Kłótnie o torebki i łzy w toalecie. Kiedy ta producentka założyła firmę telewizyjną przeznaczoną wyłącznie dla kobiet, myślała, że pożegnała się z konfliktami…

7 kwiecień 2009

W jednym rogu siedziała Alice, nieugięta 27-latka, która zawsze mówiła to, co myślała, niezależnie od tego, jak bardzo mogło to zranić kogoś innego. W drugim narożniku siedziała Sarah, ambitna trzydziestokilku-latka, która przez chwilę stawała w swojej obronie, po czym wybuchała płaczem i uciekała do innych pań.

Ich zażarta walka trwała godzinami, podsycana przez żeńskich widzów opowiadających się po jednej ze stron i podsycających gniew. Czasami dołączały do nich inne dziewczyny, agresywnie się wyśmiewając lub chowając się defensywnie w toaletach. Może to brzmieć jak scena z obskurnego reality show, takiego jak Big Brother, ale prawda jest nieco bardziej prozaiczna: to był zwykły poranek w moim biurze.

Jadowite kobiety były rzekomo utalentowanymi pracownikami, których zatrudniłam, aby zrealizować moje utopijne marzenie – firmę, w której pracują wyłącznie kobiety, a szczęśliwe, harmonijne pracowniczki korzystają z braku mężczyzn.

 

Kłótnie o torebki i łzy w toalecie.

Samantha Brick: Jej firma została zrujnowana przez destrukcyjną zazdrość i kłótnie wśród pracowników składających się wyłącznie z kobiet.

 

Była to idealistyczna wizja, która szybko rozbiła się o koszmarną rzeczywistość: ciągłe zrzędzenie, buzujące hormony, niekontrolowane emocje, poszukiwanie uwagi [atencji] i rywalizacja w modzie tak zażarta, że rozerwała mój personel na strzępy.

Kiedy pewnego dnia przeczytałam, że Sienna Miller powiedziała, że nie ma czegoś takiego jak “siostrzeństwo”, to już wiedziałam, o co jej chodzi.

Rozumiem, dlaczego ludzie chcą wierzyć, że kobiety troszczą się o siebie nawzajem – ponieważ w sytuacji, gdy w pracy i w polityce władzę sprawują mężczyźni, trzymanie się razem ma sens.

Był czas, kiedy wierzyłam w siostrzeństwo – ale było to zanim kobiety w stanie wojny doprowadziły mnie do emocjonalnej i finansowej ruiny.

Pięć lat temu pracowałam w Los Angeles jako producent wykonawczy programów telewizyjnych dla czołowych stacji, takich jak MTV. Brzmi to jak praca marzeń i mogłoby tak być – gdybym była mężczyzną.

Praca w telewizji jest notorycznie trudna dla kobiet. Istnieje tam potężna sieć oldbojów, solidny szklany sufit, a większość szefów to mizoginistyczni mężczyźni. [od których można się nauczyć jak spinać tyłek i kończyć zadania]

Stopniowo to, co na początku było tylko marzeniem – czyż nie byłoby wspaniale, gdyby w moim miejscu pracy nie było mężczyzn? – przerodziło się w ekscytujący pomysł. Postanowiłam stworzyć pierwszą całkowicie kobiecą firmę produkcyjną, w której mądre, inteligentne i zorientowane na karierę kobiety mogłyby pracować w harmonii, wolne od brawury płci przeciwnej.

Patrząc z perspektywy czasu, powinnam była wyciągnąć wnioski z mojej przeszłości – w mieszanej szkole średniej byłam gnębiona przez bandę wrednych, wyzywających dziewczyn, więc aż za dobrze wiedziałam, jak paskudne mogą być grupy kobiet.

A pracując w telewizji, poznałam wiele superkonkurencyjnych “wyważaczek drzwi”, które zrobiłyby wszystko, by dostać się na szczyt. Mówiłam sobie jednak, że z właściwymi kobietami praca może być wspaniała.

Tak więc w kwietniu 2005 roku rzuciłam pracę, zastawiłem dom, dzięki czemu uwolniłam prawie 100.000 funtów, i zaczęłam płacić sobie tylko 700 funtów miesięcznie, aby założyć ten utopijny biznes. Pracowałem bardzo ciężko przez 12 lat, miałam duże doświadczenie i dobrą reputację. Co mogłoby pójść nie tak?

 

Wybieranie bitew

 

Zatrudniłam siedmioosobowy zespół pracowników i założyłam biuro w Richmond upon Thames w hrabstwie Surrey, [w Anglii]. Chociaż kobiety, z którymi rozmawiałam, twierdziły, że są zachwycone tym pomysłem, nadal nalegały na wysokie pensje. Pomyślałam wtedy, że to uczciwe – są profesjonalistkami, a ja wiedziałam, że większość z nich jest utalentowana i sumienna, ponieważ już z nimi pracowałam.

