Jane Doe przeciwko Cornell University i innym pozwanym

Opublikowano 28 września 2026 r.

Biuro Prokuratora Okręgowego Hrabstwa Tompkins

Ostrzeżenie dotyczące treści: Niniejsze oświadczenie dotyczy zarzutów napaści na tle seksualnym oraz przeprowadzonego w związku z nimi dochodzenia. Opisywane wydarzenia mogą być dla niektórych czytelników niepokojące.

Jane Doe przeciwko Cornell University i innym pozwanym

Prokurator w sprawie Cornell 7 uznał, że pierwotne zeznanie Jane Doe nie dawało podstaw do postawienia zarzutów karnych. Nie wykazano przymusu, odurzenia bez zgody ani fizycznej bezradności. Podkreślił, że wymiar sprawiedliwości musi opierać się na dowodach, a nie emocjach i presji opinii publicznej.

Stronniczość gamma. Kiedy różnice między płciami się podkreśla, a kiedy je ukrywa
Model Duluth: ideologiczna trucizna dla systemu pomocy ofiarom?

18 września 2026 roku dowiedziałem się o pozwie cywilnym wniesionym do sądu hrabstwa Nowy Jork, w którym zarzucono członkom bractwa Chi Phi na Uniwersytecie Cornella popełnienie szeregu potwornych i odrażających czynów wobec jednej ze studentek tej samej uczelni 19 października 2024 roku. Pozew, który został opublikowany i szeroko omówiony w internecie, zawiera zarzuty dotyczące wielokrotnych napaści seksualnych, których członkowie bractwa mieli dopuścić się na kobiecie określanej jako Jane Doe.

Ze względu na drastyczne zarzuty dotyczące przestępstw przedstawione w pozwie pojawiło się pytanie, dlaczego osoby te nie zostały pociągnięte do odpowiedzialności karnej. W ciągu ostatnich dwóch tygodni wiele osób dzwoniło do mojego biura, zostawiało wiadomości głosowe i wysyłało e-maile dotyczące tej sprawy. Niektórzy, co zrozumiałe, domagali się odpowiedzi. Inni ograniczali się do obrażania mojego biura i jego pracowników, a niekiedy nawet kierowali pod ich adresem groźby. We wszystkich przypadkach komentarze i pytania opierały się wyłącznie na zarzutach zawartych w pozwie cywilnym oraz na sposobie ich przedstawienia przez media informacyjne i społecznościowe.

Choć z zasady powstrzymuję się od publicznego komentowania dochodzeń karnych, oburzenie społeczne wywołane niepełnymi doniesieniami mediów informacyjnych i społecznościowych sprawia, że muszę wyjaśnić, dlaczego dochodzenie nie doprowadziło do postawienia zarzutów karnych.

Zanim omówię konkretne fakty i powody, które legły u podstaw tej decyzji, chcę przedstawić odpowiedź w możliwie najprostszej i najbardziej zrozumiałej formie:

W swoim zeznaniu złożonym pod przysięgą w listopadzie 2024 roku Jane Doe nie twierdziła, że została odurzona narkotykami wbrew swojej woli ani że padła ofiarą gwałtu zbiorowego. Wręcz przeciwnie, w swoim zeznaniu Jane Doe opisała udział w zażywaniu narkotyków i czynnościach seksualnych jako dobrowolny, świadomy i odbywający się za obopólną zgodą.

Moje biuro oczywiście nie oparło i nie mogło oprzeć swojej decyzji z listopada 2024 roku na zarzutach zawartych w pozwie cywilnym, który został wniesiony dopiero niemal dwa lata później. Co więcej, prawnicy Jane Doe nigdy się ze mną nie skontaktowali. Ani po to, by poinformować mnie, że pierwotne zeznanie było niezgodne z prawdą, ani po to, by zwrócić się o ponowne rozpatrzenie naszej decyzji.

