Druga opowieść o Echo i Narcyzie – Ostatni Psychiatra

29 października 2012

Druga opowieść o Echo i Narcyzie – Ostatni Psychiatra

Poprawione dla ciebie

Słuchasz uważnie?

I.

To jest historia, którą znasz:

„Narcyz był mężczyzną tak zakochanym w sobie, że zakochał się we własnym odbiciu. Nikt inny nie był dla niego wystarczająco dobry. Wpatrywał się w taflę wody i w końcu zmarniał.”

Ale to nie jest cała historia.

Kiedy Narcyz się urodził, jego matka, Liriope, zaprowadziła go do ślepego wieszcza Tejrezjasza i zapytała o proroctwo: „Czy będzie żył długo?”

Zanim Tejrezjasz został prorokiem, spędził siedem zagmatwanych lat jako kobieta i dokonał dwóch ważnych odkryć na temat kobiet. Po pierwsze: kobiety czerpią większą przyjemność z miłości cielesnej niż mężczyźni. Gdy powiedział o tym Herze i Zeusowi, Hera w gniewie oślepiła go, co doprowadziło do drugiego odkrycia: nie wszystkie kobiety chcą to słyszeć.

Zeus próbował wynagrodzić mu ślepotę, obdarzając go zdolnością widzenia przyszłości. I tak Tejrezjasz dał Liriope zagadkowe proroctwo:

„Będzie żył długo, o ile nigdy nie pozna samego siebie”.

Co to właściwie miało znaczyć?

 

II.

Historia, którą znasz, mówi, że Narcyz był tak piękny, iż wszyscy chcieli z nim być, lecz on wszystkich odrzucał: nie, nie, nie, nie, bo byli za mało dobrzy.

Jedna z odrzuconych kochanek wpadła w furię i błagała Nemesis, boginię zemsty, o odpłatę: „Jeśli Narcyz kiedykolwiek się zakocha, niech ta miłość nie zostanie odwzajemniona!”

Nemesis wysłuchała modlitwy i sprawiła, że Narcyz zakochał się w sobie samym: zaprowadziła go nad zbiornik wody i gdy spojrzał w głąb, zakochał się w tym, co zobaczył. A to, co zobaczył, nie było prawdziwe, więc oczywiście nie mogło go pokochać. Narcyz jednak siedział cierpliwie, bez końca, mając nadzieję, że pewnego dnia ta piękna postać z dna sadzawki wynurzy się i go pokocha.

Zwróć uwagę na tę pierwszą, prostą lekcję: jeśli nikt nigdy nie wydaje ci się odpowiedni, a potem ta jedna osoba, która wydaje się odpowiednia, nie chce ciebie, problemem nie jest ta osoba. Problemem jesteś ty.

III.

Czego nauczyłeś się do tej pory? Myślisz, że zrozumiałeś?

Usłyszałeś historię, usłyszałeś słowa, ale twój umysł ich nie usłyszał, zastąpił je czymś innym. Nawet po tym, jak ci to powiem, będziesz mieć trudność, by to zapamiętać.

Myślisz, że Narcyz był tak zakochany w sobie, że nie potrafił kochać nikogo innego. Ale tak się nie stało. Opowieść wyraźnie mówi coś odwrotnego: on nigdy nikogo nie kochał, a dopiero potem zakochał się w sobie. Widzisz? Ponieważ nigdy nikogo nie kochał, zakochał się w sobie. To była kara Narcyza.

Myślałeś, że Narcyz odrzucał tych wszystkich ludzi, bo był zakochany w sobie, lecz on odrzucał ich wszystkich, zanim pokochał siebie. Pokochał siebie? Czy sądzisz, że Narcyz odrzucał ich, bo uważał się za lepszego? Albo piękniejszego? Skąd miałby wiedzieć, że jest tak piękny? Przecież nawet nie rozpoznawał własnego odbicia! Odrzucał ich wszystkich, ponieważ oni go kochali.

 

IV.

Myślałeś, że Nemesis znaczy wróg. Że to ktoś, kto zawsze jest przeciwko tobie, z kim toczysz największą walkę. Ktoś podobny do ciebie, ale będący twoim przeciwieństwem.

Ale wszystkie te wyjaśnienia to twoje własne kłamstwa, które mają ukryć prawdę: Nemesis to ta, która sprawia, że zakochujesz się w sobie samym. Bez Nemesis nie byłoby historii Narcyza. Bez twojej Nemesis nie masz żadnej historii.

 

V.

