9 Niepodważalnych Praw Podrywu – Roosh
21 wrzesień 2009
1. Jeśli musisz pytać innych, jak zdobyć konkretną dziewczynę – już jej nie zdobędziesz.
Opowiadałem o tym już w artykule pt. Bądź tym facetem.
„Miałem kiedyś olśnienie. Próbowałem przelecieć jedną dziewczynę, ale była wiecznie „niedostępna”, odpisywała godzinami, spotkania odkładała w nieskończoność. Spytałem więc kumpla: „Co ja mam z nią zrobić?” i zaczęliśmy analizować moje opcje, krok po kroku. A potem nagle mnie olśniło:
„Czy ona w tym momencie pyta koleżanki, jak mnie zdobyć? Czy planuje, jak sprawić, żebym jej wreszcie odpisał? Czy robi naradę, jak mnie przestać olewać?”
No przecież, że nie. Mimo że traktowała mnie byle jak, ja dalej za nią goniłem. Mimo że dawała mi ochłapy zachęty, ja jej chciałem jak cholera. To ludzkie, ale głupie.
Podsłuchaj rozmowy dziewczyn, a usłyszysz: o facetach którzy je zlewają, o takich co nie dzwonią, co robią absolutne minimum, co odwołują spotkanie w ostatniej chwili, co po seksie zbierają majtki i wychodzą z wymówką w trzy minuty. Myślisz, że taki koleś siedzi potem z kumplem i pyta o rady? Że analizuje każdy jej SMS? Guzik prawda. On jest zajęty kolejnymi dziewczynami. Jemu nie zależy. Nie ma przywiązania. A skoro nie ma przywiązań, to nie robi żałosnych, desperackich, wygłodniałych ruchów, które robi 95% facetów. Wtedy zrozumiałem: muszę być TYM GOŚCIEM.
Nie tym, który knuje, planuje i ciągle pyta „co teraz zrobić?”. Bo w chwili, gdy musisz próbować i kombinować, oznacza to, że ci zależy. A jak ci zależy, to ona już cię ma. I zostajesz tylko ty, twoja ręka i telefon, na który patrzysz, czekając aż zadzwoni.” – Be That Guy
Jak spojrzałem wstecz, praktycznie za każdym razem, gdy pytałem znajomych o radę w sprawie jakiejś dziewczyny, kończyło się tym, że nic z tego nie było. Dlaczego? Bo samo pytanie o radę oznacza, że stawiasz ją na piedestale. A to najszybszy sposób, żeby nigdy jej nie przelecieć. Dostaję czasem maile od gości, takie mini-powieści o tym, jak dziewczyna robi im jazdy, a oni błagają o wskazówki. Odpowiadam, ale wiem, że sprawa jest przegrana. Sam fakt, że pytają, pokazuje, że oddali inicjatywę i popełnili masę błędów. Co robić zamiast?
Uczyć się po fakcie. Zrób, co potrafisz, a jeśli nie wyjdzie, dopiero wtedy spytaj kumpla, co on by zrobił inaczej. Ucz się na porażkach, ale dopiero po tym, jak dałeś z siebie wszystko. Bo jeśli pytasz o radę w trakcie podrywu, to sorry, ale już jesteś przegrany. Cofnij się, zostaw tę laskę i poznaj inną. Gra się tym, czego nauczyłeś się w przeszłości. Nie bądź mięczakiem, który w kółko relacjonuje kumplowi każdy SMS i każdą minę, licząc że cudowna rada go uratuje.
2. Jeśli dziewczyna nie bzykała się od miesiąca, jest 10 razy łatwiejsza niż taka, która bzykała się w zeszłym tygodniu.
Nie mam zamiaru zajeżdżać się z wysiłku, tylko po to żeby zaliczyć. Odrabiałem swoje lekcje, kiedy się uczyłem, a teraz chcę włożyć minimalny wysiłek i zgarniać wartościowe dziewczyny.
Rzadko się zdarza, żeby najgorętsza laska była też najbardziej napalona, bo ona ma stały zapas kutasów w pogotowiu. Żeby ją przelecieć, trzeba tyle szczęścia i odpowiedniego wyczucia czasu, co faktycznych umiejętności. Warto próbować co jakiś czas, ale pamiętaj: badanie poziomu napalenia jest równie ważne, co wygląd i osobowość. Jeśli dziewczyna niedawno bzykała się, to nie ma w niej presji ani „pary”, a twoje żelazo nie przebije się przez zimne majtki.
