Gra w Przyjaźń – Rollo Tomassi

19 wrzesień 2011

Gra w przyjaźń – Rollo Tomassi

Kobiety mają chłopaków i „koleżanki”. Jeśli z nią nie sypiasz, jesteś jej koleżanką.

„Rollo, jak wyjść ze strefy przyjaźni?” Nigdy do niej nie wchodź.

Kobiety używają od setek lat odrzucenia typu „Zostańmy tylko przyjaciółmi”, ponieważ pełni ono funkcję ochrony ich ego. W mniejszym lub większym stopniu kobiety potrzebują uwagi, a im więcej jej mają, tym większego doświadczają potwierdzenia [afirmacji], zarówno na poziomie osobistym, jak i społecznym. Odrzucenie w formie „Zostańmy tylko przyjaciółmi” jest konwencją społeczną, która klasycznie pozwala kobiecie odrzucić mężczyznę, a jednocześnie zachować jego dotychczasową uwagę. Dodatkowo przenosi odpowiedzialność za odrzucenie na niego, ponieważ jeśli odmówi „propozycji przyjaźni”, to on staje się odpowiedzialny za zakończenie tej relacji.

Oczywiście dziś może się to dla kobiet obrócić przeciwko nim, ponieważ standardową reakcją Przeciętnego Sfrustrowanego Frajera jest przyjęcie odrzucenia typu „Zostańmy tylko przyjaciółmi” w błędnej nadziei, że „udowodni” swoją wartość i zasłuży na jej intymność, stając się idealnym „zastępczym chłopakiem”, spełniając wszystkie jej potrzeby uwagi i lojalności bez żadnych oczekiwań wzajemności z jej strony. Warto też zauważyć, że sytuacja ta jest analogiczna do tego, gdy mężczyźni traktują kobiety jako „dupę na boku”, zaspokajając swoje potrzeby seksualnej dostępności bez jakichkolwiek zobowiązań. Nie trzeba dodawać, że w takim układzie nowy „przyjaciel” zostaje sprowadzony do roli emocjonalnie wspierającego odpowiednika Bety wobec obojętnego Alfy, z którym ona regularnie sypia, a potem na niego narzeka, co potocznie nazywa się „emocjonalną tamponadą”.

Odrzucenie typu „Zostańmy tylko przyjaciółmi” pełni też funkcję ochrony ego kobiety w tym sensie, że oferując mu tę pozorną gałązkę oliwną „przyjaźni”, może spokojnie zasnąć, wiedząc, że ani ona sama, ani jej otoczenie nie będą o niej myśleć gorzej. W końcu zaproponowała przyjaźń, prawda? Dzięki temu zostaje zwolniona z poczucia winy i odpowiedzialności za jego emocje, jednocześnie mogąc zachować z nim pozornie przyjazne relacje.

Mężczyźni otrzymują odrzucenie typu „Zostańmy tylko przyjaciółmi” w wyniku pewnego procesu. To są faceci z mentalnością „najpierw przyjaźń”; ci, którzy kładą zbyt duży nacisk na jedną kobietę i czekają na „idealny moment”, by spróbować przejść do intymności. Wtedy jej najwygodniejszą formą odrzucenia (buforem) jest „Zostańmy tylko przyjaciółmi”. Jest to dla niej tym łatwiejsze, że sam sposób, w jaki on do tego momentu dochodził, przygotował pod to grunt.

Praktycznie wszyscy mężczyźni, którzy dochodzą do momentu odrzucenia typu „Zostańmy tylko przyjaciółmi”, wpisują się w jakąś odmianę tego, co nazywam mentalnością snajpera. Cierpliwie czekają na jeden cel, ignorując wszystkie inne, i nieustannie próbują udowodnić swoją wartość. co oznacza, że budują komfort i starają się być najpierw przyjaciółmi, a dopiero potem partnerami. W istocie wierzą, że „odseksualizowanie się” uczyni ich bardziej atrakcyjnymi (bo nie będą jak „inni faceci”), ponieważ uwierzyli w ideę, że kobieta musi najpierw czuć się przy nich komfortowo, zanim oni zainicjują intymność. Gdy taki Przeciętny Sfrustrowany Frajer w końcu zbierze się na odwagę, by zrobić krok dalej i uzna, że ona „powinna już czuć się wystarczająco komfortowo”, by zobaczyć w nim materiał na chłopaka, snajper oddaje strzał.