To ja skontaktowałem się z prawnikami Jane Doe po wniesieniu pozwu, aby wyjaśnić rozbieżności między pierwotnym zeznaniem a zarzutami przedstawionymi w pozwie oraz ustalić właściwy sposób dalszego postępowania w świetle tych zarzutów.

Podstawowym obowiązkiem Biura Prokuratora Okręgowego jest ściganie przestępstw określonych w prawie stanowym poprzez analizowanie materiału dowodowego zgromadzonego przez policję, przedstawianie spraw wielkiej ławie przysięgłych (Grand Jury) oraz prowadzenie postępowań przed sądem.

Chociaż Biuro Prokuratora Okręgowego często jest proszone o udzielanie wsparcia organom policji w prowadzonych dochodzeniach, nie prowadzimy własnych, niezależnych dochodzeń równolegle z dochodzeniami policyjnymi. Policja prowadzi dochodzenia w sprawach przestępstw. Biuro Prokuratora Okręgowego zajmuje się ściganiem przestępstw.

W listopadzie 2024 roku Policja Uniwersytetu Cornella (Cornell University Police Department, CUPD) poinformowała Biuro Prokuratora Okręgowego o prowadzonym w tej sprawie dochodzeniu i zwróciła się do nas z prośbą o przeanalizowanie zeznania złożonego przez Jane Doe w celu ustalenia, czy opisane przez nią zdarzenia stanowiły przestępstwo w świetle prawa stanu Nowy Jork. Organy ścigania regularnie konsultują się z nami w kwestiach dotyczących materiału dowodowego, zagadnień prawnych oraz ewentualnych zarzutów karnych.

W listopadzie 2024 roku Policja Uniwersytetu Cornella (CUPD) zwróciła się do Biura Prokuratora Okręgowego z prośbą o przeanalizowanie zeznania złożonego przez Jane Doe. Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Powszechną praktyką jest konsultowanie się organów ścigania z prokuraturą w sprawach, w których dochodzenie dotyczy istotnych lub skomplikowanych pod względem prawnym zagadnień, takich jak zarzuty dotyczące czynności seksualnych oraz kwestie związane z prawną definicją „braku zgody”.

W tej sprawie Jane Doe przekazała Policji Uniwersytetu Cornella sześciostronicowe zeznanie sporządzone na komputerze, z pojedynczym odstępem między wierszami. Jane Doe naniosła na ten sześciostronicowy dokument ponad dwadzieścia odręcznych adnotacji.

Na stronie zawierającej podpis pod zeznaniem znajdowało się następujące oświadczenie:

„Przeczytałam niniejsze zeznanie, składające się z sześciu stron, i potwierdzam, że zawarte w nim fakty są prawdziwe i zgodne z rzeczywistością. Rozumiem, że złożenie fałszywego pisemnego oświadczenia podlega karze jako wykroczenie klasy A (Class A Misdemeanor) zgodnie z § 210.45 Kodeksu karnego stanu Nowy Jork”.

Jak wyjaśnię szczegółowo poniżej, zeznanie to, zwłaszcza w odniesieniu do prawnej definicji „braku zgody”, przedstawia inny przebieg wydarzeń i inny zestaw faktów dotyczących 19 października 2024 roku niż te, które zostały opisane w pozwie. Najpierw jednak wyjaśnię dokładniej, jak przebiega procedura analizy takich zeznań.

W sprawach, w których dana osoba dobrowolnie składa zeznanie pod przysięgą, pierwszym etapem analizy jest ustalenie, czy fakty przedstawione w tym zeznaniu stanowią jedno lub więcej przestępstw. Na potrzeby tego etapu przyjmuje się, że wszystkie przedstawione zarzuty są prawdziwe.

Jeżeli opisane zdarzenia, nawet przy założeniu ich prawdziwości, nie wypełniają znamion przestępstwa określonych w Kodeksie karnym stanu Nowy Jork, to oczywiste jest, że nie możemy rekomendować policji postawienia zarzutów karnych.

