Czym jest dobra Filozofia Nauki – John D. Norton

Dobra filozofia nauki wygląda następująco:
Sformułuj i jasno przedstaw mocną, interesującą i nową tezę, a następnie przekonująco ją uzasadnij.
Ten przepis łatwo jest podać jako abstrakcyjną ideę. Możemy wskazać wiele znakomitych przykładów jego realizacji. Każdy z nas ma swoich ulubionych autorów. Ja jestem wielkim fanem Carla („Petera”) Hempla i Wesleya („Wesa”) Salmona. Byli mistrzami rzemiosła. Ich pisanie jest przejrzyste. Ich logika jest precyzyjna. Sprawiają wrażenie, jakby było to łatwe. Sięgnij po dowolną z ich prac i postaw sobie za cel ich naśladowanie.
Zawsze sprawia mi ogromną przyjemność, gdy natrafiam na nowy, dobrze skonstruowany przykład dobrej filozofii nauki. Zbyt często jednak spotykam prace, które mają dobre intencje, ale nie spełniają tego standardu.
Z biegiem lat zauważyłem, że istnieje kilka powtarzających się sposobów, w jakie dochodzi do takich niepowodzeń. Zbieram tutaj niektóre z nich.
Moim celem jest udzielenie wskazówek filozofom nauki, którzy nie są pewni, na czym dokładnie polega ich zadanie. Jeśli zobaczysz wystarczająco dużo wadliwych przykładów, twoje własne rozumienie dobrej pracy może ulec zniekształceniu.
Chcę również pomóc tym, którzy czytają i słuchają filozofii nauki. Możesz zapytać: „Czy to jest dobra praca?” Może brzmieć uczono i być dopracowane stylistycznie, ale jeśli wpada w jeden z opisanych poniżej problemów, to niezależnie od wszystkiego nie jest to dobra filozofia nauki.
W każdym z tych przypadków bardzo łatwo wpaść w pułapkę. Nowe idee w filozofii nauki są trudne do znalezienia. Ta oczywista prawda bywa często pomijana. Gotowe, dopracowane prace sprawiają wrażenie lekkości, które maskuje wysiłek potrzebny do ich stworzenia.
Potrzebujemy wszelkiej możliwej pomocy, aby znaleźć coś nowego. Otacza nas ogrom dobrze opracowanych, silnych idei obecnych już w literaturze. Bardzo łatwo jest się ich uchwycić i je powtarzać. Ale to nie jest praca nowatorska.
Nie istnieje przepis gwarantujący sukces. Mogę jedynie zapewnić, że znalezienie nowych idei jest trudne. Często zaczynają się jako odległe, słabe przeczucia. Możesz być zaintrygowany nie tym, co ludzie mówią, ale tym, czego nie mówią. Dziś masz uporczywą, jeszcze nie do końca ukształtowaną myśl, która nie daje ci spokoju. Jutro może stać się centralną tezą twojego kolejnego artykułu.
Gdzie szukać takich przebłysków? Każde z poniższych podejść może je dostarczyć. Nowa idea może pojawić się, gdy zagłębimy się w historię nauki lub gdy przeanalizujemy jej strukturę logiczną. Te działania i im podobne są przygotowaniem.
Jeśli naszym celem jest nowa filozofia nauki, to te przygotowania mają sens tylko wtedy, gdy prowadzą do czegoś nowego. Czasami tak się nie dzieje. Nie każdy poszukiwacz znajduje złoto. Wtedy możesz zdecydować się szukać dalej. Być może wystarczy kopać trochę głębiej. Albo uznasz, że czas ruszyć dalej i szukać gdzie indziej.
Postąpienie inaczej oznacza wpadnięcie w problemy, które opiszę poniżej.
Nieustrukturyzowana Mądrość
Kiedy po raz pierwszy czytasz filozofię nauki, zanurzasz się w potoku różnych idei na wiele tematów, pochodzących z różnych perspektyw. Łatwo jest dorzucić coś do tego potoku. Łatwo jest dodawać uwagi i dygresje, które stanowią tylko drobne krople w tej rzece. Jeśli zbierzesz ich wystarczająco dużo, możesz nawet uzyskać coś o objętości artykułu.
Jednak zbiór myśli i obserwacji, niezależnie od tego, jak dobrze poinformowany, jak erudycyjny czy rozbudowany, wciąż nie jest dobrą filozofią nauki.
