Film POD OWCZĄ SKÓRĄ

Jest jedna rzecz, którą trzeba wiedzieć o komunizmie. Gdy zapuka do twoich drzwi, nie mówi: „Cześć, przyszedłem was zubożyć, zniewolić i zamordować”. Mówi raczej: „Przyszedłem was wyzwolić spod ucisku.”
To sprawa, za którą jestem gotowa walczyć do końca.
Zmierzamy teraz bardzo szybko w stronę jednego, światowego systemu edukacji, jednej światowej religii i jednego globalnego rządu.
Komunizm jest jak nowotwór, który musi rozprzestrzeniać się na cały świat, aby przetrwać.
Komunizm nie działa.
Komunizm trafił na śmietnik historii.
Jeśli będziemy ciągle ustępować, wycofywać się i rezygnować, to w końcu staniemy przed ostatecznym żądaniem—ultimatum.
I co wtedy? Kiedy Nikita Chruszczow mówił swoim obywatelom, znał naszą odpowiedź. Mówił im, że ustępujemy pod presją zimnej wojny. I pewnego dnia, gdy przyjdzie czas na ostateczne ultimatum, nasze poddanie nastąpi dobrowolnie, bo zdążą nas już osłabić od środka — duchowo, moralnie i ekonomicznie.
Wierzy w to, bo z naszego obozu dochodziły głosy pragnące pokoju za wszelką cenę albo twierdzące, że lepiej żyć niż umrzeć. Albo, jak komentator powiedział, wolałby klęczeć niż umrzeć z podniesioną głową. I właśnie taka postawa prowadzi do wojny, bo te głosy nie reprezentują nas wszystkich. Ty i ja wiemy i nie wierzymy, że życie jest aż tak cenne, a pokój tak słodki, by kupować je za cenę kajdan i niewoli. Gdzie zatem prowadzi droga do pokoju? W gruncie rzeczy odpowiedź jest prosta. Ty i ja mamy odwagę powiedzieć naszym wrogom, że są granice, których nie przekroczymy. Jest punkt, poza którym nie wolno im się posunąć.
Byłam dzieckiem lat 80. i muszę przyznać, że miałam bardzo dobre wspomnienia ze szkoły publicznej Pamiętam, że w jednej z podstawówek każdego ranka przez głośniki puszczano „Stars and Stripes Forever” i inne patriotyczne utwory niemal codziennie rano. Miałam świetnych nauczycieli w czasach szkolnych, którzy mnie motywowali i inspirowali.
Oczywiście zawsze miałam przyjaciół różnych ras i wyznań, to było dla mnie czymś naturalnym. Dobrze pamiętam wczesne lata 90., gdy upadł mur berliński, a komunizm i Związek Radziecki się rozpadły. Choć wtedy nie do końca to rozumiałam, pamiętam, że oglądałam wiadomości i naprawdę czułam, że świat zmienia się na wielką skalę. Pamiętam, że cieszyłam się z powodu ludzi z byłych krajów komunistycznych, którzy teraz będą mogli cieszyć się wolnością, dla wielu z nich po raz pierwszy w życiu. To wspaniałe.
Moja przygoda z Rosją zaczęła się, gdy pod koniec lat 90. wyjechałam tam na półtora roku jako misjonarz po studiach. Niektóre rzeczy, które szczególnie zapadły mi w pamięć z tego okresu, to jak bardzo życie w Rosji było trudniejsze niż to, do czego byłam przyzwyczajona. Ludzie musieli radzić sobie z o wiele mniejszymi środkami. Średnia pensja Rosjanina wynosiła wtedy około 30 dolarów miesięcznie. Pamiętam, jak poznałam Karla, starszego pana po amputacji obu nóg, który poruszał się na wózku. Karl służył w Armii Czerwonej podczas II wojny światowej, pomagając pokonać nazistów. Został schwytany i trafił do niemieckiego obozu jenieckiego. Po uwolnieniu trafił do gułagu, bo uznano go za wroga państwa. Ponieważ był w niemieckim obozie jenieckim, podejrzewano, że mógł współpracować z nazistami. Nigdy wcześniej nie słyszałam o gułagu, ale widziałam, jaką traumę Karl nosił w sobie.
Po powrocie do USA rozpoczęłam studia magisterskie, zdobywając dwa dyplomy: z języka i literatury rosyjskiej oraz ze studiów nad Rosją i Europą Wschodnią. Zdobyłam wykształcenie w kilku dziedzinach, które, jak się okazuje, bardzo pomagają zrozumieć wiele obecnych trendów w naszym kraju.
Na przykład: co dzieje się z edukacją? Dlaczego tyle uwagi poświęca się tematom takim jak systemowy rasizm i prawa osób transpłciowych? Czemu chrześcijaństwo tak bardzo traci na znaczeniu w Ameryce? Czy to wszystko dzieje się samoistnie, czy może kryje się za tym coś więcej?
Niektóre rzeczy, którymi się podzielę, mogą być szokujące i niepokojące, ale poznanie trudnych stron historii jest ważne, by nie powtarzać dawnych błędów. To współcześni Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini, którzy wszyscy wywodzą się z okolic Kijowa. Książę Wołodymyr Wielki, poszukiwał religii, można powiedzieć, rozważał różne opcje i ostatecznie wybrał chrześcijaństwo bizantyjskie, czyli prawosławie. Przez wieki pogański mistycyzm stopniowo przeplatał się z prawosławnymi wierzeniami, praktykami i świętami.
Przez setki lat Kościół prawosławny z silnym wpływem pogańskiego folkloru był spoiwem kulturowym rosyjskiego społeczeństwa, zarówno dla zwykłych ludzi, jak i dla arystokracji. Godłem Imperium Rosyjskiego był dwugłowy orzeł. Jedna z głów symbolizowała władzę państwową, jeden dla cara, a drugi dla zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. To pokazywało, że kościół i państwo stanowiły jedność. Wśród części rosyjskiej wyższej klasy pojawiało się poczucie winy z powodu zacofania chłopstwa pod względem jakości życia i edukacji.
Pisma Karola Marksa zaczęły przyciągać wykształconą inteligencję jako sposób na rozwiązanie tej nierówności. Rewolucja marksistowska przygotowuje społeczeństwo do przyjęcia komunizmu, wprowadzając go siłą. Bolszewicy obiecywali chłopom chleb i ziemię. Widać więc, jak osoby o dobrych intencjach łatwo dawały się zwieść komunistycznym obietnicom pomocy najuboższym.
Problem komunizmu polega na tym, że aby wszyscy mieli równe rezultaty, trzeba skupić i scentralizować całą władzę w rękach państwa. Taka koncentracja władzy nieuchronnie prowadzi do tyranii. Jedną z głównych zasad komunizmu jest przekonanie, że wszystko wolno, nawet morderstwo, przemoc, terroryzm czy oszustwo, jeśli ma to służyć pomocy uciskanym.
Rosyjski Kościół Prawosławny był równie mocno celem jak monarchia. Tysiące cerkwi zostało zniszczonych, ikony spalono, a wiele pozostałych świątyń sprofanowano, a potem przekształcano je w muzea religii i ateizmu oraz w ośrodki rekreacyjne. Księży, mnichów i zakonnice torturowano, aresztowano, wykonywano na nich wyroki śmierci i więziono.Była relacja o zakonnicach straconych przez wrzucenie ich do wrzących kotłów ze smołą. Pewnemu prawosławnemu księdzu wykłuto policzki i oczy, orszak prowadzono przez miasto, a potem go pochowano żywcem.
– Moi pradziadkowie mieszkali w małej wiosce, to chyba było pod koniec lat 20. XX wieku, mieli dom, czwórkę dzieci i uprawiali ziemniaki. Pewnego dnia przyszli sąsiedzi i całą rodzinę wyrzucono z domu. Wyrzucono ich na ulicę, bo ich dom był nieco większy niż pozostałe w wiosce. Przekaz od władz był taki, że wszyscy mają być tacy sami. Moja prababcia z czwórką małych dzieci zaczęła wędrować od miejsca do miejsca szukając dachu nad głową i znalazła piwnicę w jakimś opuszczonym domu. To było miejsce zupełnie nie do zamieszkania, ale mogli tam spać. A ponieważ nie mieli jedzenia, kazała wszystkim czwórce dzieci iść żebrać na ulicy. Mój pradziadek, później go odnaleziono — pamiętasz, wspominałem, że się ukrywał? Znaleziono go, wysłano do obozu jenieckiego i zmarł w drodze. Wiemy więc, że został albo zamordowany, albo umarł z głodu w drodze do obozu. Przeczytałam o tym w dzienniku mojej babci. Płakałam jak dziecko.
– Jednym ze skutków przymusowej kolektywizacji rolnictwa była ogromna klęska głodu. Na początku lat 30. od sześciu do dziewięciu milionów ludzi zmarło z głodu na terenach wiejskich ZSRR, zwłaszcza na Ukrainie. Docierały wtedy doniesienia o przypadkach kanibalizmu; część osób stawała przed wyborem: zabicie i zjedzenie własnych dzieci albo śmierć głodowa, albo najpierw umierali z głodu, a wtedy ich sąsiedzi przychodzili, by zabić i zjeść ich dzieci. Wielu poetów, pisarzy, a nawet naukowców poniosło śmierć lub trafiło do więzienia z powodu aresztowań, tortur i egzekucji. Ich przewinieniem było chociażby „zbyt słabe wychwalanie” państwa radzieckiego. W latach 1937–1938 Stalin przeprowadził czystki w szeregach Partii Komunistycznej, podczas których dokonano ok. miliona egzekucji.
– Sąsiedzi donosili na sąsiadów, nawet rodziny zdradzały swoich członków, wierząc, że postępują słusznie. To było właśnie najgorsze. Na studiach magisterskich napisałem pracę o chrześcijanach praktykujących swoją wiarę potajemnie w ZSRR. Zachwycała mnie wiara tak wielu z nich, a jednocześnie czułam głęboką odrazę do komunistycznego reżimu, który złamał i zniszczył miliony istnień ludzkich w tej bezsensownej próbie stworzenia bezbożnego raju na ziemi. Chciałam zrozumieć, jak płomień wiary mógł przetrwać w nieprzyjaznym sowieckim środowisku, gdzie agresywny ateizm był codziennością. W swoich badaniach odkryłam, że wczesne sowieckie metody aresztowań, więzienia i egzekucji duchownych obróciły się przeciw nim i przyczyniły się do rozwoju podziemnej działalności religijnej.
Pierwszą rzeczą, którą zrobili Sowieci, było kontynuowanie sprawdzonych już wcześniej metod. To była antyreligijna i prokomunistyczna propaganda, obecna we wszystkich dziedzinach życia, szczególnie w edukacji, mediach i sztuce, a zdobycie umysłów dzieci było priorytetem. W sowieckich szkołach wszystkie dzieci uczyły się czytać i pisać, ale głównym zadaniem tych szkół było bycie ośrodkami indoktrynacji ateizmem i komunizmem marksistowsko-leninowskim. Jedną z technik antyreligijnej indoktrynacji, którą stosowano, była następująca metoda.
Nauczyciel mówił: dobrze, uczniowie, zróbmy mały eksperyment, żeby sprawdzić, czy istnieje Bóg. Chcę, żebyście zamknęli oczy, pomodlili się i poprosili Boga, żeby zesłał wam cukierki. Zróbcie to teraz. Po chwili nauczyciel powiedział: dobrze, teraz otwórzcie oczy. Widzicie jakieś cukierki? Nie. To oznacza, że nie ma Boga. Teraz spróbujcie czegoś innego. Zamknijcie oczy i poproście wujka Lenina, żeby przysłał wam cukierki. Gdy dzieci miały zamknięte oczy, nauczycielka kładła cukierka na każdej ławce i mówiła: dobrze, teraz otwórzcie oczy. Spójrzcie dzieci, wujek Lenin przysłał każdemu z was cukierka. Czy nie jesteście wdzięczni naszemu drogiemu wujkowi Leninowi?
Wiele sowieckich dzieci zostało Małymi Październikami, nazwanymi od Bolszewickiej Rewolucji Październikowej z 1917 roku. Około siódmego roku życia, a większość wstępowała do Młodych Pionierów w wieku dziewięciu lat, komunistycznej organizacji dziecięcej. Ci, którzy spełniali wymagania, mogli wstąpić do komunistycznej młodzieży, Komsomołu, w wieku 14 lat. Te organizacje wzmacniały poczucie obowiązku dzieci jako obywateli Związku Radzieckiego oraz propagowały ideologię marksistowsko-leninowską. Oczekiwano, że wszystkie dzieci i młodzież należące do tych organizacji będą zadeklarowanymi ateistami. Konformizm był kluczowy.
– Dorastając, robiłam to, co wszyscy inni. Chodziłam do szkoły i nie zdawałam sobie sprawy, że jestem poddawana indoktrynacji. Nie wiedziałam, bo wszyscy wokół robili to samo co ja. Wszyscy mieli być tacy sami, nosić ten sam mundurek i czerwoną chustę i miałam co do tego wątpliwości. Poszłam do szkoły bez niej. Koledzy mnie pobili. Nie robiłam tego, co trzeba.
– Od najmłodszych lat od obywateli radzieckich oczekiwano ścisłego podporządkowania się linii partii komunistycznej, pod groźbą konsekwencji. Nie było miejsca na wyrażanie odmiennych poglądów. Przychodzi mi na myśl przypadek radzieckiego baptysty Nikolai Khmara. Khmara został aresztowany i skazany za, cytuję, wychowywanie nieletnich w izolacji od życia społecznego oraz wzywanie wiernych do odrzucenia swoich obowiązków jako obywatele, między innymi. Po dwóch tygodniach w łagrze ciało Khmary zostało zwrócone jego żonie i nosiło ślady brutalnych tortur, m.in. poparzone dłonie, spód stóp i palce oraz przebity brzuch, przebity ostrym, poszarpanym przedmiotem, całe ciało posiniaczone i co szokujące, język odcięty. Oto historia Ivana Levaka, Świadka Jehowy, więzionego za wiarę w latach 40. i 50. XX wieku.
– W 1947 roku zostałem zatrzymany. Sąd wojskowy skazał mnie na 10 lat odosobnienia w odległych obozach o najwyższym stopniu zabezpieczeń. Przewieźli nas wagonami bydlęcymi do Workuty, położonej na dalekiej północy Rosji. Tam załadowano nas na parowiec i płynęliśmy przez cztery dni. Stamtąd przymusili nas do marszu przez cztery dni i noce. Wreszcie dotarliśmy na miejsce. Praca była ekstremalnie ciężka. Układaliśmy drogi i tory kolejowe. Zimą bez przerwy była ciemność i panował straszny mróz. Kazali nam się rozebrać: „Zdezynfekujemy wasze ubrania” — powiedzieli. Spojrzałem na swoje ciało, to był straszny obraz. Potem zerknąłem na innych obok mnie. U nich było tak samo. Wszystko było wynędzniałe. Została tylko skóra i kości. Myślałem, że niedługo umrę. Wielu umarło. Młodzi ludzie. Niektórzy celowo pozwalali odmrozić sobie rękę lub nogę i potem je odcinali, żeby uwolnić się od tej pracy. To było okropne. Przerażające.
