Historia ruchu przeciwko przemocy domowej w świecie zachodnim – Erin Pizzey

Historia ruchu przeciwko przemocy domowej w świecie zachodnim - Erin Pizzey

Erin Pizzey rozpoczyna od wczesnej historii ruchu przeciwko przemocy domowej i swoich wysiłków zmierzających do otwarcia pierwszego schroniska dla kobiet i ich dzieci w 1971 roku. Omówiona zostaje wczesna historia ruchu feministycznego w Anglii oraz wynikająca z niej walka między zwolennikami, którzy postrzegali przemoc domową jako problem ludzki i rodzinny, a nie kwestię płci, a tymi, którzy wykorzystywali ruch jako środek do finansowania i promowania radykalnej ideologii politycznej opartej na naukach marksistowskich. Prezentacja szczegółowo opisuje znaczenie tego ideologicznego podziału oraz sposób, w jaki potrzeby i pragnienia kobiet były często ignorowane. Prezentacja kończy się ogólnym opisem obecnej sytuacji i sugestiami na przyszłość.

Erin Pizzey urodziła się w 1939 roku w Chinach. Po schwytaniu przez Japończyków wraz z rodziną opuściła Chiny ostatnim statkiem w 1942 roku i przed przybyciem do Anglii w 1946 roku mieszkała na Bliskim Wschodzie. W 1971 roku Erin otworzyła pierwsze schronisko przeznaczone specjalnie dla ofiar przemocy domowej. Jest autorką książki „Scream Quietly or the Neighbours Will Hear” („Krzycz cicho, bo sąsiedzi usłyszą”), pierwszej publikacji poświęconej przemocy domowej, wydanej w 1974 roku. W 1979 roku przybyła do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie rządu amerykańskiego i rozpoczęła sponsorowaną przez Armię Zbawienia podróż po 21 miastach, aby pomóc w tworzeniu schronisk dla ofiar przemocy domowej. Erin przeniosła się do Stanów Zjednoczonych w 1982 roku, aby otworzyć schronisko i prowadzić wykłady na temat przemocy w rodzinie. W tym czasie pisała również i publikowała powieści. Kontynuowała pracę z ofiarami przemocy domowej po przeprowadzce do Włoch w 1987 roku i była gościem honorowym Międzynarodowej Konferencji Sędziów Sądu Najwyższego w Rzymie w 1994 roku. W 1997 roku Erin wróciła do Anglii i kontynuowała karierę dziennikarki i pisarki, a co ważniejsze, pracę na rzecz ofiar przemocy domowej. W tym samym roku była honorowym gościem lunchu na Kapitolu w Waszyngtonie, sponsorowanego przez kongresmenkę Lindy Boggs. Erin przemawiała do wielu grup mężczyzn będących ofiarami przemocy domowej. Niedawno, w marcu 2007 roku, Erin otworzyła pierwsze arabskie schronisko dla ofiar przemocy domowej w Bahrajnie.

– Nagroda za całokształt pracy przyznana Erin Pizzey z ramienia Narodowego Centrum Informacji Prawnej ds. Przemocy w Rodzinie. „Do Erin Pizzey. Nagroda ta jest po prostu wyrazem ogromnej wdzięczności milionów ludzi na całym świecie, którym pomogła Pani swoją odwagą i wytrwałością w tworzeniu pierwszego schroniska dla ofiar przemocy domowej oraz pisząc książkę „Scream Quietly or the Neighbors Will Hear” („Krzycz cicho, bo sąsiedzi usłyszą”), pierwszą publikację poświęconą tej kwestii, która zapoczątkowała ruch, który wstrząsnął światem. Pani nieustanne zaangażowanie poprzez drugą książkę, Pani konsekwentna uczciwość i pomoc wszystkim ofiarom, niezależnie od płci, nadal stanowią wyzwanie i kształtują środowisko zawodowe i usługowe, które powstało dzięki Pani pracy. Jesteśmy zaszczyceni mogąc wręczyć Pani ten niewielki upominek za całe życie poświęcone działalności humanitarnej.

Erin Pizzey: Dziękuję, Philipie. Cóż, to pierwsza taka sytuacja.

– I długo wyczekiwana!

Erin Pizzey: Cóż, jestem tu dzisiaj. Kiedy Michael i John po raz pierwszy skontaktowali się ze mną i zapytali, czy przyjdę, zastanawiałam się, jak najlepiej wykorzystać czas, który z wami spędzę. Pomyślałam, że skoro byłam tam od początku, a tak niewiele wiadomo o historii tego ruchu, to po prostu przyjdę i opowiem wam, jak to było.

Byłam gospodynią domową z dwójką dzieci, mężem pracującym w telewizji, dwoma psami i kotem, która nagle znalazła się w środku lawiny absolutnie zdesperowanych kobiet i dzieci, za którymi podążali ich mężowie. Był rok 1971.

Musimy cofnąć się nieco wcześniej, do czasu, kiedy nagle, niemal z dnia na dzień, lewicowe gazety w Anglii zaczęły pisać o nowym ruchu. Nazywano go ruchem wyzwolenia kobiet.

Siedziałam w łóżku w całkowitej ekstazie, ponieważ czułam się samotna i odizolowana. Mój mąż był ciągle w podróży. Nie znałam nikogo w Anglii, ponieważ urodziłam się w Chinach i większość życia spędziłam na Dalekim Wschodzie i Bliskim Wschodzie. Właśnie wróciłam z Singapuru z dziećmi.

Bardzo chciałam uniknąć izolacji, której doświadczają gospodynie domowe wychowujące dzieci. Miałam wizję, że sensem ruchu kobiecego jest siła siostrzeństwa. Słowo „siostrzeństwo” oznaczało, że kobiety będą ze sobą współpracować.

Nie będziemy już ze sobą konkurować. Będziemy się spotykać i pracować w naszych społecznościach. Taka była moja wizja. W tamtym momencie, zapewniam was, nie myślałam o schronisku ani o niczym innym. Chciałam tylko stworzyć miejsce spotkań dla młodych kobiet i dzieci, które mogłyby razem pracować.

Dano nam numer telefonu i powiedziano, żebyśmy poszły na te wielkie konferencje. Na pierwszą konferencję poszłam z innymi gospodyniami domowymi, które były podobne do mnie. Kobiety na podium powiedziały nam… było to dla nas bardzo onieśmielające doświadczenie, ponieważ nie miałyśmy nic, nie miałyśmy żadnej wiedzy na temat polityki.

Poszłyśmy tam z nadzieją w sercu, że będzie to ruch skupiający się na kobietach. A powiedziano nam, że jesteśmy uciskane. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy wzięłam udział w tego typu spotkaniu, byłam tak zła, że wstałam i powiedziałam:

„Uważam, że to luksus, że mogę być w domu i opiekować się dziećmi, a mój mąż spłaca kredyt hipoteczny. W jaki sposób mnie uciskał?”.

Nakrzyczano na mnie.

Po tym doświadczeniu, kiedy powiedziano mi, że będziemy musiały nazywać się towarzyszkami, spotykać się w komórkach i płacić 3.10 funta za przystąpienie do tego ruchu, powiedziałam, że moim zdaniem mówią o ruchu komunistycznym. Tak się złożyło, że moi rodzice zostali przeniesieni do Tiencin w 1949 roku, kiedy komuniści przejęli władzę.

