Leonard Peikoff: Metafizyka Platona: Świat Dostępny Zmysłom i Świat Form Idealnych – Historia Filozofii Zachodniej (część 9 z 50)

Metafizyka Platona - Świat Dostępny Zmysłom i Świat Form Idealnych

Leonard Peikoff: Wprowadzenie do Historii Filozofii Zachodniej (część 1 z 50)
Leonard Peikoff: Życie i Nauczanie Sokratesa – Historia Filozofii Zachodniej (część 8 z 50)

Przejdźmy teraz do Platona. 427–347 p.n.e., był jednym z uczniów Sokratesa, jak już wspomniałem. Napisał bardzo wiele. Sporo z jego dzieł niestety zaginęło. Zachowały się przede wszystkim, poza kilkoma listami, jego dialogi, ponad dwadzieścia tekstów. Tworzył w tej formie, by zachować i przekazać rozmowny styl nauczania swojego mistrza. Jak zapewne wiecie, Platon założył pierwszą uczelnię świata zachodniego, Akademię, dlatego jego zwolenników w starożytności nazywano akademikami, od nazwy Akademii. Podobno nad wejściem widniało jej motto, „Niech nikt nieznający geometrii tu nie wchodzi”, co już wskazuje na wpływ Pitagorasa na Platona.

Jego najbardziej znanym dziełem, rozpoznawalnym przez wszystkich, jest Państwo (Republika). Platon, żeby oddać mu sprawiedliwość, jest bez wątpienia jednym z dwóch najbardziej wpływowych filozofów w dziejach, drugim jest Arystoteles.

Jest pierwszym wielkim geniuszem filozoficznym w historii ludzkości. Mówię to świadomie i z namysłem, nie oceniając prawdziwości ani racjonalności jego poglądów, ponieważ obiektywizm całkowicie sprzeciwia się platonizmowi, zarówno jego wnioskom, jak i podejściu. Mimo to pozostaje jednym z największych geniuszy filozoficznych w trzech aspektach.

Pod względem zdolności do myślenia abstrakcyjnego, która przewyższała wszystkich innych w historii filozofii, z wyjątkiem Arystotelesa. Pod względem oryginalności był właściwie tym, który stworzył filozofię, z tych wstępnych uwag i sugestii, które dotąd wam przedstawiłem. Pod względem umiejętności systematycznego łączenia był pierwszym, który stworzył całościową wizję człowieka, rzeczywistości, poznania, życia, etyki, polityki i sztuki. To osiągnięcie, którego nie należy lekceważyć.

Platon całkowicie zgadzał się z poglądem Sokratesa, że najważniejszą wiedzą dla człowieka jest wiedza o uniwersaliach. On sam jednak wyciągnął z tego metafizyczne wnioski, których, o ile wiemy, Sokrates nie formułował.

Chcę teraz prześledzić rozumowanie Platona krok po kroku, bo to najistotniejsza część jego filozofii. To fundament jego wyjątkowej, światowej sławy i niezwykle wpływowej metafizyki.

Zaczynamy więc od założenia, że uniwersalia muszą być możliwe do poznania. W przeciwnym razie znajdziemy się z powrotem w sytuacji zwierząt i sofistów. Skoro uniwersalia muszą być poznawalne, możemy od razu wyciągnąć jeden wniosek. Muszą naprawdę istnieć. Muszą być rzeczywiste.

Parmenides jasno pokazał, że nie można poznać tego, czego nie ma. A więc, jeśli uniwersalia są poznawalne, muszą być rzeczywiste. Muszą istnieć.

To rodzi pytanie: gdzie one istnieją? Jak istnieją? Dla Platona to poważny dylemat. Później nazwano go, z oczywistych powodów, problemem uniwersaliów. Możesz od razu powiedzieć, że nie widzisz tu żadnego problemu. A ponieważ muszę sprawić, żebyś dostrzegł problem, by zrozumieć Platona, powiem ci, co pewnie masz na myśli.

Pewnie myślisz tak:

Twierdzisz, że uniwersalia istnieją w rzeczach jednostkowych [partykulariach]. „Człowiekowatość„, powiesz na przykład, to po prostu określenie wszystkich podobnych cech, które mają poszczególni ludzie. Powiesz oczywiście, że człowiekowatość nie jest czymś odrębnym od ludzi, jakbyś miał Tomka, Darka czy Henka itd., a potem jeszcze coś osobnego o nazwie człowiekowatość. Więc pytasz: gdzie tu jest problem?

Gdy rozważasz uniwersalia, tak naprawdę patrzysz na konkretne przypadki z określonej perspektywy. A Platon mówi, że się nie zgadza. To jest niepoprawne. To nieprawda. Twierdzi, że uniwersalia i konkrety mają zupełnie odmienne właściwości, i dlatego, z logicznego punktu widzenia, muszą być zupełnie różnymi rodzajami bytów. Uniwersalia nie mogą być jedynie nazwami dla aspektów konkretów. To właśnie zamierza udowodnić.

Ale jego metoda wygląda następująco. Skąd wiesz, że Smith i Jones to dwie różne osoby? Załóżmy, że ktoś powiedział: Smith to po prostu nazwa dla części Jonesa. Powiedziałbyś: no przecież wiem, że Smith i Jones to dwie różne osoby, bo Smith jest hydraulikiem, a Jones filozofem. Smith jest bogaty, Jones biedny i tak dalej.

Zrób listę wszystkich cech i powiesz, że muszą być zupełnie odrębnymi bytami, bo mają całkowicie przeciwstawne właściwości. Platon proponuje zrobić dokładnie to samo w przypadku uniwersaliów i konkretów [partykulariów]. Znaleźć całą listę różnic, całkowite przeciwieństwa pod każdym względem, i stwierdzić, że, czy uniwersalia mogą być nazwą dla grup konkretów, skoro są zupełnie przeciwstawne?

Wychodzi więc na to, że muszą istnieć dwa światy. Jeden świat posiada cechy konkretów, a drugi cechy uniwersaliów. No dobrze, czym one się różnią? Czym różnią się uniwersalia od konkretów?

Platon wskazuje przynajmniej cztery kwestie. Na początek pamiętaj, że Grecy byli zafascynowani mnogością [wielością]. Spójrzmy na to z perspektywy wielości, jedności i mnogości.

Ile konkretów znajduje się w danej klasie? Na przykład ilu mężczyzn? No, oczywiście miliony. Jeśli nie będziemy ich liczyć, powiedzmy po prostu: wielu.

Ile uniwersaliów znajduje się w tej klasie? Ile jest rodzajów człowiekowatości? Platon mówi: oczywiście jedno.

Ile jest trójkątów, konkretnych trójkątów? Nieskończona liczba, bardzo dużo. Ile jest trójkątności? Oczywiście tylko jedna.

Załóżmy, że udowodniłeś twierdzenie dotyczące trójkątności, czyli wszystkich trójkątów. A ktoś powiedziałby ci: to dotyczy tej trójkątności, ale nie tamtej. Spojrzałbyś na niego z niedowierzaniem i zapytał: co masz na myśli? Nie istnieją dwie trójkątności. Jest tylko jedna.

Uniwersalność to cecha wspólna wszystkim różnym jednostkom. To wspólny mianownik, który jednoczy. To, mówiąc wcześniejszym określeniem, jedność w wielości. Możesz więc wpisać na swojej liście pod „uniwersalia” po jednym dla każdej kategorii. Pod „szczegółami” wpisz wiele.

Przejdźmy teraz do kolejnego zagadnienia. Grecy fascynowali się nie tylko mnogością, ale także zmianą.

Jak wygląda kontrast między uniwersaliami a szczegółami z perspektywy zmiany? Platon mówi, że szczegóły oczywiście się zmieniają. Pojawiają się na świecie. Istnieją przez jakiś czas. Zaczynają się rozpadać. Starzeją się. Gniją. A potem znikają.

W rzeczywistości, podobnie jak Heraklit, uważa, że wszystko nieustannie się zmienia, w każdym aspekcie i w każdej chwili. Ten świat to nieustanny nurt heraklitejskiego przepływu.

Zgodził się z Heraklitem, czego nauczył się od Kratylosa. Natomiast uniwersalia, jak mówił, pozostają niezmienne. Są wieczne, niezniszczalne i niezmienne.

Jak on to uzasadnia? Wyobraź sobie pojęcie człowiekowatości. Albo pojęcie trójkątności. Lub dowolne inne, które wybierzesz. Potrafimy ustanawiać niezmienne prawa. Możemy powiedzieć, że człowiek z natury potrzebuje poczucia własnej wartości. To jest prawo, które się nie zmienia. Jak to w ogóle możliwe?

