Leonard Peikoff: Epistemologia Platona: od Idei Wrodzonych do Poznania Form – Historia Filozofii Zachodniej (część 10 z 50)

Leonard Peikoff: Wprowadzenie do Historii Filozofii Zachodniej (część 1 z 50)
Leonard Peikoff: Metafizyka Platona: Świat Dostępny Zmysłom i Świat Form Idealnych – Historia Filozofii Zachodniej (część 9 z 50)
Jak już wspomniałem, jednym z głównych celów filozofii Platona było przeciwstawienie się sofistom i udowodnienie, że obiektywna wiedza jest możliwa. Ale od razu pojawia się tu pytanie. Jak właściwie możemy poznać Formy [idee]? Przecież tworzą zupełnie odmienny, niematerialny świat, który nie istnieje ani w przestrzeni, ani w czasie. A my przecież jesteśmy tu, na Ziemi, ograniczeni naszymi ciałami i zmysłami. Jak w ogóle mielibyśmy się z nimi zetknąć? Platon odpowiada na to: poprzez myślenie.
Ale pytanie brzmi: jak nasza myśl tutaj może mieć kontakt z Formami tam? Oczywiście „tam” i „tutaj” to tylko metafory, bo Formy nie mają miejsca. Nie są związane z przestrzenią.
Na to pytanie właściwie już częściowo odpowiedzieliśmy w zeszłym tygodniu. Udowodniliśmy, przynajmniej według Platona, że musieliśmy mieć kontakt ze światem Form przed tym życiem. Musieliśmy żyć w świecie Form w poprzednim wcieleniu. Platon uważa, że to udowodnił, dlatego w pełni przyjmuje cały orficko-pitagorejski pogląd: koło narodzin, kolejne wcielenia i ostateczny cel, którym jest wyzwolenie.
W każdym razie nasze dusze znały wszystkie formy, a więc i wszystkie prawa oraz były faktycznie wszechwiedzące przed narodzinami w tym świecie. Jednak gdy dusza zanurzyła się w ciele i została wrzucona w heraklitejski przepływ, przeżyła to, co współcześni psycholodzy nazwaliby traumą narodzin. W wyniku tego dusza zapomniała wszystko, co wcześniej wiedziała. Współczesnym językiem: cała ta wiedza zeszła do nieświadomości, ale nadal tam jest. To wciąż jest w nas. To nadal jest rzeczywiste.
Platon mówi, że to, co nazywamy zdobywaniem wiedzy, w rzeczywistości nie jest przyswajaniem czegoś nowego. To po prostu proces wydobywania z podświadomości lub nieświadomości tego, co już tam istnieje. Wiedza to proces przypominania sobie, reminiscencji; to słynna platońska teoria wiedzy jako reminiscencji, po grecku teoria anamnezy (anamnesis). Anamnesis oznacza po prostu reminiscencję.
Dlatego dla Platona istnieje niewątpliwie wiedza wrodzona, czyli wiedza o rzeczywistości, która rodzi się w nas. Zmysły fizyczne nie służą do zdobywania nowej wiedzy o rzeczywistości. Jaką więc pełnią rolę? Czy Platon uważa, że gdybyśmy małemu dziecku odebrali wzrok, słuch i ogólnie pozbawili je zmysłów, to nadal mogłoby beztrosko pamiętać Formy? Platon twierdzi, że zmysły są nam potrzebne na wczesnym etapie poznania, nie po to, by przekazywać nową wiedzę, lecz by pobudzać naszą pamięć. Najlepsza analogia, jaką mi przedstawiono, brzmi tak:
wyobraź sobie, że po 20, 30 czy 40 latach od ukończenia studiów trafiasz na stary, wyblakły album ze zdjęciami kolegów z roku, a twój wnuk macha nim w tę i z powrotem, więc dostrzegasz tylko przelotnie wyblakłe zdjęcie. Gdybyś nie znał osoby na zdjęciu sprzed tych 20, 30 czy 40 lat, taki bodziec nic by ci nie dał, ale jeśli dobrze ją znałeś, nawet jeśli zupełnie o niej zapomniałeś, ten zniszczony, niedoskonały, ulotny bodziec wystarczy, by ci ją przypomnieć i powiedzieć: „Ach, Jones, pamiętam go, nie myślałem o nim od lat.”
Dla Platona, zasadniczo, tak właśnie jest z całą wiedzą. Widzisz kilka koni i mówisz: „ach tak, „koniowatość”, teraz sobie przypominasz.
Ale po początkowym pobudzeniu wspomnień, dalsza wiedza polega na zwróceniu się do wnętrza, a nie na obserwacji świata zewnętrznego. Chodzi o odwrócenie się od świata zewnętrznego i skupienie na introspekcji, bo wszystko mamy już w sobie. Podstawowe prawdy, prawa i pojęcia są w nas, wystarczy zajrzeć w głąb siebie, odnaleźć je i logicznie wyciągnąć wnioski, bez potrzeby dalszych obserwacji zmysłowych. Ten sposób pojmowania wiedzy nazywamy racjonalizmem.
Ale u Platona mamy już w pełni rozwiniętą odpowiedź na pytanie, które zadawaliście wielokrotnie: jak rozum może działać, jeśli nie opiera się na danych zmysłowych? Heraklit, Parmenides i inni pierwsi filozofowie byli racjonalistami, ale gdybyś ich o to zapytał, nie potrafiliby odpowiedzieć. Platon zna odpowiedź.
Według niego rozum może zdobywać wiedzę niezależnie od zmysłów, bo rodzimy się z wrodzonymi ideami. Od czasów Platona racjonalizm zyskuje pełniejszą definicję. Staje się teorią epistemologiczną, według której wiedzę zdobywa się wyłącznie poprzez rozumowanie z wrodzonych pojęć, a percepcja zmysłowa jest zasadniczo zbędna, chyba że jako bodziec.
Nazywamy to racjonalizmem, bo Platon określił zdolność poznawania uniwersaliów mianem rozumu. To pogląd, że sam rozum może dostarczyć wiedzy niezależnej od zmysłów.