Schwytali moich rodziców i trzymali ich w areszcie domowym. Moja siostra i ja byłyśmy w szkole z internatem w Anglii. Nie widziałyśmy ich przez trzy lata. Ani mojego brata. Tak się złożyło, że wiedziałam dużo o konsekwencjach tego, co działo się w tych krajach.

Wiedziałam, że kiedy maoiści czytali swoje długie, nudne artykuły, kobiety w Chinach były zmuszane do aborcji. Wiedziałam, że kiedy trockiści i inni w swoich drewutniach wygłaszali swoje przemowy, Stalin mordował więcej ludzi niż sam Hitler. Nie mogłam uwierzyć w taką głupotę. Ale wtedy byłam oczywiście naiwna w kontekście polityki.

W końcu zostałam wyrzucona i otrzymałam pismo zakazujące mi członkostwa w jakiejkolwiek organizacji zbiorowej. Tak skutecznie stawiałam opór.

Wyjechałam do gminy Hounslow, która znajduje się tuż obok mojego domu. Jest to niewielka gmina w obrębie Chiswick i zmusiłam radę Hounslow do przekazania nam małego domku. Był on całkowicie opuszczony. Razem z kobietami, które zgłosiły się, aby do mnie dołączyć, wyremontowałyśmy ten mały domek. Była to świetlica środowiskowa dla matek i dzieci. Mężczyźni byli w niej mile widziani na zaproszenie.

Taka była nasza wizja ruchu kobiecego, wzmacnianie pozycji kobiet we współpracy z mężczyznami.

Dobrze. W ciągu kilku miesięcy pojawiła się pierwsza kobieta, zdjęła sweter i okazało się, że od szyi do talii była posiniaczona. Została pobita nogą od krzesła. Przyjęłam ją. Tej nocy nie mogłam zostawić jej samej w tym domu. Zabrałam ją więc do siebie. Nie jest to teraz dla mnie żadną niespodzianką, ale wtedy byłam zaskoczona, że gdy po kilku godzinach położyłam ją posiniaczoną na górnym materacu łóżka piętrowego mojego syna, usłyszałam głośne pukanie do drzwi.

W tym momencie mój mąż wrócił z pracy. Zapytał: „Co się dzisiaj wydarzyło?”. Powiedziałam: „No cóż, nic, ale na górze jest kobieta, która (…)”. Problem polegał na tym, że kiedy otworzyłam drzwi z powodu tego głośnego pukania, stał tam Wally, jej mąż, wykrzykując: „Nie jestem agresywnym człowiekiem!” i uderzając pięścią w dłoń. Mój mąż bardzo szybko zniknął na górze.

Powiedziałam: „Wally, naprawdę mocno ją pobiłeś. Teraz śpi, ale wiem, że zadzwoniła do ciebie, bo w przeciwnym razie nie byłoby cię tutaj”.

Tak po raz pierwszy zetknęłam się z przemocą wobec żony. Stanęłam przed dwoma naglącymi problemami.

Lecz byłam specjalistką w jednej dziedzinie. Byłam w niej specjalistką, ponieważ moja matka była niezwykle agresywna. Mój ojciec również był dysfunkcyjny i agresywny, ale nie miał zaburzeń osobowości. Miał stałą pracę, był dyplomatą. Miał wybuchowy charakter, był bezwstydnym tyranem i nader przerażającym człowiekiem, ale nie miał zaburzeń osobowości. Moja matka była zupełnie inna. Była agresywna, manipulująca, piękna, oschła i żyła w swoim całkowicie solipsystycznym świecie. A dla nas stanowiła zagrożenie. Szczególnie dla mnie, ponieważ wyglądałam jak mój ojciec. Dlatego to ja byłam regularnie bita.

Kiedy otworzyłam schronisko, zrobiłam to ze świadomością, że nie jest to kwestia płci. Otworzyłam je po prostu zdając sobie sprawę, że dzieci… oboje moi rodzice odebrali najbardziej dysfunkcyjne wychowanie pełne przemocy i zdałam sobie sprawę z tego faktu.

Gdy kobiety wchodziły przez drzwi, były tam tylko cztery małe pokoje i toaleta na zewnątrz. Kiedy przyprowadzały ze sobą swoje dzieci, stanęłam przed dwoma problemami.

Kobiety, które do mnie przychodziły, były prawdziwymi, niewinnymi ofiarami przemocy ze strony swoich partnerów. Większość z nich była całkowicie zdolna do samodzielności.

Kiedy znalazło się im prawnika, opłakiwały utratę związku. Mogły wrócić do niego raz lub dwa razy, ale zasadniczo potrafiły nadać priorytet potrzebom swoich dzieci i wiedziały, że muszą opuścić swoich agresywnych partnerów. Były to kobiety, które łatwo było przyjąć do schroniska, postawić na nogi i pomóc im przejść przez system.

Czy ona jest wariatką? – Quiz – dr Tara J. Palmatier
Czy Twoja dziewczyna lub żona jest zawodową ofiarą? – dr Tara J. Palmatier
5 sposobów, by uniknąć związku z kolejną szaloną, emocjonalnie przemocową kobietą – dr Tara J. Palmatier

Prawdziwym problemem były kobiety takie jak moja matka, z poważnymi zaburzeniami osobowości. Przychodziły z dziećmi. Były zmorą wszystkich instytucji.

Wszyscy wiedzieli o ich istnieniu, ale nikt nie chciał nic z tym zrobić. Po prostu odsyłano je z powrotem do przemocowego środowiska. Kiedy przyszły, zdałam sobie sprawę, że potrzebujemy programu terapeutycznego dla tych kobiet.

Niemal natychmiast, ponieważ dom był, jak można sobie wyobrazić, rażąco przepełniony. W nocy dzieci spały na materacach rozłożonych na podłodze, a kobiety spały oparte plecami o ścianę i z kolanami pod głową, aby móc zasnąć, ponieważ nie było dla nich innego miejsca.

Wtedy pojawił się Neville Vincent, właściciel dużej firmy i zapytał: „Jak mogę wam pomóc?”. Odpowiedziałam: „Potrzebujemy naprawdę dużego domu”. Był multimilionerem i powiedział: „Idźcie i kupcie taki”. Tak też zrobiłyśmy.

Prawie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że za tymi kobietami przyszli mężczyźni. Dostrzegłam wszystkich tych mężczyzn, niezależnie od tego, czy byli agresywni. Powiedziałam tylko: „Bardzo ważne jest, aby te dzieci wiedziały, że ktoś opiekuje się ich ojcami”.

Bo wiem, że dzieci czują się ogromnie odpowiedzialne za swoich rodziców. Jeśli nagle tracą ojca, oprócz szoku, jaki to dla nich oznacza, potrzebują również poczucia, że ktoś się o niego troszczy.

Dostałam dom za symboliczny czynsz od ówczesnego organu administracyjnego o nazwie Greater London Council w północnym Londynie. I tu zaczyna się jedno z moich pytań.

W sprawę rodziny, w całą działalność schroniska, zaangażowani byli mężczyźni, którzy mieli ogromne pieniądze i byli bardzo chętni, aby sięgnąć do swoich kieszeni dla kobiet i dzieci.

