Poślubiła mężczyznę, który jej nie lubił i dziwi się, że to nie wypaliło!

Magnetyzm behawioralny – Chase Hughes
Neurochemia, Tożsamość i Zmiana Zachowania – Chase Hughes
ReplicantPhish: Przyznaje, że wyszła za mąż za faceta, który jej nie lubił, a potem zastanawiała się dlaczego to wszystko się posypało.
– To w ogóle nie ma sensu.
– To będzie ciekawe i potwierdzi wiele rzeczy.
– Większość facetów na mnie korzysta.
– Pamiętam moment w moim małżeństwie… Teraz jestem po rozwodzie. I wtedy pomyślałam: o rany, mój mąż naprawdę sporo zyskuje na tym, że jestem w jego życiu. Tak po prostu. Naprawdę ogarniałam finanse; kiedy podróżowaliśmy, robiłam wszystkie rezerwacje i załatwiałam cały wyjazd. Wszystko planowałam. Robiłam wszystkie zakupy. Niespecjalnie gotowałam, ale sprzątałam praktycznie cały dom i załatwiałam każdą… taką społeczną organizację, no wiesz, albo jeśli ktoś… z naszej rodziny miał urodziny, to ja kupowałam prezent; a jeśli jechaliśmy na święta, no wiesz, do jego rodziny. Pilnowałam, żebyśmy coś ze sobą przywieźli. Robiłam dla tego faceta wszystko.
– Zatrzymajmy się tutaj.
– Robiłam wszystko dla tego faceta.
– Robiła dla niego praktycznie wszystko, wszystko, wszystko, już mamy pewien obraz. Pewnie jest leniwym typem. Niewiele robi. Nie pomaga jej w domu.
– Obrzydliwe
– Pewnie w ogóle jej nie wspiera w życiu. A ona za niego wyszła. Za niego wyszła. Ale skończmy już to biadolenie o tym, jaki on był okropny, a potem udowodnię swoją tezę w jej następnym filmie.
– W pewnym momencie mojego małżeństwa pomyślałam: o rany, ten facet korzysta na mnie niesamowicie, naprawdę, naprawdę bardzo. Tylko co ja z tego mam? Kiedy zrobiłam krok wstecz i naprawdę się temu przyjrzałam, pomyślałam: Ja z tego małżeństwa niewiele mam, więc zaczęłam prosić go o więcej i… wtedy dotarło do mnie, jak łatwo jest zastąpić kobietę, bo zamiast chcieć włożyć w to wysiłek…
– Jak łatwo jest zastąpić kobietę, czy raczej: jak łatwo było jemu zastąpić ciebie? Bo jeśli facet trafia na kobietę, którą naprawdę kocha i na której mu zależy i nie chce jej stracić, to staje się ona niemal niemożliwa do zastąpienia. Za dużo do was gadam. Zapomniałem, jestem mizoginem.
– Nie, oni tego nie rozumieją, boją się.
– włożyć w to wysiłek, żeby małżeństwo szło do przodu i żebyśmy byli równorzędnymi partnerami, a on stawiał ogromny opór, mówił coś w stylu: Miałam wrażenie i to jest moja projekcja, że myślał: a może bym po prostu odszedł? Wiesz, znaleźć kogoś innego, albo wydaje mi się, że to dlatego, że był tak religijny.
– Mówi jej w zasadzie, żeby poszła znaleźć sobie innego faceta, który będzie znosił jej teksty. I to wcale nie jest w porządku, to, że on tak powiedział, jest nie w porządku. Ten facet w ogóle się tą kobietą nie przejmuje i to nie jest tak, że ja to mówię za niego.
– To nie było „czemu nie pójdę znaleźć kogoś…”, tylko raczej: powinnam była wybrać kogoś, kto miałby wobec mnie mniejsze wymagania. Kto mniej by ode mnie oczekiwał i w końcu on faktycznie trochę się ogarnął i naprawdę pomagał przy innych rzeczach. Ale znowu: on mi pomagał. To nie było tak, że po prostu to robił, to ja ciągle musiałam mówić: wiesz… „Oto co trzeba zrobić. Możesz się tym zająć?” A on na to: „To co mam zrobić?” „Powiedz, co chcesz, żebym zrobił, to zrobię” i oddając mu sprawiedliwość, robił to. Tyle że to i tak była ta emocjonalna robota, którą musiałam wykonać ja. Czyli mówienie mu, co trzeba zrobić.