– Jedną ze szczególnie okrutnych kar, jakie sowiecka władza nakładała na niektórych chrześcijańskich dysydentów, było przymusowe zamykanie ich w więziennych szpitalach psychiatrycznych oraz poddawanie, na siłę kuracji psychotropowej, żeby „wyleczyć” ich z wiary w Boga. Byli też tacy, którzy zwyczajnie odmawiali podporządkowania się. Niektórzy, mimo ciężkich prześladowań, nieustannie nalegali, by czcić Boga zgodnie ze swoim sumieniem. Odmówili podporządkowania się narzuconym przez rząd ograniczeniom dotyczącym praktyk religijnych. To właśnie ci chrześcijanie po II wojnie światowej ponieśli ogromne koszty za upór w pełnym wyrażaniu swojej wiary.
– Mama opowiadała, że gdy byłem niemowlęciem i trzymała mnie na rękach, KGB wraz z policją przyszli, by wyprowadzać ludzi z kościoła. Mama próbowała ochronić tatę, a generał KGB chciał ją uderzyć, ale stałem wtedy przed nią. To było moje pierwsze doświadczenie, jeszcze zanim zacząłem chodzić, czym komunizm był dla ludzi.
– Chrześcijańskie ruchy dysydenckie były szczególnie nagłaśniane w mediach poprzez filmy propagandowe oraz materiały o nich, często przedstawiające ich jako osoby znęcające się nad własnymi dziećmi.
– Mieliśmy tylko dwa lub trzy kanały, wszystkie kontrolowane przez rząd w Moskwie. Pokazywano filmy propagandowe, w których twierdzono, że chrześcijanie niemal zabijają swoje dzieci, by złożyć je w ofierze Bogu. Porównywano to do historii biblijnego Abrahama, przekręcano jej sens i mówiono, że właśnie tak postępują.
– Te biedne dzieci, które uczono modlitwy i zmuszano do czytania Biblii.
– A potem, gdy poszedłem do szkoły, zaczynała się indoktrynacja, zwłaszcza wobec dzieci z chrześcijańskich rodzin. Zdarzało się, że na lekcji matematyki dawano nam do czytania literaturę o komunizmie i kazano z niej sporządzić raport. Czasem ktoś nas potrafił pobić. Dyrektor szkoły nie reagował, bo twierdzono, że próbują 'wybić Boga z głowy’.
– Władze sowieckie czasami odbierały dzieci z niezarejestrowanych rodzin chrześcijańskich i umieszczały je w państwowych internatach lub w sierocińcach, gdzie miały być 'wyzwolone’ od rodziców, którzy uczyli je modlitwy i wiary w Boga. Tam przez resztę dzieciństwa były bezpiecznie indoktrynowane ateizmem.
– W naszym kościele zdarzyło się to dwóm rodzinom, władza przyszła i odebrała im dzieci.
– Nawet osoby niewinne, wierzące w komunistyczne państwo, mogły zostać aresztowane, torturowane i zesłane do gułagu. Obowiązywały limity aresztowań. Po zatrzymaniu sowieccy obywatele byli torturowani, aż się przyznali do jakiegoś przestępstwa i podawali określoną liczbę nazwisk innych rzekomych wrogów państwa.
– Nasi sąsiedzi dostali od KGB polecenie, żeby zgłaszać KGB za każdym razem, gdy wychodzimy z domu, wracamy do domu albo ktoś nas odwiedza. Zapisują wszystko i przekazują to władzom. Potrafili nawet założyć podsłuchy, żeby podsłuchiwać, co się dzieje.
– Radzieccy chrześcijanie-dysydenci byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii, mieli niższy status społeczny niż gwałciciele czy mordercy.
– Droga do wyższego wykształcenia była zamknięta. Pracowałeś w fabryce za najniższą pensję. Nie mogłeś zostać liderem ani przełożonym, nawet nie miałeś szans zostać kierownikiem.
– Żyli w ciągłym strachu przed nalotami policji lub KGB i przeszukaniami domów.
– Zazwyczaj przed aresztowaniem KGB przychodziło do naszego domu, najczęściej w środku nocy. Pukają do drzwi i mówią: otwórzcie, tu policja. Nie przejmują się niczym. Mogą potłuc naczynia albo wyrzucić wszystko, co im się nie spodoba. Przewracają łóżka, żeby znaleźć wszystko, co było napisane o Bogu. Konfiskują to, twierdząc, że to propaganda. Zabierają i już nigdy nie oddają.
– Uważałam, że sowieccy chrześcijańscy dysydenci byli niezwykle cierpliwi i wytrwali; nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek dostrzegła u nich gorycz.
– Nawet Chrystus mówił o uczniach: jeśli ludzie słuchają mnie, będą słuchać was; jeśli mnie prześladują, będą prześladować i was. Dlatego traktujemy te słowa dosłownie. Nie byliśmy rozżaleni ani źli na urzędników państwowych, bo nie znali Boga.
– Szacuje się, że przez 70 lat rządów sowieckich od 12 do 20 milionów chrześcijan zostało aresztowanych, uwięzionych, straconych lub zesłanych do łagrów za swoją wiarę. Chrześcijanie należący do głównego nurtu w ZSRR nie byli tak mocno prześladowani.
– Zarejestrowany kościół podpisał porozumienie z rządem. To właśnie stanowi dużą różnicę między kościołem zarejestrowanym a niezarejestrowanym. Cała wyższa hierarchia duchowna pracowała dla rządu. A niektórzy z nich byli wręcz mianowani przez rząd.
– Agenci KGB wchodzili do kościoła i zdobywali tam wpływy?
– Tak, wszystkie te kościoły były zinfiltrowane. Urzędnicy nakazywali im pracować dla rządu i udawać chrześcijan. Oczywiście wszystkie kazania musiały być zgodne z linią rządową.
– W wyniku silnej infiltracji sowieckich cerkwi oraz narzuconych im ograniczeń, liczba członków zarejestrowanych kościołów w ZSRR znacząco zmalała od lat 60. i później. Nigdy nie przypuszczałam, że zobaczę podobne rzeczy tutaj, w Ameryce.
– Ruch komunistyczny w Ameryce istnieje od dawna. W gruncie rzeczy nie chodzi w nim o redystrybucję majątku. Nie chodzi o budowanie bardziej sprawiedliwego społeczeństwa.
To tylko dla nowych zwolenników. Komunizm polega na skupieniu całego majątku i władzy w rękach nielicznych. Od początku wiedzieli, że Ameryki nie da się podbić z zewnątrz. Musieli zdobyć ją od środka.
– Wśród Amerykanów panuje błędne przekonanie, że nasz świetny system szkół publicznych został przejęty przez komunistów czy marksistów. W rzeczywistości został on stworzony przez komunistów z myślą o celach komunistycznych. Nie mówię tego przesadnie ani nie twierdzę, że każdy, z kim się nie zgadzam, to komunista. Chodzi mi o to, że twórcami tego systemu byli faktycznie komuniści.
Robert Owen uważał, że problemem było wychowywanie dzieci w środowisku, gdzie dominowało chrześcijaństwo, tam, gdzie dominował według niego indywidualizm, a prawdziwym rozwiązaniem miało być przejęcie edukacji przez państwo. W tamtych czasach był to naprawdę rewolucyjny pomysł. Mało kto zdaje sobie sprawę, że przez większość dziejów ludzkości nie istniały szkoły państwowe. To naprawdę świeża sprawa. Napisał więc te kontrowersyjne eseje, zaniósł je pruskiemu dyktatorowi i twierdził, że pruski… dyktator był tak zachwycony tymi rozważaniami o przejęciu edukacji przez państwo,
rzekomej słuszności tego, że polecił ministrowi spraw wewnętrznych rozpocząć tworzenie systemu szkół państwowych w Prusach.
I tak się stało. Po raz pierwszy w historii pojawiła się edukacja państwowa, przez państwo, dla państwa, z możliwym wyjątkiem militarystycznej Sparty. Przez dwa tysiące lat historii Kościoła uznawano, że to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie i edukację oraz formowanie swoich dzieci, ewentualnie przy wsparciu Kościoła. Forrest Sprounson ostatecznie przeszedł na katolicyzm i wyraził skruchę za udział w tej niegodziwej inicjatywie. Ale mówił: wiedziałem o tym, bo sam w tym uczestniczyłem. Na pierwszy rzut oka mieli dwa cele.
Pierwszym było wpłynąć na opinię publiczną, czyli przekonać ludzi, że państwo powinno uczestniczyć w edukacji ich dzieci.
Drugim celem było przekonanie ustawodawców do tego pomysłu albo wybranie takich, którzy popieraliby udział rządu w edukacji. Twierdził, że ostatecznym celem było zniszczenie chrześcijaństwa. Według niego, głównym zamiarem wprowadzenia szkół państwowych było zniszczenie chrześcijaństwa. Tak właśnie powiedział.
Do Stanów Zjednoczonych sprowadził to inny człowiek, który odrzucał Biblię, Horace Mann; to on wprowadził pruski system. Wtedy właśnie szkoły państwowe naprawdę zaczęły się rozwijać w Ameryce. Podróżował po kraju jak wędrowny kaznodzieja, promując ideę państwowej edukacji.
Później pojawił się John Dewey, kolejny prawdziwy komunista; ten człowiek odwiedził Związek Radziecki i wychwalał tamtejszy system. Był gorącym zwolennikiem obniżania poziomu edukacji dzieci. Rockefellerowie mieli wtedy fundację, chyba o nazwie General Education Board. Wspierali działania Johna Dewey’a milionami dolarów, w tamtych czasach były to niewyobrażalne pieniądze.
Ogłupianie świata szkolnictwem – John Taylor Gatto
Dlaczego szkoły nie edukują – John Taylor Gatto, 1990
Nie chodziło tylko o Rockefellerów, był też Carnegie i wiele innych bardzo bogatych rodzin chciało stworzyć system edukacji, który zasadniczo produkowałby znormalizowanych, bezmyślnych, posłusznych pracowników. Komuniści mieli w tym swój interes. Humaniści mieli w tym swój interes. Chcieli odciągnąć dzieci od rodzin, kościoła, chrześcijaństwa i indywidualizmu.
Tak właśnie narodziła się ta niezwykle osobliwa współpraca między komunistami, marksistami i socjalistami, kolektywistami a ówczesnymi super kapitalistami.
Po I wojnie światowej wysłano mężczyzn na front, by ginęli w wojnie, której nikt tak naprawdę nie rozumiał. Potem uznano, że kobiety muszą przejąć pracę w fabrykach, bo mężczyzn już nie było. Kto miał produkować bomby, samoloty i całą resztę? Dzieci zostawały same w domu. Powiedzieli: przecież są szkoły publiczne, czemu by ich tam nie posłać? To był prawdziwy punkt zwrotny w historii Ameryki, większość dzieci zaczęła być kształcona przez państwo. Od tego momentu wszystko zaczęło się pogarszać. Równia pochyła.
– Rząd przejął kontrolę nad edukacją niemal wszystkich dzieci w Ameryce.
– Komunizm jest przeciwieństwem chrześcijaństwa i doskonale wykorzystuje chrześcijańskie wartości, by przekonać chrześcijan do współpracy.
– Ktoś idący ulicą z czerwoną flagą i wykrzykujący komunistyczne hasła zostanie w Ameryce zignorowany. Ale jeśli pastor powie to samo, tylko trochę inaczej i doda do tego chrześcijańską otoczkę, ludzie to zaakceptują. Dlatego amerykańscy komuniści zaczęli przenikać do kościołów.
– Przykładem jest Walter Rauschenbusch, socjalista i bardzo wpływowy duchowny w Stanach Zjednoczonych. Napisał książkę „Teologia dla Ewangelii społecznej”, w której twierdził, że socjalizm jest ostatecznym celem chrześcijaństwa.
– Komuniści pod przewodnictwem Harry’ego Warda założyli dużą bazę oraz związkowe seminarium teologiczne w Nowym Jorku.
– Przez 25 lat wykładał w tym seminarium, kształtując tysiące przyszłych duchownych. Był także współzałożycielem American League Against War and Fascism, która później przekształciła się Amerykańską Partię Komunistyczną.
– Przejmując seminaria, zdobywasz wpływ na pastorów i księży, a przez nich na świeckich oraz życie duchowe całej społeczności.
– Był też dr Harry Emerson Fosdick, znany kaznodzieja baptystyczny. W 1922 roku podczas niedzielnego nabożeństwa zaprzeczył dziewiczemu narodzeniu Jezusa, a później powtórzył to jako pastor w słynnym Riverside Church Rockefellera.

„Socjalizm jest dokładnie tą religią, która musi obezwładnić chrześcijaństwo…
W nowym porządku socjalizm zatriumfuje, najpierw przejmując kulturę poprzez infiltrację szkół, uniwersytetów, kościołów i mediów, przekształcając świadomość społeczeństwa” – Antonio Gramsci
– Antonio Gramsci, Włoch, zastanawiał się, co Marks zrobił źle?
Dlaczego Zachód odrzuca komunizm?
Zdał sobie sprawę, że Zachód posiada bardzo silne instytucje kulturowe, które skutecznie przekazują wartości z pokolenia na pokolenie.
Właśnie tutaj Antonio Gramsci powiedział: jeśli chcemy przejąć Zachód, jeśli chcemy wprowadzić komunizm na Zachodzie, jeśli chcemy osiągnąć swój główny cel, którym było, cytując: „socjalizm jest właśnie religią, która musi przezwyciężyć chrześcijaństwo” na całym Zachodzie, jeśli mamy to zrobić, musimy przeniknąć do instytucji kulturowych przejąć instytucje wytwarzające kulturę i sprawić, by zaczęły promować kulturę komunistyczną.
Wskazał pięć kluczowych instytucji, które należy przejąć, by przejąć kontrolę nad społeczeństwem. To religia, rodzina, edukacja, media i prawo. Jeśli przejmiesz te obszary, możesz zmienić społeczeństwo, w ciągu jednego lub dwóch pokoleń przekształcić kulturę od środka, wykorzystując edukację i media. Możesz rozbić rodzinę, która trzyma społeczeństwo razem. Możesz zmienić wiarę w jej imitację, która promuje wartości komunistyczne. Możesz też podważyć prawo, tak że gdy próbujesz zatrzymać pewne działania i trafiasz z nimi do sądu, sędzia wydaje niekorzystny wyrok.
Organizowanie Chaosu – Edward Bernays (Propaganda, 1928)
Ideologia, Strategia, Sztuka Operacyjna i Taktyka – Józef Kossecki
List Miłosny Do Ameryki – Tomas Schuman (Yuri Bezmenow)
Yuri Bezmenov o dywersji ideologicznej [1984]
Yuri Bezmenow – Jak zniszczyć państwo bez wojny (wykład o dywersji z 1983 r.)