Chyba że człowiekowatość, o którym mówi to prawo, byłoby niezmienne. Chyba że pozostaje niezmienne. Można też powiedzieć, że suma kątów w każdym trójkącie zawsze wynosi 180 stopni. Jak to jest możliwe? Chyba że istnieje coś takiego jak niezmienna natura trójkąta, jako niepodważalne prawo. I tak dalej. Platon twierdzi, że gdy myślimy o uniwersaliach, nie mamy na myśli rzeczy jednostkowych, bo te zmieniają się pod każdym względem. Natomiast uniwersalia pozostają niezmienne. To drugi punkt.

Przejdźmy teraz do punktu trzeciego. Spójrz na to z perspektywy tego, jak zbudowane są te dwa pojęcia. Rzeczy jednostkowe są przede wszystkim materialne lub fizyczne. Zwierzęta mogą je zobaczyć, usłyszeć, posmakować.

A jak jest z uniwersaliami? Czy zwierzęta mają do nich dostęp? Czy można zobaczyć człowiekowatość albo kościowatość? Oczywiście nie. Pies widzi kości, ale nie dostrzega ich kościowatości. Kościowatość jest więc czymś abstrakcyjnym, nie fizycznym. Dowodem na to jest fakt, że nie możemy jej uchwycić za pomocą zmysłów. Mamy zatem kolejny kontrast. Coś niematerialnego, to są uniwersalia. Coś materialnego, to są jednostkowe byty.

Po czwarte, jako konsekwencja tego, jak poznajemy te dwie różne rzeczy? Jednostkowe byty poznajemy poprzez zmysły. Uniwersalia poznajemy nie przez zmysły, lecz przez umysł: rozum, intelekt, zdolność myślenia. Platon mówi: wniosek jest nieunikniony. Jak można zaprzeczyć istnieniu dwóch odrębnych światów?

Z jednej strony mamy świat, w którym dla każdej kategorii istnieje jedno uniwersalium: niezmienne, niematerialne, dostępne tylko dla umysłu. A z drugiej strony, świat wielu zmiennych, fizycznych, zmysłowych jednostkowych bytów. To nie jest to samo.

Nie można jednego sprowadzić wyłącznie do nazwy drugiego. A jednak wiemy, że uniwersalia muszą istnieć. Muszą być rzeczywiste. Wniosek: muszą istnieć dwa światy. Muszą istnieć dwa światy. Świat uniwersaliów i świat rzeczy jednostkowych. To pierwszy argument.

Platon przedstawia wiele argumentów na poparcie tej metafizyki.

Jeśli chcesz je nazwać, to moje własne nazwy, ale mogą się przydać podczas robienia notatek.

Pierwszy możesz nazwać argumentem z różnic między uniwersaliami a rzeczami jednostkowymi. Platon przedstawia całą gamę argumentów. Podam wam jeszcze trzy inne argumenty, wszystkie prowadzące do tego samego wniosku, ale z różnych perspektyw. Drugi możesz nazwać… nie podaję ich według kolejności Platona, lecz w takiej, która najlepiej pasuje do wykładu.

Nazwij drugi argumentem z doskonałości. Zaczyna się od pytania: skąd pochodzą nasze pojęcia i kryteria doskonałości?

W każdej kategorii. Platon posługuje się tu głównie przykładami matematycznymi i etycznymi, jak doskonały trójkąt czy doskonale sprawiedliwy człowiek, ale odnosi się to do każdej kategorii. Idealnie prosta linia, idealny rząd, idealny banan, idealny materac sprężynowy, cokolwiek sobie wyobrazisz.

Skąd pochodzą nasze wyobrażenia o doskonałości?

Można by powiedzieć, że poprzez obserwację pojedynczych doskonałych przypadków, a potem ich uogólnianie.

Platon twierdzi, że nie mogłeś uzyskać pojęcia doskonałości w ten sposób, bo nic na tym świecie nie jest doskonałe. Nic na tym świecie nie jest doskonałe. To jedna z podstawowych zasad filozofii Platona. W tym świecie nie istnieje doskonałość.

Dlaczego? Platon uważa, że dowodem na to jest fakt, iż rzeczy na tym świecie się zmieniają. Jeśli coś się zmienia, nie może być doskonałe, bo gdyby było doskonałe, pozostawałoby niezmienne.

Nie brakowałoby mu niczego. Weźmy na przykład człowieka. Załóżmy, że człowiek byłby doskonały. Nic by mu nie brakowało. Byłby całkowicie doskonały. Wtedy nie musiałby nic jeść. Nie brakuje mu jedzenia. Nie musiałby chodzić do szkoły. Nie brakuje mu wiedzy. Nie musiałby oddychać. Nie brakuje mu powietrza. Byłby po prostu taki, jak według tradycji chrześcijańsko-żydowskiej powinien być Bóg. Po prostu siedziałby nieruchomo, bo byłby już doskonały.

Z drugiej strony, jeśli coś się zmienia, to znaczy, że czegoś mu brakuje. Są niedoskonałe. Muszą się rozwijać i rosnąć, i tak dalej. Nie są doskonałe.

Nawet w matematyce platonicy mówią, że nigdy nie znajdziesz doskonałości. Znacie już ten typowy przykład. Czy kiedykolwiek widzisz idealnie prostą linię? A platonicy odpowiedzą: nie. Jeśli spojrzysz na najpiękniejszą prostą przez mikroskop, zobaczysz drobne falowania. Więc nie jest idealnie prosta. A nawet poza tym platonicy powiedzą, że nigdy naprawdę nie widziałeś doskonałego trójkąta. Co więcej, pójdą jeszcze dalej.

Nigdy nawet nie widziałeś żadnego trójkąta. Gdybym narysował trójkąt na tablicy, powiedziałbyś: czy to nie jest trójkąt? A platonicy odpowiedzieliby: nie, to nie jest trójkąt. Trójkąt to figura płaska ograniczona trzema prostymi. To, co widzisz na tablicy, nie jest linią. Linia to po prostu rozciągłość w jednym wymiarze. To zjawisko trójwymiarowe. Wystaje z tablicy na pewną odległość i ma określoną grubość. Więc gdyby to miała być tylko linia, tak jak definiuje się trójkąt, musielibyśmy zetrzeć kredę z tablicy, żeby pozbyć się grubości, i musielibyśmy usunąć jej szerokość, a wtedy oczywiście nie zostałoby nic. Innymi słowy, nie tylko nie mamy idealnego trójkąta, nie mamy nawet trójkąta. To, co mamy, to jedynie prymitywne przybliżenie trójkąta, które według Platona nie jest zjawiskiem zmysłowym.

Skoro nie da się tego osiągnąć w matematyce, nie da się tego osiągnąć nigdzie indziej. Co z tego wynika? Skądś musieliśmy zaczerpnąć pojęcie doskonałości, skoro je posiadamy. Krytykujemy rzeczy za niedoskonałość, a samo to zakłada, że w jakiś sposób wiemy, czym jest doskonałość. Zatem mamy wiedzę o tym, czym jest doskonałość, a jednak nie mogliśmy jej zdobyć w tym świecie. To skąd ją mamy?

Platon twierdzi, że musieliśmy ją zaczerpnąć z kontemplacji innego świata, świata w którym istnieją doskonałe wzorce wszystkiego, co jest w naszym świecie, świata idealnych archetypów lub uniwersaliów. Zwróćcie uwagę, że gdy myślimy o uniwersaliach, zazwyczaj wyobrażamy sobie ich doskonałego, nieskazitelnego przedstawiciela.

Jeśli powiem „pomyśl o człowieku”, większości z was na myśl przyjdzie John Galt, a nie osoba korzystająca z pomocy społecznej. Jeśli powiecie „uniwersytet”, nawet biorąc pod uwagę pewne pogorszenie, pewnie myślisz o Harvardzie, a nie o uczelni nauczycielskiej w Tennessee. Jeśli mówisz o ludzkim ciele, wyobrażasz sobie olimpijczyka, a nie kogoś zaniedbanego czy schorowanego, i tak dalej.

Dlatego powiązanie między tym, co uniwersalne, a tym, co doskonałe, jest bardzo mocne, a Platon wykorzystuje to, by stwierdzić, że świat doskonałości, którego potrzebujemy, to właśnie świat uniwersaliów.

Wnioskuje więc, że musi istnieć świat doskonałych uniwersaliów, który kontemplowaliśmy jeszcze przed tym życiem, dzięki czemu zdobyliśmy nasze standardy i wiedzę o doskonałości, a przez porównanie możemy uznać, że rzeczy w tym świecie są niedoskonałe.