Niektórzy próbowali twierdzić, że sadzawka, w którą wpatrywał się Narcyz, była magiczna, że go oszukała, rzuciła na niego urok, sprawiła, że nie mógł oderwać wzroku. Ale to myślenie życzeniowe. Byłoby cudownie móc obwinić sadzawkę tak, jak mężczyzna obwinia kobietę za to, że go „skusiła”. Prawda jest taka, że żadna magia nie była potrzebna. Nemesis musiała jedynie zaprowadzić Narcyza nad zwyczajną wodę, a Narcyz sam siebie ukarał.

Co zrobił Narcyz, gdy zobaczył w tej wodzie coś pięknego? Fantazjował. Śnił na jawie o wszystkich możliwych wersjach tej osoby, o wszystkim, czym ta osoba mogłaby dla niego być. Nie siedział tam latami dlatego, że odbicie miało ładne włosy. Siedział tam, bo marzenia zajmują bardzo dużo czasu.

I jak pisał Owidiusz o kimś innym:

„Lecz im bardziej zaniedbany, tym większa jego miłość; nieszczęsne ciało marnieje, czuwając w smutkach; chudość marszczy skórę, a wszystkie piękne rysy rozpływają się, jakby rozwiane wiatrem – nie zostaje nic poza.”

Poza czym? Jak myślisz, co zostaje? Być może odpowiedź jest inna dla każdego, ale wiem, jakiej odpowiedzi pragniesz: czegokolwiek innego niż nic.

 

VI.

To dziwna historia. Wiesz, że głównym bohaterem jest Narcyz, a jednak tytuł brzmi „Echo i Narcyz”. Dlaczego myślimy, że Echo jest tylko postacią drugoplanową? Kto uczynił Echo postacią drugoplanową?

Echo była nimfą o pięknym głosie, ale mówiła zbyt dużo, więc Hera przeklęła ją tak, że mogła jedynie powtarzać słowa wypowiedziane wcześniej przez kogoś innego. „Och!” – słyszę, jak mówisz. – „Stąd pochodzi słowo echo.” Dorośnij. Myślisz, że to bajki dla dzieci, jak historia o tym, skąd lampart ma cętki? To nie są baśnie. To są ostrzeżenia.

Echo zakochała się w Narcyzie do szaleństwa. Podążała za nim, ścigała go, tęskniła za nim, ale on nie chciał mieć z nią nic wspólnego i odrzucał ją okrutnie. Nawet po śmierci Narcyza wciąż za nim tęskniła, tracąc się w tej miłości, aż w końcu zmarniała, pozostając niczym innym jak tylko głosem.

Być może Narcyz miał rację, odrzucając ją: jaka kobieta kocha mężczyznę wyłącznie za to, jak wygląda? Jaka kobieta kocha mężczyznę bez względu na to, jak źle ją traktuje? Dlaczego Narcyz miałby chcieć takiej osoby? Nie była kobietą z pięknym głosem, w niej nie było niczego poza głosem.

Ale wróćmy do początku jej historii. Nie… do prawdziwego początku. Czy sądzisz, że to sen zaczynający się w połowie? Gdyby tak było, musielibyśmy interpretować go jako spełnienie życzeń, a nie jako ostrzeżenie.

Na początku Echo obserwowała go w ukryciu, lecz Narcyz wyczuł czyjąś obecność i był tym podekscytowany. „Chodź!” – zawołał. „Chodź” – mogła jedynie powtórzyć i pozostała ukryta, co tylko sprawiło, że pragnął jej jeszcze bardziej. Cóż to za tajemnica? Nie mógł jej zobaczyć, ale słyszał jej głos, a w tym niezgłębionym głosie ucieleśniały się wszystkie możliwe miłości, jakie potrafił sobie wyobrazić. Pomagało to, że ta tajemnicza kobieta wiedziała dokładnie, co do niego powiedzieć. Była dla niego idealna pod każdym względem. Była przyczyną jego pożądania.

A potem wyszła z ukrycia. I zobaczył ją.

Czy była piękna? Bez wątpienia. Ale w chwili, gdy ją ujrzał, wykrzyknął z obrzydzeniem: „Ble! Lepiej umrzeć, niż oddać ci siebie w całości!”

Co było z nią nie tak? Nie chodziło tylko o to, że mogła być niższa albo cięższa, niż sobie wyobrażał. Problem polegał na tym, że w tej jednej chwili, gdy jej doświadczył, przestała być czymkolwiek innym.