Dla ścisłości dodam, że taka definicja racjonalizmu opisuje filozofów tej szkoły aż do XVIII wieku. Kant w XVIII wieku zaproponował zupełnie inną wersję racjonalizmu, będącą modyfikacją Platona, ale jednak znacząco odmienną. A racjonalizm od XVIII wieku do dziś jest już zupełnie inny i nie zakłada istnienia wrodzonych idei, ale to nie jest temat tego kursu.
Jakie dowody Platon przedstawia na istnienie idei wrodzonych? W zasadzie istnieje tylko jeden argument przemawiający za ideami wrodzonymi, a potem pojawiają się jego różne warianty. Ogólny argument za ideami wrodzonymi, podnoszony przez platoników od czasów Grecji po dziś dzień, brzmi: posiadamy pewien rodzaj wiedzy, której nie mogliśmy zdobyć poprzez obserwację zmysłową, ale skoro ją mamy, musiała pochodzić z innego źródła. Musieliśmy zdobyć tę wiedzę w sposób inny niż przez zmysły, musieliśmy się z nią urodzić, musi być wrodzona. A różne pod argumenty to po prostu określenia rodzajów wiedzy, które według różnych filozofów nie mogły zostać zdobyte przez doświadczenie.
Na przykład Platon wspomina o wiedzy dotyczącej doskonałości, pamiętajcie, mówiłem o tym w zeszłym tygodniu, albo przytacza argument dotyczący porządku wiedzy, czyli ludzkiej zdolności do definiowania i klasyfikowania, co według niego, pamiętajcie, zakłada, że znaliśmy uniwersalia jeszcze przed tym życiem i nie mogliśmy ich uzyskać z jednostkowych doznań zmysłowych.
Podaje też kilka innych równoważnych argumentów. Jeden z najsłynniejszych, choć słabych, pojawia się w dialogu Minos, gdzie Sokrates mówi do właściciela niewolnika:
przyprowadź swojego chłopca, a ten chłopiec jest całkowicie niewykształcony, a ja pokażę wam, że posiada wiedzę o złożonych twierdzeniach geometrycznych, których nikt go nie nauczył. Wydobędę je z niego jedynie poprzez odpowiednie pytania. I zobaczcie sami, nie będę mu niczego tłumaczył, tylko będę go pytał.
I rzeczywiście, Sokrates, zadając kolejne pytania, bez żadnych stwierdzeń, wszystko w formie pytań, doprowadza chłopca do sformułowania złożonego twierdzenia geometrycznego. Sokrates wyciąga z tego morał: widzicie, miał to w sobie przez cały czas, wystarczyło mu tylko o tym przypomnieć. Oczywiście, przez wieki krytycy zarzucali, że Sokrates podsuwał mu odpowiedzi na każdym kroku, robiąc to w formie pytań. To nie jest tak proste jak poniżej, ale chodzi o to: czy nie widzisz, że kąt niektórych trójkątów wynosi 180 stopni? Chłopiec-niewolnik odpowiada: tak, widzę. To nie jest zbyt przekonujące, ale mimo wszystko stało się sławne.
Czy Platon przedstawia jakiś dowód na nieśmiertelność duszy, który jest kluczowym elementem tej teorii? W dialogu 'Fedon’ (Phaedo) podaje cztery słynne dowody na nieśmiertelność duszy. Wspomniałem o jednym z nich w zeszłym tygodniu, był zawarty w drugim i trzecim argumencie, które wam przedstawiłem: dusza musiała istnieć przed ciałem. To w gruncie rzeczy, byłby dowód na nieśmiertelność duszy, gdyby był poprawny, bo jeśli mogła istnieć wcześniej, to równie dobrze może istnieć po ciele, ponieważ sednem argumentu o nieśmiertelności jest udowodnienie niezależności duszy od ciała i Platon by to osiągnął.
W „Fedonie” podaje jeszcze trzy inne przykłady. To bardzo słabe argumenty, więc nie będę zabierał wam czasu na ich omawianie. Jeśli chcecie, chętnie opowiem o nich podczas sesji pytań. W każdym razie jest przekonany, że udało mu się dowieść istnienia wrodzonych idei, co staje się wyzwaniem dla Arystotelesa, by wyjaśnić, jak możliwa jest cała wiedza zakładając, że człowiek rodzi się bez wrodzonych idei i Arystoteles podejmuje to wyzwanie i przechodzi do definiowania każdej kategorii wiedzy, bo — jak mówił Platon — nie możemy jej zdobyć z doświadczenia, więc skąd się bierze; zobaczymy to, gdy zajmiemy się Arystotelesem w przyszłym tygodniu.
Przejdźmy teraz do epistemologii Platona. Przedstawię wam szczegóły kroków, które trzeba przejść, by przypomnieć sobie i rozbudzić całą swoją wiedzę. Platon twierdzi, że trzeba przejść cztery etapy, by od ignorancji dojść do pełnego opanowania całego wszechświata.
Muszę to jednak doprecyzować. Nie chodzi o prawdziwą ignorancję, lecz o „ignorancję” w cudzysłowie, taką jaką ma dziecko, które niczego nie pamięta. Ilustruje to słynną podzieloną linią, która składa się z czterech segmentów, po których się wspinasz. To nazywa się teorią podzielonej linii Platona, ale sama linia nie jest dla nas szczególnie istotna.
Najważniejsze są cztery etapy.
Pierwszy etap nazywa etapem wyobrażania. To etap, w którym jesteś całkowicie nieświadomy, zagubiony i pozbawiony zrozumienia. W kwestii poznania przyjmujesz wszystkie powierzchowne wrażenia za prawdę. Jesteś wtedy jak niemowlę, albo po prostu nim jesteś. Według Platona, to od tego etapu zaczynają niemowlęta. Na tym etapie nie odróżniasz snów od rzeczywistości fizycznej. Jeśli śni ci się, że ktoś cię uderza, budzisz się na niego zły, bo traktujesz sen i rzeczywistość jako coś wymiennego. Patrzysz w lustro, widzisz swoje odbicie lub cień i myślisz, że to inna osoba. Nie potrafisz rozróżnić, nawet nie jesteś w stanie odróżnić obrazów od rzeczywistości materialnej. Innymi słowy, jesteś zalewany nieokreślonym strumieniem bodźców. Moralnie, odpowiednikiem tego pierwszego poziomu wyobrażania sobie jest akceptowanie wszystkiego, czego się zapragnie, bez żadnego zastanowienia.