Jednak w ciągu tygodnia wytworzyły się dwie kliki: tych, którzy pracowali razem wcześniej, i tych, którzy tworzyli “nowe pomysły”.

Większość dni przynosiła moment, w którym niektóre były zapraszane na przerwę obiadową lub na kawę – a inne nie. Nigdy nie mówiono o tym wprost; odrzucenie było wystarczająco oczywiste.

Nawet kiedy po pracy szliśmy wszyscy do pubu, pozostawały ścisłe podziały, jasno określone według tego, kto gdzie siedział przy stole i kto dla kogo był – lub nie – cywilizowany.

Moda była wielkim dzielnikiem, choć na tym polu bitwy każdy był zdany na siebie. Ubrania, choć brzmi to ohydnie stereotypowo i płytko, stanowiły ogromne źródło złośliwych komentarzy, od chytrych uwag na temat tego, że ktoś wygląda na przesadnie ubranego, po zalety jego sztucznej opalenizny.

Zawsze współczułam każdej, która naiwnie pochwaliła się w biurze nowym nabytkiem, ponieważ wszystkie z uznaniem cmokały ją w twarz, a potem ostro krytykowały, gdy tylko zniknęła im z oczu. Zdarzało się to bez wyjątku.

Moja zastępczyni, Sarah, dyrektor naczelna, po raz pierwszy pokazała, jak bardzo liczy się styl, kiedy ogłosiła konkurs na asystentkę biurową i odmówiła zatrudnienia najlepiej wykwalifikowanej dziewczyny, ponieważ nie potrafiła odróżnić Missoni od Marca Jacobsa. Ta dziewczyna robiłaby herbatę i załatwiała sprawy. Ale nie zaskarżyłam decyzji o jej zatrudnieniu, ponieważ miałam zasadę ostrożnego wybierania bitew.

Biuro było jak mediolański wybieg, ale z konkurencyjnością konkursu Miss World – i nieuczciwymi sztuczkami spotykanymi podczas walk w błocie.

Modowa sprzeczka zakończyła jedną przyjaźń, gdy Sarah i nasza młoda badaczka od rozwoju otrzymały ten sam niespodziewany prezent świąteczny – torbę Chloe Paddington o wartości 900 funtów.

Kiedy w biurze zauważyły pasujące do siebie torby, było to jak strzelanie z pistoletów o świcie. Wymusiły względem siebie kilka komplementów, ale ich relacja nigdy się nie poprawiła, na koszt mojej firmy.

Innym razem, gdy dwie pracownice kupiły takie same dżinsy, jedna z nich oświadczyła: “Będą na mnie lepiej wyglądać, bo ja mam rozmiar osiem, a ona dziesięć”.

Sienna Miller - siostrzeństwo nie istnieje,

Sienna Miller stwierdziła ostatnio, że siostrzeństwo nie istnieje, po tym jak doświadczyła kąśliwych komentarzy ze strony innych kobiet.

Nie trzeba było długo czekać, aby biuro podzieliło się na dziewczyny, które nosiły makijaż, i te, które go nie nosiły. Komentarze tych pierwszych brzmiały zazwyczaj: “Czy ona nie wie, co to jest tusz?” lub “Czy ona kiedykolwiek spotkała się ze szczotką do włosów?”, podczas gdy klan “bez makijażu” był równie kąśliwy, z komentarzami – oczywiście za ich plecami – w rodzaju: “Ludzie w porannym autobusie muszą myśleć, że ona jest prostytutką” lub “Wygląda jak puszczalska”.

Obsesja na punkcie wyglądu sprawiła, że prawie wszystkie pracowniczki były na dietach. Jeśli do jedzenia kupiłam bagietkę z tuńczykiem w majonezie, słyszałam, jak pracownice komentują, że jestem świnią – mam rozmiar 12.

Dwie chude dziewczyny często złośliwie mówiły o największej z nich: “Zabiłabym się, gdybym tak przytyła”. Jedna z asystentek przez kilka tygodni odgrywała się na policji żywieniowej, udając, że kupuje im beztłuszczowe latte. . które w rzeczywistości były pełnotłuste.

Pracownice uważały za dopuszczalne branie wolnego na zabiegi upiększające – i to nie ze swojego urlopu. Jedna dziewczyna regularnie przychodziła późno, ponieważ farbowała włosy, a kiedy o tym wspomniałam, wybuchła oburzeniem. Ale przynajmniej miała jakiś powód; większość po prostu spóźniała się bez względu na wszystko, a gdy wskazywałam na zegar, mówiła: “O tej porze przyjeżdża mój pociąg”.