Dobra filozofia nauki dostarcza dobrze ustrukturyzowanego rozumienia pewnego obszaru nauki. Poszczególne elementy łączą się ze sobą, a w przypadku najmocniejszych analiz tworzą spójną całość. Nie można usunąć jednego elementu, nie naruszając całej konstrukcji.
To, że dobra filozofia nauki ma taką strukturę, wynika z faktu, że w jej centrum znajdują się mocne, interesujące i nowe tezy. Takie tezy są logicznie silne, co oznacza, że pociągają za sobą wiele konsekwencji. Włączenie tych konsekwencji do spójnego systemu stanowi właśnie strukturę, której dobra filozofia nauki wymaga.
Na przykład realizm naukowy zakłada, że powinniśmy traktować nasze najlepsze teorie naukowe dosłownie. Realista musi więc wyjaśnić, dlaczego takie dosłowne rozumienie jest możliwe do utrzymania, mimo powtarzającej się w historii nauki zawodności teorii, które kiedyś uchodziły za najlepsze.
Z drugiej strony antyrealista naukowy odrzuca propozycję realistów, by traktować teorie dosłownie. Musi więc wyjaśnić, jak to możliwe, że tak wiele teorii naukowych odnosi spektakularne sukcesy, jeśli nie oddają one prawdy o świecie.
Zarówno realista, jak i antyrealista budują więc wyjaśnienie, które wspiera i podtrzymuje ich główną tezę. Ich podejście jest z natury ustrukturyzowane wokół tej obrony.
Pisanie o Nauce
Dobra filozofia nauki wymaga solidnej znajomości jakiejś dziedziny nauki. Nie chodzi tylko o ogólne, abstrakcyjne wyobrażenie, czym jest nauka. Trzeba mieć głębsze zrozumienie przynajmniej jednej konkretnej dyscypliny. W przeciwnym razie pozostaje się jedynie przy spekulacjach z dystansu.
Zdobycie tej wiedzy jest kluczowym etapem przygotowania. W dobrej filozofii nauki często pojawiają się objaśnienia wybranych zagadnień naukowych. Te wykłady mogą być godnymi podziwu przykładami kunsztu popularyzatora nauki.
Problem pojawia się wtedy, gdy na tym się kończy. Samo objaśnianie fragmentu nauki, niezależnie od poziomu erudycji, nie jest jeszcze filozofią nauki.
Sposób na zidentyfikowanie tego rodzaju porażki polega na zadaniu sobie pytania: „Jaka dokładnie teza filozoficzna została tu przedstawiona?” oraz „Jakie dokładnie podano powody, bym miał w nią uwierzyć?”
Jeśli nie potrafisz szybko na nie odpowiedzieć, to jest problem. Jeśli twoja odpowiedź brzmi: „…ale nauczyłem się sporo ciekawych rzeczy o nauce”, to masz do czynienia właśnie z tym błędem.
Proponowanie Nowej Nauki
Naukowcy czasami uważają, że wartość filozofii nauki polega na tym, że może ona wskazać im drogę do kolejnej wielkiej teorii. Chciałbym wierzyć, że czasem tak się zdarza. Poddajemy podstawy nauki krytycznej analizie i może się zdarzyć, że taka refleksja, trafiając na przygotowany umysł, doprowadzi do nowych przełomów.
Jednak tworzenie nowej nauki nie jest naszym zadaniem. To zadanie naukowców. To oni mają odpowiednie kompetencje i zaplecze. Są zanurzeni w szczegółach swoich dziedzin. Nasze kompetencje są inne. Zajmujemy się precyzją myślenia i bezwzględną analizą krytyczną. To nie jest najlepsza droga do tworzenia nowych teorii.
Niejednokrotnie rozmawiałem z naukowcem o jakiejś spekulacji, którą słusznie i z przekonaniem krytykowałem jako nieodwracalnie chaotyczne myślenie. Odpowiedź nie polegała na zaprzeczeniu temu chaosowi, bo jest on oczywisty. Brzmiała raczej: „Tak, ale to okazało się płodne i doprowadziło do nowych odkryć naukowych!”
To może być dobra odpowiedź dla kogoś, kto chce tworzyć nową naukę. Dla filozofa, którego celem jest jasne zrozumienie obecnej nauki, jest to odpowiedź niebezpieczna.
