Oś czasu kobiety robiącej karierę [pracującej] – Rollo Tomassi

13 grudzień2011

Oś czasu kobiety robiącej karierę [pracującej] – Rollo Tomassi

Większość „profesjonalnych” kobiet staje w życiu przed niewygodnym wyborem. Zazwyczaj kobiety z tej grupy decydują się na karierę kosztem założenia i prowadzenia rodziny, a u części z nich pojawia się początkowo wręcz wyuczona pogarda dla idei bycia „uwięzioną” w życiu domowym. Niektóre są świadome tej ofiary, inne nie. Większość profesjonalnych kobiet połknęła bardzo rozpowszechnioną ideologię, że „można mieć wszystko”, „satysfakcjonującą” karierę, rodzinę oraz równie profesjonalnego, równie intelektualnego męża, który będzie szanował jej wybór drogi zawodowej i jednocześnie w równym stopniu będzie uczestniczył w tym, co ona postrzega jako jego obowiązki domowe. To oczywiście nowy obraz amerykańskiego snu w wersji egalitarnej. I jak wiele kobiet pracujących zawodowo, w pewnym momencie odkrywają, że ten sen jest fałszywy, ponieważ poświęcenia konieczne do jego osiągnięcia niweczą jego własne założenia.

 

Oś czasu kobiety robiącej karierę

 

W wieku 18 lat ukończyła liceum z wysoką średnią ocen, a jej samotna matka lub egalitarna rodzina z dwojgiem rodziców (rzadko kiedy jest to samotny ojciec) wychowała ją w przekonaniu, że może zajść daleko. Dzięki pomocy finansowej dostępnej wyłącznie dla kobiet i/lub funduszowi studialnemu przygotowanemu przez rodziców jest gotowa konkurować w „męskim świecie” i rozpoczyna studia. Nie jest to nic złego w przypadku kobiety, która rozumie przyszłe poświęcenia, jakie będzie musiała ponieść i jest gotowa rzeczywiście zmierzyć się z wyzwaniami uniwersytetu oraz „obiecującej” kariery zawodowej.

W wieku 24–26 lat zdobywa tytuł licencjata lub magistra, a czasem nawet doktorat około 28 roku życia. Najczęściej jest to jednak licencjat oraz oczekiwanie profesjonalnego szacunku w świecie zawodowym. Około 90% profesjonalnych kobiet kończy studia z zakresu edukacji, psychologii, dziennikarstwa lub komunikacji. Nie oznacza to, że niektóre nie wybierają prawa, medycyny czy biznesu, wybierają, ale w znacznie mniejszej liczbie. Niezależnie od kierunku studiów ich oczekiwania są podobne do oczekiwań rówieśniczek: w miejscu pracy będą nagradzane i szanowane na podstawie swoich kompetencji. Niestety świat zawodowy nie funkcjonuje tak gładko, jak przygotowała je na to nauczycielka od studiów kobiecych. Odkrywają, że aby funkcjonować jako profesjonalista, trzeba również ponosić odpowiedzialność zawodową, a w większości przypadków nie jest to wcale tak „satysfakcjonujące”, jak obiecywano. W rzeczywistości oznacza to dużo odrzucenia, dużo ciężkiej pracy oraz poświęcenie życia osobistego i relacji.

Optymalny wiek do pierwszej ciąży to jest 20-24 lata

W wieku 30 lat widzi, że koleżanki ze studiów są już mężatkami i być może mają drugie dziecko. Wciąż trzyma się afirmacji, która była konieczna, by uzasadnić jej wybór, ale nie rozumie, dlaczego nie udało jej się jeszcze „mieć wszystkiego”. W tym momencie jest singielką lub nawet rozwódką i wciąż szuka „profesjonalnego” oraz intelektualnie równego jej mężczyzny, takiego modelu męskości, jaki sprzedała jej ta fantazja. Rzeczywistość jednak nie wygląda tak, jak oczekiwała. Większość mężczyzn w jej wieku nie ma według niej odpowiedniego intelektu albo nie osiągnęła odpowiedniego statusu zawodowego. Z kolei bardziej odnoszący sukcesy i dojrzalsi mężczyźni nie są nią zainteresowani, ponieważ wypada blado w porównaniu z 22-letnimi kobietami, które jak się wydaje, je preferują.

