Leonard Peikoff: Życie i Nauczanie Sokratesa – Historia Filozofii Zachodniej (część 8 z 50)

Leonard Peikoff: Wprowadzenie do Historii Filozofii Zachodniej (część 1 z 50)
Leonard Peikoff: Sceptycyzm Greckich Sofistów – Historia Filozofii Zachodniej (część 7 z 50)
Powiedzmy jeszcze kilka słów przed przerwą, żebyśmy mogli uznać, że rozpoczęliśmy nasz główny temat na dziś i przyszły tydzień: Sokrates i Platon. To dwaj filozofowie, którzy postanowili odpowiedzieć sofistom, opierając się na obiektywnej wiedzy i obiektywnej moralności. Wspólnie stworzyli pierwszą pełną filozofię, pierwszy kompletny system, obejmujący spójną prezentację w zakresie metafizyki, epistemologii, etyki, polityki i estetyki.
W końcu więc wyszliśmy z epoki fragmentów i samego tła, docierając do początku nowej, konstruktywnej ery. Najpierw jednak kilka słów o Sokratesie. Sokrates żył w latach 470–400 p.n.e. Bardzo trudno oddzielić go od Platona, ponieważ Sokrates nie pozostawił po sobie żadnych pism. Znamy go głównie z dialogów Platona.
Nie da się dokładnie ustalić, ile z tych dialogów jest wierne historycznie, a ile to słowa, które Platon przypisał Sokratesowi po jego śmierci. Można znaleźć komentatorów i interpretatorów, którzy mają skrajnie różne opinie. Niektórzy twierdzą nawet, że Sokrates w ogóle nie istniał, że był postacią wymyśloną przez Platona i Ksenofonta. Niektórzy twierdzą, że Platon nie był żadnym myślicielem, tylko sekretarzem, który spisywał wypowiedzi Sokratesa. Uważam jednak, że w tym konkretnym przypadku najlepiej zachować umiar.
Podzielam powszechnie przyjęty pogląd, że wczesne dialogi Platona, napisane gdy był młody, w dużej mierze oddają postać historycznego Sokratesa, natomiast tzw. dialogi środkowe i późniejsze odzwierciedlają poglądy samego Platona. Ale to w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia, jeśli chcesz uniknąć tego problemu, nazwij to filozofią sokratejsko-platoniczną. I nie przejmuj się rozdzielaniem zasług czy winy.
Jeśli jednak interpretujemy Sokratesa w ten sposób, to jego zainteresowania dotyczyły przede wszystkim etyki, a nie metafizyki. Sokrates był pierwszym wielkim moralistą świata zachodniego. Był zwolennikiem absolutnej, obiektywnej etyki i zdecydowanym przeciwnikiem sofistów. Nie stworzył własnego, pełnego systemu etycznego, ale miał wiele charakterystycznych idei i koncepcji etycznych, które później zostały rozwinięte przez Platona oraz przez Arystotelesa, każdy na swój sposób.
A w przyszłym tygodniu omówimy kilka z tych typowych sokratejskich zasad etycznych w kontekście rozważań nad etyką Platona. Ale dziś wieczorem chciałbym powiedzieć kilka słów o metodzie filozofowania Sokratesa, aby przybliżyć wam jego odkrycie, bardzo istotne i dotyczące epistemologii, które stanowi niezbędne tło dla filozofii Platona.
Sokrates stosował oczywiście metodę sokratyczną. Czyli metodę rozmowy, polegającą na zadawaniu pytań i udzielaniu odpowiedzi. Zazwyczaj zaczepiał niczego niepodejrzewającego Ateńczyka, najczęściej zadufanego w sobie i nieświadomego, który uważał, że wie bardzo dużo. Zapraszał go do siebie albo zaczepiał na rynku. Rozpoczynał z nim filozoficzną rozmowę. Zadawał z pozoru niewinne pytania i otrzymywał nieprzemyślane, oczywiste odpowiedzi.
