Wychodź z jej miejsca częściej, niż ona wychodzi z twojego – Roissy

28 kwiecień 2011

Wychodź z jej miejsca częściej, niż ona wychodzi z twojego

Spędziłeś z nią cały dzień, wróciliście do niej, uprawialiście seks, obejrzeliście film i wypiliście trochę wina. Ale zamiast zostać na noc, decydujesz się wrócić do siebie i spędzić wieczór sam. Gdy kierujesz się do drzwi, żeby wyjść, ona podbiega, zarzuca ci ręce na szyję i żegna się pocałunkiem, szepcząc „kocham cię” z pilnym, niemal wymuszającym tonem, jakby oczekiwała odpowiedzi tym samym. W jej oczach widać ten zdradliwy, jasny błysk, który mówi ci, że nigdy nie była tobą bardziej oczarowana niż właśnie w tej chwili. A pod tą radosną powierzchnią czai się ledwie wyczuwalna nutka niepokoju, słodkiego, słodkiego niepokoju, gdy patrzy, jak od niej odchodzisz.

Tak, ona wie na poziomie świadomym, że zobaczy cię jutro. Ale w tej chwili sam akt fizycznego opuszczenia jej przestrzeni, by wrócić do domu oddalonego o zaledwie czterysta metrów, napełnia jej podświadomość tym samym wyrafinowanym lękiem przed stratą, jaki musiały odczuwać jej dalekie przodkinie, gdy ich mężczyźni o świcie wyruszali na polowanie na równiny tuż za horyzontem.

Logicznie rzecz biorąc, nie ma to sensu, by opuszczenie jej mieszkania wzmagało w niej jeszcze silniejszą tęsknotę i potężniejsze pożądanie, skoro wie, że mieszkasz blisko i nie wyruszasz na żadne niebezpieczne łowy ani wyprawy rabunkowe, tylko bierzesz laptopa i telefon. A jednak te pradawne uczucia wypływają na powierzchnię same z siebie, zupełnie nie przejmując się logiką ani rozsądkiem.

To czyn banalny, wyjście z domu kochanki, gdy ona zostaje i patrzy, jak odchodzisz, a jednocześnie tak podstępnie prosty, że większość mężczyzn robi to przypadkiem, nie mając pojęcia o poruszającym duszę efekcie, jaki wywiera to na kobiety.

Kiedy spędzasz czas z kobietą u niej, a potem wychodzisz, sztucznie podbijasz swój status względem jej statusu. Ten wzrost statusu uruchamia w niej potężne uczucia pożądania i miłości. Z powodów sięgających czasów spowitych mgłą naszej plemiennej prehistorii, mężczyzna, który rozstaje się z kochanką zamiast czekać, aż to ona się z nim rozstanie, jest przez nią postrzegany jako bardziej atrakcyjny.

Odwrotność tego zjawiska również jest prawdziwa i powinna dać ci do myślenia. Jeśli ona jest u ciebie i to ona wychodzi, by zająć się swoimi sprawami, a ty odprowadzasz ją pocałunkiem na pożegnanie, fizyczny fakt jej odejścia z twojego miejsca odwraca wszechobecne napięcie statusowe, które musi istnieć, by podtrzymywać jej pożądanie względem ciebie. Rób to wystarczająco często, a ledwo uświadamiane sobie przez ciebie siły, wypływające z najgłębszych czeluści jej id, zaczną wydobywać się na zewnątrz, brudząc jej podświadomy obraz ciebie jako mężczyzny o wyższym statusie, aż w idylliczne chwile miłości i spokoju zaczną wkradać się złośliwość i uraza.

Dlatego postaraj się wyrobić w sobie nawyk opuszczania jej towarzystwa częściej, niż ona opuszcza twoje. Obowiązuje tu lustrzane odbicie Piątego Przykazania Bzykania, zasady złotej proporcji: na każde dwa razy, gdy ona wychodzi od ciebie, ty powinieneś wyjść od niej trzy razy.

A co z tymi z nas, którzy mieszkają razem?, zapytają niektórzy. Cóż, są sposoby, by „zostawić” kobietę, nie opuszczając jej dosłownie i nie wychodząc do innego domu. Wystarczy, że masz własne zainteresowania i czasem wzywa cię przygoda, na którą musisz odpowiedzieć, bez niej. Nie może się powstrzymać od miłości do ciebie, gdy zostawiasz ją za sobą.

Źródło: Leave Her Place More Often Than She Leaves Yours

 

Zobacz na: Podstawy
Dlaczego powinieneś wyjść zaraz po seksie

Zapach i atrakcyjność partnera
Atrakcyjność nie jest kwestią wyboru i świadomej decyzji – David DeAngelo