Leonard Peikoff: Arystoteles: Filozof dla Życia tu, na Ziemi – Historia Filozofii Zachodniej (część 13 z 50)

Arystoteles - Filozof dla Życia tu, na Ziemi – Historia Filozofii Zachodniej (część 13 z 50)-

Leonard Peikoff: Wprowadzenie do Historii Filozofii Zachodniej (część 1 z 50)
Leonard Peikoff: Filozofia Polityczna Platona: Kolektywizm i Król-filozof – Historia Filozofii Zachodniej (część 12 z 50)

Dobry wieczór, szanowni państwo. Dotychczas w historii filozofii przedstawiano wam obraz dwóch podstawowych alternatyw, heraklitejskie podejście sofistyczne oraz pitagorejskoplatońskie podejście.

W każdej głównej dziedzinie filozofii, te dwa nurty zajmują charakterystyczne stanowiska. W metafizyce jedna strona głosi, że nie istnieje obiektywna rzeczywistość. Nic nie istnieje. Nic nie jest. Wszystko jest w procesie stawania się. Druga strona uważa, że to nieprawda. Istnieją dwie rzeczywistości. Jest prawdziwa rzeczywistość, niematerialna i nadrzędna wobec tej, a ta jest niedoskonałym, półrealnym odbiciem w którym żyjemy.

W epistemologii jedna ze stron twierdzi, że poznanie jest niemożliwe. To wszystko kwestia opinii. Człowiek jest miarą wszystkich rzeczy. Może wyrazić jedynie to, co w danej chwili wydaje mi się prawdziwe. To właśnie stanowisko sceptyka. Druga strona uważa, że to nieprawda. Istnieje obiektywna wiedza, którą zdobywa się poprzez kontakt z wyższym wymiarem, a nie poprzez fakty tego świata.

Według interpretacji Platona, oznaczało to, że przypominasz sobie swoje wrodzone idee, które posiadłeś z poprzedniego życia, a ostatecznie osiągasz to przez mistyczne poznanie nieopisywalnej zasady.

W etyce mamy subiektywizm oparty na kaprysach w połączeniu z zasadą „siła czyni prawo”, przeciwstawioną twierdzeniu że, ponownie, jest to błędne. Etyka jest obiektywna. Ale polega na odwróceniu się od ziemskiego życia. A jeśli pamiętasz cytat z „De Fito”, praktykowanie sztuki umierania. A jeśli pamiętasz „Państwo” i „Prawa”, także rządzenie ludźmi przy użyciu siły.

Mamy więc brak rzeczywistości, dwie rzeczywistości, sceptycyzm, mistycyzm, subiektywizm oparty na kaprysach, lub ascetyczny super naturalizm.

A co z możliwością filozofii, która opowiadałaby się za jedną rzeczywistością, tą właśnie, która twierdziłaby, że obiektywna wiedza jest możliwa do zdobycia w tym świecie dzięki działaniu logiki, opierając się na danych zmysłowych, które uznają, że istnieje coś takiego jak obiektywna etyka, a jej miarą jest szczęście człowieka na Ziemi jako cel sam w sobie, do którego należy dążyć poprzez racjonalne życie tutaj, na Ziemi.

Czy istnieje taka trzecia alternatywa? Oczywiście, że tak jest.

Jest jeden filozof, który ustanawia po raz pierwszy fundamentalne podstawy racjonalnej filozofii, która nie jest ani sceptyczna, ani mistyczna. Tym filozofem jest Arystoteles, którym się zajmiemy przez najbliższe dwa tygodnie.

Kiedy zaczynałem wykład o Platonie, powiedziałem, że był wybitnym geniuszem filozoficznym i to przynajmniej z trzech powodów. Za swoją oryginalność, głębię i wielkość jego zdolności do abstrakcyjnego myślenia oraz umiejętność systematycznego integrowania wiedzy.

Teraz chcę powiedzieć to samo o Arystotelesie.

Był równie oryginalny jak Platon, a pod pewnymi względami nawet bardziej, bo nie miał właściwie żadnych znaczących poprzedników swojego podejścia do filozofii. Podczas gdy Platon miał pitagorejczyków, którzy wyznaczali mu ogólny kierunek, a także, wielu innych przedsokratejczyków, którzy wpłynęli na poglądy Platona.

Przed Arystotelesem istniał jedynie platoński mistycyzm, sofistyczny subiektywizm oraz tysiące lat barbarzyństwa i niewiedzy. Arystoteles miał równie głęboką zdolność do filozoficznej abstrakcji jak Platon. A sądząc po zakresie jego dzieł, które przetrwały do naszych czasów, miał nawet większą zdolność do wszechstronnej, systematycznej integracji. Ale jest tu jeszcze jeden czynnik.

Jest jedna zasadnicza różnica między Platonem a Arystotelesem, oprócz dorobku Arystotelesa i ich wspólnej oryginalności, głębi oraz niezwykłej zdolności do integrowania.

A mianowicie, filozofia Arystotelesa w swoich podstawowych założeniach jest prawdziwa, co czyni Arystotelesa zjawiskiem bez precedensu w dziejach myśli. Dante, wiele wieków później, nazwał Arystotelesa mistrzem tych, którzy wiedzą. Było to po prostu stwierdzenie czystej prawdy.

W okresie średniowiecza, po ponownym odkryciu filozofii Arystotelesa gdy została ponownie odkryta, Arystotelesa zwykle nazywano po prostu Filozofem. To określenie było bardzo trafne.

Bo jeśli prawda, mam na myśli prawdę w sprawach zasadniczych i fundamentalnych jest kluczowym elementem filozofii, to Arystoteles jest jedynym prawdziwym filozofem. Innymi słowy, jedyną prawdziwą filozofią, jeśli mówimy o podejściu zasadniczym i podstawowym. Arystotelizm w tym sensie to właśnie filozofia. To filozofia jako nauka oparta na rozumie w przeciwieństwie do filozofii jako usprawiedliwienia i racjonalizacje dla subiektywnych zachcianek lub mistycznych uniesień.

Arystoteles jest filozofem. Niezależnie od jego błędów, a popełnił ich wiele, jak zobaczymy, jego system stał się podstawą i fundamentem na którym opiera się każde wielkie osiągnięcie ludzkości od tamtej pory zostało zbudowane, a bez którego żadne nie byłoby możliwe, niezależnie czy mówimy o rozwoju nowożytnej nauki, Rewolucji Przemysłowej czy powstaniu Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Jak zauważyła Ayn Rand, dzieje Zachodu były w pewnym sensie pojedynkiem między Platonem a Arystotelesem na przestrzeni wieków.