Co więcej, oczywiście nie doradzamy policji zmieniania faktów ani nakłaniania świadka do zmiany jego zeznań tylko po to, aby można było postawić komuś zarzuty karne. Nie trzeba chyba dodawać, że takie postępowanie byłoby rażąco niewłaściwe i nieetyczne. W tej sprawie kilku prokuratorów i śledczych przeanalizowało zeznanie Jane Doe i prawidłowo ustaliło, że fakty przedstawione w tym zeznaniu nie stanowią przestępstwa.

Decyzja ta nie wynikała z tego, że udowodnienie winy przed sądem byłoby trudne. Wynikała z tego, że fakty przedstawione w zeznaniu obiektywnie uniemożliwiały postawienie zarzutów karnych. Żeby nie było żadnych wątpliwości: wiarygodność kobiety, która opisała wydarzenia z niezwykle drobiazgową, wręcz bolesną szczegółowością, nigdy nie była kwestionowana.

Po przeprowadzeniu analizy potwierdziliśmy Policji Uniwersytetu Cornella (CUPD), że na podstawie zeznania Jane Doe postawienie zarzutów karnych nie było uzasadnione. Zgodnie z moją wieloletnią praktyką w tego rodzaju sprawach poprosiliśmy również CUPD, aby poinformowała Jane Doe, że jeśli sobie tego życzy, jesteśmy gotowi osobiście się z nią spotkać, wyjaśnić naszą decyzję i odpowiedzieć na wszystkie jej pytania. Jeżeli taka prośba zostanie zgłoszona, prowadzący dochodzenie funkcjonariusz policji organizuje spotkanie z naszym biurem.

Następnie CUPD wyjaśniła Jane Doe wyniki naszej analizy. Jak już wspomniałem, przez niemal dwa lata od momentu, gdy poproszono nas o przeanalizowanie tej sprawy, ani Jane Doe, ani jej prawnicy nigdy nie skontaktowali się z Biurem Prokuratora Okręgowego. Nie zwrócili się o wyjaśnienia, nie wystąpili o ponowne rozpatrzenie jej sprawy ani nie zasugerowali, że jej zeznanie złożone pod przysięgą było niezgodne z prawdą. Wręcz przeciwnie, to ja skontaktowałem się z prawnikami Jane Doe, aby zrozumieć i wyjaśnić tę rozbieżność.

Powyższe wyjaśnienie przedstawia, w jaki sposób doszliśmy do decyzji, że w tej sprawie nie było podstaw do postawienia zarzutów karnych. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego takich podstaw nie było. Z tego powodu zakończenie mojego oświadczenia w tym miejscu niewątpliwie niewiele pomogłoby w rozwianiu błędnych wyobrażeń dotyczących naszej decyzji.

Aby rozwiązać ten problem, rozważałem upublicznienie kopii pierwotnego zeznania Jane Doe. Jest całkiem możliwe, że dokument ten jest publicznie dostępny za pośrednictwem odpowiednich procedur i ostatecznie będzie musiał zostać ujawniony. Rozważyłem taką możliwość, ale na obecnym etapie postanowiłem z niej zrezygnować z co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze, moim celem na tym etapie jest wyjaśnienie decyzji podjętej przez moje biuro. Można to zrobić bez ujawniania informacji pozwalających zidentyfikować osoby zaangażowane w sprawę.

Po drugie, przed upublicznieniem kopia zeznania musiałaby zostać poddana kontroli pod kątem ochrony prywatności, a znaczna część jej treści musiałaby zostać zaczerniona. Uniemożliwiłoby mi to szybkie opublikowanie oświadczenia, a ostatecznie doprowadziłoby do udostępnienia dokumentu pozbawionego odpowiedniego kontekstu i przejrzystości.

