii. Żadna moc cięcia nie unosi się swobodnie bez materialnej siekiery. Żadne życiowe zdolności nie unoszą się swobodnie bez bytu, który te zdolności posiada.

Dlatego dla Arystotelesa reinkarnacja, czyli opuszczenie ciała przez duszę i powrót do nowego ciała, jest czymś wręcz absurdalnym. I traktuje tę doktrynę z pogardą. Dla Arystotelesa, z tego samego powodu, nie istnieje osobista nieśmiertelność. Dlaczego użyłem słowa „osobista”, zrozumiecie za chwilę.

Co więcej, ta doktryna usuwa metafizyczną podstawę dla jakiegokolwiek konfliktu duszy i ciała. Dusza i ciało to dwa aspekty jednej zintegrowanej całości, w przeciwieństwie do poglądu Platona. Spieszę dodać, że w etyce Arystotelesa jest nieco platonizmu, co zobaczymy. Ale nie jest on tak intensywny jak u Platona, ponieważ zniknęły metafizyczne i psychologiczne podstawy. Nie ma innego świata, nie ma metafizycznej opozycji duszy i ciała, ani osobistej nieśmiertelności.

Jak dotąd przedstawiłem tylko wprowadzenie do teorii duszy Arystotelesa. Twierdzi on bowiem, że istnieją różne rodzaje dusz, czyli różne typy zdolności życiowych, które można odkryć, obserwując charakterystyczne rodzaje zachowań istot żywych.

Według Arystotelesa istnieją trzy podstawowe typy duszy.

Najbardziej prymitywny poziom to istoty, które po prostu odżywiają się, rosną, rozmnażają się. Wszystkie żywe istoty mają ten rodzaj duszy. Ale tylko jeden typ ma wyłącznie tę duszę, a są to warzywa lub rośliny, jak byśmy je dziś nazwali. W konsekwencji ten zestaw władz, odżywianie, wzrost, rozmnażanie, nazywany jest duszą wegetatywną lub czasami duszą odżywczą.

Następnie obserwujemy istoty żywe, które mają wszystkie władze wegetatywne oraz zdolność percepcji zmysłowej. Innymi słowy, prymitywną formę świadomości. W rezultacie te istoty są zdolne do doświadczania przyjemności i bólu, gdy odpowiednie bodźce docierają do ich świadomości. W rezultacie są zdolne do doświadczania pragnienia lub awersji. W niektórych przypadkach są zdolne do lokomocji, do poruszania się w kierunku obiektu lub od niego. Nazywamy je zwierzętami. I mają one to, co tłumaczy się niestety jako „dusza zmysłowa”. Ale to nie oznacza stanu. Oznacza żywą istotę z władzą percepcji zmysłowej. Zauważ, że ta dusza zakłada poprzednią.

Dusza odżywcza lub wegetatywna jest warunkiem utrzymania jakiejkolwiek istoty przy życiu. Umożliwia ona wyższy typ duszy, który będzie biologicznie samowystarczalny i będzie miał zdolność percepcji zmysłowej. Zauważ, że powiedziałem, iż umożliwia wyższy typ. W związku z tym możemy powiedzieć, że dusza zwierzęca jest aktualizacją potencjalności ustanowionych przez duszę wegetatywną. W tym sensie dusza zwierzęca jest na wyższym poziomie. Reprezentuje wyższy stopień aktualizacji niż rośliny.

I w końcu docieramy do człowieka, który ma poprzednie zdolności plus nous, umysł. Zdolność myślenia, pojmowania uniwersaliów lub abstrakcyjnych form, rozumowania. Ma on duszę rozumną. I znów wymaga to poprzednich. Gdybyśmy nie mieli doświadczenia zmysłowego, nie moglibyśmy abstrahować, nie moglibyśmy osiągnąć rozumu. Dlatego ponownie dusza zmysłowa umożliwia istnienie duszy rozumnej. A dusza rozumna, gdy się pojawia, jest aktem lub aktualizacją tych możności. I dlatego jest na wyższym poziomie niż dusza zwierzęca.

