Kobiety są mistrzyniami Ramy. Mężczyźni są dziećmi Ramy – Archwinger

10 kwiecień 2025

Kobiety są mistrzyniami Ramy. Mężczyźni są dziećmi Ramy – Archwinger

Bądź torreadorem, nigdy bykiem!

Mężczyźni bez ramy i rzeczy, które robią – Whine More Please

Jednym z ważnych terminów, którym my, internetowi mężczyźni z kręgu Czerwono Pigułkowego, czasem rzucamy nim na prawo i lewo, jest coś, co nazywa się „Ramą”. Nie przepadam za modnymi słowami.

Kiedy bierzemy szeroki obszar tematyczny, mający wiele różnych aspektów oraz niuansów i sprowadzamy go do jednego chwytliwego słowa, zazwyczaj kończy się to tym, że pojawia się mnóstwo różnych interpretacji i definicji tego słowa. Głównie dlatego, że internet jest wylęgarnią autyzmu. A potem mamy całą masę dziwaków, którzy debatują o definicjach słów i o tym, kto jest w czym lepszy i dlaczego. Internetowi dziwacy są mistrzami w gubieniu lasu przez patrzenie na pojedyncze drzewa.

…I nie słuchaj mnie jak „Sperg” – Whisper

Żadna z tych debat o słowach i definicjach nie jest koniecznie błędna, w porządku? Wszystkie opierają się na jakimś wybranym fragmencie tych licznych aspektów i niuansów. Nikt tak naprawdę nie ma racji ani się nie myli. Ale na potrzeby dalszego wywodu będę używał tego modnego słowa trochę tak, jak robią to kobiety. W gruncie rzeczy moja „rama” to „moja prawda”, albo jeśli chcemy zabrzmieć bardziej metafizycznie „rama” to „moja rzeczywistość”.

Dlaczego używam tego męskiego, czerwono pigułkowego pojęcia w sposób przypominający kobiety?

Bo kobiety radzą sobie z ramą lepiej niż mężczyźni.

Kobiety są mistrzyniami ramy. My, mężczyźni, jesteśmy jedynie dziećmi. Nawet my, oświeceni Czerwono Pigułkowi mężczyźni, którzy przeczytali niezliczone internetowe eseje i książki o „ramie”, jesteśmy jedynie bladą imitacją kobiet, jeśli chodzi o posługiwanie się Ramą.

Doświadczenie świata przez każdego człowieka jest w przybliżeniu określone przez zestaw filtrów. Każdy z nas ma w mózgu swój własny (mniej więcej unikalny) zestaw filtrów, który wpływa na to, jak postrzegamy wszystko wokół. Część z tego jest genetyczna, część wynika z doświadczeń. Być może istnieją też inne czynniki. Nie wiem. Wszyscy jesteśmy trochę różni, a jednocześnie mamy też wiele wspólnego.

Ale jeśli umieścisz pięćdziesiąt osób w jednym pomieszczeniu z jakąś rzeczą albo wydarzeniem, otrzymasz siedemdziesiąt pięć różnych doświadczeń tego wydarzenia (bo połowa osób w pomieszczeniu to kobiety, a kobiety są szalone i potrafią tworzyć w głowie kilka różnych mentalnych historii na temat tej samej sytuacji). Niektóre z tych siedemdziesięciu pięciu doświadczeń mogą różnić się tylko subtelnymi niuansami. Inne mogą być tak diametralnie różne, że gdybym ci nie powiedział, że odnoszą się do tego samego wydarzenia, nawet byś się nie domyślił, że mają ze sobą coś wspólnego.

Kiedy ja doświadczam jakiegoś wydarzenia, każdy pojedynczy element tego wydarzenia jest filtrowany przez moją ramę. Każdy z tych elementów jest albo:

— istotny dla mojej ramy, w którym to przypadku zauważę go, pomyślę o nim i zareaguję na niego w sposób świadomy, wykorzystując swoje myśli i zdolności; albo

nieistotny dla mojej ramy, w którym to przypadku mogę go w ogóle nie zauważyć, a jeśli nawet go zauważę, prawdopodobnie uznam go za coś zabawnego, interesującego, irytującego albo łatwego do zignorowania. Moja reakcja na element, który nie jest istotny dla mojej ramy, właściwie ledwie kwalifikuje się jako prawdziwa reakcja.