Z tych powodów uważam, że wystarczające będzie przedstawienie istotnych faktów, które stanowiły podstawę naszej decyzji, z przytoczeniem, tam gdzie to możliwe, dosłownych fragmentów zeznania. Po przedstawieniu faktów przejdę do analizy prawnej przeprowadzonej przez moje biuro.

Poniżej przedstawiam fakty pochodzące z zeznania Jane Doe, które miały istotne i rozstrzygające znaczenie dla oceny czynności seksualnych oraz prawnej definicji zgody. Żeby nie było żadnych wątpliwości: nie są to wnioski, do których doszliśmy w wyniku analizy zeznania. Są to fakty przedstawione w zeznaniu samej Jane Doe.

Wszędzie tam, gdzie słowa zostały ujęte w cudzysłów, przytoczono je dokładnie w takim brzmieniu, w jakim występują w zeznaniu, chyba że imiona, nazwiska lub zaimki zostały usunięte albo zmienione dla zachowania przejrzystości:

Wieczorem 19 października 2024 roku Jane Doe przeszła pieszo około półtora kilometra z parkingu Lot 10 w mieście Ithaca do siedziby bractwa Chi Phi przy 107 Edgemoor Lane, aby spotkać się ze swoim znajomym, Mężczyzną nr 1. Umówiła się z nim na spotkanie wcześniej w tym tygodniu i „wysyłała [Mężczyźnie nr 1] SMS-y z informacją, że [jest] w drodze”. Jane Doe określiła swój poziom upojenia alkoholowego w chwili przybycia do siedziby bractwa na „5 w skali od 1 do 10”.

Podczas pobytu na miejscu Jane Doe otworzyła jedną, wcześniej nienaruszoną puszkę piwa. Razem z Mężczyzną nr 1 „trochę potańczyli”, a ich taniec „zdecydowanie miał charakter flirtu”. Mężczyzna nr 1 zaprowadził Jane Doe w „spokojne miejsce” i „zapytał, co [Jane Doe] sądzi o uprawianiu seksu we troje z dwoma mężczyznami”.

Jane Doe „zgodziła się ze względu na to, jak bardzo pociągał [ją] [Mężczyzna nr 1], a także z powodu [jej] pijackiej ciekawości”. Kiedy dowiedziała się, że trzecim uczestnikiem będzie Mężczyzna nr 2, Jane Doe „pamiętała, że poczuła podekscytowanie, ponieważ [uznała], że skoro [Mężczyzna nr 1 i Mężczyzna nr 2] chcą uprawiać seks we troje, to znaczy, że są gejami”.

Cała trójka uprawiała „seks we troje”, obejmujący seks oralny i waginalny, w jednym z pokoi siedziby bractwa. Na początku stosunku Jane Doe określiła swój poziom upojenia alkoholowego na „5 lub 6 w skali od 1 do 10” i stwierdziła, że „nie miała większego problemu z uprawianiem tego seksu we troje”.

Czynności seksualne zakończyły się, kiedy Jane Doe „zauważyła, że [Mężczyzna nr 1] wyglądał na bardzo sennego i nie miał już pełnej erekcji”. Powiedziała Mężczyźnie nr 2, że „[muszą] przestać uprawiać seks, żeby upewnić się, że z [Mężczyzną nr 1] wszystko w porządku. [Mężczyzna nr 2] przestał wtedy uprawiać seks z [Jane Doe]”.

Mężczyzna nr 1 powiedział, że „zamierza się zdrzemnąć i odzyskać siły”, po czym „ostatecznie, zataczając się, przemieścił się z kanapy na łóżko”.

Podczas gdy Mężczyzna nr 1 spał, „[Mężczyzna nr 2] zaczął mieć odruchy wymiotne, jakby zaraz miał zwymiotować”.

Jane Doe „zaczęła opiekować się [Mężczyzną nr 2], poklepując go po plecach, a jednocześnie co kilka minut budziła [Mężczyznę nr 1], żeby upewnić się, że wszystko z nim w porządku”.