Zawsze, gdy platonizm dominował, niezależnie od skali, efektem na Ziemi były mistycyzm, regres, brutalność, cierpienie. Z kolei, gdy dominował arystotelizm, rezultatem były rozum, postęp, wolność, ludzkie przyzwyczajenia.

Arystoteles urodził się w 384 roku p.n.e. w Stagirze w Tracji, w kolonii położonej w północnej Grecji. Często nazywany jest Stagirytem, od nazwy swojego rodzinnego miasta. W wieku 18 lat przyjechał do Aten i wstąpił do Akademii Platońskiej, przypomnijmy, pierwszej uczelni wyższej w świecie zachodnim.

Pobierał nauki u Platona przez około 20 lat, aż do jego śmierci. Przez większość tego czasu Arystoteles, sądząc z dostępnych nam źródeł, był zagorzałym platonikiem. Wierzył w istnienie świata form [idei]. Wierzył w nieśmiertelność duszy, w koło wcieleń. Wierzył, że śmierć jest wyzwoleniem z ciała, gdzie dusza nie mogła powrócić do doskonałego, niezmiennego świata. Wierzył, że wiedza jest przypominaniem sobie, i tak dalej. Napisał wiele dialogów w stylu platońskim w tym okresie, rozwijając te typowe platonistyczne tematy.

Jednak Arystoteles nie był tylko uczniem Platona. Był też samym sobą, czyli Arystotelesem. Stopniowo zaczął kwestionować, krok po kroku, kwestionować i odrzucać poglądy Platona, aż w końcu rozwinął własną filozofię w zasadniczej opozycji do filozofii Platona.

W 335 roku p.n.e. otworzył własną szkołę w Atenach, w bezpośredniej konkurencji z Akademią Platońską. Jego szkoła nazywała się Likejon. A ponieważ miał zwyczaj nauczać swoich uczniów przechadzając się z nimi tam i z powrotem pod zadaszeniem, spacer ten nazywano peripatos, dlatego często nazywany jest filozofem perypatetyckim, a filozofia perypatetycka to inaczej arystotelizm.

W czasie swoich lat w szkole, napisał niezliczoną ilość traktatów dla swoich uczniów. Na wszystkie znane wówczas tematy, a także wiele które dopiero zaczął zgłębiać i które wcześniej nie były znane, był jednym z nielicznych prawdziwie wszechstronnych geniuszy w dziejach ludzkości.

Jego dzieła obejmują fizykę, metafizykę, logikę, epistemologię, etykę, psychologię, biologię, retorykę, teologię, politykę, estetykę i wiele innych dziedzin. Niestety, obecnie większość jego pism zaginęła. Przetrwała jedynie niewielka część jego dorobku.

Jednak to, co zachowało się do dziś, obejmuje aż 12 tomów. Kilka słów o jego pismach, jeśli kiedyś zechcesz po nie sięgnąć. Niemal wszystkie dzieła, które napisał z myślą o szerokim odbiorcy, zaginęły. To, co przetrwało do naszych czasów, to w dużej mierze notatki, które, jak się przypuszcza, sporządzał dla siebie i swoich uczniów i nie zamierzał ich publikować. Niektórzy są zdania i jest w tym pewna doza prawdopodobieństwa, że zachowane dzieła zostały napisane przez uczniów Arystotelesa.

W istocie są to notatki z zajęć, które później zebrano i przypisano Arystotelesowi. Tak czy inaczej, te pisma są zwięzłe, wręcz skrótowe, bardzo techniczne i trudne w odbiorze. Ponadto, po wiekach niejasności i zamętu różne osoby dodawały do nich rozmaite fragmenty, wklejając je zazwyczaj w sam środek zupełnie innego tematu i innego traktatu.

Cała kolejność się pomieszała. I tak na przykład elementy wczesnego platoństwa Arystotelesa co jakiś czas pojawiają się w jego dojrzałych dziełach i to zaburza spójność całego tomu. Generalnie więc nie obwiniaj się, jeśli trudno ci zrozumieć lub czytać Arystotelesa.

To nie twoja wina i nie jego wina. Powoduje to, że Arystoteles jest szczególnie trudny do interpretacji w wielu przypadkach, ze względu na fragmentaryczny, nieuchwytny charakter tego, co się zachowało. A w tych przypadkach, o ile są istotne dla tego kursu, choć moja prezentacja to będzie zazwyczaj typowa prezentacja. Wskażę, gdzie pojawiają się inne możliwości interpretacji. Dobrze, zacznijmy od rozważań Arystotelesa.

Pierwszym tematem dzisiejszego spotkania będzie epistemologia Arystotelesa. Ale zanim do niej przejdziemy, muszę was zapoznać z podstawowymi założeniami jego metafizyki, które są podstawą do zrozumienia jego epistemologii.

Podstawowa zasada metafizyki Arystotelesa już wam przedstawiłem.

Istnieje jedna rzeczywistość – ta, w której żyjemy, co przeciwstawia się poglądom sofistów. Arystoteles uważał, że rzeczywistość jest obiektywna. To absolutne. Jest takie, jakie jest, niezależnie od świadomości, niezależnie od myśli, nadziei i pragnień każdego i wszystkich.

Oczywiście, w przeciwieństwie do Platona, jest przeciwstawne nadprzyrodzoności. Czasem nazywa się to naturalizmem. To słowo bywa niejasne, ale jeśli rozumiesz jego sens, czyli oznacza jedynie, że istnieje ta rzeczywistość i nie ma świata nadprzyrodzonego ani świata form [idei], ani innych wszechświatów.

Argumenty, które Arystoteles przedstawia przeciwko sofistom poznamy w odpowiednim czasie. Jeśli chodzi o platoński świat idei, jego pisma zawierają wielokrotną polemikę z nimi.

Podam wam tylko przykład, kilka spośród jego licznych argumentów krytykujących platoński świat idei. Te argumenty pozwolą ci zrozumieć istotę podejścia Arystotelesa do filozofii. Na początek stwierdza, że

„Formy [idee] są bezużyteczną teorią ponieważ nie tłumaczą naszego świata. Świat, w którym żyjemy, to świat konkretnych rzeczy, które się poruszają, zmieniają i rozwijają. Jak mamy wyjaśnić zjawiska zachodzące w tym świecie odwołując się do innego świata, który jest określany jako statyczny, niezmienny świat uniwersaliów? A przecież to właśnie ten świat chcemy zrozumieć i to ten świat musimy pojąć, nie jakiś inny.”