To w praktyce odzwierciedla moralność zwierzęcia, które po prostu pragnie i idzie zdobyć to, czego chce, nie zastanawiając się nad tym, czy to dobre czy złe, albo sofisty, który robi to samo z filozoficznego przekonania. To najniższy poziom mentalności, jaki istnieje.
Przechodzimy teraz do drugiego etapu, który Platon nazywa etapem wiary lub etapem opinii. Na tym etapie jesteś już starszy, nauczyłeś się rozpoznawać pewne fakty dotyczące świata fizycznego. Potrafisz już odróżnić fakty od fantazji, obiekty fizyczne od snów czy wyobrażeń. Osiągnąłeś też poziom, na którym dokonałeś różnych pojedynczych obserwacji empirycznych. Wyciągnąłeś pewne prymitywne, przybliżone uogólnienia, coś w rodzaju praktycznych zasad. Na tym etapie oczywiście nie wiesz, dlaczego te fakty czy uogólnienia są prawdziwe. Dlatego nie możesz być pewien, że pozostaną prawdziwe w przyszłości. Na przykład zauważyłeś, że jeśli wystarczająco długo obserwujesz jakiegoś człowieka, w końcu umiera. Ale nie masz pojęcia, dlaczego tak jest, że wszyscy ludzie są śmiertelni. To jest po prostu bezpośrednie spostrzeżenie. Albo jeśli specjalizowałeś się w trójkątach i ciągle mierzyłeś ich kąty, niektóre zawsze wychodziły równe 180. Ale przecież kolejny może mieć 179 albo 250 stopni, kto to wie.
Masz tu pewien poziom prawdopodobieństwa, ale to nie jest prawdziwa wiedza. Właśnie dlatego Platon nazywa ten etap stadium przekonania. Wierzysz w pewne rzeczy, ale jeszcze ich nie wiesz. Są też inne powody, dla których na tym etapie nie masz jeszcze wiedzy. Do badania obiektów fizycznych używasz swoich zmysłów. A przecież one nie są rzeczywiste, są sprzeczne, zmienne, nie da się ich poznać, a zmysły bywają zawodne. Z tych wszystkich powodów na tym etapie mamy tylko przekonanie. Moralnym odpowiednikiem tego poziomu byłby przeciętny człowiek, który przyswoił sobie pewien zestaw zasad. Nie powinieneś zabijać, nie powinieneś oszukiwać, nie powinieneś kłamać, ale przez całe życie nie potrafił wyjaśnić, dlaczego. Przez całe życie nie potrafiłby powiedzieć dlaczego ani udowodnić, że są uniwersalne, albo w jakim kontekście są uniwersalne. To po prostu praktyczne zasady zdrowego rozsądku. Zwróć uwagę, że twoja opinia lub przekonanie, Platon używa tych pojęć zamiennie, może być trafne albo nietrafne. Ale nawet jeśli jest trafne, to wciąż pozostaje tylko opinią, przekonaniem. To jeszcze nie jest wiedza.
Trzeci etap, idąc w górę, to etap, który Platon nazywa myśleniem. To moment, w którym zaczyna się nauka, po przejściu przez bodźce poprzedniego etapu możemy odwrócić się od świata fizycznego, całkowicie od świata postrzeganego zmysłami i skupić się na formach, najpierw na pojedynczych, odrębnych formach. I najważniejsze jest to, że za każdym razem, gdy pojmujemy jakąś formę, rozjaśnia ona i wyjaśnia wszystko, co obserwowaliśmy na wcześniejszych poziomach. Gdy tylko zrozumiemy formę, wyjaśnia to, dlaczego reguły, które wcześniej obserwowaliśmy empirycznie, są prawdziwe. To dotyczy każdego poziomu, każdy etap tłumaczy etap poprzedni.
Możemy to zobrazować, wyobrażając sobie na chwilę, że z jakiegoś niezwykłego powodu którego nie mogę sobie przypomnieć, chciałeś zgłębiać cienie konia, konkretnego cienie prawdziwego konia, którego nigdy nie widziałeś. Po prostu obserwowałeś jego odbicie, powiedzmy, w stawie i postanowiłeś je analizować. Rzeczywiście, badając cienie, można się czegoś nauczyć. Cienie mogłyby układać się w określony porządek i byłbyś w stanie rozpoznać, że to na pewno nie banan i tak dalej. Ale nie dowiedziałbyś się zbyt wiele. A wszystko, czego byś się dowiedział, byłoby jedynie zbiorem prostych obserwacji. Cienie poruszają się w taki czy inny sposób, ale dlaczego, tego nie wiesz. Co w ogóle pozwala ci badać te cienie? To, że istnieje prawdziwy, fizyczny koń. Wyobraź sobie, że po latach studiowania cieni nagle widzisz prawdziwego konia, powiedziałbyś: aha, teraz wszystko nabiera sensu. Teraz rozumiem, co robiły te cienie i dlaczego zachowywały się właśnie tak. Wyższy poziom rzuca światło i wyjaśnia niższy. Dokładnie tak samo jest z trzecim poziomem względem drugiego. Dopiero na trzecim poziomie odkrywasz koniowatość. A gdy już do niego dotrzesz i zrozumiesz abstrakcyjną naturę koni jako takich, wtedy wszystko co zauważyłeś na temat konkretnych, fizycznych koni, nabiera sensu i widzisz, że wynika to z samej istoty koniowatości.
Jeśli chcesz zobaczyć przykład trzech etapów na przykładzie konia, to niemowlę byłoby przykładem pierwszego etapu. Nie ma o tym żadnej wiedzy. Nie odróżnia prawdziwego konia od konia z karuzeli.
