Od szympansiego stada do działu HR: Jak kobiecy styl konfliktu stał się modelem działania współczesnych instytucji

Mówiono nam, że bardziej sfeminizowane społeczeństwo będzie mniej konfliktowe, ale rzeczywistość pokazała, że to nieprawda.
Frans de Waal przez dekady badał dynamikę społeczną szympansów w zoo w Arnhem i odkrył coś, co zrewolucjonizowało nasze rozumienie polityki wśród naczelnych.
Większości konfliktów nie inicjują najsilniejsze samce. To samice je aranżują, nakłaniając innych do właściwej walki.
Ten schemat da się zaobserwować. Samica podchodzi do samca, krzyczy i gestykuluje w stronę przeciwnika, aż pobudzi go do tego stopnia, że przypuszcza gwałtowny atak na drugie zwierzę. Sama inicjatorka nigdy nie bierze bezpośredniego udziału w walce, która potem wybucha. Ten wzorzec zachowania stał się naszą nową normą.
Sekwencja zawsze jest taka sama: wskazanie celu, sygnał zagrożenia, wezwanie sił wykonawczych, a potem wycofanie się, gdy pojawiają się konsekwencje. Inicjatorka jest najważniejszą postacią w całym tym dramacie, ale sama nigdy nie kiwnie palcem. Walka toczy się przez pośredników.
Spójrz teraz na każdą sfeminizowaną instytucję w zachodnich społeczeństwach i zobacz, jak przebiegają w niej konflikty. Systemy zgłaszania uprzedzeń na uniwersytetach, gdzie studenci wskazują rzekomo szkodliwe treści, składają skargę, a potem się wycofują, podczas gdy administracja prowadzi postępowanie i wymierza karę. Korporacyjne działy HR, gdzie pracownik sygnalizuje niepokój związany z czyimś zachowaniem w pracy, zgłasza sprawę do HR, a potem się wycofuje, podczas gdy dochodzenie toczy się według firmowych procedur.
Moderacja w mediach społecznościowych, gdzie użytkownicy zgłaszają obraźliwe treści, odwołują się do władz platformy, a potem się wycofują, podczas gdy algorytmiczne systemy oceny ustalają naruszenia i nakładają konsekwencje. Wzorzec jest identyczny we wszystkich obszarach: wskazać cel, zasygnalizować zagrożenie, odwołać się do autorytetu, a potem się wycofać, gdy system wymierza konsekwencje.
To kobiecy tryb prowadzenia konfliktu, realizowany za pośrednictwem biurokracji. Nie zlikwidowaliśmy konfliktu, po prostu przekazaliśmy go innym.
Tworzymy systemy, które wzmacniają kobiece zachowania koalicyjne w skali całej cywilizacji. W efekcie powstają społeczeństwa, które nie potrafią radzić sobie z bezpośrednią konfrontacją, bo każdy spór od razu trafia do instytucjonalnej mediacji.
Utraciliśmy zdolność do tego, co de Waal zaobserwował w interakcjach między samcami szympansów. Bezpośredni konflikt, jasne rozstrzygnięcie, a potem szybkie pojednanie. Zamiast tego mamy konflikty zastępcze, które nigdy naprawdę nie znajdują rozwiązania, bo napięcia leżące u ich podstaw nigdy nie są konfrontowane wprost.
Obiecywano, że feminizacja ograniczy przemoc i stworzy bardziej kooperacyjne społeczeństwa. Zamiast tego dostaliśmy państwa nadzoru, w których różnica zdań staje się kwestią podporządkowania, kierowaną do biurokratycznych systemów, które monitorują i karzą, zamiast rozwiązywać.
To, co de Waal zaobserwował w zoo, uczyniliśmy zasadą organizującą zachodnią cywilizację. Krzyk, wskazanie winnego, odwołanie się do autorytetu, wycofanie się, gdy inni zajmują się egzekwowaniem. Jedyna różnica to skala, a skala zmienia wszystko.
Zobacz na: Dwa style prowadzenia konfliktów: czego szympansy, bonobo i ludzie uczą nas o naturze sporów?
Efekt kosza z krabami
Huśtawki i Piaskownice – zasady w Kobiecej Matrycy Społecznej – Ian Ironwood
Męska matryca społeczna: powrót do piaskownicy – Ian Ironwood
Przemoc w związkach młodych dorosłych, co naprawdę pokazało badanie Whitakera z 2007 roku?
Od szympansiego stada do działu HR: Jak kobiecy styl konfliktu stał się modelem działania współczesnych instytucji
https://rumble.com/v7aza7e-od-szympansiego-stada-do-dziau-hr.html
Frans de Waal przez dziesięciolecia badał życie społeczne szympansów i zauważył interesujący wzorzec. Wiele konfliktów nie zaczynało się od bezpośredniej walki między dwoma rywalami. Często sekwencja wyglądała inaczej:
Wskazanie celu → sygnał zagrożenia → wezwanie silniejszego → atak.
Samica wskazywała przeciwnika, pobudzała dominującego samca i kierowała jego uwagę na rywala. Sama nie uczestniczyła później w walce. Konflikt był prowadzony przez pośrednika.
Z perspektywy ewolucyjnej ma to sens. Bezpośrednia walka niesie ryzyko obrażeń, dlatego korzystniej jest wykorzystać relacje społeczne i koalicje niż samodzielnie podejmować fizyczne starcie.
Co ciekawe, podobny mechanizm można dostrzec we współczesnych instytucjach.
Dziś konflikt często przebiega według schematu:
Wskazanie celu → zgłoszenie → wezwanie autorytetu → kara.
Student zgłasza wykładowcę. Pracownik zgłasza kolegę do HR. Użytkownik zgłasza post moderatorom. Osoba inicjująca konflikt nie prowadzi go samodzielnie. Robi to instytucja wyposażona w procedury, regulaminy i możliwość egzekwowania konsekwencji.
Nie oznacza to, że konflikt zniknął. Przeciwnie.
Konflikt nadal istnieje, ale został przeniesiony z poziomu bezpośredniej konfrontacji na poziom biurokracji, administracji i systemów zarządzania.
Być może największa zmiana współczesnego świata nie polega na tym, że staliśmy się mniej konfliktowi.
Być może nauczyliśmy się po prostu prowadzić konflikty przez pośredników.
Najnowsze komentarze