„Idee”, czyli według niego nadprzyrodzony świat Platona „to niepotrzebne powielenie. Tutaj, na ziemi, mamy buty, statki i kapusty. A platońska koncepcja wyjaśnienia tego polega na stwierdzeniu, że oprócz tego istnieje inny świat butowatości, statkowatości i kapuścianowatości.”

To jest bez sensu, mówi Arystoteles. I znów, jeśli Platon próbuje na to odpowiedzieć, mówiąc, cóż, tak, idee naprawdę pomagają nam zrozumieć ten świat bo przecież ten świat w jakiś sposób odzwierciedla idee, Arystoteles odpowiada: twoja odpowiedź jest nieinteligentna. Jak ten świat odzwierciedla idee? Wszystko, czym się posługujesz, Platonie, to puste metafory.

„Mówisz, że idee rozciągają się w przestrzeni albo że ten świat w jakiś sposób 'naśladuje’ lub 'uczestniczy w’, albo 'bierze udział w’ ideach, ale zupełnie nie wiadomo, jaki jest faktyczny związek istnieje pomiędzy tymi dwoma światami.”

W rzeczywistości istnieją dwa oddzielone od siebie światy bez żadnego rzeczywistego powiązania między nimi. A następnie pojawia się słynny zarzut trzeciego człowieka. niezwiązany z koncepcją trzeciego człowieka. Ten argument przedstawia się następująco.

„Platon twierdzi, że ilekroć istnieją dwie lub więcej rzeczy, które są do siebie podobne, to wspólny mianownik istnieje niezależnie. A rzeczy są podobne, ponieważ wszystkie uczestniczą w tej samej wspólnej cesze lub ją odzwierciedlają, tę samą jedną formę.”

Tak więc Sokrates, Platon, Plotyn, na przykład, są do siebie podobni, jeśli potraktujemy ich jako przykłady ludzi. I muszą być podobni, ponieważ istnieje istota człowieczeństwa, którą wszyscy odzwierciedlają. No dobrze, mówi Arystoteles, czy Sokrates i forma człowieka mają coś wspólnego? Czy są do siebie podobni?

Jeśli nie, to dlaczego nazywamy ich tak samo i mówimy, że zarówno forma człowieka, jak i Sokrates to człowiek? Ewidentnie musi istnieć coś wspólnego. Ale jeśli na przykład coś jest wspólnego dla Sokratesa i formy człowieka, to według zasady Platona, musi istnieć jeszcze inna forma, którą obaj odzwierciedlają i dzięki której są do siebie podobni.

Więc jeśli Sokrates to pierwszy człowiek, a forma człowieka to drugi, to musi istnieć trzeci człowiek. I tak powstaje argument trzeciego człowieka. Oczywiście prowadzi to do nieskończoności. Innymi słowy, twierdzi, że

„teoria Form [idei] prowadzi do nieskończonego regresu. Musi istnieć Forma tego, co jednostkowe byty mają wspólnego i idea tego, co jednostkowe byty w tej pierwszej idei mają wspólnego, i tak dalej. To jest sytuacja bez wyjścia.”

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że sam Platon był pierwszym, który podniósł ten zarzut w swoim późnym dialogu „Parmenides” i nie znalazł na niego odpowiedzi.

Przyznał, że nie ma odpowiedzi. Arystoteles po prostu dodaje: nie masz odpowiedzi bo twoja teoria jest beznadziejna.

Jego główny zarzut wobec platońskiego świata idei jest jednak taki, że jest on wewnętrznie sprzeczny. Już przez samo swoje sformułowanie. To naruszenie logiki już przez samo sformułowanie.

Bo, jak twierdzi, Platon czyni to, co uniwersalne, czymś konkretnym, indywidualnym, jednostkowym. A to, według niego, zaciera całe rozróżnienie między tym, co uniwersalne, a tym, co jednostkowe. Na czym polega to rozróżnienie?

„Przez 'jednostkowe [partykularia]’ rozumiemy byt samodzielny, byt zamknięty w sobie.”

To, tamto, coś, co istnieje samo przez się.

„Natomiast to, co uniwersalne, z definicji, jest tym, co wspólne dla wielu jednostkowych bytów.”

To zbiór cech, występujących w wielu różnych przypadkach. Dlatego nie może istnieć samo przez się, ale tylko w innych rzeczach, tylko w rzeczach jednostkowych.

„Twierdzić”, jak robi to Platon, „że to, co ogólne jest odrębnym bytem, istniejącym samodzielnie to znaczy uczynić z niego rzecz jednostkową, czyli sprawić, że to, co ogólne, przestaje być ogólne, co jest wewnętrznie sprzeczne.”

Na czym więc polegał błąd Platona? Otóż, jak mówił Arystoteles, Platon myli abstrakcję z bytami, z rzeczami materialnymi.

„Możemy wyodrębnić wspólne cechy przewijające się przez grupę rzeczy jednostkowych odróżniając je od różnic między nimi. Możemy to zrobić w ramach procesu myślowego, jako proces rozumowania.”

Możemy stworzyć pojęcie tego, co jest wspólne wśród grupy jednostkowych rzeczy, pomijając różnice. Ale to nie oznacza, jak twierdzi Arystoteles, że

„ten wspólny mianownik może istnieć w rzeczywistości oddzielnie od swoich konkretnych przejawów. To po prostu abstrakcja, wynik naszej selektywnej uwagi.”

Na przykład możemy spojrzeć na całą grupę kolorowych powierzchni o różnych kształtach, ale powiedzmy, że wszystkie są w odcieniu czerwieni. Możemy się skupić na czerwieni i pominąć różnorodne kształty. Możemy dokonać abstrakcji umysłowej i dojść do pojęcia czerwieni, niezależnie od kształtu. Ale to nie znaczy, że może istnieć wymiar w którym kolor istnieje swobodnie, bez żadnego kształtu. To samo dotyczy każdej abstrakcji.

Platon uważa, że skoro potrafimy oddzielić dwa różne elementy w myśleniu, to mogą one istnieć oddzielnie w rzeczywistości, jeden w jednej rzeczywistości, drugi w innej. To, jak mówi Arystoteles, jest

błędem reifikacji, co dosłownie oznacza 'uczynić rzeczą’. On czyni rzeczą to, co jest jedynie abstrakcją.”