Drugi etap to na przykład fan wyścigów, który zauważył, że niektóre konie dobrze sobie radzą, a inne nie; ale nie potrafi wyjaśnić dlaczego, więc to tylko kwestia przypuszczeń. Nie umie tego wytłumaczyć, więc to tylko domysły. A trzeci etap to teoretyczny biolog albo, jeśli chodzi o naukę o koniach, hipolog. I on wywodziłby wszystkie wcześniejsze zasady z samej natury konia. A jeśli chodzi o zjawiska mechaniczne, pierwszy etap to laik, który zupełnie nie zna się na mechanice.
Drugim przykładem byłby mechanik garażowy, który kieruje się doświadczeniem zdobytym w praktyce. Wie, że jeśli uderzy w tę część, samochód odpali, a jeśli wleje tu olej, to nie zadziała, ale nie zna przyczyny. Trzeci etap to fizyk teoretyczny, który potrafi wskazać prawa, z których wynikają jego obserwacje empiryczne.
Na poziomie moralnym trzy etapy to na przykład sofista, najbardziej powierzchowny. Drugi etap to przeciętny człowiek, który może mieć poprawne, ale niewyjaśnione przekonania. Trzeci etap to oczywiście filozof moralny, który tłumaczy powody tych poprawnych przekonań.
Ogólna zasada to to, co abstrakcyjne i uniwersalne… To, co ogólne, zawsze wyjaśnia szczegóły i podaje powód dla konkretnego przypadku. Na tym etapie myślenia lub nauki jesteśmy niemal pewni, ale jeszcze nie osiągnęliśmy pełnej pewności.
To jeszcze nie jest prawdziwa wiedza, z powodu, o którym wspomniałem na początku. Mianowicie, dochodzimy tylko do pewnego momentu, a potem napotykamy na ścianę, czyli aksjomaty poszczególnych nauk na tym etapie, które nie zostały jeszcze potwierdzone. To są tylko przypuszczenia, więc cała nasza konstrukcja jest chwiejna i nie stanowi prawdziwej wiedzy.
W ten sposób dochodzimy do czwartego etapu, Prawdziwej Wiedzy, gdzie oczywiście ją pojmujemy. Szczyt, Formę Dobra i wtedy potrafimy rozumować w dół po całym łańcuchu i wykazać, że wszystko, co odkryliśmy, wspinając się, wynika dedukcyjnie z Formy Dobra. W tym momencie mamy prawdziwe zrozumienie wszechświata, trafiamy na wygraną w epistemologicznej loterii.
Są więc cztery etapy, a każdy z nich odpowiada właściwemu rodzajowi przedmiotu.
Etap wyobrażania, którego odpowiednikiem są obrazy. Człowiek jest zagubiony w świecie obrazów, niczym niemowlę.
Etap przekonania, który zajmuje się obiektami fizycznymi.
Etap myślenia, który bada niższe formy.
Etap wiedzy, który pojmuje dobro.
Każdy etap umożliwia istnienie poprzedniego, niższego; wiedza wyjaśnia, dlaczego tak jest i rozświetla niższy etap. Te cztery etapy Platon przedstawił w słynnej przypowieści, czyli alegorii, którą to opowieść wymyślił. Jest naprawdę niezwykła, bo oddaje nie tylko jego epistemologię czy metafizykę, ale też sedno całej filozofii platońskiej. Nie wierzę, żeby gdziekolwiek prowadzono kurs o Platonie, na którym nie opowiada się tej historii, więc chciałbym poświęcić pięć minut, żeby wam ją przedstawić. Nazywa się to mitem lub alegorią jaskini i pojawia się w „Republice”.
Wyobraźcie sobie, że wszyscy znajdujecie się w ciemnej, wilgotnej, ponurej jaskini pod ziemią. I że od urodzenia jesteście więźniami w tej jaskini. Nie możecie wstać ani się ruszyć, jesteście przykuci za szyję i kostki. Możecie patrzeć tylko prosto przed siebie, na ścianę. Za wami stoi grupa ludzi, których nigdy nie widzieliście i których nie znacie, niosą różne przedmioty, a za nimi płonie ogień, który rzuca cienie tych przedmiotów na ścianę przed wami, więc widzicie tylko poruszające się cienie tych przedmiotów na ścianie i zupełnie nie zdajecie sobie sprawy z prawdziwych przedmiotów stojących przy ogniu za wami. Platon twierdzi, że wy, więźniowie jaskini, nieuchronnie uznalibyście te cienie za rzeczywistość.
Nigdy nie widziałeś ani nie wyobrażałeś sobie niczego innego, więc przykładałbyś ogromną wagę do umiejętności rozpoznawania cieni. Powiedziałbym, tu trochę doprecyzowuję, żeby brzmiało bardziej współcześnie, ale to jest myśl Platona, przyznawalibyście doktoraty temu, kto najlepiej rozpoznaje cienie i uczynilibyście go prezydentem kraju oraz obsypali zaszczytami ekspertów od cieni, ponieważ w końcu to oni są uosobieniem umiejętności radzenia sobie z rzeczywistością, jak ją postrzegacie.
Dobrze, teraz — mówi Platon — uwolnijmy jednego z tych więźniów. Na początku jest bardzo sztywny. Siedział tam przez lata, przykuty łańcuchami, więc ruch sprawia mu ból. Gdy wyprowadzamy go na tyły, najpierw musi zasłaniać oczy, bo tam jest bardzo jasno od wielkiego ognia. Jednak po pewnym czasie jego oczy się przyzwyczajają i mówi: więc tak to naprawdę wygląda. Cały czas patrzyłem tylko na cienie, wszyscy byliśmy oszukani. Jest zdumiony, a my mówimy mu: jeszcze nic nie widziałeś.
Teraz prowadzimy go w długą wędrówkę na powierzchnię ziemi, gdzie się wyłania z podziemnego tunelu i dostrzega niesamowity, nowy świat, o którym nawet nie marzył. Jest całkowicie oszołomiony różnorodnością, pięknem i wszystkim, co widzi, w porównaniu do ponurej, ciemnej jaskini. Uświadamia sobie, że to jest prawdziwa rzeczywistość, a świat jaskini to tylko nic nieznaczący dodatek. Oczywiście na początku tutaj nie widzi zbyt dobrze. Musi zasłaniać oczy, bo światło jest tu naprawdę oślepiające. Nie mieli pogody jak w Nowym Jorku. Więc musi patrzeć w dół, co jest dość bolesne, ale po pewnym czasie, przyzwyczaja się do światła i zaczyna się zastanawiać, skąd pochodzi to całe światło?
