Mówienie jak do dziecka [Jak komunikować się z zamożnymi, białymi, miejskimi liberałkami] | hoe_math

Mówienie jak do dziecka

Ten bóbr urodził się w niewoli, nigdy nie był w rzece, ale buduje tamę z tego, co tylko znajdzie, dla rzeki, której nie ma, bo bobry budują tamy, taka ich natura. Kobiety opiekują się dziećmi, taka ich rola, ale skoro nie mają już dzieci, strofują wyimaginowane dzieci przed kamerą, dla widowni. Czasem ptak w klatce wyrywa sobie wszystkie pióra, a lwy czy niedźwiedzie w niewoli potrafią chodzić w kółko przez cały dzień. Ptak w klatce ma dziób, z którego nie korzysta, więc musi coś dziobać. Niedźwiedź w klatce ma łapy, których nie używa, a musi gdzieś chodzić.

Współczesne kobiety mają instynkt macierzyński, którego nie wykorzystują, więc muszą się kimś opiekować.

Bóbr zbudował tamę ze SpongeBoba, bo to było najbliższe patykowi, co miał pod łapą. Niedźwiedź chodzi tam i z powrotem, bo nie ma gdzie indziej chodzić. Te zamożne, białe, miejskie liberałki pouczają nas jak dzieci, bo jesteśmy jedynymi, którym wolno im mówić z wyższością.

Współczesne kobiety dorastały otoczone obrazami nieudolnych mężczyzn, których trzeba poprawiać. A potem wyszły na świat i odkryły, że z jakiegoś powodu biali mężczyźni są na samym dole drabiny społecznej.

Przyczyna pozostaje zagadką. I tak jak bóbr rozpoznaje rzeczy, które można przenieść, kobiety rozpoznają to, co według nich zasługuje na uwagę.

Na przykład temu facetowi nie trzeba mówić jak do dziecka z niepełnosprawnością, ale niektórzy z tych tutaj mogą tego potrzebować, prawdopodobnie każdy od tego miejsca w dół. Mówienie jak do dziecka może być wywołane niskim statusem. Nie ma nic o niższym statusie niż niemowlę. Są całkowicie nieporadne, bezradne, tylko czegoś potrzebują i niewiele dają w zamian.

Ale gdy nie ma dziecka, jak to często bywa u współczesnych kobiet, automatycznie znajdują najbardziej dziecinnego zastępcę, często w postaci małego, nic nieznaczącego pieska. Bo słabość i drobna postura przypominają tym kobietom niemowlę. Dlatego media tak bardzo starają się przekonać te kobiety, że jesteś bezwartościowy i mały. To jest programowanie emocjonalne.

Czym jest marksizm kulturowy? | William S. Lind
List Miłosny Do Ameryki – Tomas Schuman (Yuri Bezmenow)

Kobieta instynktownie wie, jak traktować kogoś o wyższym statusie i kogoś o niższym statusie. Instynkt macierzyński kieruje się ku ludziom lub psom, którzy są bezsilni, bezradni albo zagubieni. Ona traktuje ich jak dzieci, które zasługują na takie same przekąski.

A przez media te kobiety wierzą, że najbardziej zagubieni są biali mężczyźni, a wszyscy inni zasługują bardziej. Dlatego ciągle głosują za równością. Widzą cię nie jako mężczyznę, ale jako złe dziecko, które zabiera przekąski dobremu dziecku. Dlatego głosują, żeby odebrać ci przekąski i rozdać je wszystkim, którzy według nich zasługują, tak jak to psiecko.

Współczesne kobiety wariują, bo wypierają się swojej kobiecości. Paradoksalnie przez to zachowują się jeszcze bardziej kobieco. A wszystko to wynika z zaprzeczania naturze.

Ludzie na tych etapach czasem myślą, że nie mają niższej strony swojej osobowości. Że mogą być kimś innym niż są naprawdę. Ale to nieprawda. Ptaki zawsze będą dziobać, a bobry budować tamy. Kiedyś wiedzieliśmy, że mężczyźni i kobiety się różnią. Większość rodziców powie, że mali chłopcy potrafią zrobić broń z czegokolwiek. A małe dziewczynki z wszystkiego zrobią zabawkowego bobasa.

Mężczyźni i kobiety nawet inaczej odbierają bodźce wzrokowe. Wszyscy znamy sytuację, gdy mężczyzna otwiera lodówkę i nie widzi tego, czego szuka, mimo że to stoi tuż przed nim. To dlatego, że szukamy tam, gdzie dana rzecz powinna być, a kobiety przeszukują całą przestrzeń. Mężczyźni i kobiety są inaczej skonstruowani, dlatego każdy z nas jest dobry w innych rzeczach.