– W przypadku Operacji Mockingbird, która rozpoczęła się w latach 40., ustalono, że CIA szkoliła dziennikarzy w zakresie technik propagandowych, a następnie przekazywała im przygotowane przekazy. Joseph Fletcher był cenionym pastorem, od 1944 roku wykładał w Episcopal Theological College. Jednocześnie aktywnie działał w Komunistycznej Partii USA. Ostatecznie porzucił kapłaństwo chrześcijańskie, został otwartym ateistą i zaczął publicznie popierać przymusową eutanazję niechcianych dzieci nawet do dziewiątego czy dziesiątego roku życia.
– Możesz przeczytać książkę Manninga Johnsona, w której opisuje, jak komuniści wykorzystywali kwestie rasowe do dzielenia Ameryki, nie była to teoria krytycznej rasy, lecz manipulacja rasą.
– Są osoby, które wykorzystują Afroamerykanów, by zdobyć wpływy w Waszyngtonie. Afroamerykanin jest jedynie pionkiem w grze, która go przerasta. U podstaw wszelkich niepokojów rasowych w kraju kryje się zimna, krwawa ręka komunizmu.
– Następnie powstała Krajowa Rada Kościołów.
– Połowa amerykańskich denominacji chrześcijańskich, czyli 45 milionów wiernych, należała i należy do tej organizacji.
– Była powiązana ze Światową Radą Kościołów, którą w dużej mierze kontrolował Rosyjski Kościół Prawosławny, który w tamtym okresie był całkowicie podporządkowany KGB. Do lat 50. komuniści praktycznie przejęli większość głównych kościołów. W 1953 roku Bella Dodd zeznawała, że komuniści przeniknęli obie partie polityczne. W 1953 roku, w czasach rozkwitu antykomunizmu.
Przywódczyni komunistyczna, dr Bella Dodd, przyznaje się do infiltracji Kościoła i USA
– Bella Dodd wprowadziła do katolickiego seminarium nawet 1100 młodych mężczyzn, by wspinali się po szczeblach kościelnej hierarchii. To byli komuniści. Prawdziwi komuniści. Senator McCarthy próbował wyeliminować komunistyczną infiltrację w branży rozrywkowej, mediach, Hollywood, polityce i za swoje działania został politycznie zniszczony. Chociaż w wielu sprawach miał niewątpliwie rację, jeśli nie we wszystkim, co mówił. A Chruszczow się tym przechwalał, że zdobędą Amerykę bez jednego wystrzału, poprzez infiltrację i podważanie fundamentów.
– Komunistyczna infiltracja kościołów w USA odbywała się także na poziomie lokalnym.
– Komuniści instruowali swoich ludzi: jeśli wychowałeś się jako baptysta, wróć do kościoła baptystów. Jeśli jesteś wychowany jako rzymski katolik, wróć do kościoła katolickiego. Zostań księdzem, jeśli możesz. Jeśli wychowałeś się w Kościele Mormonów, wróć do świątyni. Jeśli wychowałeś się w tradycji żydowskiej, idź do synagogi. Bo oni rozumieli, czego chcą komuniści i rewolucjoniści. Chcą pieniędzy, wpływów i uznania. A kościół zapewnia im to wszystko.
– Teologia Wyzwolenia to wynalazek KGB. Określano ją jako marksistowską walkę klas z domieszką święconej wody. W latach 60. zmodyfikowano marksizm, by przejąć Amerykę Łacińską, wykorzystując księży katolickich do mobilizowania chłopów do krwawej walki partyzanckiej przeciw właścicielom ziemskim.
KGB i Teologia Wyzwolenia
Kiedyś KGB. Dziś NGO-sy. Mechanizm ten sam, inna forma.
– Teologia Wyzwolenia doprowadziła do praktycznie komunistycznej Ameryki Łacińskiej. A czarna teologia wyzwolenia prowadzi nas w stronę socjalistycznej Ameryki. Nie chodzi o to, by prowadzić ludzi do nieba. Chodzi o to, by czynić z nich rewolucjonistów, którzy nienawidzą swojego kraju i chcą podzielić kraj oraz wywołać chaos. To jest skrajnie niechrześcijańskie.
– Nie, nie, nie. Nie Boże, błogosław Amerykę! Boże, przeklnij Amerykę!
– Dom Helder Camara był księdzem w mieście Recife w Brazylii. Nazywano go Czerwonym Biskupem. Z czasem zaczął z sympatią wypowiadać się o takich osobach jak Mao Zedong. Wraz z tym zaczął wprowadzać te idee do Kościoła Rzymskokatolickiego. Kościół miał ogromny wpływ. Następnie pojawiło się coś, co nazwano Paktem Katakumb. To właśnie tam wielu księży i biskupów z Ameryki Południowej oraz innych regionów, gdzie socjalizm był bardziej rozpowszechniony, zebrało się w katakumbach Rzymu. Tam podpisano Pakt Katakumb. A w treści Paktu Katakumb zasadniczo zapisano, że zamierzają wprowadzić nowy porządek na świecie i w Kościele.
Dom Helder Camara miał ogromny wpływ nie tylko na wydarzenia w Kościele katolickim, ale wywarł też wielki wpływ na pewnego młodego człowieka. Ten młody człowiek był pod opieką mentorską Henry’ego Kissingera na Uniwersytecie Harvarda, razem ze Zbigniewem Brzezińskim. Ten młody człowiek spędził pewien czas w brazylijskich fawelach. Twierdził, że osobą, która najbardziej wpłynęła na jego życie i decyzje, był Dom Helder Camara, a tym człowiekiem był Klaus Schwab ze Światowego Forum Ekonomicznego.
– To był chyba kluczowy moment w moim życiu. Spotkałem księdza, Dom Helder Camara i pomyślałem: muszę zaprosić tego biskupa do Davos. Ale kiedy wróciłem do Szwajcarii, dowiedziałem się, że w tamtym czasie miał zakaz przemawiania w Szwajcarii, bo uznano go za komunistę. Wtedy musiałem pozostać wierny swoim wartościom.
– Henry Giroux, teoretyk edukacji, twierdzi, że jego najważniejszą praktyką, jego praktyka teorii komunistycznej polegała na tym, że jeździł po kraju i zapewniał etaty profesorom edukacji o radykalnych poglądach w szkołach pedagogicznych w całej Ameryce Północnej. Ponad 100 związków nauczycielskich to w pełni polityczne organizacje. Są niemal drakońskie w tym, jak wymagają określonego zachowania od nauczycieli i członków. A ich programy są obecnie jawnie marksistowskie. Jurij Bezmenow przed tym ostrzegał. Komunizm od dawna próbuje przeniknąć do Ameryki… Tak naprawdę jesteście już niemal straceni. Tak mówił w 1984 roku.
– To ogromny proces prania mózgu, który przebiega bardzo powoli i składa się z czterech podstawowych etapów. Pierwszy etap to demoralizacja. Potrzeba od 15 do 20 lat, by zdemoralizować społeczeństwo. Dlaczego aż tyle? Bo to minimalny czas potrzebny, by wykształcić jedno pokolenie studentów w kraju przeciwnika, wystawionych na jego ideologię. Innymi słowy, ideologia marksizmu-leninizmu jest wpajana do podatnych umysłów co najmniej trzech pokoleń amerykańskich uczniów, bez żadnej krytycznej dyskusji. Efekty są widoczne: większość osób, które ukończyły szkoły w latach 60., to niedouczeni lub powierzchowni intelektualiści, teraz zajmują stanowiska decyzyjne w rządzie, administracji, biznesie, mediach i edukacji. Nie możecie się ich pozbyć. Musicie z nimi żyć.
– Skupiają się na atakowaniu skrajnych grup konserwatywnych, ale prawdziwym celem jest główny nurt chrześcijaństwa. Atakując margines, zastraszają wszystkich pozostałych.
– W tym kraju powinno być tak: jeśli ktoś jest podejrzany o przestępstwo, nawet o zabójstwo, dostaje proces sądowy. Ława przysięgłych uznaje winę ponad wszelką wątpliwość przed wydaniem wyroku. Następnie ława przysięgłych lub sędzia wymierza karę, a sąd apelacyjny sprawdza, czy proces przebiegał zgodnie z prawem. Dopiero wtedy, jeśli to konieczne, wykonujemy wyrok. Nie zabijamy najpierw, jak to miało miejsce w Waco.
– Każdy zasługuje na uczciwy proces. Członkowie sekt, osoby fałszywie oskarżone, ty i ja — wszyscy mamy do tego prawo. Większość tych ludzi była całkowicie niewinna. Powinni przejść przez normalny proces sądowy.
– Mam nadzieję, że osoby, które będą rozważać dołączenie do sekt i kontakt z ludźmi takimi jak David Koresh, zostaną zniechęcone przez przerażające sceny, które oglądali przez ostatnie siedem tygodni.
– Międzynarodowe instytucje edukacyjne, takie jak ONZ i UNESCO, ujawniły swoje intencje, ich celem jest globalna kontrola edukacji, by kształtować poglądy całej ludzkości.
– Bill Gates, nazywam go Bill Gates z piekła rodem. Bill Gates odwiedził siedzibę UNESCO, spotkał się z szefem ONZ i wspólnie ustalili warunki porozumienia. Podpisał je w imieniu Microsoftu. Uzgodnili, że opracują globalne standardy edukacyjne, ogólnoświatowe programy nauczania, szkolenia nauczycieli oraz systemy technologiczne, które to umożliwią. Następnie wrócił do Stanów Zjednoczonych i zaczął inwestować miliony, a potem miliardy dolarów w coś, co dziś nazywamy Common Core. Patrząc na to, co dzieje się w szkołach, trudno nazwać to tradycyjną edukacją. To raczej trening behawioralny, wzmocniona wersja eksperymentów Pawłowa na psach. Dzięki komputerom, które obecnie wykorzystują, wszystko stało się znacznie bardziej zaawansowane. Dzieci otrzymują automatyczne bodźce i reakcje.
– Ogłupione społeczeństwo, sterowane emocjami i stałe, natychmiastowe dawki dopaminy za kliknięcie właściwych pól. Takimi ludźmi łatwiej sterować niż niezależnie myślącą, sceptyczną społecznością.
– Wiesz, ile jest stanów w USA? Sto. W jakim stanie leży Utah? Michigan. Wiesz, ile dziesięciocentówek składa się na dolara? Jak uzbierać dolara? Nie wiem. Potrafisz wymienić trzy kraje poza USA? Jestem kiepska z historii. O Boże. Ile sióstr Kardashian potrafisz wymienić? To już wszystkie? Tak, to wszystkie. Jesteś geniuszem.
– Otwarte inicjatywy marksistowskie zaczęły być widoczne dopiero za kadencji Obamy.
– W 2013 roku, za prezydentury Obamy, stało się legalnym jawne stosowanie propagandy wśród amerykańskiej opinii publicznej. Ostatnio ujawniono, że FBI i rząd federalny nakazywali firmom społecznościowym, jakie treści mają być publikowane na ich platformach, a jakie nie.
– Jak wiadomo, mamy stały kontakt z platformami społecznościowymi. Komuniści przeniknęli do Hollywood, by łagodzić amerykańskie nastawienie do komunizmu. Od lat serwuje się nam obraz chrześcijan jako naiwnych prostaków albo apodyktycznych autorytarystów. Stopniowo, jak żaby powoli gotowane w garnku, Amerykanie zaczęli akceptować rozrywkę i media promujące coraz luźniejsze normy seksualne. Pokazy Drag dla dzieci, postacie przekraczające granice płci w programach dla przedszkolaków oraz korekty płci u bohaterów kreskówek.
– Jest książka pod tytułem The Critical Turn in Education, napisana przez marksistowskiego pedagoga Isaaca Gottesmana. Już pierwsze zdanie książki pyta: gdzie podziali się radykałowie z lat 60.? A w kolejnym pada odpowiedź: nie trafili do sekt religijnych, nie zostali młodymi wielkomiejskimi profesjonalistami, lecz poszli do szkół. Uniwersytety, jak sądzę, są prawdziwą perłą w koronie marszu marksizmu na Zachód.
To bardzo prosta, wielopokoleniowa strategia przejęcia kontroli. Najpierw zdobywasz wydziały pedagogiczne, potem przejmujesz nauczycieli, następnie uczniów i w ten sposób kształtujesz przyszłość. Komuniści najbardziej chcą zdobyć twoje dzieci. W rodzinie dostrzegają przekazywanie wartości z pokolenia na pokolenie.
Ten przekaz musi zostać przerwany. Dlatego nie chodzi tylko o dostęp do twoich dzieci, ale także o to, by je tak ukształtować, żeby wierzyły w komunizm i go promowały. Muszą przejąć twoje dzieci, żebyś ty, jak to ujmują, nie zdążył im najpierw „wyprać mózgu”.
Jak się okazuje, dzieci są znacznie bardziej podatne na wpływy niż dorośli. Bardzo łatwo jest je do czegoś przekonać. Łatwiej jest przekonać dzieci, że coś nie jest prawdą lub nie do końca jest prawdą, niż przekonać dorosłych, bo ich mózgi nie są jeszcze w pełni rozwinięte. Ich mózgi nie są jeszcze w pełni rozwinięte. Nadal się uczą, nawet jeśli chodzi o to, kim są i o swoją tożsamość. Media, które ich otaczają, nieustannie bombardują ich określonym przekazem.
– Obecnie jesteśmy na ostatnim etapie komunistycznego przejęcia amerykańskiej edukacji do dwunastej klasy, gdzie wszędzie forsuje się ideologię Przebudzenia [Woke].
– Systemowy rasizm, systemowa homofobia i transfobia, systemowy seksizm. Innymi słowy, całe twoje życie społeczne i polityczne jest kształtowane przez niesprawiedliwe systemy dominacji i władzy, które same nie znikną. W rzeczywistości same się utrzymują. Bycie „przebudzonym [woke]” oznacza świadomość tego oraz konieczności sprzeciwienia się temu.
– W ideologii przebudzenia [woke] pojawia się krytyczna teoria rasowa, według której osoby kolorowe są klasą uciskaną, a biali są oprawcami, białą supremacją i systemowym rasizmem.
– Przede wszystkim nie podoba mi się uczenie dzieci, że są ofiarami w jakiejkolwiek formie. Sama pochodzę z tej grupy, która jest uznawana za najbardziej marginalizowaną, za najwyższą rangę ofiary, jakkolwiek to nazwać. Uczysz ludzi, jak być nieszczęśliwymi i żyć w ciągłym poczuciu cierpienia. Uważam, że to wyjątkowo krzywdzące wobec każdego dziecka.
– W marksistowsko-queerowej teorii „woke” pedały są uznawani za klasę uciskaną, a oprawcą jest coś, co nazywa się heteronormatywnością.
