Jak wziąć odpowiedzialność za własne życie: przewodnik dla przygłupów – Whine More Please
19 sierpień 2022

Musicie nauczyć się, JAK MYŚLEĆ
Do napisania tego wpisu zainspirował mnie komentarz użytkownika /u/bogeyd6, który napisał:
Jedno mogę ci powiedzieć: robisz zbyt wiele rzeczy naraz zamiast zajmować się nimi po kolei. Twoje wyniki na siłowni są słabe. Czytasz te wszystkie książki jak magazyny dla nastolatków, a przykro to mówić, ale nic nie wygląda na to, żebyś wprowadził cokolwiek z tego w życie.
Wielu z was co tydzień pisze posty w wątkach „Own Your Shit [Weź Odpowiedzialność za Swoje Gówno]”. I to jest w porządku, bo ktoś wam powiedział, że cotygodniowe wątki „Own Your Shit” są jedyną rzeczą, która naprawdę się liczy, więc jak grzeczny chłopiec robicie to, co wam kazano.
I to prawda. Są tu ludzie, którzy robią to tydzień po tygodniu i robią realne postępy.
Ale to nie dotyczy większości z was.
Większość z was po prostu odklepuje rutynę. Nie używacie mózgu. Nigdy nie poświęciliście czasu, żeby zrozumieć i docenić zasady stojące za tym wątkiem.
Nie. Wy, pieprzeni matoły, pojawiacie się tu co tydzień i po prostu robicie to, co wam kazano, jak grzeczne dzieci. Nie myślicie.
Cykl Obserwuj, Zorientuj, Zdecyduj i Działaj [O.O.D.A. Loop]
Musisz włożyć głowę do tego wiadra właśnie teraz!
Chcecie wiedzieć, skąd to wiem? Bo większość z was, kretyni, używa dokładnie tego samego, idiotycznego schematu: waga, wyniki na siłowni, kariera, rodzina, związek, życie społeczne itd. Po prostu skopiowaliście format od jakiegoś innego idioty i zrobiliście dokładnie to samo co on.
Przychodzicie, co tydzień wypełniacie swoją tabelkę i klepiecie się po plecach za „dobrą robotę”. Świetnie. Powinniście być z siebie dumni. „Wkładam w to pracę!”, powtarzacie sobie.
A skutkiem waszego leniwego pierdolenia jest to, że ludzie, którzy mogliby wam pomóc, nawet nie próbują się w to angażować, bo jesteście zbyt leniwi, żeby zrobić jakąkolwiek prawdziwą robotę.
I tak po 12 miesiącach jesteście dokładnie w tym samym gównianym miejscu co wcześniej, z tym samym gównem co zawsze.
Ale hej, przynajmniej możecie się pocieszać, że „stosujecie model Małżeńskiej Czerwonej Pigułki”.
Nienawidzę leniwych facetów.
Już wiecie, że zbierzecie opierdol, jeśli nie chodzicie na siłownię. Dlaczego? Bo to wyraźny znak, że jesteście leniwymi skurwielami, którzy nie są warci niczyjego czasu.
Wyrocznia: „Stary, czy ty w ogóle podnosisz ciężary?”
Ale nie chodzi tylko o fizyczne lenistwo. Wielu z was jest też leniwych umysłowo. Wypełniacie swoją listę do odhaczenia, ale wasz mózg jest wyłączony. Nie myślicie. Nie rozumiecie. Robicie to tylko dlatego, że jesteście grzecznymi chłopcami, którym powiedziano, że tak właśnie robią grzeczni chłopcy.
Dla mnie to świetna sytuacja, bo jeśli chcecie sobie siedzieć w kącie i robić swoje małe rzeczy, to mnie to nie szkodzi. Serio, róbcie dalej swoje. Może ktoś się z was pośmieje, mnie to życia nie utrudnia.
Chcecie przykład? Mam jeden z dzisiaj. Oto przykład numer 1 tępego skurwiela, który uznał, że nie musi używać mózgu.
„Część mnie uważa, że to słabe po prostu schować ogon pod siebie i udawać, że nic się nie stało. Mam dowód, że granica została przekroczona. Dla mnie muszę dać jej jasny sygnał ostrzegawczy, czego może się spodziewać, jeśli kiedykolwiek znowu ją przekroczy.”
Osiem miesięcy po tym, jak ta rzekoma granica została przekroczona. Ten skurwiel nawet na chwilę się nie zatrzymał, żeby pomyśleć, czym właściwie jest granica. Czy wyciąga się ją osiem miesięcy po fakcie? Czy na tym polega granica? Na jakiejś racjonalizacji po czasie? Jeśli tak uważacie, to powiedzcie, chętnie usłyszę, dlaczego się mylę.
A teraz gość numer dwa z dzisiaj. Albo nie potrafi użyć mózgu, albo nie chce. Od dawna chciałem go zbanować, ale najwyraźniej /u/HornsOfApathy ma więcej cierpliwości.
Ja: Żeby było jasne, chcesz pieprzyć swoją żonę czy nie? Bo z twojego chaosu w jednym akapicie nie da się tego wywnioskować.
Gość: Chcę ją pieprzyć. To, co próbowałem wyjaśnić, to że rano mam ochotę ją pieprzyć. Ale pod koniec dnia jestem nią tak zmęczony i obrzydzony tym, jak się zachowuje i jak mnie traktuje, że już nie chcę jej pieprzyć.