Dlatego, jeśli chodzi o argument, który nazwaliśmy pierwszym argumentem Platona, na rzecz świata form. Pamiętacie argument oparty na różnicach między uniwersaliami a partykulariami [jednostkowymi rzeczami]. A Platon twierdził, że mają te wszystkie różnice, więc muszą istnieć dwa światy. Arystoteles twierdzi, że popełniasz po prostu błąd uprzedmiotowienia [reifikacji].

Na przykład, prawdą jest, że uniwersalia są jedne a partykularia są liczne. Ale dzieje się tak, ponieważ skupiamy się na jednej wspólnej identyczności przewijającej się przez całą kategorię, która jest taka sama w każdym przypadku. Ale to nie znaczy, że rozważamy jedną nadrzędną istotę lub byt, lecz raczej identyczny element we wszystkich pozostałych, różniących się jednostkach.

Podobnie jest z twierdzeniem, że uniwersalia są niezmienne a partykularia się zmieniają. To prawda, mówi Arystoteles, ale to po prostu oznacza że w myślach abstrahujemy od wszelkich zmian zachodzących w jednostkach. Koncentrujemy się umysłowo na trwałym, stałym elemencie, który nadaje im pewien charakter, pomijając w myślach wszystkie zmienne cechy towarzyszące.

Na przykład, poszczególni ludzie się zmieniają, ale możemy skupić się w myślach na tym elemencie, który pozostaje niezmienny, czyli tym, co mają wspólnego, dzięki procesowi abstrakcji. Dlatego rzeczywiście możemy rozważać oddzielnie jeden niezmienny element, pomijając liczne różnice. To nie oznacza, że istnieje samoistnie w innym wymiarze.

Wniosek dotyczy wyłącznie konkretów, w rzeczywistości istnieją tylko pojedyncze, konkretne rzeczy. To one stanowią jednostki rzeczywistości.

Jakie jest zatem stanowisko Arystotelesa wobec uniwersaliów? Otóż uważa, że „uniwersalia są, w pewnym sensie, tylko odróżnialne od jednostkowych rzeczy [partykulariów].”

W tym zakresie Platon ma rację. I uniwersalia są rzeczywiste. Stanowią podstawę myślenia pojęciowego. Są przedmiotem myślenia pojęciowego. W tym zakresie Platon ma rację. Ale istnieją tylko rzeczy jednostkowe [partykularia]. To podstawowa zasada Arystotelesa.

Jak więc powinniśmy rozumieć uniwersalia? Otóż słynna odpowiedź Arystotelesa brzmi: uniwersalia istnieją. Są rzeczywiste, ale istnieją tylko w rzeczach jednostkowych.”

Twierdzi, że w każdej istniejącej rzeczy są dwa elementy.

„Każda istniejąca rzecz jest związkiem metafizycznym, składającym się z dwóch elementów. Z jednej strony, wszystko jest jednostką, konkretną, szczególną.”

To właśnie Arystoteles określa mianem „tego”. Ma w sobie coś wyjątkowego. Ale posiada też określoną naturę. I są pewne cechy, które współdzieli z innymi rzeczami, na podstawie których możemy dokonywać klasyfikacji. Nie jest tylko „tym”, jest także „takim”, pewnym typem rzeczy. A więc wszystko jest „tym”, „takim”, konkretem określonego rodzaju, jednostką należącą do określonej klasy.”

Dla zobrazowania, podam prosty przykład, jeśli wskażę na pana w pierwszym rzędzie, pod jednym względem jesteś absolutnie wyjątkowy, niepowtarzalną osobą. Nawet gdybyśmy zastosowali jakąś fantastyczno naukową metodę i stworzyli drugą osobę, która byłaby identyczna z tobą pod względem wszystkich cech fizycznych i psychologicznych. Nie byłoby żadnej jakościowej możliwości, by was rozróżnić. Ty nadal byłbyś sobą, a nie nim. A on nadal byłby sobą, a nie tobą. Indywidualność jest nieusuwalnym elementem. Jest w tobie coś niepowtarzalnego.

Czym to jest, opowiem wam w przyszłym tygodniu. W tym tygodniu zdradzę wam część odpowiedzi a całą odpowiedź poznacie w przyszłym tygodniu. Ale w każdym przypadku jest w tobie coś niepowtarzalnego.

Z drugiej strony, rzecz jasna, masz wiele cech wspólnych z innymi bytami, na podstawie których nazywamy cię człowiekiem, istotą żywą i tak dalej. A więc są dwa elementy. To, co czasem określa się mianem elementu uniwersalizującego oraz elementu partykularyzującego lub indywidualizującego?

Arystoteles stosuje własną terminologię dla tych dwóch składników. Dla elementu uniwersalnego używa określenia „forma”, zaczerpniętego od Platona. Dla elementu partykularyzującego, indywidualizującego, posługuje się terminem „materia”. To po prostu oznacza „totość [ang. thisness, łac haecceitas]” czegoś, czyli niepowtarzalność każdego konkretnego bytu. To bardzo specyficzne, arystotelesowskie użycie tego pojęcia. słowa „materia”.

Nie oznacza ono materii w takim sensie, w jakim rozumiemy to słowo dzisiaj. Szerzej omówię to później. Na razie chcę tylko wprowadzić to pojęcie. Na tym wstępnym etapie możesz myśleć o tym tak, że materia oznacza te aspekty rzeczy, które czynią ją niepowtarzalną. Forma to te aspekty rzeczy, które są wspólne z innymi rzeczami.

W tych kategoriach, jak mówi Arystoteles, możemy sformułować prawo filozoficzne. Nie można mieć materii bez formy, ani formy bez materii. Platon i Heraklit, każdy ze swojej perspektywy, naruszyli to prawo.

U Platona wszędzie znajdziemy formy bez materii w jego świecie uniwersaliów, pozbawionym jednostkowych bytów. Szaleństwo istnieje niezależnie od poszczególnych ludzi i tak dalej.

Heraklit popełnił odwrotny błąd. U niego jest materia, ale bez formy. W świecie Heraklita istnieje jakaś substancja, ale nie ma ona żadnej natury ani tożsamości. Nie jest niczym konkretnym. Jest i nie jest, ciągle się zmienia. A więc ma materię bez formy, jednostkowe byty pozbawione natury.

