Rezygnacja, doprowadzanie spraw do końca i obsesja na punkcie „definicji zakończenia”

24 czerwiec 2024

„Kiedy mogę wreszcie przestać pracować?”, pyta bezwartościowy człowiek.

Rezygnacja, doprowadzanie spraw do końca i obsesja na punkcie „definicji zakończenia”

Nadzieja to kiepska strategia na życie.

Pisałem już wcześniej o tym, że większość mężczyzn zasługuje na to, żeby ich zdradzono. Mówiłem też o tym, że większość mężczyzn jest do niczego i niewiele jest warta. Nie mówiłem jednak jeszcze dlaczego tak jest.

A właśnie to „dlaczego” jest najciekawszą częścią tej kwestii. Jeśli wiesz, dlaczego tak się dzieje, powinieneś też wiedzieć, jak tego uniknąć. Odpowiedź jest bardzo prosta, mają gówniane nastawienie i są zbyt cholernie leniwi, żeby to rozgryźć. Chcą, żeby świat był łatwy, żeby nie musieli wkładać w nic pracy.

Jak to wygląda w praktyce? Poniżej mamy świetny przykład.

Czytelnik zamieszcza następujący post na forum r/askmrp:

Tytuł: Kiedy „ogarnij swoje gówno” zamienia się w „tłuczenie martwego konia”?

Treść: Kiedy (jeśli w ogóle) można stwierdzić, że zmiany, które wprowadzasz, wywołają zmiany, których oczekujesz w swoim związku?

„Definicja zakończenia” w wielu polecanych nam materiałach jest dość niejasna.

Pytam, bo mam tendencję do walki do samego gorzkiego końca.

Linia mety przed tobą

O to właśnie wszyscy pytacie, prawda? Gdzie jest linia mety, żeby wreszcie można było przestać?

 

A nasz kolega threekindsoflucky daje odpowiedź.

Sposób, w jaki formułujesz pytanie, mówi wszystko o tym, jak myślisz. Chcę to jasno postawić. Dam ci listę rzeczy, które możesz zmienić:

– Siebie.

To wszystko. Długa lista, wiem, ale ufam, że dasz radę ją zapamiętać. Mając to na uwadze, powiem ci też, co możesz zrobić, żeby skutecznie zmienić swój związek:

– Odejść i znaleźć inną kobietę.

To również wraca do pierwszego punktu: masz kontrolę nad sobą. To znaczy, że masz kontrolę nad tym, z kim jesteś. Dobra, oczywiste gówno mamy już z głowy. Przejdę do tego, o co, jak sądzę, naprawdę pytasz. Jeśli chcesz, żeby związek wyglądał w określony sposób albo żeby coś się w nim zmieniło, musisz jasno ustawić oczekiwanie i konsekwencję za niespełnienie tego oczekiwania. Potem to już od twojej kobiety zależy, czy uzna, że jej się to opłaca, czy nie.

Zwróć uwagę, że to nie zadziała w kwestii seksu, bo pożądania nie da się wynegocjować. Możesz próbować, ale efekt ci się nie spodoba.

Cały myk polega na tym, że to zadziała tylko wtedy, jeśli naprawdę coś sobą reprezentujesz (czyli twoja kobieta woli być z tobą niż z kimś innym). To jest ta główna rzecz, o której zdecydowana większość facetów ma tendencję zapominać.

W związkach dostajesz to, na co zasługujesz. Jeśli godzisz się na gówno, to zasługujesz na gówno. Jeśli pozwalasz kobiecie po sobie deptać, to prawdopodobnie jesteś kimś, po kim można deptać.

To wszystko jest dość proste, kiedy już naprawdę to zrozumiesz.

Kiedy (jeśli w ogóle) wiesz, że twoje zmiany wywołają zmiany, które masz nadzieję zobaczyć w swoim związku?

Sam fakt, że używasz słowa „nadzieja”, mówi mi wszystko, co muszę wiedzieć. Więc cóż, dalej sobie miej nadzieję.

„Definicja zakończenia” w wielu polecanych nam lekturach jest mglista.

Możesz zdefiniować „koniec” jak tylko chcesz, ale całe to „niebycie bezwartościowym kawałkiem gówna” nigdy nie jest „skończone”. Mówię to konkretnie dlatego, że podejrzewam, iż twoja definicja „skończone” brzmi: „zrobiłem te rzeczy, teraz wszystko wygląda tak, jak chciałem, więc mogę już wrócić do bycia gównem, bo dostałem to, czego chciałem”.

Pytam, bo mam tendencję do walki do gorzkiego końca.

Jeśli walczysz, to już przegrałeś.

To wszystko sprowadza się do sposobu myślenia i nastawienia, do tego, jak podchodzisz do problemu.

Oczywiście ten jebany gość jeszcze nawet nie zaczął. Napisał dokładnie zero postów typu Ogarnij Swój Syf [Own Your Shit] i jak dotąd nie zrobił kompletnie nic. Widzieliśmy to już wystarczająco wiele razy, żeby wiedzieć, że polegnie jeszcze zanim naprawdę wystartuje.

A to jest w gruncie rzeczy bardzo proste. Po prostu wykonuj robotę. Idź i napisz post nr 1. Potem napisz post nr 2. Potem post nr 3. I włóż wysiłek mentalny w przeprowadzenie pętli Obserwuj, Zorientuj, Zdecyduj i Działaj [O.O.D.A. Loop], żeby ustalić, co trzeba zmienić dalej. A potem dalej rób robotę.

Robota się nie kończy.

Źródło: Quitting, finishing, and looking for the definition of done

 

Zobacz na: Żelazne Zasady Rollo Tomassiego
Czego TY chcesz? | Rob i Chest Rockwell
Kobiety zachowują się tak gównianie, jak im na to pozwolisz
Jak zweryfikować kobietę na żonę, nie weryfikując jej?!
Nie istnieje coś takiego jak „bycie świadomym Czerwonej Pigułki” – ogarnij swój syf i bierz za niego odpowiedzialność