W wieku 35 lat osiągnęła już sporo w swojej karierze, ale w tym momencie nie ma realnych perspektyw na założenie rodziny. Chętnie czyta artykuły w kobiecych magazynach, które potwierdzają to, co – jak jej się wydaje – obserwuje: że mężczyźni w jej wieku są niedojrzali, mają „kruche ego” i wolą wiązać się z kobietami po dwudziestce, ponieważ czują się „zagrożeni” przez kobietę, która ośmiela się być ich równą. W rzeczywistości mężczyźni, których uznałaby za swoich rówieśników, w tym wieku rzadko są niedojrzali. Przeciwnie, są kalkulujący. Po kilku nieudanych próbach mają lepsze zrozumienie tego, czego chcą i co daje im satysfakcję oraz w mniejszym lub większym stopniu nauczyli się, jak działa „gra”. Dotyczy to szczególnie profesjonalnych mężczyzn o takim samym lub wyższym statusie niż ona, ponieważ mają większy wybór i mogą być bardziej wybredni wobec kobiet, z którymi decydują się związać. Są świadomi, że osobowość profesjonalnej kobiety po 35 roku życia została ukształtowana przez 12–15 lat oczekiwań związanych z ideą „posiadania wszystkiego”. Wiedzą również, że zazwyczaj nie jest ona dobrym kandydatem do założenia rodziny, ponieważ sami aż nazbyt dobrze znają poświęcenia i odpowiedzialność potrzebne do osiągnięcia własnego statusu. Mężczyzna nastawiony na karierę rzadko postrzega kobietę nastawioną na karierę jako dobry wybór na żonę czy partnerkę w długoterminowym związku, nie dlatego, że czuje się zagrożony jej statusem, lecz dlatego, że do 35 roku życia poznał i pracował z wystarczającą liczbą takich kobiet, aby trzymać się od nich z daleka.

Mężczyzn zazwyczaj w ogóle nie obchodzi, ile kobieta zarabia ani w jaki sposób te pieniądze zdobywa, dla nas nie jest to czynnik atrakcyjności. Nie bierzemy pod uwagę statusu ani majątku kobiety; wystarczy, że jest atrakcyjna fizycznie. To jedyny warunek mężczyzny w kwestii intymności: pociąg fizyczny i dostępność seksualna. Musi być po prostu atrakcyjna, czy zarabia sześciocyfrową pensję, czy żyje w skrajnej biedzie, nie ma w ogóle znaczenia dla atrakcyjności. Mężowie Oprah czy Star Jones i tak muszą się podniecić, a wszystkie pieniądze świata nie są lepszym afrodyzjakiem.

Status, bogactwo i inne nagrody wynikające z „profesjonalnego” życia są natomiast warunkami, jakie kobiety stawiają mężczyznom w kwestii atrakcyjności. Nie znaczy to, że wygląd mężczyzny czy inne cechy nie mają znaczenia, ale kobiety mają znacznie więcej warunków dotyczących intymności niż mężczyźni, a warunki te opierają się na cechach, które dowodzą, że mężczyzna będzie dobrym dostarczycielem zasobów dla niej i bezpieczeństwa dla przyszłego potomstwa. Te męskie cechy (albo nawet sama perspektywa ich osiągnięcia) są przez kobiety definiowane jako wartościowe, a więc atrakcyjne. Na tyle atrakcyjne, że mężczyzna posiadający takie cechy staje się kimś, o kogo rywalizują inne kobiety.

Stajemy się mężczyznami, których chciałyśmy poślubić - Gloria Steinem

Kobiety definiują, co jest męskie, to one określają, które męskie cechy mają wartość dla ich inwestycji w intymność. Mężczyźni natomiast definiują, co jest kobiece, to oni określają, które kobiece cechy mają wartość dla ich inwestycji w zapewnienie bezpieczeństwa i spełnianie warunków, jakie kobiety stawiają w zamian za swoją intymność.

Środowisko „Nowoczesnej Kobiety” chętnie wykorzystuje rzekomy strach, którego mężczyźni rzekomo powinni doświadczać, aby zawstydzać ich za to, że opierają swoją atrakcyjność na wyglądzie fizycznym. Tłumaczy się to „kruchym męskim ego” albo twierdzeniem, że mężczyźni „czują się zagrożeni przez kobiety sukcesu”. W rzeczywistości sprowadza się to do oczekiwania i poczucia uprawnienia wynikającego z ich „profesjonalizmu”, że mężczyźni powinni przedefiniować swoje kryteria atrakcyjności zgodnie z tym, co kobiety uważają za atrakcyjne w męskości.

"Prawdziwy mężczyzna to... cokolwiek, co jest magicznie zoptymalizowane pod kątem tego, na co narzeka w danym momencie narzekający."

„Prawdziwy mężczyzna to… cokolwiek, co jest magicznie zoptymalizowane pod kątem tego, na co narzeka w danym momencie narzekający.”

To właśnie nadmierna ekspansja kobiecego imperatywu, próba zneutralizowania biologicznych predyspozycji mężczyzn poprzez przekonywanie ich, co powinni uważać za atrakcyjne i pobudzające w kobietach. Staje się to tym bardziej ironiczne, gdy uświadomimy sobie, że kobiety, do których imperatyw ten chciałby przekonać mężczyzn, są w istocie zmaskulinizowanymi wersjami kobiet.

Kobiety ze świata zawodowego chciałyby, aby warunki atrakcyjności opierały się na ich statusie zawodowym (bogactwie), indywidualnych osiągnięciach, elementach osobistej integralności i całej liście bardziej abstrakcyjnych cech. Jednak wciąż zderzają się z podstawowym męskim impulsem: musi być atrakcyjna. Jeśli kobieta jest atrakcyjna, mężczyzna z przyjemnością pozwoli jej zapłacić rachunek niezależnie od różnicy dochodów, dla nas to tylko dodatkowy bonus. Jest to analogiczne do sytuacji, w której kobieta wychodzi za bogatego mężczyznę, który przy okazji jest przystojny i dobry w łóżku.