Następnie zaczynał rozumować: „Skoro powiedziałeś to, czy nie wynika z tego tamto?” Człowiek odpowiadał: „Tak.” A potem: „Czy nie wynikałoby z tego jeszcze coś?” Tak. A co z tym? Wtedy rozmówca zaczynał czuć się nieswojo, bo nie chciał tego powiedzieć, ale nie widział, jak mógłby się z tego wyplątać, biorąc pod uwagę swoje wcześniejsze odpowiedzi. Wkrótce potem człowiek został całkowicie zatrzymany. Według tradycji, został zupełnie oniemiały i nie był w stanie wypowiedzieć ani słowa.
Najwyraźniej motywacją Sokratesa była boska misja. Jego misją było być filozoficznym natrętem, który pobudza ludzi do wyjścia z bezrefleksyjnej, wygodnej drzemki. Nie był sceptykiem. Nie był sceptykiem, ale zależało mu na tym, by ludzie naprawdę myśleli i zadawali pytania dotyczące swoich pochopnych założeń, nieprzemyślanych poglądów, utartych frazesów i niedbałych sformułowań.
Jego słynne powiedzenie w tym kontekście brzmi: „życie nieprzeanalizowane nie jest warte przeżycia.”
Niestety, jego metoda sprawiła, że był bardzo niepopularny w Atenach. Zyskał wielu wpływowych wrogów, zwłaszcza dlatego, że grupa młodych ludzi towarzyszyła mu, czerpiąc przyjemność z obserwowania, jak obala autorytet znanych obywateli. Jednym z członków tej grupy był Platon.
Zapewne wiecie… musicie znać konsekwencje tego wszystkiego.
Został aresztowany, oskarżony o demoralizację młodzieży i czczenie fałszywych bogów, a następnie postawiony przed słynnym sądem. Poproszono go, by się bronił, ale odmówił przyznania się do jakiegokolwiek przewinienia. W tamtych czasach zwyczajem było, że zarówno oskarżyciel, jak i oskarżony proponowali karę, a następnie sąd decydował, którą z nich wymierzyć.
Oskarżyciel domagał się kary śmierci. Sokratesa zapytano: jaką karę proponujesz? Odpowiedział, że jedyną właściwą konsekwencją jego działań byłoby utrzymywanie go przez państwo w luksusie do końca życia w uznaniu za jego zasługi. Oczywiście sąd wybrał śmierć przez cykutę, a wyrok został wykonany.
Stał się więc pierwszym męczennikiem filozofii. Jeśli chcesz poznać jego historię, znajdziesz ją w trzech dialogach Platona. Apologia, czyli opis jego procesu. Kriton, czyli opowieść o tym, jak przyjaciel Sokratesa próbował namówić go do ucieczki z więzienia, co było możliwe po ogłoszeniu wyroku, ale przed jego wykonaniem. Sokrates odmawia, powołując się na względy moralne i uznając, że taka była wola społeczeństwa. I chociaż się z nimi nie zgadza, uważa, że ma moralny obowiązek przestrzegać prawa ustanowionego przez ludzi. A potem trzeci dialog, Fedon, w którym opisane są ostatnie godziny Sokratesa, kończy się tym, że wypija cykutę i stopniowo traci władzę w ciele.
Teraz pojawia się pytanie: co takiego odkrył w swojej metodzie filozoficznej, że było to aż tak istotne? Czego więc dowiedział się Sokrates? Otóż podczas rozmów z ludźmi zauważył, że powodem, dla którego byli tak zagubieni, nieprecyzyjni, ciągle się spierali i popadali w subiektywizm i sceptycyzm, było to, że ich pojęcia były niejasne i nieokreślone.
Na przykład spierali się, czy dany człowiek jest sprawiedliwy, czy nie. Prowadzili zażarte dyskusje na ten temat, nie mając żadnej definicji sprawiedliwości. Pytał: jak można obiektywnie rozstrzygnąć taki spór bez definicji? Sofiści twierdzili: to tylko kwestia opinii. Dla mnie tak, dla ciebie nie.
