Rekordowe Zjawiska Pogodowe i sztuka tworzenia sensacji – Nauka Partyzancka

Tom Nelson: Wszyscy wiedzą, że zmiany klimatu są faktem, bo doświadczamy tylu rekordowych zjawisk pogodowych.
– Najsilniejsze wiatry o sile huraganu w ciągu jednego dnia.
– Temperatury biją kolejne rekordy.
– Rekordy padają jeden po drugim.
– A może jednak nie?
Nazywam się Tom Nelson. To jest Nauka Partyzancka. Chcę wam powiedzieć, że ilekroć ktoś mówi wam o rekordzie wszechczasów, tu czy tam, gwarantuję, że nie mówi wam prawdy. Oto mój krótki przewodnik po tym, jak tworzy się rekord klimatyczny. W tym roku padł rekord pod względem liczby materiałów o rekordowych zjawiskach pogodowych.
– Rekordowa fala upałów.
– Rekordowa susza.
– Najgorętsza w historii Ziemi.
– Kto by nie uwierzył, że zmiany klimatu spowodowane przez człowieka są faktem, skoro pada tyle rekordów?
– Żyjemy w czasach bicia rekordów i bicia rekordów w tym biciu rekordów.
Tom Nelson: Ale czy naprawdę wierzysz, że zeszłe lato było najgorętszym latem w historii pomiarów?
Przyjrzyjmy się temu. Mamy wiele różnych sposobów mierzenia współczesnych temperatur za pomocą termometrów, balonów meteorologicznych i satelitów, a także temperatur sprzed tysięcy, a nawet milionów lat na podstawie słojów drzew, pokryw lodowych, formacji skalnych, odwiertów dna oceanicznego i tak dalej. Geolodzy zrekonstruowali temperatury sięgające mniej więcej pół miliarda lat wstecz. Imponujące, prawda?
Tak to wygląda. To wykres, który można znaleźć w Google. Przygotowali go geolodzy zajmujący się paleotemperaturami ze Smithsonian Institution. No proszę, raz w górę, raz w dół. Tu u góry gorąca czerwień, a tam na dole chłodny błękit. A gdzie jesteśmy teraz? To my, tam na dole. Czy to wygląda ci na najgorętszy rok w historii? Nie, tak naprawdę jesteśmy w niebieskiej strefie. To epoka lodowcowa. Nazywa się późnokenozoiczną erą lodowcową, a my jesteśmy w samym jej środku. Tak, to prawda. W tej chwili żyjemy w epoce lodowcowej. Dlatego na biegunach jest lód.
A oto kolejny wykres z obszernego badania, opublikowanego niedawno w czasopiśmie naukowym „Science”. Znów cofamy się o pięćset pięćdziesiąt milionów lat. Gdzie jesteśmy? O, tutaj na samym dole. Czy to wygląda na rekord? Ten wykres opracował zespół kierowany przez bardzo cenionego paleoklimatologao nazwisku Jan Veizer. Profesor Veizer ma nie jeden, lecz dwa doktoraty, a jego prace są regularnie publikowane w „Nature”, jednym z najbardziej prestiżowych czasopism naukowych na świecie.
Oto temperatury z ostatnich pięciuset milionów lat. A gdzie na tym jesteśmy my? O, proszę. O właśnie, tutaj na samym dole. Czy to wygląda ci na rekordowo wysoką temperaturę? Prawda jest taka, że w ciągu ostatniego pół miliarda lat było bardzo niewiele okresów tak zimnych jak obecnie. Nie żyjemy w rekordowo zimnym okresie, ale jesteśmy tego całkiem blisko.
Aha, już słyszę, co powiesz. Ale co, jeśli spojrzeć na krótszą skalę czasu? Dobrze, oto ostatnie pięćdziesiąt milionów lat. Jak widać, pięćdziesiąt milionów lat temu było nawet o dziesięć stopni Celsjusza cieplej niż dziś. Oto my. Czy to wygląda na rekordowo wysoką temperaturę? Możesz to sprawdzić samodzielnie. To pochodzi od NOAA. Nawiasem mówiąc, był to okres, w którym ewoluowały wszystkie współczesne ssaki, w tym także my, ludzie. I było wtedy znacznie cieplej niż dziś.
Chcecie krótszą skalę czasową? To późna faza naszej obecnej epoki lodowej, ostatnie kilkaset tysięcy lat. Tu mamy maksima glacjalne, to naprawdę zimne okresy. A tu minimum glacjalne, mniej zimne, całe szczęście. Żyjemy w minimum glacjalnym, które trwa od około dziesięciu tysięcy lat. Czy to rekordowy upał? Nie, poprzedni okres był cieplejszy.
A co z obecnym holocenem, czyli ostatnimi dziesięcioma tysiącami lat? Spójrzmy na właśnie opublikowaną pracę. Temperatury w całym holocenie, od ośmiu do czterech tysięcy lat temu, gdy stężenie CO2 utrzymywało się na poziomie około dwustu sześćdziesięciu pięciu ppm, były nawet o pięć stopni Celsjusza wyższe niż dziś. Współczesne temperatury należą do najniższych z ostatnich dziesięciu tysięcy lat. Tu widać letnie temperatury na Grenlandii z ostatnich dziesięciu tysięcy lat. A my jesteśmy tutaj, na dole. Czy to wygląda na rekordowe upały? Ani trochę. Przez większość ostatnich dziesięciu tysięcy lat było tam równie ciepło albo cieplej. Kiedy ostatnio widziałeś o tym nagłówek?
Rekordowe temperatury dzisiaj? Zapomnij. Więc poza ignorowaniem ogromnej ilości dowodów naukowych, które mówią coś przeciwnego, czy są jeszcze jakieś inne sztuczki stosowane po to, by twierdzić, że mamy do czynienia z „rekordowymi” temperaturami? Dobrze, że pytasz. Tak, są.