Zasada Arystotelesa mówi: nie ma materii bez formy, ani formy bez materii. Jeśli coś istnieje, to jest czymś określonym. Innymi słowy, posiada formę. Jeśli istnieje, to istnieje jako konkretny, rzeczywisty byt jednostkowy, czyli coś namacalnego, istniejącego tu i teraz.

Tyle jeśli chodzi o krytykę świata Form, [idei] Platona przez Arystotelesa. Teraz przejdźmy do stanowiska Arystotelesa wobec uniwersaliów, które w filozofii nosi techniczną nazwę, realizmu arystotelesowskiego. Tutaj realizm oznacza, że Arystoteles uważał uniwersalia za realne. Mówimy o realizmie arystotelesowskim, ponieważ przyjmuje on, interpretację Arystotelesa, czyli że istnieją wyłącznie w bytach jednostkowych. Pogląd Platona nazywany jest oczywiście realizmem platońskim w teorii uniwersaliów – z oczywistych powodów.

Teraz chciałbym jeszcze poruszyć jeden wstępny aspekt metafizyczny, który warto omówić. Co Arystoteles ma do powiedzenia wcześniejszym przedsokratejczykom, którzy twierdzili, na przykład, że ten świat istnieje, ale jest tylko działaniem, procesem, zmianą, a nie bytem, jak uważał Heraklit? Albo, jeśli spojrzymy na Pitagorejczyków, rzeczywistość istnieje, ale w istocie jest liczbami lub wielkościami.

Arystoteles w swoim słynnym dziele zatytułowanym 'Kategorie’, w którym klasyfikuje podstawowe rodzaje istnienia, przedstawia swego rodzaju spis najbardziej fundamentalnych kategorii rzeczywistości. W tym dziele formalnie przyjmuje pogląd, że podstawowym składnikiem rzeczywistości jest byt, rzecz, jednostkowy przedmiot. Działania, jak podkreśla, są działaniami bytów, działania rzeczy.

Nie możesz mieć pokoju pełnego biegania chyba że coś faktycznie biegnie. Nie możesz mieć pokoju pełnego trawienia chyba że coś rzeczywiście trawi, i tak dalej. Zmiana, działanie, ruch to po prostu określenia tego, co robią byty. Jeśli usuniesz byty, zniknie też działanie.

Ta sama zasada dotyczy ilości. Nie możesz mieć pokoju pełnego sześciu czy 20 tysięcy, bo pytanie brzmi: sześć albo 20 tysięcy czego? Widzisz? A ilości, innymi słowy, to liczby bytów.

Podstawowe składniki świata to byty, które Arystoteles nazywa… Jego termin techniczny to byty pierwsze lub substancje pierwsze. To po prostu oznacza „byt”, jeśli spotkasz to wyrażenie u Arystotelesa.

Twierdzi jednak, że istnieje wiele pochodnych rodzajów istnienia, które nie są bytami, na przykład działania czy wielkości albo właściwości, na przykład: czerwony, głośny, piękny, albo relacje, na przykład: nad lub pod albo „podobny do” czy „wujek (kogoś)”, i tak dalej.

Wymienia też kilka innych takich kategorii. Ale główny sens jest taki, że to wszystko są formy pochodne istnienia. Żadna z tych kategorii nie może istnieć niezależnie od bytów. Jeśli nie ma bytów, nie ma też działań, bo kto miałby je wykonywać? Nie ma też właściwości, bo kto miałby je posiadać? Nie ma też ilości — to samo pytanie. Nie ma relacji, bo między czym lub wśród czego miałyby tu występować te relacje?

Podsumowując ten punkt, świat składa się z substancji podstawowych, pojedynczych bytów, z których każdy ma określoną naturę uczestniczących w różnych działaniach, posiadających różne właściwości, pozostających względem siebie w określonych relacjach. Innymi słowy, rzeczywistość to świat postrzegany zdrowo rozsądkowo. To jest codzienny świat, w którym żyjemy. Ty i ono nie jesteście ani odbiciem, ani zmiennością, ani sprzecznością, ani snem, ani nicością ani ciągiem istot skażonych pustą przestrzenią.

Rzeczywistość to ten świat, jaki jawi się ludzkim zmysłom. To właśnie świat, który chcemy poznać i zrozumieć. Mając już ten wstępny szkic metafizyczny zanim przejdziemy do omówienia epistemologii Arystotelesa, spróbujmy wskazać jedną kluczową zasadę metafizyczną, która jest zawarta w tym, co dotąd powiedziałem, choć sam Arystoteles nie nazwał jej wprost.

Arystoteles jest rzeczywistym twórcą zasady pierwszeństwa istnienia, w przeciwieństwie do zasady pierwszeństwa świadomości.

Dla tych z was, którzy nie znają tego rozróżnienia, muszę na chwilę przerwać, żeby krótko to wyjaśnić, bo inaczej nie będziecie mogli zrozumieć wagi filozofii Arystotelesa. Pierwszeństwo istnienia to pogląd, że rzeczywistość mówiąc potocznie, jest na pierwszym miejscu. To właśnie ona jest metafizycznym fundamentem. Rzeczywistość jest taka, jaka jest, niezależnie od treści, ani od działań jakiejkolwiek świadomości. To nieredukowalna pierwotność, która wyznacza warunki dla świadomości, a sama świadomość to po prostu zdolność człowieka lub zwierzęcia do postrzegania, pojmowania, rozpoznawania i poznawania faktów rzeczywistości. Według koncepcji prymatu istnienia, świadomość nie ma żadnej mocy, by zmieniać fakty rzeczywistości. Bez względu na to, jak bardzo pragnie, ma nadzieję czy się boi, wierzy, sądzi i tak dalej, nie jest w stanie magicznie zmienić rzeczywistości. Fakty są takie, jakie są, niezależnie od świadomości.

Natomiast przeciwne stanowisko nazywa się prymatem świadomości. Jest to pogląd, według którego świadomość najpierw istnieje w jakiejś formie. To jest metafizyczna podstawa, nieredukowalny byt, który wyznacza ramy rzeczywistości. Rzeczywistość jest w pewnym sensie pochodną, albo produktem ubocznym działań lub treści świadomości. W tym ujęciu świadomość faktycznie posiada magiczne moce. Ma moc tworzenia lub kształtowania rzeczywistości. Fakty nie są tym, czym są, lecz raczej tym, czym panująca świadomość zdecyduje, że będą.