Z perspektywy czasu widzę, że powinnam była być bardziej surowa. Mój idealizm okazał się zgubny, ponieważ starałam się widzieć w ludziach to, co najlepsze – byłam przekonana, że będą zachowywać się tak, jak się ich traktuje, więc traktowałem wszystkich życzliwie.

 

Złośliwe komentarze

 

Gdybym była bardziej cyniczna, odnosiłabym większe sukcesy.

Często wyjeżdżałem, aby zdobywać kontrakty, ale w biurze praca schodziła na dalszy plan. Na pierwszym miejscu były rozmowy o zakupach, chłopakach i dietach – aha, i złośliwe komentarze moich dwóch badaczek zajmujących się rozwojem, które ostrzyły swoje akrylowe paznokcie na inną pracownicę, Natashę.

Sześć miesięcy po założeniu firmy doszło do spięć, kiedy jedna z badaczek zabrała laptop Natashy i nie chciała go zwrócić. Tego dnia byłam zmuszona odwołać swoje spotkania i wrócić do biura, aby naprawić ich relacje.

Chociaż Sarah, moja dyrektor generalna, była obecna, nie chciała się angażować, ponieważ nie chciała być “złym policjantem”.

Mimo że była odpowiedzialna, przerażała ją perspektywa bycia obgadywaną – wyglądało to tak, jakby w środowisku, w którym pracują tylko kobiety, pracownicy nie byli w stanie zachować swoich określonych ról.

Wkrótce kłótnie stały się codziennością. Zaczynało się od złośliwych uwag między dwiema kobietami, a potem, gdy dołączały się inne, emocje i złość narastały aż do wybuchu – krzyków, wrzasków, przekleństw – po których zawsze ktoś zalewał się łzami.

Wtedy koleżanki zdenerwowanej kobiety szły za nią, aby ją pocieszyć, zostawiając jedną grupę w biurze, a drugą w damskiej toalecie. Obie bez skrupułów obrzucały się wzajemnie wyzwiskami – i nie wykonywały żadnej pracy.

Doszło do tego, że napisałem nawet podręcznik dla pracowników, jak być miłym dla siebie nawzajem. Porady dotyczyły przede wszystkim szacunku dla wszystkich i traktowania ludzi na równi – odpowiedniego odbierania wiadomości telefonicznych, niezależnie od tego, czy wiadomość była do mnie, czy do kogoś młodszego rangą.

Mówiłam też, że w biurze nie powinno się już krytykować ani szeptać. Ale chociaż po przeczytaniu pracownice mówiły, że podoba im się ten pomysł, to nie przyniósł on żadnych zmian.

Wiele z kobiet było agresywnych lub defensywnych, albo jedno i drugie. Te najbardziej agresywne maskowały swoją otwartością wiele niepewności, natomiast te defensywne otwierały się dopiero po sprowokowaniu.

Najgorszym typem, z jakim się zetknęłam, była jednak pasywno agresywna – nie wygląda na złośliwą, ale jest najgorsza z całego stada, bezlitośnie doprowadzając cię do upadku w tak słodki i niefrasobliwy sposób, że nie zdajesz sobie sprawy z tego, co zrobiła, aż jest już dawno po zawodach.

 

Złamane serca

 

Swoje złośliwe słowa ukrywa w kwiecistych frazesach – jedna z moich pracownic powiedziała innej słodko: “Nie chcę być suką, ale po prostu nie mogę znieść przebywania w tym samym pomieszczeniu i oddychania tym samym powietrzem co ty w tej chwili”.

Jednak najpotężniejszą siłą nie był typ osobowości, lecz hormony. Kiedy jedna z kobiet zaczęła starać się o zapłodnienie in vitro, bez ostrzeżenia i bez przeprosin wyładowała swoją wściekłość.

W “tym okresie miesiąca” – co w biurze zatrudniającym wyłącznie kobiety oznaczało, że zawsze któraś była w tym okresie – każdy zły nastrój szybko przenosił się na resztę zespołu, jak gdyby przez osmozę.

Hormony znajdowały się na drugim miejscu jako usprawiedliwienie nieobecności, a zły humor ustępował tylko problemom w życiu miłosnym. Kiedy jedna z kobiet rozstała się ze swoim chłopakiem, w wysłanym do mnie e-mailu przeczytałam od niej, że muszę “być wobec niej w pracy super wyrozumiała i wrażliwa”. Była to prawdziwa królowa dramatu, a jej łzy wylewały się przez tydzień.

Naturalnie jej wrogowie w biurze cieszyli się z jej złamanego serca.

Inna dziewczyna, żonglująca dwoma związkami naraz, często uprzedzała wszystkich w biurze, co  komu powiedzieć, gdy któryś z mężczyzn dzwonił do biura.