Lecz kiedy zwróciłam się do tych samych mężczyzn i powiedziałam: „Desperacko potrzebuję domu dla mężczyzn. Niektórzy z nich są niewinnymi ofiarami przemocy ze strony swoich partnerek. Mam u siebie ich partnerki i musimy pracować z ojcami, matkami i dziećmi. Proszę, czy pomożecie mi prowadzić ten dom?”, żaden z nich nie dał mi ani grosza na mój dom dla mężczyzn.

W końcu musieliśmy zrezygnować z tego domu, ponieważ napływ kobiet i dzieci był tak ogromny, że nie byłam w stanie sobie z tym poradzić.

Jednak już wtedy ruch na rzecz kobiet… i wiedziałam, że tak się stanie, z okropnym poczuciem nieuchronności, ten ruch nigdy nie zakorzenił się w Anglii tak, jak w Ameryce. Nie miał poparcia społecznego. Zatem bardzo szybko zabrakło im pieniędzy. Szukały powodu do działania i funduszy na swoją działalność. Oczywiście przemoc domowa wpadła im prosto w ręce. Był taki moment, kiedy zawsze powtarzałam:

„Najważniejsze dla ruchu przytułkowego lub ruchu schroniskowego, jak to nazywacie, jest to, abyśmy nie skończyli z ogromnymi instytucjami, ponieważ wtedy przestaniemy troszczyć się o ludzi, będziemy tworzyć tanie hotele i ogromne wynagrodzenie oraz zarządy, [biurokrację]. Nie potrzebujemy tego w przypadku schronisk, ponieważ osoby, które do nich trafiają, doskonale nadają się do pracy jako personel. To, że ktoś miał złe doświadczenia w związku, nie oznacza, że brakuje mu kompetencji do zarządzania”.

Wiedziałam więc, że nadejdą i jak było można się spodziewać, były one bardzo dobrze zorganizowane, w większości krajów zachodnich, ponieważ ruch na rzecz kobiet miał już swoje korzenie i działał w Ameryce od dłuższego czasu. Były one bardzo dobrze zorganizowane. Większość z nich to marksistowskie separatystki.

Zmieniły one zasady gry swoim lewicowym kochankom, partnerom i przyjaciołom. Nagle zamiast kapitalizmu wrogiem stał się patriarchat. Ruch na rzecz kobiet podzielił lewicowe ruchy właściwie na całym świecie.

W dziwny sposób utorowały one drogę Margaret Thatcher, ponieważ ostatecznie całkowicie się rozpadł, a one same skończyły kłócąc się między sobą. Jednak były tam kobiety, które miały teraz możliwości, miały cel i miały fundusze. Bardzo szybko, niemal z dnia na dzień, ruch na rzecz kobiet przekształcił się w ruch schroniskowy.

Było to około 1974 lub 1975 roku, kiedy poproszono mnie o wyjazd do Ameryki, a dokładniej do Denver. Zaprosiła mnie kobieta, której nie znałam i o której nic nie wiedziałam, Leonore Walker, która powiedziała, że bardzo interesuje ją ten temat. W tym czasie była doradcą małżeńskim wraz ze swoim mężem, Mortem. I zapytała mnie czy mogłabym przyjechać i pomóc jej zorganizować schronisko w Denver? Cóż, dotarłam do Denver i miała się tam odbyć konferencja.

Wszystko wyglądało wspaniale, ale nagle zdałam sobie sprawę, że jeśli chodzi o Leonore Walker, dyskusja nie będzie dotyczyła dzieci, chłopców i dziewcząt, które są ofiarami przemocy domowej.

Moja teoria brzmi, że jest to wyuczony wzorzec zachowania we wczesnym dzieciństwie. I to nie tylko we wczesnym dzieciństwie. Jeśli przeczytaliście prace doktora Bruce’a Perry’ego, doskonale wiecie, że to w łonie matki płód, który dzieli z nią papierosy lub alkohol, dzieli z nią również substancje chemiczne wywołujące gniew i ból. I to właśnie na tym powinniśmy skoncentrować wszystkie nasze wysiłki.

Jednak zmarnowaliśmy 40 lat, ponieważ zostaliśmy sprowadzeni na manowce przez tę całkowicie fałszywą dyskusję na temat białego chromosomu, który tworzy potencjalnych sprawców przemocy, gwałcicieli i pedofilów. Zapominamy o tym, że są też kobiety-pedofilki.

Ale w tym momencie zdałam sobie sprawę, że to był początek czegoś, co wymknie się spod mojej kontroli. Pamiętam, że spotkałam ciebie, Murray’u, mniej więcej w tym samym czasie, wraz z Richardem Gillisem. Pamiętam, że rozpoczynałeś swoje badania, które bardzo szybko zakończyłeś. Pamiętam, jak stałam tam i myślałam:

„To dla mnie straszny dylemat, ponieważ istnieje pilna potrzeba zapewnienia schronienia. Są tam kobiety”. Nawet jeśli kobieta ma poważne zaburzenia osobowości i jest z bardzo agresywnym mężczyzną, to nadal potrzebuje schronienia, nadal potrzebuje leczenia, dzieci nadal potrzebują opieki. Mężczyzna potrzebuje leczenia i opieki. Że musimy doprowadzić do powstania ruchu schroniskowego”.

Ceną, jaką zapłaciłam, było to, że nie mogłam nic zrobić, ponieważ ruch ten został całkowicie przejęty. Tak więc cała koncepcja terapeutyczna dotycząca potrzeb ofiar przemocy domowej poszła w zapomnienie. A pojawiła się dzika nienawiść do mężczyzn. Ostrzegałam wcześniej, zanim wyrzucano mnie z każdej konferencji, na której się pojawiałam, że ruchy zrodzone z nienawiści zawsze będą tworzyć jedynie nienawiść.

Od tamtego czasu, od początku lat 70., kiedy to ogromne kolektywy poddawały kobiety praniu mózgu, przygotowując je do nowej wojny z mężczyznami, a one stały tam i słuchały stwierdzeń typu: „Nowa rodzina to kobiety i dzieci”, „Nowa jednostka rodzinna”, „Rodzina jest niebezpiecznym miejscem dla kobiet i dzieci”, wiedziałam, że jest to mantra komunistów.

Jak ruch kobiecy nauczył kobiety nienawidzić mężczyzn – Erin Pizzey

Marks doskonale rozumiał, że aby obalić całe społeczeństwo lub cywilizację, należy usunąć mężczyznę z rodziny, ponieważ mężczyzna, mając żonę i dzieci, poświęci swoje życie opiece nad nimi. Jego lojalność będzie przynależała przede wszystkim do żony i dzieci, a nie do państwa. Było to bardzo skuteczne i nadal jest bardzo skuteczne.

Wyrządziło to nieopisane szkody w naszych krajach, szczególnie w Anglii, gdzie ze względu na nasz system opieki społecznej łatwo było przekierować pieniądze i podatki, które normalnie trafiały do małżeństw, do rodzin niepełnych.

Mamy największą liczbę rodzin niepełnych, ustępując pod tym względem chyba tylko wam. I waszemu krajowi. Mamy również system, w ramach którego samotna matka automatycznie otrzymuje nowe mieszkanie, będzie miała opłacany czynsz i dochód. Od tego czasu jednym z zagrożeń było zachęcanie kobiet do postrzegania przemocy domowej jako szybkiej drogi do rozwodu.