„Mentalne obciążenie” to stek bzdur – Archwinger
– Dobra, tu się zatrzymam, to okropny facet. Prawda? Naprawdę okropny. I myślisz sobie: jak to możliwe, że taką cudowną kobietę ktoś traktuje jak śmiecia? Dlaczego ona na to pozwala? Przecież to cudowna kobieta. Czy ona nie jest taką uważną, troskliwą żoną, która robi dla niego wszystko? Dlaczego miałaby pozwalać, żeby ktoś traktował ją jak śmiecia?
– To nie ma sensu.
– No właśnie, po co ktoś miałby wylewać całe swoje uczucie na kogoś, kto w ogóle tego nie odwzajemnia? Oto dlaczego.
– Wiele osób mnie pyta: dlaczego tkwiłaś w tym małżeństwie przez dziewięć lat, skoro było jasne, że ten facet cię nie lubił.
– Dobra, zatrzymam ją w tym miejscu, zanim pójdzie dalej. Weźcie popcorn, pamiętajcie, to był okropny facet. Weźcie popcorn i słuchajcie, co powie dalej.
– Po pierwsze, to nie jest zbyt pomocne pytanie, które zadaje się komuś w takiej sytuacji. Ale rozumiem, o co wam chodzi. Po drugie, dorastałam w rodzinie, w której normą było to, że musiałam zabiegać o czyjąś uwagę i miłość. U ludzi, którzy z założenia powinni mnie kochać, musiałam na to uczucie zapracować. I mój układ nerwowy czuł się „bezpiecznie” w sytuacji, kiedy nie wiedziałam, na czym stoję z drugą osobą. Z moim mężem też tego nie wiedziałam. Wydawało mi się, że muszę udowadniać swoją miłość i zasługiwać na jego, bo tak wyglądał mój dom rodzinny. To było „bezpieczne” dla mojego układu nerwowego.
– O mój Boże, o mój Boże… aaa… Oddychaj. Oddychaj. Dobra, przykro mi, ale ten facet jest zły. Nie jest dobry. Nie jest pomocny. I nie ma znaczenia, jak bardzo jest zły z natury. Ona chciała faceta, który byłby dla niej zły. Ona mówi, to z powodu traumy, nie dlatego, że to jest dobre. Ona mówi ci, że dobry facet i tak nie byłby dla niej dobry. Tak czy inaczej. Nie. Ona dosłownie ci to mówi. Próbuję się opanować, żeby to dobrze ująć, bo strasznie frustruje, kiedy słyszysz, jak kobiety w internecie mówią te durne rzeczy i myślisz sobie: „przecież nie wszyscy faceci tacy są”. „Ja taki nie jestem”. Nie. Skąd one biorą takich facetów? Gdzie te kobiety znajdują facetów takich jak ci? Oczywiście, że znajdują, bo ich szukają. One ich szukają. Ale wiesz co, pozwólmy jej dokończyć, patrząc przez pryzmat jej traumy, da się to zrozumieć. Nie mówię, że cokolwiek z tego jest dobre. Mówię to jako facet: kiedy mężczyzn się codziennie grilluje i jedzie po nich, jakby to była zawsze ich wina, a nie jest. Te, które wybierają, same wybierają złych.
– To naprawdę dobry przykład różnicy między coachingiem a terapią, bo ostatnio mówiłam mojemu coachowi o tym, że kiedyś będę musiała wejść w świat randkowania i to jest przerażające, mój układ nerwowy odbiera to jako coś bardzo niebezpiecznego, bo mam to takie podstawowe przekonanie, z którym wciąż się zmagam: że nie zasługuję na dobrego partnera.
– Słyszałeś, co ona właśnie powiedziała? [nie zasługuję na dobrego partnera].
– Słyszałeś, co ona powiedziała? Że ma takie podstawowe przekonanie. I tu jest sedno: ta kobieta będzie pomijać każdego dobrego czy choćby porządnego faceta, bo nie wierzy, że na to zasługuje, to nic nowego. To wcale nie jest rzadkie. Tak ma mnóstwo współczesnych kobiet. To uwielbienie gonienia za uczuciem faceta, który ewidentnie jej nie chce. Ale dlatego, że oblepiają mężczyzn i rzutują na nich tyle własnych bzdur, Gonią za facetami, którym to wisi, a potem obwiniają nas wszystkich, mężczyzn, że nie jesteśmy po prostu porządni.