– Podważamy rolę rodziców i spójność rodziny, twierdząc, że każda forma heteronormatywnego społeczeństwa jest szkodliwa, choć właśnie ono stanowi większość. Tworzymy przyszłe pokolenia pozbawione właściwej, naturalnej struktury, tej nadanej przez Boga, w której się urodziliśmy. Do poczęcia dziecka potrzebny jest mężczyzna i kobieta.
– Jest też teoria płci, gdzie osoby transpłciowe są klasą uciskaną, a „cis-normatywność” uznaje się za klasę oprawców, czyli przekonanie, że mężczyźni są mężczyznami, a kobiety kobietami. Nie zapominajmy też o radykalnym feminizmie i badaniach nad otyłością. Czerwoną flagą marksistowskiego podejścia jest właśnie rama narracyjna: uciskani kontra oprawcy. Ciągłe skupianie się na krzywdach, nawet tych z bardzo odległej przeszłości oraz nawoływanie do obalania systemów władzy wszelkimi sposobami jako domniemanego rozwiązania. Wokeizm nakazuje patrzeć na całą historię i społeczeństwo wyłącznie przez pryzmat relacji uciskanych i oprawców. Domaga się od swoich zwolenników, by w razie potrzeby gwałtownie niszczyli i rozmontowywali kluczowe instytucje społeczne.
– Stało się to oczywiste, gdy w 2020 roku rozpoczęli rewolucję. Trwająca od stu lat podstępna i dywersyjna działalność właśnie się urzeczywistnia. Podwójny cios: lockdowny związane z COVID i histeria pandemiczna, a do tego zamieszki rasowe po śmierci świętego George’a Floyda.
– Te same komunistyczne metody przejmowania kultury i niszczenia chrześcijaństwa, które analizowałam na studiach magisterskich, mają miejsce tutaj, w Ameryce. Jednym z powodów, dla których tak wielu ludzi sięga po marksistowskie schematy, jest to, że w ich twierdzeniach tkwi pewna prawda. Obietnice równej przyszłości, w której nikt nie zostanie wykluczony, rzeczywiście mogą brzmieć atrakcyjnie. Ale komunizm żeni prawdę z fałszem. Faktem jest, że osoby o innym kolorze skóry doświadczały rasizmu i dyskryminacji w Ameryce, szczególnie przed ruchem na rzecz praw obywatelskich. Natomiast kłamstwem jest twierdzenie, że metody i rozwiązania proponowane przez marksistów rzeczywiście pomogą uciskanym.
– W edukacji to jest wyjątkowo podstępne i obrzydliwe, bo biorą zupełnie niewinne sprawy i zamieniają je w politykę. Oto autentyczny przykład z prawdziwego szkolenia nauczycieli. Johnny jedzie samochodem z mamą i tatą do parku rozrywki. Park rozrywki znajduje się 80 kilometrów od nas. Przejechali już 50 kilometrów. Ile jeszcze mają do pokonania?
Celem zadania tekstowego w szkole jest sprawdzenie, czy potrafisz przełożyć słowa na wyrażenia i równania matematyczne, rozwiązać zadanie, a potem opisać rozwiązanie z powrotem słowami. I oczywiście w tym przypadku odpowiedź to 30 kilometrów. Drugoklasiści muszą się tego nauczyć. Nauczyciele są zachęcani, by wzbudzać entuzjazm na lekcji. Kto był w parku rozrywki? Nie każdy miał taką okazję. Park rozrywki staje się więc narzędziem w tym zadaniu. Żaden rodzic by tego nie zauważył, ale to jest swego rodzaju broń informacyjna. Bo kolejne pytanie brzmi: niektórzy z was byli w parkach rozrywki, a inni nie.
Niektóre dzieci podniosą rękę: byliście czy nie? Dlaczego jedne dzieci były, a inne nie? Przyjrzyjmy się temu. Niektórzy nie mogą sobie na to pozwolić. Jeśli pojawia się nierówność rasowa — dopóki ktoś tego nie poruszy — nauczyciel może o tym wspomnieć, jeśli taka sytuacja występuje. Może chodzić o to, że jedni rodzice pozwalają, a inni nie. A co z władzą rodzicielską? Teraz masz szansę porozmawiać o socjalizmie, o teorii krytycznej rasy i relacjach rasowych, czyli socjalizmie rasowym, albo o znaczeniu autorytetu rodziców.
Szkoła opowiada się po stronie dzieci, a rodzice są traktowani jak wrogowie, to typowa komunistyczna antyrodzinna propaganda, przenoszona na dzieci: oddzielić je, nauczyć nieufności wobec rodziców i zaufania do administracji. Polityka seksualna jest łatwa do zrozumienia. Czy każda rodzina ma mamę i tatę? Porozmawiajmy o tym, dzieci.
– To kolejny temat, który może jeszcze bardziej oddalić dzieci od rodziców, sprawiając, że amerykańskie dzieci są jeszcze bardziej podatne na programy nagabywaczy, jest edukacja całościowa.
– Jest taki model nazywany WSCC, co jest trochę dziwnym skrótem, bo oznacza „cała szkoła, cała społeczność, całe dziecko”. Więc WSCC — jakoś pozostałe „whole” z akronimu zniknęły, ale mniejsza z tym, wymawia się WSCC. Założenie jest takie, że szkoła ma zadbać o wszystko: edukacja całościowa ma odpowiadać na wszystkie potrzeby dziecka.
– Początkowo nauczanie społeczno-emocjonalne pojawiło się w szkołach pod pozorem uczenia dzieci, jak rozpoznawać i kontrolować własne emocje, uczyć się empatii względem innych, budować pozytywne relacje, podejmować rozsądne decyzje i dobrze radzić sobie w trudnych sytuacjach. Później przerobiono to na tak zwaną transformacyjną naukę społeczno-emocjonalną, czyli społeczno-emocjonalne kształcenie nauczane zupełnie inaczej, patrząc przez pryzmat rasy i równości.
– To zwyczajny fortel. Równoważność brzmi podobnie do równości, ale nie oznacza tego samego. Można pomyśleć, że to coś jak „lepsza równość”, ale równość [ang. equity] technicznie oznacza sterowany system polityczno-ekonomiczny, w którym przydziały są korygowane tak, by wszyscy obywatele byli sobie równi. W zasadzie równość to inne określenie socjalizmu, tylko podane w nowym „złotku”, opakowaniu.
– W szkołach uczy się o układach sił istniejących w społeczeństwie. To znaczy, że białe dzieci słyszą, iż są uprzywilejowane, posiadają przewagę kulturową i że istnieje coś takiego jak ukryte uprzedzenia, co w praktyce znaczy, że wyłącznie przez kolor skóry są z góry uznawani za rasistów.
– Chodzi o emocjonalne poruszanie tych dzieci, wpajanie, że jeśli nie będą sojusznikami, najbardziej narażeni będą zmuszeni do życia w niesprawiedliwości.
– Białym dzieciom tłumaczy się, że przez swoją uprzywilejowaną pozycję ich obowiązkiem jest, jeśli chcą być w zgodzie z ideą społeczno-emocjonalnego nauczania, być empatycznymi i współczującymi, muszą stać się sojusznikami i aktywistami na rzecz spraw, które pomagają rozmontować amerykańskie systemy.
– Nakładamy na was ciężary, których nie powinniście dźwigać. Nakładamy na was filtr opresji. To pierwszy etap. Drugi to wprowadzenie sprawiedliwości społecznej. Dlatego muszą rozmontować system. Etniczne programy nauczania w szkołach do dwunastej klasy muszą być oparte na krytycznej teorii rasy.
Feminizm, trójkąt Karpmana i szukanie kozła ofiarnego
– Twierdzą, że nauka kompetencji społeczno-emocjonalnych ma pomóc amerykańskim uczniom stać się bardziej odpornymi i elastycznymi.
– Potem szybko okazuje się, że „odporność” oznacza akceptowanie prania mózgu i brak sprzeciwu.
– Potrzebują nauczania społeczno-emocjonalnego, by przełamać dysonans poznawczy, który pojawia się u dzieci, gdy stykają się z wartościami, postawami i przekonaniami, które nie są zgodne z ich rodzinnymi, religijnymi i kulturowymi wartościami. Wykorzystują nauczanie społeczno-emocjonalne oraz o zdrowiu psychicznym jako sposób na medykalizację szkół i zamienianie ich praktycznie w mini szpitale.
Wiesz, to wszystko zaczęło się od nauczania społeczno-emocjonalnego. A teraz twierdzą, że nauczanie społeczno-emocjonalne jest obecne w każdym przedmiocie. Dlatego dzieci muszą opanować te umiejętności. Oczywiście wykorzystują kryzys zdrowia psychicznego wywołany przez COVID oraz to, że dzieci nie mogły spotykać się z przyjaciółmi i poczucie izolacji, żeby zdobyć dodatkowe fundusze, które umożliwiają wprowadzanie tych rozwiązań do szkół.
Zatrudniono nowych pracowników socjalnych. Zatrudniono psychologów. Mamy osoby działające zarówno na szczeblu ONZ, jak i w Planned Parenthood, które promują kompleksową edukację seksualną w szkołach. Dzięki temu dzieci mogą w szkole zdobywać wiedzę o zdrowiu seksualnym i prokreacyjnym. W szkole mogą też otrzymać receptę na blokery dojrzewania. Próbują odebrać rodzicom prawo do decydowania o kwestiach medycznych dotyczących ich dzieci. Twierdzą, że dzieci mają prawo same decydować, czy będą szczepione w szkole. Widzieliśmy już takie sytuacje. Chcą, by dzieci były pod opieką państwa.
Dysonans Poznawczy jako broń w walce informacyjnej – Chase Hughes
– Tłumaczą to tym, że decyzje są oparte na danych. Ale to tylko chwyt. Myślisz: o rany, czyli przeprowadzili mnóstwo badań i wiedzą, jak to działa i że to ma pomóc dzieciom w różnych kwestiach. Ma poprawić wyniki w nauce. Ale spójrzcie sami i posłuchajcie.
Czy dzieci uczą się czytać? Nie. Czy uczą się matematyki? Nie. Czy wyniki w nauce się poprawiają? Nie. Oczywiście powiedzą, że to dlatego, że brakuje nam wystarczającej edukacji społeczno-emocjonalnej, by pomóc dzieciom przezwyciężyć ich traumę.
A później nauczą się jeszcze więcej. To typowe kłamstwo. Wystarczy spojrzeć i posłuchać. To nie działa. Ale oni twierdzą, że wszystko opiera się na danych. Więc myślisz, że edukacja społeczno-emocjonalna jest oparta na danych. Mają na to naukowe dowody. To właśnie ta nauka. Podążaj za nauką. Słuchaj naukowców. Wierz w naukę, jak wszyscy powinniśmy. W rzeczywistości chodzi o to, że wszystko działa dzięki danym. Całość jest napędzana informacjami, które zbierają od waszych dzieci.
– Tak, zbieranie danych jest kluczowe dla całego tego procesu, bo potrzebują ich, żeby sprawdzić, czy ich indoktrynacja przynosi efekty. Dlatego pytają w ankietach: jako jaka płeć się identyfikujesz? Mężczyzna, kobieta, bigender, trigender, transgender, cokolwiek to znaczy. Wprowadzają dzieciom takie pojęcia do głowy, sugerując, że to jest normalne, że tak właśnie myślą inni ludzie.
Pytają małe dzieci, w wieku 10, 11, 12 lat, ilu miały partnerów seksualnych? O co im właściwie chodzi? Mają 10 lat, prawda? Co z tobą jest nie tak? Te dzieci patrzą na to i myślą: Może to normalne mieć ponad 20 partnerów seksualnych przed ukończeniem 12 lat.
– Robią to w bardzo manipulacyjny sposób: sprawiają, że dzieci czują przynależność i są zmuszane do bycia otwartymi wobec innych uczniów. Dzieci czują większą przynależność do tej grupy, a nie do własnej rodziny. To dosłownie sekciarska indoktrynacja. To naprawdę podobne do tego, co wydarzyło się podczas rewolucji kulturalnej Mao.
– Niestety, edukacja została całkowicie „zaczerwieniona”, dlatego nie rozpoznajemy, jak wygląda podstępny komunizm. Nie potrafimy rozpoznać rewolucji kulturalnej, nawet gdy dotyczy nas samych. Mao podzielił społeczeństwo na 10 grup tożsamościowych według teorii komunistycznej.
Pięć z nich to „źli”, a pięć to komunistyczni „dobrzy”. Jeśli zostałeś uznany za „bogatego” — cudzysłów jest celowy — bo mając dwa garnki można było zostać uznanym za „bogatego”, zamiast mieć tylko jeden. Teraz jesteś „zamożny”. Jeśli ty byłeś tak określony, to twoje dzieci też, spotykały je więc szykany i złe traktowanie w szkole. Jeśli należysz do „złej” grupy tożsamości, musisz zrobić wszystko, żeby się z niej wydostać.
Będą cię źle traktować, będą mówić, że łamiesz zasady doktryny itd. A jeśli należysz do czerwonej tożsamości, jesteś chwalony, dostajesz wsparcie — tak się dziś mówi, prawda? A celem było wywołanie presji na dzieci z czarną tożsamością, które odziedziczyły ją po rodzicach, by odcięły się od swoich rodziców. Często wybierały sobie nowe imiona, co kojarzy się z tematem osób transpłciowych, prawda?
Przyjmowały zupełnie nowe, rewolucyjne tożsamości. Podobnie jest z intersekcjonalnością, dzieci zaczynają źle się czuć z powodu swojej rasy, czego nie mogą zmienić. Ale mogą zostać aktywistami, sojusznikami albo przyjąć queerową tożsamość, którą mogą sobie wybrać.
Intersekcjonalność to amerykański maoizm
– To jest narzucane odgórnie — idee, które nie powstały naturalnie i oddolnie z potrzeby rozwoju społeczeństwa. Przenika to poprzez propagandę, indoktrynację dzieci, media, celebrytów, influencerów — kto jest wychwalany, a kto wykluczany.
– Tak jak widzieliśmy w Związku Radzieckim i innych reżimach komunistycznych, dziś w Ameryce podejmowane są podobne działania, podważać autorytet rodziców, a nawet próbować zastąpić ich państwem.
– Jeśli przyjrzymy się temu, jak postępowali Sowieci, a także Mao, to jeśli nie wychowywałeś dzieci zgodnie z wytycznymi, zgodnie z doktryną uznawano to za znęcanie się nad dzieckiem, co faktycznie hamowało ich rozwój, ograniczało je, powodowało u nich trudności psychiczne i społeczne, czyli te społeczne i emocjonalne przeszkody. Nie są wychowywane właściwie. Dlatego państwo musi chronić te dzieci przed złymi, okrutnymi rodzicami. No dobrze, co się dzieje, gdy stany uchwalają przepisy, które mają uczynić je azylami dla osób LGBTQ? Azylami przed czym?