Gdy tylko wprowadzono rozwody bez orzekania o winie, czyli na początku działalności schroniska, liczba rozwodów gwałtownie wzrosła, ponieważ kobiety rzucały się do sądów, aby pozbyć się swoich mężów, zachować majątek, dochody i dzieci. A za tym wszystkim stała siła napędowa w postaci przekonania, że mężczyznom nigdy nie można ufać. Mężczyźni byli wrogami.

W ten sposób narodziła się zgubna, niebezpieczna koncepcja, że kobietom lepiej jest bez mężczyzn. Właściwie w tym momencie pojawiło się wiele badań, które miały udowodnić, że dzieci oddzielone od ojców nie poniosły żadnej szkody. Że ojcowie byli w zasadzie zbędni. Nie byli naprawdę potrzebni. Byli jedynie portfelami i bankami spermy.

Ojciec kobiety jest jedynym mężczyzną dającym jej walidację w celach innych niż seks
Podstawowy błąd w rodzicielstwie: Jaka jest różnica między mamą tygrysicą a tatą wilkiem?

Przez długi czas obserwowałam, co się dzieje i zdałam sobie sprawę, że nie ma nic bardziej… Mogłam albo poświęcić swój czas na walkę z tym ogromnym ruchem kobiecym, ale wtedy nie miałabym czasu na to, co robię najlepiej. A to, co robię najlepiej, to praca, którą wykonuję bezpośrednio, w moim przypadku z matkami i dziećmi.

Kiedy dostaliśmy ten duży dom, oprócz wszystkiego innego, zostałam postawiona przed sądem przez lokalne władze, które próbowały mnie wsadzić do więzienia pod pretekstem przeludnienia. Ale tak naprawdę chodziło o tę sprawę. Chodziło o przemoc domową, która zawsze nam towarzyszyła. Prawdopodobnie zawsze będzie nam towarzyszyć.

Chciałam, aby coś z tym zrobiono. Oni chcieli jednak, aby sprawa została wyciszona, ponieważ w tamtych czasach istniało wiele instytucji, które nie zrobiły nic dla ofiar przemocy domowej. Lecz nie jest to do końca prawdą.

Udało im się osiągnąć to, co zawsze udawało się osiągnąć wszystkim, a ja wiedziałam to dzięki listom, które do mnie napływały, czyli to, że kobiety, które były niewinnymi ofiarami przemocy ze strony swoich partnerów, mogły znaleźć nowe życie wraz ze swoimi dziećmi. Ale zawiodły w przypadku kobiet z poważnymi zaburzeniami osobowości, w przypadku których nikt nie wiedział, co z nimi zrobić. I do dziś nie wiedzą.

Oczywiście słyszałam o kręgach pokoju, kręgach uzdrawiania. Uważam, że to fantastyczne i że sprawdzi się to doskonale w przypadku kobiet i mężczyzn, którzy zasadniczo nie są tak bardzo skrzywdzeni. Jednak kobiety, które przychodziły do Chiswick… Ostatecznie zwracałam się do innych schronisk, które były skłonne przyjąć moje niewinne ofiary przemocy ze strony partnerów, mówiąc:

„Mam tu rodzinę, która nie potrzebuje mojej społeczności terapeutycznej, proszę, czy moglibyście ją przyjąć? A jeśli macie kogoś, z kim nie potraficie sobie poradzić, to my przyjmiemy taką osobę”.

Przyjmowaliśmy najbardziej nie do pokochania rodziny, matki i dzieci, z którymi nikt inny nie potrafił sobie poradzić. Specjalizowaliśmy się w pracy z nimi.

Pracowaliśmy również z wszystkimi mężczyznami, którzy chcieli, abyśmy im pomogli. Gdy mój pomysł z domem dla mężczyzn upadł, nie byłam gotowa, aby zawieść ojców tych dzieci. Dlatego założyliśmy wtedy te sklepy z rzeczami z drugiej ręki. Był to zupełnie nowy pomysł. Nie było wtedy takich sklepów. Ale my mieliśmy te sklepy z rzeczami z drugiej ręki, które wy nazywacie sklepami z rzeczami używanymi. Nazywały się one Men’s Aid.

Pieniądze, które pochodziły z tych sklepów, były przeznaczane bezpośrednio na zatrudnienie pracowników, którzy pracowali z mężczyznami, a także na wspieranie mężczyzn, kiedy spotykaliśmy się, aby zagwarantować, że w miarę możliwości dzieci nie stracą kontaktu z ojcami, a ojcowie nie stracą kontaktu z dziećmi.

Bo uważam, że tylko w najcięższych przypadkach, gdy istnieje zagrożenie dla dzieci, poważne zagrożenie, które musi zostać udowodnione, dziecko powinno zostać oddzielone od jednego z rodziców. Kiedy pracuje się z dziećmi tak blisko, jak ja, zdajecie sobie sprawę z tego, jak silna jest więź tych dzieci z rodzicami, z obojgiem rodziców. Ojciec lub matka mogą być bardzo poturbowani, mogą być sprawcami przemocy, ale to nie znaczy, że dzieci nie chcą ich znać, być z nimi, spędzać z nimi czas i wiedzieć, że ich rodzice są bezpieczni, na tyle, na ile to możliwe.

Po tym wszystkim dość szybko wróciłam z Ameryki, żeby stawić czoła tym wszystkim sprawom sądowym. Jednak walczyliśmy również w ramach systemu, aby ludzie zrozumieli, że gdy dziecko rodzi się w rodzinie, w której panuje przemoc, gdzie jedno lub oboje rodziców stosuje przemoc, a dzieci są wypaczone i zaburzone przemocą, która ma miejsce w rodzinie i często wykorzystywane seksualnie, szanse na to, że dziecko wyrośnie i przemoc nie będzie miała wpływu na jego życie, są tak małe, że naprawdę niewielu z nich uda się to przezwyciężyć. Większość z nich nie jest w stanie tego zrobić. Staną się kolejnym pokoleniem dzieci, które dorastają i nie są w stanie nawiązać pełnych miłości, zaufania i ciepła relacji.

W tym właśnie tkwi problem, co społeczeństwo robi z dorosłymi, którzy jako dzieci byli tak brutalnie wykorzystywani? Społeczeństwo odwraca się od nich i ponownie je wykorzystuje. Wypełniamy więzienia, szpitale psychiatryczne i instytucje ludźmi, którzy nie mieli wyboru ani szansy.

Chiswick, idea tej wielkiej społeczności terapeutycznej, była rodziną, której nigdy nie mieliście. Zwykliśmy mówić, że jesteśmy tutaj, aby kochać tych, których nie da się kochać. Wierzcie mi, niektórzy z nich byli nie do pokochania.

Ale wiecie, że z biegiem czasu rozwinęliśmy się, byliśmy tego świadomi, gdy tylko matki zaczęły przychodzić z dziećmi, że wielu ojców, wielu z nich było nieobecnych i po prostu zniknęli. Wielu było dobrymi ojcami i zostali. Prawdę mówiąc stali się częścią tej społeczności.

Byłam największą agencją zajmującą się squattingiem w Anglii. W tamtych czasach zabieraliśmy ogromną liczbę matek i dzieci, co najmniej 30, jeśli się udało, znajdowaliśmy duże domy należące do lokalnych rad, które były puste, z dnia na dzień wprowadzaliśmy się z matkami i dziećmi, umieszczaliśmy na drzwiach notatkę z napisem:

„To jest squat, nie można nas stąd usunąć zgodnie z prawem. Należy zwrócić się się w tek kwestii do sądu cywilnego”.