– To jest stek bzdur.
– Wiele z tych kobiet szuka chujowych facetów celowo, a potem wrzucają nas wszystkich do jednego worka, przynajmniej ja to tak widzę. To są babskie wysrywy. Czasem mówię coś w stylu: „znajdźcie sobie więcej jebanych kujonów”. Same przyznajecie, że wybieracie gówno. To nie ma nic wspólnego z mężczyznami ogólnie. To chodzi o ciebie i twoje beznadziejne wybory.
– Nie zasługuję na dobrego partnera, nie wiedziałabym, jak się zachować i nie ufałabym jego intencjom. Jestem podejrzliwa, kiedy ktoś jest dla mnie miły w romantycznym sensie, bo zawsze ma jakiś plan.
– Wiesz, jak słyszysz, że niektóre kobiety mówią, że nie lubią „miłych facetów”, to nie chodzi o to, że są jacyś dziwni. Chodzi o to, że on naprawdę ją lubi i widzi w niej człowieka. On może serio zacząć coś czuć, zacząć mu zależeć i to u wielu kobiet wywołuje „fuj”. Jako młody facet musiałem się nauczyć rozumieć, że niektórym kobietom naprawdę przeszkadza, jeśli naprawdę je lubisz. Jako młodego faceta to mnie rozwalało. Nie rozumiałem tego. Jaki to ma sens? Lubię cię. Chcę z tobą być. Chcę spędzać z tobą czas. O co chodzi?
Trochę to przykre, ale jako dorosły facet, teraz rozumiem ten cały syf i traumę, która za tym stoi. Ja to nazywam „Julkami”. Rozumiem to jako młody facet. Nigdzie nie mogłem znaleźć odpowiedzi, a ludzie zachowywali się, jakby coś z tobą było nie tak, choć masz pewność, że no po prostu nie, to jest po prostu dziwne. Podoba mi się ta dziewczyna, ale ona mi nie wierzy, że mi się podoba. Ona: „Nie wierzę ci.” „Co? Nie wierzysz mi? Żartujesz?” „Nie, po prostu ci nie wierzę. A czemu miałabym?” Wielu mężczyzn przyznaję. Wielu facetów jest do dupy. Mogę to powtarzać bez końca: wielu facetów jest do dupy. Tylko że musimy pamiętać, że za każdym razem, kiedy mówimy o tych kiepskich facetach, trzeba też uznać, że wiele kobiet ich potrzebuje, goni za nimi, szuka u nich miłości, aprobaty i akceptacji. Z powodu własnych traum i tego, co przeżyły wcześniej. To nie znaczy, że wszyscy mężczyźni są źli, beznadziejni, a do tego są przemocowymi potworami. Muszę uważać, jak to mówię, patrząc na to, co powiedziała ta kobieta. Chodzi mi o to, że wiele z tych kobiet będzie szukać agresywnych facetów, którzy tylko jeszcze bardziej je straumatyzują.
– To jest, kurwa, absurdalne.
– Nie mówię, że to jest dobre. Doprecyzowuję: to nie jest żadna rada. Mówię to zupełnie wprost: gonisz za tym, bo chcesz, żeby cię to dowartościowało, a to nie jest problem mężczyzn. To twój problem. To problem kobiet.
– No i ja z moim coachem rozmawialiśmy o tym, skąd bierze się to przekonanie i jak je odpuścić. Jak to puścić i jak się z tego uwolnić i to było naprawdę pomocne. Ale następnego dnia rozmawiałam z terapeutą i on powiedział: „Aha, no tak”. To objaw złożonego zespołu stresu pourazowego. A ja na to: „Aha”. U mnie to działa tak, że mój układ nerwowy czuje się bezpiecznie, kiedy próbuję zasłużyć na czyjąś miłość, a kiedy ktoś jej nie okazuje, też wydaje mi się to „bezpieczne”, bo wiem… jak się w tym odnaleźć i umiem się dopasować tak, żeby być bardziej „do kochania”.