Zauważ, że tym argumentem nie tylko uzasadniliśmy istnienie świata uniwersaliów, ale także dwie inne kwestie. Dowiedliśmy istnienia wrodzonych idei, czyli wiedzy, którą mamy od urodzenia, bo musieliśmy się urodzić już z tą znajomością doskonałości. Skoro ją posiadamy, a on twierdzi, że to udowodnił, nie mogliśmy jej zdobyć w trakcie tego życia. Więc musiała pochodzić z innego świata, co oznacza, że mieliśmy tę wiedzę już przy narodzinach.

W ten sposób położyliśmy podstawy pod teorię wrodzonych idei w epistemologii. W związku z tym udowodniliśmy, że dusza musi być niezależna od ciała, bo musiała istnieć w innym świecie, zanim powstało ciało i niezależnie od niego. Dlatego przygotowaliśmy grunt pod uznanie nieśmiertelności duszy. Ten argument wprowadza wiele motywów platońskich.

Przejdźmy teraz do trzeciego argumentu, który nazywam argumentem z porządku poznania.

Zaczyna się od pytania: czego w logice należy nauczyć się najpierw? Czy najpierw trzeba poznać uniwersalia, czy partykularia [szczegóły]?

Możesz sądzić, że najpierw poznajesz szczegóły, a potem przez abstrakcję wyciągasz uniwersalia, czyli to, co wspólne. Platon twierdzi, że to całkowicie błędne. Uważa, że nie da się poznać szczegółów, sklasyfikować ich ani zaklasyfikować, jeśli wcześniej nie zna się uniwersaliów.

Szczegółowo krytykuje teorię, według której do uniwersaliów dochodzi się przez abstrakcję. Zwolennik abstrakcji, czyli w zasadzie poglądu Arystotelesa, twierdzi, że do uniwersaliów dochodzi się w następujący sposób… Gdy przejdziemy do Arystotelesa, przedstawię jego stanowisko rzetelnie, ale teraz skupiam się na Platonie.

Zwolennik poglądu, że uniwersalia powstają przez wyodrębnianie ich ze szczegółów, mówi: jeśli chcesz zdefiniować sprawiedliwość, na przykład, albo dojść do ogólnej wiedzy o sprawiedliwości, należy zebrać w myślach wszystkie konkretne przypadki sprawiedliwości, albo przynajmniej wiele z nich, a potem wyodrębnić to, co je łączy.

Na co Platon odpowiada, że to niemożliwe, bo jeśli nie wiesz wcześniej, czym jest sprawiedliwość, skąd miałbyś wiedzieć, który przypadek jest jej przykładem? Skąd miałbyś wiedzieć, które rzeczy zebrać i od których dokonać wyodrębnienia? Skąd miałbyś wiedzieć, które szczegóły połączyć ze sobą? Teraz, mówi Platon, pojawia się naprawdę trudne pytanie. Aby zdefiniować uniwersalium, musimy zgromadzić przed sobą konkretne przykłady.

Na przykładzie sprawiedliwości, a potem uchwycić to, co jest wspólne. Jesteśmy w takiej sytuacji. Gdybyśmy już wiedzieli, co jest wspólne, nie musielibyśmy w ogóle szukać odpowiedzi, bo wszystkie definicje mielibyśmy już gotowe. Jeśli nie wiemy tego wcześniej, nie mamy pojęcia, jak szukać, bo nie wiemy, które szczegóły zebrać czy połączyć.

Załóżmy, że powiedziałbym ci: idź i znajdź definicję „grupy”. Pytasz: jak? Odpowiadam: znajdź wszystkie konkretne grupy, a potem wydziel, czym one są. Mówisz: to niedorzeczne. Nie wiem, czego mam szukać. Platon twierdzi, że znajdujemy się w paradoksalnej sytuacji.

W pewnym sensie musimy znać uniwersalia wcześniej, by móc uporządkować szczegóły, ale jednocześnie ich nie znamy, bo gdybyśmy znali… Gdybyśmy je znali, od razu podawalibyśmy odpowiedzi, a przecież tak nie jest. Musimy jednocześnie wiedzieć i nie wiedzieć.

Jak to w ogóle możliwe? Platon mówi, że jest tylko jedno rozwiązanie. Musi istnieć sfera uniwersaliów, niezależna od świata, którą znaliśmy przed narodzinami. Oczywiście tutaj odwołuje się do… pitagorejskiej koncepcji koła narodzin i reinkarnacji. Musimy więc rodzić się z wrodzoną wiedzą o wszystkich tych uniwersaliach. W pewnym sensie rodzimy się wszechwiedzący.

Znamy każdą kategorię i wszystkie powiązania, czyli wszystkie prawa. W tym sensie rzeczywiście mamy całą wiedzę. Ale ta wiedza jest w nas nieświadoma, gdy się rodzimy. Jest głęboko zakorzeniona w naszej podświadomości, mówiąc współczesnym językiem. Trzeba przejść przez specjalny proces, o którym opowiem w przyszłym tygodniu, żeby ją wydobyć.

A więc w pewnym sensie tak, rodzimy się z nią, bo ją posiadamy. Ale z drugiej strony nie, nie rodzimy się z nią świadomie. Musimy ją wydobyć poprzez świadomy proces. W każdym razie teza została udowodniona. Musi istnieć świat uniwersaliów i w jakiejś formie musieliśmy go znać przed tym życiem. W przeciwnym razie patrzylibyśmy na szczegóły jak zwierzęta i nie wiedzielibyśmy, co robić dalej.

A teraz przejdę do ostatniego argumentu. Argument dotyczący możliwości poznania.

Poznanie musi być możliwe. Wiedza o rzeczywistości. To podstawowe założenie Platona. Zatem pytanie brzmi: jaka musi być rzeczywistość, żeby możliwe było poznanie?

Tutaj po prostu wyciąga ostateczne wnioski z dorobku swoich poprzedników. Heraklit mówił, że nie da się poznać świata, który się zmienia. A właściwie zwolennicy Heraklita, tacy jak Kratylos, twierdzili, że nie można poznać świata nieustannej zmienności.

Ale ten świat jest światem nieustannej zmiany. Platon przyznaje: to prawda. Dlatego, jeśli rzeczywistość ma być poznawalna, musi być niezmienna. To oznacza istnienie innego, odrębnego świata.

Heraklit i Parmenides zgodnie twierdzili, że jeśli świat się zmienia, to jest sprzeczny.

A sprzeczności nie da się poznać, bo coś jednocześnie jest i nie jest. Platon przyznaje: to prawda. Jeśli świat ma być poznawalny, musi składać się ze spójnych, niezmiennych bytów. To znaczy z bytów, które się nie zmieniają, skoro uznaje Parmenidesa i Heraklita, a więc znów niezmienny, odrębny świat.

Sofiści twierdzili, że wiedza zdobyta za pomocą zmysłów jest niewiarygodna. To jest subiektywne. Nie odzwierciedla rzeczywistości. Platon się z tym zgadza.

Dlatego twierdzi, że jeśli mamy zdobyć wiedzę o rzeczywistości, musi być ona pozyskana w sposób pozazmysłowy. A jeśli jest zdobywana pozazmysłowo, musi dotyczyć niematerialnego obiektu. Bo obiekty materialne można teoretycznie poznawać za pomocą zmysłów. A jeśli ten świat ma być niedostępny dla zmysłów, musi być niematerialny.

Sokrates twierdził, że najważniejsze jest poznanie uniwersaliów. Uniwersalia mają wszystkie cechy, które powinien mieć świat możliwy do poznania. Są niezmienne, spójne, nieruchome i niematerialne. Wniosek jest więc taki: jeśli w ogóle możliwe jest poznanie rzeczywistości, musi ono dotyczyć świata uniwersaliów, a nie tego świata.

A zatem widzicie, u Platona zwycięża pitagoreizm. Istnieją dwa światy. Prawdziwa wiedza to poznanie tamtego świata.

Teraz nie chodzi już o świat liczb, bo liczby są tylko jednym z jego niewielkich elementów. To świat uniwersaliów, obejmujący liczby i wszystko inne, co posiada jakiekolwiek rzeczywiste lub możliwe przypadki.

Można powiedzieć, że pod koniec życia są przesłanki, iż Platon sam powrócił do czystego pitagoreizmu i ponownie utożsamił uniwersalia z liczbami. Ale nie z tego jest znany. Dlatego będziemy traktować go jako platonika. To jest oczywiste.

Platon uważał, że znalazł ostateczną odpowiedź na wszystkie wątpliwości sceptyków.

Heraklicy twierdzili, że nasz świat jest światem ciągłych przemian. I nie możemy o nim mówić ani zdobywać o nim wiedzy. Platon odpowiadał: zgoda, ale istnieje niezmienny, poznawalny świat uniwersaliów.