Przykład: spotykam „ósemkę” w popularnym klubie. Ma zalotników naokoło, co chwila zerka w telefon na SMS-y od desperata, który próbuje ją zaliczyć. Dwa dni temu przespała się z jednym z eksów. Następnego dnia poznaję „siódemkę” w kawiarni. Gadatliwa, patrzy mi w oczy przez całą godzinę. Widać zainteresowanie. W którą inwestować więcej energii?
Realnie, masz energię na obie, więc obdzwaniasz je tego samego dnia. „Siódemka” powie „tak”, a „ósemka” odpowie „może”. Morał: nie rób krzywdy swojemu fiutowi, goniąc tylko za dziewczynami, które mają nadmiar opcji i regularnie się bzykają. Napalenie to kluczowa zmienna, która podniesie twój licznik zaliczeń do stratosfery.
3. Nie będziesz dobry, dopóki nie poczujesz, że podryw to twoja robota.
Przychodzi taki moment, że stoisz po kolana w kolejnym „kiełbasianym festiwalu” otoczony laskami z muchami w nosie i myślisz: „Boże, znowu to gówno?” Jak każda umiejętność, podryw ma ścianę, przez którą trzeba się przebić, jeśli chcesz wejść na poziom regularności. Prawda jest brutalna: nie ma nic zabawnego w byciu odrzucanym przez dziesiątki kobiet, ale to jedyny sposób, by się poprawić. Trzeba to przełknąć i iść dalej.
4. Tekst otwierający ma najmniejsze znaczenie.
Ruchałem dzięki najgłupszym otwieraczom znanym ludzkości, gramatycznie kalekim, bez sensu i emocji. Moje standardowe otwieracze są nudne jak instrukcja od tostera, ale wiem, że otwieracz nie robi roboty. On jest tylko iskierką, żeby nastąpiło zderzenie elektronów. Ludzie są jak elektrony na swoich orbitach, a otwieracz daje minimalną energię, by doszło do kolizji. W jednej chwili znikąd stajesz się kimś, kto istnieje w jej świecie.
Super, jeśli masz dobry tekst na start. Ale najgorsze, co możesz zrobić, to wstrzymać się z działaniem, bo „nie masz otwieracza”. Wartość leży w tym, co powiesz później, bo to wprowadza ją w twoją osobowość i nastrój. A to są dwa składniki, które prowadzą cię wprost do jej łóżka.
5. Faceci, którymi się otaczasz, bardziej przewidują twoje wyniki niż cała twoja wiedza o podrywie.
Są takie powiedzenia: „Pokaż mi przyjaciół, a pokażę ci twoją przyszłość.” albo „Pokaż mi kumpli, a powiem ci, kim jesteś.” Dokładnie tak samo działa w podrywie. Powód? Prosty. Potrzebujesz kogoś, z kim pogadasz o grze. Kogoś, kto wciągnie cię w odpowiedni nastrój. Kogoś, kogo sukces cię nakręca. Innymi słowy kumpel, który ma podobne cele, da ci więcej niż cała teoria z forów i e-booków.
Dostaję masę maili od gości, którzy zaczęli brać się za podryw, ale ich starzy kumple marudzą: „A po co ci to? Czemu tak się zachowujesz?” Efekt? Gość stoi jak kołek, bo kumpel nie „jest w temacie”, a podryw i tak jest wystarczająco trudny. Teraz jeszcze musisz przeżywać oceny i kąśliwe uwagi swojego „przyjaciela”? Rezultat, zero akcji i niski licznik. Mój werdykt jest taki, że jak nie masz z kim iść, to idź sam. Twój pseudo-kumpel i tak nie da ci ruchania.
6. Będziesz olewany aż do śmierci.
„Rozczarowanie to różnica, jaka istnieje między oczekiwaniami a rzeczywistością” – John C. Maxwell
Liczenie, że dziewczyna zrobi cokolwiek, np. oddzwoni, pojawi się na spotkaniu, itp., to przepis na rozczarowanie. Zrozum jedno, laski są fabrykami „przepraszam, nie mogę” i to się nie zmieni do końca świata. Tak działa biologia + ludzki mózg: zawsze mogą zmienić zdanie. Możesz minimalizować straty, ale nigdy nie wyeliminujesz tego w 100%.