I wiedzieliśmy, że właściciel nie skieruje sprawy do sądu, ponieważ nie może wyrzucić matek i dzieci na ulicę. Musi zapewnić wszystkim nowe mieszkania. W ten sposób staliśmy się właścicielami około 25 nieruchomości w całym kraju. W pobliżu, w Richmond, znalazłam hotel Palm Court z 47 prywatnymi apartamentami. Stał pusty. Znajdował się nad rzeką. Było to idealne miejsce dla naszych matek i dzieci. Pewnej nocy wprowadziło się tam 75 matek z dziećmi. Nie przysporzyło nam to popularności.

Jednakże mieszkańcy Richmond okazali się najlepiej wystrojeni. Ich apartamenty były najlepiej wyposażone. Palm Court stało się przykładem tego, co można osiągnąć, gdy ludzie troszczą się o innych. Nie miałam żadnych komitetów ani zarządów. Mężczyźni pracowali od samego początku. Kiedy pojawiły się pierwsze pieniądze, zatrudniłam dobrego pana, który od razu zaczął pracować z dziećmi. Później mężczyźni w równej liczbie pracowali w schronisku razem z matkami i dziećmi, mną i personelem. Była to duża, ciepła, żywiołowa rodzina.

Mówiłam: „Musisz być matką dla matek, aby one mogły być matkami dla swoich dzieci”. Mojej matce nigdy nie matkowano. Nie miała absolutnie żadnej zdolności do nawiązywania relacji z dziećmi. W rzeczywistości nawet nie lubiła dzieci. Ponieważ jej nigdy nie matkowano, mi też nigdy nie matkowano. I trudno mi było troszczyć się o siebie samą jak matka. Kobiety przybywające do schroniska często pochodziły z podobnych środowisk.

Prowadziliśmy wiele wspólnych sesji terapeutycznych. Jeśli mężczyźni i kobiety chcieli się pogodzić, pomagaliśmy im w tym. Mieliśmy własny nadzorowany dostęp.

Jeśli sąd odmówił, a my zgodziliśmy się i uznaliśmy, że potrzebował pomocy, aby być blisko swoich dzieci, ponieważ miał wybuchowy charakter, w porządku, zorganizowaliśmy to tak, aby mógł przynajmniej widywać swoje dzieci. Niezwykłe podejście.

Pamiętam Richarda, który był uroczym małym chłopcem, uwielbiał swojego ojca, a jego ojciec był nałogowym alkoholikiem. Naprawdę okropnym, bo kiedy był bardzo pijany, potrafił być bardzo agresywny. Pamiętam, że Richard był w domu dziecka, zanim trafił do mnie. Nie pozwalali ojcu zbliżać się do niego. Pamiętam, jak zapytałam mężczyznę prowadzącego dom dziecka: „Dlaczego mu na to nie pozwalacie? Richard od zawsze znał swojego ojca jako pijaka, nie boi się go. Skoro jest w bezpiecznym miejscu, dlaczego nie może go widywać?”. „Cóż, bo jest alkoholikiem”.

Odpowiedziałam: „To nie znaczy, że Richard nie kocha swojego ojca, a jego ojciec nie kocha Richarda”.

Zabierałam go więc, żeby widywał się z ojcem. Ojciec był w ciągu. Ale wiecie, bardzo dobrze się dogadywali. Nie możemy stosować przepisów prawnych ani środków mechanicznych w stosunku do ludzi, ponieważ podstawową potrzebą każdego człowieka jest kochać i być kochanym oraz wiedzieć, jak kochać i jak być kochanym.

A jeśli nikt cię nigdy nie kochał, skąd możesz wiedzieć, jak kochać? To była bardzo prosta koncepcja.

Zawsze uważałam, że Freud opisał nieświadomość. Patrzę na ludzi i patrzę na was siedzących przede mną i postrzegam was jako czubki gór lodowych. A pod spodem znajduje się cała część was samych, o której nawet wy nie wiecie. Ale waszym zadaniem w życiu jest ją odkryć, ponieważ tam znajdują się wszystkie rzeczy, które kiedykolwiek wam się przydarzyły. Każda komórka, którą nosicie w sobie, jest historią świata. I prawdopodobnie pamięcią. Nie ma powodu, aby tak nie było.

Moim zadaniem, gdy kobiety przychodziły i prosiły o pomoc, nawet te najgorsze, nawet te, z których wszyscy zrezygnowali, było spojrzeć na tę osobę stworzoną na obraz Boga i potencjalnie boską, i dać jej do zrozumienia, że właśnie taka jest. A jeśli poprosiła i chciała wyruszyć w tę podróż, to wyruszało się w nią razem z nią.

Takie szkolenie przeprowadzałam dla osób przychodzących do pracy w Chiswick. Byli tam ludzie, którzy zajmowali się prawem, byli ludzie, którzy dbali o jedzenie, ubrania i pościel, ale byli też ludzie, których szkoliłam do wykonywania tej ogromnej, wewnętrznej pracy. Szukałam sposobu, aby zmapować nieświadomość, wziąć tę osobę za rękę i powiedzieć:

„Zacznijmy od początku i opowiedz mi, jakie jest twoje pierwsze wspomnienie”.

Często tym pierwszym wspomnieniem była brama. Za bramą kryło się wszystko. Nazywam to bólem pierwotnym.

Pierwotnym bólem porzucenia i zdrady, którego doświadcza małe dziecko. Wiele osób nigdy nie wychodzi z tego stanu. Mogą być dyrektorami generalnymi wielkich firm, ale w środku pozostają małymi, krzyczącymi, płaczącymi dziećmi. Twoim zadaniem jest wziąć tę osobę za rękę i przejść z nią przez wszystkie te lata.

Celem jest zintegrowanie się, aby odnaleźć spokój, równowagę między światem wewnętrznym a zewnętrznym. A kiedy już to osiągniesz i odnajdziesz w sobie spokój, będziesz mógł wybaczyć swoim rodzicom i sobie. I właśnie tego szukam.

Ponieważ w pewnym momencie pakujesz walizki pełne bólu, gniewu i wściekłości, i odkładasz je na bok. To już minęło, to koniec. Pomyślcie o tym. Rzeczy materialne pozostaną na zawsze, wielkie budynki i katedry, ale emocje to substancje chemiczne w mózgu. A wszystko, co robisz, jeśli wciąż powracasz do tych emocji, to wyzwalasz w mózgu substancje chemiczne związane z bólem.

Pamiętam, że moja pierwsza lekcja miała miejsce, kiedy straciłam Christophera. Był to 13-letni chłopiec, który przyszedł do mnie ze swoją matką. Kochałam tego chłopca. Był dziwny, chudy, bardzo pilny, bardzo mądry i nosił wielkie okulary. I po prostu cały czas się trząsł. Jego ojciec był bardzo agresywny i nienawidził go. Miałam miejsce, ale nie zapisałam go do programu dla dzieci, ponieważ miał napad padaczkowy. Schronisko było ogromne, tętniące życiem i ogromne.