Heraklicy twierdzili, że ten świat jest sprzeczny, bo nieustannie się zmienia. Platon mówił: zgoda, ale istnieje niesprzeczna rzeczywistość, nieruchomy świat uniwersaliów.

Heraklicy twierdzili, że nie można polegać na zmysłach. Platon powiedział: to prawda, ale istnieje niematerialny świat, który możemy poznawać innymi sposobami niż zmysłami. Nadprzyrodzona rzeczywistość uniwersaliów, tak Platon rozwiązuje problemy wcześniejszej filozofii. Istnieją więc dwa światy.

Świat uniwersaliów, nazywany też światem esencji, w tym kursie będziemy traktować te pojęcia jako synonimy. Często określa się go jako Świat Form, z dużej litery F. Często mówi się o nim jako o Świecie Idei, platońskich idei, z wielkiej litery I.

Nazywany jest też światem inteligibilnym, bo poznajemy go rozumem, umysłem. Natomiast przeciwstawia mu się świat jednostkowych rzeczy, partykulariów, świat fizyczny, zmysłowy, który poznajemy za pomocą zmysłów.

Oto pełniejsze przedstawienie różnic między tymi dwoma światami. Najważniejsze jest to, że uniwersalia u Platona są zupełnie czymś innym niż dwie rzeczy, całkowicie odmienne od jednostkowych rzeczy w tym świecie. Są niezależne od jednostkowych rzeczy w tym świecie. I są niezależne od naszych myśli.

Gdybyśmy wymazali wszystkie nasze myśli o człowiekowatości, to sama człowiekowatość pozostałaby nietknięta. Człowiekowatość jest rzeczywista i niezmienna. To, czy o niej myślimy, nie ma na nią żadnego wpływu. Rzeczywiście, nawet gdybyśmy wymazali wszystkich ludzi, to człowiekowatość nadal by istniała. Człowiekowatość jest niezmienna, wieczna i niezniszczalna.

Dlatego dla Platona uniwersalia nie są ani myślami, ani jednostkowymi rzeczami, lecz rzeczywistymi bytami, prawdziwymi zewnętrznymi obiektami. Oczywiście nie są fizyczne, ale według Platona są mimo wszystko realne.

I właśnie dlatego, choć Platońskie określenie to greckie 'idea’, zwykle nie mówi się o świecie idei, bo 'idea’ kojarzy się nam z myślą w czyimś umyśle. Dlatego większość tłumaczy to słowo jako 'forma’, co ma tę zaletę, że jest całkowicie neutralne i nie sugeruje, że platońskie idee to myśli w czyimś umyśle.

To uniwersalia istniejące niezależnie. Tam, w górze, jest metrowatość, bananowatość i wszystko, co tylko można wymyślić. Nie ma tam żadnych konkretnych deserów bananowych. To nie jest coś zmysłowego, lecz sama istota deseru bananowego. Natomiast tutaj, na ziemi, mamy konkretne, indywidualne rzeczy.

Ile ich jest? Otóż dla każdej klasy jednostek istnieje odpowiadający jej uniwersalium. Dla każdego abstrakcyjnego słowa, którego używamy i zapewne dla wielu, których jeszcze nie odkryliśmy istnieje takie uniwersalium dla każdej grupy wielu rzeczy w tym świecie. Uniwersalia są niezmienne, trwałe, wieczne.

Partykularia są zmienne, przemijające, heraklityjskie. Uniwersalia są doskonałe. Partykularia są niedoskonałe.

One jedynie zbliżają się do doskonałości form. Uniwersalia są niematerialne. Warto podkreślić, że nie są też mentalne, bo umysły również są konkretami.

Twój umysł, jej umysł, jego umysł. To, co istnieje, to nie pojedynczy umysł, lecz umysłowość. Uniwersalny aspekt wspólny wszystkim umysłom, dlatego uniwersalia nie są ani mentalne, ani fizyczne. To po prostu uniwersalia. Natomiast rzeczy tutaj, pomijając umysły, są zasadniczo materialne.

Uniwersalia poznajemy rozumem. Partykularia tylko zmysłami. Jednak według Platona partykularia nie są naprawdę poznawalne. Bo tutaj, w tym świecie, wszystko, co mamy, to subiektywne opinie. W tym zakresie zgadza się z Heraklitem i sofistami. Prawdziwa wiedza dotyczy zawsze form, idei, nigdy konkretnych rzeczy w naszym świecie.

Który z tych dwóch światów Platon uważał za naprawdę rzeczywisty? Oczywiście świat form. To jest prawdziwa rzeczywistość.

Dlaczego tak uważał? Z kilku powodów. Zastanów się, co właściwie oznacza, że coś jest realne? Jakie są kryteria rzeczywistości? Platon przedstawia kilka kryteriów i według każdego z nich świat form wypada znakomicie, a nasz świat wypada bardzo słabo.

Na przykład, oto cztery takie kryteria. Aby coś było realne, musi istnieć. Na przykład mówimy, że Święty Mikołaj nie jest prawdziwy, bo nie istnieje. Ale idźmy dalej. Według Platona, aby coś istniało, nie może być sprzeczne i to jest prawda. Aby coś nie było sprzeczne, musi być nieruchome. To właśnie pogląd Heraklita, bo zmiana oznacza sprzeczność. Co więc możemy powiedzieć o rzeczach w naszym świecie? Czy są rzeczywiste? Są sprzeczne, czyli jednocześnie są i nie są. Jak mówi Platon, są połączeniem tego, co istnieje, z tym, czego nie ma. Są bytem i niebytem. W związku z tym nie są rzeczywiste. Są częściowo iluzją, mają status czegoś na kształt snu: istnieją, ale jakby ich nie było. Jest i nie jest. Dla Platona to, co prawdziwe, musi być niezmienne. To pierwszy sprawdzian.

Albo możemy przyjąć, że coś jest realne, jeśli można to poznać. Platon był przekonany, że rzeczywistość to to, co można poznać. I jak już widzieliśmy, jeśli poznanie dotyczy rzeczywistości, a poznanie odnosi się wyłącznie do świata idei, to właśnie świat idei jest rzeczywistością, a nie ten świat.

"Prawdziwy mężczyzna to... cokolwiek, co jest magicznie zoptymalizowane pod kątem tego, na co narzeka w danym momencie narzekający."

„Prawdziwy mężczyzna to… cokolwiek, co jest magicznie zoptymalizowane pod kątem tego, na co narzeka w danym momencie narzekający.”

Według trzeciego kryterium Platon utożsamiał to, co realne, z doskonałością, z ideałem. Takie znaczenie słowa „realny” przetrwało do dziś. Podajesz komuś kawałek szarlotki, a on mówi: to jest prawdziwa szarlotka. Albo mówisz o nim: to jest prawdziwy mężczyzna. Albo była kiedyś gazeta, która reklamowała się jako „gazeta dla prawdziwych nowojorczyków”. Oczywiście nie chodziło im o jakichś wyimaginowanych nowojorczyków.

Słowo „prawdziwy” oznaczało dla nich „wartościowy”. Platon uznaje takie znaczenie, więc również w tym przypadku utożsamienie realnego z ideałem, światem form, staje się rzeczywistością. W końcu, zwykle używamy słowa „prawdziwy”, żeby odróżnić oryginał od podróbek.

Na przykład ostatnio, gdy chwaliłem, jak to się nazywa? Potato Buds. To taki rodzaj błyskawicznego puree ziemniaczanego. Ktoś mi wtedy powiedział: „To nie jest prawdziwe. To wcale nie są tłuczone ziemniaki.”

Nie chodziło im o to, że to jest jakieś wyobrażenie, że nie istnieje, ani nawet o to, że źle smakuje. Chodziło o to, że to nie są prawdziwe, oryginalne, naturalne tłuczone ziemniaki, tylko ich imitacja. No i według tego kryterium świat form jest właśnie oryginałem. To on jest niezależny.

Kopie świata, który już nie istnieje – Chase Hughes

Świat, w którym żyjemy, jest jedynie imitacją, pochodną lub projekcją świata form. Dlatego właśnie pod względem oryginalności to świat form jawi się jako rzeczywistość.

Jaki zatem jest status świata, w którym żyjemy? Platon twierdzi, że jest on czymś w rodzaju produktu ubocznego, pochodnej, projekcji albo odbicia prawdziwej rzeczywistości.