Jeśli chcesz prosty, codzienny przykład, pierwszeństwa świadomości, każdy akt unikania tego dowodzi. Wracasz do sypialni po całym dniu pracy i zastajesz żonę w ramionach innego mężczyzny. Jest to dla ciebie wstrząsające przeżycie z powodów, których nie muszę tutaj wyjaśniać. Nie chcesz, żeby to była prawda, więc powiedzmy, że to ignorujesz. Wypierasz to ze świadomości. Po prostu wyrzucasz to z głowy. Jaka jest twoja przesłanka? To jest zbyt straszne, żeby było prawdziwe. Jeśli tego nie zobaczę, to tego nie będzie. Jaki z tego płynie wniosek? Moja świadomość rządzi rzeczywistością. Fakty są takie, jak sobie życzę.

To jest przykład prymatu świadomości w codziennych, zwyczajnych sytuacjach.

Teraz sedno sprawy jest takie, że jeśli chodzi o podejście filozoficzne, każde fundamentalne podejście przeciwstawne Arystotelesowi reprezentuje nadrzędność [prymat] świadomości, czy to wprost i otwarcie, jak miało to miejsce głównie w świecie nowożytnym po Kancie, czy też pośrednio i nie wprost, co w dużej mierze dotyczyło świata starożytnego. Ale jeśli chcesz mieć jasny przykład, nadrzędności świadomości w świecie starożytnym, to sofiści byliby tego przykładem.  Dowolne uczucia i opinie człowieka są według nich miarą wszystkich rzeczy.

No dobrze, co to właściwie znaczy? To znaczy, że prawda lub fakty są tym, za co dowolnie uzna je dana osoba. Jego uczucia i opinie, treść jego świadomości jest wszechwładna, oczywiście, dla niego. To kształtuje rzeczywistość, która w jakiś sposób się do niej dostosowuje i staje się dla niego tym, co narzuca jego świadomość. To właśnie jest prymat świadomości na poziomie indywidualnym. Każda indywidualna świadomość ma pierwszeństwo nad istnieniem.

W tym zakresie cały subiektywizm, cały sceptycyzm wyraża prymat świadomości. Albo rozważmy platonizm. Tutaj prymat świadomości jest pośredni, ale jednak rzeczywisty. Jeśli ojcem prymatu istnienia jest Arystoteles, to najbardziej wpływowym ojcem prymatu świadomości jest Platon.

Czym jest jego świat form [idei], żeby podać tylko jeden przykład? Czym właściwie są? Otóż, jak pierwszy zauważył Arystoteles, formy to w rzeczywistości abstrakcje. Są zjawiskami związanymi z ludzkim sposobem porządkowania i pojmowania faktów dostarczanych mu przez zmysły. Natomiast Platon podnosi je do rangi odrębnych bytów, które kształtują i rządzą tym światem, co oznacza, że czyni ten świat odbiciem zjawisk świadomości.

To jest więc pośrednie uznanie prymatu świadomości. Mówię 'pośrednie’, ponieważ sam Platon nie uważał, jak wiadomo, form za mające jakikolwiek istotny związek ze świadomością. Uważał je za szczególne, nieświadome byty. Ale tak naprawdę, są tylko abstrakcjami. W ten sposób jego filozofia sprowadza się pośrednio do nadrzędności świadomości.

Albo rozważmy mit demiurga według Platona. Jak, według Platona, wyjaśnić istnienie porządku w tym świecie? Dlaczego świat posiada taki porządek i prawa, w świecie fizycznym? A jego odpowiedź brzmi: dusza, świadomość, przemierzała świat, pragnąc porządku oraz doskonałości i w ten sposób ukształtowała rzeczywistość, kształtowała świat fizyczny zgodnie ze swoimi życzeniami. To właśnie nadrzędność świadomości. Prawo i porządek w świecie fizycznym nie są niepodważalnymi faktami natury, lecz są wynikiem działań świadomości o charakterze nadprzyrodzonym.

Albo zastanówmy się nad samym podejściem Platona do filozofii, zarówno na najgłębszym poziomie, jak i na samym początku. Od czego zaczyna? Jego punktem wyjścia są wymagania wynikające z ludzkiego sposobu zdobywania wiedzy. Punkt wyjścia Platona, jeśli pamiętacie moją wcześniejszą prelekcję sprzed kilku tygodni, to w gruncie rzeczy aksjomat brzmi, człowiek musi poznawać, a wiedza musi być prawdziwa. Wiedza pojęciowa musi być autentyczna. Następnie rozważa, czym musi być rzeczywistość aby mogła zaspokoić, spełnić, sprostać potrzebie człowieka dotyczącej określonego rodzaju wiedzy? To właśnie jest podejście zakładające prymat świadomości. Znów, w sposób dorozumiany.

Ponieważ punkt wyjścia jest taki, świadomość czegoś potrzebuje, do czegoś dąży, musi coś posiadać w tym przypadku chodzi o pewien rodzaj wiedzy. Więc rzeczywistość musi mieć określony charakter. To oznacza, że rzeczywistość jest określana przez sposób poznawania człowieka. To właśnie jest prymat świadomości.

Natomiast Arystoteles jest zupełnym przeciwieństwem Platona w tych wszystkich kwestiach. Nie tylko odrzuca platońskie formy oraz demiurgów i wszelkie nadprzyrodzone świadomości wszelkiego rodzaju, ale także nie popiera platońskiego podejścia do całej dziedziny filozofii. Według Arystotelesa, pytanie, od którego należy zacząć, nie brzmi, „jaka musi być rzeczywistość, aby było to możliwe, abyśmy mogli zdobyć o niej wiedzę?” Ale mówiąc najprościej, „czym właściwie jest rzeczywistość?” A potem, skoro tak jest, to dzięki jakim procesom możemy ją poznawać?

Najpierw istnieje rzeczywistość. A potem, na podstawie jej natury, zastanawiamy się, jakie procesy poznawcze są odpowiednie do zdobywania wiedzy o takiej rzeczywistości? Tytuł mojego wykładu w broszurze to: Rewolucja. Narodziny rozumu. Ale metafizyczne znaczenie tego to w istocie narodziny rzeczywistości. Mam tu oczywiście na myśli odkrycie rzeczywistości.