Czasami przebywało tam 100 osób, matki i dzieci w dziewięciu pokojach. Wydawało mi się, że nie radził sobie z hałasem. Spełniałam swoje potrzeby poprzez niego. Próbowałam go ratować, a nie miałam do tego prawa, z czego zdałam sobie sprawę zbyt późno. Mieliśmy dom w Bristolu, który należał do nas. Zabrałam tam jego matkę i troje dzieci. Christopher rozkwitł. Kochał ten dom. Chodził do szkoły Oakley. Było to dziwne dziecko, które było bardzo wycofane. Wracał w porze lunchu, tańczyliśmy wtedy bumpa, a on włączał gramofon. Tańczył bumpa i twista. Po prostu tańczył w kuchni.

Ale nie wiedziałam, kiedy usłyszałam, że został potrącony przed schroniskiem, że bawił się w tchórza z ruchem ulicznym. Widzicie, dałam mu spokój w czasie, kiedy nie potrafił sobie poradzić ze spokojem. Nie zdawałam sobie sprawy, że naprawdę potrzebował tego adrenalinowego haju schroniska. Ponieważ stworzyłam tam coś, co nazywam terapeutycznym chaosem. A terapeutyczny chaos zastępował chaos, adrenalinę związaną z dramatyczną przemocą w rodzinie, rodzinie, w której rozgrywa się ogromny dramat. Pominęłam to, a Christopher zginął. Wbiegł przed ciężarówkę.

Jedyne, co mogę powiedzieć na ten temat, to że mam nadzieję, iż to, czego nauczyłam się od niego i z mojego błędu, to świadomość, że muszę poważnie rozważyć utworzenie społeczności terapeutycznej, która pomoże ofiarom przemocy domowej, które są ofiarami własnej przemocy.

I to jest to, co zawsze powtarzałam: „Patrzysz na niewinne kobiety i mężczyzn, którzy padają ofiarą przemocy swoich partnerów. Nadal są w stanie sobie z tym poradzić, mogą żyć dalej. I będą kontynuować swoje życie. Tak, ich dzieci będą skrzywdzone. Tak. Jednak ludziom, którym naprawdę musimy pomóc i o których musimy mówić, to osoby, które są ofiarami własnej przemocy wynikającej z ich przeszłości związanej z wykorzystywaniem seksualnym”.

Wszystko to miało miejsce. Tym razem nie będę szczegółowo opowiadać o mojej pracy terapeutycznej, ponieważ naprawdę jestem tutaj, po to, aby opowiedzieć wam o tym, jak ta wizja uległa zniekształceniu. Moja wizja była tym, czym się zajmowałam, czyli społecznością terapeutyczną.

Lecz na zewnątrz rozwijał się potężny ruch kobiet. Miały one czas i wiedzę, a wiele z nich było pracownikami akademickimi, aby rozpocząć wszystkie programy szkoleniowe, co też zrobiły.

Wprowadziły one, tak jak zrobiono to tutaj, w Ameryce i Australii, i w każdym innym kraju, techniki prania mózgu do policji, wymiaru sprawiedliwości, systemu prawnego, wszędzie tam, gdzie ta eksplozja złych zachowań musiała zostać przypisana mężczyznom. Niezależnie od tego, co się wydarzyło. Ich mantrą było to, że wszystkie kobiety są niewinnymi ofiarami przemocy mężczyzn. Kobiety nie są zdolne do przemocy. Kiedy spojrzy się na to w świetle dnia, jest to po prostu niedorzeczne.

Wierzyć [zawsze] ofierze: przepis na niesprawiedliwość – Barbara Hewson
Natura kobiety: Jej niegodziwość – Red Femme Diaries
Natura kobiety: Niesamowite Mamy – Red Femme Diaries

Czasami nie mogę uwierzyć, że całe kraje, całe sądownictwo, wszyscy sędziowie mogą faktycznie siedzieć i to akceptować. O co chodzi? Dlaczego chcą w to wierzyć, skoro jest to tak jawnie i wyraźnie nieprawdziwe?

Kiedyś stałam na podium w Ameryce i mówiłam: „Nie mogę być jedyną kobietą w tym kraju, która jest całkowicie odpowiedzialna za swoje agresywne zachowanie”. To ciekawe, jak daleko to zaszło.

Po pierwsze, uważam, że jest to najbardziej historyczna konferencja, jaka kiedykolwiek się odbędzie. Nigdy więcej nie będzie tak samo. Jest to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju, ponieważ zbliżamy się do punktu zwrotnego. Zauważyłam, że w Anglii coraz częściej otwarcie dyskutuje się na temat przemocy domowej wobec mężczyzn. Ten temat jest podejmowany w gazetach. Nie jest to przedmiotem żartów, jest to napisane poważnie.

Nie chcę się wdawać w dyskusję, ile razy on ją uderzył lub ona uderzyła jego, ponieważ w ogóle nie o to w tym chodzi. Problem nie dotyczył kiedykolwiek kwestii płci. Został on przejęty przez ruch feministyczny, ponieważ potrzebowały one słusznej sprawy i funduszy. Cały ten ruch, całe to prześladowanie mężczyzn kręci się wokół pieniędzy. Chodzi o miejsca pracy dla dziewcząt. W ruchach schroniskowych mężczyźni nie mogą pracować. Nie mogą zasiadać w zarządzie. A przede wszystkim nie mogą pracować w schronisku.

Niepokoi mnie to, ponieważ dzieci są pozbawione dobrych, łagodnych wzorców męskich. Chłopcy powyżej 12-tego roku życia nie mogą przebywać w schroniskach. Jak można na to pozwolić? Jak to wpływa na 12-letniego chłopca, który jest oddzielony od swojej matki i rodzeństwa? Jak to wpływa na matkę, jak to wpływa na jego siostry? A tak się dzieje. I płacą za to podatnicy. To niewiarygodne.

Moje obawy dotyczą tego, że to złowrogie imperium musi zostać jakoś obalone. Musi. Nie możemy działać na poziomie podstawowym, mówiąc, że on to zrobił, ona to zrobiła, on powiedział, ona powiedziała, ponieważ marnujemy nasz czas. Był to bardzo udany polityczny zamach stanu, który trwał przez długi czas.

Ich rozwiązanie było polityczne, nasze też musi być polityczne. Cieszę się, że dostaję wieści od ludzi tutaj, którzy są już bardzo zajęci i głęboko zaangażowani we wprowadzanie wszystkich niezbędnych zmian. Będziemy patrzeć wstecz na ostatnie pół wieku i początek tego stulecia jako na mroczny okres w relacjach międzyludzkich. Będziemy patrzeć wstecz na ogromne szkody wyrządzone między mężczyznami i kobietami. Będziemy patrzeć wstecz na całe pokolenie kobiet po czterdziestce, które nigdy nie wyjdą za mąż i nigdy nie będą miały dzieci.

Widzę je cały czas. Dlaczego mężczyźni mieliby się żenić, skoro prawdopodobnym skutkiem dla nich będzie utrata wszystkiego, a przede wszystkim utrata dzieci?

Bardzo rzadko zdarzało mi się odbierać dzieci matce lub ojcu. To najbardziej bolesna rzecz, jaką można zrobić. Robię to tylko wtedy, gdy uważam, że jest to jedyne rozwiązanie zapewniające dzieciom bezpieczeństwo i zdrowie psychiczne. Ojcowie zbyt łatwo… Cóż, wiem, że przemawiam do przekonanych.

Dzisiaj podczas lunchu powiedziałam do kogoś: „Dziwię się, że nadal tak mówisz. Znam wielu mężczyzn, którzy tacy nie są. Są doprowadzani na skraj wytrzymałości.”