Sztuczka numer jeden. Pomiń wpływ rozbudowy miasteczek, miast i lotnisk w ciągu dwudziestego wieku. Wszystko to wpływa na odczyty temperatury i sprawia, że wygląda to na większe ocieplenie, choć w rzeczywistości w dwudziestym wieku nie było go wcale albo było go bardzo niewiele. Instytucje klimatyczne korygują nawet te odczyty z termometrów, by skompensować miejski efekt ciepła. Oto maksymalne temperatury zmierzone rzeczywistymi termometrami w USA od tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego piątego roku, czyli najdłużej prowadzony i najbardziej wiarygodny zapis temperatur na świecie. W ostatnim czasie nie było żadnego ocieplenia, a nawet mimo rozrostu miast i miasteczek odczyty temperatur były wyższe w latach trzydziestych. Ale spójrzcie, jak instytucje klimatyczne korygują te same dane. Nagle wygląda to tak, jakby temperatury rosły. Ignorując miejski efekt ciepła i korygując zapisy temperatur, klimatyczni alarmiści zdołali stworzyć wykres, który kłamie. Jeśli chcecie zobaczyć naszą pełną rozprawę z tym absurdalnym wykresem, obejrzyjcie inne filmy z naszej serii Guerrilla Science.
Sztuczka numer dwa. To proste. Użyj symulacji modelowych zamiast rzeczywistych danych. Spójrzcie na tę mapę globalnego ocieplenia od tysiąc osiemset osiemdziesiątego roku, przygotowaną przez NASA. Myślicie, że mieli dane z Syberii i Mongolii i z wnętrza Antarktydy oraz z samych środków wszystkich tych oceanów z dziewiętnastego wieku? Nie było stacji meteorologicznych ani satelitów pogodowych aż do lat siedemdziesiątych. Więc zamiast tego wprowadzają do komputera założenie, że CO2 ociepli świat, a potem udają, że to, co z niego wychodzi, to prawdziwe dane, chociaż wcale nimi nie jest. To czysty wymysł.
Sztuczka numer trzy. Starannie przytnij swoje wykresy i wybieraj tylko wygodne dane. Oto na przykład kolejny wykres opublikowany przez rząd USA pod nagłówkiem: Wskaźniki zmian klimatu: fale upałów. EPA ostrzega, że fale upałów występują częściej niż kiedyś, a ich liczba stale rośnie. No proszę, to wygląda przerażająco. I już widzę te wszystkie nagłówki. Fale upałów biją rekordy, tak twierdzą oficjalne instytucje rządowe. Ale chwila. Dlaczego dane rządowe zaczynają się dopiero w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym roku, skoro istnieją całkiem solidne dane sięgające końca dziewiętnastego wieku? Właśnie dlatego. Te dane również pochodzą od rządu USA, z amerykańskiego wskaźnika fal upałów. Rozpoczęcie od tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego roku stwarza wrażenie wzrostu, choć w rzeczywistości nie ma tu żadnego wyraźnego trendu. W rzeczywistości fale upałów były znacznie częstsze i dużo bardziej dotkliwe w latach trzydziestych. I to zdecydowanie.
A jeśli dokładniej przyjrzymy się rządowemu raportowi, znajdziemy w nim ten wykres NOAA, schowany głęboko. Pokazuje on liczbę upalnych dni w USA od tysiąc dziewięćsetnego roku. Pamiętajcie, to też pochodzi od rządu USA. Wynika z niego, że upalne dni były w latach trzydziestych gorętsze niż obecnie. Doniesienia o rekordowo wysokich temperaturach to kompletna bzdura, a oficjalne dane to pokazują.
I ten sam chwyt można zastosować właściwie do wszystkiego. Oto alarmujący wykres opublikowany przez EPA, agencję rządu USA. Przerażający wzrost liczby pożarów lasów w USA. A oto kolejny, tym razem z National Interagency Fire Center. W efekcie czytasz nagłówki w rodzaju: Rekordowe pożary lasów w USA. Rekordowy rok pożarów w USA. Ale dlaczego te wykresy zaczynają się akurat w tym momencie? Mamy świetnie udokumentowane dane o pożarach lasów sięgające stu lat wstecz. Co zobaczymy, gdy na nie spojrzymy? W latach dwudziestych i trzydziestych, kiedy fal upałów było znacznie więcej, pożarów lasów również było znacznie więcej.
Tak właśnie, moi drodzy, tworzy się fałszywy rekord temperatur. Najbardziej szokujące jest to, że cyniczne instytucje rządowe i główne media tak bezwstydnie promują te przekłamania. Skoro już znamy ich sztuczki, spójrzmy na rzeczywiste współczesne rekordy temperatur w poszczególnych stanach USA. Ponad siedemdziesiąt pięć procent z nich odnotowano przed tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym piątym rokiem, a większość rekordów z lat trzydziestych do dziś nie została pobita. Tylko w jednym stanie, Waszyngtonie, padły ostatnio nowe rekordy. Ale klimatyczni alarmiści tego nie uznają. Będą nadal twierdzić, że rekordy są nieustannie bite. Czas ich zdemaskować. Nie dajcie się robić w huja. Sprawdźcie dane sami.
Nazywam się Tom Nelson, a to był program Guerrilla Science.
Zobacz na: Ich własnymi słowami: Alarmiści klimatyczni obalają swoją „Naukę™” | Prof. Larry Bell
Maurice Strong: żegnamy człowieka, który wynalazł „zmiany klimatu”
Rekordowe Zjawiska Pogodowe – Nauka Partyzancka
https://rumble.com/v7awlvu-rekordowe-zjawiska-pogodowe.html
Najnowsze komentarze