Lecz nawet jeśli Echo przestała być projekcją, wciąż była odbiciem. Echo, jak wszystkie kobiety, oferowała mężczyźnie wgląd w jego własną duszę, wystarczyło spojrzeć: Jakim jestem mężczyzną, skoro przyciągam taki typ kobiety? Jakim jestem mężczyzną, skoro przyciągam kobietę, która kocha mnie wyłącznie za wygląd? Pomimo tego, jak ją traktuję? Jakim jestem mężczyzną, skoro przyciągam tylko kobiety, które kochają mnie za X? Czy dlatego, że we mnie samym nie ma nic wartościowego poza X? Ale nigdy nie nauczono go zadawać takich pytań. Wprost przeciwnie, nauczono go, by nigdy ich nie zadawał. Jakim mężczyzną jest ktoś, kto przyciąga kobietę zdolną jedynie do powtarzania jego słów? Musi istnieć nazwa na taki typ człowieka i on już ją miał.

Gdyby się nad tym zastanowił, mógłby spróbować się zmienić, albo przynajmniej dostrzec, jak bardzo są do siebie podobni.

I tak jak Echo zmarniała do swojego X — głosu — tak on zmarniał do swojego X: ładnego kwiatu. Nie pozostało nic więcej.

 

VII.

Jak to możliwe, że po tylu wiekach proroctwo Tejrezjasza wciąż nie jest rozumiane?

Proroctwo Tejrezjasza brzmiało: będzie żył długo, jeśli nigdy nie pozna samego siebie.

Co to właściwie miało znaczyć?

Och, Tejrezjasz miał rację: Narcyz rzeczywiście żył długo, choć nie szczęśliwie. Spędził życie samotnie, śniąc na jawie, wpatrując się w sadzawkę i czekając na śmierć.

A jednak to proroctwo wydaje się… błędne. Sprzeczne z greckim duchem, obrazą dla logiki. Czyż „poznaj samego siebie” nie miało być najwyższą cnotą? Będzie żył długo, jeśli nigdy nie pozna samego siebie.

Wyjaśnienie jest jednak banalnie proste. Tak proste, że nikt nigdy go nie dostrzegł, bo jest zbyt przerażające, by o nim myśleć.

Zapomnij na chwilę o tym, czy proroctwo było prawdziwe. Zamiast tego zapytaj: co zrobiliby rodzice, gdyby je usłyszeli?

Gdy Lajos i Jokasta dowiedzieli się, że Edyp ich zgubi, przebili mu kostki i porzucili go w lesie, zapewniając tym samym, że kiedyś rzeczywiście będzie miał powód, by ich zniszczyć. Tak samo, gdy rodzice Narcyza usłyszeli warunek długiego życia swojego dziecka… zrobiliby wszystko, by upewnić się, że nie pozna samego siebie.

Nie wiemy, co dokładnie zrobili Liriope i Kefisos, ale cokolwiek to było, zadziałało. Narcyz nie rozpoznawał nawet własnego odbicia. To człowiek, który nie zna siebie. Człowiek, który nigdy nie musiał spojrzeć na siebie z zewnątrz.

Jak sprawić, by dziecko poznało siebie? Otaczasz je lustrami. „Tak widzą cię inni, gdy robisz to, co robisz. Taki jesteś w ich oczach.”

Poddajesz je próbom:
— w tym jesteś dobry, w tamtym nie;
— ten człowiek jest w tym lepszy od ciebie, ale w innym już nie;
— oto granice, które cię definiują.

Narcyz nigdy nie został wystawiony na prawdziwe niebezpieczeństwo, chwałę, walkę, honor, sukces ani porażkę, jedynie na ich sztuczne wersje, starannie kontrolowane przez rodziców. Nigdy nie pozwolono mu zapytać:

— „Czy jestem tchórzem?”
— „Czy jestem głupcem?”

Aby zapewnić mu nudną długowieczność, jego rodzice nie chcieli jednoznacznej odpowiedzi w żadnym kierunku.

Pozwolono mu żyć w świecie spekulacji, fantazji, „kiedyś” i „co by było, gdyby”. Nigdy nie musiał usłyszeć: „za mało”, „za późno”, „trudno”.

Gdy chcesz, by dziecko kimś się stało, najpierw uczysz je panowania nad impulsami i życia z frustracją. Ale gdy u Narcyza pojawiała się pokusa, rodzice albo mu ją dawali, albo ją przed nim ukrywali, by nie musieć mówić „nie”. Nie nauczyli go oporu wobec pokusy. Nie nauczyli go radzenia sobie z brakiem. A już na pewno nie nauczyli go, jak nie pragnąć tego, czego nie można mieć. Nie nauczyli go nawet, jak pragnąć.

