Testosteron, uprzedzenia i negocjacje: co naprawdę pokazało słynne badanie z 2010 roku?

Badanie z 2010 r. wykazało, że testosteron nie zwiększał egoizmu ani agresji w negocjacjach. Kobiety, które go otrzymały, składały bardziej sprawiedliwe oferty. Natomiast kobiety przekonane, że dostały testosteron, zachowywały się mniej uczciwie. Stereotyp działał silniej niż sam hormon.
Testosteron od dawna funkcjonuje w kulturze jako „hormon agresji”. Kojarzy się z dominacją, impulsywnością, egoizmem i skłonnością do konfliktów. W filmach, mediach i potocznych rozmowach często słyszymy, że wysoki poziom testosteronu czyni ludzi bardziej agresywnymi i mniej skłonnymi do współpracy.
Ale czy rzeczywiście tak jest?
W 2010 roku zespół badaczy pod kierownictwem Christopha Eiseneggera opublikował w czasopiśmie Nature badanie, które podważyło jeden z najbardziej rozpowszechnionych stereotypów dotyczących testosteronu. Wyniki okazały się zaskakujące nawet dla samych naukowców.
„Zarówno modele biosocjologiczne i psychologiczne, jak i badania na zwierzętach sugerują, że testosteron odgrywa kluczową rolę w interakcjach społecznych. Dowody pochodzące z badań na gryzoniach pokazują, że testosteron wywołuje zachowania agresywne wobec osobników tego samego gatunku. Popularne przekonania uogólniają te wyniki i przenoszą je na ludzi, sugerując, że testosteron powoduje zachowania aspołeczne, egoistyczne, a nawet agresywne.
Wielu badaczy kwestionuje jednak tę potoczną hipotezę, argumentując, że testosteron jest przede wszystkim związany z zachowaniami ukierunkowanymi na status społeczny w wymagających sytuacjach interpersonalnych. Dotychczas brakowało jednak mocnych dowodów przyczynowych pozwalających rozstrzygnąć między tymi konkurencyjnymi wyjaśnieniami.
W naszym badaniu pokazujemy, że podjęzykowe podanie pojedynczej dawki testosteronu kobietom prowadzi do wyraźnego wzrostu skłonności do sprawiedliwego zachowania w negocjacjach. Efekt ten zmniejsza liczbę konfliktów negocjacyjnych i zwiększa efektywność interakcji społecznych.
Jednocześnie kobiety, które wierzyły, że otrzymały testosteron, niezależnie od tego, czy rzeczywiście go otrzymały, czy dostały placebo, zachowywały się znacznie mniej sprawiedliwie niż kobiety przekonane, że otrzymały placebo.
Wyniki sugerują więc, że potoczna hipoteza o działaniu testosteronu tworzy silny negatywny związek między przekonaniami uczestników a uczciwością składanych przez nich ofert. Tymczasem faktyczne podanie testosteronu w naszym eksperymencie znacząco zwiększało częstość składania sprawiedliwych propozycji negocjacyjnych.” – Źródło: Eisenegger C., Naef M., Snozzi R., Heinrichs M., Fehr E. Prejudice and truth about the effect of testosterone on human bargaining behaviour, Nature, 2010.
Jak wyglądał eksperyment?
Do badania zaproszono 60 młodych kobiet. Wybrano kobiety, ponieważ ich naturalny poziom testosteronu jest znacznie niższy niż u mężczyzn, co ułatwia kontrolowanie efektów eksperymentu.
Uczestniczki otrzymały losowo 0,5 mg testosteronu podjęzykowo, albo placebo.
Ani uczestniczki, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymał hormon, a kto placebo. Był to więc klasyczny eksperyment z grupą kontrolną placebo podwójnie ślepy. Po około czterech godzinach kobiety brały udział w tzw. grze ultimatum, jednym z najczęściej stosowanych narzędzi badania zachowań społecznych i negocjacyjnych.
Gra ultimatum
W grze jedna osoba otrzymuje określoną pulę pieniędzy i decyduje, jaką część zaoferować drugiej osobie.