W końcu spogląda w niebo i dostrzega słońce, olśniewające słońce, które rozświetla wszystko, ostateczne źródło energii i życia. Dotarł do kresu swojej podróży. Teraz pragnie tylko żyć tam, w świecie piękna i słońca, ale czuje, że jego obowiązkiem jest wrócić do jaskini, by oświecić pozostałych więźniów i uwolnić ich od złudzeń. Więc rusza z powrotem, ale potyka się, bo teraz w ciemności słabo widzi. W końcu dociera z powrotem do jaskini i zastaje więźniów, którzy z ożywieniem spierają się o jakiś cień. Wpada do środka i mówi: zapomnijcie o tych bzdurach. To wszystko tylko cienie. Ja widziałem prawdziwą rzeczywistość. Trochę tu koloryzuję, ale o to właśnie chodzi. A pozostali więźniowie pytają: no i jak tam było? A on odpowiada: nie potrafię wam tego opisać. Tego nie da się przekazać słowami. Po prostu nie jesteście w stanie sobie tego wyobrazić. Musicie zobaczyć to sami. Więźniowie są sceptyczni i jeśli uwspółcześnić mit, w zasadzie poddają go testowi zdrowego rozsądku. Uważają, że zwariował. A ponieważ za zdrowie umysłowe uznają zdolność radzenia sobie z rzeczywistością, czyli z cieniami, sprawdzają, jak sobie z nimi radzi. A ponieważ jego oczy odzwyczaiły się od ciemności, nie radzi sobie, ponosi porażkę i zostaje skazany na śmierć, co jest wyraźnym nawiązaniem do tego, co tłum zrobił Sokratesowi. Innymi słowy, są całkowicie oderwani od rzeczywistości.
To jest słynny mit o jaskini. I rozumiecie jego znaczenie.
Cztery etapy — cienie i fizyczny przedmiot z tyłu — odpowiadają pierwszym dwóm etapom: wyobrażeniu i wierze, a wyjście na powierzchnię ziemi odpowiada wstąpieniu do świata idei, a słońce jest oczywiście Formą Dobra. Ludzie uwięzieni w jaskini, którzy wierzą, że to jest rzeczywistość, to większość ludzkości. Ci nieliczni, którzy potrafią wydostać się z jaskini i zobaczyć prawdziwą rzeczywistość, to filozofowie. Oczywiście chodzi o filozofów platońskich, a nie sofistów.
Co to pokazuje? Otóż, zdobycie wiedzy wymaga opuszczenia tego świata, odwrócenia umysłu od tego, co fizyczne, całkowitej zmiany duszy, nastawienia i zainteresowań, opuszczenia półrealnej jaskini cieni. Jeśli pragniesz prawdziwej wiedzy, nie znajdziesz jej w tym świecie. Kolejna kwestia, którą to pokazuje: najważniejsza i ostateczna wiedza to osiągnięcie poznania dobra.
Dopóki tego nie zrozumiesz, nie jesteś w stanie uporządkować swojej wiedzy w spójną wizję rzeczywistości, przez co nie wiesz, jak właściwie żyć, bo nie wiesz, czym jest dobro, jaki jest sens wszystkiego, jaki jest cel. Bez tej wiedzy o dobru nic nie ma sensu, a więc twoje działania są przypadkowe, chaotyczne, często prowadzą do samozniszczenia. Zwróć uwagę, że to bolesny proces.
To trudne, bo — jak pokazuje analogia z Mitem o Jaskini — ciągły fizyczny ból przy przyzwyczajaniu się do światła, to trudne, bo żeby to pojąć, musisz odwrócić się od wszystkiego, co znane, od zmysłów, od świata materialnego i osiągnąć wizję, która jak wspomniałem, wymaga wielu lat coraz bardziej abstrakcyjnego przygotowania. W efekcie większość ludzi nigdy tego nie osiąga. Nie poznają nawet świata idei, nie mówiąc już o poznaniu samej Formy Dobra. Spędzają życie w cieniu. Proszę teraz wykazać się pomysłowością, jeśli uznasz to za konieczne i przewidzieć polityczne konsekwencje tego poglądu. Zadaj sobie pytanie, czy kluczowa wiedza potrzebna do życia jest bolesna, trudna lub nie do przekazania. Jeśli wymaga to mistycznego wglądu, dostępnego tylko nielicznym, to kto będzie miał prawo mówić innym, jak żyć i jak rządzić sprawami politycznymi? Tylko ci nieliczni. To jest epistemologiczna podstawa polityki Platona, do której wrócimy później tego wieczoru. I to jest pierwszy przykład niezmiennego prawa filozofii. Mistycyzm prowadzi do dyktatury.
Jeśli chodzi o przeciwników Platona, wracając do znaczenia mitu o jaskini, gdybyś powiedział Platonowi: nie wierzę w twój świat Form, wierzę w rzeczy fizyczne, które mogę zobaczyć, usłyszeć, posmakować i tak dalej, i to właśnie uznaję za rzeczywiste, to prawdziwy platonik powie, że taka odpowiedź zdradza wszystko. Taka odpowiedź dowodzi, że należysz do nieświadomych mas uwięzionych w jaskini i że próby racjonalnej dyskusji z tobą są beznadziejne. Ale nie musicie się martwić, bo wędrowiec z jaskini obiecuje wrócić i dać wam wszelkie potrzebne wskazówki. To jest sedno platońskiej metafizyki i epistemologii.
Teraz przechodzimy do jego etyki, ale zanim zrobimy to systematycznie, już sam mit o jaskini pokazuje ogólny kierunek, w jakim zmierza etyka Platona.
Jaki będzie cel człowieka moralnego? Oczywiście, celem jest wydostanie się z jaskini i dotarcie do wyższego świata piękna, prawdy i światła.