– W porządku, rozumiem, o co jej chodzi. To ma sens. Ale moje pytanie brzmi: czemu w pierwszym filmie jechała po swoim mężu? No bo patrząc na wszystko, co właśnie powiedziałaś, to takiego męża właśnie miała, raczej nie był to dobry mąż. Nie miałabyś męża, który ogarnia finanse, dba o dom i o ciebie, bo to po prostu do ciebie nie trafia. Nie czujesz się z takim bezpiecznie. Dobrze rozumiem i ujmuję?
– Bo tym, co nie daje mi poczucia bezpieczeństwa, jest to, kiedy ludzie są dla mnie mili.
– Kiedy są mną zainteresowani, kiedy naprawdę obchodzi ich to, co mam do powiedzenia.
– Słyszałeś to wszystko? Właśnie powiedziała: „Pozwól, że powtórzę”. Muszę to powtórzyć, przepraszam.
– Miłość, która daje poczucie bezpieczeństwa, jest dla mnie taka, bo wiem, jak się w tym poruszać i potrafię się dopasować tak, żeby być bardziej „do pokochania”. To, co nie daje mi poczucia bezpieczeństwa, to gdy ludzie są dla mnie mili, są mną zainteresowani i naprawdę obchodzi ich to, co mam do powiedzenia. Kiedy wchodzą ze mną w kontakt, mam takie: „o rany”. Jaki masz w tym interes?
– Słyszałaś wszystko? Właśnie powiedziała, że, jako mężczyzna, który nie jest taki jak ci wszyscy beznadziejni faceci, o których kobiety gadają. Jak w ogóle trafiasz w taką sytuację? Gdzie go znalazłaś? Skąd one biorą takich facetów? One ich szukają albo to oni je wyszukują i one się pod nich uginają. Bo „to jest on”, bo jest chemia… A to tak naprawdę jest oparte na traumie. To nie jest nic prawdziwego. O mój Boże. Sprzedają to masie kobiet, używając słów, które sprawiają, że wielu mężczyzn wygląda jak totalne demony, nawet ci życzliwi, którzy ją słuchają i odpowiadają normalnie, jak człowiekowi, a to ją aż wytrąca z równowagi.
– Kiedy ktoś wchodzi ze mną w kontakt, mam w głowie: „o rany”. „O co ci chodzi?” Bo boję się, że za chwilę wszystko runie, że zaraz poleci cios, że coś się stanie.
– To by przyszło od faceta, któremu na tobie nie zależy, dokładnie od takich, jakich szukasz, a nie od kogoś, kto naprawdę chce z tobą być w kontakcie.
– Więc najlepszy sposób, żeby tego uniknąć, to przepracować te schematy mentalne i tę traumę, którą mam zapisaną w ciele: że nie jest bezpiecznie czuć i przyjmować miłość od ludzi.
– Zanim pójdziemy dalej: to nie jest atak na tę kobietę, nic personalnego wobec niej. Podaję ją tylko jako przykład tak wielu kobiet. Dziękuję. To jest, kurwa, bolesne. Dzięki.
– Ale zrozumiałam, że powtarzam pewien wzorzec: szukałam nieświadomie miłości u ludzi, którzy sami nie potrafili jej dać. Od rozwodu w ogóle się z nikim nie spotykałam i przeraża mnie randkowanie. To w ogóle nie jest teraz na moim radarze, ale uważam, że dobrze jest prowadzić takie rozmowy, żeby zrozumieć, że część tych wzorców z dzieciństwa przenosimy w dorosłość i do dziś mają na nas wpływ. Przepracowanie tego i zmierzenie się z tym jest naprawdę trudne, ale będzie tego warte.
– Rozumiem, że kobiety codziennie użerają się z masą syfu w związkach, małżeństwach i w ogóle. Ale kobiety nie przyznają, że wiele z nich jest w takich sytuacjach, bo same je wybrały. To wasze chujowe decyzje. To nie przez mężczyzn. Miłego dnia.
– Robiłam dla tego faceta wszystko.
Poślubiła mężczyznę, który jej nie lubił i dziwi się, że to nie wypaliło!
https://rumble.com/v792312-poslubila-mezczyzne-ktory-jej-nie-lubil.html
Kobieta wyszła za mąż za mężczyznę, który jej nie kochał, bo powielała wzorce z dzieciństwa, bo musiała „zasługiwać” na miłość. Nie wierzyła, że zasługuje na dobrego partnera, więc wybierała złych. Dopiero uświadomienie i praca nad sobą dają szansę na zdrowy związek.
Najnowsze komentarze