Jane Doe „pocieszała [Mężczyznę nr 2] na kanapie, mówiąc mu, że jeśli musi zwymiotować, to nic nie szkodzi. [Mężczyzna nr 2] powiedział [Jane Doe], że jest prawie pewien, iż nie będzie wymiotował. W końcu [Jane Doe i Mężczyzna nr 2] zaczęli się całować, ale trwało to bardzo krótko”.

Podczas gdy się całowali, „[Mężczyzna nr 2] kilkakrotnie próbował sięgnąć ręką w okolice [jej] pochwy, a za każdym razem, gdy to robił, [ona] odtrącała jego dłoń”.

Następnie Mężczyzna nr 3 zapukał do drzwi pokoju. Jane Doe „postanowiła go wpuścić, ponieważ był to jego pokój”. „Otworzyła drzwi” i wpuściła Mężczyznę nr 3 do środka.

Mężczyzna nr 3 „przedstawił się [Jane Doe] i wyciągnął rękę, żeby się z nią przywitać”. „Kiedy [Jane Doe] uścisnęła dłoń [Mężczyzny nr 3], [Mężczyzna nr 3] przyciągnął [Jane Doe] do siebie i [zaczęli] się namiętnie całować. Podczas gdy [Mężczyzna nr 3] całował [ją], [Mężczyzna nr 2] zaczął [ją] obmacywać”.

Ostatecznie „[Mężczyzna nr 2, Mężczyzna nr 3 i Jane Doe] znaleźli się na łóżku obok miejsca, w którym spał [Mężczyzna nr 1], i [zaczęli] uprawiać seks we troje”.

„[Mężczyzna nr 1] w końcu się obudził” i „powiedział, że chce się przyłączyć, po czym zapytał, czy mogliby uprawiać seks we czworo, na co [Jane Doe] odpowiedziała: «Kurwa, nie!»”.

Jane Doe odrzuciła tę propozycję, „ponieważ [wiedziała], że seks we czworo oznaczałby, że [musiałaby] uczestniczyć w seksie analnym”.

Jane Doe pamiętała następnie, że Mężczyzna nr 3 opuścił pokój.

Do pokoju weszła wtedy grupa innych mężczyzn, których później zidentyfikowano jako Mężczyznę nr 4, Mężczyznę nr 5, Mężczyznę nr 6 i Mężczyznę nr 7. Jane Doe schowała się pod kołdrą na łóżku. Mężczyzna nr 2 położył się na łóżku obok Jane Doe. Mężczyzna nr 1 usiadł na rogu łóżka. Mężczyzna nr 1 przedstawił Jane Doe pozostałych mężczyzn.

Jane Doe miała trudności z przypomnieniem sobie części tego, co wydarzyło się później. Pamiętała, że „[Mężczyzna nr 7] powiedział do [niej] coś bardzo niegrzecznego i przykrego”.

Mężczyzna nr 7 przeprosił, po czym „chwycił [ją] za twarz i zaczął [ją] całować”. Jane Doe „szybko się odsunęła, żeby powstrzymać [Mężczyznę nr 7] przed całowaniem [jej]”.

Mężczyzna nr 2 „zapytał [Jane Doe], czy chce wziąć więcej ketaminy”.

W tym momencie Jane Doe przypomniała sobie, „że w pewnym momencie tej nocy [zażyła] ketaminę na kanapie razem z [Mężczyzną nr 1 i Mężczyzną nr 2]”, ale nie potrafiła sobie przypomnieć, „gdzie ani kiedy dokładnie do tego doszło”.

Jane Doe pomyślała, że „skoro [już raz wzięła] ketaminę, to dlaczego nie miałaby zrobić tego po raz drugi”.