Jeśli potrzebujesz metafory, to tylko metafora, której używam od lat jako swojej własnej, nie Platona, ale według mnie najlepiej oddaje sens. Wyobraź sobie, że stoisz w parku rozrywki i patrzysz w jedno z tych zniekształcających luster. W tej analogii to ty symbolizujesz świat form. Zniekształcone, wykrzywione, jaskrawe odbicie przedstawia niedoskonały obraz ciebie rzucony w lustro.

Aby zachować pełną analogię, trzeba założyć, że lustro ma wiele powierzchni, więc tam, gdzie jesteś ty, pojawia się mnóstwo różnych odbić. Osoba patrząca na te odbicia może się pomylić i uznać, że widzi wiele różnych ludzi, choć w rzeczywistości jest tylko jedna osoba, obraz jest po prostu rozszczepiony. Wyobraź sobie teraz kogoś, kto kręci korbą i wprawia te powierzchnie w ruch, przez co odbicia wydają się pędzić, mimo że ty stoisz nieruchomo. To mniej więcej oddaje pogląd Platona na nasz świat.

W platońskim niebie znajduje się jedyna, nieruchoma, doskonała, niematerialna rzeczywistość. Ale ona rozprzestrzenia się na zewnątrz i przybiera złudny wygląd świata niedoskonałych, licznych, ruchomych obrazów. A ten świat to miejsce, w którym żyjemy tylko tymczasowo. Platon oczywiście nie posługuje się przykładem lustra. Twierdzi natomiast, że ten świat to odbicie lub projekcja idei w pewnym medium, ale nie w fizycznym lustrze.

W co więc, według niego, rzutuje się świat idei? To dość techniczna kwestia u Platona, ale jeśli jesteś ciekaw, wspomnę, że w jednym z późniejszych dialogów — Timajosie — rozważa to następująco. Twierdzi, że świat, który znamy od Heraklita, musi być połączeniem tego, co istnieje i tego, czego nie ma. Musi w pewien sposób łączyć rzeczywistość z nierzeczywistością.

Dlatego świat, w którym żyjemy, musi być złożony z dwóch elementów. Formy, które znamy, są elementem rzeczywistości. Ale co jest elementem nierzeczywistości, który stanowi istotną część tego świata? Potrzebujemy czegoś, co jest niczym. Czegoś, co nie istnieje, ale w pewnym sensie jednak jest. Bo jeśli to byłaby zwykła, typowa nicość, pozostałyby tylko formy i nasz świat by nie zaistniał. Według Platona ten świat musi powstać z połączenia form z zasadą niebytu, która w jakiś sposób jednak istnieje.

To poważny problem. Czym to może być? Nicość, która w pewnym sensie istnieje. Platon zaczerpnął tu inspirację od atomistów. Odpowiedzią jest pusta przestrzeń.

Przestrzeń według Platona to nic, a jednak istnieje; jest pustą przestrzenią i w moim przykładzie pełni rolę lustra. To właśnie przestrzeń umożliwia formom zajęcie fizycznego miejsca. Nie same formy, lecz ich odbicia. A ponieważ przestrzeń rozciąga się w trzech wymiarach, nadaje niematerialnym formom materialny, fizyczny wymiar. Dlatego ten świat to w istocie formy ukazujące się w pustej przestrzeni. To ostateczna teoria Platona o relacji między tymi dwoma światami.

Dlatego gdybyśmy usunęli pustą przestrzeń i wymazali ten świat, formy pozostałyby nietknięte. Ale gdybyśmy cokolwiek zrobili z formami, ten świat zniknąłby tak jak obraz w lustrze, gdybyś odszedł. Nie musisz się martwić, że to się wydarzy, bo formy z natury są niezmienne i nic nie może im zagrozić.

Jeśli chodzi o to, jak powstał ten świat, Platon jako Grek nie wierzył, że został stworzony z niczego. Uważał, że materia świata istniała od zawsze, formy nieustannie oddziaływały na przestrzeń, więc pierwotna materia zawsze była obecna.

…I nie słuchaj mnie jak „Sperg” – Whisper

Opowiada jednak historię, która stała się wzorem dla wielu religijnych poglądów. To opowieść o tak zwanym demiurgu. To kolejny mit. Gdy Platon opowiada mit, należy traktować go poważnie, ale nie dosłownie. Oznacza to, że próbuje przekazać coś, czego nie potrafi wyrazić wprost, chodzi mu o sens, nie o dosłowność.

Mit o demiurgu, przedstawia się następująco. Demiurg to coś w rodzaju bogopodobnej, lecz bardzo ograniczonej duszy, która swobodnie wędruje po wszechświecie; nie jest ani formą, ani materią, raczej stanowi trzecią kategorię. Trochę jak bóg, ale zupełnie niepodobny do chrześcijańskiego Boga. Pewnego dnia demiurg przechodził obok i zobaczył całą tę chaotyczną materię. Jako istota dobra, pomyślał: czy nie dałoby się tego jakoś lepiej uporządkować? Patrząc na doskonałość świata idei, ukształtował i zorganizował materię, formując ją niczym architekt, by nadać jej jak najwięcej ładu, harmonii, symetrii i doskonałości. To właśnie było prawdziwe źródło porządku i prawidłowości świata, które obserwujemy. To najwcześniejsza, prymitywna wersja tego, co później nazwano argumentem z projektu na rzecz istnienia Boga.

Czyli: skoro świat jest tak uporządkowany, musiał istnieć ktoś, kto go uporządkował, projektant. To jeden z najstarszych takich argumentów.

Niektórzy myśliciele przed Sokratesem przewidzieli Platona, ale to była najbardziej wpływowa wczesna wersja tego argumentu. Platon jednak podkreślał, że demiurg nie był wszechmocny. Zrobił, co mógł najlepszego, ale pamiętajmy: w budowie świata tkwił bardzo oporny element jakim jest nicość. Z tym elementem, mówiąc wprost, nie da się nic zrobić, po prostu jest wadliwy. W rezultacie pewna niedoskonałość musiała pozostać w tym świecie, poza zasięgiem jakiejkolwiek mocy i dlatego świat jest niedoskonały. Jest niedoskonały, bo częściowo go tu nie ma.

Teraz znacie podstawy i istotę metafizyki Platona. O metafizyce Platona można powiedzieć jeszcze więcej, bo nie wspomniałem jeszcze o platońskim Bogu, a właściwie o przodku tego, co później stało się Bogiem chrześcijańskim. To nie był demiurg. Pojawia się tylko w jednym dialogu i znika. Nigdy już nie wraca. Czym on był? Nie mogę wam tego powiedzieć, bo żeby się tego dowiedzieć, musimy opuścić ten świat i udać się do świata idei, by poznać jego zawartość dokładniej.

Jeśli chodzi o kulminację metafizyki Platona, obiecałem, że zaczniemy od wyprawy do świata idei, by dowiedzieć się czegoś o jego treści i strukturze. No dobrze, podróż do innego świata właśnie się zaczyna. Opuśćmy teraz ten świat i przenieśmy się na chwilę do świata idei, by dowiedzieć się czegoś o cechach prawdziwej rzeczywistości.

Pierwsza rzecz, którą trzeba wiedzieć, to że formy według Platona nie są przypadkowym zbiorem uniwersaliów. To nie jest tak, że mamy przypadkową mieszankę, bananowatości, dobrowatości, sprawiedliwatości i tak dalej, bez żadnych powiązań między nimi. Formy są ze sobą powiązane różnymi zależnościami logicznymi. Są ze sobą połączone w jeden spójny system.

Jak mówi Platon, każde prawo naukowe i każde twierdzenie matematyczne to po prostu opis, w jaki sposób konkretne formy są ze sobą logicznie powiązane.

Na przykład, gdy powiem, że suma kątów w trójkącie wynosi 180 stopni, nie odnoszę się do żadnego konkretnego trójkąta. To jest stwierdzenie dotyczące samej trójkątnowatości. Dotyczy to samej idei trójkątności. Oznacza to, że trójkątność jako taka jest nierozerwalnie związana z sumą kątów równą 180 stopni, zawsze. To jest logiczne powiązanie, którego nie można uniknąć.

Albo gdy mówię, że wszyscy ludzie są śmiertelni, odnoszę się do człowiekowatości jako takiego i twierdzę, że sama istota człowiekowatości wiąże się ze śmiertelnością. Dlatego każde uniwersalne prawo czy zasada może być tak sformułowana.

Według Platona nauki są próbą odkrycia struktury świata form. To próby pokazania porządku, organizacji lub powiązań, które łączą różne formy.

Jak nauki to robią? Platon twierdzi, że każda nauka zaczyna od pewnych podstawowych założeń. Pewne podstawowe twierdzenia dotyczące powiązań między formami w danej dziedzinie. Następnie na podstawie tych założeń wyprowadza całą gamę wniosków. Każda nauka, w tym sensie, opisuje strukturę wybranego fragmentu świata form.