Trzy rodzaje duszy według Arystotelesa

Arystoteles zbadał każdą z tych dusz, każdy z tych zestawów zdolności życiowych szczegółowo w swoim dziele De Anima. To łacińskie tłumaczenie greckiego peri-psyche, czyli o duszy, jak widzicie. I w wielu innych pracach również to studiował. Ale najważniejsze jest De Anima. Tutaj chcę powiedzieć kilka słów na dwa tematy. Poglądy Arystotelesa na zmysły i rozum jako uzupełnienie wykładu z zeszłego tygodnia. Musiałem to pominąć w zeszłym tygodniu, ponieważ nie mieliście jeszcze wystarczająco dużo kluczowych pojęć Arystotelesa, aby zrozumieć jego pogląd.

Po pierwsze, w kwestii zmysłów Arystoteles dokonał wielu znaczących rzeczy. Był pierwszym, który zdefiniował pięć zmysłów, określił ich organy i funkcje. Jak wspomniałem w zeszłym tygodniu, to on zasugerował, że błąd wynika nie ze zmysłów, ale z błędnej interpretacji przez umysł.

Po prostu nie mam czasu, aby omówić wszystkie jego osiągnięcia w tym zakresie. Chcę jednak krótko wspomnieć o jednym elemencie jego ujęcia zmysłów, mianowicie jak Arystoteles odpowiedział sofistom. Pamiętacie argument Protagorasa, który podkreślałem tygodnie temu. Że cechy, które rzeczy zdają się posiadać, kolor, dźwięk, smak, ciepło itd. Istnieją one tylko dzięki narządom zmysłów obserwatora. Że te cechy nie są naprawdę w samych rzeczach i dlatego nigdy nie kontaktujemy się z rzeczywistością taką, jaka jest.

Jaka jest odpowiedź Arystotelesa?

Cóż, po pierwsze, sądząc po jego zachowanych dziełach, Arystoteles jest w tej kwestii niespójny. Czasem wydaje się zgadzać z sofistami, że jeśli ludzkie zmysły przyczyniają się do rodzaju percepcji, to unieważnia to percepcję. I tak częściowo twierdzi, że cechy, których doświadczamy, jak kolory, zapachy, wonie itd. Istnieją w samych rzeczach całkowicie niezależnie od ludzkiej percepcji. Ten pogląd często nazywany jest naiwnym realizmem.

Realizmem ze względu na nacisk na postrzeganie rzeczywistości taką, jaka jest. Naiwnym, gdyż ludzie, którzy ochrzcili ten pogląd, uważają go za naiwny punkt widzenia. Na tak zdefiniowany naiwny realizm sofiści zdają się mieć oczywistą odpowiedź. Protagoras może powiedzieć: co masz na myśli, że te cechy istnieją niezależnie od nas? Tak oczywiście zależą od narządów zmysłów i zmieniają się wraz z ich zmianami. Jak możesz twierdzić, że są niezależne?

Dlatego częściowo Arystoteles wydawał się przyznawać, że w pewnym sensie te cechy były funkcją ludzkiego postrzegania. A potem nie potrafił wyjaśnić, jak mimo to miałyby być one uznane za prawdziwe. Oto jego najlepsza próba odpowiedzi na to pytanie.

To pomysłowe. Zobaczmy, czy uda ci się za tym nadążyć przez około trzy minuty. Znów, wykorzystuje potencjalność i aktualność. Proces spostrzegania, mówi gdzieś Arystoteles, jest procesem. Innymi słowy, rodzajem zmiany. Jako taki musi być przejściem od potencjalności do aktualności. Jest to w istocie, kontynuuje, podwójna aktualizacja. Podwójne przejście od potencjalności do aktualności. Jedno zachodzi w narządzie zmysłu, to jest oku, uchu, czy innym.

Drugie w postrzeganym przedmiocie. Rozważmy je po kolei, najpierw zmianę w narządzie zmysłu. Arystoteles zauważył, a przynajmniej tak mu się wydawało, że gdy postrzegasz, odpowiedni narząd zmysłu sam nabywa daną postrzeganą cechę. Jeśli więc patrzysz na czerwony przedmiot, a ktoś spojrzy na oko patrzącego, w odpowiednim świetle można zobaczyć na gałce ocznej mały czerwony obraz. Okazuje się, że samo oko jest chwilowo zaczerwienione. Albo jeśli włożysz rękę do gorącej wody, aby wyczuć jej temperaturę, a potem dotkniesz samej dłoni, wydaje się, że nabyła ona cechę, którą odczuwa, to jest sama stała się ciepła.