Jak często narzekają same kobiety, mężczyźni mają tendencję do postrzegania kobiet jako obiektów seksualnych. Kobiety natomiast mają tendencję do postrzegania mężczyzn jako obiektów sukcesu. Problem z mitologią „kobiety profesjonalnej” polega na tym, że profesjonalne kobiety chcą same stać się obiektami sukcesu, ale natura nieustannie krzyżuje te ambicje.

Mając to wszystko na uwadze, jeśli kobieta decyduje się wejść w sferę publiczną i rozwijać karierę w taki sam sposób, w jaki mężczyźni robią to od lat, tym lepiej dla niej. Świetnie, działaj. Pod warunkiem jednak, że rozumie odpowiedzialność i konsekwencje takiego wyboru. Powinna też jasno rozumieć, że to mężczyźni definiują, co jest dla nich atrakcyjne, a nie kobiety, niezależnie od tego, czy są profesjonalistkami, czy nie.

Źródło: Timeline of the Professional Woman

 

Zobacz na: Model Mózgu Trójjedynnego
Czy kobiety mogą mieć wszystko, czego pragną – wywiad z Phyllis Schlafly
Różnice między płciami w preferencjach dotyczących łączenia się w pary: hipotezy ewolucyjne przetestowane w 37 kulturach – David M. Buss
Płeć a środowisko akademickie
Kobieta żywi urazę wobec osiągnięć mężczyzn, które nie przynoszą jej żadnej korzyści.
Powiedziałam mężowi, żeby przestał mnie seksualizować, a teraz wszystko się wali.

 

Równość w społeczeństwie i związku:
—  Czego chcesz w społeczeństwie?
—  Równej płacy i takiej samej władzy jak mężczyźni.

— A czego chcesz w związku?
— Mężczyzny, który zarabia więcej i ma większą władzę.

Równość w społeczeństwie i związku

 

 

Przedsiębiorcza Kobieta 2.0

Popularność przedsiębiorczości w mediach społecznościowych sprawia, że wiele młodych kobiet chce zakładać firmy, wyobrażając je sobie jako łatwy, prestiżowy „biznes lifestyle”. W rzeczywistości przedsiębiorczość wymaga ciężkiej pracy, której często nie przewidują, co prowadzi do rozczarowania i niezadowolenia.

„Mam wrażenie, że mamy epidemię dziewczyn, które chcą zostać założycielkami albo przedsiębiorczyniami, przez to, co widzą na TikToku i w mediach społecznościowych, a potem faktycznie zakładają firmy i kończą kompletnie nieszczęśliwe. W długi weekend 4 lipca spotkałam się z coachem menedżerskim; pracuje z masą młodych założycielek po dwudziestce, sama mam 34 lata, a ona na to: wszystkie moje klientki, kurwa, nienawidzą swojego życia, każda z nich jest nieszczęśliwa.

Strasznie mnie to zaciekawiło i zasypałam ją wieloma pytaniami, bo swoją pierwszą firmę założyłam w wieku 24 lat, w czasie ery „Przedsiębiorczej Kobiety” i zdecydowanie miewałam okresy, kiedy byłam naprawdę nieszczęśliwa i totalnie przybita,ale zakładałam, że to będzie kupa ciężkiej roboty, bo wtedy królowała kultura zapierdolu.

Niezależnie od tego, czy byłeś założycielem, czy nie, oczekiwano, że będziesz pracować naprawdę ciężko; taki był milenialski sposób myślenia: ciągła orka, musisz zasłużyć na swoje miejsce. Musisz sobie wyrobić pozycję, musisz „odrobić swoje”, więc to nie tak, że nie wiedziałam, w co się pakuję.

Miewałam momenty, kiedy byłam dość nieszczęśliwa, ale od początku zakładałam, że będę harować naprawdę ciężko. Mówiła, że weszliśmy w nową erę: dziewczyny, które chcą być założycielkami, myślą, że to będzie bardziej „biznes lifestyle’owy”, że będzie mega glamour i w miarę łatwo, bo wystarczy nagrywać filmiki, zostać influencerką i potem sprzedawać produkt przez TikToka, Instagrama albo YouTube’a i tak naprawdę nie myślą o całej tej robocie produktowej, operacyjnej, prawnej czy kadrowej, którą będą musiały ogarniać jako dyrektor albo założycielka.

To prawie tak, jakby w erze Przedsiębiorcza Kobieta 1.0 ciężka praca była wpisana w to, co znaczy być założycielką i przedsiębiorczynią, a teraz wszystkie dziewczyny, które chcą być założycielkami, widzą tylko urywki „z najlepszych chwil” na Instagramie. Widzą te kobiety występujące w podcastach, widzą je w tych „korpo” stylizacjach na fajnych sesjach zdjęciowych i myślą o tym bardziej jak o tożsamości, w którą chcą wejść, niż o ciężkiej pracy, którą chcą wykonać. Ma to dla ciebie sens?”