Problem z tym procesem polega na tym, że pomija on kluczowe etapy budowania atrakcyjności oraz niezbędne napięcie i dyskomfort seksualny potrzebne do intymności, przechodząc od razu do ciepłej, znajomej, wygodnej (i ostatecznie anty uwodzicielskiej) relacji, czyli dokładnego przeciwieństwa pobudzenia. Jeśli spojrzeć na to w kategoriach seksu, jest to etap tuż po orgazmie, kiedy chce się przytulać, tulić i zanurzyć w poczuciu bezpieczeństwa wywołanym oksytocyną. To przeciwieństwo fazy pobudzenia, napędzanej testosteronem, pełnej napięcia, potu i niepokoju, która poprzedza rozładowanie.

W kontekście „przyjaźni” i mentalności snajpera oznacza to, że pominąłeś fazę pobudzenia i przeszedłeś od razu do komfortu. Jesteś postrzegany jak pluszowa zabawka, którą można przytulić, a potem odłożyć na łóżko. Dlatego gdy ta dotąd platoniczna „maskotka” nagle, wbrew oczekiwaniom, „dostaje wzwodu” i mówi: „myślę, że powinniśmy być ze sobą bardziej intymni”, jej reakcją jest przekonanie, że wszystko, co robiłeś do tej pory, było wielką manipulacją. „Boże, przez cały ten czas chodziło ci tylko o seks?”

Jej najbardziej przewidywalną reakcją jest wtedy odrzucenie typu „Zostańmy tylko przyjaciółmi”. Pole zostało już przez ciebie przygotowane, dla niej to tylko jeden, bardzo łatwy krok, by pozostać w tym zawieszonym stanie komfortu: „czy nie możemy po prostu zostać przyjaciółmi?”. A potem cykl się powtarza. Przeciętny Sfrustrowany Frajer wierzy, że „Zostańmy tylko przyjaciółmi” to szczera oferta (a nie odrzucenie) i wraca do mentalności snajpera. Uzna, że nie był wystarczająco przekonujący, by udowodnić swoją wartość, więc ponownie zaczyna się starać być idealnym chłopakiem, aż po jakimś czasie znów spróbuje przejść do intymności. I tak w kółko, aż ona wejdzie w relację z „prawdziwym” chłopakiem albo on znajdzie nowy cel, gdy zrozumie, że jego starania wobec dziewczyny od „Zostańmy tylko przyjaciółmi” nie przynoszą efektów.

Problem z wieloma radami dotyczącymi „strefy przyjaźni”, które dają kobiety, polega na tym, że podważają one fakt, czy „Zostańmy tylko przyjaciółmi” jest rzeczywiście odrzuceniem, czy jednak autentyczną propozycją przyjaźni. Na co odpowiem: jedynym powodem, dla którego „strefa przyjaźni” jest tak powszechnym problemem od lat, jest to, że ten schemat powtarza się nieustannie i niemal zawsze kończy się tak samo – odrzuceniem. Zachowanie kobiety jest zawsze jedynym wiarygodnym wskaźnikiem jej intencji. Skoro więc odrzucenie typu „Zostańmy tylko przyjaciółmi” tak konsekwentnie prowadzi do identycznych rezultatów (co potwierdzają tysiące podobnych historii mężczyzn), rozsądną reakcją jest dostosowanie się do tego faktu.

Medium [prezentowane zachowanie] jest przekazem [wiadomością]

Domyślną reakcją mężczyzny powinno być wycofanie się z sytuacji „Zostańmy tylko przyjaciółmi”. Dlaczego? Bo działa to na jego korzyść niezależnie od tego, czy ona go testuje, czy rzeczywiście odrzuca. Jeśli ma dość pewności siebie, by odejść z relacji naładowanej napięciem seksualnym, pokazuje, że potrafi podejmować decyzje i nie pozwala sobą manipulować. Innymi słowy, zostawia ją z wrażeniem, że to on jest nagrodą, że ma inne, lepsze opcje i że jest na tyle pewny siebie, by wycofać swoją uwagę. Tym samym przechodzi każdy ewentualny test z jej strony, a jednocześnie przenosi odpowiedzialność za ewentualne odnowienie kontaktu na nią (gdzie zresztą powinna być od początku).