Przed własnymi rodzicami. Muszą być chronione przez sympatyczną, opiekuńczą, przesłodzoną pracownicę socjalną ze szkoły, która im pomoże, sprawi, że poczują się lepiej, przeprowadzi z nimi społeczną tranzycję, potwierdzi ich tożsamość i być może będzie to największa afirmacja, jakiej te trochę nieporadne dzieciaki kiedykolwiek doświadczyły.
Wiesz, u wielu z nich tak właśnie jest. Wiele z nich jest wyżej w spektrum autyzmu, sporo to trochę kujony, dużo oglądają anime, to trochę dziwne dzieciaki. W ten sposób ich oznaczają, a potem wysyłają, żeby byli otoczeni przesadną uwagą i miłością.
Hej, może naprawdę jesteś dziewczynką i to jest w porządku, zrobimy dla ciebie przyjęcie, na którym będą wszyscy twoi przyjaciele. Będzie mnóstwo brokatu, kolorów, zimnych ogni, tęcz – wszystko będzie super. Mamy do czynienia z otwartym komunistycznym przejęciem, którego celem jest odebranie dzieci rodzicom, a nawet wsadzenie rodziców do więzienia za to, że są rodzicami. To jest naprawdę poważna sprawa. To już nie jest kościół, park ani okolica. Centrum, fundament społeczeństwa, jego podstawowym elementem, będzie szkoła – która będzie jednocześnie kliniką i wszystkim innym, by przejąć każdy aspekt i wymiar życia oraz rozwoju dziecka.
A wy, rodzice, możecie się zrelaksować. Cieszcie się życiem. Wystarczy, że to zaakceptujecie, bo inaczej odbierzemy wam dzieci.
– Najpierw, w tym, co nazwałbym renesansem „przebudzenia [woke]” w latach 2008–2020, wprowadzasz prawdziwie „przebudzeniowe [woke]” serce. Wprowadzasz Krytyczną Teorię Rasy, intersekcjonalność, zaczynasz mówić swoim wiernym, że mają ukryty rasizm, którego nie są świadomi i muszą się z tego wyspowiadać.
– Wiem, że jako biały pastor mam swoje ograniczenia, więc sam przyczyniam się do problemu.
– Są pastorzy, jak Willie Rice z Clearwater na Florydzie, którzy zapraszają na swoją ambonę osoby zajmujące się krytyczną teorią rasy. W Kościele Baptystów Calvary promują z ambony książkę Robin DiAngelo „White Fragility” i nikt nie reaguje.
Na Konwencji Południowych Baptystów w 2019 roku profesor z Southern Baptist Theological Seminary przedstawił Rezolucję 9, która zasadniczo mówi, że powinniśmy wykorzystywać krytyczną teorię rasy i intersekcjonalność jako narzędzia analityczne, by lepiej rozumieć wyzwania wobec naszej wiary i sposób jej realizacji w kontekście wszystkiego, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych i w naszych kościołach. Ale stosowanie krytycznej teorii rasy i intersekcjonalności jest konieczne. Nie będą one ważniejsze od Biblii pod względem autorytetu, ale stanowią dobre narzędzia analityczne. Wprowadzasz więc marksizm.
– Przez ostatnie sześć, siedem lat skutecznie ujawnialiśmy pastorów i teologów, którzy wprowadzili krytyczną teorię rasy i intersekcjonalność do kościoła. Udało nam się to zrobić. Ale okazało się, że nawet ci, którzy byli z nami, gdy ujawnialiśmy, miało miejsce w naszych seminariach, kościołach, denominacjach i organizacjach chrześcijańskich, że zabrakło im odwagi, jaj i charakteru, by powiedzieć tym osobom, że muszą odejść z posługi. Dlatego ci ludzie wciąż działają w służbie i zajmują stanowiska kierownicze, mimo że sprzeniewierzyli się Kościołowi i robią za marksistowskie ladacznice. W gruncie rzeczy dali do zrozumienia wszystkim w swojej denominacji, kościele czy seminarium, że czas zaprosić Karola Marksa do swojego serca. Przez lata mieliśmy więc 'godziny z Karolem Marksem’. A mimo to pozwolono im pozostać, a nawet zmienić zdanie. Przepraszam, ale to nie w porządku. To był gwałt na Ciele Chrystusa.
– Kościoły same się niszczą, próbując być uprzejme. A tak naprawdę myślę o tym w ten sposób: Jezus nakazał nam być roztropnymi jak węże i łagodnymi jak gołębie. Komuniści się wkradli i powtarzali: 'łagodny jak gołąb, łagodny jak gołąb’, a część o roztropności jak węże została pominięta.
– Podczas pandemii COVID urzędnicy federalni doradzali liderom największych kościołów, jak promować oficjalną politykę COVID. Prosili ich, by przekonali wiernych do noszenia masek i przyjęcia eksperymentalnego preparatu, który niektórzy nazywają szczepionką. Wielu z tych przywódców kościelnych się podporządkowało.
– Francis Collins z Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) wypowiadał się na temat pandemii, mówił o tym, jak naprawdę przekonać członków swoich wspólnot do szczepień. Szczepienia traktowano niemal jak sakrament komunii. Trzeba było należeć do nowego świata, żeby być częścią wyzwolonej i zbawionej wspólnoty. Najpierw musisz się zaszczepić. Jeśli już to zrobiłeś, możesz żyć wśród ludzi i uwolnić się od grzesznej przeszłości bycia niezaszczepionym. Ale to nie wystarczało, bo z czasem efekt słabnie — pojawiają się grzechy lekkie, a może nawet ciężkie. Więc musisz wrócić po kolejną dawkę przypominającą. Potem trzecią — cały czas według tego samego schematu.
– Tak, wiem, że jesteście zaszczepieni. Jesteście rozsądni. Ale są tacy, którzy nie słuchają Boga ani Jego wskazań. Wiecie o tym. Wiecie, kim oni są. Potrzebuję, żebyście byli moimi apostołami. Wyjdźcie i rozmawiajcie o tym, mówiąc, że jesteśmy sobie to winni. Kochamy się nawzajem. Jezus uczył, byśmy kochali bliźnich. A jak okazać tę miłość, jeśli nie troszcząc się na tyle, by powiedzieć: proszę, zaszczep się, bo cię kocham. Chcę, żebyście żyli.
– Dobrze. Pochylcie głowy, zamknijcie oczy. Kyle, czy możesz pokazać szczepionkę Pfizera? Kto chce być ocalony od wirusa? Podejdźcie. Podejdźcie. Nawróćcie się teraz.
– Wprowadzili medyczny apartheid z totalną tyranią, groziła utrata pracy, jeśli nie przyjąłeś eksperymentalnej terapii genowej.
– Miłuj bliźniego oznacza założyć maseczkę, nie widywać się z babcią, siedzieć w domu i niszczyć swoje życie, biznes, dzieci i wszystko inne. To ponoć jest miłość bliźniego.
– Ludzie mylnie sądzą, że istnieje rozdział kościoła od państwa. Rozdział kościoła od państwa istnieje, ale nie po to, by kościół nie mieszał się do państwa, tylko by państwo nie ingerowało w kościół.
– Jest ruch zwany nacjonalizmem chrześcijańskim. Ta idea brzmi, jakby chodziło o uczynienie USA krajem chrześcijańskim. To może oznaczać różne rzeczy, prawda? Co to właściwie znaczy? Może chodzić o zwiększenie liczby chrześcijan w kraju. Wprowadźmy więcej chrześcijan do urzędów publicznych. Wartości chrześcijańskie powinny być bardziej widoczne w życiu publicznym i wśród wybranych przedstawicieli. Można też wyraźniej oprzeć prawo na chrześcijaństwie. Albo nawet wprowadzić teokrację. To może mieć wiele znaczeń.
Cechą charakterystyczną takich pojęć jest to, że są niejasne, mogą znaczyć wiele i przez to dzielą ludzi, bo pozwalają swobodnie zmieniać znaczenie. Lewica i rząd od dwudziestu lat nieustannie powtarzają hasło nacjonalizmu chrześcijańskiego. Tworzą filmy dokumentalne, przedstawiając to jako największy problem i zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. To właśnie budowanie narracji: ustalają ją, a potem czekają na wydarzenie, które ją potwierdzi. I nagle ta narracja zaczyna tkwić ludziom w głowach, a coś, co było tylko potencjalnym zagrożeniem, staje się nagle realnym problemem, przez który trzeba wszystko zmieniać.
– Są też dokumenty Komisji Specjalnej Izby Reprezentantów do spraw 6 stycznia, powołanej do zbadania tej sprawy. Na przykład 56-stronicowy dokument, który dowodzi, że prawdziwą przyczyną wydarzeń z szóstego stycznia jako powstania i bezpośredniego zagrożenia dla USA był nacjonalizm chrześcijański. Dokument ten wyraźnie wskazuje dwa rozwiązania, które mają zapobiec katastrofie kolejnego 6 stycznia na większą skalę.
Pierwszym jest ograniczenie możliwości publicznego wyrażania chrześcijaństwa przez urzędników — nazywają to rozdziałem Kościoła od państwa.
Drugim jest monitorowanie kościołów, jakby były miejscami potencjalnego krajowego ekstremizmu z użyciem przemocy. Innymi słowy, umieszczanie ich na rządowych listach obserwacyjnych. To oznaczałoby koniec niezależnego chrześcijaństwa.
Karl Popper: Czym Jest Dialektyka?
Sekta, do której należy wielu, choć nie zdają sobie z tego sprawy
– To wszystko wynika z dialektyki, choć to bardzo uproszczona jej wersja. Pamiętaj, że chodzi o schemat: problem–reakcja–rozwiązanie. Ale potem chcesz wywołać reakcję. Już w 2012 roku wiedziałem, że reakcja na problem w ramach 'problem–reakcja–rozwiązanie’ będzie nacjonalizm chrześcijański.
– Chrześcijanie, szczególnie ci świadomi sytuacji, są bardzo sfrustrowani. Zauważają, że prawo czasem działa na ich korzyść, a czasem wręcz przeciwnie. Bywa bardzo niesprawiedliwe. Dostrzegają, że media całkowicie ich uciszają. Wiedzą, że mają bardzo ograniczone możliwości, gdy coś dzieje się w ich szkole. Przychodzą, zgłaszają sprawę w szkole, a szkoła właściwie ich ignoruje i nie mają żadnej realnej możliwości działania. Tak naprawdę jedyne, co mogą zrobić, to wypisać dzieci ze szkoły, a potem zmagać się z ciągłymi problemami, bo pojawią się próby likwidacji edukacji domowej. Ludzie są więc bardzo sfrustrowani. W takim stanie szukają rozpaczliwie rozwiązań, ale też potrzebują emocjonalnego odreagowania, czyli tzw. katharsis. Chcesz, żeby ta energia znalazła jakieś ujście. Dlatego, gdy patrzę na te bardziej radykalne propozycje dotyczące tego, co powinniśmy teraz zrobić, działaj teraz, wiesz, chrześcijańscy nacjonaliści są w tym mocni. Ale nie szukają rozwiązań. Chodzi im o emocjonalne rozładowanie i pociągnięcie za sobą tłumu ludzi w stronę desperacji i głupoty, co zostanie wykorzystane przeciwko nam. Komuniści są mistrzami w prowokowaniu przeciwników do błędów, które potem obracają na swoją korzyść.
Reakcja Jest Prawdziwym Działaniem – James Lindsay

Saul Alinsky napisał o tym w Zasadach dla Radykałów: reakcja przeciwnika to twoje prawdziwe działanie. Spraw, by zrobili coś nierozsądnego, kiedy tylko się da, a potem przedstaw ich jako ekstremistów albo coś podobnego, żeby móc uzasadnić użycie władzy państwowej lub opinii publicznej przeciwko nim. To dosłownie ich strategia.
– Ponad pięćdziesiąt lat temu oddaliśmy odpowiedzialność za debatę publiczną. Nie pełnimy roli eklezji, a gdy zajmowaliśmy się kościołem, świecka lewica przejęła tę przestrzeń.
– Edukacja, media i religia zostały w dużej mierze podporządkowane i przejęte, a system prawny pobłaża lewicy i przestępcom, ale jest wykorzystywany przeciwko konserwatystom, co pozwala na całkowite przejęcie kluczowych sektorów społeczeństwa. Amerykańskie firmy są niszczone w imię różnorodności, równości i włączenia, czyli DEI.
DEI = Korenizacja 2.0 – Sowieckie DNA programów DEI – James Lindsay
– Głównym celem DEI w biznesie jest wprowadzenie politycznego stanowiska w firmie, czyli czegoś, co Sowieci nazwaliby komisarzem [politycznym]. Chodzi o zatrudnienie osób, które będą pilnować zgodności ideologicznej w całej korporacji lub instytucji. Rozbudowany dział różnorodności, równości i inkluzji z zatrudnionymi politycznymi funkcjonariuszami jest wymagany do uzyskania oceny ESG (Środowisko, Społeczeństwo i Ład Korporacyjny). Ocena ESG to tak naprawdę powód, dla którego wszystko jest nie tak. S, czyli Społeczeństwo, oznacza sprawiedliwość społeczną. E oznacza środowisko, a G odnosi się do sposobu zarządzania korporacją. Natomiast S to sprawiedliwość społeczna. To dosłownie „ przebudzeni [woke]”. Jeśli nie spełniasz wymogów woke, nie uzyskasz… dobrej oceny S. Ocena ESG zostanie wykorzystana do stworzenia faszystowskiej, odgórnej struktury władzy, która zmusi korporacje, a przez nie ludzi, do podporządkowania się.
Do czego NAPRAWDĘ służy wskaźnik ESG – Joe Rogan i James Lindsay
Klaus Schwab na Światowym Forum Ekonomicznym niedawno powiedział, prawie dosłownie cytując: aby ludzie zrozumieli, że odchodzimy od gospodarki produkcji i konsumpcji na rzecz gospodarki opieki i dzielenia się, czyli komunizmu.
– ONZ promuje DEI poprzez swoje 17 celów zrównoważonego rozwoju. Brzmią atrakcyjnie. Są takie cele jak likwidacja ubóstwa, wspieranie równości płci, odpowiedzialna konsumpcja i produkcja oraz ochrona zdrowia i środowiska. Ale oczywiście, jak każda komunistyczna struktura, potrzebują scentralizowanej władzy, by realizować swoje atrakcyjnie brzmiące cele — w tym przypadku władzy skupionej na poziomie globalnym.
– Społeczeństwa komunistyczne nigdy nie nauczyły się produkować, bo nie rozumieją ludzkiej natury i nie dochodzą do etapu, w którym coś wytwarzają, co oznacza, że są dobre w podbojach. Potrafią przejmować zasoby wyprodukowane przez innych. Innymi słowy, świetnie wykorzystują system kapitalistyczny lub feudalny, który zgromadził zasoby, a gdy go przejmują, po prostu je kradną. Wykorzystują te zasoby, by szerzyć komunizm, aż dana instytucja upadnie, a wtedy przenoszą się dalej. Ich celem jest przejąć wszystko, co się da, a to, czego nie mogą przejąć, zniszczyć. Kiedy coś przejmują, wykorzystują zgromadzone zasoby — kapitał fizyczny, finansowy, społeczny, kulturowy oraz ludzki i doprowadzają wszystko do upadku, realizując program szerzenia komunizmu.