Możesz sam wyobrazić sobie doświadczenie smakowania czyjegoś języka, który zjadł ciasto z wiśniami itp. Ale prawdopodobnie nabiera też tej samej jakości, co smak, którego doświadcza. Tak więc po stronie postrzegającego, wrażenie zmysłowe dla Arystotelesa jest procesem, w którym postrzegana jakość jest faktycznie odtwarzana w narządzie zmysłu.

Narząd przed postrzeganiem ma zdolność, możność, do bycia scharakteryzowanym przez jakość X. A postrzeganie jest procesem, w którym ta jakość zostaje zaktualizowana w narządzie. Następnie Arystoteles kontynuuje: istnieje równoważny proces zachodzący w przedmiocie. W rzeczy samej, w tym, co postrzegasz. Zanim postrzeżesz czerwony przedmiot, weźmy to jako przykład, zanim to zrobisz, sam w sobie, nie jest on faktycznie czerwony. W tym zakresie sofiści mają rację.

Rzeczywista czerwień jest w pewnym sensie funkcją naszej ludzkiej formy percepcji i nie istniałaby, gdyby nie było ludzkich spostrzegających. To samo dotyczy smaku, dźwięków itd. Ale, i tu jest jego duża różnica zdań z sofistami, przedmiot w rzeczywistości ma w istocie pewną potencjalność. Ma potencjalność bycia postrzeganym w określony sposób przez człowieka spostrzegającego. I to jest prawdziwy fakt dotyczący tego przedmiotu.

To taki rodzaj przedmiotu, który przy danym spostrzegającym może być postrzegany jako czerwony, gorący czy inny. W przeciwieństwie do rodzaju przedmiotu, który w istocie nie może, który może być postrzegany tylko na przykład jako żółty, zimny czy inny.

Teraz, w procesie percepcji zmysłowej, mówi Arystoteles, ta potencjalność przedmiotu zostaje zaktualizowana. Przedmiot, który może być widziany, na przykład, jako czerwony, staje się faktycznie widziany jako czerwony. Przedmiot, który ma potencjalność bycia postrzeganym jako zimny, staje się przedmiotem faktycznie postrzeganym jako zimny. Tak więc percepcja zmysłowa obejmuje podwójną aktualizację potencjalności narządu zmysłu i przedmiotu.

Percepcja jest zatem w kontakcie z rzeczywistością. Ponieważ w percepcji sam przedmiot przechodzi od potencjalności do aktualności. I na końcu widzisz go takim, jakim faktycznie jest. Tak więc czerwień, na przykład, faktycznie nie istnieje w tej doktrynie, dopóki jej nie postrzegamy. Ale kiedy postrzegamy, to faktycznie istnieje, ponieważ nasze postrzeganie aktualizuje potencjalność obiektu do bycia widzianym jako czerwony. Rozumiecie? Ci z was, którzy znają obiektywistyczną teorię postrzegania zmysłowego, z pewnością dostrzegą, że serce Arystotelesa jest tutaj na właściwym miejscu. I że gdyby odpowiednio rozwinąć jego stanowisko, jego teoria w tej kwestii byłaby taka sama jak stanowisko obiektywistyczne.

Muszę jednak powiedzieć, że samo sformułowanie tej odpowiedzi przez Arystotelesa, które wam przekazałem w skrócie, nie jest w pełni zadowalające. Nie powstrzymałoby to sofistów i nie powstrzymało ich. Trzeba powiedzieć więcej, ponieważ ich natychmiastowa riposta brzmiała: no cóż, wszystko to bardzo pięknie.

Zgadzamy się z tobą, że w postrzeganiu obiekt, który ma potencjalność bycia widzianym jako czerwony, faktycznie jest widziany jako czerwony. W tym sensie sofista mówi: dobrze, istnieje przejście od potencjalności do aktualności. Ale mówią, że wielkie pytanie brzmi: czy gdy widzimy obiekt jako czerwony, to znaczy, że on sam w sobie faktycznie jest czerwony, niezależnie od nas?