„W tym momencie [Mężczyzna nr 2] wysypał kreskę ketaminy na swojego penisa we wzwodzie, dając [jej] do zrozumienia, że ma ją wciągnąć nosem. [Jane Doe] wciągnęła tę kreskę ketaminy, która stanowiła dużą dawkę tego narkotyku”.

Jane Doe znajdowała się wówczas pod kołdrą na łóżku, a „[Mężczyzna nr 2] wszedł pod kołdrę razem z [nią], gdzie ponownie próbował sięgnąć ręką w okolice [jej] pochwy”.

Mężczyźni zaczęli prawić Jane Doe komplementy i „rozmawiać o tym, jaka [jest] piękna”. Mężczyzna nr 4 „zapytał [Jane Doe], czy wszyscy mogliby zażywać narkotyki z [jej] idealnego ciała”. Jane Doe odpowiedziała: „Jasne”.

Podczas gdy mężczyźni zażywali narkotyki z jej ciała, „[Mężczyzna nr 3] i [inny mężczyzna] weszli do pokoju i powiedzieli coś w rodzaju: «Dobra, kończymy to całe chuj wie co»”.

Jane Doe poczuła zawroty głowy spowodowane połączeniem wcześniej istniejącego schorzenia wywołującego zawroty głowy z działaniem zażytej ketaminy. Mężczyzna nr 5 lub nr 6 (którzy najwyraźniej mają takie samo imię) „zachęcał [ją], żeby pozostała w pozycji siedzącej tak długo, jak [będzie] tego potrzebowała”.

W końcu „[Mężczyzna nr 1] i [Mężczyzna nr 4] wyprowadzili [Jane Doe] z pokoju i zaprowadzili [ją] na piętro, do małego pomieszczenia”.

Mężczyzna nr 1 powiedział: „Weźmy więcej ketaminy”.

Jane Doe „pamiętała, że wciągnęła nosem kolejną porcję ketaminy” oraz „pamiętała, że czuła się niezwykle mocno naćpana”.

Mężczyzna nr 1 „powiedział, że chce ponownie uprawiać seks, ponieważ chciał się zrehabilitować za to, że wcześniej tej nocy odpadł”.

Jane Doe początkowo stwierdziła, że jest zmęczona, i zapytała Mężczyznę nr 1: „A co się stało z tym, że mieliśmy być tylko ty i ja?”.

Jane Doe nie potrafiła sobie przypomnieć, jak do tego doszło, ale następnie uczestniczyła w seksie we troje z Mężczyzną nr 1 i Mężczyzną nr 4, obejmującym seks oralny i waginalny.

Na tym etapie określiła swój poziom odurzenia na „8 w skali od 1 do 10”.

„Seks we troje trwał do momentu, gdy około godziny 5:45 rano [Jane Doe] powiedziała, że [jest] zmęczona i musi położyć się spać. Wtedy, o ile [jest] w stanie sobie przypomnieć, obaj mężczyźni przerwali uprawianie z [nią] seksu”.

Jak już wcześniej zaznaczyłem, powyższe fakty nie są wnioskami wyciągniętymi przez nasze biuro. Zostały one zaczerpnięte bezpośrednio z zeznania Jane Doe i na potrzeby przedstawionej poniżej analizy prawnej przyjęliśmy, że są prawdziwe.

 

Analiza prawna

 

Zgodnie z § 130.05 Kodeksu karnego stanu Nowy Jork, w przypadku każdego przestępstwa napaści seksualnej konieczne jest udowodnienie ponad wszelką uzasadnioną wątpliwość, że czynność seksualna została dokonana bez zgody pokrzywdzonej osoby.

W odniesieniu do tej sprawy brak zgody może wynikać z:

1. Zastosowania przez sprawcę przymusu fizycznego.
2. Niezdolności psychicznej ofiary do świadomego kierowania swoim zachowaniem.
3. Fizycznej bezradności ofiary.
4. W przypadku określonych zarzutów karnych, wyraźnego zakomunikowania przez ofiarę, że nie wyraża zgody na daną czynność.