Jeśli rzeczywiście zmieni zdanie (co przecież należy do niej) i użyła „Zostańmy tylko przyjaciółmi” jako formy odrzucenia, on i tak zyskuje wszystko powyższe oraz zasiewa w niej „ziarno wątpliwości” co do jej pierwotnej oceny jego atrakcyjności. A nawet jeśli ona naprawdę nie jest nim zainteresowana, on odchodzi na własnych nogach, a nie na kolanach, zamiast grać rolę „przyjaciela” i marnować kolejne miesiące czy lata, które mógłby znacznie lepiej wykorzystać z bardziej obiecującymi kobietami.

To w gruncie rzeczy jedna z nielicznych sytuacji typu wygrana-wygrana dla faceta, kiedy decyduje się całkowicie wycofać swoją uwagę, gdy spotyka się z „Zostańmy tylko przyjaciółmi”. Kobiety doskonale wiedzą, że taka sytuacja wywiera na nim presję społeczną, by przyjął coś, co w praktyce jest ultimatum oparte na negatywnym odbiorze społecznym i jest to cholernie mocny test, niezależnie od jej rzeczywistych intencji. Jeśli facet odrzuci jej propozycję przyjaźni, to on wychodzi na dupka, nie ona. Ale ten, który zrobi to, co podpowiada mu zdrowy rozsądek i instynkt, będzie tym, który odniesie sukces, z nią, z innymi kobietami i sam ze sobą.

Naturalną skłonnością człowieka jest unikanie konfrontacji. Gdy mężczyzna próbuje przejść z kobietą do intymności, sytuacja staje się konfrontacyjna. Jeśli kobieta nie jest pewna, czy dany mężczyzna jest dla niej seksualnie akceptowalny, sięga po psychologiczno-społeczne, wyuczone mechanizmy, by tę konfrontację rozbroić. Najlepiej, jeśli są to techniki wcześniej sprawdzone i skuteczne, dlatego reakcja typu „Zostańmy tylko przyjaciółmi” jest odgrywana przez pokolenia kobiet w różnych kulturach. Po prostu działa, w większości przypadków. Podobnie działa tzw. „zastrzeżenie o chłopaku”, gdy kobieta niby mimochodem wplata w rozmowę, że ma partnera, by z wyprzedzeniem ostudzić zainteresowanie potencjalnego adoratora. To w zasadzie prewencyjna wersja „Zostańmy tylko przyjaciółmi”.

To właśnie mężczyzna, który nie godzi się na takie konwencje, robi na kobietach najsilniejsze wrażenie pewności siebie. Idzie to wbrew temu, do czego skłania nas nasza natura, unikać konfliktu, nie robić zamieszania, „bądź jej przyjacielem” itd. Odmawiając przyjęcia „Zostańmy tylko przyjaciółmi”, jasno pokazujesz, że potrafisz konfrontować się z sytuacją, rozumiesz jej motywacje i masz na tyle pewności siebie, by to zamanifestować. To nie tylko buduje w jej oczach obraz kogoś zdolnego do zapewnienia bezpieczeństwa, ale też sugeruje przyszłą stabilność i pewność. Problem większości facetów polega na tym, że trudno im wprowadzić to w życie i uczynić z tego domyślną reakcję, ponieważ nasza biologia popycha nas raczej do unikania konfliktu niż do wchodzenia w społecznie niewygodne sytuacje, które jednak, jeśli się na nie godzimy, subtelnie działają na naszą niekorzyść.

Źródło: Playing Friends

 

Zobacz na: Tryb Pierwszy – Alan Roger Currie
Dystans osobisty
Suwerenny Dżentelmen
Mit bratniej duszy – mit tego jedynego/tej jedynej – Rollo Tomassi
Miesiąc miodowy się skończył – Ten wykres dowodzi tego, co żonaci mężczyźni już wiedzą.

 

Pułapka „bezpiecznego” związku | MUSISZ WIEDZIEĆ

Większość mężczyzn budzi się dopiero wtedy, gdy ich relacja staje się polem walki o resztki szacunku. Nie bądź jednym z nich. Omawiam proces „mentalnej kastracji”, który zachodzi w ciszy i komforcie. Jeśli czujesz, że przestałeś być suwerenną jednostką, a stałeś się zakładnikiem własnej wygody – ten materiał jest dla Ciebie. Spójrz na dynamikę związku przez pryzmat biologicznego bezpieczeństwa i przestań dawać sobie wchodzić na głowę.