To nie jest odpowiedź. Sokrates mówił: nie możesz zadać tego pytania, dopóki nie zdefiniujesz, czym jest sprawiedliwość. Musisz wiedzieć, co łączy sprawiedliwych ludzi, sprawiedliwe czyny i sprawiedliwe rządy, co sprawia, że są sprawiedliwe. Gdy już masz taką definicję, łatwo ją zastosować w konkretnym przypadku. Gdy znamy definicję naszych pojęć, możemy rozstrzygać wszelkie spory w konkretnych sytuacjach.
I to, oczywiście, dotyczy nie tylko sprawiedliwości, ale wszystkich podobnych przypadków. Czy dane państwo jest demokracją? Nie ma sensu dyskutować, dopóki nie wiemy, czym jest demokracja. A gdy już wiemy, odpowiedź staje się bardzo prosta.
Czy jesteś zakochany? Nie da się odpowiedzieć, jeśli nie wiesz, czym jest miłość, co łączy wszystkie przypadki miłości. Gdy już to wiesz, odpowiedź jest łatwa. Podobnie jest z religią, odwagą i innymi pojęciami.
Odkrywając, jak ważne są definicje, Sokrates stał się ojcem definicji. Nie używał tego określenia. Nie podawał zasad. Po prostu dostrzegł ich pilną potrzebę. Przejdźmy teraz dalej.
Czego oczekujesz, gdy prosisz o definicję? Chcesz uzyskać opis cech wspólnych dla danej grupy. Chodzi Ci o cechy, które posiada każdy członek tej grupy, dzięki którym należy właśnie do niej, a nie do innej. Definiując, nie skupiasz się na jednym konkretnym przypadku. Nie próbujesz go tylko opisać. Skupiasz się na tym, co jest wspólne dla całej grupy przypadków.
Na przykład, gdy próbujesz zdefiniować trójkątność, nie analizujesz szczegółowo jednego trójkąta na tablicy i nie mówisz: na przykład: jest biały, ma przeciwprostokątną długości ośmiu centymetrów, ma kąt prosty i tak dalej. Wyobrażasz sobie wszystkie trójkąty i zastanawiasz się, co je łączy wszystkie, na podstawie czego zaliczamy je do trójkątów? Teraz, żeby wprowadzić terminologię, która pojawiła się później, ale jest tu właściwa, skupiasz się przy definiowaniu nie na szczegółach, lecz na uniwersaliach.
Przez 'uniwersalia’ rozumiemy tutaj coś bardzo konkretnego. Chodzi nam o zbiór cech wspólnych wszystkim członkom danej klasy, które stanowią podstawę jej klasyfikacji. Nie mamy na myśli uniwersalnej prawdy, takiej jak prawo grawitacji. Mamy na myśli uniwersalia jako właściwości wspólne dla całej klasy.
Pozwólcie, że podam kilka przykładów. Wskazuję na jedną książkę, potem na drugą i jeszcze na kolejną. To są trzy konkretne przypadki. Czym jest uniwersalium? To zbiór cech wspólnych wszystkim książkom, dzięki którym nazywamy je książkami.
Jeśli chcesz jedno słowo na uniwersalium po angielsku, zwykle trzeba dodać jakiś przyrostek. Trzeba powiedzieć coś w rodzaju „bookness” albo „bookhood”, co brzmi dość niezręcznie. Po polsku np. „książkowatość”
A jeśli chcesz użyć greckiego sposobu wyrażania, powiesz o idei książki, jej istocie lub o uniwersalnej książce. To samo, oczywiście, dotyczy ludzi. I dotyczy to każdej sytuacji, w której dokonujemy klasyfikacji. Na przykład poruszam ręką. To jeden konkretny przypadek w dziedzinie ruchu. A ty poruszyłeś głową. To kolejny przykład jednostkowy. Ziemia obraca się wokół Słońca. To także przykład jednostkowy. Co jest wspólne? Co jest uniwersalne? Ruch. Albo wskazuję ten odcień zieleni. To przykład jednostkowy. I ten odcień zieleni jest przykładem jednostkowym. I ten odcień zieleni jest przykładem jednostkowym. Jednostkowa cecha. A co je wszystkie łączy? Zielonowatość.