Są osoby, które czują się tym urażone, bo nie chcą być ograniczane przez to, jacy się urodzili, więc udają, że to ich nie dotyczy. Dlatego kobiety bez dzieci przenoszą swoje instynkty macierzyńskie na rzeczy, które dziećmi nie są, a potem twierdzą, że nie chodzi o dzieci, mimo że rozmawiają jak dzieckiem z najbardziej „dziecinną” rzeczą, jaką znajdą.

Zaprzeczają swojej naturze, bo nie chcą przyznać, że ją mają. Nie podoba im się myśl, że to, jak wyglądasz na zewnątrz, wpływa na to, kim jesteś w środku. Nie chcą być ograniczane przez to, jak się urodziły, ani przez cudze oczekiwania. Nie chcą, by ktoś narzucał im jedyny właściwy sposób bycia. Więc choć to wynika z nieświadomości, dzieje się tak, bo próbują się rozwijać w górę, ale nie mogą dostać tego, czego potrzebują. To nazywa się samoautorstwo to określenie Roberta Kegana. Posłuchaj ponownie.

— Używamy imion, które ludzie nam przekazują. To znaczy, że to ja decyduję, kim jestem, a nie ty.

To właśnie jest samoautorstwo. To znaczy, że nie chcę już, żeby ktoś mówił mi, kim mam być. Nie chcę być zmuszana do podporządkowania się. Chcę, żeby wszystko zależało ode mnie. Ona tylko wykorzystuje temat zaimków jako wymówkę. Problem polega na tym, że gdy ona mówi „jestem tym, za kogo się uważam”…, to oni tak naprawdę pokazują, kim są. Po prostu posłuchaj uważnie, przyjacielu. Ona nie słucha, kiedy mówimy, kim jesteśmy. Po tym też można rozpoznać, kto jest tym złym.

Ona stawia ci wymagania, ale twoje wymagania jej nie obchodzą. Wygląda też jak białucha, a brzydcy ludzie często bywają źli. Więc choć ona o tym nie wie, to w gruncie rzeczy mówi, że każdy ma prawo samodzielnie wybrać swoją tożsamość i być akceptowany z wyjątkiem ciebie, bo jesteś społecznie akceptowanym celem do atakowania.

To typowy błąd moralny, który pojawia się mniej więcej na szóstym poziomie świadomości. Nazywam to fałszywym oświeceniem i tak właśnie się objawia. Wszystkie sposoby myślenia, jakie mają ludzie na całym świecie, są równie wartościowe, a jeśli się z tym nie zgadzasz, jesteś zły. Możesz być, kim chcesz, pod warunkiem, że wybierzesz właśnie ten jeden sposób, a nie żaden z pozostałych.

Poziom szósty chce rozumieć wszystkich, włączać wszystkich i sam być włączony, ale wtedy nie możesz zaakceptować nikogo, kto chce postępować po swojemu, a to większość ludzi na świecie. Ostatnio pewna biała Amerykanka próbowała narzucić to całemu światu muzułmańskiemu. Posłuchaj tego.

— Jeśli jesteś muzułmaninem, który jest transfobiczny i homofobiczny, to nie tylko przyczyniasz się do masowych zabójstw osób LGBTQ, ale także do ludobójstwa muzułmanów, dostarczając argumentów syjonistom i islamofobom, przez dostarczanie argumentów syjonistom i innym islamofobom.

Wyobraź sobie, że próbujesz tłumaczyć tym ludziom prawa osób trans i jednocześnie wierzysz w ludobójstwo muzułmanów, podczas gdy ich populacja gwałtownie rośnie. Ale dla zamożnych, białych, miejskich liberałek fakty nie mają znaczenia. Liczy się tylko to, że to jej szczeniaki i trzeba je kochać. To są niepełnoletni. To mniejszości. Chodzi mi o to, że jeśli patrzysz tylko na kraje zachodnie, to są mniejszości. Biedne dzieciaki.

To nie ma sensu, ale właśnie dlatego nie szukamy moralnych wskazówek u dziewczyn z TikToka w samochodach. Tak wygląda wykres na ten moment. Ułożyłem go chronologicznie: zaczyna się w twojej głowie, przechodzi w twoje działania, te wpływają na świat, potem oddziałują na podatne kobiety, które mają swoje przemyślenia, a one podejmują własne działania, które wpływają na świat oraz na ciebie i tak to się toczy w kółko.

Znam tylko dwa sposoby, by przerwać problem mówienia do kogoś jak do dziecka.

Jednym z nich jest po prostu być kimś, z kim ona nie chce rozmawiać w taki sposób, na przykład szefem, ekspertem albo kimś, kto jej się podoba.