Jeśli chcesz wnosić nowe idee do nauki, lepiej pracować bezpośrednio w danej dziedzinie. Każda z nich jest znacznie większa niż niewielki fragment filozofii nauki, który się nią zajmuje. Tam możesz otoczyć się ludźmi i pracą ukierunkowaną na tworzenie nowej wiedzy. Być może wtedy rzeczywiście będziesz mieć szansę coś odkryć.
Pewna złośliwa uwaga przypisywana (choć niepewnie) wybitnemu fizykowi Richardowi Feynmanowi brzmi:
„Filozofia nauki jest dla naukowców tak użyteczna, jak ornitologia dla ptaków.”
Pozwólcie, że odpowiem:
„Ornitolodzy nie próbują być użyteczni dla ptaków.”
Zdarza się, że filozofia nauki okazuje się przydatna dla naukowców i przypuszczam, że częściej, niż oni sami zdają sobie z tego sprawę. Wiele ogólnych pojęć używanych przez naukowców powstało właśnie dzięki analizie filozoficznej.
Jednak filozofia nauki musi wyznaczać własne kryteria sukcesu. Nie mogą one polegać na tym, że ktoś z innej dziedziny nawet pokrewnej uzna efekty naszej pracy za wartościowe.
Studia Historyczne
Wierzę w wartość historii. Moja własna praca ma silny, historyczno-filozoficzny charakter. Niemal nie potrafię się powstrzymać od sięgania do historii nauki w niemal każdym projekcie filozoficznym. Często jest to dla nich kluczowe.
Jeśli dana teza opiera się na twierdzeniu o tym, „co zrobił Einstein”, to istotne jest, bym naprawdę dobrze rozumiał, co Einstein zrobił. W momentach powstawania idei jest niezwykła ostrość, głębia i subtelność. W późniejszych opracowaniach zostaje ona stępiona, bo znika pilność i intensywność tamtej chwili.
Jednak sama historia nauki nie jest filozofią nauki. Historia może inspirować lub wspierać tezę filozoficzną. Ale, po raz kolejny. jest to etap przygotowawczy. Badania historyczne muszą ostatecznie prowadzić do jasno określonej tezy w filozofii nauki oraz do konkretnego argumentu na jej rzecz.
W ostatnich latach rozkwitła także historia filozofii nauki. Te same zastrzeżenia odnoszą się również do niej. Może być niezwykle interesujące poznawanie, nawet bardzo szczegółowo, idei filozoficznych wielkich myślicieli przeszłości.
Jednak samo referowanie ich poglądów to wciąż tylko historia. Trzeba zrobić kolejny krok. Czy potrafimy wydobyć z ich prac tezę, którą chcemy dziś bronić? Czy potrafimy wydobyć dobry argument, który ją wspiera?
Rozważając te pytania, powinniśmy pamiętać, że nie jesteśmy pierwszymi, którzy czytają słowa tych wielkich filozofów. Zostali uznani za wielkich właśnie dlatego, że ich współcześni lub późniejsze pokolenia dostrzegły wartość ich prac, studiowały je, pisały o nich i włączyły je do własnego myślenia.
Czy nie jest więc tak, że to, co najważniejsze w ich dorobku, zostało już wydobyte i włączone do naszej współczesnej tradycji? Czy to rzeczywiście najlepsza droga do tworzenia nowej, interesującej filozofii nauki?
Tę wątpliwość pogłębia fakt, że każdy filozof jest zakorzeniony w swojej epoce. Rzeczy się zmieniają. Nauki rozwijają się, często w nieprzewidywalny sposób. Już dla wybitnych filozofów trudno jest wyjść myślą poza własne czasy. Jeszcze trudniej, by ich idee robiły to skutecznie po upływie wielu stuleci.
Whitehead napisał znane zdanie (które w szerszym kontekście mogłoby brzmieć nieco inaczej):
„Najbezpieczniejszą ogólną charakterystyką europejskiej tradycji filozoficznej jest to, że stanowi ona serię przypisów do Platona.”