A ludzie mówią: „No cóż, wiesz, kobiety nie zachowują się tak, jak mężczyźni. Spójrz na ojców, którzy domagają się sprawiedliwości”.

Odpowiedziałam: „Dlaczego kobiety miałyby się tak zachowywać? Zachowują wszystko. Nie tracą niczego. Mężczyźni tracą wszystko”.

Najbardziej przerażającym krajem na całym świecie jest Kanada. Przerażająca jest nawet sama myśl o wyjeździe tam. Anne Cools chce, żebym tam wróciła, ale będę musiała przez to brać tabletki na paranoję. Uścisk tego złego imperium na ten kraj jest tak silny. Pamiętam sytuację, w której weszłam do windy. Był w niej jakiś mężczyzna. Przycisnął się do ściany. Jestem starą kobietą. Przycisnął się do ściany, a ja wyszłam i zapytałam Anne Cools: „Co, do licha, stało się temu mężczyźnie?”.

Odpowiedziała: „To taka zasada. Jeśli kobieta jest sama w windzie, mężczyzna do niej nie wchodzi, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że może stwierdzić, że ją molestował”.

Jest tam aż tak źle. Panuje atmosfera strachu. Odwiedzając różne grupy mężczyzn i słuchając/obserwując mężczyzn bez paszportów, muszę powiedzieć, że dzięki Bogu mieszkam w Anglii, ponieważ zgodnie z angielskim prawem jesteś niewinny, dopóki nie udowodni się ci winy. Nawet jeśli… Już tak nie jest? To, co uratowało Anglię, to fakt, że nie mamy nic podobnego do obecnej sytuacji.

To znaczy, teraz jest to tak skuteczne, że kiedy ostatnio przyjechałam do San Francisco, wydano dyrektywę, że żadna grupa kobiet w San Francisco nie może mnie gościć, ponieważ przyjechałam tu, aby przemawiać do grup kobiet. Siedziałam więc sama w tym hotelu, Holiday Inn w San Francisco, bez nikogo, ponieważ wszyscy byli zbyt przerażeni, żeby przyjść. Kilka kobiet jakoś się wkradło. Ale pomyślcie tylko o tej presji. Muszę sprawdzić, która jest godzina. Muszę mieć nadzieję, że sytuacja się poprawi. Naprawdę muszę.

Jednak walczycie z miliardowym przemysłem, który jest własnością kobiet i jest przez nie zarządzany, i przeznaczony dla kobiet i miejsc pracy dla dziewczyn. Są one obecne w ruchu schroniskowym.

W tym kraju jest kilka bardzo dobrych schronisk. Lecz w ruchu schroniskowym są kobiety, które doskonale wiedzą, że zawodzą dużą część kobiet, które najbardziej ich potrzebują. One się tym przejmują, i mają to na uwadze, i przychodzą ze mną porozmawiać. Ale zawsze mówią: Nie mogę nic zrobić, bo stracę pracę”.

Posłuchałam Pat i jej koncepcji koedukacji. Chylę czoła przed Pat. Nie chciałabym próbować wprowadzać mężczyzn do schroniska, w którym przebywają kobiety z poważnymi zaburzeniami osobowości. O nie, nie, nie, nie, nie. Zjadłyby ich żywcem.

Na poważnie, wiemy, że naprawdę musimy stworzyć te terapeutyczne społeczności, ponieważ ludzie zasługują na drugą szansę. Jedynym powodem, dla którego nie powtórzyłam schematu moich rodziców, było to, że miałam mentora. Dzięki Bogu.

Dziękuję Bogu, że komuniści aresztowali moich rodziców i przetrzymywali ich przez trzy lata. Naprawdę. Bo byliśmy w domu dziecka dla dzieci, których rodzice przebywali za granicą. A panna Williams była ogromna. Miała 2 metry wzrostu. Była ogromna. Potężna kobieta. Podczas wojny jeździła karetką pogotowia. Patrzyłam na tę kobietę, która kierowała placówką, w której przebywało 40 dzieci, chłopców i dziewcząt. Patrzyłam na nią. Była mistrzynią golfa, sędzią, była tym, kim ja sama chciałam być. Ta kobieta nauczyła mnie kobiecej siły. Miała ogromne poczucie humoru. Miała wspaniały sposób bycia, traktowała nas jak szczenięta. Nie traciła czasu na okazywanie nam nadmiernej czułości. Po prostu karmiła nas, przytulała i kładła spać. Rano wstaliśmy.

Jednak to właśnie wtedy otrzymałam drugą szansę. Miałam około trzech i pół roku, kiedy miałam wizję. Zawsze miałam żarliwą relację z Bogiem. Nie ze zorganizowaną religią. Nie czuję się z tym komfortowo. Ale jeśli chodzi o Boga, to moim zdaniem wszystkie drogi prowadzą do Niego. A miłość jest odpowiedzią na prawie wszystko.

Cała idea przybywania matek i dzieci do schroniska polegała na tym, że było to miejsce, w którym Szechina była kochającą twarzą Boga. Ogromna ilość śmiechu, ogromna ilość uczucia. To jest droga powrotna, to jest uzdrowienie dla nas wszystkich. Ale dopóki nie wycofamy większości spraw, w których występują poważne zaburzenia osobowości, z sądów, istnieje bardzo mała szansa, że cokolwiek można zrobić, ponieważ te konkretne modele zachowań mogą manipulować ich…

Nazywam to cyrkiem. Widzisz kobietę wchodzącą przez drzwi schroniska z całym swoim cyrkiem za sobą, lekarzami, dentystami, psychologami, psychiatrami, wszystkimi, adwokatami i radcami prawnymi, i miała tę świtę, którą owijała sobie wokół palca. A na końcu tego całego pochodu był jej biedny, wyczerpany mąż, który wychodził z siebie.

Mówią mi, że w Anglii co tydzień dwie kobiety giną z rąk swoich partnerów. Ginie jeden mężczyzna. Ale nie uwzględniają trzech mężczyzn, którzy co tydzień popełniają samobójstwo. Znam tych mężczyzn i wiem, dlaczego się zabijają. To nigdy, przenigdy nie jest rejestrowane.

Mam po prostu poczucie zmarnowanego czasu, tych lat, kiedy nie mogliśmy… Napisałam studium porównawcze dotyczące pierwszej setki kobiet, które trafiły do schroniska. 62 z nich były równie agresywne jak mężczyźni, od których odeszły. Stwierdziłam, że w większości tych związków oboje rodzice są zaangażowani w przemoc. Nie jest to kwestia jednego lub drugiego, ale obojga.

Nie udało mi się tego nigdzie opublikować. Czas, żebym kończyła swój wywód. Ale powiem tylko, że ciekawe było to, że profesor Viano z Uniwersytetu Waszyngtońskiego zaproponował opublikowanie tego w swoim dużym magazynie „Victimology”. W noc, w której miało to trafić do druku, twardy dysk jego komputera uległ zniszczeniu.

Następnie pojechałam na własny koszt do San Antonio, aby złożyć zeznania przed komisją Reagana do spraw przemocy w rodzinie. Wszyscy oni siedzieli przed komisją i mówili:

„On zrobił to, on zrobił tamto, a on zrobił jeszcze coś innego”.