Oczywiście, w dzisiejszym społeczeństwie nie jest to łatwe. Większość z nas nie zdobędzie zbyt wiele szacunku. Innym sposobem jest sprawić, by zaczęła grać według własnych zasad. Po prostu zejdź do jej poziomu i odpowiedz jej dziecięcym tonem. Więc jeśli ona powie coś takiego…

– Jeśli od razu zaczynasz karcić, zamiast wysłuchać i zrozumieć, jeśli oburzasz się na czyjeś doświadczenia życiowe, to ty jesteś problemem.

Dlaczego Ty zawsze - asertywność

– Możesz odpowiedzieć na przykład: ale jeśli nie wysłuchasz mojego doświadczenia bez karcenia, to wtedy to ty jesteś problemem, prawda, skarbie? To rysunek ze starego filmu, gdzie facet mówi, że czuje to, to, to i tamto, a dziewczyna dostrzega tylko jedną z tych czterech rzeczy i dwukrotnie ją przekręca. Zmienia kolor i kształt, po czym pyta: dlaczego zawsze wszystko jest czerwonym kwadratem? A facet odpowiada: to nie to, co powiedziałem. Nie zgadzam się, że właśnie to powiedziałem.

Przykład może wyglądać tak: Martwię się o sytuację gospodarczą. Widzę problemy w systemie edukacji. Imigracja to poważny temat, a technologia jest zbyt swobodnie wykorzystywana. A ona pyta: dlaczego jesteś rasistą? A ja na to: przecież tego nie powiedziałem.

Pominęłaś większość tego, co powiedziałem, a resztę przekręciłaś, żeby pasowało do twoich odczuć. Czyli tak naprawdę nie bierzesz pod uwagę mojego doświadczenia życiowego, prawda? Czyli wychodzi na to, że według ciebie wszyscy się liczą, tylko nie ja, bo jestem białym facetem i jestem zły bez powodu, a moje doświadczenia cię krępują. To jak możesz twierdzić, że to nie ty jesteś problemem?

Tutaj naszkicowałem coś ołówkiem na szybko. Powinna umieć powtórzyć twoje zdanie własnymi słowami. A jeśli nie potrafi, to zgodnie z jej logiką, to ona jest problemem. Tacy ludzie tego nie znoszą, bo wtedy tracą możliwość udawania, że są moralnie lepsi. Więc jeśli chce się zachowywać jak w przedszkolu, upewnij się, że wie, że nie jest nauczycielką.

Zobacz na: Bronić, Wyjaśniać, Usprawiedliwiać, Racjonalizować. Kiepskie narzędzia dla ciot
Wielka Feminizacja – Helen Andrews
„Wokeizm” jako kobiece wzorce zachowań – Helen Andrews
Narcyzm i Psychopatologia – Ostatni Psychiatra

 

Mówienie jak do dziecka [Jak komunikować się z zamożnymi, białymi, miejskimi liberałkami]

 https://rumble.com/v75frlq-mowienie-jak-do-dziecka.html

Hoe_Math opisuje zjawisko „mówienia jak do dziecka” jako efekt niezrealizowanych instynktów opiekuńczych oraz kulturowego programowania emocjonalnego. Hoe_Math posługuje się metaforami zwierząt w niewoli (bóbr, ptak, niedźwiedź), by pokazać, że gdy naturalne funkcje nie mogą się realizować, instynkty szukają zastępczych obiektów. W tej narracji współczesne, zamożne, miejskie kobiety – pozbawione realnej roli opiekuńczej – przenoszą instynkt macierzyński na dorosłych ludzi, grupy społeczne lub symbole, traktując je jak dzieci wymagające korekty, nadzoru i „edukacji”.

Kluczowym mechanizmem jest tu postrzeganie statusu: mówienie protekcjonalne pojawia się wobec tych, którzy zostają uznani za „niżej w hierarchii”. Niemowlę jest wzorcem niskiego statusu – bezradne, wymagające opieki – dlatego osoby lub grupy przedstawiane jako słabe, zagubione lub „problematyczne” są traktowane w podobny sposób. Media wzmacniają ten schemat, programując emocjonalnie odbiorców, by postrzegali określone grupy (np. białych mężczyzn) jako niedojrzałe „złe dzieci”, którym trzeba odebrać zasoby i przekazać je „bardziej potrzebującym”.

Hoe_Math łączy to z koncepcją „samoautorstwa” Roberta Kegana: deklarowaną potrzebą samookreślenia i odrzucenia narzuconych ról. Paradoksalnie prowadzi to do moralnego absolutyzmu („wszyscy są równi, o ile myślą jak ja”) i fałszywego oświecenia, w którym empatia zastępuje fakty, a sprzeciw uznawany jest za zło.

Przykłady dialogów pokazują praktyczną strategię reagowania: albo budowanie wyraźnego statusu (autorytet), albo odbijanie protekcjonalnego tonu poprzez konsekwentne odwołanie się do własnych doświadczeń i zmuszenie rozmówcy do ich uczciwego powtórzenia.