To zdanie skłania do pokory. Pokora jest powszechnie cenioną cnotą i łatwo udawać, że się ją posiada. Jednak jako wskazówka do tworzenia nowej filozofii jest ono słabe. Ostatecznie mniej imponują mnie erudycyjne przypisy do Platona (zob. „Nieustrukturyzowana mądrość” powyżej). Bardziej imponuje mi dobrze ustrukturyzowana, nowa praca z filozofii nauki — taka, w której to Platon znajduje się w przypisach.
Precyzja Matematyczna
Dobra filozofia nauki wyjaśnia naukę, czyniąc to, co nieprecyzyjne precyzyjnym. Czasami źródłem nieprecyzyjności w nauce jest brak precyzji matematycznej. W takich przypadkach skupienie się na matematyce może być rozstrzygające. Zastąpienie chaotycznej, nieformalnej analizy czymś matematycznie ścisłym może sprawić, że niejasności po prostu znikną.
Na tym polega problem – mogą zniknąć. Ale znikną tylko wtedy, gdy pierwotnym problemem rzeczywiście był brak precyzji matematycznej. Jeśli tak nie było, dodanie większej precyzji matematycznej nie pomoże. Wręcz przeciwnie, prawdopodobnie utrudni znalezienie dobrego rozwiązania. Większa precyzja matematyczna zwykle oznacza większą złożoność, a ta może jeszcze bardziej utrudnić dostrzeżenie, na czym naprawdę polega problem.
Gdy projekt polega na przełożeniu czegoś mniej rygorystycznego na formę bardziej matematycznie ścisłą, należy zadać pytanie: „Jaki problem filozoficzny został teraz rozwiązany, którego wcześniej nie dało się rozwiązać?”
W najgorszym przypadku wprowadzona matematyka może mieć własne, specyficzne problemy. Wtedy, gdy zaczynamy się nimi zajmować, możemy łudzić się, że w ten sposób wyjaśniamy pierwotny problem.
Precyzja matematyczna nie powinna być celem samym w sobie. Jest jak witamina. Niewielka ilość może być korzystna, jeśli akurat mamy jej niedobór. Nie wynika z tego jednak, że więcej znaczy lepiej, ani że dawka witamin zawsze działa jak lekarstwo.
Aksjomatyzacja
Jednym z największych osiągnięć nauki jest odkrycie, że można uporządkować wiedzę w postaci aksjomatów i ich logicznych konsekwencji. Może to w znacznym stopniu wyjaśnić, jakie są idee i treść danej dziedziny.
Jednak podchodzę z dużą ostrożnością do aksjomatyzacji prowadzonej dla niej samej. Sformułowanie jakiegoś obszaru wiedzy w sposób aksjomatyczny często wymaga uproszczeń, aby stworzyć system możliwy do analizy logicznej. Pojawia się wtedy realne ryzyko nadmiernego uproszczenia i łatwo je przeoczyć, ponieważ skupiamy się na logicznych wymaganiach budowy złożonego systemu aksjomatów.
Ponownie należy zadać pytanie, w odniesieniu do każdego systemu aksjomatów: „Jaki problem filozoficzny został teraz rozwiązany, którego wcześniej nie dało się rozwiązać?”
W przypadku systemów aksjomatycznych dobra odpowiedź najczęściej brzmi: umożliwiono pewne fundamentalnie ważne wnioskowania, które wcześniej nie były możliwe; albo zablokowano takie, które wcześniej uznawano za dopuszczalne.
Szczególnie problematyczną formą tego zagrożenia jest sytuacja, gdy aksjomatyzacja wykorzystuje symboliczny system formalny. Wtedy narażamy się jednocześnie na dwa niebezpieczeństwa: aksjomatyzacji i nadmiernej precyzji matematycznej. To, że potrafimy coś zapisać w języku symboli, samo w sobie nie stanowi postępu.
Ponownie, system aksjomatyczny, zwłaszcza symboliczny, może mieć problemy wynikające z samej metody jego budowy. Gdy zaczynamy się nimi zajmować, możemy łudzić się, że rozwiązujemy problemy związane z pierwotnym zagadnieniem.
Nazewnictwo Elementów
Precyzyjna terminologia jest niezbędna dla dobrej filozofii nauki. Bez niej precyzyjne tezy i argumenty są mało prawdopodobne, jeśli nie niemożliwe. Ponieważ systemy naukowe mogą być złożone, opracowanie jednoznacznego nazewnictwa ich elementów oraz pojęć filozoficznych, które do nich stosujemy, może być poważnym przedsięwzięciem.