Oczywiście sceptyk mówi, że postrzegamy rzeczy tak, jak je postrzegamy. Ale to, co chcemy wiedzieć, to czy rzeczy same w sobie są rzeczywiście takie, jak je postrzegamy? Czy też wszystko, co możemy powiedzieć, to: tak widzimy obiekty, ale kto wie, czym są naprawdę same w sobie, niezależnie od nas? Na ten zarzut Arystoteles nie daje wyraźnej i obronnej odpowiedzi, przynajmniej w swoich zachowanych dziełach. W tym sensie jego poglądy na zmysły, choć z pewnością ogromny krok we właściwym kierunku, są niedoskonałe. Jeśli chodzi o obiektywistyczną odpowiedź na tę kwestię, wiecie, że obiecałem ją na wykład 12.

Teraz chcę krótko powiedzieć kilka słów o Arystotelesowskiej koncepcji procesu, w którym działa nous, czyli rozum. Innymi słowy, procesu charakterystycznego dla człowieka, jakim jest abstrakcyjne, racjonalne, pojęciowe myślenie.

Arystoteles myślał o procesie myślenia na wzór procesu postrzegania zmysłowego. Tak jak w postrzeganiu zmysłowym twój organ faktycznie nabywa cechę postrzeganą, tak dosłownie wchłaniasz jakość zmysłową, którą postrzegasz, tak samo na poziomie myślenia abstrakcyjnego.

W myśleniu, mówi Arystoteles, w efekcie wchłaniasz do swojego umysłu. Wchłaniasz lub przyjmujesz formy rzeczy, abstrakcyjne esencje lub uniwersalia, do swojego umysłu i stają się one jego częścią. Tak jak w doświadczeniu zmysłowym cechy zmysłowe wchodzą do twojego organu i stają się jego częścią. I rzeczywiście, niekiedy w ramach własnego schematu Arystoteles przeciwstawia, co ciekawsze, myślenie jedzeniu.

Widzisz, jedzenie jest jedną z głównych funkcji duszy wegetatywnej. I czyni to bardzo elegancko, w następujący sposób. W jedzeniu, w odżywianiu, przyjmujesz materię rzeczy, ale wcielasz ją do swojego ciała, ale forma jest nieistotna, więc metaforycznie wypluwasz lub odrzucasz formę. W myśleniu natomiast postępujesz odwrotnie. Przyjmujesz formy rzeczy, abstrakcje, wcielasz je do swojego umysłu, ale materia jest nieistotna, więc ją odrzucasz lub ignorujesz. Więc w bardzo dosłownym sensie dla Arystotelesa myślenie jest procesem stawania się poinformowanym. Rozumiesz?

Abstrakcyjna forma faktycznie wchodzi do twojego umysłu. Stąd pochodzi termin informacja. Teraz, mówi Arystoteles, przechodząc do innego punktu, Umysł musi być zdolny do przyjęcia wszystkich form. Nic we wszechświecie nie jest przed nim zamknięte. Wszystko jest poznawalne przez ludzkie pojęcia. Jaka zatem musi być natura samego umysłu, jeśli ma on bez żadnego zniekształcenia przyjmować formy wszystkiego, wszelkiego rodzaju formy w całym wszechświecie?

Jednym słowem, zdaje się odpowiadać Arystoteles, umysł nie może mieć żadnej własnej struktury ani natury. Ponieważ zdaje się argumentować, gdyby umysł miał swoistą naturę lub strukturę, gdyby miał jakąkolwiek tożsamość przed aktem myślenia, jak moglibyśmy kiedykolwiek poznać za pomocą ludzkiego rozumu rzeczy takimi, jakimi są naprawdę?

Gdyby ludzki umysł miał własną odrębną naturę, czy nie bylibyśmy zawsze narażeni na sprzeciw? Cóż, wtedy chwytamy świat tylko tak, jak my, ludzie, musimy go chwytać, zależnie od naszego szczególnego mechanizmu myślenia. Więc nasza wiedza byłaby tylko subiektywna, prawdziwa tylko dla ludzi. Innymi słowy, pogląd, który Kant uczynił swoją oficjalną filozofią tysiące lat później.