Bo w tym głębokim sensie, to Arystoteles jako pierwszy dostrzegł istnienie pierwszeństwa rzeczywistości. Wszyscy inni na swój sposób oddają się oderwanemu, abstrakcyjnemu teoretyzowaniu. W pewnym momencie napotykają sprzeczność, dochodzą do wniosku sprzecznego z faktami rzeczywistości jak postrzegają to nasze zmysły i stwierdzają: rzeczywistość się nie liczy. Tak właściwie nie mówią tego wprost. Twierdzą: to nie jest rzeczywistość.

To tylko pozory. Prawdziwa rzeczywistość to świat odpowiadający naszym teoriom.

Arystoteles nie uznaje żadnej dychotomii między rzeczywistością a pozorami. Rzeczywistość to to, co postrzegamy, a wszelkie teorie, które są z nim sprzeczne, są po prostu błędne. Najbardziej charakterystyczna postawa Arystotelesa ujawnia się na przykład gdy rozważa teorie różnych filozofów przedsokratejskich, takich, którzy twierdzą, że nie istnieje trwałość, albo że nie ma zmiany, czy cokolwiek innego. Biorą jakiś równie oczywisty fakt i po prostu twierdzą, że to niemożliwe. Nie możesz przejść przez pokój, Zenon przedstawia całe strony argumentów dlaczego nie możesz tego zrobić.

Typowe podejście Arystotelesa polega na tym, że sumiennie przedstawia ich argumenty, a następnie stwierdza rzeczowo, ale przecież widzimy te rzeczy. To oczywiste. To fakty, a fakty pozostają faktami. A potem, oczywiście, jako że jest wielkim filozofem, rozprawia się z argumentami, które prowadziły do negowania tych faktów. W tym sensie jest przede wszystkim realistą w filozofii. Dlatego musiałem zacząć od podstaw jego metafizyki, jego własnego spojrzenia na rzeczywistość i dopiero teraz mogę przejść do jego epistemologii.

Muszę teraz wspomnieć, że Arystoteles nie jest w pełni konsekwentnym przedstawicielem prymatu istnienia. Zawsze pozostaje w nim pewien szczątkowy, sprzeczny, element platoński aż do końca jego życia. Ale, i to warto wiedzieć dla historycznej ścisłości, Ja będę od czasu do czasu wskazywał pewne niuanse w tych wykładach. Ale to nie ma dla niego znaczenia jako dla Arystotelika, co stanowi główny temat naszych wykładów.

Czy geniusz uniwersalny, taki jak Arystoteles, byłby dziś możliwy? Dziś wiemy zbyt wiele, by ktokolwiek mógł to wszystko ogarnąć i jednocześnie prowadzić przełomowe badania w każdej dziedzinie, włącznie z każdą specjalistyczną dziedziną nauki. Człowiek po prostu nie dożyłby tego momentu. Renesans był ostatnią epoką, w której możliwi byli geniusze wszechstronni. Ale nie musisz się tym zrażać. Wystarczy, że będziesz geniuszem w jednej dziedzinie. To naprawdę trudne zadanie.

– Czy możesz polecić dobre tłumaczenia Arystotelesa? Są dwa rodzaje tłumaczeń. Jest tłumaczenie uznawane za standardowe, kanoniczne, redagowane — wydanie oksfordzkie obejmuje 12 tomów, opracowane przez W. D. Rossa, najbardziej znanego komentatora Arystotelesa w XX wieku i właśnie z tego wydania wam czytałem. To jest tłumaczenie uznawane za standardowe, akademickie, z przypisami i tak rzetelne, jak to tylko możliwe. Nie jest zbyt łatwe w odbiorze. Ale to nie jest wina tłumacza. Czasami pojawiają się tłumaczenia przeznaczone dla studentów, typu 'Arystoteles dla zaawansowanych’. Nie znam wydania 'Arystoteles dla każdego’, ale jest też Arystoteles dla studentów studiów magisterskich, który jest bardziej przystępny, ale niezbyt dobry.

Pamiętam jedno tłumaczenie autorstwa człowieka o nazwisku Richard Hope, które jest przekładem Metafizyki Arystotelesa, które jest nieco swobodniejsze niż zazwyczaj. Jak ktoś kiedyś powiedział o przekładach Arystotelesa, że jeśli znasz język grecki, to zwykle możesz zrozumieć angielskie tłumaczenie.

Ale nad angielskimi tłumaczeniami trzeba się naprawdę napracować bo greka to zupełnie inny język niż angielski i dlatego to, co można wyrazić bardzo zwięźle wymaga w angielskim całego opisu i parafrazy, ponieważ te języki bardzo różnią się strukturą i dlatego zdanie, które w grece jest skrócone do samej istoty, ciągnie się bez końca po angielsku i musisz zapamiętać każdą część osobno i potem odtworzyć to wszystko w głowie.

Da się to zrobić, ale to nie jest lektura do poduszki.

– Czy Arystoteles sam rozróżniał epistemologię od metafizyki? Nie, to są pojęcia wprowadzone później. Arystoteles to, co dziś nazywamy epistemologią, nazywał zasadniczo analityką lub analizą i o ile pamiętam, nie używał nawet słowa „logika”. Używał słowa „organon”, tak nazywano jego dzieła logiczne, które były narzędziem poznania. Tak więc epistemologia to znacznie późniejsze pojęcie. Podobnie nie znał słowa „metafizyka”. Nazwał to filozofią pierwszą.

Termin „metafizyka” był wprowadzony później, chyba w II wieku naszej ery. Wywodzi się, jeśli dobrze pamiętam, czy to prawda, od Andronikosa z Rodos, który wiele wieków później zbierał dzieła Arystotelesa, a sam nie znał się zbyt dobrze na filozofii i natrafił na pisma Arystotelesa dotyczące tego, co dziś nazywamy metafizyką, a niedługo wcześniej zebrał pisma dotyczące fizyki, i nie wiedział, jak to nazwać, i nie było na to żadnej nazwy, więc nazwał to po grecku, rzeczy, które znalazłem po fizyce i tak powstała nazwa „metafizyka”. ale gdyby odkrył to przed powstaniem astronomii, nazwalibyśmy to protoastronomią.