Jego stosunek do jaskini, czyli do tego świata, będzie pełen pogardy, niechęci i tęsknoty za wyjściem. Jak człowiek w rzeczywistym życiu ucieka z tego świata? Jego ciało jest skazane na pozostanie w tym świecie. Jest fizyczne, należy do świata postrzeganego zmysłami. Tylko dusza może udać się do świata Form, co dzieje się po śmierci. W efekcie ostatecznym celem takiej etyki jest śmierć. Innymi słowy: ucieczka z tego świata, uwolnienie duszy od ciała, od cieni i niedoskonałości. Możecie sądzić, że doszukuję się czegoś w filozofii Platona i krytykuję go z perspektywy etyki obiektywistycznej, dlatego przytoczę wam fragment z „Fedona”. To wypowiedź Sokratesa, oddająca poglądy Platona. Cytuję:
„zwykli ludzie najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, że ci, którzy naprawdę poświęcają się filozofii, sami, z własnej woli, przygotowują się do śmierci i umierania. Jeśli to prawda i przez całe życie oczekiwali śmierci, to naturalnie byłoby niedorzeczne martwić się, gdy ona nadchodzi, na coś, do czego tak długo się przygotowywali i na co czekali. Jeśli ktoś przez całe życie ćwiczył się w życiu jak najbliższym śmierci, czy nie byłoby to dziwne, gdyby przejął się śmiercią, gdy ta w końcu nadejdzie? Prawdziwi filozofowie rzeczywiście traktują umieranie jak swoje powołanie.”
Możecie zapytać: dlaczego więc nie popełnić samobójstwa? Platon odpowiada tak samo jak Orficy przed nim i chrześcijanie po nim. Tworzą ten inny, wspaniały świat, ale gdyby namawiali zwolenników do samobójstwa, trudno byłoby zbudować ruch masowy. Dlatego samobójstwo jest zakazane. Bóg daje, Bóg odbiera — taka jest zasada. Jednak w trakcie życia możesz jak najbardziej uwolnić duszę spod wpływu ciała. Innymi słowy, żyj w sposób ascetyczny. Oto krótki fragment dialogu Fido między Sokratesem a innym filozofem.
„Czy sądzisz, że filozof powinien zajmować się tak zwanymi przyjemnościami związanymi z jedzeniem i piciem? Zdecydowanie nie, Sokratesie. A co z przyjemnościami seksualnymi? Nie, wcale nie. A co z innymi czynnościami, które wykonujemy wobec naszych ciał? Czy uważasz, że filozof przywiązuje do nich jakąkolwiek wagę? Mam na myśli takie rzeczy jak eleganckie ubrania, buty czy inne ozdoby ciała. Czy sądzisz, że je ceni, czy raczej nimi gardzi, jeśli nie są mu naprawdę potrzebne?
Odpowiadam: uważam, że prawdziwy filozof nimi gardzi. A więc ogólnie sądzisz, że taki człowiek nie troszczy się o ciało, lecz na ile może odwraca od niego uwagę i skupia się na duszy? Odpowiedź: tak, to prawda. Jest więc jasne, że jeśli chodzi o przyjemności fizyczne, filozof stara się uwolnić swoją duszę od związku z ciałem bardziej niż inni ludzie, na ile tylko może.”
Już wiesz, że Platon ma wielu zwolenników w tej sprawie, od pierwszych chrześcijan po późnych hippisów. Ich antymaterializm, obejmujący nawet własne ciało i ubiór, to w gruncie rzeczy platonizm. Jednak nie stosują tego podejścia do seksu w taki sposób, jak zalecał Platon. A muszę zaznaczyć, że Platon był pod tym względem znacznie bardziej uporządkowany. Warto też zauważyć, że hippisi kierują się tą samą metafizyczno-epistemologiczną podstawą, którą przejęli od Platona.
Choć czerpali ją bezpośrednio z komiksów, to ostatecznie wywodzi się ona od Platona. Chodzi o przekonanie, że istnieje inna rzeczywistość, wykraczająca poza tę, którą można poznać dzięki mistycznej wizji. Jednak prezentują nowoczesną wersję mistycyzmu, gdzie kluczem do wizji nie są dekady nauki matematyki, lecz jedna dawka LSD.
To po prostu zamiana matematyki na chemię jako najwyższy klucz, która nie zmienia samej filozofii. Tutaj widzicie dokładną analogię, którą Platon wyraźnie wskazuje zarówno w swojej epistemologii, jak i etyce. W epistemologii zmysły cielesne nas zwodzą. Prawdziwa wiedza pochodzi z samego czystego rozumu, oderwanego od tego, co fizyczne. Podobnie jak zmysły cielesne zwodzą nas w epistemologii, tak pożądania cielesne psują nas w etyce. A zatem prawdziwa cnota polega na odrzuceniu fizyczności. Zarówno wiedza, jak i cnota wymagają opuszczenia jaskini. Innymi słowy, opuszczenia tego świata. Widać tutaj wyraźny wpływ pitagorejsko-orficki na Platona.
Przypomnę raz jeszcze: Platon był Grekiem i nie zawsze był całkowicie konsekwentny. Niektóre jego dialogi są znacznie bardziej skupione na sprawach doczesnych. Pisząc jako Grek, należy pamiętać, że grecka cywilizacja była zbyt zdrowa, by powstały w niej takie wynaturzenia, jakie pojawiły się wraz z nadejściem chrześcijaństwa. Przekonacie się o tym, gdy nadejdzie odpowiedni moment w tym kursie.
– Jak mieliśmy pojąć uniwersalia przed narodzinami? W jaki sposób? Wygląda na to, że chodzi o to, iż widzieliśmy doskonałego człowieka, ale jak można zobaczyć wolność? To bardzo trafne pytanie, ale tutaj musisz się na coś zgodzić. Wydaje ci się, że łatwo dostrzec człowieka idealnego, ale pamiętaj, ideał człowieka to szaleństwo, a to nie jest coś fizycznego. Nie ma głowy, jest tylko „głowatość”. I tak dalej. A więc to naprawdę dobre pytanie, na które nie ma odpowiedzi.