– Potem doprowadzasz do kurczenia się gospodarki Stanów Zjednoczonych. Sprawiasz, że Stany Zjednoczone i Zachód doprowadzają się do ekonomicznej ruiny, by zrobić miejsce dla nowego systemu Chin, który tak naprawdę jest systemem, który sami pomogliście stworzyć, bo praktycznie każdy prezydent od czasów Johnsona przenosił naszą bazę gospodarczą, całą naszą produkcję do Chin, na Tajwan, do Tajlandii, do Wietnamu, żeby te kraje stały się fabryką świata, a my tylko jego konsumentami. Ludzie zapominają, że jedną z najstarszych strategii wojskowych według Rzymian było divide et impera — dziel i rządź.
Więc to właśnie jest DEI, jeśli tak chcesz to nazwać. Wiemy, że chodzi o różnorodność, równość i inkluzję. Ale to, co robicie, to dzielenie narodu i nastawianie ludzi przeciwko sobie. Tworzycie wrogość i napięcia między rasami, religiami i wszystkim, co składa się na tę wielokulturową społeczność. Jak można ich nastawić przeciwko sobie i zniszczyć ten kręgosłup, który przez wieki ich jednoczył? Bo jeśli spojrzymy na Amerykę, nigdy nie była krajem całkowicie jednolitym pod względem religii, pochodzenia i innych kwestii. Ale to, co nas jednoczyło, to trochę jak pytanie: po co jest flaga? Flaga, na przykład amerykańska, ma gwiazdy i pasy, patrzysz na nie i mówisz, wiem, co to znaczy. A gdy są osoby o innych wyznaniach czy przekonaniach, mówią: ja też wiem, co to znaczy.
A kiedy wszyscy mówią: tak, wierzymy w to i wiemy, co to oznacza, daje nam to wolność i swobodę. Wtedy pojawia się pokój i jedność wokół czegoś wspólnego. Chodzi o to, by dosłownie rozbić tę flagę na kawałki. Ważne, by pamiętać, że nie chodzi tylko o walkę między ludźmi. Ludzie różnych narodowości, religii i przekonań walczą ze sobą. Ale przenosisz też ludzi z gospodarki obfitości do gospodarki niedoboru. W ramach ruchu spowolnienia wzrostu gospodarczego [degrowth] zacznie się przejmowanie kontroli nad rolnictwem, produkcją żywności i innymi dziedzinami. W efekcie tego ludzie będą tracić życie. Niektórzy umrą z głodu. Odsuwasz też ludzi od swobodnego dostępu do antybiotyków i innych medykamentów. Bo pamiętaj, że wszystko to jest teraz produkowane za granicą.
– Religia na pewno przetrwa. Powstanie po prostu jedna nowa religia, światowa religia oparta na zrównoważonym rozwoju i inkluzji.
Wyobraź sobie to jak diament z wieloma fasetami, prawda?
Diament to jeden kamień, ale ma wiele powierzchni, które odbijają i załamują światło, dzięki czemu lśni. Jedna z tych faset może symbolizować katolicyzm, inna mormonizm, kolejna baptystów południowych, następna muzułmanów, jeszcze inna buddystów, czy to judaizm, czy inne wyznania — wszystkie mają różne oblicza. Ale istnieje jedna wspólna wiara: zrównoważony rozwój i inkluzja. Aby to było możliwe, trzeba mocno ograniczyć wolność religijną. Wszystkie zatwierdzone religie będą musiały przekazywać tę samą ideę. Będą motywować organizacje kościelne do właściwego uczestnictwa, a zniechęcać niezależnych.
– Niektóre kościoły poprą ten kierunek, bo nie będą słuchać korporacyjnych oligarchów. Nie będą też słuchać polityków. Ale jeśli masz księdza, jeśli masz duchowego przywódcę prowadzącego dużą ewangeliczną wspólnotę, który mówi do nich: wiecie, to grzech, to co robimy z kapitalizmem. Spójrzcie na całą tę nierówność ekonomiczną. Pomyślcie o wszystkich ludziach, którzy są uciskani. Potrzebujemy systemu, który naprawdę sprawiedliwie rozdziela dobra materialne, zasoby ekonomiczne między wszystkich. A powodem, dla którego powinniśmy to zrobić, jest to, że ludzie nie poprą niszczenia naszej przyszłości gospodarczej. Nie chcemy niszczyć przyszłości ekonomicznej naszych dzieci i wnuków tylko po to, by Globalne Południe i Chiny się wzbogaciły. Dlaczego po prostu nie pomożemy wszystkim?
– Ten światowy kolektyw, ta globalna religia — właśnie tego tak naprawdę pragną. Chcą rozmyć religię, by stała się czymś w rodzaju duchowej papki.
– Chcą scentralizować władzę, zamiast przekazać ją ludziom, jak zrobili nasi ojcowie założyciele.
– Wspaniałe w naszym ustroju jest to, że w dokumentach założycielskich zapisano, iż nasze prawa pochodzą od Boga, że nasze prawa są niezbywalne i niezmienne. ONZ szczególnie uważa, że nie masz żadnych praw, których ci sami nie przyznają. Uważają, że prawa zbiorowe zawsze będą ważniejsze niż twoje indywidualne, bo jesteś tylko jednostką. Jesteś częścią jednej duchowości albo kolektywu. Dlatego zawsze masz przedkładać to ponad swoje indywidualne prawa. To nie były fundamenty, na których powstała Ameryka.
– Chodzi o to, by zakończyć to, co było i wprowadzić coś nowego — czwartą rewolucję przemysłową, która prowadzi do technokratycznej, autorytarnej tyranii.
– Właśnie do tego to wszystko zmierza: chodzi o zniszczenie gospodarki i wojska USA, żeby komunistyczne Chiny i ich sojusznicy mogli łatwo pokonać Amerykę.
– Gułag może być też cyfrowy. Ostatecznym celem będzie zbieranie danych, by stworzyć system tak zaawansowany przez twoje urządzenia i codzienne interakcje, że sam zaczniesz się indoktrynować. Może założą ci gogle na głowę i powiedzą: nie masz odpowiedniego wyniku społecznego, więc nie możesz wyjść z mieszkania, ale możesz cały dzień oglądać fajne filmy i grać w gry w goglach rozszerzonej rzeczywistości. Oto trochę propagandy dla was. A przy okazji, pozwolimy dronowi przylecieć i dostarczyć wam pizzę albo wypłacimy wam uniwersalny dochód podstawowy, za dane, które pozyskują z waszych umysłów, bo te dane tworzą system tyranii sterowanej przez Sztuczną Inteligencję, który sprawia, że w ogóle jesteście zamknięci w swoich mieszkaniach. Jeśli to nie zadziała, to po prostu was zlikwidują, eksterminują. W historycznych reżimach komunistycznych nigdy nie mieli z tym problemu.
– Musimy nie tylko obserwować ludzi, ale też monitorować to, co dzieje się pod ich skórą. Ta sama technologia może ustalić, co myślicie o rządzie. Telewizor mógłby was obserwować i wykrywać, czy jesteście źli, analizując jedynie biologiczne sygnały z waszego ciała. Przyszli Stalini XXI wieku mogliby nieustannie śledzić umysły i mózgi całej populacji. Wystarczy mnóstwo czujników i Sztuczna Inteligencja, która to analizuje i masz najgorszy totalitarny reżim w historii.
– Wielu naszych obywateli jest radykalizowanych, by traktować konserwatystów i osoby nie przebudzone [nie-woke] jak wrogów.
– Donald Trump to przegryw.
– Donald Trump to największe zagrożenie dla świata.
– Uważam, że powinniście wrócić i dać mu w twarz.
– Powinien dostać taki wyrok, żeby nie wyszedł zza krat.
– Dopóki Donald Trump urzęduje w Białym Domu, nasz kraj jest zagrożony.
– Na ulicach powinno dochodzić do protestów.
– Nie pojmuję, dlaczego nie widzimy buntów w całym kraju. Może do tego dojdzie.
– Prezydent Trump poważnie zagraża bezpieczeństwu narodowemu USA.
– Musimy się temu przeciwstawić i walczyć.
– Miał ponoć powiedzieć Secret Service, że 16 czerwca przejechał z Kalifornii do Las Vegas, żeby zabić Trumpa.
– Joe Biden został prezydentem USA, ale jak bardzo Donald Trump nadal stanowi zagrożenie?
– Co się dzieje w ruchu zwolenników Trumpa? Czy to terroryzm?
– To ich Mad Max?
– To prezydent, który podżega do buntu.
– Jak bardzo Trump wciąż zagraża?
– Prezydent Trump to oszust.
– Jest niebezpieczny i zły.
– Mężczyzna przebrany za prezydenta Donalda Trumpa zostaje śmiertelnie dźgnięty na scenie.
– Istnieje ekstremistyczny ruch MAGA.
– On to chuligan. On to pies. To świnia, kundel. Ten głupiec, ten błazen, strasznie mnie to wkurza.
– Co jeszcze można zrobić? Morderstwo.
– Strzelę Donalda Trumpa oraz Barrona Trumpa prosto w twarz.
– Jeśli zostanie wybrany ponownie, będzie dyktatorem.
– Nie możemy do tego dopuścić.
– Nigdy więcej nie powinien mieć okazji stanąć za mikrofonem. Mówię to z całego serca.
– Trump stanowi zagrożenie dla tego kraju.
– Jeśli weźmiesz na cel społeczność wywiadowczą, mają mnóstwo sposobów, by wam się odegrać.
– Kiedy ostatnio aktor zamordował prezydenta? Minął już jakiś czas. Może pora.
– I tak będą musieli wyjść i zastrzelić Donalda Trumpa.
– Opatrunek był tylko nad jego uchem. Powinien był być na jego ustach.
– Nie chybić Trumpa następnym razem.
– Pierdolić tego gościa, tego strażaka.
– Strażak, który został zabity w strzelaninie, został dziś pochowany w Pensylwanii.
– Pierdolić Trumpa. Pierdolić ludzi, którzy go popierają. Chcę tylko, żebyście wiedzieli, okej, na wypadek gdybyście byli zdezorientowani albo żeby nie wyglądało, że jestem, wiecie, cokolwiek… Gdyby któryś z was był w tłumie i był moim konserwatywnym fanem i skończył, wiecie, zastrzelony czy coś w tym stylu. Następnego dnia będę się z was na Twitterze śmiał. Naprawdę. Na 100%.
– Tworzona jest dynamika, którą najlepiej określić jako „rzemiosło nienawiści”. Chodzi o to, że życie staje się dość złe. Właściwie komunistyczne programy nie działają. Edukacja upada. Dystrybucja żywności zaczyna się załamywać. Brakuje energii. Niezależnie od przyczyny, przestępczość rośnie, sytuacja robi się coraz gorsza. A wszystko dzieje się przez ludzi, którzy nie chcą podporządkować się zasadom. To właśnie wrogowie społeczeństwa sprawiają, że wszystko się pogarsza. Ludzie, którzy nie przykładają do tego wielkiej wagi, zauważają tylko, że jest coraz gorzej.
Nie wiedzą, dlaczego wszystko się pogarsza. A w mediach, politycy i cała machina propagandowa komunizmu powtarza, że winni są ci, którzy nie przyjmują szczepionek. To rasiści i transfobowie są przeszkodą na drodze do dobrego społeczeństwa. Przez to powstaje ogromna presja społeczna, gdzie rodzice stają przeciwko dzieciom, dzieci przeciwko rodzicom, sąsiedzi przeciwko sąsiadom, powstaje kultura donoszenia, donoszenie na sąsiada: „wiesz, ten i tamten nie stosuje się do zasad”.
Nie chciał brać udziału w szkoleniu z uprzedzeń w pracy. Donoszenie na innych, zgłaszanie ich władzom, żądania, by odchodzili, bo wszyscy chcą odzyskać swoje życie. Chcą, żeby wszystko znów działało. Chcą mieć więcej energii. Chcą dobrego jedzenia. Chcą, żeby ich społeczeństwo funkcjonowało. Przekaz jest niezwykle spójny i bardzo skuteczny. Propaganda przedstawia ludzi uznanych za problem — czy to rasistów, transfobów, czy innych — zwykłych ludzi, tych którzy stosują się do zaleceń zdrowia publicznego i tych, którzy tego nie robią, jako źródło problemu. To właśnie w ten sposób dosłownie rozbija się społeczeństwo.
Komuniści są dobrzy w podbojach i kiepscy w zarządzaniu – James Lindsay
Język Fanatyzmu: językowe sztuczki używane przez sekty
Ciekawość jest zabójcą sekt – Logan Lancing
– Ataki na nasze dzieci, ta wojna przeciwko nim oraz powiązanie tego z tym, co działo się w komunistycznych reżimach, jak w Kambodży, z tym, jak traktowano dzieci, niszczono rodziny i indoktrynowano najmłodszych do tego stopnia, że dzieci zabijały własnych rodziców.
– Stabilność rodziny to silne antidotum na działanie sekty.
– Jedne z najbardziej podstępnych strategii destabilizacji rodziny polegają na seksualizacji dzieci poprzez książki o bardzo dosadnej treści w szkołach.
– To bardzo niepokojące, że w szkołach dopuszcza się treści, które w rzeczywistości są pornografią, pod pozorem reprezentacji osób homoseksualnych w edukacji seksualnej. Takich pornograficznych rysunków nie zaakceptowalibyśmy dla dzieci heteroseksualnych. Instrukcje taktyczne i techniczne dotyczące tego, jak prawidłowo stosować korek analny albo jak skorzystać z aplikacji, by znaleźć partnera do seksu. Chociaż prawo i nawet regulaminy oprogramowania nakazują powstrzymać się od takich działań, powstaje literatura pokazująca jak to zrobić i jak ukryć to przed rodzicami. W efekcie dzieci zaczynają uczestniczyć w dorosłej sferze seksualnej razem ze zboczeńcami, którzy mają wobec nich złe intencje. Dlatego pojawiają się szkoły, które poprzez te książki, wspierają dzieci we podważaniu zdania rodziców, a później dochodzi do procesu indoktrynacji. To sprawia, że dzieci uznają takie zboczenia seksualne za coś normalnego i akceptowanego. Takie książki są odpychające. Nie przedstawiają prawdziwej homoseksualności ani rzeczywistych interesów osób homoseksualnych.
– Tak bardzo przypomina mi się ten nasz pierwszy raz gdy uprawialiśmy seks. Byliśmy oboje niesamowicie wystraszeni i całość była może trochę trudna, bo żadne z nas nie wiedziało, co robi. Ale w pewnym sensie było to także przyjemne, naprawdę przyjemne. Ta książka była dostępna w mojej szkole podstawowej, stała na wystawce. Gdy ją wypożyczyłem, żeby pokazać ją ojcu, pani z biblioteki zapytała, czy chcę przeczytać coś podobnego oraz…
– Cześć, Navarro. Czy ostatnio ssałeś dobrego kutasa? Co jest, Navarro? Chyba lubisz mieć dużego kutasa w ustach. Ha, ha, ha. Strona 23.