To nie jest jakieś świadome, męskie działanie w stylu Czerwono Pigułkowego, które ja wykonuję albo które ktokolwiek z nas wykonuje, ani coś, co komuś mówię, żeby robił lub nie robił. Tak po prostu działa mózg. Rama nie jest działaniem, które podejmujesz. Ona po prostu istnieje. Wszyscy mamy jakąś ramę już przez sam fakt istnienia.

Jeśli twoja dziewczyna przychodzi i zawraca ci głowę jakąś sprawą, a ty natychmiast odchodzisz od swojej rzeczywistości i zaczynasz robić to, czego ona chce, nazywamy to „słabą ramą”, ale w gruncie rzeczy mówimy tak tylko po to, żeby się z ciebie ponabijać. W rzeczywistości nie byłeś „słaby” jako taki. To, co naprawdę się wydarzyło, polega na tym, że twoja rama (czyli twoja rzeczywistość) wcale nie była taka, jak myślałeś, że była. Powód, dla którego przestawiłeś się na to, co było dla niej ważne, jest prosty: ona jest dużą częścią twojego życia i twojej rzeczywistości, a twoja „prawdziwa rama” (jeśli tak to nazwać) polega na tym, że jesteś dobrym facetem, dla którego jego kobieta jest ważna i który lubi dbać o to, żeby była szczęśliwa.

To wszystko brzmi jak akademicki bełkot, więc posłużmy się przykładem.

Moja żona przychodzi do mnie i mówi: „Cofając w garażu, uderzyłam w nasz kosz na śmieci, który wcisnął się w ścianę, i teraz w płycie gipsowej jest duże wgniecenie. Przepraszam!”
Jest czwartek, godzina 19:46, a ja właśnie piszę coś do pracy.
Więc odpowiadam: „Dobra. Jutro napiszę do gościa, który to naprawi.”
Teraz pewnie myślisz: „Archwinger, co ta prosta wymiana zdań ma wspólnego z Ramą?”

Spójrzmy więc na wszystkie elementy tej sytuacji. Moja żona była nieostrożna. Może ja byłem nieostrożny, trzymając kosz na śmieci w tym miejscu. Nie wiem, jak naprawić płytę gipsową, może to nawet niemęskie, że tego nie umiem. To będzie kosztowało pieniądze i będziemy musieli ustalić, skąd je wziąć. I pewnie jest jeszcze sporo innych rzeczy w tej sytuacji, o których jeszcze nie pomyślałem, a które później mogą mnie ugryźć w tyłek.

Moja żona ewidentnie czuje się źle i jest zdenerwowana tą sytuacją, zwłaszcza kosztami i chce o tym teraz porozmawiać, żeby poczuć się lepiej. A ja bardzo kocham swoją żonę i chcę, żeby była szczęśliwa i żeby poczuła się lepiej. Tyle że w tej chwili jestem w trakcie pracy. Nic się nie pali, nic nie zalewa domu, nic nie przestaje działać, to tylko kosmetyczne uszkodzenie ściany w garażu. I tak czy inaczej nie ściągnę fachowca o 19:46 w czwartek wieczorem. Może nawet dopiero w przyszłym tygodniu. Szczerze mówiąc, w ogóle mnie to nie obchodzi, nawet gdybyśmy nigdy tego nie naprawili, z domem nadal wszystko byłoby w porządku.

Mógłbym nakrzyczeć na żonę. Mógłbym ją uspokajać. Mógłbym zachować się lekko zirytowany. Mógłbym użyć wielu słów, żeby wytłumaczyć, dlaczego to nie ma znaczenia, żeby pomóc jej poczuć się lepiej. Ale cała ta sytuacja nie jest w tej chwili priorytetem.