Cała epistemologia Platona jedynie cofa pytanie o to, jak zdobywamy wiedzę o pojęciach, o jeden krok. Nie możesz ich zdobyć w tym życiu, zdobyłeś je w innym. Ale wtedy pojawia się pytanie: jak zdobyłeś je w tamtym życiu? A Platon po prostu mówi: zdobyłeś je w jakiś sposób. Tak jest zawsze, gdy wracamy do nad naturalizmu. Dokładnie ta sama zasada dotyczy pytania: skąd się wziął świat? Ludzie sądzą, że mają odpowiedź, jeśli powiedzą, że świat pochodzi od Boga. Ale wtedy oczywiście pojawia się pytanie: skąd wziął się Bóg? I wracamy do punktu wyjścia. Nad naturalizm niczego nie tłumaczy. Dlatego często krytykuje się Platona, że jego teoria nie odpowiada na pytanie, które miała rozwiązać.
– Jak Platon tłumaczy, że konkretni ludzie nie są wszechwiedzący, skoro wszyscy rodzą się z pełną wiedzą? Częściowo dlatego, że ta wiedza pojawia się w naszej nieświadomości. Dlatego potrzeba skomplikowanego procesu, żeby ją wydobyć. Nie ujawnia się samoistnie. To właśnie platońska epistemologia, jak zdobywamy tę wiedzę i czynimy ją rzeczywistą. Sedno sprawy to konieczność przejścia przez złożony proces. Nie pojawia się po prostu znikąd. To proces, który jeśli skupiasz się na świecie materialnym i przyjemnościach cielesnych, po prostu go nie przejdziesz. Zrezygnujesz z tego procesu i zamiast tego skupisz się na pieniądzach, seksie i podobnych sprawach, przez co pozostaniesz nieświadomy przez całe życie. Ale jeśli podążysz za platońską epistemologią i etyką, pewnego dnia osiągniesz pełnię wiedzy. Nie da się tego przeoczyć.
– A pytanie, dla tych którzy nie słyszeli: skąd filozof wie, że zobaczył najwyższą Formę, gdy to się wydarzy?
Odpowiedź całej tradycji platońskiej jest taka, że gdy tego doświadczysz, jest to tak przytłaczające, tak rewolucyjne i tak głęboko poruszające duszę, że nie sposób się pomylić. Na przykład, znasz te hollywoodzkie filmy, w których rozbrzmiewają „dzwonki miłości”? To jednak nic w porównaniu z tym, co się dzieje, gdy doświadczysz Formy Dobra.
– Zgadzam się z platońskim rozróżnieniem między przekonaniem a wiedzą, choć nie z interpretacją, że dotyczą one dwóch odmiennych wymiarów. Uważam, że trzeba rozumieć powód, by coś uznać za wiedzę. Trzeba umieć udowodnić, że tak musi być, opierając się na faktach. To jednak nie wynika z tego. Grecy nie mogli być pewni, że słońce wzejdzie albo że człowiek jest śmiertelny, bo kluczowe jest, co uznajesz za dowód.
– Co uznajesz za odpowiedź na pytanie „dlaczego”? I tutaj najważniejsze z perspektywy obiektywizmu jest to, że wiedza zależy od kontekstu. Możesz być pewny w ramach określonego zakresu wiedzy i poszerzać ją, gdy pojawiają się nowe dowody. Nie musisz znać najnowszych odkryć biologicznych, żeby wiedzieć, że człowiek jest śmiertelny. Nie musisz znać newtonowskiej teorii wszechświata, żeby wiedzieć, że jutro wzejdzie słońce. Jeśli masz dodatkowe pytania dotyczące warunków pewności i natury wyjaśnienia, częściowo omówię je, gdy przedstawię arystotelesowskie spojrzenie na wyjaśnianie, a częściowo poruszę ten temat w wykładzie 12, w kontekście ogólnego zagadnienia, jak można osiągnąć pewność.
– Czy Platon uważa, że nie istnieją stopnie prawdy, a jedynie brak wiedzy lub wszechwiedza? Ostatecznie właśnie tak sądzi. Albo wiesz wszystko, albo nie wiesz nic. Jeśli traktujesz wiedzę w ścisłym znaczeniu, to albo znasz Formę Dobra, albo jej nie znasz. Jeśli nie, to oczywiście masz do czynienia z prawdopodobieństwem, hipotezami, możesz mieć nawet rozbudowane systemy, ale one są jakby zawieszone w próżni. I w tym sensie nie posiadasz prawdziwej wiedzy. Ale oczywiście rozróżnia naukowca, który nie zna Formy Dobra, a mimo to zgromadził mnóstwo danych o świecie pozornym i wiele prawdopodobnych hipotez dotyczących Form, w przeciwieństwie do niemowlęcia; w tym sensie dokonuje więc pewnego rozróżnienia poznawczego.
– Skąd Platon wie, że ostateczną formą jest Dobro, a nie Zło? To dobre pytanie. Nie ma na nie odpowiedzi.
Można powiedzieć tylko jedno: Jeśli już chcesz być uniwersalnym teleologiem, a starałem się wyjaśnić, dlaczego, znacznie zdrowiej być typem platońskim niż jego przeciwieństwem.
Oczywiście istnieje też typ przeciwny, ale nie mógł się pojawić przed XIX wiekiem. Przykładem był Schopenhauer. Schopenhauer uważał, że wszystko dzieje się w złym, nikczemnym celu. Określa się go mianem pesymisty metafizycznego. Twierdził, że celem wszystkiego jest uczynienie życia jak najbardziej nieznośnym. Dlatego według niego ludzie powinni poświęcić wszystko i najlepiej unicestwić cały wszechświat. To bardzo charakterystyczna myśl dla XIX wieku. W porównaniu z tym Platon to prawdziwy miłośnik życia i dobroci.