– Pana język jest nieodpowiedni.
– Ta książka jest w waszej bibliotece! Jaka jest edukacyjna korzyść z mówienia o cipach i kutasach? Jaka jest edukacyjna korzyść z mówienia o tym?
– Celem wydaje się być destabilizacja tego pokolenia w sposób niespotykany wcześniej.
– Niezależnie od tego, jaki system zostanie wprowadzony, ostatecznie będą potrzebni ludzie produktywni. Ale to nie jest ten etap rewolucji. Potrzebują ludzi całkowicie nieproduktywnych. Potrzebują osób, które — jak się mówi — są „przebudzeni [woke]”. Chodzi o to, by nauczyć ich dostrzegać problemy wszędzie, ciągle narzekać, czuć się uprzywilejowanymi, uważać swoją samoocenę za najważniejszą rzecz. Jak ja się z tym czuję? Czy dziś jestem szczęśliwy? Czy dziś czuję się komfortowo?
– To robi się bardzo wojownicze. To aż przemocowe, jak bardzo ludzie są nakręceni przez nienawiść. Tu nie chodzi o odnajdywanie siebie, tylko o wściekłą walkę z każdym, kto cokolwiek powie o tej ideologii, bo to rzekomo bigoci, rasiści, homofoby, transfoby i tak dalej. A wszystkie te przekonania zostały im narzucone przez zewnętrzne wpływy.
– Ludzie muszą zrozumieć, co dzieje się w amerykańskich szkołach, kiedy zastanawiamy się: dlaczego tak się dzieje? Jak do tego doszło? Stało się tak, bo marksistowsko-komunistyczna ideologia działa tu od dziesięcioleci. Wydali polecenia, by ich pożyteczni idioci zatrudniali się jako nauczyciele, zostawali dyrektorami i wchodzili do rad szkolnych. Jesteśmy daleko w tyle. Dopiero zaczynamy to rozumieć. Oni działają od dziesięcioleci. My dopiero teraz zaczynamy się organizować. Oni już zdążyli kilka razy okrążyć świat.
– Idą po wasze dzieci. Chcą je mieć. Potrzebują ich. Wasze dzieci są dla nich kluczowe w rewolucji.
– Zostałam pobita. Moich kolegów nie obchodziło, że mam siniaki, że jestem poraniona, także emocjonalnie. Robili to, co uważali za słuszne. Właśnie to zaczynam tu teraz dostrzegać. To mnie przeraża. Moja rodzina przez to przeszła. Ja też. Nie chcę tego przeżywać ponownie.
– Wojna ludowa oznacza zniszczenie wrogiego kraju metodami niekonwencjonalnymi, zanim nawet zanim twoi żołnierze wyruszą. To znaczy zabijać wroga fentanylem. To znaczy przejmować kontrolę nad politykami. To znaczy niszczyć ich granice. To znaczy ogłupiać ich dzieci przez TikTok i media społecznościowe. To znaczy korumpować Hollywood. To znaczy przejmować Wall Street. To znaczy wykupywać infrastrukturę, przejmować ziemię rolną. To znaczy sabotować produkcję i przetwórstwo żywności, zamykać fabryki, instalować panele słoneczne na wartościowej ziemi rolniczej. To wszystko jest elementem strategii wrogów, mającej na celu osłabienie tego kraju w przygotowaniu do wojny i podboju. Jeśli chcemy ocalić Zachód, musimy uratować Amerykę. Bo jeśli Ameryka upadnie, padną wszystkie kraje zachodnie. I powstanie neo-komunistyczne imperium obejmujące całą planetę.
– Każda komunistyczna rewolucja w historii ma jedną wspólną cechę, poza komunistami – ludzie, którzy przez to przechodzili, uświadamiali sobie, że mają do czynienia z komunizmem o jeden dzień za późno.
– Tego kraju nie uratuje ani przywództwo polityczne, ani religijne. Pokazali nam, że są słabiakami, a wielu z nich zostało przejętych przez naszych wrogów. Ten kraj zostanie ocalony przez zwykłych ludzi wierzących, zwykłych patriotów, których widzę, jak w każdym stanie podnoszą się do działania.
– Dlatego gorąco apeluję do rodziców, by jak najszybciej zabrali swoje dzieci z tych ośrodków indoktrynacji. Lepiej byłoby zrobić to wczoraj, ale lepiej późno niż wcale. Zabierzcie je już teraz, bo w praktyce gracie w rosyjską ruletkę o przyszłość swoich dzieci.
– Stosujemy tak zwaną strategię „2L”. Skupiamy się na tworzeniu prawa i współpracy z parlamentarzystami, nagłaśnianiu wybranych projektów ustaw, ich blokowaniu i sprzeciwianiu się im. Mamy też drugą strategię na literę „L” – czyli działania prawne. To są dwa działania, które musimy podjąć, jeśli naprawdę chcemy to zatrzymać. Musimy wprowadzić przepisy chroniące dzieci i zacząć masowo pozywać tych ludzi.
– Ochrona i pielęgnowanie zdrowej rodziny są absolutnie kluczowe w walce z komunistyczną infiltracją. Niezwykle ważne jest, byśmy dbali o zdrowe życie duchowe. Lewica skupia się na organizowaniu społeczności. Prawica robi to poprzez kościoły. Potrzebujemy zorganizowanego oporu wobec komunistycznej rewolucji.
– Przejmij władzę w swoim powiecie. Przejmij władzę w swoim stanie. Spraw, by twój stan pokazał rządowi federalnemu, gdzie jego miejsce.
– Nieposłuszeństwo wobec tyranów to posłuszeństwo wobec Boga. Wolę trafić do więzienia za swoje przekonania niż żyć w milczeniu, uginając się przed kłamstwem.
– Tylko prawda może nas uratować. Mówienie prawdy wymaga odwagi. Odwaga świadczy o wierze.
– Jedna strona nie powinna narzucać się drugiej.
– Uważam, że wolność religijna i indywidualna to najważniejsze wartości, o które walczymy i to właśnie ta wartość jest symbolizowana przez flagę Stanów Zjednoczonych.
– Jeśli kościół chce być lubiany, nie przetrwa. Jeśli będzie trwał niezależnie od konsekwencji prawdy, zyska szacunek, a wolność narodzi się na nowo.
– Musimy podchodzić z dystansem do emocjonalnie manipulacyjnych, jednostronnych przekazów medialnych wymierzonych w kogokolwiek.
– Tak jak nie można ślepo ufać CDC, tak samo nie należy bezkrytycznie ufać swojemu pastorowi. Lepiej sprawdzajcie co mówi. Zadawajcie pytania. Sprawdzajcie go w świetle Biblii.
– Walczcie. Angażujcie się. Róbcie, co możecie, bo w tej walce liczy się każdy.
– Ludzie muszą zrozumieć, że nie ma miejsca na bierność. Nie ma czasu, żeby siedzieć z założonymi rękami i liczyć, że ktoś inny za nas to rozwiąże.
– Uważam, że ten kraj będzie potrzebował boskiej interwencji, by wyjść z tego chaosu. Czy Bóg kiedykolwiek zstępuje, by ratować grupę tchórzliwych, pozbawionych odwagi maruderów? Czy widziałeś coś takiego w którejkolwiek części Biblii? Zawsze byli to odważni — Dawid przeciw Goliatowi, armia Gedeona przeciw hordzie, amerykańscy rewolucjoniści z prostymi strzelbami przeciwko najpotężniejszemu imperium wojskowemu świata, walczący o zasadę, że prawa człowieka pochodzą od Boga, a nie od rządu. Nie przekonasz mnie, że w Rewolucji Amerykańskiej nie było boskiej interwencji. Słynna mgła, która spowiła port w Nowym Jorku dokładnie wtedy, gdy trzeba było ocalić George’a Washingtona i jego żołnierzy. Wiesz, kule przeszywały kapelusz George’a Washingtona, ale jego samego nigdy nie trafiły. Była boska interwencja, ale ludzie musieli walczyć, krwawić, poświęcać się i ryzykować życiem, by udowodnić, że na nią zasługują.
– Patrzyłam, jak ludzie rozchodzą się w dwie różne strony. Niektórzy niemal stawali się jak zwierzęta, gotowi zrobić wszystko. Ogarniała ich złość i całkowicie tracili ludzką godność. Widziałam też ludzi, którzy szli w przeciwną stronę, dzielili się tym, co mieli, troszczyli się, pomagali i okazywali współczucie. Jeśli mogę coś powiedzieć, nawet w najtrudniejszych chwilach, dla mnie istnieje coś ważniejszego niż własne życie. To wiara, że jesteśmy tu, by pomagać sobie nawzajem.
– Wszędzie tam, gdzie wprowadzono komunizm, kończyło się to katastrofą. To nie tylko katastrofa. To kryzys tak potężny, że miliony ludzi umiera i jest zabijanych. Straszna, skrajnie opresyjna sytuacja. Każdy, kto tam żyje, jest niewolnikiem. Nikt nie ma jakiejkolwiek wolności. Nikt nie ma jakichkolwiek praw. Wszystko staje się uznaniowe.
Czystki są powszechne. A potem co? Jak się z tego wydostać? Są dwa wyjścia z komunistycznej tyranii. Dwa.
Jedno to wywalczyć sobie wolność siłą, jeśli to możliwe. Więc twoje dzieci prowadzą wojnę, którą im zgotowałeś, bo nie miałeś odwagi powiedzieć: uważam, że ta polityka w mojej firmie jest naprawdę zła i nie powinniśmy jej wprowadzać. Więc twoje dzieci i wnuki są niewolnikami, dopóki nie wybuchnie wojna.
Drugie wyjście to całkowity rozpad komunistycznego systemu, który pochłania miliony istnień. Oba scenariusze są tragiczne dla twoich dzieci i wnuków. Dosłownie odbierasz im przyszłość, bo boisz się, że ktoś cię wyśmieje i o to właśnie chodzi.
Boisz się, że możesz stracić pracę. Boisz się, że nie będziesz mógł chodzić do klubu towarzyskiego czy country clubu. Boisz się, że będziesz musiał nawiązać nowe znajomości. Boisz się, że będziesz musiał mieć poglądy, które ktoś określił jako konserwatywne, które komik Jon Stewart wyśmiał w telewizji, gdy byłeś nastolatkiem i które zostawiły w tobie ślad.
A swoim dzieciom przekazujesz niewolę i śmierć. Właśnie do tego prowadzi cała sytuacja. Dlaczego komunizm zawsze prowadzi do niewoli i śmierci? Bo to błędny obraz ludzkiej rzeczywistości.
Komunizm zakłada, że działa tylko wtedy, gdy każdy człowiek prawidłowo wierzy w komunizm, co oznacza, że gdy coś nie działa — a zawsze coś się nie uda — winni są ci, którzy nie wierzyli wystarczająco mocno i których trzeba teraz odnaleźć, zidentyfikować, ponownie wychować, jeszcze mocniej zindoktrynować, albo nawet zabić, by system mógł działać lepiej w przyszłości.
Dlatego prowadzi to do nieuchronnej destrukcji. Jednym z najważniejszych kłamstw historii jest przekonanie, że Karol Marks stworzył teorię ekonomiczną lub doktrynę. Nie zrobił tego. Przedstawił totalitarną religię, która zmusza ludzi do przeobrażenia się w coś, czym nie są i nigdy nie będą, by mogła odnieść sukces. To daje władzę najgorszym psychopatycznym prześladowcom, by nękali, zastraszali, torturowali i mordowali każdego, kto się nie podporządkuje, bo obwiniają go o wszystkie problemy świata. Tak naprawdę zaproponował złą religię, która potrafi tylko niszczyć i pochłaniać. To nigdy się nie uda. Nie da się zasadniczo przeobrazić ludzkości w człowieka socjalistycznego czy radzieckiego. To może prowadzić tylko do śmierci. Jeśli nie staniemy w obronie, nie zabierzemy głosu, nie powiemy prawdy, nie podejmiemy ryzyka i nie zaczniemy wytyczać nowych ścieżek do sukcesu, które możemy odnaleźć i stworzyć, bo inaczej przekazujesz swoim dzieciom niewolę, śmierć i wojnę. To oni będą musieli z tym walczyć, bo ty tego nie zrobiłeś.
– Komunizm nie śpi. Komuniści, jak zawsze, knują, spiskują, działają i walczą. Wolność nigdy nie jest dalej niż jedno pokolenie od wyginięcia. Trzeba o nią walczyć i jej bronić. To jest powracające wyzwanie, przed którym nie możemy się cofnąć.
– Jeśli dziś natkniesz się na jedno z modnych haseł „woke”, najpewniej to odświeżony pomysł rodem z ZSRR.
– Musimy być świadomi [woke] i czujni. Każdy powinien być świadomy [woke] i czujny.
– Wszyscy już wiemy, że „woke” to w zasadzie komunizm.
– Możesz o tym mówić, jeśli jesteś najbardziej „woke” albo bardziej „woke” niż inni.
– Jeśli nauczysz się to rozszyfrowywać, wszystko stanie się jasne.
– Po prostu bądź bardziej świadomy [woke] niż mniej świadomy.
– Wszędzie czają się wilki w owczej skórze.
Film Pod Owczą Skórą
https://rumble.com/v73wc8o-pod-owcza-skora.html
W ZSRR komunizm był narzucany brutalnie i jawnie: poprzez terror, gułagi, egzekucje, fizyczną likwidację elit, Kościoła i oporu społecznego; współcześnie te same cele realizowane są metodami miękkimi: poprzez edukację, media, prawo, presję społeczną, technologię i język moralny.
W ZSRR religię niszczono otwarcie, zamykając cerkwie i mordując duchownych; dziś ma ona być rozbrajana od środka przez ideologiczne reinterpretacje, „postępowe” teologie i podporządkowanie narracji państwowej lub korporacyjnej.
W ZSRR dzieci były indoktrynowane przez pionierów i Komsomoł, a rodzina była osłabiana przez donosicielstwo i odbieranie dzieci; dziś analogiczną rolę przypisuje się systemowi edukacji, który ma podważać autorytet rodziców, kształtować tożsamość ideologiczną i przenosić lojalność z rodziny na instytucje.
W ZSRR media były centralnie kontrolowane; współcześnie – zamiast cenzury formalnej – ma działać koordynacja narracji, algorytmy, presja platform i stygmatyzacja „nieprawomyślnych”. Dawniej prawo było narzędziem represji politycznej, dziś ma być selektywnie stosowane, by chronić ideologię i karać sprzeciw.
Ostatecznie oba systemy łączy ten sam mechanizm: podział społeczeństwa na „postępowych” i „wrogów”, centralizacja władzy, erozja wolności jednostki oraz przekonanie, że dla „lepszego świata” dopuszczalne są przymus, kłamstwo i przemoc, różni się jedynie forma, nie mechanizmy działania.