W efekcie przestał mieć pragnienia i zaczął pragnąć samego uczucia pragnienia.

Nemesis miała więc łatwe zadanie. Wystarczyło cofnąć proces: pokazać mu coś, co nie odwzajemni jego miłości i był złapany.

Rodzice Narcyza byli półbogami. Czy naprawdę nie wiedzieli, jak wychować dobrego syna, co powinien zrobić właściwy rodzic? A jednak posłuchali szarlatana. Dostali bezsensowną informację od rzekomego eksperta, porzucili zdrowy rozsądek i stworzyli potwora, który przyniósł śmierć co najmniej jednej osobie i nieszczęście wszystkim pozostałym.

 

VIII.

Wiem, co myślisz. Jesteś obywatelski, cyniczny, sceptyczny. Nie kupujesz całego tego gadania o przeznaczeniu. Zastanawiasz się, czy to w ogóle prawda, że niekochanie innych poprzedza kochanie wyłącznie siebie, wydaje ci się to odwrócone. Myślisz: co ta dziewczynka właściwie wie? Przecież to nie ona to napisała. (Czy aby na pewno?)

Zastanawiasz się też, czy to prawda, że to rodzice tworzą narcyzm, który potem dręczy ich dzieci przez całe życie. Czy to pasuje do twoich własnych doświadczeń? Próbujesz cofnąć się pamięcią do swojego dzieciństwa.

Mam rację?

A to oznacza, że nie wyciągnąłeś wniosku. I proszę, znowu myślisz o sobie. Twoim pierwszym odruchem nie było: „czy ja robię to swoim dzieciom?” albo „jak powinienem postępować inaczej?”. Twoim odruchem było zastanawianie się nad własną naturą.

Morał historii Narcyza, opowiedzianej jako ostrzeżenie właśnie dla tych, którzy nie chcą jej słuchać w tej formie jest taki, że nie ma znaczenia, jak Narcyz się taki stał. Znaczenie ma tylko to, co zrobił.

A to, co zrobił, to nic.

 

IX.

Mówią mi, że powinienem tu skończyć, że masz już dość. Ale pozwól, że powiem ci jeszcze jedną rzecz: w tej historii jest sekret. Potrafisz zgadnąć, jaki?

Zamknij oczy.

Wyobraź sobie tę scenę jako wielki obraz na ścianie. Jest Narcyz, siedzący przy sadzawce, z głową pochyloną w dół, leniwie mieszający wodę dłonią, pogrążony w marzeniach. Wokół drzewa, trawa, niebo. Za nim stoi Nemesis, z założonymi ramionami, obserwująca karę.

Teraz przyjrzyj się uważnie wyrazowi jej twarzy. Jest w niej coś dziwnego. Spójrz dokładnie w jej oczy.

Ona wcale nie patrzy na Narcyza, tylko wydaje się, że na niego patrzy. W rzeczywistości patrzy… prosto na ciebie.

Tak. Ta historia nie jest o Narcyzie. Zawsze była o tobie. Nigdy nie było obiektywnego dystansu, z którego mógłbyś ją obserwować.

To wszystko było pewnego rodzaju maskaradą.

Starożytni nie opowiadali tych historii, żeby zabić czas, nauczyć dzieci morału czy wyjaśnić pochodzenie słowa „echo”. Myślisz, że wzięliśmy ich popkulturę i zrobiliśmy z niej literaturę? Te opowieści były medytacjami, studiami przypadków: co ty w nich widzisz?

Sekret historii Narcyza polega na tym, że historia jest sadzawką. To twoja sadzawka. Co w niej widzisz? To jednocześnie odbicie i projekcja.

Ale znasz stare powiedzenie: gdy wpatrujesz się w sadzawkę, sadzawka patrzy także w ciebie. Co ona widzi, gdy patrzy na ciebie? Jak cię ocenia?

Spójrz za siebie. Nemesis tam jest. Potrafisz zgadnąć, jaka będzie twoja kara?

Otwórz oczy.

Dostałeś drugą szansę.

Nic z tego nie jest prawdziwe.

Źródło: The Second Story Of Echo And Narcissus

 

Zobacz na: Czy narcyzm da się wyleczyć?
Narcyzm i Psychopatologia – Ostatni Psychiatra