Najwyraźniej, aby uniknąć tego wniosku, Arystoteles najwyraźniej doszedł do wniosku, że ludzki umysł, abstrakcyjna władza pojęciowa sama w sobie, nie ma żadnej natury ani tożsamości.

Mówi, że sam w sobie jest niczym, zanim faktycznie zacznie myśleć. I dlatego nie ma w nim nic, co mogłoby zniekształcić lub zmienić dane rzeczywistości. Sam w sobie, mówi, umysł jest czystą potencjalnością. Zdolnością do przyjmowania form, ale niczym aktualnym. Jest, jak mówi, miejscem form. Wydaje się również, że był tu pod wpływem Platona.

Jeśli pamiętasz, Platon chciał miejsca, medium, w którym mogłyby się odbijać jego nadprzyrodzone formy. I twierdził, że musi to być pusta przestrzeń, nic, niebyt.

Platon argumentował to częściowo tym, że tylko rzecz bez własnej formy nadaje się do przyjęcia wszystkich form. Cóż, Arystoteles zdaje się przejmować tę doktrynę i przenosić ją z kosmologii do psychologii. I twierdził, że umysł jest w istocie jak pusta przestrzeń Platona. Nicość, która może przyjąć wszystkie formy.

To, co tutaj wtrącam, i jak łatwo można zauważyć, jest bardzo wątpliwą doktryną ze strony Arystotelesa. Jeśli umysł sam w sobie jest niczym, jak może myśleć? Jak może cokolwiek robić? Co z zasadą tożsamości?

Która stanowi, że wszystko, w tym umysł, ma tożsamość. Że jest czymś, że ma określoną naturę. Ale oczywiście, gdy tylko to powiesz, sceptycy wchodzą i mówią: Aha, jeśli umysł ma określoną naturę, nigdy nie poznasz rzeczy takimi, jakie są. Tylko rzeczy takimi, jakimi są pomyślane przez ludzki umysł. Innymi słowy, wyciągają kantowski wniosek.

Widzicie, tutaj jest podchwytliwe pytanie. I możecie zrozumieć, jak sądzę, problem Arystotelesa. To krótki dodatek do naszej dyskusji o zmysłach. Nie wprowadza żadnych nowych zagadnień. A gdy raz zrozumiecie właściwy pogląd na zmysły, kwestia umysłu w tym punkcie układa się bez trudności.

Teraz znowu chcę powiedzieć, że poglądy Arystotelesa na naturę umysłu są niejasne z zachowanych fragmentów. Inne interpretacje są możliwe. Przedstawiłem wam w istocie standardową interpretację, która wydaje mi się rozsądna jako interpretacja Arystotelesa. Nie zaprzeczam jednak, że można znaleźć u Arystotelesa inne elementy, które z pewnością przypisują umysłowi określoną naturę. Na podstawie istniejących rękopisów Arystoteles jest w tej kwestii niespójny.

– Ostatnie słowo na temat teorii umysłu Arystotelesa.

Ten punkt ma znaczenie tylko historyczne, ale wspominam go dla ścisłości. Umysł, według dotychczasowego opisu, jest czystą potencjalnością, po prostu zdolnością do nabywania lub przyjmowania abstrakcyjnych form rzeczy. Ale potencjalność, jak wiemy, nie może się sama urzeczywistnić. Pamiętajcie o czterech przyczynach.

Glina, potencjalność posągu, nie może się sama uformować. Wymaga przyczyny sprawczej, która na nią zadziała, faktycznie ją przekształci, zrealizuje jej potencjalności. Cóż, mówi Arystoteles, to samo dotyczy umysłu. Skoro więc umysł, jak dotąd go omawialiśmy, jest czystą potencjalnością nabywania form, musi istnieć inny aspekt umysłu, aspekt, który działa na tę potencjalność, doprowadzając ją do aktualności.

Umysł w sensie potencjalnym Arystoteles nazywa rozumem biernym. Umysł w swej roli aktualizatora nazywa rozumem czynnym, rozumem aktywnym.