Zobacz na: Prawdziwy Wyznawca — streszczenie (i cytaty) książki Erica Hoffera The True Believer
Sekta, do której należy wielu, choć nie zdają sobie z tego sprawy
Język Fanatyzmu: językowe sztuczki używane przez sekty
Epistemologia Platona – od Idei Wrodzonych do Poznania Form – Historia Filozofii Zachodniej (część 10 z 50)
https://rumble.com/v75sayu-epistemologia-platona.html
W tej części wykładu Leonard Peikoff omawia platońską odpowiedź na pytanie, jak możliwa jest obiektywna wiedza o Formach (Ideach), skoro są one niematerialne i poza czasem oraz przestrzenią. Platon twierdzi, że poznanie nie jest zdobywaniem nowych treści przez zmysły, lecz „przypominaniem” (anamnezą) wiedzy wrodzonej: dusza miała kontakt ze światem Form przed wcieleniem, a po narodzinach „zapomina”, wiedza pozostaje w nieświadomości i wymaga wydobycia. Zmysły pełnią jedynie rolę bodźców uruchamiających pamięć, po czym poznanie ma charakter introspekcyjno-racjonalistyczny.
Wykład poświęcony jest epistemologii Platona, czyli teorii poznania, tzn. dziedzinie filozofii badającej, czym jest wiedza, jak ją zdobywamy i czym różni się ona od opinii czy przekonania. Leonard Peikoff rekonstruuje platoński system, pokazując zarówno jego wewnętrzną logikę, jak i dalekosiężne konsekwencje metafizyczne, etyczne i polityczne.
Platon chciał odeprzeć sofistów i dowieść, że obiektywna wiedza jest możliwa. Problem polega jednak na tym, że prawdziwym przedmiotem wiedzy – według Platona – nie jest świat zmysłowy, lecz Formy (Idee): byty niematerialne, wieczne i niezmienne, istniejące poza czasem i przestrzenią. Skoro my żyjemy w świecie fizycznym i posługujemy się zmysłami, pojawia się pytanie: jak umysł może poznać to, co niezmysłowe?
Platon odpowiada teorią anamnezy (przypominania). Według niej dusza istniała przed narodzinami w świecie Form i znała całą prawdę. Wcielenie w ciało było dla niej traumą, która spowodowała zapomnienie tej wiedzy. Poznanie nie polega więc na zdobywaniu nowych informacji, lecz na wydobywaniu wiedzy wrodzonej z nieświadomości. Zmysły nie dostarczają wiedzy – jedynie pobudzają pamięć, podobnie jak przelotne spojrzenie na stare zdjęcie może przypomnieć dawno zapomnianą osobę.
Na tej podstawie Platon rozwija racjonalizm: pogląd, że prawdziwa wiedza pochodzi z samego rozumu, a nie z doświadczenia zmysłowego. Zmysły są zawodne i odnoszą się do zmiennego świata pozorów, dlatego nie mogą być fundamentem pewności. Argumenty Platona za ideami wrodzonymi opierają się na tym, że posiadamy pojęcia (np. doskonałości, uniwersaliów, klasyfikacji), których – jego zdaniem – nie da się wyprowadzić z jednostkowych obserwacji. Słynnym, choć słabym przykładem jest dialog Menon, gdzie Sokrates „wydobywa” wiedzę geometryczną z niewykształconego niewolnika za pomocą samych pytań.
Centralną częścią wykładu jest czterostopniowa teoria poznania Platona, przedstawiona w obrazie „podzielonej linii” oraz w Alegorii Jaskini:
— Wyobrażanie (eikasia) – najniższy poziom poznania. Człowiek jest zagubiony w świecie obrazów, cieni i pozorów, jak niemowlę lub więzień jaskini. Nie odróżnia snu od rzeczywistości. Moralnie odpowiada temu życie oparte wyłącznie na impulsach i pragnieniach.
— Przekonanie / opinia (pistis) – poziom zdrowego rozsądku. Człowiek rozpoznaje fakty świata fizycznego i formułuje praktyczne uogólnienia, ale nie zna ich przyczyn. Jego sądy mogą być trafne, lecz pozostają niepewne. To poziom przeciętnej moralności opartej na nieuzasadnionych zasadach.
— Myślenie (dianoia) – poziom nauki i filozofii. Umysł odwraca się od świata zmysłów i zaczyna pojmować Formy, które wyjaśniają fakty obserwowane wcześniej. Abstrakcje tłumaczą konkrety (np. „koniowatość” wyjaśnia zachowanie poszczególnych koni). To niemal wiedza, ale wciąż oparta na nieudowodnionych aksjomatach.
— Wiedza (noesis) – najwyższy etap, osiągany przez poznanie Formy Dobra. Dopiero ona daje pełną, dedukcyjną pewność i pozwala uporządkować całą rzeczywistość. Albo znasz Dobro, albo – w ścisłym sensie – nie posiadasz wiedzy wcale.
Alegoria Jaskini obrazuje ten proces jako bolesne wyjście z ciemności ku światłu. Większość ludzi pozostaje w jaskini cieni, uznając pozory za rzeczywistość. Alegoria jaskini obrazuje przejście od świata cieni do światła prawdy i wskazuje konsekwencje: elitaryzm poznawczy, polityczną władzę „oświeconych” oraz etykę ucieczki od świata zmysłów (asceza, przygotowanie do śmierci). Filozof, który zobaczył prawdę, jest niezrozumiany, a nawet odrzucony przez tłum, co Platon odnosi do losu Sokratesa.
Alegoria jaskini obrazuje przejście od świata cieni do światła prawdy i wskazuje konsekwencje: elitaryzm poznawczy, polityczną władzę „oświeconych” oraz etykę ucieczki od świata zmysłów (asceza, przygotowanie do śmierci).
Leonard Peikoff podkreśla, że platońska epistemologia ma poważne konsekwencje: jeśli prawda jest dostępna tylko nielicznym poprzez mistyczno-intelektualny wgląd, to władza poznawcza i polityczna musi należeć do elity. Stąd platońska skłonność do autorytaryzmu. Ponadto epistemologia ta prowadzi do antymaterialistycznej etyki: ciało, zmysły i przyjemności są przeszkodą w poznaniu i cnocie, a ideałem staje się ascetyczna ucieczka od świata – ostatecznie ku śmierci.
Wykład kończy się krytyką: platonizm nie rozwiązuje problemu źródła wiedzy, lecz cofa go o jeden krok, odwołując się do nadnaturalizmu.
Najnowsze komentarze