Druga osoba może:
— przyjąć ofertę i wtedy obie strony otrzymują pieniądze,
— odrzucić ofertę i wtedy obie strony nie dostają nic.
Klasyczna ekonomia zakładałaby, że ludzie powinni proponować możliwie najmniej, a druga strona powinna zaakceptować każdą dodatnią kwotę. W praktyce jednak ludzie kierują się również poczuciem sprawiedliwości. Zbyt niskie oferty są często odrzucane, nawet jeśli oznacza to stratę dla obu stron.
Wyniki zaskoczyły wszystkich
Jeżeli popularne przekonania o testosteronie byłyby prawdziwe, kobiety po otrzymaniu hormonu powinny stać się bardziej egoistyczne i mniej skłonne do uczciwych propozycji.
Stało się dokładnie odwrotnie.
Kobiety, które faktycznie otrzymały testosteron, proponowały bardziej sprawiedliwe podziały pieniędzy niż kobiety z grupy placebo. Składały wyższe oferty, rzadziej ryzykowały konflikt i częściej wybierały rozwiązania korzystne dla obu stron.
Zamiast zwiększać agresję, testosteron wydawał się promować zachowania strategiczne i prospołeczne.
Jeszcze ciekawszy był efekt przekonań
Badacze odkryli jednak coś jeszcze bardziej interesującego.
Uczestniczki po zakończeniu eksperymentu zostały zapytane, czy sądzą, że otrzymały testosteron czy placebo.
Okazało się, że kobiety, które wierzyły, iż dostały testosteron, składały mniej sprawiedliwe i bardziej egoistyczne oferty, niezależnie od tego, czy faktycznie otrzymały hormon, czy nie.
Innymi słowy, sam stereotyp działania testosteronu wywoływał silniejszy efekt niż testosteron.
Przekonanie „testosteron czyni ludzi agresywnymi” prowadziło do bardziej agresywnych zachowań, nawet gdy w organizmie nie było dodatkowego hormonu.
Testosteron to nie hormon agresji
Wyniki badania wpisują się w coraz liczniejsze dowody sugerujące, że testosteron nie jest po prostu hormonem agresji.
Znacznie trafniejsze wydaje się określenie go jako hormonu statusu.
Testosteron motywuje ludzi do zdobywania i utrzymywania pozycji społecznej. Sposób realizacji tego celu zależy jednak od sytuacji.
Jeżeli status można zdobyć poprzez współpracę, uczciwość i budowanie reputacji, testosteron może sprzyjać właśnie takim zachowaniom.
Jeżeli natomiast środowisko nagradza agresję i dominację, hormon może wzmacniać również te strategie.
Nie chodzi więc o samą agresję, lecz o dążenie do pozycji i wpływu.
Dlaczego to badanie jest tak ważne?
Badanie Eiseneggera i współpracowników jest wyjątkowe z kilku powodów.
Po pierwsze, pokazało przyczynowy wpływ testosteronu na zachowanie społeczne, a nie jedynie korelację.
Po drugie, wykazało, że biologiczny efekt hormonu i efekt oczekiwań społecznych mogą działać w przeciwnych kierunkach.
Po trzecie, przypomniało o czymś niezwykle ważnym: nasze przekonania na temat biologii mogą wpływać na zachowanie równie silnie, a czasem nawet silniej niż sama biologia.
Słynne badanie z 2010 roku pokazało, że rzeczywistość jest bardziej złożona niż popularne stereotypy. Testosteron nie zamienia ludzi w agresywnych barbarzyńców. W badaniu zwiększał skłonność do składania bardziej sprawiedliwych ofert i ograniczał ryzyko konfliktu. Jednocześnie samo przekonanie o jego rzekomo agresywnym działaniu prowadziło do bardziej egoistycznych zachowań. To doskonały przykład, że w nauce warto oddzielać dane od stereotypów. Czasami największym źródłem błędu nie jest biologia, lecz nasze wyobrażenia o niej.
Zobacz na: Kobiety i śmierć kobiecości
Najnowsze komentarze