Rozwiązanie? Matematyka. Tajemnica ruchania to równanie:
„…żeby przelecieć jedną dziewczynę, musisz zrobić X podejść, dostać Y numerów, pójść na Z randek… gdzie Z < Y < X. Innymi słowy: statystyka nie kłamie. Najczęstszy błąd? Goście, którzy skupiają się na jednej dziewczynie. Ona prawie na pewno się wysypie, więc po każdym „zawieszeniu” muszą zaczynać od zera. Zero impetu, zero rozpędu, zero sukcesów. Powiedz mi, ile nowych potencjalnych klientek masz w telefonie i na jakim etapie jesteś, a powiem ci, ile razy zaliczysz w przyszłym miesiącu.” – The Secret To Getting Laid
Ja robię inaczej. Włączam „tryb polowania”, masowe podejścia, garść numerów, równoległa robota z kilkoma laskami naraz.
Przykład: w miesiącu zebrałem 10 numerów. Z tego tylko jeden kończy się seksem. Czy to porażka? Ani trochę. Dwanaście strzałów rocznie to całkiem przyzwoita statystyka. A teraz scenariusz odwrotny: zdobywam jeden numer, dwa tygodnie prób, cisza. Kolejny numer, kolejne dwa tygodnie, cisza. Po 10 takich próbach mam dopiero jedno zaliczenie… i mijają całe 5 miesięcy. Z powodu niestabilnej natury dziewczyn, musisz robić wiele rzeczy na raz i mieć wiele rzeczy gotowych do oddania na raz.
7. Trudność podrywu zależy od miejsca.
Brzydkie i ładne dziewczyny robią się łatwe, kiedy obok są jeszcze ładniejsze. Ale jak te ładniejsze znikają, nagle poziom trudności skacze w kosmos. I to tylko z perspektywy samych lasek. Dodaj jeszcze twoją unikalną twarz, styl i osobowość i sytuacja dalej się miesza. Dlaczego w Georgetown wracam o suchym pysku, a na U Street regularnie zgarniałem dziewczyny? Bo inne miejsce = inne dziewczyny = inna percepcja ciebie.
Odkryłem w miastach lokale, gdzie moje wyniki były dziesięć razy lepsze niż gdzie indziej. Dziesięć razy i to w tym samym mieście, z tym samym tekstem, tą samą mordą i tymi samymi ruchami. Jeśli nie wiesz, gdzie masz najwyższy procent trafień, to gwarantuję, że tracisz masę okazji. Dobór lokalu jest równie ważny, jak sama „gra”.
8. Jak odpuścisz pewniaka, wrócisz z pustymi rękami.
Jeśli pewnej nocy masz i pewniaka, i opcję typu „może coś z tego będzie” z inną dziewczyną, zawsze wybieraj pewniaka. Historia ludzkości nie zna przypadku, żeby facet olał gwarantowany numerek, a w zamian coś ugrał na „może”. Sam fakt, że olałeś pewniaka, pokazuje, że przeceniasz tę drugą. Efekt? Wycieka z ciebie desperacja jak olej z trabanta.
Nie martw się, następnym razem będzie kolejna okazja do awansu, ale tej nocy śmiało, zrób coś, żeby się podszkolić. Zgarnij, co pewne. Uwierz mi, jako facet, który niezliczoną ilość razy olał opcję oczywistą i skończył z niczym, ta druga dziewczyna i tak ci nie da. Co najwyżej numer. To trochę wbrew zasadzie „to ty wybierasz dziewczynę, a nie ona ciebie”, ale w obliczu seksu gwarantowanego? Robisz wyjątek.
9. Im więcej bzykasz, tym więcej dostajesz.
Pieprzyć tych, co mówią: „Nie staraj się, bądź wyluzowany, samo przyjdzie.” Tak gadają ci, co mają wyniki jak pusty notes. Gdyby to działało, to blogi takie jak ten nie miałyby czytelników, a rynek kursów i książek o podrywie nie istniałby w ogóle. Siedzenie i modlitwy, że coś się stanie nie działają. Sama praca, pieniądze, mieszkanie, czy IQ też nie.
Liczy się wiedza + działanie w realu. A przez działanie nie rozumiem czytania kolejnych poradników, tylko wychodzenie z domu i rozmawianie z dziewczynami. Nie wierzysz? Załóż arkusz i notuj: do ilu dziewczyn podszedłeś w tygodniu i co z tego wyszło. Pociągnij to przez kilka tygodni i zobaczysz, im więcej podejść, tym więcej akcji.
Źródło: The 9 Immutable Laws of Pick-Up
Zobacz na: Kardynalna zasada relacji
Żelazne Zasady Rollo Tomassiego
Szesnaście przykazań bzykania – Roissey
Zarządzanie laskami – Poradnik HumanSockPuppeta
Cykl Obserwuj, Zorientuj, Zdecyduj i Działaj [O.O.D.A. Loop]
Najnowsze komentarze