Ja: Na pewno? Bo ciągle wypisujesz te same rozmyte wysrywy.
Gość: Możesz wskazać dokładnie, co powiedziałem, że niby jestem niezdecydowany w kwestii chęci jej pieprzenia?
Ten jebany gość nawet nie potrafi przeczytać tego, co sam napisał. Widzicie, że tu jest dokładnie zero aktywności mózgu? Jak myślicie, jak taki facet ma w ogóle osiągnąć jakikolwiek sukces?
Sedno sprawy jest takie: to są dwa przykłady facetów z martwym mózgiem, którzy chcą, żeby ktoś ich prowadził za rękę. I nie są wyjątkiem. Powiedziałbym wręcz, że to większość z was, którzy piszą w dziale Own Your Shit [Weź Odpowiedzialność za Swoje Gówno]. Większość z was jest albo leniwa, albo bezmyślna, kiedy tworzy swoje posty.
Oto przykład faceta, który nie ma martwego mózgu.
Gość jest pewnie już na granicy starczej demencji. Wiemy, że żyje z rządowej pomocy. A mimo to odpala więcej neuronów niż większość z was. Oto jego wpis z tego tygodnia:
„Nie jest to przechwałka, ale jest to coś, czego używam do budowania mojego „nowego” ja. I oczywiście nie jest to problem, tylko wyzwanie. Jakiś czas temu zacząłem zachęcać do „świntuszenia” jako elementu wzmacniania naszej polaryzacji i rozwijania jej zachowań seksualnych. Zgodnie z zamierzeniem wzmocniło to jej personę „20-letniej nimfomanki” i ta persona całkowicie ją przejęła. Nie tylko w domu, ale też publicznie, dosłowne, bardzo szczegółowe opisy w restauracji wypowiadane normalnym tonem rozmowy, bez względu na to, kto siedzi obok. W samochodzie, ostatnio chciała zrobić mi „loda” na ruchliwej ulicy, ale powstrzymało ją tylko to, że mój samochód jest za mały, żeby mogła się przecisnąć przez manualną skrzynię biegów. Ja w to wchodzę, odpowiadam i zachęcam. To jest teraz moje „ja” i używam tego, by wzmacniać to, kim chcę, żeby to „ja” było. Kolejna okazja do nauki i poprawy.”
I to właściwie wszystko.
Wiecie, jaka jest różnica? Jest bardzo prosta. Ten facet nie wypełnia formularza tylko po to, żeby go wypełnić. Poświęcił czas, żeby zastanowić się nad tym, co jest dla niego ważne i się na tym skupił.
A rezultat? Jego wpis jest ciekawy do czytania, bo jego tekst ma sens. Użył mózgu, poświęcił czas na myślenie i sprowadził wszystko do rzeczy, które naprawdę mają dla niego znaczenie.
To wasza lekcja na dziś. Chcecie być dobrzy w Braniu Odpowiedzialności za Swoje Gówno? Przestańcie być umysłowo leniwi. Użyjcie mózgu i ustalcie, co naprawdę ma dla was znaczenie.
Uwaga: Nie znaczy to, że macie zrobić to natychmiast. Na początku dobrze jest powielić jakiś schemat. Ale w pewnym momencie musicie wykonać pracę i dopasować program do własnych celów, kiedy już zdobędziecie wiedzę o całym systemie. Dlatego trening typu Program Siłowy 5×5 jest programem dla początkujących, z którego się „wyrasta”, a nie czymś, co robi się przez lata czy dekady.
Źródło: How to Own Your Shit :: A Guide for Retards
Zobacz na: Człowiek jako istota pojęciowa – Mike Mentzer
Trening siłowy to pierwszy kamień węgielny budowy fundamentu pewności siebie
Do tych, którzy boją się iść na siłownię: kiedy tylko przekroczysz próg, nikogo nie obchodzi, że tam jesteś
Weryfikacja pod kątem związku – Rian Stone
Jak zweryfikować kobietę na żonę, nie weryfikując jej?!
Ekstremalna Odpowiedzialność – Jocko Willink
Geny, Memy i Tremy – Susan Blackmore
„Wszyscy jesteście indywidualistami” – Życie Briana (1979)
Co to jest NPC [Niegrywalna Postać]?
W grach tych udając się do sklepu z bronią czy zbroją, by kupić czy to miecz czy zbroję. W grze sklep prowadzi wirtualna postać, który poza tym sklepem nie funkcjonuje. Jedyne, co robi, to kupuje i sprzedaje rynsztunek, nie ma żony, dzieci, jest w sklepie o każdej porze dnia w świecie gry. W przeciwieństwie do grywalnej postaci, którą w grze kierujesz, on jest postacią niegrywalną [niezależną].
Sensem tego mema jest to, że większość ludzi na świecie, jest właśnie takimi NPC-ami, działają w oparciu o [jakiś] program [i nic poza nim]. Nie mają własnych osobnych umysłów i tylko powtarzają to co im zaprogramowano. Gdy tylko otrzymają impuls, odruchowo reagują oskryptowaną wypowiedzią, kiedy sobie to uświadomisz, zaczynasz czuć się jak w Matriksie, otoczony zewsząd przez klony agenta Smitha.
Najnowsze komentarze