To szczególnie widoczne w matematyce: zaczynamy od określonych założeń i wyciągamy z nich wnioski. Podobnie jest w etyce: trzeba zacząć od podstawowych założeń, a potem budować cały system. Tak samo jest w fizyce: każda teoria opiera się na aksjomatach fizycznych, z których wyprowadza się konsekwencje. Innymi słowy, każda nauka zakłada pewne relacje między formami i następnie wyciąga z nich wnioski.

Platon zauważa, że to rodzi pewien problem.

Chodzi o to, że jeśli nie potrafimy uzasadnić podstawowych założeń w każdej nauce, cała nasza wiedza pozostaje jedynie hipotezą. Wtedy cała nauka sprowadza się do przypuszczeń. Czyli, jeśli założenia są prawdziwe, wszystko, co z nich wynika, też jest prawdziwe. Ale skąd mamy pewność, że założenia są prawdziwe? Dlatego w każdej dziedzinie potrzebujemy prawdziwych aksjomatów.

To oznacza, jak mówi Platon, że potrzebujemy punktu odniesienia, z którego można wyprowadzić aksjomaty różnych nauk. Platon mówi w zasadzie: wyobraź sobie, że można znaleźć jedną fundamentalną formę. Taką, która jest samoistnie zrozumiała i sama siebie oświetla. Czyli nie potrzebujesz jej wyjaśniać ani udowadniać. Kiedy ją pojmiesz, gdy tylko zetkniesz się z nią umysłem, od razu rozumiesz, czym jest i dlaczego musi istnieć.

A teraz wyobraź sobie, mówi Platon, że po zrozumieniu tej jednej formy widzimy, iż wszystko inne z niej wynika. Można by z niej wyprowadzić wszystkie aksjomaty każdej z nauk.

Platon mówi: gdybyśmy mogli to zrobić, każda nauka miałaby absolutnie solidne podstawy. Dodatkowo osiągnęlibyśmy niezwykłą jedność intelektualną.

Zamiast tego, psychologowie, moraliści i fizycy mówiący swoim własnym, odrębnym językiem, w rozbitym i często sprzecznym stylu, moglibyśmy połączyć wszystkie dziedziny ludzkiej wiedzy w jedną całość, wywodząc podstawy każdej nauki z jednego, wspólnego fundamentu.

Teoria Form Platona

W końcu, jak mówi Platon, żyjemy w jednym, spójnym wszechświecie. Musi więc istnieć jedna nadrzędna zasada, z której wszystko inne się wywodzi. Oczywiście, znalezienie tego jest niezwykle ważne. Znów podejmujemy próbę odnalezienia jedności wśród wielości, ale tym razem całe poszukiwanie przenosi się do świata form. Szukamy jednej najwyższej formy, która łączy wszystkie pozostałe formy.

Platon wierzył, że istnieje taka forma, ostateczny aksjomat, z którego wszystko się wywodzi i jeśli go pojmiesz, stajesz się naprawdę wszechwiedzący, bo rozumiesz wszystkie inne formy, a nasz świat jest jedynie odbiciem w przestrzeni tamtego świata form, w związku z tym, jeśli ten świat jest w ogóle możliwy do zrozumienia, pojąłbyś wszystko, co można o nim wiedzieć. Gdybyś uchwycił tę formę, wyjaśniłbyś całość istnienia na każdym poziomie. Rzeczywistość Platona można porównać do piramidy.

Teraz szukamy wierzchołka, szczytu, głównej nagrody, ostatecznego klucza do rzeczywistości. Platon nie przedstawia dowodu na to, że najwyższa forma musi być jedyna i niepowtarzalna.

W tej kwestii po prostu odzwierciedla monizm, który był typowy dla większości filozofii greckiej. To kolejny przykład greckiego dążenia do sprowadzenia wielości do jedności, tutaj w formie pozaziemskiej.

No dobrze, jaka może być istota tej fundamentalnej formy? Wiemy, że jej zadaniem jest wyjaśnienie całego wszechświata. Ma być odpowiedzią na wszystko.

To rodzi pytanie: czym właściwie jest wyjaśnienie? Platon udziela na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Platon jest konsekwentnym teleologiem.

Pamiętacie, że teleologię określiłem jako pogląd, według którego celowość odgrywa rolę gdzieś we wszechświecie, a może nawet w całym wszechświecie. Istnieje wiele odmian teleologii. Przeciwstawia się ona mechanicyzmowi, czyli przekonaniu, że wszystko dzieje się według praw mechanicznych, bez żadnego celu, jak twierdzą atomistyczni filozofowie.

Platon jest teleologiem i to uniwersalnym. Platon uważa, że każde zdarzenie we wszechświecie należy tłumaczyć przez pryzmat celu, któremu służy, przez to, do czego dążą wydarzenia, przez ich zamierzone efekty, przez dobro, do którego wszystko zmierza. Platon uważa, że atomistyczne podejście do wyjaśniania jest całkowicie błędne. Według niego, atomiści co najwyżej opisują, jak coś się dzieje. Wyjaśniają, że w określonych warunkach cząstki materii poruszają się w taki, a nie inny sposób. To są prawa opisowe, które oddają rzeczywiste zachowanie świata fizycznego. Atomiści mówią nam, jak to działa, po prostu opisują, twierdzi Platon. To, jego zdaniem, dotyczy każdego mechanisty.

Jeśli chcemy wiedzieć, dlaczego, a nie tylko jak; jeśli zależy nam na wyjaśnieniu, a nie samym opisie, musi ono odnosić się do celu. A cel oznacza jakieś dobro, do którego wszystko zmierza.

Na ludzkim poziomie to jest oczywiste. Gdy Bob Fischer wykonuje ruch w szachach, żadne mechanistyczne wyjaśnienie nie wystarczy. Możesz opowiadać o drżeniu jego kory mózgowej bez końca. Nie poznasz powodu jego ruchu, jeśli pominiesz motyw jakim jest cel, do którego dążył, czyli pokonanie Borisa Spassky.

Platon stosuje ten schemat wyjaśniania do całego wszechświata. To oczywiście nieuzasadnione uogólnienie, ale mimo to tak robi. Według niego alternatywą jest albo wszędzie atomistyczny mechanizm, albo wszędzie teleologia i wybiera tę drugą opcję.

Dlatego nazywa najwyższą formę formą dobra, bo dobro jest tym, do czego wszystko zmierza. Innym określeniem jest „dobrowatość”, więc wyrażenie „Najwyższe Dobro albo Dobro samo w sobie” to czysty platonizm.

Jakie funkcje pełni forma dobra? U Platona pełni dwie podstawowe funkcje: jedną metafizyczną, drugą epistemologiczną.

Metafizycznie jest celem istnienia, celem wszechświata.

Epistemologicznie stanowi jedyny aksjomat wszelkiej wiedzy.

Metafizycznie, mówiąc inaczej, jest źródłem istnienia. To ona umożliwia istnienie całej rzeczywistości. W teleologicznym ujęciu wszechświata, jeśli pozbawisz go celu, zniknie wszystko, co istnieje, by ten cel realizować.

Gdyby Bob Fisher nie miał celu, nie grałby w szachy, bo gra nie mogłaby istnieć. Podobnie, jeśli uznamy, że cały wszechświat istnieje dla jakiegoś celu, usunięcie tego celu oznaczałoby zniknięcie wszechświata.

W tym znaczeniu forma dobra u Platona jest źródłem wszelkiego istnienia. Oczywiście, epistemologicznie, jest źródłem wszelkiej zrozumiałości. To ona sprawia, że wszystko jest zrozumiałe, prowadzi do aksjomatów nauk i dalej. Dopóki nie pojmiemy formy dobra intelektualnie, rzeczywistość pozostaje dla nas tajemnicą.

Po prostu nie potrafilibyśmy zrozumieć, dlaczego. W tym zakresie forma dobra u Platona pełni funkcję bardzo zbliżoną do tej, jaką później w chrześcijańskiej filozofii pełnił Bóg, w obu tych aspektach. W chrześcijaństwie Bóg jest źródłem rzeczywistości i ostatecznym źródłem zrozumienia. Dopóki nie pojmiesz Boga, a w chrześcijańskim ujęciu, jego zamysłu, nie jesteś w stanie zrozumieć wszechświata.

Pod tym względem chrześcijaństwo całkowicie przejęło poglądy Platona. Jednak platońska forma dobra sama w sobie nie jest jeszcze Bogiem. Jest to, pamiętajmy, coś uniwersalnego, bezosobowego i nieświadomego. To po prostu abstrakcyjne, uniwersalne dobro. Nie posiada planu, woli ani świadomości. Istnieje w świecie idei, a wszystko do niego dąży.