Dlatego przygotowaniem do udanej analizy filozoficznej często jest stworzenie uporządkowanej terminologii.
Jednak, po raz kolejny, sama taka klasyfikacja jest tylko przygotowaniem. Jej wartość polega wyłącznie na tym, że umożliwia sformułowanie tez i argumentów, które wcześniej były poza naszym zasięgiem.
Zagrożenie polega na tym, że możemy po prostu powiedzieć to, co już wcześniej wiedzieliśmy, tylko w bardziej wyszukanym języku, który daje złudne wrażenie nowej wiedzy.
Pytania i Sugestie Zamiast Odpowiedzi
Znalezienie właściwego pytania bywa często najtrudniejszą częścią analizy filozoficznej. Z mojego doświadczenia wynika, że czasami właściwe pytanie pojawia się dopiero na końcu pracy. Przechodzi się przez wiele intuicji i komplikacji, aż w końcu osiąga się pewną jasność. Dopiero wtedy przedstawia się wynik w formie pytania i odpowiedzi.
Kluczowa jest jednak odpowiedź. Rozbudowana narracja, która kończy się jedynie wnikliwym, sugestywnym pytaniem, jest co najwyżej etapem przygotowawczym. Jeśli nie ma odpowiedzi, analiza nie przyniosła rezultatu. Została po prostu upubliczniona zbyt wcześnie.
Istnieje także bardziej pośrednia forma tego problemu, pojawia się w narracjach będących rozbudowanymi pokazami wiedzy i erudycji. Można podziwiać głębię badań, liczbę cytowanych źródeł, ich często niszowy charakter oraz bogactwo szczegółów w przypisach. Całość sprawia wrażenie głęboko filozoficznej, bo narracja obficie posługuje się specjalistycznym językiem filozoficznym.
Jednak w miarę rozwijania się tej narracji jedno pytanie pozostaje bez odpowiedzi: „Jaka dokładnie teza została tu przedstawiona?” Zamiast jasnego sformułowania otrzymujemy sugestywne pytania i wątpliwości. Zachęca się nas do zastanowienia, refleksji nad tym, co uznajemy za oczywiste, do poszerzania horyzontów i rozważania tego, co wydaje się niewyobrażalne.
W najlepszym razie takie zaproszenia są przygotowaniem do analizy, która powinna była zostać przedstawiona.
Redukcja do czegoś Bardziej Problematycznego
Wielkie idee w filozofii nauki są często ze sobą powiązane. Zaczynamy od jednego zagadnienia i szybko okazuje się, że jesteśmy uwikłani w kolejne. Bardzo łatwo więc podjąć jeden problem i uznać, że jego rozwiązanie zależy od rozwiązania innego problemu.
W takiej redukcji kryje się niebezpieczeństwo. Może się okazać, że nowy problem jest bardziej niejasny i trudniejszy niż ten, od którego zaczęliśmy. Moją praktyczną zasadą jest rozpoznawać to zagrożenie wtedy, gdy słyszymy, że dany problem można rozwiązać odwołując się do takich pojęć jak: wyjaśnienie, rozumienie, prostota i zapewne można dodać do tej listy kolejne. Samo ustalenie, co dokładnie oznaczają te pojęcia, od dawna stanowi poważne i trudne zagadnienie.
Gdy pojawia się pokusa, by sprowadzić prostszy problem do trudniejszego, należy potraktować to jako sygnał ostrzegawczy. Problem nie został rozwiązany, został jedynie przeniesiony i to w sposób oddalający nas od rozwiązania.
Czasami taka relokacja prowadzi z powrotem do punktu wyjścia. Mówimy: zrozumiemy A, gdy lepiej zrozumiemy B. Jeśli na tym poprzestaniemy, możemy przeoczyć drugi krok: zrozumiemy B lepiej, gdy lepiej zrozumiemy A. Takie koła są częste w filozofii nauki, gdy mierzymy się z problemami trudnymi do rozwiązania.
Źródło: How Not to Do Philosophy of Science: A Guide for Makers and Consumers
Zobacz na: Wykład Johna Cleese’a o kreatywności (1991)
Leonard Peikoff: Wprowadzenie do Historii Filozofii Zachodniej (część 1 z 50)
Najnowsze komentarze