Inna kobieta miała nienasycony apetyt na seks i w środowisku, w którym pracują tylko kobiety, nie widziała nic złego w opowiadaniu w otwartym pomieszczeniu o szczegółach swoich maratońskich sesji seksualnych. Często otrzymywałem skargi na jej dosadny język.

Do dziś pamiętam imiona wszystkich partnerów moich pracownic i ich sprawy, ponieważ tak często przeszkadzało nam to w pracy.

Jednak pod względem zawodowym firma jakoś prosperowała.

Zdobyliśmy dwa zamówienia na programy, jeden z ITV i serię w Living TV, więc mogliśmy sobie pozwolić na nowe biura w zachodnim Londynie.

Ale to spowodowało kolejny wybuch ze strony Sary, kiedy zapłaciła za pozwolenie na parkowanie, podczas gdy inna dziewczyna dostała darmowe miejsce od właściciela budynku.

Podczas ostrej kłótni Sarah powiedziała dziewczynie, że przekroczyła swoje uprawnienia, podczas gdy ona odpowiedziała jej, że to było po prostu “trudne”. Nigdy więcej nie rozmawiały.

Efekt braku testosteronu w naszym biurze był jeszcze bardziej widoczny, gdy tymczasowo zatrudniłam dwóch mężczyzn-reżyserów do pracy nad serialem (operatorzy kamer to zazwyczaj mężczyźni ze względu na ciężki sprzęt). Zespół nagle stał się spokojniejszy, bardziej pracowity i mniej zrzędliwy – częściowo dlatego, że był zbyt zajęty flirtowaniem.

Dwie dziewczyny otwarcie podrywały jednego z reżyserów, mimo że miał on dziewczynę na stałe mieszkającą z nim – jego partnerka nie miała szans z ich nieustannym flirtowaniem i została porzucona, gdy jedna z nich zdobyła jego względy.

Kiedy odbywały się spotkania z mężczyznami, pracownice stawały się dzikie, a każda z nich chciała udowodnić, że jest najseksowniejsza w tym pomieszczeniu. Podczas spotkania z męskim komisarzem w Channel 4 jedna z pracownic powiedziała: “Patrzcie na to!”, po czym wsunęła rękę pod biustonosz i pomacała sutki. Zarówno on, jak i ja zaniemówiliśmy.

W tym klimacie nie odważyłam się zatrudnić żadnego mężczyzny, ponieważ rozpraszali moją uwagę i – co gorsza! – bójki, które wywoływali. Nienawidzę tego, jak bardzo brzmi to jak stereotyp, ale obawiam się, że tak właśnie było w moim przypadku.

I chociaż podtrzymuję swój pierwotny powód wykluczenia pracowników płci męskiej – ponieważ w telewizji mają łatwiej – gdybym miała to zrobić ponownie, na pewno zatrudniłabym mężczyzn. Prawdę mówiąc, prawdopodobnie zatrudniłabym wyłącznie mężczyzn.

Zarobienie prawie pół miliona w pierwszym roku działalności powinno oznaczać zysk, ale został on zniwelowany przez wysokie pensje i błędy księgowej. Kiedy zaczęliśmy mieć problemy z przepływem gotówki, Sarah załatwiła sobie zwolnienie lekarskie z powodu stresu na miesiąc. Przyznała się też, że unikała telefonów od osób, którym należała się zapłata, psując w ten sposób reputację mojej firmy.

 

Ekstremalna Odpowiedzialność – Jocko Willink [napisy PL]

 

W tym czasie podróżowałam samolotem między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi, mając do czynienia z niesfornymi pracownicami w Londynie i rozwydrzonymi producentami w Los Angeles.

Nigdzie nie można było znaleźć mojego dyrektora generalnego, rachunki nie były płacone, a napięcie w biurze było wyczuwalne.

Aby wpompować dodatkową gotówkę w firmę, sprzedałem oba swoje samochody, ale było już za późno i zbankrutowaliśmy w marcu 2007 roku, niecałe dwa lata po założeniu firmy.

Choć nie uwolnię się od wszelkiej winy, uważam, że firmę zrujnowała niszcząca zazdrość i kłótnie wśród pracowników składających się wyłącznie z kobiet. Ich egoizm i niepewność siebie doprowadziły do upadku mojej firmy. Kiedy potrzebowałam tak zwanego “siostrzeństwa”, wierzcie mi, po prostu go nie było.

Źródło: Catfights over handbags and tears in the toilets. When this producer launched a women-only TV company she thought she’d kissed goodbye to conflict…

 

Zobacz na: Potrafisz zdefiniować pojęcie “kobiety”? – Matt Walsh
Współczesne kobiety skazane na samotność (samice alfa)
USA: Wzrost gospodarczy oparty na kobietach

 

%d bloggers like this: