Gra Bety – Rollo Tomassi
2 wrzesień 2011

Zanim przejdę do właściwej części, pozwólcie, że zdefiniuję kilka terminów tak, jak sam je rozumiem. Wraz z popularnością bloga Roissy’ego i kilku innych pojawił się nowy trend używania pojęć alfa i beta (a czasem omega) do opisywania określonych typów mężczyzn we współczesnej kulturze. Chcę jasno zaznaczyć, że traktuję te pojęcia jako nastawienia umysłowe, podczas gdy terminy takie jak Przeciętny Sfrustrowany Frajer czy DJ są raczej stanami bycia.
Na przykład alfa może jednocześnie być Przeciętnym Sfrustrowanym Frajerem w kontekście relacji z kobietami (tzw. „papierowy alfa”). Z kolei mężczyzna typu beta może być zamożny i mieć wysoki status społeczny, jeśli jego warunki i okoliczności mu to umożliwiły (często przypadkowo). Niektóre stany wymagają określonych nastawień jak pozytywny, męski stan wymaga mentalności alfy, a inne nie. Nie popełniaj też błędu utożsamiania sukcesu (osobistego czy zawodowego) z mentalnością alfy. Jest wiele „alf” widywanych przy atrakcyjnych kobietach, ale nie czyni ich to automatycznie ludźmi wszechstronnie rozwiniętymi.
Ja sam traktuję pojęcia alfa i beta jako podświadome energie lub postawy, które przejawiają się w naszych myślach, przekonaniach i działaniach.
Gra Bety
Mając to na uwadze, chciałbym zaproponować koncepcję Gry Bety. Skoro używamy terminologii alfa/beta, warto zrozumieć jej pochodzenie. Każdy, kto ma choć podstawową wiedzę o hierarchiach społecznych w świecie zwierząt, zna zasadę istnienia osobników alfa i beta w grupie. Alfy to zazwyczaj samce posiadające najlepsze cechy genetyczne i umiejętności behawioralne, które wynoszą je na szczyt potencjalnej puli rozrodczej.
Co ciekawe, w badaniach naukowych rzadko mówi się wprost o „betach”, to pojęcie w żargonie Podrywu jest raczej pewną umowną konstrukcją. Mimo że przenoszenie tych terminów na relacje międzyludzkie bywa subiektywne, nietrudno dostrzec analogie. Widzimy podobieństwa zarówno w strategiach krótkoterminowych, jak i długoterminowych, które przypominają nasze własne zachowania prokreacyjne.
Podobnie jak w świecie zwierząt, samce beta musiały wykształcić alternatywne strategie działania w warunkach silnej konkurencji ze strony alf. W praktyce oznacza to, że mężczyźni typu beta rozwijają metody mające na celu „podkradanie” potencjalnych partnerek z „haremu” alfy lub przynajmniej z jego postrzeganego, potencjalnego haremu.
Identyfikacja
Gra bety koncentruje się przede wszystkim na identyfikowaniu się z kobietami i dopasowywaniu do nich, aby zwiększyć szanse na nawiązanie relacji. Jednak idzie to dalej. Metodologia zakłada, że beta powinien być postrzegany jako ktoś wyjątkowy (lub przynajmniej odmienny) względem „typowych” samców alfa, których kobiety naturalnie preferują.
To jest początek schematu myślowego „nie taki jak inni faceci”, który beta próbuje wywołać w kobiecie będącej obiektem jego zainteresowania.
Z powodu niemożności konkurowania z rywalem typu alfa na poziomie fizycznym, musi on prowadzić walkę psychologiczną na własnych zasadach. Oznacza to przekonanie wybranej kobiety, że jej najlepszą inwestycją rodzicielską powinien być właśnie on (zgodnie z jej deklarowanymi wymaganiami), ponieważ lepiej ucieleśnia jej długoterminowe kryteria. Beta upodabnia się do niej (i do kobiet ogólnie), aby zmaksymalizować kompatybilność oraz poczucie znajomości z nią i z tym, co kobiece.
Proces tej identyfikacji jest następnie wzmacniany przez kobiece normy społeczne, które przyjmuje. Społeczeństwo o charakterze „kobiecym” (zarówno kobiety, jak i mężczyźni beta) nagradza go za coraz większe dopasowanie do swojego ideału, czyli bycie bardziej jak archetypowa kobieta: wrażliwy, empatyczny, emocjonalny, szukający bezpieczeństwa itd. Co więcej, przyjmuje on wręcz kobiecą reakcję oburzenia wobec wszystkiego, co nie wpisuje się w perspektywę korzystną dla kobiet. Wynosi kobiety na piedestał, sam się umniejsza, by one mogły „być więcej”, a w zamian zwiększa szanse, że kobieta będzie skłonna się z nim związać.
To jest zasada – niekoniecznie rzeczywistość. W pewnym sensie jest to mentalność „ratownika kobiet” rozciągnięta na szeroką skalę. Błąd polega na założeniu, że podobieństwo przyciąga. Nie rozumieją, że przyciągają się przeciwieństwa i że większość kobiet nie chce wiązać się z kimś, kto jest ich kopią.
Mężczyźni wychowywani na wybrakowane kobiety – Rian Stone
Dyskwalifikacja
Gdy pojawia się konkurent o wyższym statusie, naturalną, podświadomą reakcją obu płci jest jego jak najszybsze zdyskwalifikowanie jako potencjalnego partnera prokreacyjnego. W świecie zwierząt zwykle oznacza to pokaz godowy albo otwartą agresję. U ludzi wygląda to podobnie, ale wymaga więcej subtelności.