I posłuchaj: bez względu na to, jak zareaguję, moja żona i tak w tej chwili czuje się fatalnie. Więc jeśli porzucę to, co jest ważne dla mnie i zacznę angażować się w to, co jest ważne dla niej, to nieważne, co zrobię i tak skończy się to kłótnią.

Jeśli zrobię jej wyrzuty, to bam, mamy kłótnię.

Jeśli zacznę ją uspokajać, poczuje, że jej emocje są bagatelizowane, że poważne uszkodzenie jej cennego domu jest lekceważone i pomniejszane. Bam, mamy kłótnię.

A ja nie mam teraz czasu na kłótnię, bo pracuję.

Może po tym, jak powiem jej, że jutro napiszę do fachowca, zacznie eskalować sytuację, bo nie angażuję się w rozmowę i pojawi się rywalizacja o ramę.

Albo odejdzie i poczeka, żeby wrócić do tego tematu później. Albo jeszcze lepiej, po prostu odpuści. Ale w tej chwili nie jest to priorytet.

Nie mówię, że jestem wspaniały, dobry czy mam rację, ani nawet że w tej sytuacji istnieje jakaś jedna właściwa odpowiedź. To byłoby całkowite niezrozumienie sensu tego przykładu. Nie chodzi tu o to, kto ma rację, co jest logiczne lub nielogiczne, co jest lepsze lub gorsze, ważne lub nieważne, ani czyje priorytety prowadzą do najlepszego rezultatu. To jest przykład ramy, która jest zupełnie oddzielną kwestią od tego, kto ma rację albo co jest ważne.

„Rama” nie jest czymś, nad czym się zastanawiamy i co świadomie stosujemy. Ona po prostu istnieje. Rama to nasz obraz rzeczywistości i jak poprzez ten obraz reagujemy na rzeczywistość.

Jeśli kiedykolwiek masz problem z „utrzymaniem swojej ramy”, to nie dlatego, że jesteś kiepski w tej umiejętności zwanej ramą. Twój problem polega na tym, że nie jesteś uczciwy wobec siebie co do tego, czym tak naprawdę jest twoja rama, czyli twoja rzeczywistość.

Gdyby moja żona weszła i ja natychmiast przestawiłbym się na zajmowanie się jej problemem, moglibyśmy się ze mnie nabijać i nazwać to „słabą ramą”, ale to wciąż nie byłoby coś, o czym ja pomyślałem i zawiodłem, albo coś, o czym ona pomyślała i w czym wygrała. To po prostu jest. Rama to nasza rzeczywistość i w tamtej chwili, gdybym natychmiast się przestawił i zaczął zajmować się jej sprawą, oznaczałoby to, że w mojej rzeczywistości jej problemy są dla mnie ważne, albo przynajmniej ważne jest dla mnie utrzymywanie jej w dobrym nastroju, bo jest dużą częścią mojego życia.

Przyznam zresztą, że cały wcześniejszy przykład był dość słaby. W domu nie dzieje się ostatnio zbyt wiele ekscytujących rzeczy.

Przejdźmy więc do ciekawszej części: kobiety są mistrzyniami ramy. Milion razy lepsze w operowaniu ramą niż mężczyźni.

Dlaczego? Bo kobiety ufają swoim emocjom.

Jeśli kobieta coś czuje, to to uczucie jest dla niej prawdziwe. Bez dyskusji. To uczucie jest jej rzeczywistością. Jej ramą. Nie ma znaczenia, jakie fakty czy logikę będziesz jej przedstawiał, bo ona nadal czuje to, co czuje, a jej uczucie jest jej rzeczywistością.

Jeśli będziesz dalej zasypywał jej uczucia logiką i faktami, w końcu się wścieknie, bo w jej odczuciu unieważniasz jej emocje i zaprzeczasz jej rzeczywistości.