To byłby uniwersalny element. I to odnosi się także do relacji. Ten kubek stoi na biurku. Moje ciało znajduje się na scenie. Ta podłoga znajduje się nad poprzednią. A czym jest uniwersalne? No cóż, gdybyś chciał wymyślić dziwaczne określenie, powiedziałbyś, że to „na powierzchni …watości”. Relacja polegająca na tym, że jedna rzecz znajduje się nad drugą.
Sokrates uznał, że kluczowym zagadnieniem ludzkiej wiedzy jest poznanie uniwersaliów. Gdziekolwiek pojawia się słowo, mamy do czynienia z uniwersaliami, z wyjątkiem nazw własnych.
Jan Kowal nie jest uniwersalium. To jednostkowy przypadek. Chyba że używasz „kowal” jako określenia zawodu, pisząc z małej litery.
Wtedy oczywiście jest to uniwersalne. Sokrates, Platon i Arystoteles wierzyli, że to, co odróżnia człowieka od zwierząt, wszystko, co czyni go wyjątkowym, wynika z jego zdolności do pojmowania uniwersaliów. Twierdzili, że właśnie to oznacza, iż człowiek jest istotą rozumną.
Potrafi dokonywać abstrakcji. Umie dostrzegać wspólne cechy. Potrafi tworzyć pojęcia. Umie klasyfikować. Dlatego potrafi uogólniać. Potrafi rozumieć prawa. Potrafi wykorzystać informacje zdobyte z kilku przypadków do wszystkich innych, których nigdy nie spotkał. Potrafi przewidywać, co się wydarzy. Może zaspokajać swoje potrzeby i wpływać na otoczenie.
Ale jeśli odbierzesz mu tę jedną kluczową umiejętność, zdolność rozumienia uniwersaliów, pozostają tylko zwierzęta, które potrafią jedynie dostrzegać konkretne rzeczy i reagować na nie, ale nie potrafią abstrahować uniwersaliów, więc nie wyciągają wniosków, nie mogą tworzyć zasad i są w porównaniu bezradne.
Na przykład pies lubi kość. Lubi różne kości. Pytanie brzmi: dlaczego nie wpadnie na pomysł, żeby otworzyć sklep z kośćmi? Albo nie stworzy nauki o kościach, kościologii, żeby dowiedzieć się, skąd się biorą kości i jak można je zdobyć? Problem polega na tym, że biedny pies nie pojmuje idei „kościowatości” jako ogólnej kategorii. Dostaje tę kość, a potem następną. Zapomina o pierwszej, potem o kolejnej i tak dalej. Jego problem polega na tym, że tkwi w szczegółach i nie potrafi się wznieść ponad nie do poziomu ogólnych pojęć.
Sokrates, mówiąc bardziej współczesnym językiem, był tym, który naprawdę jako pierwszy na Zachodzie odkrył znaczenie wiedzy pojęciowej, odróżniając ją od wiedzy opartej na percepcji, postrzeganiu.
Wiedza pojęciowa to wiedza o tym, co wspólne, wiedza o uniwersaliach.
Jeśli potrafimy uzasadnić wiedzę o uniwersaliach, mówił Sokrates, wtedy sofistom można udzielić odpowiedzi. Nie mielibyśmy problemu z odpowiedzią sofistom.
Sofiści chodzą i dyskutują: co powinien zrobić ten człowiek? Czego nie powinien robić? Nigdy nie rozwiązują tego problemu. Mówi się, że to wszystko kwestia subiektywna. Co jest nie tak? Nie pytają: kim jest człowiek? Człowiek jako taki teraz.
Jaką istotą jest człowiek? Jakie cechy są wspólne wszystkim ludziom i właściwe tylko im, dzięki którym są ludźmi? Sofiści mówią: ludzie są różni. Różne są też okoliczności. Faktycznie, ludzie się różnią, ale człowiek jako taki pozostaje ten sam. Gdybyśmy nie ograniczali się tylko do postrzegania jednostkowych przypadków, gdybyśmy skupili się na tym, co uniwersalne lub na istocie rzeczy, co tutaj oznacza właściwie to samo, to mielibyśmy narzędzia, by odpowiadać na pytania dotyczące poszczególnych ludzi.