Co do rozumu czynnego, w zachowanych dziełach Arystotelesa jest tylko kilka urywanych zdań. Dlatego niemożliwe jest stworzenie spójnej teorii tego, co przez to rozumiał. Wszystko, co naprawdę nam mówi, jeśli można ufać tłumaczeniu, bo jedno z kluczowych zdań można odczytać na co najmniej cztery różne sposoby gramatycznie, mówi nam, że czynny rozum jest bezosobową sprawczością rozumowania, rodzajem iskry, która aktualizuje nasz potencjał poznania i doprowadza go do spełnienia.

Mówi, że nie ma w tym czynnym rozumie nic osobistego. To bezosobowa sprawczość rozumowania. I wydaje się sugerować, że jest niezależny od ciała, że istniał przed ciałem i przetrwa śmierć ciała. Innymi słowy, jest nieśmiertelny. Ten mały fragment Arystotelesa jest oczywistą pozostałością platonizmu, o ile możemy to ocenić. To niematerialny element duszy, który poprzedza i następuje po ciele, i dlatego pozostaje w bezpośredniej sprzeczności z charakterystyczną teorią duszy Arystotelesa. Ale ten pogląd istnieje i powinieneś przynajmniej o nim wiedzieć, ponieważ późniejsi chrześcijanie przywiązywali do tego czynnego rozumu wielką wagę. Widzisz, mówili, że nawet Arystoteles, wielki miłośnik tej ziemi, wierzył w nieśmiertelność. A sedno sprawy, oczywiście, polega na tym, że nawet przyjmując tę doktrynę, Arystoteles nie wierzył w żadną osobistą nieśmiertelność.

Nie przetrwało żadne „ty”, tylko ten abstrakcyjny zarodek myśli, który nie ma zatem żadnego psychologicznego ani tym bardziej religijnego znaczenia. Ale w każdym razie większość średniowiecznych myślicieli nie interpretowała tego w ten sposób. I widzisz, między Pierwszym Poruszycielem a czynnym rozumem mogli naprawdę rozwinąć skrzydła, aby pokazać, że Arystoteles jest jednak w pełni zgodny z katolicyzmem. Filozoficznie to jest oczywiście niedorzeczne. Ale widać, że resztki platonizmu u Arystotelesa sprawiły, że średniowieczne zadanie wchłonięcia Arystotelesa przez katolicyzm wydawało się przynajmniej możliwe do podjęcia. Cóż, tyle na temat psychologii Arystotelesa.

– Czy podczas myślenia, gdy umysł przyjmuje formę przedmiotu, nie pozostawiałoby to przedmiotu bez formy?

To nieistotne. Nie, nie, to tylko metafora. Nie dosłownie wsysasz formę. Wsysasz odpowiednik formy. Masz tę samą formę co do rodzaju w umyśle, ale nie dosłownie tę samą numerycznie formę. Ta rzeczywista forma nadal tam jest.

– Czy Arystoteles uważa posiadanie samoświadomości za istotne lub definiujące dla świadomości?

Nie, o ile mi wiadomo. I oczywiście nie jest to cecha definiująca świadomość, ponieważ istnieją stworzenia na poziomie percepcyjnym, które są świadome, ale nie wykazują samoświadomości. Samoświadomość jest charakterystyczną cechą świadomości pojęciowej, która potrafi zwrócić się ku sobie i odróżnić się od innych rzeczy oraz ukształtować pojęcie siebie wobec innych rzeczy, dlatego jest atrybutem poziomu pojęciowego. Arystoteles z pewnością wierzył, że ludzie posiadają tę zdolność. Przypisywał ją temu, co nazywał zmysłem wspólnym, który był ogólną władzą świadomości, mogącą zwrócić się ku sobie. On sam, o ile mi wiadomo, przypisał to błędnie poziomowi percepcyjnemu świadomości. Ale nie wiem, czy gdziekolwiek mówi, że to istotny element świadomości.