A kiedy zaczynasz mówić o rzeczach, które nie mają związku z tym uczuciem, które właśnie teraz przeżywa albo którym się zajmuje, ledwie to zauważa albo jakoś w swojej głowie odnosi to do swojego aktualnego problemu. A jeśli dalej będziesz gadał o rzeczach dla niej nieistotnych, zacznie się irytować, że jej nie słuchasz i nie rozumiesz jej rzeczywistości.

Jej rama jest niewzruszona.

Im inteligentniejszy pies, tym łatwiejszy w tresowaniu
Teoria ‘Dostosowanie Przebija Prawdę’ – Donald Hoffman
Czy widzimy rzeczywistość taką, jaka ona jest – Donald Hoffman

Rzeczywistość vs obrazy rzeczywistości

Jest tak niewzruszona, że niemal wygląda to tak, jakby nic poza jej rzeczywistością nie istniało. Fakt, że możesz mieć inne motywacje w życiu, przez które nadajesz priorytet innym sprawom, masz inne opinie, podejmujesz inne decyzje, działasz w inny sposób czy komunikujesz się inaczej, to nie ma znaczenia dla jej rzeczywistości. W jej oczach to po prostu twoje odejście od rzeczywistości, bo albo jesteś niedoinformowany i ona musi ci ją lepiej wytłumaczyć, albo jesteś złym człowiekiem sprzeciwiającym się rzeczywistości, albo jesteś złośliwy i nienawidzisz jej osobiście, więc robisz jej na złość.

Sam fakt, że masz jakieś stanowisko w sprawie, które różni się od jej stanowiska, jest dla niej nieistotny. Gdy robisz coś, co nie pasuje do jej rzeczywistości, ona widzi tylko tyle, że jesteś albo głupi, albo zły, albo jej nienawidzisz. Cała sytuacja jest postrzegana przez pryzmat jej ramy. Jej rzeczywistość jest rzeczywistością, a wszystko, co dotyczy ciebie, jest w jej umyśle definiowane przez tę rzeczywistość.

My, dziwaczni faceci z internetu, siedzimy i rozprawiamy o „ramie”, gładząc brody i wyobrażając sobie, że jesteśmy oświeconymi psychologami rozumiejącymi naturę człowieka, podczas gdy każda kobieta po okresie dojrzewania dawno już przekroczyła samą koncepcję ramy i posiada w pełni ukształtowaną, niewzruszoną własną rzeczywistość.

Nie ma znaczenia, czy ta rzeczywistość jest dobra, zła, ani nawet czy jest rzeczywista. To nie o to chodzi. Rama nie dotyczy tego, co jest słuszne albo niesłuszne, dobre albo złe. Ona po prostu istnieje. A w jej przypadku jest to rama niewzruszona, znacznie silniejsza niż twoje najlepsze wysiłki.

Więc co mężczyzna ma zrobić ze swoją kobietą?

Tańczyć.

Bądź torreadorem. Krzycz „Olé!”, gdy zręcznie odskakujesz na bok, dobrze się przy tym bawiąc. Uśmiechaj się, obracaj się jak na arenie, jakby tłum ci kibicował, a jeśli ona wróci, żeby znów podkręcić sytuację, podtrzymuj zabawę. W końcu byk się zmęczy i postanowi zająć się skubaniem trawy albo zdrzemnąć się.

I właśnie tego twoja kobieta prawdopodobnie potrzebuje po tym, jak trochę spuściła z siebie parę.

Źródło: Women are the frame masters. Men are frame children

 

Zobacz na: Karta Praw Asertywnych
Patologia pokoleniowa: Narcyzm to nie wielkość [wspaniałość]
Narcyzm i Psychopatologia – Ostatni Psychiatra
Kopie świata, który już nie istnieje – Chase Hughes
Mężczyźni wychowywani na wybrakowane kobiety – Rian Stone
Bronić, Wyjaśniać, Usprawiedliwiać, Racjonalizować. Kiepskie narzędzia dla ciot
Kiedy mówię „nie”, czuję się winny – dr Manuel J. Smith

 

NIE chodzi o gwoździa