Innymi słowy, człowiek musi wznieść się na poziom pojęciowy.
Kiedy zrozumiemy uniwersalia w sposób pojęciowy i zaczniemy traktować jednostkowe przypadki jako zwykłe przykłady lub egzemplarze tych uniwersaliów, zyskamy uniwersalne standardy, uniwersalne definicje oraz zakończymy wszelkie spory i subiektywne podejście.
A więc mówiąc o uzasadnianiu ludzkiej wiedzy, mamy na myśli zdobywanie wiedzy o uniwersaliach. To właśnie jest zasadniczy wkład Sokratesa w epistemologię, choć nie używał on żadnych z tych określeń. Terminy takie jak „uniwersalny”, „szczególny”, „definicja” i inne pojawiły się później.
Zobacz na: Rozpoznawanie wzorców
Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe – Andrzej Wronka, Kazimierz Ajdukiewicz, Józef Kossecki
Życie i Nauczanie Sokratesa – Historia Filozofii Zachodniej (część 8 z 50)
https://rumble.com/v74i24u-zycie-i-nauczanie-sokratesa.html
Wykład Peikoffa przedstawia Sokratesa jako kluczową postać przełomu w filozofii greckiej i pierwszego wielkiego obrońcę obiektywnej wiedzy oraz obiektywnej etyki przeciwko sceptycyzmowi sofistów. Sokrates (470–400 p.n.e.) nie pozostawił pism; znamy go głównie z dialogów Platona. Najczęściej przyjmuje się, że wczesne dialogi wiernie oddają jego poglądy, a późniejsze rozwijają już filozofię Platona. Niezależnie od sporów historycznych, Peikoff mówi o wspólnej filozofii sokratejsko-platonicznej.
Sokrates koncentrował się przede wszystkim na etyce, a nie metafizyce. Był przekonany, że istnieją obiektywne normy moralne i że relatywizm sofistów jest skutkiem intelektualnego chaosu. Jego podstawowym narzędziem była metoda sokratejska, czyli dialog oparty na pytaniach, który prowadził rozmówców do ujawnienia sprzeczności w ich przekonaniach. Celem nie było ośmieszenie, lecz zmuszenie ludzi do myślenia i porzucenia bezrefleksyjnych opinii. Stąd słynne hasło: „życie nieprzeanalizowane nie jest warte przeżycia”.
Metoda ta przyniosła mu jednak wrogów. Oskarżony o demoralizację młodzieży i bezbożność, Sokrates odmówił kompromisu, nie zaproponował realnej kary i został skazany na śmierć przez wypicie cykuty. Stał się w ten sposób pierwszym męczennikiem filozofii, a jego postawa została opisana w dialogach Platona: „Apologii”, „Kritonie” i „Fedonie”.
Najważniejszym odkryciem Sokratesa, było uświadomienie fundamentalnej roli definicji i pojęć. Zauważył, że ludzie popadają w spory, subiektywizm i sceptycyzm, ponieważ używają niejasnych pojęć. Nie można rozstrzygać, czy ktoś jest sprawiedliwy, odważny czy zakochany, dopóki nie zdefiniuje się, czym jest sprawiedliwość, odwaga czy miłość. Sokrates stał się w tym sensie „ojcem definicji”.
Definiowanie polega na uchwyceniu uniwersaliów, czyli cech wspólnych wszystkim przypadkom danej klasy. Zdolność pojmowania uniwersaliów odróżnia człowieka od zwierząt i stanowi podstawę rozumu, wiedzy pojęciowej, prawa, nauki i moralności. Dzięki temu odkryciu Sokrates stworzył fundament epistemologii, który pozwala odpowiedzieć sofistom i bronić obiektywnej prawdy.
Najnowsze komentarze