Zob. § 130.05 Kodeksu karnego stanu Nowy Jork.

Zgodnie z prawem stanu Nowy Jork „przymus fizyczny” (forcible compulsion) wymaga udowodnienia, że zastosowano siłę fizyczną w celu zmuszenia danej osoby do uczestniczenia w czynnościach seksualnych.

Fakty przedstawione w zeznaniu Jane Doe nie zawierają zarzutu, że ktokolwiek użył siły fizycznej, aby zmusić ją do uczestniczenia w czynnościach seksualnych.

Zgodnie z prawem stanu Nowy Jork „niezdolność psychiczna” (mental incapacitation) występuje wtedy, gdy ofiara zostaje pozbawiona zdolności kontrolowania własnego zachowania wskutek podania jej substancji odurzającej bez jej zgody.

Fakty przedstawione w zeznaniu Jane Doe nie zawierają zarzutu ani tego, że została pozbawiona zdolności kontrolowania własnego zachowania, ani tego, że podano jej jakąkolwiek substancję odurzającą bez jej zgody.

Zgodnie z prawem stanu Nowy Jork „fizyczna bezradność” (physical helplessness) występuje wtedy, gdy ofiara jest nieprzytomna lub fizycznie niezdolna do zakomunikowania, że nie chce uczestniczyć w danej czynności.

Fakty przedstawione w zeznaniu Jane Doe nie zawierają zarzutu, że została doprowadzona do stanu nieprzytomności.

Chociaż zeznanie bezsprzecznie opisuje nadmierne i nielegalne zażywanie narkotyków przez wielu uczestników oraz skutki ich działania, takie jak zaśnięcie (Mężczyzna nr 1), odruchy wymiotne (Mężczyzna nr 2) i zawroty głowy (Jane Doe), w zeznaniu nie ma żadnych dowodów wskazujących na to, że Jane Doe była nieprzytomna lub niezdolna do komunikowania się.

(Sam fakt, że kilka dni później nie pamiętała pewnych wydarzeń, nie stanowi wystarczającego dowodu na to, że w chwili ich wystąpienia była nieprzytomna).

Wreszcie, w zeznaniu Jane Doe nie ma żadnych dowodów wskazujących na to, że wyraźnie zakomunikowała brak zgody na daną czynność. Zgodnie z jej zeznaniem za każdym razem, gdy Jane Doe prosiła o przerwanie czynności seksualnych, czynności te były przerywane.

W związku z tym, wobec braku dowodów na „brak zgody”, zarzuty karne po prostu nie mogłyby się utrzymać. Wydanie innych zaleceń oznaczałoby naruszenie moich obowiązków prokuratorskich wynikających z prawa stanu Nowy Jork.

Chociaż zachowanie niektórych członków bractwa Chi Phi było bez wątpienia obrzydliwe i moralnie naganne, fundamentalną zasadą wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych jest to, że postępowania karne muszą opierać się na dowodach, a nie na emocjach.

Jako prokurator okręgowy wybrany w wyborach ponoszę osobistą odpowiedzialność za decyzje podejmowane przez moje biuro. Decyzja podjęta w listopadzie 2024 roku, zgodnie z którą zgromadzony materiał dowodowy nie uzasadniał postawienia zarzutów karnych, była prawidłowa z prawnego punktu widzenia.

Osoby oskarżane o popełnienie przestępstwa muszą być ścigane na podstawie dowodów, a nie opinii publicznej, zwłaszcza gdy opinia ta opiera się na fałszywych informacjach. Jednak mając świadomość, że proces dochodzenia do siebie po traumatycznych przeżyciach jest sprawą indywidualną i przebiega inaczej u każdego człowieka, moje biuro wznowiło dochodzenie w tej sprawie, co wyjaśniam poniżej.

(…)

Źródło: District Attorney statement re: Jane Doe v. Cornell University, et al