Materiał przedstawia komunizm nie jako otwartą, brutalną ideologię, lecz jako system, który wchodzi „pod owczą skórą”, podszywając się pod hasła wyzwolenia, równości i troski o najsłabszych. Jego siłą nie jest jawna przemoc na początku, lecz podstępne przenikanie do kluczowych instytucji kulturowych, zanim ujawni swoje prawdziwe oblicze.
Autorka, opierając się na osobistych doświadczeniach z Rosji i badaniach historycznych, pokazuje, że komunizm zawsze zaczyna od dobrych intencji: walki z nierównością, ubóstwem i niesprawiedliwością. Jednak aby wymusić „równe rezultaty”, musi scentralizować władzę, co nieuchronnie prowadzi do terroru, tyranii i masowych zbrodni.
Kluczowym mechanizmem była systematyczna likwidacja lub podporządkowanie religii, zwłaszcza chrześcijaństwa, które stanowiło moralną i kulturową barierę dla totalnej władzy państwa. W ZSRR objawiało się to niszczeniem świątyń, mordowaniem duchownych, infiltracją „zarejestrowanych” kościołów oraz brutalnymi prześladowaniami wierzących. Gdy otwarta przemoc nie przynosiła efektu, reżim przeszedł do długofalowej indoktrynacji, zwłaszcza dzieci.
Szczególny nacisk położono na edukację jako narzędzie kontroli umysłów. Szkoły stały się ośrodkami ateistycznej i ideologicznej indoktrynacji, ucząc konformizmu, donosicielstwa i podporządkowania państwu. Dzieci od najmłodszych lat wciągano w struktury organizacji komunistycznych, zrywając więzi z rodziną i wiarą.
Materiał pokazuje też, że terror nie był wyjątkiem, lecz normą: masowe aresztowania, łagry, głód wywołany kolektywizacją, sąsiedzi donoszący na sąsiadów, niszczenie elit intelektualnych i moralnych społeczeństwa. Najgorszym skutkiem była erozja zaufania, rodziny i sumienia.
W części poświęconej Zachodowi pada kluczowa teza: komunizm nie próbował zdobyć Ameryki siłą, lecz od środka. Inspirując się myślą Antonio Gramsciego, ideolodzy doszli do wniosku, że aby zmienić społeczeństwo, należy przejąć pięć instytucji: religię, rodzinę, edukację, media i prawo. Zamiast frontalnego ataku zastosowano infiltrację, redefinicję pojęć i wykorzystywanie chrześcijańskich wartości przeciwko samym chrześcijanom.
Autorka sugeruje wyraźne paralele między mechanizmami stosowanymi w ZSRR a współczesnymi zjawiskami na Zachodzie: upadkiem autorytetu rodziny, marginalizacją religii, ideologizacją edukacji, manipulacją medialną i aktywizmem prawnym. Ostrzega, że historia nie powtarza się identycznie, ale rymuje się, a ignorowanie tych wzorców prowadzi do tego samego finału — utraty wolności „dobrowolnie”, bez jednego strzału.
Totalitaryzm nie przychodzi w mundurze, lecz w języku współczucia, postępu i „dobra wspólnego”. Komunizm (i jego współczesne odmiany) najskuteczniej działa nie przez otwartą rewolucję, lecz przez infiltrację, propagandę i długą pracę nad instytucjami, aż społeczeństwo samo zaczyna przyjmować cudze ramy myślenia jako „normalne” i „postępowe”.
Kontrola informacji jest warunkiem zmiany społeczeństwa, bo kto kontroluje opowieść, kontroluje moralność, emocje i reakcje mas. W podobnym duchu przedstawiono też współczesne naciski na platformy społecznościowe i legalizowanie propagandy wobec własnej populacji.
W tej opowieści komuniści nie atakują wiary wyłącznie frontalnie, tylko wchodzą do kościołów „po cichu”, lokalnie i instytucjonalnie: wracaj do swojej wspólnoty, zdobądź pozycję, zostań duchownym, wpływaj od środka. Szczególnie mocno akcentowane jest tworzenie struktur ponadnarodowych (Rady Kościołów) oraz domniemane powiązania z instytucjami podatnymi na nacisk państwowy (np. kościół podporządkowany służbom). W tym modelu religia ma zostać przerobiona na imitację religii: zachowuje język moralny, ale zmienia treść na polityczną.
Kolejnym filarem jest wykorzystywanie konfliktów rasowych jako narzędzia podziału, nie chodzi o realne rozwiązywanie problemów, tylko o to, by uczynić z grup społecznych „piony” w większej grze o władzę. Pojawia się tu stały motyw: prawda zmieszana z fałszem, istnieją historyczne krzywdy i dyskryminacja, ale mają zostać użyte jako paliwo dla projektu politycznego, który nie leczy, tylko radykalizuje i podsyca konflikt.
Wątek „Teologii Wyzwolenia” przedstawiono jako przykład polityzacji wiary: zamiast prowadzić ludzi ku transcendencji, religia ma rzekomo stać się narzędziem mobilizacji klasowej i rewolucyjnej. W podobnej logice „czarna teologia wyzwolenia” ma być mostem do socjalizacji amerykańskiego życia publicznego. Przekaz jest jednoznaczny: to ma produkować rewolucjonistów i wrogość wobec własnego kraju, nie nawrócenie i pojednanie.
Najobszerniej rozwinięto jednak temat edukacji jako dźwigni zmiany pokoleniowej. Film opisuje strategię „wielopokoleniową”: przejąć wydziały pedagogiczne → ukształtować nauczycieli → ukształtować uczniów → w ten sposób wymienić kulturę. Kluczowe jest to, że dzieci są przedstawione jako najbardziej podatny „materiał”, a rodzina jako główna przeszkoda, bo przekazuje wartości poza kontrolą państwa.
Stąd wątek „demoralizacji” (15–20 lat) nawiązujący do Bezmenowa: w tej ramie chodzi o wychowanie całego rocznika w określonej ideologii tak, by później obsadzili instytucje (media, administracja, edukacja, biznes) i stali się praktycznie nieusuwalni, bo sami definiują reguły gry.
Film wskazuje też na mechanizm „podstępu w codzienności”: nawet niewinne zadanie z matematyki ma stać się pretekstem do wprowadzania narracji o nierównościach, autorytecie rodziców i „systemach opresji”. Sedno zarzutu brzmi: szkoła przestaje uczyć umiejętności, a zaczyna kształtować lojalność i interpretacje świata, często stawiając rodziców w roli „wroga” i państwo w roli opiekuna. Dalej pojawia się opis rozbudowanego pakietu: edukacja całościowa (WSCC), nauczanie społeczno-emocjonalne (SEL) przerobione na „transformacyjne”, język „equity” jako nowe opakowanie dla redystrybucyjnej inżynierii społecznej, oraz łączenie tego z kryzysem psychicznym po COVID jako uzasadnieniem dla medykalizacji szkoły i zwiększania kontroli. W tej narracji nauczanie społeczno-emocjonalne ma też pełnić rolę „narzędzia do przełamywania dysonansu poznawczego”, kiedy wartości szkoły zderzają się z wartościami domu.
Bardzo mocno zaakcentowano zbieranie danych o dzieciach (ankiety, pytania o seksualność, tożsamość płciową) jako klucz do „mierzenia skuteczności indoktrynacji” i jednocześnie jako sposób normalizowania pojęć przez samo zadawanie pytań.
Jest też analogia do rewolucji kulturalnej Mao: podział na grupy „dobre” i „złe”, dziedziczenie winy/statusu, presja na odcięcie się od rodziny, zmiana nazw/identyfikacji, a także możliwość „ucieczki” od piętna poprzez przyjęcie nowej tożsamości i aktywizmu. Współcześnie ma to odpowiadać logice intersekcjonalności i ramie „uciskani kontra oprawcy” jako podstawowemu silnikowi mobilizacji.
Przenikanie odbywa się przez język troski, równości i dobrostanu, ale celem ma być przebudowa lojalności (od rodziny i religii ku instytucjom), trwały podział społeczny oraz podporządkowanie kultury jednej ideologicznej matrycy, podobnie jak w systemach totalitarnych, tylko realizowane wolniej i bardziej miękko.
Ideologia nie „wyrasta oddolnie”, tylko jest wdrażana odgórnie przez skoordynowane kanały wpływu (media, celebrytów, influencerów, instytucje), a mechanizm polega na tym, że społeczeństwu narzuca się nowe normy poprzez propagandę, selekcję autorytetów i karanie wykluczaniem.
Najmocniej akcentowany jest tu wątek zastępowania rodziny państwem. Autorzy porównują to do wzorców sowieckich i maoistycznych: jeśli rodzice „nie wychowują zgodnie z doktryną”, państwo ma to przedstawiać jako krzywdę dziecka i uzasadniać interwencję. Przykładem w narracji są przepisy czyniące niektóre stany „azylami” dla młodzieży zaburzeniami LGBTQ – jako ochronę „przed rodzicami” i przeniesienie kluczowych decyzji (tożsamość, opieka, afirmacja) na szkołę oraz aparat pomocy społecznej. Szkoła ma stać się centrum życia dziecka: edukacją, kliniką, opieką i kontrolą, a posłuszeństwo ma być wymuszane groźbą odebrania dzieci.
Równolegle rozwija się wątek infiltracji kościołów przez kategorie „woke”. Do wspólnot religijnych wprowadza się Krytyczna Teoria Rasowa i Intersekcjonalność jako „narzędzia analityczne”, które rzekomo nie zastępują Biblii, ale w praktyce przemycają marksistowską ramę winy, opresji i „spowiedzi” z ukrytych uprzedzeń. Mocny osąd moralny idzie w stronę zarzutu braku odwagi przywódców: ujawniono problem, ale nie usunięto ludzi odpowiedzialnych, co ma normalizować „marksistyczne” idee w kościelnym mainstreamie.
Ostatnie pandemia, dżuma XXI wieku to przykład zacierania granicy między kościołem a państwem, gdzie liderzy religijni mają być wykorzystywani do legitymizowania polityk publicznych. Pada analogia do religijnych rytuałów (szczepienie jako „sakrament”, dawki jako powtarzalna „odnowa”), a także zarzut „medycznego apartheidu” (presja, sankcje, utrata pracy). W tej narracji chrześcijańskie hasła („miłuj bliźniego”) zostają przechwycone i przetłumaczone na zestaw posłuszeństw, które mają niszczyć więzi i normalne życie.
Pojęcie „nacjonalizm chrześcijański” w USA jest opisywane celowo jako niejasne hasło, które da się rozciągać na różne znaczenia, by dzielić ludzi i przygotować grunt pod działania państwa. Mechanizm ma być dialektyczny w uproszczonej formie: problem → reakcja → rozwiązanie. Najpierw buduje się narrację, potem czeka na wydarzenie, które ją „potwierdzi”, a następnie wprowadza się „rozwiązania” (ograniczanie publicznego wyrażania wiary, monitorowanie kościołów jako potencjalnych ognisk „ekstremizmu”).
Ważny element tej części to też ostrzeżenie przed prowokowaniem przeciwnika do błędu. Frustracja chrześcijan i konserwatystów może być celowo podsycana, by doprowadzić do desperackich, nierozsądnych działań, które później posłużą do ich delegitymizacji. Pada wprost zasada: reakcja przeciwnika staje się narzędziem w rękach prowokatora (Alinsky).
Równość, Różnorodność i Inkluzywność [DEI] jest przedstawiane jako wprowadzenie „komisarzy politycznych” do firm (kontrola ideologiczna), a ESG jako system nacisku finansowego, który wymusza zgodność z „woke” w skali całej gospodarki. Do tego dochodzi interpretacja ONZ i celów zrównoważonego rozwoju: atrakcyjne hasła (ubóstwo, zdrowie, środowisko) mają maskować potrzebę scentralizowanej władzy, docelowo globalnej.
W tym ujęciu komunizm nie „produkuje”, tylko przejmuje zasoby wypracowane przez innych, wykorzystuje kapitał (finansowy, społeczny, kulturowy, ludzki), doprowadza instytucje do kryzysu i przenosi się dalej. Pada też teza o osłabianiu Zachodu przez przeniesienie produkcji za granicę i przejście do „gospodarki niedoboru” (degrowth, kontrola rolnictwa i leków), co ma zwiększać zależność społeczeństw od centralnych decyzji.
Domykając wątek instytucji kulturowych, mowa jest jeszcze o powstaniu „jednej światowej religii” opartej na zrównoważonym rozwoju i inkluzji, wymagającej ograniczenia wolności religijnej: różne wyznania miałyby pozostać jako „fasety”, ale z jedną obowiązkową doktryną. To ma prowadzić do rozmycia wiary w „duchową papkę” i podporządkowania wspólnot temu samemu przekazowi.
Przejęcie ma być totalne, instytucjonalne i miękkie w formie (język troski, równości, bezpieczeństwa), ale twarde w skutkach (centralizacja, nadzór, eliminacja niezależnych ośrodków: rodziny, kościoła, wolnego rynku i praw jednostki), z finałem w postaci technokratycznej, autorytarnej struktury władzy.
Totalitaryzm może mieć formę cyfrową: system masowej inwigilacji, zbieranie danych i kontrola zachowań, w którym technologia, sztuczna inteligencja i systemy punktacji społecznej zastępują fizyczny aparat represji znany z XX wieku. Represja ma być „miękka”: izolacja, uzależnienie od rozrywki, dochód podstawowy i manipulacja informacją zamiast otwartego terroru, aż do momentu, gdy opór przestaje być potrzebny.
Autorzy opisują proces radykalizacji społecznej poprzez język nienawiści, dehumanizację przeciwników politycznych i medialne przyzwolenie na przemoc werbalną, a nawet fizyczną wobec wskazanych „wrogów”. Mechanizm ten ma przypominać historyczne schematy komunistyczne: wskazanie winnych pogarszających się warunków życia, presję społeczną, donosicielstwo oraz rozbijanie więzi rodzinnych i lokalnych.
Szczególny nacisk położony jest na edukację jako kluczowe pole długofalowej indoktrynacji, seksualizacji i osłabiania autorytetu rodziców. Materiał porównuje te działania do praktyk znanych z reżimów totalitarnych (ZSRR, Chiny Mao, Kambodża), gdzie dzieci były wykorzystywane przeciwko własnym rodzinom. Rodzina przedstawiana jest jako główna przeszkoda dla ideologicznej kontroli.
Całość zamyka teza, że komunizm – rozumiany jako totalitarna ideologia quasi-religijna – zawsze prowadzi do niewoli, przemocy i masowej śmierci, ponieważ opiera się na fałszywym obrazie ludzkiej natury. Autorzy wzywają do czujności, obywatelskiego zaangażowania, obrony wolności religijnej i indywidualnej oraz do przeciwstawiania się presji ideologicznej, zanim stanie się ona nieodwracalna.
Najnowsze komentarze