 

 

Arystoteles – Filozof dla Życia tu, na Ziemi – Historia Filozofii Zachodniej (część 13 z 50)

https://rumble.com/v77qni8-arystoteles-filozof-dla-ycia.html

Wykład Leonarda Peikoffa przedstawia Arystotelesa jako pierwszego wielkiego filozofa, który stworzył spójną, racjonalną alternatywę wobec dwóch dominujących wcześniej nurtów filozofii greckiej: z jednej strony heraklitejsko-sofistycznego sceptycyzmu i subiektywizmu, z drugiej pitagorejsko-platońskiego mistycyzmu. Przez długi czas filozofia oferowała pozornie tylko dwa wyjścia: albo nie ma obiektywnej rzeczywistości i wiedzy, albo istnieje „prawdziwy” wyższy świat, a ten, w którym żyjemy, jest jedynie jego niedoskonałym odbiciem. W etyce odpowiadały temu albo arbitralne kaprysy i zasada siły, albo ascetyczne odwrócenie się od życia ziemskiego. Na tym tle Arystoteles jawi się jako twórca trzeciej drogi: filozofii jednej rzeczywistości, możliwej wiedzy obiektywnej i etyki ukierunkowanej na szczęście człowieka tu, na ziemi.

Peikoff podkreśla wyjątkowość Arystotelesa. Był równie oryginalny, głęboki i systematyczny jak Platon, a pod pewnymi względami nawet bardziej, bo nie miał właściwie żadnych poprzedników w swoim zasadniczym podejściu. Arystoteles zostaje tu przedstawiony jako „Filozof” w ścisłym sensie: nie twórca racjonalizacji dla kaprysu lub mistycyzmu, ale fundament rozumu jako metody poznania. Peikoff wiąże z tym ogromne konsekwencje historyczne: arystotelizm miał stanowić podłoże nowożytnej nauki, rewolucji przemysłowej i rozwoju wolności politycznej, podczas gdy dominacja platonizmu prowadziła do mistycyzmu, regresu i cierpienia.

W części historycznej wykład przypomina, że Arystoteles urodził się w 384 r. p.n.e. w Stagirze, w wieku 18 lat przybył do Aten i przez około 20 lat studiował w Akademii Platona. Początkowo był gorliwym platonikiem, wierzył w świat idei, nieśmiertelność duszy i teorię anamnezy. Stopniowo jednak odrzucał kolejne elementy platonizmu i wypracował własną filozofię. Po śmierci Platona założył własną szkołę Likejon i tam stworzył ogromny korpus dzieł obejmujących niemal wszystkie znane wówczas dziedziny wiedzy: logikę, metafizykę, etykę, biologię, psychologię, politykę, estetykę i inne. Peikoff zaznacza jednak, że większość pism zaginęła, a to, co przetrwało, to w dużej mierze techniczne, skrótowe notatki, co czyni Arystotelesa trudnym w lekturze i interpretacji.

Następnie wykład przechodzi do metafizyki Arystotelesa. Jej podstawowa zasada brzmi: istnieje tylko jedna rzeczywistość, ta, w której żyjemy. Nie ma żadnego odrębnego świata idei, żadnej rzeczywistości nadprzyrodzonej. Rzeczywistość jest obiektywna, absolutna i niezależna od świadomości. W tym sensie Arystoteles przeciwstawia się zarówno sofistom, jak i Platonowi. Peikoff szczegółowo omawia krytykę platońskiego świata idei. Według Arystotelesa idee są teorią bezużyteczną, bo nie wyjaśniają świata konkretów, ruchu i zmiany. Są też zbędnym powieleniem bytów: poza butami, statkami i kapustą Platon wprowadza jeszcze „butowatość”, „statkowatość” i „kapuścianowatość”. Arystoteles zarzuca też Platonowi, że nie potrafi wyjaśnić relacji między światem idei a światem rzeczy oraz że teoria idei prowadzi do nieskończonego regresu, czego przykładem jest słynny argument „trzeciego człowieka”.

Najważniejszy zarzut dotyczy jednak błędu reifikacji: PLATON TRAKTUJE ABSTRAKCJE JAK SAMODZIELNE BYTY. Arystoteles twierdzi, że to, co ogólne, nie może istnieć oddzielnie od jednostkowych rzeczy. Możemy abstrahować wspólne cechy wielu obiektów i tworzyć pojęcia uniwersalne, ale nie wynika z tego, że owe uniwersalia istnieją osobno. Kolor czerwony można wyodrębnić w myśli od różnych kształtów, ale nie oznacza to, że istnieje jakiś świat czerwieni bez rzeczy czerwonych. Stąd stanowisko Arystotelesa wobec uniwersaliów: są one realne, lecz istnieją tylko w rzeczach jednostkowych. Każdy byt jest połączeniem dwóch elementów: tego, co indywidualne, oraz natury wspólnej z innymi bytami. Arystoteles nazywa te dwa aspekty odpowiednio materią i formą. Nie ma materii bez formy ani formy bez materii.

Peikoff omawia także arystotelesowską klasyfikację bytów z „Kategorii”. Podstawowym składnikiem rzeczywistości są jednostkowe byty, czyli substancje pierwsze. Działania, własności, ilości czy relacje istnieją tylko wtórnie, jako aspekty tych bytów. Nie ma „biegania” bez czegoś, co biegnie, ani liczby bez czegoś, co jest liczone. Świat Arystotelesa to zatem świat zdroworozsądkowy: świat konkretnych rzeczy postrzeganych przez zmysły, a nie świat pozorów przeciwstawiony „prawdziwej” rzeczywistości.

Na tym gruncie Peikoff formułuje centralną tezę wykładu: Arystoteles jest twórcą zasady prymatu istnienia. Oznacza ona, że rzeczywistość jest pierwotna wobec świadomości i nie zależy od niej. Świadomość jest jedynie zdolnością poznawania faktów, nie ma mocy ich tworzenia ani przekształcania. Przeciwieństwem jest prymat świadomości, zgodnie z którym to świadomość – indywidualna lub nadprzyrodzona – wyznacza rzeczywistość. Peikoff interpretuje sofistykę jako przykład indywidualnego prymatu świadomości, a platonizm jako jego formę pośrednią: świat idei i demiurg sprawiają, że porządek rzeczywistości zależy od jakiejś świadomości lub jej odpowiednika.

Arystoteles odrzuca ten model. Nie pyta, jaka musi być rzeczywistość, abyśmy mogli ją znać, lecz najpierw: czym rzeczywistość jest? Dopiero potem pyta, jakie procesy poznawcze odpowiadają takiej rzeczywistości. W tym Peikoff widzi „narodziny rozumu” i zarazem „narodziny rzeczywistości” w filozofii. Arystoteles jako pierwszy uznał, że jeśli teoria przeczy temu, co oczywiste w doświadczeniu, to błędna jest teoria, a nie rzeczywistość.