Wstałam i wyjaśniłam bardzo jasno, że większość kobiet, które składały te zeznania, to kobiety podatne na przemoc, które miały za sobą wiele burzliwych związków. I rzeczywiście, większość mężczyzn, z którymi były związane, to mężczyźni, których same wybrały i o których wiedziały, że mają za sobą burzliwą przeszłość. Nie były one niewinnymi ofiarami przemocy ze strony swoich partnerów. Komisja nagle się ocknęła i stwierdziła:

„To ma sens, słyszeliśmy o tym w całym kraju. Tak, masz rację”.

Kiedy komisja przedstawiła raport i otrzymałam jego kopię, znalazłam w nim jedno zdanie, które brzmiało następująco:

„Pani Shapiro – tak brzmiało wówczas moje nazwisko po mężu – autorka”. Jedno zdanie, które nic nie mówiło o tym, co kiedykolwiek powiedziałam. Zostało to całkowicie wykreślone.

W tym momencie było to dla mnie tak silnym ciosem, że prawie się poddałam. Pomyślałam:

„Cóż, jak ktokolwiek z nas może coś zmienić?”.

Cóż, możemy. A dzisiaj nadzieję budzi fakt, że jesteśmy tu, jesteśmy tu od dwóch dni, nikt nie pikietuje przeciwko nam na zewnątrz, nikt nas nie zakrzykuje, więc jesteśmy na dobrej drodze. I już nigdy nie będzie tak samo. Po raz pierwszy mogę mówić o przemocy domowej jako o kwestii niezwiązanej z płcią w bezpiecznym miejscu, przed publicznością, która słucha tego, co mam do powiedzenia. Bardzo wam dziękuję.

– Aby DVD było nieco bardziej kompletne, kiedy zadacie pytanie, powtórzę je, zanim Erin na nie odpowie.

– Erin, w swojej drugiej książce „PR przemocy” zauważyłaś, że około połowa kobiet i dzieci zachowuje się w sposób, który nazwałaś uzależnieniem od przemocy.

Erin: Tak.

– A teraz, 30 lat później, jak to postrzegasz? Czy nadal uważasz, że proporcje są takie same?

– Trudno będzie powtórzyć to pytanie. Właściwie to po prostu dam ci mikrofon. Zmieniłam zdanie.

– Mówię o twoich komentarzach w drugiej książce dotyczących około połowy kobiet i dzieci, które zachowywały się w sposób, który opisałaś jako uzależnienie od przemocy. Zastanawiam się, jak po 30 latach postrzegasz tę kwestię? Co widzisz?

Erin: Nadal myślę tak samo. Powinniśmy omówić ten temat w mniejszych grupach dyskusyjnych. Od samego początku patrzyłam na kobiety i myślałam, właściwie to mówiłam im… na początku żartowałam,

„Słuchajcie, przestańcie mówić o mężczyźnie, od którego jesteście uzależnione, nazywając go mężczyzną. Nazywajcie go swoim dilerem heroiny”.

Ponieważ patrzę na kobiety wracające do mężczyzn, którzy je zabijają. Powiedział: „Zabiję cię”. Obiecał, że ją zabije. Ona go zostawiła, ponieważ zamierzał ją zabić. A potem do niego wróciła.

Coś więc się tam działo, coś znacznie większego niż tylko chęć bycia z partnerem. Sądzę, że te same substancje chemiczne, które znajdują się w mózgu, przenosimy morfinę i heroinę w naszym mózgu, w substancjach chemicznych mózgu.

Uważam, że uzależniający związek może być dokładnie tak samo silny jak heroina lub kokaina. Tak, uważam, że uzależnienie się od innej osoby jest całkowicie możliwe. Pewnego dnia, kiedy dowiemy się więcej o tym, jak substancje chemiczne funkcjonują w mózgu, a zbliżamy się do tego bardzo szybko, ponieważ właśnie stąd będą pochodzić nasze dowody. Odpowiedź na pytanie o uzależniający związek jest znana wszystkim. I wielu z was dokładnie wie, o czym mówię.

Cechy współuzależnienia

Przechodzisz przez zatłoczone pomieszczenie, widzisz tam tę osobę i postępujesz wbrew własnym interesom, wbrew własnej rozsądnej ocenie sytuacji. Wiesz, że zrobisz z siebie kompletnego głupca, zrujnujesz swoją rodzinę, wszystko. Jednak to robisz i stoisz tam, nie wierząc, że to robisz. Właśnie tym jest uzależnienie.

Kobiety powiedziałyby: „Ale ja go kocham, Erin”. Nie używaj słowa „kocham”. Nie możesz używać słowa „kocham” w odniesieniu do kogoś, kto gasi papierosy na twoim ciele i masakruje ci twarz. To uzależnienie.

Jest to tak głęboki temat, że potrzeba całej konferencji, aby naprawdę omówić, co się dzieje, gdy dwoje ludzi zaspokaja swoje złe potrzeby. Oto zadanie, które musisz wykonać, gdy znajdziesz kogoś, kto jest w takiej sytuacji i mówi: „Pomóż mi”. Po pierwsze, postępujesz dokładnie tak samo, jak w przypadku osoby uzależnionej od narkotyków. Musisz odizolować ją od uzależnienia.

I tak właśnie robiliśmy. Pamiętam, jak pewna kobieta powiedziała przed śmiercią: „Erin, mogę trzymać się od niego z daleka, dopóki go nie widzę ani nie słyszę jego głosu. Gdy to robię jest jak Szczurołap z Hameln, wracam do niego”.

Nie było mnie, kiedy do niego wróciła. Zabił ją. Ale zmarła z powodu uzależnienia. Zmarła z powodu historii, której nie umiałam zinterpretować. Była małą dziewczynką, w dniu, w którym jej ojciec wyszedł z walizką i powiedział:

„Bezpieczniej będzie dla mnie zostawić cię z matką, ponieważ ona tak bardzo mnie nienawidzi, że nie przestanie cię bić, dopóki nie odejdę”.

Zostawił swoją córkę, porzucił ją. A ona, gdy wyszedł za drzwi, złożyła sobie samej dziecięcą przysięgę, że ktokolwiek będzie jej partnerem, nigdy go nie porzuci ani nie zdradzi. Chemiczne skutki porzucenia i zdrady prowadzą do zniszczenia i wypaczenia osobowości. Kolebka zła.Przemoc, do której dochodzi.

Masz rację, Murrey. Jak mówi Murrey, nie wolno bić ludzi, a dzieci też są ludźmi. Pochodzi to z Ameryki. I jest bardzo ważne, przemoc zaczyna się w łonie matki. Musimy edukować, edukować i jeszcze raz edukować, aby ludzie zrozumieli i wzięli odpowiedzialność za to, co robią swoim dzieciom. Dobrze. Koniec.

Kobiety roku

10 października 1977 r.: Erin Pizzey, znana z działalności na rzecz ochrony maltretowanych żon, wraz z Betty Williams (po prawej), która wraz z Mairead Corrigan otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w 1976 roku jako współprzewodnicząca i założycielka Ruchu Pokojowego w Irlandii Północnej. Obie panie uczestniczą w Londynie w uroczystym lunchu z okazji wyboru Kobiet Roku.

Zobacz na: Narcyzm i Psychopatologia – Ostatni Psychiatra
Pod Owczą Skórą
Feminizm, trójkąt Karpmana i szukanie kozła ofiarnego
Wieczny solipsyzm kobiecego umysłu
Magnetyzm behawioralny – Chase Hughes