„Zobacz na nią, pewnie jest puszczalska skoro tak się ubiera/zachowuje” albo „No dobra, jest przystojny, ale tacy faceci to zwykle pedały” – to przykłady standardowych społecznych narzędzi dyskwalifikacji. Chodzi o podważenie przeciwnika na najbardziej podstawowym poziomie – jego seksualności. Innymi słowy, zasianie wątpliwości co do jego zdolności prokreacyjnej jako partnera.
Choć większość mężczyzn (zarówno alfa, jak i beta) stosuje podobne próby dyskwalifikacji, metoda bety wynika z jego potrzeby utożsamiania się z kobiecą perspektywą. W praktyce oznacza to używanie „kobiecego” stylu dyskwalifikacji, opartego na empatii i identyfikacji z kobietą, którą chce przyciągnąć. Rywal może nie być homoseksualny, ale zostaje przedstawiony jako gorszy, ponieważ rzekomo gorzej rozumie kobiety i mniej się z nimi utożsamia.
W przypadku rywali typu alfa pole jest już przygotowane przez kobiece normy społeczne, beta musi tylko „zasiać ziarno”. Fakt, że alfa często ucieleśnia cechy przeciwne temu, co beta przyjął, dodatkowo napędza tę strategię. Kobiety według tej narracji, nie są zainteresowane „macho twardzielem”, lecz chcą mężczyzny miłego, troskliwego i potrafiącego słuchać.
Naturalną reakcją bety jest więc wyolbrzymienie tej różnicy: alfa to prymitywny neandertalczyk, zgorzkniały mizogin, niedojrzały dzieciak w ciele dorosłego, z kruchym ego, który chce tylko seksu i niczego więcej. Jest dokładnym przeciwieństwem tego, czego kobiety, przynajmniej deklaratywnie, oczekują od partnera. Dlatego musi zostać ośmieszony, tak jak kobiety ośmieszają, za swoją „toksyczną”, przesadzoną męskość.
Co więcej, beta musi sprawić, by alfa wydawał się „pospolity”, a jednocześnie sam musi wyglądać na wyjątkowego. Aby skutecznie zdominować samca alfa w grupie, beta musi demonstrować swoją empatię wobec kobiecości, a kobieta musi to docenić, inaczej cały wysiłek idzie na marne (co zwykle właśnie się dzieje). Nie jest to tylko mechanizm ochrony ego, ale także postrzegane narzędzie do osiągnięcia upragnionej seksualnej wzajemności i uznania.
Mężczyzna jest swoim własnym sędzią
Moralność jako arena rywalizacji statusowej
Interpretacja
To wszystko zaledwie zarys tego, jak rozwinęła się Gra Bety. Z pewnością istnieje więcej metod, które bety stosują, by zwiększyć swoje szanse prokreacyjne, na myśl przychodzą choćby różne fetysze i preferencje seksualne. Wszystkie te strategie mają jednak wspólny rdzeń: potrzebę rozmnażania się pod presją konkurencji.
Większość opisanych tu mechanizmów, a szczególnie identyfikacja z kobiecością, z czasem zostaje głęboko uwewnętrzniona i związana z ego. Dochodzi do tego, że nawet w warunkach względnej anonimowości (np. w internecie), beta trzyma się swojego modelu myślenia, nawet gdy napotyka racjonalne i empiryczne dowody, które temu przeczą. Robi to z jednego powodu, gdzieś istnieje szansa, że jakaś kobieta, potencjalna partnerka, przeczyta jego wypowiedź i uzna go za atrakcyjnego. Dla niego „gra” nigdy się nie kończy, nawet jeśli oznacza to ignorowanie własnych błędów.
Gra Bety przypomina chłopca, który w meczu „chłopcy kontra dziewczyny” postanawia grać w drużynie dziewczyn. Myśli, że dzięki temu zyska ich sympatię, podczas gdy w rzeczywistości staje się dla nich jedną z „koleżanek” do chichotania.
Każdy w pewnym sensie ma swoją „grę”. Nie żyjemy w próżni, nasze wyobrażenia o uwodzeniu są kształtowane przez otoczenie i doświadczenia. Skuteczność tej gry może być różna, ale prędzej czy później każdy mężczyzna przyjmuje jakąś strategię dopasowaną do swoich warunków i środowiska.
Nawet zaawansowani praktycy Podrywu muszą dostosowywać swoją grę do różnych sytuacji, innych klubów, typów kobiet, poziomów społeczno-ekonomicznych czy krajów. Wymagana jest adaptacja i improwizacja.
To samo dotyczy bety, ale różnica polega na tym, że beta ma tendencję do myślenia w kategoriach jednego uniwersalnego rozwiązania. O ile często mówi się, że społeczność Podrywu może tworzyć „społeczne roboty” działające według schematów, to w rzeczywistości to właśnie beta operuje najbardziej sztywnym i zakorzenionym skryptem. Trzyma się tego, co kiedyś zadziałało i co zostało przez otoczenie wzmocnione, rzadko od tego odchodząc.
Źródło: Beta Game
Zobacz na: Hierarchia społeczno-seksualna – Vox Day
Nadmierna pewność siebie jest sercem gry
Tryb Pierwszy – Alan Roger Currie
Psychologia Kukoldztwa i Przyprawiania Rogów
Bojownicy o Sprawiedliwość Społeczną jako Podstępne Jebaki – Gad Saad
Najnowsze komentarze