Aby z platońskiej formy dobra wyprowadzić Boga, trzeba zasadniczo zrobić dwie rzeczy. W języku angielskim trzeba usunąć literę „O” i dodać osobowość, co wkrótce uczyniono. Platon sam porównuje formę dobra jedynie do słońca, nie do Jezusa. Bo, jak twierdzi, słońce w pewnym sensie umożliwia istnienie wszystkiego na Ziemi. Przynajmniej umożliwia istnienie życia, dostarczając niezbędne ciepło i wszystko, co potrzebne do jego podtrzymania. W przeciwnym razie Ziemia stałaby się zimna i martwa. W tym swobodnym, analogicznym sensie pozwala Ziemi istnieć. Epistemologicznie słońce sprawia, że wszystko jest widoczne. To było jeszcze przed epoką Thomasa Edisona; bez słońca cały świat pogrążyłby się w ciemności i nikt nie byłby go świadomy. W podobny sposób forma dobra pełni te dwie funkcje wobec całego wszechświata.

No dobrze, pytasz mnie: czym jest dobro? Jeśli jest aż tak ważne, najważniejsze filozoficzne pytanie brzmi: czym jest dobro? Musimy je poznać, by cokolwiek zrozumieć i uczynić wszechświat zrozumiałym. Jaką odpowiedź na pytanie o naturę dobra daje Platon? Jaki jest ostateczny sens wszystkiego? Niestety, nie mogę ci tego powiedzieć, Platon był przekonany, że najgłębszych myśli nie powinno się zapisywać. Twierdził, że forma dobra jest niewyrażalna.

Hermetyzm: Starożytna mądrość Hermesa Trismegistusa
Gnostyczny Pasożyt – James Lindsay | Sekretne Religie Zachodu, cz. 2 z 3

Niewyrażalny to filozoficzne pojęcie techniczne, oznaczające coś, co wykracza poza możliwości ludzkiego pojmowania, jest poza zasięgiem języka, logiki, dyskusji i pojęć. Aby pojąć formę dobra, nie należy angażować się w intelektualne rozważania. Trzeba po prostu wyjść poza intelekt i zaufać intuicji lub mieć wizję. Wizja ta, jeśli jej doświadczysz, jest całkowicie olśniewająca i samoistnie jasna, a jeśli jej nie masz, nikt nie jest w stanie ci tego wyjaśnić.

Dla tych, którzy rozumieją, wyjaśnienia są zbędne. Dla tych, którzy nie rozumieją, wyjaśnienia są niemożliwe.

W obu przypadkach nie wyjaśniamy. To właśnie jest mistycyzm, w sensie technicznym. Mistycyzm zakłada, że wiedzę można zdobyć inaczej niż przez rozum czy zmysły.

Pod tym względem Platon jest uznawany za ojca mistycyzmu w filozofii Zachodu.

W trakcie kursu zobaczycie, jak wielu zwolenników miał Platon, jeśli jeszcze o tym nie wiecie. Warto dodać, że Platon uważał, iż istnieje określona droga, którą należy podążać, by osiągnąć tę szczególną wizję. Chociaż nie potrafił opisać, czym jest ta wizja, wskazywał niezbędne kroki, by ją osiągnąć. On szczegółowo je opisuje. To oznacza wymagający, wieloletni trening matematyczny, który z czasem staje się coraz bardziej abstrakcyjny.

Platon uważał, że matematyka jest niezwykle cenna, bo im bardziej zagłębiasz się w wyższą matematykę, tym słabszy, jego zdaniem, staje się twój związek ze światem fizycznym. W pewnym momencie całkowicie odcinasz się od tych więzi i wtedy możesz przejść do poznania formy dobra.

Widzicie więc wyraźnie wpływ pitagorejskiej mistyki matematycznej na Platona. Podsumowując metafizykę Platona: istnieje świat form, którym przewodzi forma dobra, cały ten świat odbija się w przestrzeni, tworząc pół realne odbicie, które nazywamy światem fizycznym, a jeśli nie jesteśmy platonikami, błędnie uznajemy je za rzeczywistość.

Przyjrzyjmy się teraz bardziej systematycznie epistemologii Platona. Jeśli świat form Platona jest niezmienny, a nasz świat jest odbiciem powstałym z projekcji tych form, to jak formy mogą pozostawać niezmienne? Czy projekcja nie jest formą ruchu?

Nie. Według Platona projekcja nie jest formą ruchu. Podobnie jak gdybyś stał zupełnie nieruchomo, wyświetlałbyś swój obraz, ale sam byś się nie poruszał. Oczywiście odpowiedziałbyś, że fale świetlne się poruszają, na co Platon odparłby: tak, ale to przecież to tylko przenośnia. Nie jesteśmy w stanie dokładnie opisać słowami, jak formy się przejawiają. Możemy jedynie powiedzieć, że to jakiś nieruchomy proces. Chrześcijanie mieli dokładnie ten sam dylemat. Bóg stworzył świat, a według poglądów platońskich uważano Jego za całkowicie nieruchomego.

Jak więc miał stworzyć świat, skoro nie mógł nic zrobić? Odpowiadali: uczynił to tak, jak formy Platona się przejawiały. Aby to zrozumieć, trzeba wejść w wyższe misteria, poza granice ludzkiego rozumu.

Czy uważam, że metafizyka Platona była przede wszystkim motywowana jego poglądami etycznymi? Szczerze mówiąc, nie znam odpowiedzi na to pytanie, nie wiem też, czy miałaby ona znaczenie i niechętnie się nad tym zastanawiam. To dwa zupełnie różne zagadnienia: co filozof uznaje za prawdę lub fałsz i jakie są jego motywacje. Jeśli chodzi o motywy, to można snuć różne domysły, chyba że ktoś wyraźnie napisał, że to był jego powód. To niczego nie zmienia. Załóżmy, że Platon kierował się pasją do wszechwładnego państwa albo zamiłowaniem do prawdy, której poszukiwał. W obu przypadkach przedstawił swoje idee z określonych powodów i wywarły one taki wpływ, jaki miały. To więc wyłącznie kwestia twojej osobistej oceny charakteru Platona, która moim zdaniem nie ma żadnego znaczenia filozoficznego. Dlatego całkowicie unikam rozważań na temat motywacji filozofów, chyba że mówimy wyraźnie o kontekście psychologicznym, a nie filozoficznym, co nie dotyczy tych wykładów.

Oczywiście Platon był szczególnie zainteresowany kwestiami wartości, a właściwie był głęboko zaangażowany w rozważania na temat wartości. Uważał, że to, co spotkało Sokratesa, było podłe i złe, a śmierć przez cykutę i że z Atenami było coś fundamentalnie nie w porządku, więc należało je politycznie przeorganizować.

Sądził, że sofiści byli moralnie zepsuci, ale jednocześnie fascynowała go matematyka. Interesowały go także pytania o naturę wszechświata i nie zamierzam rozstrzygać, które z tych zainteresowań były ważniejsze, ani co z czego wynikało, jak już wspomniałem.

Nie widzę tu żadnego związku. Według Platona, jaki jest status koncepcji/pojęć mitycznych? Pojęcia, które nie mają rzeczywistych odpowiedników w naszym świecie. Święty Mikołaj to imię własne, więc nie jest to pojęcie. Ale powiedzmy, że chodzi o jednorożca, centaura czy coś podobnego, co mogłoby mieć wiele przykładów.

Widzisz, jednostka nie może istnieć w tamtym świecie, tylko uniwersalia. Jaki jest ich status? Tak, oczywiście, ich uniwersalia również istnieją w tamtym świecie. Istnieje centaurowatość, jednorożcowatość i wszystko inne. Według wielu platończyków istnieje nawet kwadratowatość koła. Na tej podstawie, jak widzisz, możemy o tych rzeczach myśleć. Skoro o nich myślimy, muszą czymś być. Nie możemy myśleć o czymś, czego nie ma. A skoro nie istnieją tutaj, muszą istnieć w platońskim świecie form.

A więc tak. Platon w jednym ze swoich późnych dialogów, zwanym Parmenides, zadał pytanie: jakie rodzaje uniwersaliów istnieją? Uczynił Sokratesa swoim rzecznikiem. Było to dla niego niepokojące, bo wydawało się, że w jego idealnym świecie muszą istnieć wszelkiego rodzaju uniwersalia, których wcale tam nie chciał. Na przykład musiały istnieć uniwersalia zła. Musiała istnieć doskonała zgnilizna. Bo zgniliznowatość jest uniwersalna. Platon był zaniepokojony myślą, że wszystkie te zepsute rzeczy muszą mieć swoją doskonałą formę w innym świecie. Ale zgodnie z logiką jego rozumowania, muszą istnieć. Poza tym, nie podobała mu się myśl, że muszą istnieć uniwersalia błota, brudu czy paznokci u stóp.