Zobacz na: Stadia rozwoju moralnego według Kohlberga

 

 

Psychologia Arystotelesa: Natura Duszy, Percepcja Zmysłowa i Myślenie – Historia Filozofii Zachodniej (część 18 z 50)

https://rumble.com/v7e8z6a-psychologia-arystotelesa.html

Leonard Peikoff przedstawia psychologię Arystotelesa jako zastosowanie jego podstawowych pojęć metafizycznych, to jest formy i materii oraz potencjalności i aktualności do wyjaśnienia natury życia, świadomości i myślenia. Punktem wyjścia jest pytanie o naturę duszy (psyche). W przeciwieństwie do Platona, który traktował duszę jako odrębny byt mogący istnieć niezależnie od ciała, Arystoteles proponuje wyjaśnienie naturalistyczne. Dusza jest zasadą życia: tym, co sprawia, że żywy organizm jest żywy.

Dusza ma się więc do ciała tak jak forma do materii. Tę samą relację można wyrazić poprzez potencjalność i aktualność: ciało posiada życie potencjalnie, natomiast dusza jest jego aktualnością, urzeczywistnieniem zdolności życiowych wynikających z odpowiedniej organizacji materii. Arystoteles porównuje tę relację do odcisku w wosku: wosk odpowiada ciału, a jego forma duszy. Dusza nie jest zatem osobnym „duchem” znajdującym się wewnątrz organizmu, lecz zespołem charakterystycznych zdolności życiowych.

Konsekwencją jest odrzucenie platońskiego dualizmu. Nie ma duszy bez ciała, tak jak nie istnieje zdolność cięcia bez rzeczy posiadającej tę zdolność. Arystoteles odrzuca dlatego reinkarnację i osobistą nieśmiertelność oraz usuwa metafizyczny konflikt między duszą a ciałem: są one dwoma aspektami jednej żywej całości.

Arystoteles wyróżnia trzy podstawowe poziomy duszy.

Dusza wegetatywna, właściwa roślinom i obecna we wszystkich organizmach, odpowiada za odżywianie, wzrost i rozmnażanie.

Dusza zmysłowa zwierząt obejmuje dodatkowo percepcję, przyjemność i ból, pragnienie, awersję oraz niekiedy lokomocję.

Człowiek posiada jeszcze duszę rozumną (nous) umożliwiającą abstrakcję, tworzenie pojęć i rozumowanie. Wyższe poziomy zakładają niższe i stanowią coraz wyższy stopień aktualizacji ich potencjalności.

Peikoff następnie omawia teorię percepcji zmysłowej. Arystoteles uważa ją za proces przechodzenia od potencjalności do aktualności zachodzący równocześnie w narządzie zmysłu i postrzeganym przedmiocie. Przedmiot posiada potencjalność bycia postrzeganym w określony sposób, która zostaje zaktualizowana podczas percepcji. Miało to stanowić odpowiedź na sofistyczny sceptycyzm dotyczący kolorów, smaków czy temperatury. Peikoff uważa rozwiązanie Arystotelesa za ważny krok w stronę realizmu, ale wskazuje, że nie odpowiada ono ostatecznie na pytanie, czy rzeczy są same w sobie takie, jakimi je postrzegamy.

Podobnie Arystoteles ujmuje myślenie. Umysł przyjmuje formy rzeczy, to jest abstrakcyjne esencje i uniwersalia pomijając ich materię. Peikoff przywołuje obrazowe przeciwstawienie: podczas jedzenia przyswajamy materię, natomiast podczas myślenia „przyswajamy” formę.

Problem pojawia się przy naturze samego umysłu. Według omawianej interpretacji Arystoteles traktuje go początkowo jako czystą potencjalność, zdolną przyjmować wszystkie formy. Peikoff krytykuje tę koncepcję, bo jeśli umysł nie posiada własnej natury, trudno wyjaśnić, w jaki sposób może w ogóle działać. Zaznacza jednak, że zachowane teksty Arystotelesa są w tej kwestii niejasne i pozwalają na inne interpretacje.

Na końcu pojawia się rozróżnienie na rozum bierny i czynny. Bierny jest potencjalnością poznania, natomiast czynny ma ją aktualizować. Nieliczne uwagi Arystotelesa sugerują, że rozum czynny jest bezosobowy, niezależny od ciała i nieśmiertelny. Peikoff interpretuje to jako pozostałość platonizmu, sprzeczną z główną teorią duszy Arystotelesa. Nie oznacza ona jednak osobistej nieśmiertelności człowieka.

 

https://rumble.com/embed/v7c2k2e/?pub=h88ld