W tym momencie każe Sokratesowi powiedzieć, że czuje się doprowadzony do absurdu, ale nie wie, jak sobie z tym poradzić. A jeden z rozmówców w dialogu, Parmenides, co oczywiście nie jest zgodne z historią, bo Parmenides już dawno nie żył, uspokaja Sokratesa, mówiąc, że jest zaniepokojony tymi sprawami tylko dlatego, że jest jeszcze młody. A gdy dorośnie, sugeruje się, że z równowagą zaakceptuje pełen zestaw rzeczy w innym świecie i nie będzie go to już niepokoić. Tak więc sam Platon prowadził debatę. Ale jego zwolennicy rozwinęli to na szeroką skalę. Są tam czarownice, wróżki i cała reszta.

Technicznie rzecz biorąc, pusta przestrzeń u Platona nie jest materią, lecz składnikiem materii. Materia to połączenie pustej przestrzeni z formami. Można spojrzeć na to także z tej strony. Jeśli zapytasz Platona, czym jest istota materii, skoro uważa, że wszystkie cechy wtórne, czyli kolory, dźwięki, smaki itd., są po prostu subiektywne, podobnie jak twierdzili Demokryt i atomiści.

Dla materii zostają tylko cechy ilościowe, czyli rozciągłość w trzech wymiarach. A rozciągłość w trzech wymiarach to właśnie przestrzeń. Dlatego zwolennicy demokrytyzmu często uważają, że materia jest wyłącznie ilościowa, sprowadzają materię do przestrzeni i twierdzą, że w rzeczywistym świecie istnieje tylko przestrzeń. Tego nie znajdziesz u Platona, bo on uznaje tę dychotomię. Widzisz, to sprawia, że świat fizyczny całkowicie znika, rozpływa się w nicości. To kolejny powód, dla którego dychotomia między cechami pierwotnymi a wtórnymi jest zgubna. Ale u Platona można ją znaleźć.

Zobacz na: Hiperrzeczywistość
Dysonans Poznawczy jako broń w walce informacyjnej – Chase Hughes

 

Metafizyka Platona: Świat Dostępny Zmysłom i Świat Form Idealnych – Historia Filozofii Zachodniej (część 9 z 50)

https://rumble.com/v74ty7e-metafizyka-platona.html

Leonard Peikoff przedstawia Platona jako pierwszego filozofa, który z sokratejskiego nacisku na uniwersalia (istotę/definicje) wyprowadza pełną, systemową metafizykę i epistemologię. Rdzeniem jest „problem uniwersaliów”: skoro wiedza o uniwersaliach jest konieczna (inaczej pozostaje sceptycyzm sofistów i poziom zwierząt), to uniwersalia muszą istnieć realnie (Parmenides: nie poznasz tego co nie istnieje). Pytanie brzmi: jak i gdzie istnieją.

Metafizyka: dwa światy

Platon argumentuje, że uniwersalia i konkretne jednostki (partykularia) mają sprzeczne cechy, więc nie mogą być „tym samym” (uniwersalium nie jest tylko nazwą podobieństw między rzeczami). Wyróżnia cztery kontrasty:
1. Jedność vs wielość: w świecie rzeczy jest wiele egzemplarzy (wielu ludzi, wiele trójkątów), ale jedna „człowiekowatość” i jedna „trójkątność”.
2. Niezmienność vs zmienność: rzeczy jednostkowe powstają i giną; cały świat zmysłowy jest heraklitejskim przepływem. Uniwersalia są wieczne i niezmienne, bo tylko wtedy można formułować niezmienne prawa (np. własności trójkąta).
3. Niematerialność vs materialność: uniwersaliów nie da się uchwycić zmysłami (pies widzi kość, a nie „kościowatość”).
4. Rozum vs zmysły: jednostki (partykularia) poznajesz zmysłami, uniwersalia wyłącznie intelektem.

Wniosek: istnieją dwa porządki bytowania:
Świat Form/Idei/Esencji (inteligibilny): jedność, niezmienność, doskonałość, niematerialność, poznawalność rozumem.
Świat zmysłowy: wielość, zmienność, niedoskonałość, materialność, poznanie zmysłowe (które daje co najwyżej opinię).

Cztery linie argumentów za światem Form. Peikoff pokazuje, jak Platon wzmacnia dualizm:

(A) Z różnic cech/własnościskoro cechy są przeciwstawne, muszą istnieć dwa światy.

(B) Z doskonałości – mamy pojęcie i standard „doskonałego X”, ale w świecie zmysłowym nie ma doskonałości (zmienność = brak pełni). Nawet „trójkąt” narysowany kredą nie jest trójkątem w sensie idealnym. Skąd więc standard? Z kontemplacji doskonałych archetypów w innym świecie.

Konsekwencje:
— wrodzone idee (wiedza przed doświadczeniem),
— preegzystencja i niezależność duszy (dusza znała Formy „przed” ciałem), co otwiera drogę do nieśmiertelności i wątków orficko-pitagorejskich.

(C) Z porządku poznania – Platon odrzuca abstrakcję (Arystoteles): nie możesz zebrać „przypadków sprawiedliwości”, jeśli wcześniej nie wiesz, co uznać za sprawiedliwe. To rodzi paradoks „musimy wiedzieć i nie wiedzieć”. Rozwiązanie: dusza już zna Formy, lecz wiedza jest nieuświadomiona i wymaga „wydobycia”.

(D) Z możliwości poznaniapoznanie ma być możliwe, ale świat zmienny i sprzeczny nie jest poznawalny (Heraklit/Kratynos, Parmenides). Zmysły są zawodne (sofiści). Zatem prawdziwe poznanie musi dotyczyć niezmiennych, niesprzecznych, niematerialnych Form.

Status ontologiczny: realizm platoński

Formy są bytami niezależnymi zarówno od rzeczy jednostkowych, jak i od umysłów. Nawet gdyby nie istnieli ludzie, „człowiekowatość” ma nadal istnieć. To radykalny realizm uniwersaliów.

Relacja światów: „odbicie” w przestrzeni

Świat zmysłowy ma status pochodny: jest „projekcją/odbiciem” Form, czymś pół-realnym. W Timajosie Platon próbuje wyjaśnić „medium”: tym czymś jest przestrzeń/pustka jako osobliwy „niebyt, który jakoś jest”. Połączenie Form z „nicością-przestrzenią” daje materię i zmienny świat. To miesza inspiracje atomistyczne (pustka) z parmenidejskim lękiem przed niebytem.

Struktura świata Form i epistemologia nauk

Formy nie są zbiorem przypadkowym: tworzą system relacji logicznych. Prawa nauki i twierdzenia matematyczne opisują konieczne powiązania między Formami (np. trójkątność ↔ 180°). Nauki startują od założeń/aksjomatów i dedukują konsekwencje, ale jeśli aksjomaty są nieuzasadnione, wiedza jest hipotetyczna.

Platon szuka więc jednej nadrzędnej Formy, z której da się uzasadnić aksjomaty wszystkich nauk, zapewniając jedność wiedzy. Tą Formą jest Dobro samo w sobie.

Dobro: funkcja metafizyczna i epistemologiczna

Platon jest teleologiem i to uniwersalnym : „wyjaśnić” znaczy wskazać cel. Dlatego najwyższa Forma to Dobro:
Metafizycznie: cel i „źródło” istnienia (bez celu nie ma sensu istnienia rzeczy).
Epistemologicznie: źródło zrozumiałości i fundament aksjomatów (jak „słońce”: umożliwia istnienie i poznawalność).

Ale Dobro jest zarazem niewyrażalne: poznanie szczytowe nie jest rozumowe, lecz intuicyjno-wizyjne. Tu Peikoff lokuje Platona jako ojca mistycyzmu epistemologicznego: ostateczna wiedza przekracza rozum i język, a drogą ma być m.in. długi trening matematyczny, który „odrywa” umysł od zmysłów.

Skutek dla epistemologii

W efekcie:
— poznanie zmysłowe → opinia, mniemanie (doxa),
— poznanie rozumowe Form → wiedza, nauka (episteme),
— najwyższa wiedza o Dobru → intuicja/misterium.

To tworzy klasyczną platońską siatkę: dualizm bytów + dualizm władz poznawczych + prymat świata inteligibilnego jako „prawdziwej rzeczywistości” i kryterium prawdy.